Bardzo trudna sytuacja, dziewczyna z którą jestem długi czas chce wyjechać za granicę w celach zarobkowych na dłuższy czas (1-2 lata) ja jakoś nie bardzo chcę wyjeżdżać, odjechać rodzinę i znajomych... jeśli się sprzeciwię to pewnie się rozstaniemy ...
Co myślicie o takiej sytuacji ? Miał ktoś kiedyś podobną sytuację??
Podobne tematy
Masz tu na miejscu pracę?
Mieszkam w większym mieście bo studiuję i mam pracę ale nie widzę siebie jakoś tutaj, na miejscu w okolicy domu rodzinnego myślę że byłoby ciężko coś znaleźć ...
ALe jakaś realna szansa na znalezienie pracy na pewno jest
To może zanim zaczniesz panikować, że dziewczyna chce wyjechać za pracą to sam zobacz jakie są opcje? Bo rozumiem, że ona pracy tu na miejscu nie może znaleźć?
Ciężko w tej branży znaleźć a jak już jest coś to za marne pieniądze w porównaniu do tego co można zarobić za granica
To dlaczego chcesz jej zabronić robienia w pracy w zawodzie? Bo rodzinka pod ręką będzie? Nie obraź się, bo rodzina jest ważna... ale co ona będzie tam robić jak dla niej pracy nie ma? Sam się zatrudnisz i "nową" rodzinę wykarmisz? A tam gdzie chce jechać, dla ciebie praca będzie?
Nie wyobrażacie sobie czegoś takiego jak związek na odległość?
To dlaczego chcesz jej zabronić robienia w pracy w zawodzie? Bo rodzinka pod ręką będzie? Nie obraź się, bo rodzina jest ważna... ale co ona będzie tam robić jak dla niej pracy nie ma? Sam się zatrudnisz i "nową" rodzinę wykarmisz? A tam gdzie chce jechać, dla ciebie praca będzie?
Harvey, weź pod uwagę to, że chłopak studiuje. Jeżeli są to studia dzienne na które musiał się dostawać to trochę szkoda jest je teraz odpuszczać aby jechać za dziewczyną. Jeżeli to są takie studia to próbował bym przekonać bohaterkę, że wyjedziemy po ich skończeniu (za 1-2l). Pewnie już mu dużo ich nie zostało (liczba w nicku to rocznik?)
W innym przypadku pewnie bym nie marudził tylko wyjechał z nią. Mi też było by ciężko zostawić wszystko i wszystkich ale albo wóz albo przewóz ![]()
10 2017-04-05 23:38:17 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-05 23:53:53)
Bardzo trudna sytuacja, dziewczyna z którą jestem długi czas chce wyjechać za granicę w celach zarobkowych na dłuższy czas (1-2 lata) ja jakoś nie bardzo chcę wyjeżdżać, odjechać rodzinę i znajomych... jeśli się sprzeciwię to pewnie się rozstaniemy ...
Co myślicie o takiej sytuacji ? Miał ktoś kiedyś podobną sytuację??
Odmów jej kategorycznie i postaw ultimatum: jeśli chce być z Tobą, to zostajecie, jeżeli nie - droga wolna. Daj jej tydzień na zastanowienie się. I bez gadania typu "przemyślmy to razem, to nasza decyzja". Po prostu powiedz, że mówisz poważnie, dajesz jej tydzień, możecie sobie nawet zrobić przerwę w tym czasie. Zatęskni, wróci. Nie zatęskni, to nic do Ciebie nie czuje. I to powinien być koniec Waszego związku.
W przeciwnym razie albo będziesz musiał się męczyć z nią w miejscu, w którym nie chcesz żyć, albo to ona Ci da takie samo ultimatum (i wtedy nie będziesz miał już nic do gadania). Ale takie ultimatum to gwóźdź do związku i jeśli w ogóle to powie, jedną nogą będzie już poza związkiem. Jeśli stwierdzi, że jednak woli być z Tobą - tylko na tym zyskasz, coś jej uświadomisz. Natomiast, jeżeli odejdzie - nie warto tracić na nią w ogóle czasu. Tak, czy inaczej by odeszła. Będziesz musiał to przyjąć na klatę.
Miałem taką sytuację, chodziło o wyprowadzkę do jej rodzinnej, mniejszej miejscowości. I odeszła. Co tu więcej komentować?
11 2017-04-05 23:56:50 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-04-05 23:57:54)
bes92 napisał/a:Bardzo trudna sytuacja, dziewczyna z którą jestem długi czas chce wyjechać za granicę w celach zarobkowych na dłuższy czas (1-2 lata) ja jakoś nie bardzo chcę wyjeżdżać, odjechać rodzinę i znajomych... jeśli się sprzeciwię to pewnie się rozstaniemy ...
Co myślicie o takiej sytuacji ? Miał ktoś kiedyś podobną sytuację??Odmów jej kategorycznie i postaw ultimatum: jeśli chce być z Tobą, to zostajecie, jeżeli nie - droga wolna. Daj jej tydzień na zastanowienie się. I bez gadania typu "przemyślmy to razem, to nasza decyzja". Po prostu powiedz, że mówisz poważnie, dajesz jej tydzień, możecie sobie nawet zrobić przerwę w tym czasie. Zatęskni, wróci. Nie zatęskni, to nic do Ciebie nie czuje.
W przeciwnym razie albo będziesz musiał się męczyć z nią w miejscu, w którym nie chcesz żyć, albo to ona Ci da takie samo ultimatum. Ale takie ultimatum to gwóźdź do związku i jeśli w ogóle to powie, jedną nogą będzie już poza związkiem. Jeśli stwierdzi, że jednak woli być z Tobą - tylko na tym zyskasz, coś jej uświadomisz. Natomiast, jeżeli odejdzie - nie warto tracić na nią w ogóle czasu. Tak, czy inaczej by odeszła. Będziesz musiał to przyjąć na klatę.
Miałem taką sytuację, chodziło o wyprowadzkę do jej rodzinnej, mniejszej miejscowości. I odeszła. Co tu więcej komentować?
No cóż każdy żyje jak chce. Generalnie w tym wypadku sytuacja jest patowa on co dopiero się uczy, a ona chce pracować, ale nie może/bądź za marne pieniądze.
