Mój chłopak mieszka w usa juz od 6 lat, doskonale zna język i doskonale się w tym kraju zaklimatyzował. Poznaliśmy sie jak byl w polsce. Przez rok widywalismy sie srednio co 3 miesiace. Raz ja byłam u niego raz on u mnie w polsce. Chcemy sprobowac czy nam sie uda. On do polski nie wruci bo tam ma prace i lepsze zycie. To prawda w polsce nie ma pracy nie ma mozliwosci zarobienia tak duzych pieniedzy. Ja moglabym do niego przyjechac ale boje sie bo nieznam jezyka i boje sie pracy w obcym kraju. Dotego zeby dostac wize na dluzszy pobyt musialabym isc tam do szkoly. W moim przypadku do szkoly jezykowej. Nie mam prawa jazdy czyli wiaze sie to z tym ze musialabym jezdzic autobusem az do nowego jorku. Boje sie... nie wiem czy dam rade. Nowe miejsce i wszystko po angielsku.... co robic? pomocy!
Wszystko zależy od Twojej determinacji. Sprawa nie jest łatwa-bez języka w obcym kraju na pewno nie będzie Ci łatwo. Na początku będziesz potrzebowała ogromnej pomocy ze strony partnera. Poza tym życie w USA jest bardzo drogie, nauka w szkole to także ogromne koszta-zastanów się czy będziecie mieli na to pieniążki.
Generalnie wyjazd do USA to ogromna szansa, jednak musisz być bardzo zdeterminowana i pełna siły do nauki języka. Nie znasz żadnych podstaw języka angielskiego?
Wg mnie wszystko jest do zrealizowania, tylko musisz sobie to jakoś zaplanować, może warto byłoby zacząć uczyć się języka już teraz, tak abyś do wyjazdu potrafiła się przynajmniej minimalnie dogadać.
I nie rezygnuj , tylko nabierz siły i w drogę ;-)
jakies podstawy angielskiego znam ale boje sie odezwac. Nie zawsze tez rozumiem co do mnie mówią, nawet jesli sa to jakies proste zdania. Ten ich amerykański akcent potrafi nawet proste zdanie zamienic w cos niepojętego! Co do pieniędzy to jeśli ja znalazlabym prace to nie bylo by problemu... dalibysmy rade. W Stanach jest mnustwo polakow duzo spraw mozna zalatwic po polsku no ale do pracy nawet w polskim sklepie troche angielskiego sie przyda... Z jednej strony chcialabym sprobowac a z drugiej strasznie sie boje. Niestety jest to jedyne wyjcie jesli chcemy byc razem.
Powiem Ci tak : dla chcącego nic trudnego:) mówisz, że masz podstawy angielskiego ale boisz sie odezwać, ale pomyśl, że jak bedziesz musiała to sie odezwiesz i będąc tak i żyjąc po prostu bedziesz musiała przyswoić język i możliwe ze zrobisz to szybciutko. Jak będziesz mieć wsparcie faceta to dasz rade. pozdrawiam.
Wyjeżdżając masz ogromną szansę właśnie na naukę języka. Gdzie będziesz miała lepszą szkołę jak nie w kraju, gdzie z angielskim jesteś na co dzień? Żadna szkoła w Polsce Ci tego nie da. Poza tym to normalne, że się boisz. Z reguły boimy się dużych zmian bo nigdy nie wiadomo czy to dobry wybór.Ale jeśli nie spróbujesz to się nie przekonasz
Ja też kiedyś zaryzykowałam i wyjechałam do chłopaka do Hiszpanii. Teraz jesteśmy małżeństwem. Wiadomo, że Hiszpania nie jest tak daleko jak USA ale również nie umiałam języka i to w ząb, a Ty na pewno jakieś podstawy angielskiego znasz
Powinnaś spróbować, najwyżej wrócisz jak Ci się nie uda
Pozdrawiam
to prawda zawsze mogę wrucic... caameron, twoj post podniusl mnie na duchu. Sprobuje... w maju musze zlozyc wniosek o wize studencka i od lipca do szkol w stanach ;/ Boje sie strasznie... Jak ty sobie poradziłaś? Hiszpański to dość trudny język...
Poza tym życie w USA jest bardzo drogie, nauka w szkole to także ogromne koszta-zastanów się czy będziecie mieli na to pieniążki.
gdzie w usa jest zycie drogie?? przeciez tam wszystko jest 2-3x tansze niz w polsce z 5x wyzszymi wyplatami, a co do szkoly jezyka to czesto sa prowadzone za darmo przez wolontariuszy(jezeli mieszkasz w polskich okolicach np jackowo)
usa to najtanszy wysoko-rozwiniety kraj
w maju musze zlozyc wniosek o wize studencka \
nie znam się zbytnio ale maj to nie jest za późno?
Fumiko napisał/a:Poza tym życie w USA jest bardzo drogie, nauka w szkole to także ogromne koszta-zastanów się czy będziecie mieli na to pieniążki.
gdzie w usa jest zycie drogie?? przeciez tam wszystko jest 2-3x tansze niz w polsce z 5x wyzszymi wyplatami, a co do szkoly jezyka to czesto sa prowadzone za darmo przez wolontariuszy(jezeli mieszkasz w polskich okolicach np jackowo)
usa to najtanszy wysoko-rozwiniety kraj
Ok, ale mi chodziło o to, że biorąc pod uwagę życie i NAUKĘ potrzebna jest ogromna kwota. A bez pracy i kiepską znajomością języka na pewno jest trudniej. Zwłaszcza teraz gdy w USA również jest wysoki stopień bezrobocia.
Mik, pamiętaj, że USA to nie tylko kraina mlekiem i miodem płynąca a wielkie wyzwanie, i realia życia tak jak wszędzie na świecie. To że elektronika jest tańsza, czy kosmetyki to jedno, ale wszędzie musisz jeść, płacić rachunki, opłacać transport.
Oczywiście na pewno posiadając pracę można lepiej żyć niż w Polsce, jednak nie czarujmy się że wszystko będzie podane na tacy-bo nie będzie.
I jeszcze jedno-ankusia, chce wjechać do Stanów na wizie studenckiej, zatem darmowe kursy prowadzone przez wolontariuszy nie pozwolą jej na wjazd do USA. Owszem jako dodatkowa forma nauki, ale i tak podstawą będzie College, który naprawdę baaaardzo dużo kosztuje.
w lipcu zaczynalabym szkole... jakos tak 15 mi sie semest zaczyna. Szkoly sa drogie to fakt ale pracujac stac by mnie bylo na to. Pozatym musze isc do normalnej szkoly jezykowej zeby dostac wize. Moj chlopak juz tam byl i pytal sie o przyjecia. Ma juz papiery trzeba je bedzie niedlugo zaczac wypelniac i w maju do ambasady po wize F1. Maj to dobry termin bo na wize sie nie czeka. Jak juz skompletujesz papiery to idziesz do ambasady i tego samego dnia wiesz juz czy masz wize czy nie. Potem tylko 5 dni roboczych na przyslanie paszportu.
