zdradzilam - nie chce zyc - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » zdradzilam - nie chce zyc

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

1 Ostatnio edytowany przez okruszek (2013-01-23 11:42:39)

Temat: zdradzilam - nie chce zyc

Jestesmy mlodym malzenstwem. Bylo bardzo zle maz mial problemy z alkoholem czulam sie odrzucona niekochana zaniklo wspolzycie myslalam ze juz nie kocha ze ozenil sie jestem juz jego wiec nie trzeba sie starac. Nie moglam tego zniesc. W pazdzierniku w koncu po pijaku go zdradzilam z przyjacielem ktorego znam od malego. Teraz nasza milosc odzyla poukladalo sie. DOcenilam jak wielki dar otrzymalam - mojego meza. Kocham go nad zycie. Wiem ze zaraz ktos powie jesli ktos serio kocha to nie zdradza. Mysle ze to nie tak. Gdzies w tym moim zyciu sie pogubilam nie wytrzymalam zrobilam najwiekszy blad. Wiem ze moj maz jest miloscia mojego zycia to jego wybralam by isc przez zycie. To jemu przysiegalam milosc wiernosc i uczciwosc oraz ze go nie opuszcze az do smierci. Kocham go z calego serca, wiernosci nie dotrzymalam a teraz nie wiem co z uczciwoscia. Tak bardzo boje sie powiedziec prawdy. Boje sie ze mnie zostawi, ale nie da sie nic zbudowac na klamstwie. Wyrzuty sumienia niszcze mnie od srodka nie jem nie spie po nocach waga leci w dol boli mnie serce mam dusznosci napady leku nie moge na siebie patrzec nienawidze siebie. Chce umrzec. Wole umrzec niz zyc bez niego. Pragne wybaczenia. Pragne byc u jego boku do konca pragne byc matka jego dzieci. Umieram...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Jejku, kobieto popraw błędy bo czyta się to okropnie...

Dzisiaj miałam sen, chciałabym zatrzymać go w pamięci,
był dobry jak seks z miłości nie dla pieniędzy.

3

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Popraw błędy, nie da się tego czytać.

Musisz mu powiedzieć. Jeśli nie powiesz, to zniszczy najpierw Ciebie, a potem Wasz związek.
Jeśli naprawdę Cię kocha, to zrozumie.

Nie ma nic gorszego niż życie w kłamstwie.

4

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Zakładając, że był to jednorazowy epizod, że żałujesz i masz kaca moralnego- zostawiłabym to i nie mówiła mężowi.
Było, minęło, zdarza się. Bądź dobrą żoną, kochaj swojego męża i żyjcie długo i szczęśliwie.
Zdrada nie zawsze niszczy. Czasem może otworzyć oczy, sama piszesz, że wasze relacje polepszyły się, prawda ? A Ty zrozumiałaś, że nie chcesz tego stracić. I tyle. Z mojego punktu widzenia.

5

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Oj tak zrozumialam doskonale. Przeczytalam wszystkie mozliwe fora, tematy czy powiedziec czy nie. I bylo to jednorazowe i wiem ze nigdy sie nie powtorzy. Czuje sie okropnie, brzydze sie sama soba ze moglam zrobic cos takiego osobie ktora jest dla mnie najblizsza i najwazniejsza w zyciu. Nie chce tego niszczyc co jest teraz. Ale kiedy tylko klade sie do lozka obok meza i patrze jak spi to od razu placze i zastanawiam sie jak moge decydowac o jego zyciu. Czy to on nie powinien w tym wypadku zdecydowac czy chce byc z kims takim jak ja? Przeciez nie taka mnie pokochal. Chcialabym zbudowac wszystko od nowa bo teraz nasza milosc jest skazona grzechem smiertelnym. W ciagu dnia w pracy w domu wszedzie dostaje milion atakow placzy paniki dusznosci. Biore tabletki na sen bo nie moge dac sobie z tym rady. Gryzie mnie fakt ze dopoki tego nie wyznam cale moje zycie az do smierci i cale moje malzenstwo az do smierci bedzie farsa. Ale mam tez w sobie paniczny strach ze prawda bedzie koncem wszystkiego. Dopiero co wrocilismy do tematu dziecka zaczelam przyjmowac kwas foliowy, dla meza tez kupilam suplement i chcemy probowac za kilka miesiecy. Ale nie daje mi spokoju mysl ze zdecydujeny sie na to kiedy on nie zna calej prawdy. Z drugiej strony boje sie ze ten niepokoj i tajemnica zle wplynie na ciaze. Nawet ze poronie:( jestem zdruzgotana

6 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-01-23 13:39:27)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Moze warto pojsc do psychologa/terapeuty i z nim o tym porozmawiac.
Czasami nie jestesmy w stanie poradzic sobie  sami ze swoimi uczuciami i emocjami.

7

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Już był taki wątek na forum, problem identyczny jak Autorki.
Przez wyrzuty sumienia dziewczyna prawie skończyła ze sobą - w końcu przemogła się i powiedziała o zdradzie partnerowi, a on jej wybaczył, bo widział, jak się męczy.

W każdej sytuacji i zawsze radzę ludziom mówić prawdę. Kłamstwo jest złe i niszczy. Zawsze.

8

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
okruszek napisał/a:

Wiem ze moj maz jest miloscia mojego zycia to jego wybralam by isc przez zycie. To jemu przysiegalam milosc wiernosc i uczciwosc oraz ze go nie opuszcze az do smierci. Kocham go z calego serca...

a ta wielka nagła miłość to nie czasem z poczucia winy?
Pewnie też rozczarowanie przyjacielem się do tego przyczyniło.

Z tego co napisałaś w Twoim myśleniu ta zdrada otworzyła ci oczy i ukazała co mogłaś stracić.
A czy szanowny małżonek tak nagle się odmienił? Czy też to Twoja inicjatywa?

9

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Mysle ze te nasze problemy to troche bledne kolo. Nawarstwialo sie on uciekal do alkoholu a ja ucieklam sie do zdrady. W moim odczuciu popelnilam blad duzo wiekszej wagi niz naduzywanie alkoholu ale to fakt - otworzylo mi to oczy, zrozumialam ze pokochalismy sie, pobralismy i zdecydowalismy sie razem isc przez zycie tyllko oboje sie pogubilismy i zamiast wspolnie rozwiazac problemto to kazdy poszukal pocieszenia gdzie indziej.  mam glebokie poczucie winy owszem, ale to nie stad ta wielka milosc. Kochalam meza caly czas  i jak tylko sie to stalo plulam sobie w twarz. A teraz oboje widzimy ze sie zmienilo, ze jest lepiej. Nawet wczoraj o tym rozmawialismy. Di rzeczywiscie jest cudownie ale kiedy juz zasnie ja umieram od srodka.