Napisz osobliwy nicku jeśli zgodzi się na jego ultimatum to logiczne, że on ponosi odpowiedzialność za jej życie. Jak zacznie mu jęczeć o braku pracy to co nagle rozstanie, bo dziewczyna będzie chodziła jak nadąsana osa? Brak logiki.
Zatęskni, wróci. Nie zatęskni, to nic do Ciebie nie czuje.
No panie to pięknie idzie w drugą stronę. Jak widać ty również jej nie kochałeś
. Ajajajajaj... nie rozumiem tego typu ludzi. Myślą głównie o sobie, a chcą aby inni pomyśleli o nich. Myslałam, że jak kogoś się kocha to myśli się również o jego/jej potrzebach, aby był/była szczęśliwy/szczęśliwa ale co ja będąc w związku wiem o tym
.
12 2017-04-06 00:07:32 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-04-06 00:10:11)
Bardzo trudna sytuacja, dziewczyna z którą jestem długi czas chce wyjechać za granicę w celach zarobkowych na dłuższy czas (1-2 lata) ja jakoś nie bardzo chcę wyjeżdżać, odjechać rodzinę i znajomych... jeśli się sprzeciwię to pewnie się rozstaniemy ...
Co myślicie o takiej sytuacji ? Miał ktoś kiedyś podobną sytuację??
Podam ci taktykę, którą obrali moi znajomi i za jej pomocą zadowoleni są razem. Zróbcie sobie listę plusów i minusów sytuacji. Przedyskutujcie to na spokojnie okaż jej, że chodzi ci również o jej dobro. Generalnie mi już nasunęły się dwie odpowiedzi:
1) możesz przecież studiować za granicą - tylko musisz jednak mieć jakiś poziom akademicki i język,
2) ona zostaje, ale obydwoje i rodzina czynnie szukacie jej pracy. Nie może znaleźć w swojej branży niech poszuka w pokrewnych ewentualnie zobaczy gdzie z jej wykształceniem mogłaby się zaczepić.
Oczywiście jeśli chcesz stać przy swoim jak najbardziej możesz to zrobić. Jednak nie masz prawa (szczególnie w jej sytuacji) naciskać na nią, bo to zwykły szantaż emocjonalny. Później może to być niemiły obusieczny miecz, gdy ona podobnie uczyni przy innej okazji: "super ja to się poświęciłam dla ciebie, a ty?". Nigdy dojrzały emocjonalnie człowiek z choćby dozą empatii i logicznym myśleniem nie tworzy związku na czymś takim. Zapamiętaj nigdy, albowiem ludzie są bardzo pamiętliwi.
Trochę niejasności się wkradło. Jest ostatni rok studiów i plan jest taki żeby wyjechać zaraz po skończeniu studiów ...
Trochę niejasności się wkradło. Jest ostatni rok studiów i plan jest taki żeby wyjechać zaraz po skończeniu studiów ...
A nie myslales, ze taki rok czy dwa za granica to dla ciebie bedzie dobra szkola zycia? To jesnak wymaga troche odwagi wziac zycie w swoje rece, pomieszkac z dala od mamusi, zaczac byc odpowiedzialnym za samego siebie. Przy okazji podszkolic jezyk, nabrac doswiadczenia w innym srodowisku... to jest pewnego rodzaju wyzwanie.
15 2017-04-06 11:48:09 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-04-06 11:48:45)
bes92 napisał/a:Trochę niejasności się wkradło. Jest ostatni rok studiów i plan jest taki żeby wyjechać zaraz po skończeniu studiów ...
A nie myslales, ze taki rok czy dwa za granica to dla ciebie bedzie dobra szkola zycia? To jesnak wymaga troche odwagi wziac zycie w swoje rece, pomieszkac z dala od mamusi, zaczac byc odpowiedzialnym za samego siebie. Przy okazji podszkolic jezyk, nabrac doswiadczenia w innym srodowisku... to jest pewnego rodzaju wyzwanie.
Również tak uważam. Tym bardziej, że na zachodzie szukają wykwalifikowanych pracowników. Tym samym pozwalają nawet ze słabo komunikatywnym językiem.
Trochę niejasności się wkradło. Jest ostatni rok studiów i plan jest taki żeby wyjechać zaraz po skończeniu studiów ...
Dobrze, a masz coś takiego jak obrona pracy dyplomowej? Obroniłeś się już? Niektórym to idzie dwa lata po absolutorium, bądź może się opóźnić z powodu choroby recenzenta lub promotora.
Jeśli to miałby być tylko rok to jaki problem? Rozumiem bliskość drugiej osoby jest ważna, jednakże ona już zaczęłaby ogarniać jak żyje się w danym kraju co pomogłoby w twojej szybszej aklimatyzacji. Jeśli to prawdziwe uczucie to rok rozłąki przy dzisiejszych zdobyczach cywilizacyjnych to nic. Moja prababcia czekała 15 lat na pradziadka. Ah te dzisiejsze czasy
.
16 2017-04-06 17:13:19 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-06 17:15:07)
Napisz osobliwy nicku jeśli zgodzi się na jego ultimatum to logiczne, że on ponosi odpowiedzialność za jej życie. Jak zacznie mu jęczeć o braku pracy to co nagle rozstanie, bo dziewczyna będzie chodziła jak nadąsana osa? Brak logiki.
Nic z tych rzeczy, on nie ponosi odpowiedzialności za jej życie. Będąc w związku, owszem jesteśmy odpowiedzialni w pewnym stopniu za drugą osobę, ale przecież to nie jest branie życia drugiego człowieka na plecy. To nie jest jego wina, że ona nadaje się tylko na zwymak w Anglii. Zresztą dziewczyna ma raczej parcie na łatwą kasę niż pracę. Bo jakby naprawdę chciała pracować, to poszłaby chociażby zamiatać ulice. Tymczasem zamiast go wspierać i pomagać skończyć studia jeszcze mu biadoli.
Oczywiście jeśli chcesz stać przy swoim jak najbardziej możesz to zrobić. Jednak nie masz prawa (szczególnie w jej sytuacji) naciskać na nią, bo to zwykły szantaż emocjonalny.
Nie odwracaj kota do góry ogonem. To ona na niego naciska.
bes92 napisał/a:Trochę niejasności się wkradło. Jest ostatni rok studiów i plan jest taki żeby wyjechać zaraz po skończeniu studiów ...