11 2011-03-13 14:27:59 Ostatnio edytowany przez Mik3 (2011-03-13 14:32:53)
Mik3 napisał/a:Fumiko napisał/a:Poza tym życie w USA jest bardzo drogie, nauka w szkole to także ogromne koszta-zastanów się czy będziecie mieli na to pieniążki.
gdzie w usa jest zycie drogie?? przeciez tam wszystko jest 2-3x tansze niz w polsce z 5x wyzszymi wyplatami, a co do szkoly jezyka to czesto sa prowadzone za darmo przez wolontariuszy(jezeli mieszkasz w polskich okolicach np jackowo)
usa to najtanszy wysoko-rozwiniety kraj
Ok, ale mi chodziło o to, że biorąc pod uwagę życie i NAUKĘ potrzebna jest ogromna kwota. A bez pracy i kiepską znajomością języka na pewno jest trudniej. Zwłaszcza teraz gdy w USA również jest wysoki stopień bezrobocia.
Mik, pamiętaj, że USA to nie tylko kraina mlekiem i miodem płynąca a wielkie wyzwanie, i realia życia tak jak wszędzie na świecie. To że elektronika jest tańsza, czy kosmetyki to jedno, ale wszędzie musisz jeść, płacić rachunki, opłacać transport.
Oczywiście na pewno posiadając pracę można lepiej żyć niż w Polsce, jednak nie czarujmy się że wszystko będzie podane na tacy-bo nie będzie.
ale przeciez jedzenie i prad,woda itd jest tez 2x tansze, co do bezrobocia w polsce jest ponad 13% a w usa ponizej 9% i lawinowo spada gdy w polsce rosnie,
w stanach z pensja 5x wyzsza niz w polsce i 2x taniej niz w polsce, gdzie polsce kupisz nowy samochod za polroczna prace??
gdzie w polsce mozesz jesc ile chcesz w restouracji za godzine pracy, za 8$ mozna w restauracji jesc i pic ile sie chce z tak zwanego "szweckiego stolu" specjaly np polskiej,chinskiej,wloskiej kuchni.
usa to nie kraina miodem i mlekiem plynaca tylko ze w polsce sa najwyzsze ceny na swiecie(wylaczajac szwajcarskie i kraje skandynawskie) nawet juz dawno UK i niemcy w cenach przegonilismy(np.cukier w niemczech 2,50zl w polsce 5zl)
dom w kazdym miescie w stanach mozesz kupic za cene klitki na zadupiu warszawy(moze nie w prestizowej dzielnicy i daleko od miasta ale nie klitke!!), benzyna 2x tansza(dzisiejsza cena w usa 2,6zl/l a w polsce juz 5,35zl/l)// elektronika,prad,woda,zywnosc 2x tansze przy wyzszych wyplatach
nie czarujmy sie w usa moze i jest trudno lecz zadnego porownania do polski nie ma, a problemy finansowe amerykanow wynikaja z tego ze sa niesamowicie rozrzutnym narodem, zarabia 2000$ a wydaje 3000$,
przy dwoch wyplatach jak nie maja dzieci powinni sobie bez problemu poradzic finansowo i w weekend na jakis luksus sobie pozwolic
caly czas mysle i mysle czy sie odwazyc... jedni radza zebym jechala inni zeby poczekac jecze rok i moze potem... ale ile mozna to odwlekac? predzej czy pozniej musze sie odwazyc no albo z nim sie rozstac - czego bym nie chciala... dobrze sie rozumiemy, szkoda by bylo stracic to wszystko nadczym tyle razem pracowalismy. Tak wiem ze zawsze moge wrucic ale nie chce potem sluchac tego ,,a nie mowilam!,, wypowiedzianego przez moja mame. Ona jest przeciwna mojemu chlopakowi i uwaza ze nie dam sobie rady i zaraz do niej wruce z podkulonym ogonem. Ach... juz mózg mi się lasuje... do maja to ja zwariuje. Jak już bede miec ta wize f1 w paszporcie to wszystko bedzie inaczej. Juz wtedy nie bedzie odwrotu. Narazie strach mnie paralizuje...
Ankusia napiszę Ci tylko swoje zdanie na ten temat, jednak nie chce zebys odebrała to jako narzucanie się lub atak. Otoż moim zdaniem bardzo źle zrobisz wyjezdzajac z kraju. Jestes młodą osoba i jestem pewna, że prawdziwą miłośc masz przed soba - w Polse. Jestes teraz zakochana w co nie watpie, ale to nie znaczy ze juz nie masz szansy na milośc i zycie w Polsce. Przede wszystkim skoncz szkole, ten rok jest Tobie potrzebny. Piszesz, ze w Polsce jest ciezko z praca i zyje sie ciezko. Jednak myslisz ze w Usa jesli bedziesz lepiej zarabiac to bedzie tak kolorowo? Masz 18 lat, jestes taka mloda, nie zmarnuj tych najpiekniejszych lat zycia. Rozwijaj sie, ucz, baw, szalej, zakochuj, odkochuj ale nie pakuj sie w staly zwiazek, mieszkanie z mezczyną. Po kilku miesiacach wejdzie w Wasze zycie rutyna, obowiazki, a moze i dzicko. Komu sie zwierzysz w chwilach zwatpienia, do kogo sie przytulisz? Komu wyzalisz jak nie matce czy przyjaciolce? Pewnie pomyslisz, ze jestem stara osobą.. nie mam tylko 5 lat wiecej niz Ty. Z dobrego serca pisze Ci zebys poczekala chociaz rok, zastanowila sie czy naprawde pragniesz teraz takiego zycia, monotonii, obowiazkow, tskonty za krajem. Anusiu przemysl to wszystko dokladnie. Jestem pewna, ze taka milosc mozesz takze spotkac w polsce. Jednak jesli sie przy tym upierasz, to zaczekaj z ta decyzja do konca szkoly, zdaj mature i wtedy wyjedz. Jednak wtedy jesli wrocisz nie bedziesz miala podkulonego ogona, bo w rekawie bedziesz miala dyplom szkoly sredniej i wszystkie drogi otwarte. Anusiu zrob sobie plusy i minusy pozostania i wyjechania z polski. Co wybierasz?
Z calego sreca zycze Ci rozjasnienia twojej sytuacji. Obys byla szczesliwa w jakiejkolwiek podjetej decyzji!
a z kad ty tyle wiesz o mnie? nie napisalam ile mam lat. i wcale nie mam zamiaru rezygnowac ze szkoly...
Ankusia czytałam Twoje wypowiedzi i w którejs z nich napisałam ze masz 18 lat. Chcesz kontynuowac nauke w USA, ale to bedzie bardzo ciężkie skoro slabo znasz jezyk. Ja nie chce Ci podcinac skrzydeł, ja tylko pisze Ci rady z mojej strony. Nie musisz ich sluchac, chociaz nie powiem, że chciałabym żebys przemyslala moje słowa.