A co do psychologa - czekam na zwrotnego maila, opisalam problem i poprosilam o jak najszybszy termin wizyty.

10

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
okruszek napisał/a:

A co do psychologa - czekam na zwrotnego maila, opisalam problem i poprosilam o jak najszybszy termin wizyty.

dobra decyzja smile

Popełniam błedy i daje sobie do nich prawo.Wazne jest zebym wyciagnela wnioski i poszukała pomocy kiedy nie umiem sama rozwiazac problemu.Przy wsparciu innych ludzi z  kazdej sytuacji jest wyjscie.

Trzymam kciuki smile

11 Ostatnio edytowany przez JustynaPiatkowska (2013-01-23 19:56:58)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Okruszek,
jednym z powodów, dla których chcemy wyznać partnerowi, że doszło do zdrady jest potrzeba zdjęcia z siebie choćby odrobiny ciężaru poczucia winy. "Przyznanie się" jest traktowane jako przejaw uczciwości, a więc zaleta, która częściowo wymazuje naszą winę. Wyrzuty sumienia są jednak naturalną konsekwencją popełnianych przez nas błędów. Niekiedy warto spróbować samemu unieść ten ciężar, jako konsekwencję swoich decyzji.

Brak szczerości w małżeństwie zazwyczaj traktowany jest jako błąd i problem, warto jednak zastanowić się czy zdarzają się od tej reguły wyjątki. Większość z nas deklaruje, że wolałoby dowiedzieć się o zdradzie, nie chciałoby być oszukiwanym. Kiedy jednak do takiego wyznania dochodzi - najczęściej żałujemy, że poznaliśmy prawdę.
Jeśli Twoja zdrada była jednorazowanym incydentem, do którego deklarujesz, że nigdy więcej nie dojdzie, a Wasze małżeństwo radzi sobie obecnie coraz lepiej, być może warto oszczędzić mężowi bolesnej prawdy.

Jestem psychologiem, seksuologiem i terapeutą. W codziennej pracy prowadzę poradnictwo i terapię w zakresie zaburzeń życia seksualnego kobiet i mężczyzn, także terapię par i małżeństw. Oferuję również E-poradę psychologiczno-seksuologiczną drogą meilową - anonimowość gwarantowana!

http://dobre-rozmowy.pl Gabinet psychologiczno-seksuologiczny w Gdańsku.

12

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
JustynaPiatkowska napisał/a:

Jeśli Twoja zdrada była jednorazowanym incydentem, do którego deklarujesz, że nigdy więcej nie dojdzie, a Wasze małżeństwo radzi sobie obecnie coraz lepiej, być może warto oszczędzić mężowi bolesnej prawdy.

I mają ją zniszczyć wyrzuty sumienia...? Ma się powiesić, czy jak? Byle mąż się nie dowiedział?
Nie wierzę, że przyszła Pani Psycholog udziela takich porad...

Naprawdę, nie rozumiem.

13

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Jeśli nie chcesz go stracić nic nie mów,ale ze względu na wyrzuty sumienia powiedz mu,może Ci wybaczy,ale tego nie dowiemy się póki mu nie powiesz

Nadia 30.07.2011, 7.35 2770kg 52cm

14

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Nic nie mów mężowi. Nie rozwalaj waszego małżeństwa. Zdrady się zdarzają, ale trzeba zadbać, aby nikogo nie krzywdzić -- na razie Ty jesteś pokrzywdzona, bo się z tym męczysz. Dlaczegóż mąż miałby też nieść ten ciężar? Oceniając swoje czyny w przeszłości i planując czyny w przyszłości należy oceniać ile szczęścia/nieszczęścia przyniesie to ludziom, którzy tymi czynami są dotknięci. Nie wciągaj w to męża. Nie męcz się sama.

15

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

a jeśli nie miała by wyrzytów sumienia to też miała by powiedzieć o wszystkim i zniszczyć małżeństwo?Najlepiej zapomnij o tym co było

Nadia 30.07.2011, 7.35 2770kg 52cm

16

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Zdrada niesie za sobą właśnie takie efekty - boleści wynikające z wyrzutów sumienia ze strony zdradzajacego, co z kolei może narobić niezłego galimatiasu. Szczerze odradzam Ci przyznawania się do winy, nie zdziwisz się chyba, że mąż bedzie Ci to wypominał? Jeśli nie chcesz zniszczyć waszego związku, naprawdę spróbuj sama się z tym jakoś uporać i dalej żyć... Rozumiem Cię... sama nigdy nie zdradziłam, ale kiedy mój facet mnie olewał, ja czułam się jak taka szmata... nic mi się nie chciało, byłam caly czas smutna i co 5 min zerkałam na telefon, czy przypadkiem nie napisał, bolało nawet kiedy gadał z innymi dziewczynami, bo ze mną uciął kontakt niemal na dobre... ja wyrzekałam się kontaktu z moim byłym chłopakiem, żeby być fair, a potem płakałam, że nie mam się komu wyżalić... Mialam ochotę rozpocząć nową znajomość, żeby jakoś załagodzić moje wewnętrzne boleści... nie zrobilam tego, bo w sumie ciężko by było mi go oszukać, mialabym wyrzuty, ale myśl się narodzila.... i myślę, że miała powód istnienia... tak samo, jak w twoim przypadku

17

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
JustynaPiatkowska napisał/a:

Okruszek,
jednym z powodów, dla których chcemy wyznać partnerowi, że doszło do zdrady jest potrzeba zdjęcia z siebie choćby odrobiny ciężaru poczucia winy. "Przyznanie się" jest traktowane jako przejaw uczciwości, a więc zaleta, która częściowo wymazuje naszą winę. Wyrzuty sumienia są jednak naturalną konsekwencją popełnianych przez nas błędów. Niekiedy warto spróbować samemu unieść ten ciężar, jako konsekwencję swoich decyzji.

Brak szczerości w małżeństwie zazwyczaj traktowany jest jako błąd i problem, warto jednak zastanowić się czy zdarzają się od tej reguły wyjątki. Większość z nas deklaruje, że wolałoby dowiedzieć się o zdradzie, nie chciałoby być oszukiwanym. Kiedy jednak do takiego wyznania dochodzi - najczęściej żałujemy, że poznaliśmy prawdę.
Jeśli Twoja zdrada była jednorazowanym incydentem, do którego deklarujesz, że nigdy więcej nie dojdzie, a Wasze małżeństwo radzi sobie obecnie coraz lepiej, być może warto oszczędzić mężowi bolesnej prawdy.