A nie myslales, ze taki rok czy dwa za granica to dla ciebie bedzie dobra szkola zycia? To jesnak wymaga troche odwagi wziac zycie w swoje rece, pomieszkac z dala od mamusi, zaczac byc odpowiedzialnym za samego siebie. Przy okazji podszkolic jezyk, nabrac doswiadczenia w innym srodowisku... to jest pewnego rodzaju wyzwanie.
Przecież napisał, że to planuje... Ale po skończeniu studiów.
Bes92 - nie słuchaj tych rad. Zmywak, czy zapierdzielanie na magazynie w Amazonie to nie będzie żadna szkoła życia, nawet języka nie będziesz miał czasu podszkolić. Skończ te studia i wbij jej do głowy, że nigdzie nie jedziesz. Po Twoich studiach dawno jej się odwidzi wyjazd. Moja pierwsza kobieta używała tych samych argumentów o mamusi i usamodzielnieniu się, gdy ja byłem w środku moich pierwszych, dziennych studiów. Chciała się wyprowadzić od swojej matki i żądała, abym poszedł do pracy (tak jak ona). I wiesz co? Dzisiaj nie miałbym ani kobiety, ani studiów.
Leśny_owoc napisał/a:Napisz osobliwy nicku jeśli zgodzi się na jego ultimatum to logiczne, że on ponosi odpowiedzialność za jej życie. Jak zacznie mu jęczeć o braku pracy to co nagle rozstanie, bo dziewczyna będzie chodziła jak nadąsana osa? Brak logiki.
Nic z tych rzeczy, on nie ponosi odpowiedzialności za jej życie. Będąc w związku, owszem jesteśmy odpowiedzialni w pewnym stopniu za drugą osobę, ale przecież to nie jest branie życia drugiego człowieka na plecy. To nie jest jego wina, że ona nadaje się tylko na zwymak w Anglii. Zresztą dziewczyna ma raczej parcie na łatwą kasę niż pracę. Bo jakby naprawdę chciała pracować, to poszłaby chociażby zamiatać ulice. Tymczasem zamiast go wspierać i pomagać skończyć studia jeszcze mu biadoli.
Leśny_owoc napisał/a:Oczywiście jeśli chcesz stać przy swoim jak najbardziej możesz to zrobić. Jednak nie masz prawa (szczególnie w jej sytuacji) naciskać na nią, bo to zwykły szantaż emocjonalny.
Nie odwracaj kota do góry ogonem. To ona na niego naciska.
Iceni napisał/a:bes92 napisał/a:Trochę niejasności się wkradło. Jest ostatni rok studiów i plan jest taki żeby wyjechać zaraz po skończeniu studiów ...
A nie myslales, ze taki rok czy dwa za granica to dla ciebie bedzie dobra szkola zycia? To jesnak wymaga troche odwagi wziac zycie w swoje rece, pomieszkac z dala od mamusi, zaczac byc odpowiedzialnym za samego siebie. Przy okazji podszkolic jezyk, nabrac doswiadczenia w innym srodowisku... to jest pewnego rodzaju wyzwanie.
Przecież napisał, że to planuje... Ale po skończeniu studiów.
Bes92 - nie słuchaj tych rad. Zmywak, czy zapierdzielanie na magazynie w Amazonie to nie będzie żadna szkoła życia, nawet języka nie będziesz miał czasu podszkolić. Skończ te studia i wbij jej do głowy, że nigdzie nie jedziesz. Po Twoich studiach dawno jej się odwidzi wyjazd. Moja pierwsza kobieta używała tych samych argumentów o mamusi i usamodzielnieniu się, gdy ja byłem w środku moich pierwszych, dziennych studiów. Chciała się wyprowadzić od swojej matki i żądała, abym poszedł do pracy (tak jak ona). I wiesz co? Dzisiaj nie miałbym ani kobiety, ani studiów.
A czy autor gdziekolwiek napisal, ze dziewczyna chce wyjechac TERAZ chce by te studia rzucil, czy "plan jest taki, by wyjechac zaraz po skomczeniu studiow"?
18 2017-04-06 17:50:50 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2017-04-06 17:59:43)
Leśny_owoc napisał/a:Napisz osobliwy nicku jeśli zgodzi się na jego ultimatum to logiczne, że on ponosi odpowiedzialność za jej życie. Jak zacznie mu jęczeć o braku pracy to co nagle rozstanie, bo dziewczyna będzie chodziła jak nadąsana osa? Brak logiki.
Nic z tych rzeczy, on nie ponosi odpowiedzialności za jej życie. Będąc w związku, owszem jesteśmy odpowiedzialni w pewnym stopniu za drugą osobę, ale przecież to nie jest branie życia drugiego człowieka na plecy. To nie jest jego wina, że ona nadaje się tylko na zwymak w Anglii. Zresztą dziewczyna ma raczej parcie na łatwą kasę niż pracę. Bo jakby naprawdę chciała pracować, to poszłaby chociażby zamiatać ulice. Tymczasem zamiast go wspierać i pomagać skończyć studia jeszcze mu biadoli.
Yhym... a tutaj w Polsce ma siedzieć i zrobić sobie wyrwę w CV, bo on studiuje? Masz bardzo dojrzałe podejście, ale oczywiście patrząc twoją mentalnością to byłby jej wybór więc to będzie jej wina. Postaw się na jej sytuacji. Gorzej wyjdzie ona jak zostanie, niż on jak poczeka! Ostatecznie będzie biadolić jeszcze bardziej i będzie miała rację. Brak pracy = obniżenie samooceny. Dla niego została i co? Masz pracę? No więc łatwo ci coś takiego wypisywać bez zastanowienia.
Powtórzę jeśli postawiłby ultimatum z dozą szantażu emocjonalnego (jak ty mu zaproponowałeś "albo tak, albo się rozchodzimy") to jak najbardziej odpowiada. Kiedyś było tak: mężczyzna miał więcej do powiedzenia i za więcej odpowiadał. Coś nie wyszło to ludzie nie mówili "ale oni głupi", tylko "ale on głupi". Chcesz, aby było na twoim bez kompromisu to bierzesz na klatę odpowiedzialność za swoje decyzje - tak powinni postępować dorośli ludzie chcący wznieść związek na "wyższy poziom". Ty natomiast proponujesz nacisk bez odpowiedzialności. Czemuż takiemu mówię stanowczo nie.