16 2011-03-15 21:43:14 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-16 17:56:45)
Widze podobna sytuacja do mnie;) mam faceta amerykanina:) powiedz jak kombinujesz ze szkola? wlasnie chcialabym wize studencka, i tez zapisac sie do jezykowej? powiedz kiedy trzeba , jakie sa koszta? w jaki rejon sie wybierasz?
ja jeszcze nie bylam zoabczyc jak tam jest ale wybieram sie za miesiac
tez jak Ty nie mam tam NIC, napisz w jakim rejonie bedziesz, moze cos doardze z praca:)
pomyslcie!!! kazd osoba z ktora sie spotkaalam i miala mozliwosc wyjechania z tego kraju ZALUJE ze tego nie zrobila
mloda jest, nauczy sie szybko, ma tam szanse sie rozwinac, tylko nie moze byc zdana na swojego chlopaka tylko
uwazam z tego co slysze i bylam na zachodzie to Pl to strasnzy kraj, zawisc, klamstwo, kombinatorzy, jaka tu jest opieka medyczna, prawo, tam jest ciezko w usa nie jest to bajka ale przynajmniej wiesz ze na cos robisz, mniej wszytsko skomplikowane, sprawy urzedowe itd
Jedz moim zdaniemL:) Nigdy w zyciu mozesz nie miec takiej 2 szansy
jezeli cos przeoczylam przepraszam, nie doczytalam do konca na szybko pisze
nie czarujmy sie w usa moze i jest trudno lecz zadnego porownania do polski nie ma, a problemy finansowe amerykanow wynikaja z tego ze sa niesamowicie rozrzutnym narodem, zarabia 2000$ a wydaje 3000$,
Zgadzam sie z auterem tego
problemy finansowe sa, ale juz wszytsko wychodzi na prosta
za duzo chamstwa naszego tam bylo w usa, popatrzce ile panstw liczy europa i chyba tylko 3, czy 4 z nami Pl nie ma wiz i popatrzcie na pozostale ktore ich nie maja, rumunia np, musi miec. Zobaczcie do czego nas tam porownuja. Nie dziwie sie. Ten caly kryzys usa byl zeby ta cala mongolie wygonic stamtad, bo za duzo kobinowali...
Tak po zatym to mam 19 lat już. Liceum zostal mi tylko rok. Moge to skonczyc on-line. Tylko w maju bede musiala przyjechac na do polski na mature. W stanach bede sie uczyc jezyka w szkole. Juz mam papiery tylko wypelnic je trzeba. Moj chlopak byl tam i pytal czy mnie przyjma. W stanach u niego bylam 5 tygodni. Poznalam jego mame, i caaaalą rodzine. Wszyscy mie bardzo lubią i mówią mojemu chlopakowi żeby takiej dziewczyny jak ja nie stracil bo jestem normalna i mam w glowie poukladanie (to chyba mial byc komplement
) Oni wszyscy chcą mi pomuc. Dopuki czegos nie znajde bede mogla z jego wujkiem mieszkac.... on ma caly swoj dom.
Mieszkalabym w new jersey koło Nowego jorku. Wiza studencka zalatwiana w polsce nie kosztuje duzo. Około 300zl. Gorzej jest z papierami. Taa wiza pozwala ci na wszystko w stanach oprucz legalnej pracy. Dlatego musisz udowodnić że maz pieniadze na naukę. Czyli wyciąg z banku na 10 tyś dolarów sie przyda. Jesli ty sama nie masz takich pieniedzy to musisz znalezc kogos kto podpisze ci papier o sponsoring i wtedy to on musi miec te owe 10tys dolarów. Koszta szkoly tez sa duze. Około 400dol. miesięcznie. To też zalezy od szkoly. Najgorzej że niektórzy chcą zeby zaplacic z gory i wtedy jest problem. Ale ja chyba bede mogla na raty splacic pierwszy semestr. Tyle ze najniższa pensja w stanach to 500 dol tygodniowo wiec stac cie bedzie na oplacenie szkoly te 400 miesiecznie. Jednak zero czasu dla siebie. Przynajmniej w roku szkolnym. Po karzdym semstrze ja bede miec 6 tyg takich wakacji, ale to tez ustala sobie karzda szkola. Wtedy bedzie mozna odetchnac bo na F1 musisz być full time student czyli musisz byc w szkole 18 godz tyg. Do tego dochodzi niezbedna praca i wynikiem jest zero czasu dla siebie. Jednak są wakacje i mozesz tak ustalic sobie grafik aby weekendy miec wolne, bo szkoly w stanach sa elastyczne. Sama ustalasz w jakie dni chodzisz i po ile godzin tak aby w sumie wyszlo 18 na tydzien.
lalalalaaa Napisz coś o swojej sytuacji. Ja sie boje ale decyzje juz podjełam. Niema co gdybać. Trzeba sie przekonać. Pozatym musimy się nauczyć że życie jest dla nas a nie my dla życia. Ja mam nadzieje że mama mnie zrozumie i pozwoli mi na odwrut jesli nie dam sobie rady. Z resztą po skonczonej nauce w LO czyli za 8 miesięcy i tak bede musiala isc do pracy bo nikogo nie stac na oplacenie mi studiow. Jednak w polsce pracy niema. Mam siedziec na kasie w biedronce w pampersie za 1200zl /msi to juz wole bardziej sie postarac i przynajmniej naucze sie jezyka. Papier o ukonczonej szkole jezykowej w ameryce wiecej znaczy w polsce niz papier z jakiegos archibalda.
No a teraz ten chłopak i życie z mężczyzną. Znam go już rok. Ma wady owszem ja tez je mam. Klucimy sie godzimy. Ale on chce mi pomuc. Wiem że mnie nie zostawi. Nawet jeśli nam sie nie uda to i tak pomoze mi jak bedzie mogl czy tez wucic do polski czy tez jakos funkcjonowac w tych stanach. Nigdy w zyciu nie przedstawial swojej dziewczyny rodzicom. Ja jestem pierwsza. Pozatym obydwoje mamy te same korzenie. Wyodzimy sie z tej samej miejscowosci i myslimy troche podobnie.
hmm, zaciekawil mnie temat
bylam pewna ze majac wize studencka moge tam legalnie pracowac ?
ja myslalam isc do pracy do kasyna jako hostessa, tam mam kolezanke co tak pracuje i nie narzeka, z napiwkow zarabia 200-300$ za 12 godzin...
no ale mnie przerazilas z ta wiza, bo jeszcze sie nie dowiadywalam jak jest, zreszta ja tez nie mam az tak duzego problemu z wiza bo moj facet ma obywatlestwo, no ale wiecie jak jest
moim zdaniem w usa jest ciezko bez prawa jazdy, i wez dziewczyno zapisuje sie na kurs poki jestes w PL bo tam jest trudniej i zrob prawo jazy i zmien na miedzynarodowe.....tam musisz miec, bedzie Tobie latwiej, taka moja rada:) jak chcesz podaj numer gg to porozmawiamy, tylko ja na szybko przy logowaniu napisalam swoj adres e mail i nie jest poprawny:)
obywatelstwo twojego faceta nie wiele zmienia w twojej sytuacji. Musialabys wziac slub ale to tez sa dluugie procedury zanim zielona karte bys dostala. Przez ten czas musisz jakos utrzymywac legalny pobyt w stanach co nie jest latwe. No i dochodzi do tego zatracenie piekna mlodosci tego chodzenia ze soba..... zeby zaraz pakowac sie w slub.... ja bym nie chciala. I jeszcze praca w kasynie to nie jest najlepszy pomysl dla szanujacej sie dziewczyny. Bylam w takim miejscu raz w zyciu i wiecej nie chce!!! panie prawie nagie roznoszace drinki i wijace sie na emerytach.... grrr.. o zgrozo! Calkiem niezle mozna zarobic na sprzataniu, w sklepie polskim, opieka do dzieci... Co do prawa jazdy to zeczywiscie ciezko... niema tam takiej komunikacji miejsckiej jakie sa w polsce. Bez samochodu nigdzie sie nie ruszysz. Ale do mojej szkoly autobus dojezdza, pracy poszukam na tyle blisko aby moc tam dojsc na piechote, chyba ze bedzie to jakies sprzatanie to tam doworza. Jak zarobie na szkole i dom to potem pomysle o prawie jazdy. Narazie chce tylko sprobowac czy mi sie uda. Mam zamiar wrucic w kwietniu na egzaminy do LO i mature a potem nie wiem czy wruce do USA... zalezy czy mi sie spodoba.
opisz swoją sytuacje... też chcesz wyjechać do USA? masz jakis plan?