Naprawdę, jeżeli tylko możesz ufać osobie , z którą zdradziłaś uważam że nie powinnaś się przyznawać mężowi.Z ciebie zejdzie ciężar a jemu przysporzy to ogromnego bólu.Wiesz już, co mogłaś stracić, wierzysz, że już nigdy tego nie zrobisz, to po co zadawać mu cierpienie.Popieram pomysł z psychologiem, nie wiem, jeśli jesteś osobą wierzącą spróbuj się wyspowiadać przed księdzem.Może to przyniesie jakiś spokój.
Warto byłoby też znaleźć przyczynę tego, że mąż zaczął popijać, że ty oddaliłaś się od niego...
Szczerze gdybym wiedziała, że mąż zdradził mnie tylko raz i już nigdy więcej tego nie zrobi, to nie chciałabym wiedzieć o tej zdradzie, bo to zabija zaufanie.Trzymaj się cieplutko smile

SŁABI LUDZIE SZUKAJĄ ZEMSTY.
SILNI - WYBACZAJĄ, A INTELIGENTNI - IGNORUJĄ.

18

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Przyznaj się do tego co zrobiłaś, jeśli tak kochasz meża, musisz być z nim szczera. Prędzej czy później i tak Cie zje poczucie winy.

Życzę wam wytrwałości w związku smile

19

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Cynicznahipo napisał/a:
JustynaPiatkowska napisał/a:

Jeśli Twoja zdrada była jednorazowanym incydentem, do którego deklarujesz, że nigdy więcej nie dojdzie, a Wasze małżeństwo radzi sobie obecnie coraz lepiej, być może warto oszczędzić mężowi bolesnej prawdy.

I mają ją zniszczyć wyrzuty sumienia...? Ma się powiesić, czy jak? Byle mąż się nie dowiedział?
Nie wierzę, że przyszła Pani Psycholog udziela takich porad...

Naprawdę, nie rozumiem.

Nie. Ma choćby raz w życiu przejawić dojrzałość i ponieść samodzielnie konsekwencje zdrady, do jakich należą m.in. wyrzuty sumienia. A niby dlaczego wyrzuty sumienia miałyby ją zniszczyć? Jest małym dzieckiem, czy jest upośledzona, że nie potrafi sobie z tym poradzić? W końcu zawsze może iść do psychologa, albo i do psychiatry po środki antydepresyjne. Przynajmniej jej się nastrój poprawi. Nie ma co dramatyzować, nie powiesi się, ale za to wbije mężowi nóż prosto w serce. Biorąc pod uwagę, że zdrada była jednorazowa i że autorka wątku nigdy więcej tego nie zrobi (to oczywiście hipoteza), to nie ma po co mówić. Mąż się załamie i pewnie zacznie więcej pić, bo to alkoholik. Albo ją pobije. Albo wyrzuci z domu. Albo też zdradzi, żeby był remis. Dość już sobie skomplikowała życie, żeby jeszcze je mężowi komplikować.

20

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Pani_Migotka napisał/a:

miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Przyznaj się do tego co zrobiłaś, jeśli tak kochasz meża, musisz być z nim szczera. Prędzej czy później i tak Cie zje poczucie winy.

Ale to jest Autorki poczucie winy i to ona powinna sobie z nim poradzić. Sama, bez wciągania w to osoby męża. Wyrzuty sumienia są naturalną konsekwencją naszych czynów, swego rodzaju karą, którą musimy samodzielnie ponieść. Jeśli ktoś chce wyznać prawdę wyłącznie po to, aby zdjąć z siebie ciężar własnej winy, to w moim odczuciu kierują nim bardzo niskie pobudki. Przyznając się do zdrady ciężar za swój czyn i za decyzje dotyczące przyszłości związku Autorka przerzuci na męża, bo to on od tej chwili będzie zmuszony decydować co dalej, to on będzie musiał podnieść rękawicę i zmierzyć się z nową rzeczywistością i to jemu w tej jednej chwili świat prawdopodobnie rozsypie się na kawałki - i to wszystko miałoby się odbyć w imię poczucia Jej własnej ulgi? Przecież to byłby straszny egoizm!

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

21

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Olinka - z jednej strony masz rację. Dla wygody i zrzucenia ciężaru winy...to faktycznie płytkie. Niemniej jednak, niezależnie od pobudek facet powinien wiedzieć. Ma do tego prawo. Motywy przestają mieć znaczenie w pewnym momencie, bo liczy się efekt końcowy. A w przypadku zdrady to piłeczka akurat faktycznie jest po stronie osoby zdradzonej....

Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens !

Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of...

22 Ostatnio edytowany przez ban (2013-01-24 02:06:16)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

W naszym społeczeństwie zdrada jest tępiona. Ślbuje się miłośc, wierność i uczciwość, ale ten ślub jest chyba przez samego diabła uszyty -- przecież miłości nie można zagwarntować, a nie ślubuje się np. poszanowania wolnej woli drugiej osoby, co praktycznie czyni nieszczęśliwymi ludzi w wielu związkach.

Z tego też powodu uważam, że zdrada wcale nie jest przyczyną do rozpaczy. Jak związek jest mocny, oparty na miłości, to żadna zdrada mu nie zaszkodzi. Nie można też twierdzić, że zdrada oznacza brak miłości. Równie fałszywe zdanie to np. iż miara miłości jest zazdrość.

Dla mnie gorzej, jeśli żona sprawia mężowi przykrość ciągle go gnębiąc przez wiele lat z różnych powodów, albo jeśli mąż żonę poniża werbalnie, aby zabić w niej poczucie wartości (nawet jesli robi to nieświadomie). To są prawdziwe zbrodnie -- niszczenie dusz, więc nie ma sensu robić histerii z tego powodu, że jedna osoba z drugą uprawiała seks...

23

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
yoghurt007 napisał/a:

Olinka - z jednej strony masz rację. Dla wygody i zrzucenia ciężaru winy...to faktycznie płytkie. Niemniej jednak, niezależnie od pobudek facet powinien wiedzieć. Ma do tego prawo. Motywy przestają mieć znaczenie w pewnym momencie, bo liczy się efekt końcowy. A w przypadku zdrady to piłeczka akurat faktycznie jest po stronie osoby zdradzonej....