Chyba nie rozumiesz to ci to zobrazuję. Jeśli w domu trzeba pomalować ściany, jedna strona chce białe, druga czarne. Nie dochodzą do kompromisu i jedna strona "ugra" swój kolor. To odpowiada za kupno farby, pomalowanie ścian i efekt końcowy. Dlaczego? Bo druga strona nie miała możliwości przebicia się i pierwsza narzuciła mu/jej swoją wolę. Zwalanie odpowiedzialności za coś co de facto bezkompromisowo się narzuciło szantażem (autor nic nie napisał, aby ona to robiła) jest bardzo niskiego poziomu. Chcesz władzy? To bierz za nią odpowiedzialność. Słyszałeś o przywilejach i związanych z nimi obowiązkami?
Matka/ojciec i dziecko. Dziecko musi słuchać się rodziców, ale rodzice za to muszą brać na barki więcej. Porównanie nieadekwatne do związku, ale dziecka nie obowiązują zasady odpowiedzialności adekwatnej do przywilejów. Do związku powinni wchodzić ludzie z mentalnością dorosłych, a nie rodzic-dziecko. kompromisy to chleb powszedni, bo jeśli stawiasz swoje dobro nad innymi to nie oczekuj, że ktoś zrobi podobnie - szczególnie gdy spotka kogoś ciekawszego na horyzoncie.
Leśny_owoc napisał/a:Oczywiście jeśli chcesz stać przy swoim jak najbardziej możesz to zrobić. Jednak nie masz prawa (szczególnie w jej sytuacji) naciskać na nią, bo to zwykły szantaż emocjonalny.
Nie odwracaj kota do góry ogonem. To ona na niego naciska.
Czy to ty przypadkiem nie proponujesz zrobić tak samo? Jaka różnica. Podpowiem ci żadna
. Nie podpowiadaj mu metod Kalego oskarżając mnie o odwracanie kota ogonem. Dobrze?
Bes92 - nie słuchaj tych rad. Zmywak, czy zapierdzielanie na magazynie w Amazonie to nie będzie żadna szkoła życia, nawet języka nie będziesz miał czasu podszkolić. Skończ te studia i wbij jej do głowy, że nigdzie nie jedziesz. Po Twoich studiach dawno jej się odwidzi wyjazd. Moja pierwsze kobieta używała tych samych argumentów o mamusi i usamodzielnieniu się, gdy ja byłem w środku moich pierwszych studiów. Chciała się wyprowadzić od swojej matki i żądała, abym poszedł do pracy. I wiesz co? Dzisiaj nie miałbym ani kobiety, ani studiów.
Nie będzie? Byłeś tam, że tak napisałeś czy wróżysz z kuli? Ja pracowałam w firmie podobnej do Amazon przez 6 miesięcy za tydzień otrzymywałam 600 funtów (nie napiszę na jakim stanowisku, bo nie chcę się odkrywać, ale zajmowałam się regulacją pracy maszyn). Masz dyplom i język (zrobisz sobie tam ich kurs to będziesz dla nich jak złote jajko) to masz zarobki. Wróciłam dla kogoś. Inaczej w życiu był tego nie rzuciła. Ilu ciekawych ludzi poznałam, są dodatki za regularne chodzenie do pracy (!), ilu ludzi z HR dzwoniło do mnie, abym do nich przeszła przez braki kadrowe (moje CV robi wrażanie w Polsce, bo moja firma to nie tylko magazyn). Kończy studia to może liczyć na coś o wiele więcej, niż zmywak tylko musi szukać. Brytyjczycy nie mają wykształcenia i nie chce im się pracować! Do tego jak weźmiesz pożyczkę to windykacja nie ma prawa ciebie nachodzić, bo instytucje finansowe mają współodpowiedzialność za to komu i co pożyczają! W Polsce to istna lichwa.
Jak sądzisz dlaczego tylu Polaków/Polek wyjechało i nie chce wracać ? Nie oszukujmy się u nas "komunizm" w wielu firmach to norma. Do tego najniższa krajowa nie pozwala na normalne przeżycie. W UK jak najbardziej, a ile można odłożyć jak się weźmie w kroki.
Chociaż ci coś napiszę tak od siebie. Gdybym miała wybór zmywak w UK, a stanowisko specjalisty będąc co dopiero po studiach w Polsce to wybrałabym UK. Na zmywaku bym dorabiała, a poza tym szukałabym płatnego stażu z zatrudnieniem. Tam rodzice wymagają, aby dzieci gdy dorosną pomagały w opłacaniu rachunków, a jak są z kimś na poważnie wyprowadzili się. Tutaj rodzice chcą, aby dzieci odkładały i przyjmują nowożeńców pod swój dach. To logiczne w obu sytuacjach i patrząc na dawane możliwości młodym w obu krajach. W Polsce nie wyprowadzisz się w Warszawie mając nawet dobre zarobki do lokum z 7 pokojami, w UK czy Norwegii żadnego problemu nie ma. Zatem lepiej bym na tym wyszła. W naszym kraju HR to jakieś chore nieporozumienie.
Do tego chłopak jak widać ma głowę na karku i sobie poradzi. No i gdyby odwrócić sytuację stałabym murem po jego stronie.
19 2017-04-06 19:04:42 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-04-06 19:07:15)
osobliwy nick napisał/a:Napisz osobliwy nicku jeśli zgodzi się na jego ultimatum to logiczne, że on ponosi odpowiedzialność za jej życie. Jak zacznie mu jęczeć o braku pracy to co nagle rozstanie, bo dziewczyna będzie chodziła jak nadąsana osa? Brak logiki.
Nic z tych rzeczy, on nie ponosi odpowiedzialności za jej życie. Będąc w związku, owszem jesteśmy odpowiedzialni w pewnym stopniu za drugą osobę, ale przecież to nie jest branie życia drugiego człowieka na plecy. To nie jest jego wina, że ona nadaje się tylko na zwymak w Anglii. Zresztą dziewczyna ma raczej parcie na łatwą kasę niż pracę. Bo jakby naprawdę chciała pracować, to poszłaby chociażby zamiatać ulice. Tymczasem zamiast go wspierać i pomagać skończyć studia jeszcze mu biadoli.