Nie bylam w kasynie w vegas wiec nie wiem jak jest. Kolezanka opowiada ze ma fajny stroj, nie wcale rozbierany i nie narzeka zeby ja tam kazdy obmacywal....nie wiem ja bo nie bylam:)
Ja myslalam o takiej pracy o sobie tak ewentualnie aby byc niezalezna od faceta, ale my tutaj w Pl sprzedajemy wszytsko i tam sie wyprowadzamy tylko czekamy na sprzedaz tego. Mamy zamiar albo w vegas wlasnie, albo na Florydzie cos kupic i zamieszkac jakis motelik wiec praca bedzie i tak i tak zalezy co bede chciala robic. Jakos wlasnie na poczatku bedzie trzeba kombinowac z pobytem bo na zwyklej wizie jaka mam moge byc 3 miesiace...Jedynie zapisanie sie do szkoly mnie ratuje...wiesz ja jestem troszke starsza od Ciebie mam 24 lata wiec jakas ta mlodosc juz za mna:) ja zreszta szybciutko dojrzalam;) To teraz kiedy tam jedziesz? czy juz jestes? bo pisalas ze bylas raz....to co mnie polecisz zeby tam pobyt zalatwic normalny? Jak przezylas lot samolotem tyle godzin ![]()
no jakos przezylam ten lot. Bardzo fajne uczucie ze za kilka godzin bede mogla go znowu pocalowac i przytulic. Lot mija niecierpilwie ale nie jest zle. Ja lece w czerwcu w maju po wize studencka ide.
To jaka ty masz wize teraz? ja na turystycznej moge sobie pozwolic na rok legalnego pobytu. 6 miesiecy mam z urzedu i potem 6 moge przedluzyc za odpowiednia odplata. Ja juz znam sie troche na tych wizach i nie ma takiej co pozwoli ci byc legalnie dlugo i jeszcze pracowac juz nie wspomne o podruzach zagranicznych bo nie wiem czy wiesz ale ten kraj to wiezienie dla takich wizowiczow jak my. Zagraniczne wycieczki nie wchodza w gre gdyz wraz z opuszczeniem usa gasnie ci tez aktualna wiza. Jesli twoj facet ma obywatelstwoto moze nie boisz sie wziac slub cywilny... tylko przed prawem. Potem przedluzac turystyczny pobyt az do dostania green card. Jak sie nie bedzie wam wiodlo to albo sie rozwiedziecie albo zrobicie slub dla rodziny try again
co do szkoly to jest to dobre rozwiazanie, jesli dokonczysz studia to uczelnia zalatwia ci prace w twoim zawodzie, a potem zaklad ktory cie zatrudnil wystawia ci wize pracownicza i to jest koniec problemow. W przeciwienstwie do polski w usa studia duzo daja. U nas po studiach jestes nikim, rowy kopiesz a tam to juz jestes ktos. Tylko musisz amerylanska uczelnie skonczyc gdyz nasze polskie tam sie nie licza.
pewnie, ze powinnas sprobowac! jestes mloda, masz cale zycie przed soba i teraz jest najlepszy czas to poszerzenie choryzontow. zawsze mozesz wrocic do polski. ja jestem w usa juz 4,5 lat, a przyjechalm tylko na 3 miesiace. (co prawda, jak studiowalam bylam kilka razy w usa na okres wakacyjny). jezyk? pewnie, ze bedziesz miec trudnosci na poczatku, ale z uplywem bedzie ci coraz lepiej rozumiec. powodzenia! nie ma sie co bac, bo do odwaznych swiat nalezy! ![]()
tak w zasadzie to juz podjelam decyzje... wiem ze bedzie mi trudno,ale jestem na to gotowa... Najtrudniej bedzie na poczatku... ceny mieszkan czy nawet pokoju nie sa takie duze. Tymbardziej ze ta cene bede dzielic na 3 plus oplaty... Mam nadzieje ze ktos przyjmie mnie do pracy, to najbardziej spedza mi sen z powiek. Ale moze mi sie udac!
18 czerwca wyjeżdżam... dostałam wize F1. Moj chlopka wynajoł mieszkanie w polskiej miejscowości pod nowym jorkiem. Nie mam daleko do autobusu, do szkoly, a w okolicy sa polski sklepy, wiec z praca powinno sie jakos ulozyc. Wszystko juz gotowe... wybieralam ostatnio meble w amerykanskiej IKEI (przez internet). Wszystko juz gotowe a moj strach nadal pozostal.
Ankusia i jak tam w usa? zadowolona jestes z decyzji?
Ja mam podobny dylemat. Mój facet chce leciec do USA na kilka miesięcy, może lat. Chce zobaczyć jak tam jest, zarobić i przylecieć do Polski. Zawsze o tym marzył. Tym bardziej, że ma do czego. Jego siostra tam mieszka i chce nas tam ściągnąc. Ja się strasznie boję. Wiem, że to szansa na lepsze zycie. Mamy okazję zobaczyć jak tam jest, nauczyc się języka, dorobic sie czegos, zwiedzic co nie co. Wiem, że byłabym głupia gdybym z nim nie poleciała. Chcemy razem ułożyć sobie życie, ale tu jak narazie nie mamy mozliwości. Jedynie czego sie obawiam to tego, że mu sie tam spodoba i bedzie chciał zostac tam na stałe - ja wolałabym wrócić, przede wszystkim ze względu na rodziców. Nie chce ich tu samych zostawić zwłaszcza ze tylko mnie mają.
wyjechalam.... powiem ci ze ameryka to nie raj... Czasy komunizmu w Polsce dawno sie skonczyly a przeswiadczenie o zlotej ameryce pozostalo w naszych glowach. Tu jest to samo co w Polsce... tak samo sa sklepy i tak samo sa domy. Tylko ze tutaj ludzie pracuje 24 na dobe. Tu nikt nie idzie do pracy na 8 godz. Nie ma co sie dziwic ze moze maja wiecej pieniedzy (to tez jakis zabobon bo ja nie mam... nie stac mnie nawet na kurtke a zima idzie). Pracuj w Polsce po 15, 16 godz dziennie tez bedzie cie stac. Niema tu niczego fajnego a szczegolnie teraz w dobie kryzysu i bezrobocia. Nowo przyjezdni bez jezyka sa udupiani na karzdym kroku, szczegolnie przez amerykanskich polakow... Tutaj czeka ciezka praca... az pot z tylka leci... czyszczenie kibla bogatych amerykanow... wez posprzataj 5 willi 4 pietrowych gdy na karzda masz po max 2 godz!!! to pieklo.... Mozna tez wybrac lzejsza prace, np w sklepie... zarobisz 200 $ na tydzien i tak jak ja marzniesz w zimie... juz nie mowiac o kosmetykach... Jesli masz wsparcie to jakos mozna dac rade... ale na wlasna reke pchac sie do ameryki to glupota...
