Witam serdecznie wszystkich
Piszę, bo już nie wiem co robić, myśleć...Potrzebuję jakichś obiektywnych opinii.
Wiem, że problem sam się nie rozwiąże, ale słowa, rady potrafią wiele pomóc.
Może pokrótce przedstawię moje love story..
Byłam z chłopakiem ok 7 lat (ja mam 24, on 28 lat) czyli właściwie zarówno dla mnie jak i dla niego pierwszy poważny związek. Ok 4 lat mieszkaliśmy ze sobą. Od trzech miesięcy nie jesteśmy razem. To on chciał tego rozstania. Właściwie już kilka miesięcy przed tą decydującą rozmową było dziwnie. Ogólnie nie byliśmy parą idealną, ale myślałam, że się kochamy.. a to najważniejsze. Na pewno związek nasz potrzebował, że tak to określę ulepszeń, ale nie od razu rozstania.. Ale on stwierdził, że chce być sam.. że już chyba nic do mnie nie czuje, że to co jest między nami to przyzwyczajenie itd itp
Mi wciąż zależy - choć mnie okropnie zranił. Po rozstaniu widzieliśmy się dwa razy. Było bardzo miło - jakbyśmy byli na randce. Ale na drugim spotkaniu doszło znów do rozmowy, on stwierdził, że zdania nie zmienił, na tą chwilę chce być sam. Bardzo mnie to boli.. że wybiera imprezki ze znajomymi jako sposób na życie.
Nie wiem czy coś jeszcze mogę zrobić, żeby nam się udało? Czy to w ogóle ma sens?