Osobliwy Nicku, nie wiesz, o czym mówisz. Łatwa kasa w Anglii na zmywaku? Raczej ciężki zapieprz. To, co napisałeś brzmi tak, jakby zamiatanie ulic w Pl było lepsze niż zmywak w UK. Jakbym miała do wyboru zamiatać ulice w Pl - równie ciężki zapieprz - a zmywać w Anglii, to wybrałabym zmywak. W UK za pensję na zmywaku można normalnie żyć. Ale nijak łatwa kasa to nie jest. Ktoś już wyżej wspomniał, że to dobra szkoła życia, uczy samodzielności i odpowiedzialności. Mogliby wyjechać na krótko, niekoniecznie na stałe, pobyć razem, poznać siebie w trudnych sytuacjach, gdy nie ma mamusi do pomocy i trzeba polegać na sobie nawzajem, dorobiliby się i mogliby wrócić. Teraz ona ma czekać na niego aż skończy studia i nic nie robić, a jak on skończy te studia i nadal sie nie zdecyduje, to ona tylko zmarnowała czas. Zależy, co studiuje, ale w większości wypadków w UK po studiach lepiej zarobi niż w Pl.
Gdyby on jej postawił ultimatum, zabronił jechać, to automatycznie przejmuje za nią odpowiedzialność. Skoro nie pozwolił jej podjąć własnej decyzji... Jeśli mój facet postawiłby sprawę na ostrzu noża tak, jak Ty jemu radzisz, to faktycznie nie czekałabym na te jego studia, tylko robiła swoje i wyjechała. Bałabym sie zostać na lodzie.
PS. gdyby argumentem autora było to, że po swoich studiach może w Polsce dobrze zarobić, to co innego. Ale jego głównym argumentem jest lęk przed opuszczeniem mamusi i tatusia. Czas dorosnąć.
Czyli podsumujmy. Dziewczyna szanse na prace w zawodzie ma nikłe a jeśli juz to za psie miedziaki, takie które na dłuższa metę nie pozwolą wam ani na zakup/wynajem jakiegoś lokum a pózniej poważnie utrudnia jakakolwiek decyzje o posiadaniu dziecka. Ty za chwile kończysz studia ale wyjechać nie chcesz bo szkoda ci znajomych i rodziny?
A czy znajomi i rodzina opłaca ci potem rachunki? Czy bedą podtrzymywać dziewczynę na duchu podczas długich miesięcy kiedy ona będzie sfrustrowana brakiem rezultatów w poszukiwaniu pracy? Szybko wpadnie w błędne koło bo im większa luka w cv w dziale "doświadczenie zawodowe" tym trudniej jest sie gdzieś zaczepić. I tak w kółko. Uwierz mi znajomi jeśli sa prawdziwymi przyjaciółmi to takimi pozostaną obojętnie czy będziesz mieszkał w Sydney czy Singapurze. A rodzina tez nie będzie 30 latkom płacić rachunków po wieki wieków.
Wyjazd po studiach na rok czy dwa dobrze wam zrobi. Ty odetniesz pępowinę i jeśli dobrze pójdzie to zdobędziesz takie doświadczenie o które trudno w Polsce. A i panna będzie zadowolona bo zacznie prace i nie będzie marnować życia. Wrócić zawsze możecie.
A czy autor gdziekolwiek napisal, ze dziewczyna chce wyjechac TERAZ chce by te studia rzucil, czy "plan jest taki, by wyjechac zaraz po skomczeniu studiow"?
Jeśli rzeczywiście chodzi termin za rok, czy dwa, to nie ma o czym gadać. W takim razie trzeba obiecywać jej gruszki na wierzbie, bo i tak jej pewnie przejdzie. Jeśli nie przejdzie, to po roku, czy dwóch powiedz, autorze, że się rozmyśliłeś. I wtedy stawiaj ultimatum.
Yhym... a tutaj w Polsce ma siedzieć i zrobić sobie wyrwę w CV, bo on studiuje? Masz bardzo dojrzałe podejście, ale oczywiście patrząc twoją mentalnością to byłby jej wybór więc to będzie jej wina. Postaw się na jej sytuacji. Gorzej wyjdzie ona jak zostanie, niż on jak poczeka! Ostatecznie będzie biadolić jeszcze bardziej i będzie miała rację. Brak pracy = obniżenie samooceny. Dla niego została i co? Masz pracę? No więc łatwo ci coś takiego wypisywać bez zastanowienia.
Powtórzę jeśli postawiłby ultimatum z dozą szantażu emocjonalnego (jak ty mu zaproponowałeś "albo tak, albo się rozchodzimy") to jak najbardziej odpowiada. Kiedyś było tak: mężczyzna miał więcej do powiedzenia i za więcej odpowiadał. Coś nie wyszło to ludzie nie mówili "ale oni głupi", tylko "ale on głupi". Chcesz, aby było na twoim bez kompromisu to bierzesz na klatę odpowiedzialność za swoje decyzje - tak powinni postępować dorośli ludzie chcący wznieść związek na "wyższy poziom". Ty natomiast proponujesz nacisk bez odpowiedzialności. Czemuż takiemu mówię stanowczo nie.
Chyba nie rozumiesz to ci to zobrazuję. Jeśli w domu trzeba pomalować ściany, jedna strona chce białe, druga czarne. Nie dochodzą do kompromisu i jedna strona "ugra" swój kolor. To odpowiada za kupno farby, pomalowanie ścian i efekt końcowy. Dlaczego? Bo druga strona nie miała możliwości przebicia się i pierwsza narzuciła mu/jej swoją wolę. Zwalanie odpowiedzialności za coś co de facto bezkompromisowo się narzuciło szantażem (autor nic nie napisał, aby ona to robiła) jest bardzo niskiego poziomu. Chcesz władzy? To bierz za nią odpowiedzialność. Słyszałeś o przywilejach i związanych z nimi obowiązkami?Matka/ojciec i dziecko. Dziecko musi słuchać się rodziców, ale rodzice za to muszą brać na barki więcej. Porównanie nieadekwatne do związku, ale dziecka nie obowiązują zasady odpowiedzialności adekwatnej do przywilejów. Do związku powinni wchodzić ludzie z mentalnością dorosłych, a nie rodzic-dziecko. kompromisy to chleb powszedni, bo jeśli stawiasz swoje dobro nad innymi to nie oczekuj, że ktoś zrobi podobnie - szczególnie gdy spotka kogoś ciekawszego na horyzoncie.