Pytaliscie jak mi jest? beznadziejnie.... nie wiem jak dlugo wytzrymam... do tego ten wymarzony facet obiecujacy zlote gory okazal sie nie czulym zimnym skapcem... orze tylko do siebie w niczym mi nie pomaga... a 70 $ miesiecznie ulatwilo by mi zycie.... moja matura wisi na wlosku... moje marzenia i weterynaria tez... Przez to jeszcze bardziej znienawidzilam ten kraj.
Ankusia, jak mozesz to biegiem wracaj do kraju... jeszcze wrzesien sie nie skonczyl masz szanse wrocic do szkoly... nie nienawidz kraju, tylko ludzi, ktorzy ci sprzedali bajki o kraju miodem plynacym... wszedzie jest dobrze jak sie ma pieniadze, nawet w Polsce...
A kolega, ktory mowil, ze w Polsce wszystko jest drozsze nawet niz w Niemczech bardzo sie pomyli... bo to ze cukier jest drozszy to nie znaczy ze wszystko.... za chleb w niemczech trzeba zaplacic minimum 2.30 EUO w Polsce rowniez 2.30 ale zlotych... czyli 4ry razy mniej... bez cukru mozna zyc, bez chleba sie nie da... i nikt mi nie powie, ze w niemczech sie zarabia 4ry razy wiecej, bo ja niezarabiam 4ry razy wiecej, a chleba jem tyle samo...
nie marnuj czasu - a przedewszystkim szkoly dla niespelnionych marzen.... ktos dobrze napisal, skoncz szkole zdobadz zawod... potem rob co chcesz, ale jak przerwiesz raz szkole, to potem bedzie ci ciezko wrocic
Tu nikt nie idzie do pracy na 8 godz. Nie ma co sie dziwic ze moze maja wiecej pieniedzy (to tez jakis zabobon bo ja nie mam... nie stac mnie nawet na kurtke a zima idzie). Pracuj w Polsce po 15, 16 godz dziennie tez bedzie cie stac.
co do pracy10-12h dziennie jak pracuja amerykanie to wiekszosc robi to z wlasnego wyboru bo maja 1,5-3$ wiecej za godzine nadgodzin i dzieki temu zamiast 2000$ maja 3000$ na m-c(mowie o placy zwyklego robotnika); moi rodzice haruja non stop i nie stac ich na kurtke a ciebie nie stac w USA gdzie na nowe spodnie pracuje sie godzine a na buty 2h??
Niema tu niczego fajnego a szczegolnie teraz w dobie kryzysu i bezrobocia. Nowo przyjezdni bez jezyka sa udupiani na karzdym kroku, szczegolnie przez amerykanskich polakow... Tutaj czeka ciezka praca... az pot z tylka leci... czyszczenie kibla bogatych amerykanow... wez posprzataj 5 willi 4 pietrowych gdy na karzda masz po max 2 godz!!! to pieklo.... Mozna tez wybrac lzejsza prace, np w sklepie... zarobisz 200 $ na tydzien i tak jak ja marzniesz w zimie... juz nie mowiac o kosmetykach... Jesli masz wsparcie to jakos mozna dac rade... ale na wlasna reke pchac sie do ameryki to glupota...
przepraszam ale jezeli nie masz nawet sredniej szkoly, jadac na czarno bez znajomosci nawet podstawowej angielskiego to czego sie spodziewalas? gory kokosow?? a co ty mieszkasz i pracujesz na jackowie w chicago dla samych polakow lub na czarno w jakis drogich miastach jak boston,NY,LA czy miami?? jak chcesz taniej zyc to wybierz tansze miasta i pracuj dla amerykanow a jak nie znasz jezyka i jestes na czarno to sie nie dziw ze "zapier**lasz"
co do tego strasznego zycia w usa to moj znajomy byl w las vegas 1rok i pracowal jako sprzatacz i zarabial wystarczajaco aby miec dobre zycie i zaoszczedzic a jak przeniosl sie na kelnera to jeszcze duzo z napiwkow zarobil;
mowil ze amerykanie placza ze benzyna kosztuje AZ 3zl!!! albo ze czynsz podniesli o 100$ a tak naprawde kto tam porzadnie pracuje i chce pracowac ten ma pieniadze i o byt nie mowi sie martwic, no bo chyba nie mozna porownywac sytuacji gdzie ta sama pare butow w stanach kupi sie za 2-3h pracy a w polsce za tydzien
grunt to byc legalnie w stanach i znac dobrze angielski i byc mobilnym to wtedy zle nie bedzie
A kolega, ktory mowil, ze w Polsce wszystko jest drozsze nawet niz w Niemczech bardzo sie pomyli... bo to ze cukier jest drozszy to nie znaczy ze wszystko.... za chleb w niemczech trzeba zaplacic minimum 2.30 EUO w Polsce rowniez 2.30 ale zlotych... czyli 4ry razy mniej... bez cukru mozna zyc, bez chleba sie nie da... i nikt mi nie powie, ze w niemczech sie zarabia 4ry razy wiecej, bo ja niezarabiam 4ry razy wiecej, a chleba jem tyle samo...
co do ceny chleba w DE to masz racje jest drozszy ale to jedna z bardzo niewielu rzeczy drozszych niz w PL, zobacz ceny ubran,kosmetkow,jedzenia,chemii,mieszkan//// mieszkanie w dobrej dzielnicy duzego miasta na zachodzie niemiec 80m2 wynajem z uzytecznosciami 550euro ok 2-3min piechota do metra(20min metrem do centrum miasta) za takie pieniadze to nawet w warszawce czy krakowie takiego mieszkania nie wynajmniesz
najgorsza pensja w polsce to lekko ponad 1000zl netto a w niemczech lekko ponad 1000euro netto wiec sa 4x wieksze (z dzisiejszym kursem ok 4,5x wieksze)
a chleb za 2,30 to chyba w biedronce kupujesz bo ja za duzy chleb place powyzej 5zl w piekarni
ps. mowicie ze w tych stanach jest tak zle ale jest tam 9% bezrobocie a w raju nad wisla 13%
prosze nie pisac glupot jak to na tym zachodzie zle bo gdyby tam bylo gorzej niz w polsce to nikt by tam nie jechal a bardzo wiele mlodych ucieka tam to chyba nie jest tam tak zle
Melinka napisał/a:A kolega, ktory mowil, ze w Polsce wszystko jest drozsze nawet niz w Niemczech bardzo sie pomyli... bo to ze cukier jest drozszy to nie znaczy ze wszystko.... za chleb w niemczech trzeba zaplacic minimum 2.30 EUO w Polsce rowniez 2.30 ale zlotych... czyli 4ry razy mniej... bez cukru mozna zyc, bez chleba sie nie da... i nikt mi nie powie, ze w niemczech sie zarabia 4ry razy wiecej, bo ja niezarabiam 4ry razy wiecej, a chleba jem tyle samo...
co do ceny chleba w DE to masz racje jest drozszy ale to jedna z bardzo niewielu rzeczy drozszych niz w PL, zobacz ceny ubran,kosmetkow,jedzenia,chemii,mieszkan//// mieszkanie w dobrej dzielnicy duzego miasta na zachodzie niemiec 80m2 wynajem z uzytecznosciami 550euro ok 2-3min piechota do metra(20min metrem do centrum miasta) za takie pieniadze to nawet w warszawce czy krakowie takiego mieszkania nie wynajmniesz
najgorsza pensja w polsce to lekko ponad 1000zl netto a w niemczech lekko ponad 1000euro netto wiec sa 4x wieksze (z dzisiejszym kursem ok 4,5x wieksze)
a chleb za 2,30 to chyba w biedronce kupujesz bo ja za duzy chleb place powyzej 5zl w piekarni...