Widzisz, ja uważam, że zdrada jest największym świństwem jakie można zrobić drugiemu człowiekowi, dokładnie temu, który Cię kocha. Ale uważam również, że warto i wręcz należy każdą zdradę rozpatrywać indywidualnie. I rozpatrując indywidualnie ten konkretny przypadek dochodzę do wniosku, że powiedzenie o zdradzie miałoby zbyt niskie pobudki w porównaniu z konsekwencjami, które mogą okazać się niewspółmiernie duże. Nie dla niej, bo ona jest tu nieważna (przepraszam, ale na płaszczyźnie zdrady osoba i emocje zdradzającego mnie nie interesują), ale dla niego. To już się stało, to już nie ma znaczenia, to tak naprawdę w ogóle nie miało znaczenia - po co więc niszczyć temu mężczyźnie jego świat?

ban napisał/a:

Dla mnie gorzej, jeśli żona sprawia mężowi przykrość ciągle go gnębiąc przez wiele lat z różnych powodów, albo jeśli mąż żonę poniża werbalnie, aby zabić w niej poczucie wartości (nawet jesli robi to nieświadomie). To są prawdziwe zbrodnie -- niszczenie dusz, więc nie ma sensu robić histerii z tego powodu, że jedna osoba z drugą uprawiała seks...

Ban, niestety z Tobą się nie zgodzę, choćby dlatego, że zdrada potrafi, choć oczywiście nie musi, w jednej sekundzie zniszczyć w kobiecie lub w mężczyźnie, jej/jego poczucie własnej wartości. Taka zdrada w jednej sekundzie niszczy Twoje ideały, Twoje poczucie bezpieczeństwa w związku, czasem także poza nim, niszczy Twoje zaufanie, wiarę w drugiego człowieka, potrafi nawet zabić miłość. I taka zdrada w jednej sekundzie niszczy Twoją duszę.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

24

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Olinka napisał/a:

To już się stało, to już nie ma znaczenia, to tak naprawdę w ogóle nie miało znaczenia - po co więc niszczyć temu mężczyźnie jego świat?

Naprawdę uważasz, że nie ma znaczenia fakt iż nie może ufać swojej partnerce?

Poza tym weź pod uwagę fakt, że okruszek nie zrobiła tego z kompletnie przypadkową osobą, na zasadzie jednorazowej przygody, alkoholowej chwili. Zrobiła to z wieloletnim przyjacielem. Gadanie, że "to się nigdy nie powtórzy" jest w tym wypadku zwykłym pierniczeniem niestety. Są "młodym małżeństwem", kilka miesięcy nie miała seksu to sobie po pijaku skoczyła w bok. Wyrzuty sumienia ją dogoniły....i nagle zaczęło układać się w małżeństwie? Nic ci tutaj nie świta? Skoro ze strony jej męża nic się w sumie zmieniło, ani nie stało, bo to ona (z powodu wyrzutów sumienia po zdradzie) zaczęła się starać i automatycznie jej związek uległ drastycznej i skokowej poprawie....to jak myślisz - co było przyczyną jej problemów w związku, skoro akurat na "pijacką przygodę" wybrała sobie wieloletniego "przyjaciela" ?

Jednorazowa zdrada to może być na zakrapianej imprezie z nieznajomym, a nie z kimś takim. Chyba same w to nie wierzycie. Jeśli facet by napisał, że puścił kantem żonkę, bo z nim nie sypiała, i to z wieloletnią przyjaciółką (!) to zostałby zrównany z gruntem przez was. A w jednorazowość takiej przygody by nikt tutaj nie uwierzył. Bo i niestety taka jest prawda. W przypadku takiego układu, to w grę wchodzą inne uczucia niż w czasie przygodnego seksu z nieznajomą osobą. W tym drugim chodzi tylko o egoistyczne zaspokojenie potrzeb. Problemy w związku, brak seksu i alkohol to dobre wytłumaczenie (ale nie usprawiedliwienie) dla zdrady z nieznajomym. Kiedy w wieloletniej przyjaźni pojawia się seks to w grę wchodzą kompletnie inne uczucia. I nie są one jednorazowe, bo seks będzie tutaj efektem tych uczuć.

Prawda jest taka, że nieprzyznanie się...to ucieczka przed konsekwencjami. Wyrzuty sumienia to jedynie dobra wymówka. Bo jaki tu się jawi mechanizm w perspektywie następnych lat? W związku łóżkowa nuda i generalnie problemy....no to mały skok w bok dla ożywienia relacji. Trochę nerwów, trochę wyrzutów sumienia, ale....w związku będzie lepiej, a facet i tak się nie dowie. Czy faktycznie tak ma wyglądać małżeństwo?


Zdradzając musimy pamiętać, że jest to czyn wymierzony przeciw drugiej osobie. A więc to osoba zdradzona jest moralnie uprzywilejowana i ma pełne prawo do zadecydowania o przyszłości takiego związku. Bez szacunku nie można mówić o miłości i partnerstwie. Bez prawdy i szczerości nie można mówić o szacunku.

Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens !

Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of...

25

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Na innym wątku miejska operacja cierpi od dwóch lat bo mąż jej powiedział. Bo nie dźwignal tego sam. A ja to niszczy.
Wyciągnij wnioski i nie popełniaj wiecej takich błędów.
Ale nie obciążaj tym męża. To nic nie da

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

26

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

wielu psychologów, seksuologów już się na ten temat wypowiadało. By nie mówić w takiej sytuacji w jakiej jesteś np. Ty. To był ciężki okres dla Ciebie, alkohol itd. to wyniszcza. Jednorazowy błąd. Przecież żałujesz. Nie miałaś romansu, nie zdradziłaś z głupoty z nudów od tak. spróbuj sobie z tym poradzić i nie mów mu. Jeśli nie będziesz dawała rady pogadaj z psychologiem albo seksuologiem.

27

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Cynicznahipo napisał/a:
JustynaPiatkowska napisał/a:

Jeśli Twoja zdrada była jednorazowanym incydentem, do którego deklarujesz, że nigdy więcej nie dojdzie, a Wasze małżeństwo radzi sobie obecnie coraz lepiej, być może warto oszczędzić mężowi bolesnej prawdy.

I mają ją zniszczyć wyrzuty sumienia...? Ma się powiesić, czy jak? Byle mąż się nie dowiedział?
Nie wierzę, że przyszła Pani Psycholog udziela takich porad...

Naprawdę, nie rozumiem.

Cynicznahipo, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa, jak się pomylisz?
To widać, że naprawdę, nie rozumiesz.

Zapomnieć się o tym nie da. To reguła, że nie niszczy występek, ale wyrzuty sumienia. Dlatego to nimi trzeba się zająć.

Ślubowałaś "miłość, wierność i uczciwość oraz że nie opuścisz". Sprawdźmy rachunek spełnień i niespełnień.