Tu nie ma miejsca na kompromisy. Albo wyjeżdżają, albo nie. Tak, czy inaczej, jeśli mowa o wyjeżdzie dopiero za rok, czy dwa, to za wcześnie jeszcze na stawianie jakiegokolwiek ultimatum.
Czy to ty przypadkiem nie proponujesz zrobić tak samo? Jaka różnica. Podpowiem ci żadna
. Nie podpowiadaj mu metod Kalego oskarżając mnie o odwracanie kota ogonem. Dobrze?
Taka różnica, że to ona go naciska na wyjazd. On chce zachowania status quo i do niczego jej zmusza.
osobliwy nick napisał/a:Bes92 - nie słuchaj tych rad. Zmywak, czy zapierdzielanie na magazynie w Amazonie to nie będzie żadna szkoła życia, nawet języka nie będziesz miał czasu podszkolić. Skończ te studia i wbij jej do głowy, że nigdzie nie jedziesz. Po Twoich studiach dawno jej się odwidzi wyjazd. Moja pierwsze kobieta używała tych samych argumentów o mamusi i usamodzielnieniu się, gdy ja byłem w środku moich pierwszych studiów. Chciała się wyprowadzić od swojej matki i żądała, abym poszedł do pracy. I wiesz co? Dzisiaj nie miałbym ani kobiety, ani studiów.
Nie będzie? Byłeś tam, że tak napisałeś czy wróżysz z kuli? Ja pracowałam w firmie podobnej do Amazon przez 6 miesięcy za tydzień otrzymywałam 600 funtów (nie napiszę na jakim stanowisku, bo nie chcę się odkrywać, ale zajmowałam się regulacją pracy maszyn). Masz dyplom i język (zrobisz sobie tam ich kurs to będziesz dla nich jak złote jajko) to masz zarobki. Wróciłam dla kogoś. Inaczej w życiu był tego nie rzuciła. Ilu ciekawych ludzi poznałam, są dodatki za regularne chodzenie do pracy (!), ilu ludzi z HR dzwoniło do mnie, abym do nich przeszła przez braki kadrowe (moje CV robi wrażanie w Polsce, bo moja firma to nie tylko magazyn). Kończy studia to może liczyć na coś o wiele więcej, niż zmywak tylko musi szukać. Brytyjczycy nie mają wykształcenia i nie chce im się pracować! Do tego jak weźmiesz pożyczkę to windykacja nie ma prawa ciebie nachodzić, bo instytucje finansowe mają współodpowiedzialność za to komu i co pożyczają! W Polsce to istna lichwa.
Jak sądzisz dlaczego tylu Polaków/Polek wyjechało i nie chce wracać ? Nie oszukujmy się u nas "komunizm" w wielu firmach to norma. Do tego najniższa krajowa nie pozwala na normalne przeżycie. W UK jak najbardziej, a ile można odłożyć jak się weźmie w kroki.
Ja nie pracowałem za granicą i nie zmierzam wyjeżdżać. Ale mam kilku znajomych, którzy tam pracowali lub jeszcze pracują. To, czy będzie dla niego praca zależy jeszcze do tego jakie studia skończy. No i trzeba mieć jeszcze gdzie wyjechać.
Chociaż ci coś napiszę tak od siebie. Gdybym miała wybór zmywak w UK, a stanowisko specjalisty będąc co dopiero po studiach w Polsce to wybrałabym UK. Na zmywaku bym dorabiała, a poza tym szukałabym płatnego stażu z zatrudnieniem. Tam rodzice wymagają, aby dzieci gdy dorosną pomagały w opłacaniu rachunków, a jak są z kimś na poważnie wyprowadzili się. Tutaj rodzice chcą, aby dzieci odkładały i przyjmują nowożeńców pod swój dach. To logiczne w obu sytuacjach i patrząc na dawane możliwości młodym w obu krajach. W Polsce nie wyprowadzisz się w Warszawie mając nawet dobre zarobki do lokum z 7 pokojami, w UK czy Norwegii żadnego problemu nie ma. Zatem lepiej bym na tym wyszła. W naszym kraju HR to jakieś chore nieporozumienie.
To już temat na inny wątek.
Jestem pewny na 90% że jak się postawię i powiem że nie jadę nigdzie to się rozejdziemy
23 2017-04-06 19:45:55 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-04-06 19:46:19)
Nie zmuszaj się absolutnie do wyjazdu, bo będziesz nieszczęśliwy.
Porozmawiajcie szczerze o swoich obawach, może to jakoś rozwieje wątpliwości.
Osobiście uważam, że sytuacja patowa. Związek na odległość moim zdaniem bez sensu.
Jestem pewny na 90% że jak się postawię i powiem że nie jadę nigdzie to się rozejdziemy
I całkiem słusznie. Tez bym cię z rozmachem rzuciła gdybys mi zaprzepaszczal szanse na rozwój zawodowy.
Gdybys miał ciężkie argumenty to rozumiem. Ale nie mogłabym sie z tobą zgodzić jeśli jedyna twoja bolączka byłaby rodzina i znajomi.
bes92 napisał/a:Jestem pewny na 90% że jak się postawię i powiem że nie jadę nigdzie to się rozejdziemy
I całkiem słusznie. Tez bym cię z rozmachem rzuciła gdybys mi zaprzepaszczal szanse na rozwój zawodowy.
Gdybys miał ciężkie argumenty to rozumiem. Ale nie mogłabym sie z tobą zgodzić jeśli jedyna twoja bolączka byłaby rodzina i znajomi.
A tęsknota za najbliższymi to nie jest wystarczający argument? Nie każdego stać na to, by wszystko rzucić i wyjechać.
To jak zaczynanie nowego życia w obcym miejscu. Nic łatwego i przyjemnego.
Tez byłam na twoim miejscu. Nie chciałam wyjeżdżać bo miałam prace, znajomych, hobby, jako taka rodzine, mieszkac gdzie miałam, rozpoczęłam nowy związek....mialam okazje wyjechać i nie chciałam. Zdecydowałam sie wyjechać bo sobie pomyślałam "rok czy dwa krzywdy nie zrobi". I co sie okazało? Gdybym została pewnie nadal miałabym prace która bym dawno przerosła, mieszkalabym prawdopodobnie z rodzina bez szans na własne lokum, sfrustrowana poczuciem straty czegoś być może istotnego.