Mik, nie wiem o jakim miescie w zachodnich niemczech mowisz, ale ja mieszkam w Hamburgu i wynajecie mieszkania 80 metrowegow dobrej dzielnic to wydatek dobrze ponad 1000 euro. Zeby nie wiem co, zakup mieszkania w Warszawie (bo pochodze z Warszawy) jest w dalszym ciagu tanszy niz w Hamburgu (mowie o porownywalnych lokalizacjach).... wogole za 550 euro to mozesz wynajac male meiszkanko w dziadowskiej dzielnicy Hamburga... teraz co do pozostalych dobr, jedzenie jezeli chodzi o koszty jest porownywalne.... jezeli chodzi o jakosc niestety nie da sie porownac.... kosmetyki????? nie wiem co masz na mysli, ale te ktorych ja uzywam kosztuja relatwynie tyle samo badz wiecej.... chemia, tu moge sie zgodzic, jest troche taniej i troche lepsza jakosc... odziez.... rany gosciu, blagam cie... w Hamburgu, jak chcesz kupic cos ladnego, to kupujesz Hilfigera... jak chcesz kupic cos taniego to idziesz do H&M albo C&A a tam ceny sa takie same jak w PL, bo to sieciowka.....natomiast cala reszta, bez ktorej mieszkajac na stale w niemczesz sie nie da... energia, woda, ubezpieczenia.... paliwo (pragne przypomniec ze w niemczech podatek drogowy placi sie oddzielnie, w Polsce jest wliczony w cene paliwa)... wlasnie mieszkania... (za energie porownywalam ceny 1 kW bodajze 3 razy wiecej niz w PL)... a jeszcze raz powiem ze ja 4ry razy wiecej nie zarabiam... natomiast nieukrywam, jest troszeczke latwiej zarobic w DE 1000 euro niz w PL 4000 PLN.... w zasadzie, nie wolno porownywac cen... bo to jest troche bezsensu, natomiast wazne jest jaka jest sila nabywcza gotowki jaka sie posiada... i ja powiem tyle, zajmowalam te samo stanowisko w PL co tu w DE... pensja moja w porownaniu do konkurencji i tych samych stanowsik w innych firmach jest porownywalna w PL i w DE... natomiast spokojnie moge powiedziec ze w PL, stac mnie bylo na wiecej.... wyjscia do kina, na basen, na impreze, kosztuja w Polsce mniej....
ale uwazam, ze taka ocnea sytuacji finansowej zalezy tylko od czlowieka... i nie powiem dziewczynie, przyjezdzaj bo tu jest taniej... to wszystko zalezy jak dany czlowiek zyje i co dla niego jest niezbedne a co nie.... bo to glownie generuje koszty... i tak np. ten 1000 euro, dla jednej osoby moze byc cudem a dla innej moze ledwo "starczac" na zycie
31 2011-09-28 21:04:23 Ostatnio edytowany przez Mik3 (2011-09-28 21:09:08)
Mik, nie wiem o jakim miescie w zachodnich niemczech mowisz, ale ja mieszkam w Hamburgu i wynajecie mieszkania 80 metrowegow dobrej dzielnic to wydatek dobrze ponad 1000 euro. Zeby nie wiem co, zakup mieszkania w Warszawie (bo pochodze z Warszawy) jest w dalszym ciagu tanszy niz w Hamburgu (mowie o porownywalnych lokalizacjach).... wogole za 550 euro to mozesz wynajac male meiszkanko w dziadowskiej dzielnicy Hamburga... teraz co do pozostalych dobr, jedzenie jezeli chodzi o koszty jest porownywalne.... jezeli chodzi o jakosc niestety nie da sie porownac.... kosmetyki????? nie wiem co masz na mysli, ale te ktorych ja uzywam kosztuja relatwynie tyle samo badz wiecej.... chemia, tu moge sie zgodzic, jest troche taniej i troche lepsza jakosc... odziez.... rany gosciu, blagam cie... w Hamburgu, jak chcesz kupic cos ladnego, to kupujesz Hilfigera... jak chcesz kupic cos taniego to idziesz do H&M albo C&A a tam ceny sa takie same jak w PL, bo to sieciowka.....natomiast cala reszta, bez ktorej mieszkajac na stale w niemczesz sie nie da... energia, woda, ubezpieczenia.... paliwo (pragne przypomniec ze w niemczech podatek drogowy placi sie oddzielnie, w Polsce jest wliczony w cene paliwa)... wlasnie mieszkania... (za energie porownywalam ceny 1 kW bodajze 3 razy wiecej niz w PL)... a jeszcze raz powiem ze ja 4ry razy wiecej nie zarabiam... natomiast nieukrywam, jest troszeczke latwiej zarobic w DE 1000 euro niz w PL 4000 PLN.... w zasadzie, nie wolno porownywac cen... bo to jest troche bezsensu, natomiast wazne jest jaka jest sila nabywcza gotowki jaka sie posiada... i ja powiem tyle, zajmowalam te samo stanowisko w PL co tu w DE... pensja moja w porownaniu do konkurencji i tych samych stanowsik w innych firmach jest porownywalna w PL i w DE... natomiast spokojnie moge powiedziec ze w PL, stac mnie bylo na wiecej.... wyjscia do kina, na basen, na impreze, kosztuja w Polsce mniej....
ale uwazam, ze taka ocnea sytuacji finansowej zalezy tylko od czlowieka... i nie powiem dziewczynie, przyjezdzaj bo tu jest taniej... to wszystko zalezy jak dany czlowiek zyje i co dla niego jest niezbedne a co nie.... bo to glownie generuje koszty... i tak np. ten 1000 euro, dla jednej osoby moze byc cudem a dla innej moze ledwo "starczac" na zycie
przeciez hamburg to 3cie najdrozsze miasto w niemczech po monachium i koloniii to nic dziwnego ze tyle placisz, i ja nie mowie o mieszkanie w "centrum" ale blisko granicy miasta(ze o wiele blizej do miasteczek za miastem niz do centrum) i mowilem o dortmundzie gdzie moj znajomy mieszka
ceny ciuchow takie same jak w PL to racja ale w polsce masz przeceny 10-20% a tam 70-80% wiec wychodzi taniej, moja kumpela kupila w niemieckim deichmannie buty przecenione z 90 do 30euro(pokarz mi w PL taka promocje) ja dla siebie tez kupilem ciuchy w C&A i tansze i lepsze jakosciowo niz w PL,
wiec pytam sie czemu opuscilas swe stanowisko pracy jak mialas tak dobrze?? ci ktorzy na zachod czesto wyjezdzaja to wiaza ledwo koniec z koncem i nie maja na kina i baseny;
przepraszam ale smiesza mnie osoby ktore opowiadaja jak im to zle na emigracji a jak w polsce dobrze bo chyba tesknota za krajem zaslania im oczy, mam mnostwo znajomych ktorzy w "raju nad wisla" chleba nie mieli a jak wyjechali i pracowali za minimalna pesnje to sobie mogli na rozne luksusy pozwolic jak wyjscie raz na tydzien do kina gdy w ojczyznie szli raz na rok,
aha marudzisz o cenach paliw u ubezpieczeniach na auto to w polsce wielu nie moze sobie pozwolic na samochod wogule jak moi rodzice a co do cen pradu to nie wiem aczkolwiek watpie w 3x wieksza cene pradu jak ostatnio ogloszono ze mamy najwyzsza akcyze na prad w europie i niemcy maja atomowe elektrownie to powinni miec tanszy prad
jak bylo ci tam tak dobrze to czemu wyjechalas?? i czemu nie wrocisz??