Naruszyłaś wierność i słusznie pytasz się o uczciwość, ale deklarujesz miłość i chęć pozostania w relacji do śmierci.

Jeśli wyznasz swoją winę w spowiedzi, wtedy otrzymasz przebaczenie. Ważne, abyś przebaczyła także Ty sama sobie. Zadośćuczynieniem będzie życie i spełnienie miłości. Po to wymyślono Sakrament Pokuty, aby wyznawać grzechy Temu, który jest Miłosierny.

Jeśli wyspowiadasz się Mężowi, pokuta na pewno będzie zadana, ale rozgrzeszenie niekoniecznie, bo nie każdy Ojciec rodziny jest taki miłosierny jak Ojciec Niebieski. Wtedy, po naruszonej wierności zachowasz uczciwość, ale stracić możesz możliwość wypełnienia warunku pozostania aż do śmierci.

Całą sytuację utrudnia bardzo sprawa kolegi, który pewnie też pije i nie wiem, czy można ufać, że będzie dyskretny.

Skup się na zadośćuczynieniu, bo to jedyna szansa na zmniejszenie poczucia winy.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

28 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-01-24 11:30:50)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Animus napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
JustynaPiatkowska napisał/a:

Jeśli Twoja zdrada była jednorazowanym incydentem, do którego deklarujesz, że nigdy więcej nie dojdzie, a Wasze małżeństwo radzi sobie obecnie coraz lepiej, być może warto oszczędzić mężowi bolesnej prawdy.

I mają ją zniszczyć wyrzuty sumienia...? Ma się powiesić, czy jak? Byle mąż się nie dowiedział?
Nie wierzę, że przyszła Pani Psycholog udziela takich porad...

Naprawdę, nie rozumiem.

Cynicznahipo, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa, jak się pomylisz?
To widać, że naprawdę, nie rozumiesz.

Nie, nie rozumiem i nie wstydzę się tego.
Po prostu nie wyobrażam sobie dalszego życia w kłamstwie. Budzić się codziennie przy tym człowieku, a w głowie mieć tylko jedno, jaką krzywdę mu zrobiłam...

Dlatego też poradziłam, by Autorka się przyznała.
Każdy jest inny, może ona potrafiłaby poradzić sobie z tym ciężarem, rozprawić się z tym sama i nic mężowi nie mówić. Ja bym nie dała rady.
A z tego, co napisała Autorka, ma wyrzuty sumienia i ciężko jej z tym, co zrobiła.

I tak to ona musi podjąć tę decyzję.

Edit:

Animus napisał/a:

Całą sytuację utrudnia bardzo sprawa kolegi, który pewnie też pije i nie wiem, czy można ufać, że będzie dyskretny.

No właśnie. Co będzie, jak mąż dowie się o zdradzie od tego właśnie kolegi albo innej osoby postronnej? Jak wtedy zareaguje i czy zdecyduje się wybaczyć?

29

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Cynicznahipo napisał/a:
Animus napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

I mają ją zniszczyć wyrzuty sumienia...? Ma się powiesić, czy jak? Byle mąż się nie dowiedział?
Nie wierzę, że przyszła Pani Psycholog udziela takich porad...

Naprawdę, nie rozumiem.

Cynicznahipo, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa, jak się pomylisz?
To widać, że naprawdę, nie rozumiesz.

Nie, nie rozumiem i nie wstydzę się tego.
Po prostu nie wyobrażam sobie dalszego życia w kłamstwie. Budzić się codziennie przy tym człowieku, a w głowie mieć tylko jedno, jaką krzywdę mu zrobiłam...

Dlatego też poradziłam, by Autorka się przyznała.
Każdy jest inny, może ona potrafiłaby poradzić sobie z tym ciężarem, rozprawić się z tym sama i nic mężowi nie mówić. Ja bym nie dała rady.
A z tego, co napisała Autorka, ma wyrzuty sumienia i ciężko jej z tym, co zrobiła.

I tak to ona musi podjąć tę decyzję.

Edit:

Animus napisał/a:

Całą sytuację utrudnia bardzo sprawa kolegi, który pewnie też pije i nie wiem, czy można ufać, że będzie dyskretny.

No właśnie. Co będzie, jak mąż dowie się o zdradzie od tego właśnie kolegi albo innej osoby postronnej? Jak wtedy zareaguje i czy zdecyduje się wybaczyć?

Tak a propos... a czy Ty weźmiesz odpowiedzialność za to, że doradziłeś Autorce milczenie, jeśli prawda i tak wyjdzie na jaw i mąż będzie miał do niej pretensje, że sama się nie przyznała? Medal ma dwie strony.

30 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2013-01-24 12:36:25)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Nie mów nic mężowi. Ja nie toleruję zdrady i dlatego nigdy nie zdradziłem. Ty popełniłaś błąd. Ten błąd to chwila słabości. Mówisz, że to było tylko raz i już się nie powtórzy. Więc trzymaj się tego. Twoje cierpienie i ten ciężar który nosisz już jest dla Ciebie karą. Ja będąc na miejscu męża nie chciałbym znać prawdy. Teraz go kochaj, zabiegaj o niego.
Z tym musisz żyć, niestety sad
Tylko zadaj sobie pytanie i odpowiedz na nie "Czy to jest prawdziwy przyjaciel"
Mnie wydaje się, że on nie jest Twoim przyjacielem.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

31

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Ręka do góry kto wierzy w historię pod tytułem "chwila słabości" czy "jednorazowy wyskok" z PRZYJACIELEM ZNANYM OD MAŁEGO ?!


Czy wy czytacie samych siebie?

Trust me, when I woke today I had no plans to be so sexy...but shit happens !

Deep in my soul there is a warrior that I'm afraid of...

32

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
yoghurt007 napisał/a:

Ręka do góry kto wierzy w historię pod tytułem "chwila słabości" czy "jednorazowy wyskok" z PRZYJACIELEM ZNANYM OD MAŁEGO ?!


Czy wy czytacie samych siebie?