Ale wyjechałam i rożne dobre rzeczy sie z tego tytułu wydarzyły. Poznałam fantastycznego mężczyznę który został moim mężem, mam własny dom, samochody, motory, rodzine. Poznałam nowych przyjaciół, rozwijam sie jeżdżę po świecie. Jestem niezależna, silna.
A ty chcesz sobie i swojej dziewczynie tego wszystkiego odmówić? Sprzedać życie i przyszłość za bliskość mamusi? Leeee....
Jaguar napisał/a:bes92 napisał/a:Jestem pewny na 90% że jak się postawię i powiem że nie jadę nigdzie to się rozejdziemy
I całkiem słusznie. Tez bym cię z rozmachem rzuciła gdybys mi zaprzepaszczal szanse na rozwój zawodowy.
Gdybys miał ciężkie argumenty to rozumiem. Ale nie mogłabym sie z tobą zgodzić jeśli jedyna twoja bolączka byłaby rodzina i znajomi.A tęsknota za najbliższymi to nie jest wystarczający argument? Nie każdego stać na to, by wszystko rzucić i wyjechać.
To jak zaczynanie nowego życia w obcym miejscu. Nic łatwego i przyjemnego.
Przecież jeśli skończy studia to niczego nie rzuci. Rodzina jeśli jest blisko ze sobą to nie będzie im przeszkadzać w realizacji marzeń. A rok czy dwa da sie przeżyć. My nie mówimy tutaj o emigracji na stałe tylko o czasowej.
A co do zaczynania od nowa w obcym miejscu...cóż, zależy co kto lubi. Ja lubię i nie przeraża mnie to. Nowe jest dla mnie przyjemne. Nie jest łatwe ale nikt nam nie obiecywał ze będzie łatwo.
28 2017-04-06 21:53:06 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-06 22:05:59)
One mają rację. Tak będzie. Wysiądziesz na lotnisku i już z kwiatami będzie Cię witać królowa Elżbieta II, a na płycie grać będą The Kooks. Z czerwonej budki telefonicznej zadzwonisz do matki, że już jesteś na miejscu. Na drugi dzień na śniadanie zjesz fish and chips (pycha!). Popołudniami będziesz czytywał Williama Szekspira, a studia dokończysz na Oxfordzie albo Cambridge. Co za problem? I to lepsze niż w Polsce. Zabierzesz ją wieczorem na Tower Bridge i powiesz jak bardzo ją kochasz i jacy jesteście szczęśliwi. Kupisz sobie samochody, motory, dom, rodzinę. Co będziesz chciał. Jak weźmiesz pożyczkę, to windykacja nie ma prawa Ciebie nachodzić. Pójdziecie do butiku Victorii Beckham i poznacie czym jest moda. A na koniec wespniesz się na górę, po której hasał William Wallace i krzykniesz: FREEDOOM!
Stary, nie będzie łatwo, ale zrób to!
https://www.youtube.com/watch?v=jkaMiaRLgvY
Dalej uważam, że nie powinieneś tego robić wbrew sobie.
Jak ona chce, to niech jedzie.
Na mój gust macie po prostu inne priorytety.
Oboje konczymy studia w czerwcu i po tym dopiero jest plan wyjechać ale nie koniecznie do Anglii tylko np do Norwegii.
Plan jest taki żeby zarobić coś pieniędzy, wrócić i szukać działki/mieszkania i budowa domu ...
One mają rację. Tak będzie. Wysiądziesz na lotnisku i już z kwiatami będzie Cię witać królowa Elżbieta II, a na płycie grać będą The Kooks. Z czerwonej budki telefonicznej zadzwonisz do matki, że już jesteś na miejscu. Na drugi dzień na śniadanie zjesz fish and chips (pycha!). Popołudniami będziesz czytywał Williama Szekspira, a studia dokończysz na Oxfordzie albo Cambridge. Co za problem? I to lepsze niż w Polsce. Zabierzesz ją wieczorem na Tower Bridge i powiesz jak bardzo ją kochasz i jacy jesteście szczęśliwi. Kupisz sobie samochody, motory, dom, rodzinę. Co będziesz chciał. Jak weźmiesz pożyczkę, to windykacja nie ma prawa Ciebie nachodzić. Pójdziecie do butiku Victorii Beckham i poznacie czym jest moda. A na koniec wespniesz się na górę, po której hasał William Wallace i krzykniesz: FREEDOOM!
Stary, nie będzie łatwo, ale zrób to!
https://www.youtube.com/watch?v=jkaMiaRLgvY
A wiesz... przyjechalam tu na wakacje do mojego ex... jak zobaczylam jak ru jest postanowilam zostac - jezyka zaczelam uczyc sie dopiero na miejscu, po decyzji, ze zostaje.
Pozdro z Cambridge ![]()
Plan jest taki żeby zarobić coś pieniędzy, wrócić i szukać działki/mieszkania i budowa domu ...
No I w czym jest problem? Nie chcesz sie wybudować? Nie chcesz zarobić?
34 2017-04-08 00:21:09 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-08 00:23:28)
osobliwy nick napisał/a:One mają rację. Tak będzie. Wysiądziesz na lotnisku i już z kwiatami będzie Cię witać królowa Elżbieta II, a na płycie grać będą The Kooks. Z czerwonej budki telefonicznej zadzwonisz do matki, że już jesteś na miejscu. Na drugi dzień na śniadanie zjesz fish and chips (pycha!). Popołudniami będziesz czytywał Williama Szekspira, a studia dokończysz na Oxfordzie albo Cambridge. Co za problem? I to lepsze niż w Polsce. Zabierzesz ją wieczorem na Tower Bridge i powiesz jak bardzo ją kochasz i jacy jesteście szczęśliwi. Kupisz sobie samochody, motory, dom, rodzinę. Co będziesz chciał. Jak weźmiesz pożyczkę, to windykacja nie ma prawa Ciebie nachodzić. Pójdziecie do butiku Victorii Beckham i poznacie czym jest moda. A na koniec wespniesz się na górę, po której hasał William Wallace i krzykniesz: FREEDOOM!