ps. co do parytetu sily nabywczej to rzeczywiscie mozna podawac rozne przyklady ale wiekszosc cen jest na poziomie polskich lub lekko mniejszych przy wyplacie minimalnej wyplacie 1000eu ktora w polsce bylaby szczytem marzen a tam zwykly debil potrafi tyle zarobic
ps2. 4x wieksza wyplata to mam na mysli stosunek najgorszych plac niemieckich do polskich, wiem ze ludzie po studiach w niemczech nie zarabiaja 4x wiecej ale zazwyczaj 2-3x wiecej; w polsce klasa srednia nie odbiega az tak bardzo od standardow europejskich ale jesli chodzi o klase nizsza to juz kompletna tragedia
ho ho ho... jaki madry 18 latek. To zostaw rodzicow i jedz do ameryki albo do niemczech. Po co siedzisz u mamusi na garnuszku w ,,raju nad wisla,, ??!! Zarabiaj ot co, bedziesz mial samochodow ze 100... moze wtedy sie przekonasz jak to jest w raju na ziemi. Angielski nawet najlepszy ci nie pomoze.... ozasuwasz sie az ci lapska odpadna. A potem jak bedziesz stary i nie bedziesz juz mogl pracowac umrzesz z glodu bo emeryturki nie dostaniesz. A ja moj drogi robie dwie szkoly naraz i jest mi ciezej niz komukolwiek wiec mi tu o raju nie opowiadaj...
Niestety ankusia dałaś się nabrać na american dream. Życie wszystko weryfikuje. Pisałaś:
On do polski nie wruci bo tam ma prace i lepsze zycie. To prawda w polsce nie ma pracy nie ma mozliwosci zarobienia tak duzych pieniedzy. Ja moglabym do niego przyjechac ale boje sie bo nieznam jezyka i boje sie pracy w obcym kraju.
(...)
Jednak w polsce pracy niema. Mam siedziec na kasie w biedronce w pampersie za 1200zl /msi to juz wole bardziej sie postarac i przynajmniej naucze sie jezyka.
Za to tam miała być świetna praca:
ja myslalam isc do pracy do kasyna jako hostessa, tam mam kolezanke co tak pracuje i nie narzeka, z napiwkow zarabia 200-300$ za 12 godzin...
I jeszcze praca w kasynie to nie jest najlepszy pomysl dla szanujacej sie dziewczyny. Bylam w takim miejscu raz w zyciu i wiecej nie chce!!! panie prawie nagie roznoszace drinki i wijace sie na emerytach.... grrr.. o zgrozo!
Nie bylam w kasynie w vegas wiec nie wiem jak jest. Kolezanka opowiada ze ma fajny stroj, nie wcale rozbierany i nie narzeka zeby ja tam kazdy obmacywal....nie wiem ja bo nie bylam:)
Wszędzie jest ciężko. Nikt nie mówi jak pracuje i w jakich warunkach tylko ile może zarobić.
Czasy komunizmu w Polsce dawno sie skonczyly a przeswiadczenie o zlotej ameryce pozostalo w naszych glowach. Tu jest to samo co w Polsce... tak samo sa sklepy i tak samo sa domy. Tylko ze tutaj ludzie pracuje 24 na dobe. Tu nikt nie idzie do pracy na 8 godz. Nie ma co sie dziwic ze moze maja wiecej pieniedzy (to tez jakis zabobon bo ja nie mam... nie stac mnie nawet na kurtke a zima idzie). Pracuj w Polsce po 15, 16 godz dziennie tez bedzie cie stac. Niema tu niczego fajnego a szczegolnie teraz w dobie kryzysu i bezrobocia.
A podobno z pracą w Polsce jest tak tragicznie, a jednak można zarobić na tą kurtkę. Wyżej praca w biedronce była zła. Poza tym o komunizmie mogą mówić nam nasi rodzice. My nic nie wiemy o tym ustroju.
do tego ten wymarzony facet obiecujacy zlote gory okazal sie nie czulym zimnym skapcem... orze tylko do siebie w niczym mi nie pomaga...
a wcześniej:
dobrze sie rozumiemy, szkoda by bylo stracic to wszystko nadczym tyle razem pracowalismy.
No a teraz ten chłopak i życie z mężczyzną. Znam go już rok. Ma wady owszem ja tez je mam. Klucimy sie godzimy. Ale on chce mi pomuc. Wiem że mnie nie zostawi. Nawet jeśli nam sie nie uda to i tak pomoze mi jak bedzie mogl czy tez wucic do polski czy tez jakos funkcjonowac w tych stanach.
Niestety amerykański chłopak także się nie sprawdził.
Na Polaków nie ma co liczyć za granicą.
W Stanach jest mnustwo polakow duzo spraw mozna zalatwic po polsku
(...)
Nowo przyjezdni bez jezyka sa udupiani na karzdym kroku, szczegolnie przez amerykanskich polakow...
pomyslcie!!! kazd osoba z ktora sie spotkaalam i miala mozliwosc wyjechania z tego kraju ZALUJE ze tego nie zrobila
A ile jest osób, które żałują, że wyjechali?
A ja moj drogi robie dwie szkoly naraz i jest mi ciezej niz komukolwiek wiec mi tu o raju nie opowiadaj...
Widzisz znam osoby, które robią dwie szkoły i jeszcze pracują. Więc już wiem dlaczego po prostu niektórym się nie udaje. Są różne pojęcia tego co jest "ciężkie". A każdy musi zapracować na ten swój raj.