Nie toleruję zdrady, ale podnoszę  rękę do góry.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4

33 Ostatnio edytowany przez Wiaterek (2013-01-24 16:53:00)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Dobry "Okruszku", coś Tobie powiem. Ludzie często popełniają błędy wówczas, kiedy czują się odrzuceni, bezradni i zrozpaczeni sytuacją, która ich spotkała. Zdrada to bardzo przykra sprawa, ale nie beznadziejna. Wiem, jak wyrzuty sumienia potrafią po cichu i niepostrzeżenie wykańczać duszę, umysł i ciało. Wiem, przeżywasz teraz katusze. Możesz mu o tym powiedzieć,, o tym co Ci lezy na sercu ale nie mów mu od razu o zdradzie. Wyjaśnij tylko jak się czujesz, po waszym kryzysie. Pamiętaj: to jak Twój mąż zaregauje (jeśli zdecydujesz się przyznać), zależy od tego od czego zaczniesz rozmowę. Zacznij rozmowę np. w ten sposób: Pamiętasz ten czas, kiedy było między nami źle, jak sypało się wszytko co budowalismy przez lata? Pamiętasz?." Powiedz mężowi, jak wtedy sie czułaś, co odczuwałaś. Ale za nim powiesz o sobie, powiedz mu że wiesz co on czuł, że rozumiałaś i rozumiesz jego bezradność. Powiedz, że to nic wstydliwego,że mężczyzna czuje sie bezradny i "do niczego". Powiedz mu, aby w miarę możliwości nie zamykał się przed Tobą, przypomnij że ma wsparcie w Tobie. On może powiedzieć Tobie, a  może też pomyslec, że nie jesteś w stanie mu pomóc w takich chwilach. Jednak nie poddawaj się, tylko mu wyjaśnij, że skoro jesteście razem, skoro o tym zadecydowaliście, to znak, że macie obowiązek siebie chronić. Związek polega nie na zamykaniu się w sobie, nie polega na cichych dniach. Dialog, czyli rozmowa jest podstawą wszystkiego. Nie mozna wrzeszczeć, krzyczeć, rzucać się w nerwach na partnera. To nic nie da. Spokój da tylko rozmowa, szczera. Powiedz mężowi, że może mówić Tobie co go boli. Zapewnij go, że jego cierpienia i bezradność nie są dla Ciebie banalne. Ty wiesz, że on, jego kłopoty i smutna mina, nie są dla Ciebie obciążeniem. Ale Twój mąż może o tym nie wiedzieć, a może wie, tylko nie do końca w to wierzy. Mężczyżni często tak mają że nie przyznaja się do swoich słabości, chcą wszystko rozwiązać sami. Odtrącają żonę i dzieci. Po drugie: Doceniaj go. Pochwal za każdą rzecz, którą zrobi. Chwal go za to, o co Ty go poprosiłaś i zrobił (nawet jak marudził, że później,że teraz mu się nie chce). Po jakimś czasie zobaczysz, że to przyniesie efekty. Bądźcie w związku partnerami - opiekujcie się wspólnie domem, jak będziecie mieć dzieci to razem o nie dbajcie: myjcie, karmcie, przebierajcie. Naucz go tego, ale stopniowo i delikatnie. Nie naciskaj tylko. A może coś go bardzo przybiło skoro tak nagle zaczął nadużywać alkoholu? Pamiętaj Bóg jest miłosierny i tylko On jest przyjacielem. Z obserwacji innych i własnego doświadczenia wiem, że przyjaciółek i przjaciół nie ma. "Przyjaźń", to tylko napis na murze. Ten Twój domniemany kolega, to nie przyjaciel,  bo przyjaciel nie naraża przyjaciela na wyrzuty sumienia, nie rozbija małżeństwa i rodziny.

Życie to najtrudniejsza zagadka. Nie ma jednego konkretnego rozwiązania, lecz wiele... Wybierz rozwiązanie sam człowiecze.

34 Ostatnio edytowany przez okruszek (2013-01-24 17:14:42)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Cóż... na początku bardzo dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

Nie podjęłam jeszcze żadnej decyzji, chociaż czytając Wasze odpowiedzi, bardziej skłaniam się ku temu, aby zamilknąć.
Czytałam wiele tematów dotyczących zdrady, tego czy powiedzieć czy nie. Napotkałam już więc na głosy, żeby nie mówić bo to egoizm i powinnam się sama zmierzyć z konsekwencjami, jakimi są wyrzuty sumienia.
Pewnie znajdzie się ktoś, kto powie, no tak, czekała na to aż ktoś jej powie aby absolutnie nie mówić... i problem z głowy.
Mam w głowie mętlik. Dzisiaj rano byłam w kościele, prosić o wybaczenie. O siłę, jakiś znak co dalej...
To ja jestem tutaj ta zła, mam tego pełną świadomość, uważam też, że jest jakaś prawda w tym, iż nie powinnam obciążać tym męża. Wiem, że byłby to cios prosto w serce. Tak jak mówię, wiem, że ja sobie tego piwa nawarzyłam, ale cierpię także ja. Wyrzuty sumienia są przeogromne. Noszę w sobie ogromne cierpienie, że postąpiłam tak wobec ukochanego, wobec siemie samej. Utraciłam szacunek do siebie samej.
Nie ma na to usprawiedliwienia. I chociaż łatwo byłoby powiedzieć (co zrobiłam zresztą w pierwszy poście), że nawarstwiły się problemy, że nie potrafiliśmy znaleźć nici porozumienia, oddaliliśmy się od siebie  i stało się - to też z całą przykrością, ponieważ wiem, że powinniśmy poszukać jakiegoś rozwiązania, rozmawiać - muszę stwierdzić, że także jest w tym jakaś prawda. Nie zrobiłam tego jak ktoś napisał z nudów, ot tak sobie. Jeszcze raz powtarzam nie usprawiedliwiam się!!! Nie ma na to usprawiedliwienia, ale te problemy doprowadziły do oddalenia się, złośći która narastała... Może ktoś powie, że w takim razie skoro znów pojawi się problem to zrobię to ponownie. Uwierzcie mi - NIE!!! Jest to najsurowsza lekcja jaką dostałam od życia. Jednak mimo całej surowości, całego zła, które do niej doprowadziło pozwoliła mi otworzyć oczy!!! Jak to banalnie brzmi... Ale tak jest, uświadomiła mi, że gadki o ciągłym dbaniu o związek i o ciągłej pracy nad nim to najprawdziwsza z prawd. Nie można odpuszczać ani na moment, trzeba pracować, budować... Więc może słowa, że nic nie dzieje się w życiu bez powodu (równie piękne usprawiedliwienie) także niosą ze sobą jakąś prawdę.

Dla tych, którzy mają pewne wątpliwości i oczywiście mają do nich prawo, nie ze względu na brak mojej pewności w tej kwestii, ale ze względu chyba na świat i życie... To było jednorazowe! Fakt, że to mój przyjaciel nie ma żadnego znaczenia! Nie powątpiewajcie, że dlatego, że się znamy "od małego" to się powtórzy. Nie powtórzy się! I choć nigdy nie mówi się nigdy, tak jak zawsze mówiłam, że nie zdradzę to teraz wiem, że ten temat jest dla mnie zamknięty bo poczułam ogrom krzywdy jaką wyrządzam... Ten błąd dużo mnie nauczył! On też ma wyrzuty sumienia - wierzcie lub nie. Jest świadomy, że to nie powinno się wydarzyć, jest mu równie wstyd. Nasz kontakt jest ograniczony to minimum, a że znamy się całe życie, sprawy konieczne załatwiamy często przy pomocy znajomych i staramy się żeby takich w ogóle nie było.

Dla tych, którzy myślą, że mój mąż to alkoholik - tyran. Owszem, nadużywał alkoholu - to nie morderca, ani damski bokser. Zdarzały się przegadywanki, ale najczęściej podpity kładł się spać ze swoimi problemami.

I tu nasz błąd - brak wzajemnej pomocy, chęci rozwiązania problemów, pracy nad sobą. Mieliśmy okres, w którym każdy sobie...

35

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Yoghurt, odnoszę wrażenie, że zaczynasz nadinterpretować moje słowa, bo ja Autorki nie tłumaczę, ja nie szukam dla Niej usprawiedliwienia, jedyne o czym myślę, to aby to, co złego zrobiła, nie okazało się jeszcze większym złem i aby jej mężowi zaoszczędzić tego, co zaoszczędzić można. Jeśli jest, jak piszesz, to przyznaję, że w moich oczach zupełnie zmieniłoby to postać rzeczy, ale w tej chwili my tego nie wiemy.

Ale fakt - jeśli dodam tutaj osobę przyjaciela i Autorki uczucia względem niego, to nagle... bingo! Wtedy rzeczywiście to wszystko zaczyna wyglądać inaczej. Autorka być może zrobiła mężowi podwójną krzywdę, bo sama przyczyniła się do sytuacji jaka zaistniała w tym małżeństwie, a zaistniała, bo się od męża odsunęła, być może podświadomie (lub świadomie) powodowała pewnego rodzaju spięcia, szukając we własnych oczach dla siebie usprawiedliwienia, wmawiając sobie, że tego mężczyzny kochać się po prostu nie da... Zapomniałeś jednak, że wiemy tylko tyle ile Autorka sama nam napisała, reszty możemy się wyłącznie domyślać. Tak czy inaczej Ona przyszła tutaj po pomoc i to Jej mamy doradzić (nie mężowi), niekoniecznie przy tym oceniając Jej postępowanie. To co się stało już się niestety nie odstanie, teraz trzeba pomyśleć co dalej.

Dlatego moje stanowisko na tę chwilę jest niezmienne - wziąć na siebie ogrom win i nie burzyć mężowi spokoju.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

36

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Cynicznahipo napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Animus napisał/a:

Cynicznahipo, weźmiesz odpowiedzialność za swoje słowa, jak się pomylisz?
To widać, że naprawdę, nie rozumiesz.

Nie, nie rozumiem i nie wstydzę się tego.
Po prostu nie wyobrażam sobie dalszego życia w kłamstwie. Budzić się codziennie przy tym człowieku, a w głowie mieć tylko jedno, jaką krzywdę mu zrobiłam...

Dlatego też poradziłam, by Autorka się przyznała.
Każdy jest inny, może ona potrafiłaby poradzić sobie z tym ciężarem, rozprawić się z tym sama i nic mężowi nie mówić. Ja bym nie dała rady.
A z tego, co napisała Autorka, ma wyrzuty sumienia i ciężko jej z tym, co zrobiła.

I tak to ona musi podjąć tę decyzję.

Edit:

Animus napisał/a:

Całą sytuację utrudnia bardzo sprawa kolegi, który pewnie też pije i nie wiem, czy można ufać, że będzie dyskretny.

No właśnie. Co będzie, jak mąż dowie się o zdradzie od tego właśnie kolegi albo innej osoby postronnej? Jak wtedy zareaguje i czy zdecyduje się wybaczyć?

Tak a propos... a czy Ty weźmiesz odpowiedzialność za to, że doradziłeś Autorce milczenie, jeśli prawda i tak wyjdzie na jaw i mąż będzie miał do niej pretensje, że sama się nie przyznała? Medal ma dwie strony.

Fajnie by było, gdybyś znalazła ten fragment, w którym ja coś Autorce doradzam.

Tego pewnie też nie zrozumiesz, że można napisać post i rozważyć problem, ale nie doradzać.

Radę to ja mogę sam sobie dawać ze swoimi problemami, ale nie z cudzymi, bo do tego trzeba mieć wgląd w wiele aspektów i życiowych doświadczeń. Na tym polega błąd wielu piszących na forum, że doradzają i bawią się w budowanie stronnictw.

Komuś mogę tylko pomóc rozważyć i naświetlić pewne istotne elementy, ale nic więcej... bo dalej zaczyna się moje chciejstwo, grzech główny pseudo-pomocy.

BÓG jest wzorem mądrości: mnóstwo dzieci, żadnych alimentów, żadnej żony i żadnej teściowej. Objawia się wybranym, rozmawia z nielicznymi i wpuszcza do swoich wielu mieszkań kogo chce.  I dzięki tej Bożej Mądrości niektóre dzieci darzą Go Zaufaniem, Uwielbieniem i Miłością. Pozostali próbują rzucać kamieniami Panu Bogu w okna i trafiają kulą w płot swojego własnego ograniczenia.

37

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

uważam że najlepszym wyjsciem bedzie powiedziec mężowi prawde nie da sie układać życia na kłamstwie.Musisz mu wytłumaczyć jak się czułas kiedy nie układało Wam się najlepiej.Musicie oboje postarać sie zawalczyć o wasz związek i uporać się z konsekwencjami.

38

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Przy ołtarzu obiecywałaś mu miłość i WIERNOŚĆ, a zdradziłaś. Z szacunku do własnego męża powinnaś mu powiedzieć prawdę. Zasługuje na to. Raz nie można budować związku na kłamstwie, dwa jeśli przemilczysz sprawę i zachowasz to dla siebie to tak jakbyś go nie szanowała

Nie wiem czy istnieje cokolwiek, bo przecież nie zaznałam nicości. Zatem poddaję w wątpliwość to co jest, bo nie widzę tego, czego nie ma :-)

39 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-01-24 20:02:35)

Odp: zdradzilam - nie chce zyc
Animus napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie, nie rozumiem i nie wstydzę się tego.
Po prostu nie wyobrażam sobie dalszego życia w kłamstwie. Budzić się codziennie przy tym człowieku, a w głowie mieć tylko jedno, jaką krzywdę mu zrobiłam...