34 2011-09-29 10:15:04 Ostatnio edytowany przez Melinka (2011-09-29 15:15:38)
przeciez hamburg to 3cie najdrozsze miasto w niemczech po monachium i koloniii to nic dziwnego ze tyle placisz, i ja nie mowie o mieszkanie w "centrum" ale blisko granicy miasta(ze o wiele blizej do miasteczek za miastem niz do centrum) i mowilem o dortmundzie gdzie moj znajomy mieszka
ceny ciuchow takie same jak w PL to racja ale w polsce masz przeceny 10-20% a tam 70-80% wiec wychodzi taniej, moja kumpela kupila w niemieckim deichmannie buty przecenione z 90 do 30euro(pokarz mi w PL taka promocje) ja dla siebie tez kupilem ciuchy w C&A i tansze i lepsze jakosciowo niz w PL,
wiec pytam sie czemu opuscilas swe stanowisko pracy jak mialas tak dobrze?? ci ktorzy na zachod czesto wyjezdzaja to wiaza ledwo koniec z koncem i nie maja na kina i baseny;
przepraszam ale smiesza mnie osoby ktore opowiadaja jak im to zle na emigracji a jak w polsce dobrze bo chyba tesknota za krajem zaslania im oczy, mam mnostwo znajomych ktorzy w "raju nad wisla" chleba nie mieli a jak wyjechali i pracowali za minimalna pesnje to sobie mogli na rozne luksusy pozwolic jak wyjscie raz na tydzien do kina gdy w ojczyznie szli raz na rok,
aha marudzisz o cenach paliw u ubezpieczeniach na auto to w polsce wielu nie moze sobie pozwolic na samochod wogule jak moi rodzice a co do cen pradu to nie wiem aczkolwiek watpie w 3x wieksza cene pradu jak ostatnio ogloszono ze mamy najwyzsza akcyze na prad w europie i niemcy maja atomowe elektrownie to powinni miec tanszy prad
jak bylo ci tam tak dobrze to czemu wyjechalas?? i czemu nie wrocisz??ps. co do parytetu sily nabywczej to rzeczywiscie mozna podawac rozne przyklady ale wiekszosc cen jest na poziomie polskich lub lekko mniejszych przy wyplacie minimalnej wyplacie 1000eu ktora w polsce bylaby szczytem marzen a tam zwykly debil potrafi tyle zarobic
ps2. 4x wieksza wyplata to mam na mysli stosunek najgorszych plac niemieckich do polskich, wiem ze ludzie po studiach w niemczech nie zarabiaja 4x wiecej ale zazwyczaj 2-3x wiecej; w polsce klasa srednia nie odbiega az tak bardzo od standardow europejskich ale jesli chodzi o klase nizsza to juz kompletna tragedia
No prosze, dzieki Ankusi zorientowalam sie ile "Mikus3" ma lat.... a faktycznie tracilo mi to pyskowkami nastolatka... wszystko wiedza najlepiej, i kazdemu chca doradzic... a pokora to dawno zapomniany slogan...
wiec powiem Ci, zeby cokolwiek komus doradzic, to musisz zdobyc solidne doswiadczenie.... jestem prawdopodobnie w wieku twoich rodzicow i NIE MARUDZE ani NIE NARZEKAM tylko przekazuje fakty.... fakty, ktore znam z zycia a nie teorie, ktora se wydedukowalam studiujac wskazniki gospodarcze kraju....
a poniewaz jestem od ciebie troche starsza nie bede ci sie tlumaczyc dlaczego wyjechalam i dlaczego nie wroce, bo taki mlody czlowiek, nie zrozumie tego ze w zyciu mozna sie kierowac nie tylko KASA.... a np ambicja, mozliwosciami edukacji i rozwoju... checia zdobycia doswiadczenia... a moze i tez mozliwoscia dania takim krnabrnym nastolatkom szans na lepsza przyszlosc
A na koniec, pomimo mojego doswiadczenia nie mam prawa nikomu doradzac co ma zrobic z zyciem.... jedynie moge tylko powiedziec nastoletniej dziewczynie, zeby sie uczyla i skonczyla szkole.... zdobyla zawod..... bo akurat w tym wieku tym powinien sie martwic kazdy mlody czlowiek, a nie tym gdzie ile kasy mozna zarobic i na co kogo bedzie stac
PS. zeby zarobic w niemczech 1000 euro na reke to powiem ci, niestety nie wystarczy byc debilem.... i powiem ci, obawiam sie ze uraziles wielu porzadnych ludzi, ktorzy nie maja nawet tego 1000 euro - bo zeby dostac tysiaka na reke musisz zarobic okolo 1500 brutto... wiec jak twoje mozliwosci jezykowe ci pozwola, to w zalaczonym linku mozesz sobie posprawdzac ile sie zarabia w poszczegolnych zawodach:
http://www.boeckler.de/wsi-tarifarchiv_2269.htm
a wiesz co jest cecha wspolna tych wszystkich zawodow.... wyksztalcenie
PS2. co tam troche ewidencji niezaszkodzi:
oferta vatenfall na dostawe energi w niemczech:
http://www.check24.de/strom-gas/strom/?d=y&target=tariff/detail.html&fs=e9eb26627c863d55b1cdf35e8417f989&tariffversion_id=353738&sid=&variation=base&comparison_id=146188601&backlink=#top
Cena 1 kWh to 22.29 centa (przy obecnym kursie 0.95 PLN za 1kWh)
i w polsce:
http://ure.gov.pl/ftp/ure-kalkulator/ure/formularz_szczegoly_html.php?tid=1872&wb=1716.1452&kod=02-495&miesiac=0&kwh=3500&licznik=3&uklad=1&zuzycie_g12_1=0.5&zuzycie_g12_2=0.5
0.3231 PLN dzien i 0.2337 PLN noc za 1 kWh
PS3. porownanie akcyzy od pradu:
Polska
Energia elektryczna jest opodatkowana podatkiem akcyzowym stanowiącym dochód budżetu państwa. Podstawa prawna: Ustawa z dnia 6 grudnia 2008 roku o podatku akcyzowym (Dz. U. Nr 3, poz. 11). Na podstawie art. 88. pkt. 2. podstawą opodatkowania energii elektrycznej jest jej ilość, wyrażona w megawatogodzinach (MWh). Stawka akcyzy na energię elektryczną wynosi 20,00 zł za megawatogodzinę (art. 89. pkt. 3.).
i Niemcy:
Besteuert wird der Verbrauch von elektrischem Strom im deutschen Steuergebiet (Bundesrepublik Deutschland ohne das Gebiet von Büsingen am Hochrhein und ohne die Insel Helgoland).
Einheit für die Berechnung ist die Megawattstunde (= 1.000 kWh), auf die ein Regelsteuersatz von 20,50 ? erhoben wird.
Czyli tez jakby 4ry razy wiecej...
Mik3, moze zanim przedlozysz tu jeszcze raz jakis niesprawdzony argument to sprawdz moze wiadomosci...
pozatym zauwazylama, ze sluchacze Radia Maryja, tez dysponuja jakimis niesprwdzonymi wiadomosciami.... niewiedziec czemu, ktos karmi Polakow bzdurami....
Pisz, pisz jak tam Ci się dalej życie toczy, bo jestem ciekawa.
Od dawna chce wyjechać do USA- za lepszym życiem. Nie wiem co widzę w tym kraju...ten język amerykański mnie tak ciągnie, bo bardzo ale to baaardzo chciała bym mówić po angielsku z tym ich pięknym akcentem.
Mam nadzieję, że kiedyś los mi da odwiedzić Nowy Jork.
Troche czasu uplynelo.Autorka nie pisze, pewnie jej tam dobrze jest .Bledy to ona sadzila niezle;)
Mogę od siebie jedynie dorzucić - po kilkutygodniowym pobycie w USA, że problemem nikłej znajomości języka kompletnie bym się nie przejmowała.
Amerykanie są tak przyzwyczajeni do kaleczenia angielskiego, że bez względu na to, jak się mówi, i tak zrozumieją:)