Dlatego też poradziłam, by Autorka się przyznała.
Każdy jest inny, może ona potrafiłaby poradzić sobie z tym ciężarem, rozprawić się z tym sama i nic mężowi nie mówić. Ja bym nie dała rady.
A z tego, co napisała Autorka, ma wyrzuty sumienia i ciężko jej z tym, co zrobiła.

I tak to ona musi podjąć tę decyzję.

Edit:
No właśnie. Co będzie, jak mąż dowie się o zdradzie od tego właśnie kolegi albo innej osoby postronnej? Jak wtedy zareaguje i czy zdecyduje się wybaczyć?

Tak a propos... a czy Ty weźmiesz odpowiedzialność za to, że doradziłeś Autorce milczenie, jeśli prawda i tak wyjdzie na jaw i mąż będzie miał do niej pretensje, że sama się nie przyznała? Medal ma dwie strony.

Fajnie by było, gdybyś znalazła ten fragment, w którym ja coś Autorce doradzam.

Tego pewnie też nie zrozumiesz, że można napisać post i rozważyć problem, ale nie doradzać.

Radę to ja mogę sam sobie dawać ze swoimi problemami, ale nie z cudzymi, bo do tego trzeba mieć wgląd w wiele aspektów i życiowych doświadczeń. Na tym polega błąd wielu piszących na forum, że doradzają i bawią się w budowanie stronnictw.

Komuś mogę tylko pomóc rozważyć i naświetlić pewne istotne elementy, ale nic więcej... bo dalej zaczyna się moje chciejstwo, grzech główny pseudo-pomocy.

Autorka prosiła o pomoc, nie o analizę. Analizuje psycholog/psychoanalityk/psychiatra. Ja nie jestem żadnym z nich, ja po prostu próbowałam postawić się na miejscu Autorki i ZE SWOJEGO punktu widzenia doradzić. Tak, doradzić. Bo tego chciała Autorka.

Edit: Przepraszam bardzo, czy Ty masz alergię na moją osobę? Wiele innych osób zaczyna swoje wypowiedzi od ''Uważam, że powinnaś...''. Dlaczego przeszkadza Ci akurat moja opinia?

40

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Okruszek

Popełniamy błedy i dajmy sobie na to zgode.Takie zadreczanie sie tym, moze dorowadzic do powaznych dolegliwsci somatycznych.
Mozesz tu uzyskac tysiace komentarzy na temat tego co zrobiłas .Kazdy widzi te sytuacje ze swojej perspektywy ,od strony swoich uczuc.Najwazniejsze co ty czujesz.Moze gdzies sie pogubiłas po drodze....daj sobie na to zgode .Nikt nie jest idealny
Ja uwazam ,ze zdrada nie zdarza sie bez powodu ,zachodza jakies zgrzyty emocjonalne,ze jeden z partnerów w poszukiwaniu zrozumienia i ciepla i ukojenia oddaje sie  w ramiona innej osoby.Takie jest moje zdanie.Moze jest to usprawiedliwianie ,moze po prostu fakty.Mozna wyjsc z kazdej sytuacji i dolowanie sie i pokutowanie za to nie da nic.Trzeba zrobic porzadek ze swoimi emocjami, zaczac zyc normalnie.Maglowanie tego całymi dniami do niczego dobrego nie prowadzi,a na pewno nie pomoze podjac Ci sensownej decyzji-takie jest moje zdanie i ja tak to widze smile
Pozdrawiam

41

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Wydaje mi się że każdy facet powinien się starać robić wszyustko dla swojej kobiety dać jej miłośc! poczucie bezpieczeństwa i dowartościować powinien więc wtedy powinno być dobrze każdej żonie lżej, normalnie nie doskwierała by nas samotnoścv w małżeństwie pustka... smutek powinniśmy dbać o siebie wzajemnie poświęceć dla  siebie troszkę czasu zainteresowania......... Niestety w dzisiejszych czasach mężom tego brakuje!!!! ja mam taką sytuacjię że mam dwoje dzieci i mąż nie ma czasu dla mnie nie szanuje mnei zabardzi i nie liczy sie z moim zdaniem robi wszystk opo swojemu dręczy mnie to wszystko i przeraża!!!!! Nie było by zdrady bez poczucia wartosci i gdy się ceni to co się ma!!!

42

Odp: zdradzilam - nie chce zyc

Okruszku, nie wiem jak u Ciebie sytuacja sie rozwinęła. Niedawno zrobiłam to samo... Zdradziłam męża. Co prawda do sexu nie doszło, ale zdrada to jest zdrada.
Nie ma co porównywać, bo do każdego człowieka należy podchodzić indywidualnie. Nie wiem jakim człowiekiem jest Twój mąż i nie jestem w stanie Ci doradzić. Ty sama najlepiej powinnaś wiedzieć czy on wolałby znać prawdę,czy lepiej byłoby zachować to w tajemnicy. Nasz związek zawsze opierał sie na szczerości i wiedziałam, że muszę mężowi o tym powiedzieć. Ma prawo wiedzieć, a ja powinnam ponieść konsekwencje swoich czynów i tak też się dzieje. Powiedziałam mu o tym 2 dni temu. W chwili obecnej czekam na jego decyzję co z nami będzie. Muszę dać mu czas na ochłonięcie, a decyzję chce podjąć jak opadną trochę emocje...
Czy żałuję? Tak żałuję strasznie, a wyrzuty sumienia zżerają mnie od środka. Do tego dochodzi lęk co dalej z nami będzie... Po 8 latach małżeństwa dopuściłam sie takiego świństwa... Zrobiłam mu ogromną krzywdę pomimo tego, że on tak bardzo mnie kocha, a ja jego... Wbiłam mu nóż prosto w serce...
Nie ma dla mnie wytłumaczenia, bo nasze małżeństo zawsze było bardzo udane. Zawsze byliśmy zżyci ze sobą, a niektorzy brali nas za wzór... Perfidnie to wszystko popsułam i nie mogę patrzeć w lustro...
Sama się sobie dziwię, bo przez te wszystkie wspólne lata przeżyliśmy na prawdę wiele, a ja byłam mu zawsze wierna. Nawet jak na jakiś czas trafił do Zakładu Karnego, jak wyjeżdżał w delegacje, był za granicą...
A teraz kiedy jest przy mnie, popełniłam tak straszny i niewybaczalny błąd... Pozostaje mi teraz tylko czekać na to, co on postanowi i bić się z myślami...
To jest moja kara, którą będę nosić w sercu do końca życia!

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » zdradzilam - nie chce zyc

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018