Stary, nie będzie łatwo, ale zrób to!
https://www.youtube.com/watch?v=jkaMiaRLgvY
A wiesz... przyjechalam tu na wakacje do mojego ex... jak zobaczylam jak ru jest postanowilam zostac - jezyka zaczelam uczyc sie dopiero na miejscu, po decyzji, ze zostaje.
Pozdro z Cambridge
Dziewczyna, która utrzymuje kontakt ze swoim ex nie może być dla mnie wyznacznikiem niczego rozsądnego w życiu. Stawiałbym zatem, że zgodność Twojej relacji z rzeczywistością ma się jak zgodność wytypowanych liczb do losowania lotto.
Ja nie utrzymuje kontaktów z moimi eks. Według twojego rozumienia mogę być jakimś wyznacznikiem w tej sprawie. Akurat tak sie składa ze zgadzam sie z Iceni. I co teraz?
ja mialem podobna sytuacje.
Dziewczyna skonczyla studia a ja jeszcze mialem pol roku nauki.
Trula mi glowe ze koncze swoja szkole i doslownie nastepnego dnia przeprowadzamy sie do innego miasta/za granice a ja najzwyczajniej w swiecie nie chcialem o tym myslec i skupilem sie na nauce.
Koniec koncow rozstalismy sie (" bo ty jestes dziecinny i nie chcesz wyjechac z domu ") a doslownie 2 tygodnie po zakonczeniu edukacji przeprowadzilem sie do Holandii ;P
Wg mnie najlepsze co mozesz zrobic to kierowac sie tylko i wylacznie tym co bedzie dla Ciebie dobre. Jak nie chcesz to nigdzie nie jedz. Moja tez mnie "kochala, zycia sobie nie wyobrazala beze mnie" a po miesiacu juz zamieszkala z innym gosciem.
Odmów jej kategorycznie i postaw ultimatum: jeśli chce być z Tobą, to zostajecie, jeżeli nie - droga wolna. ?
Przepraszam, ale odmawiać to on może sobie co najwyżej różaniec, jak jest wierzący. Nie są związani w żaden sposób oprócz tego że się spotykają, póki co. Studia można realizować również za granicą.
Jeżeli ktokolwiek stawiałby takie warunki, to znaczy że nie ma pojęcia czym jest związek dwojga dorosłych ludzi.
bes92 napisał/a:Plan jest taki żeby zarobić coś pieniędzy, wrócić i szukać działki/mieszkania i budowa domu ...
No I w czym jest problem? Nie chcesz sie wybudować? Nie chcesz zarobić?
Ja także nie widzę tutaj problemu. Ale mam dziwne wrażenie że autor ma wszystko pod nosem ze strony domu rodzinnego, więc trudno by tak było zacząć od podstaw.
39 2017-04-08 16:26:10 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-08 16:45:53)
Ja nie utrzymuje kontaktów z moimi eks. Według twojego rozumienia mogę być jakimś wyznacznikiem w tej sprawie. Akurat tak sie składa ze zgadzam sie z Iceni. I co teraz?
Nie zapędzaj się. Implikacja to relacja logiczna, która nie działa w dwie strony. Zatem z tego, że Ty nie utrzymujesz kontaktów ze swoimi eks nie wynika jeszcze, że jesteś rozsądna.
ja mialem podobna sytuacje.
Dziewczyna skonczyla studia a ja jeszcze mialem pol roku nauki.
Trula mi glowe ze koncze swoja szkole i doslownie nastepnego dnia przeprowadzamy sie do innego miasta/za granice a ja najzwyczajniej w swiecie nie chcialem o tym myslec i skupilem sie na nauce.
Koniec koncow rozstalismy sie (" bo ty jestes dziecinny i nie chcesz wyjechac z domu ") a doslownie 2 tygodnie po zakonczeniu edukacji przeprowadzilem sie do Holandii ;P
Wg mnie najlepsze co mozesz zrobic to kierowac sie tylko i wylacznie tym co bedzie dla Ciebie dobre. Jak nie chcesz to nigdzie nie jedz. Moja tez mnie "kochala, zycia sobie nie wyobrazala beze mnie" a po miesiacu juz zamieszkala z innym gosciem.
Otóż to. Już nawet, jeśli laska rzuca Ci takie pogardliwe i pretensjonalne teksty typu: "jesteś dziecinny", wiedz, że albo już niewiele dla niej znaczysz, jako mężczyzna, albo rozpoczął się proces deprymowania Twojej osoby. Niestety, wówczas w większości przypadków nie bardzo jest o co walczyć, zaś laska jest już na wylocie związku.
osobliwy nick napisał/a:Odmów jej kategorycznie i postaw ultimatum: jeśli chce być z Tobą, to zostajecie, jeżeli nie - droga wolna. ?
Przepraszam, ale odmawiać to on może sobie co najwyżej różaniec, jak jest wierzący. Nie są związani w żaden sposób oprócz tego że się spotykają, póki co. Studia można realizować również za granicą.
Jeżeli ktokolwiek stawiałby takie warunki, to znaczy że nie ma pojęcia czym jest związek dwojga dorosłych ludzi.
Jak chcesz, żeby Ci laska dyrygowała Twoim życiem, w sposób, który Ci nie odpowiada i jeszcze nazywać to dojrzałym związkiem - Twój problem. Ale z tego co widzę autor ma swój rozum, własne plany i nie wyzbył się jeszcze resztek niezależnego myślenia.
Jaguar napisał/a:bes92 napisał/a:Plan jest taki żeby zarobić coś pieniędzy, wrócić i szukać działki/mieszkania i budowa domu ...
No I w czym jest problem? Nie chcesz sie wybudować? Nie chcesz zarobić?
Ja także nie widzę tutaj problemu. Ale mam dziwne wrażenie że autor ma wszystko pod nosem ze strony domu rodzinnego, więc trudno by tak było zacząć od podstaw.
A to wiadomo. Babcia da mieszkanie, tato załatwi prace a mama nakarmi i opierze. Wiadomo ze to fajne. W pewnym momencie jednak babci zabraknie, tato przejdzie na emeryturę a mama sama może wymagać opieki, prania i gotowania. Co wtedy? Trudniej jest zaczynać jak sie ma lat 25 czy jak sie ma 40?
Nie widzę problemu z wyjazdem na rok czy dwa. Gdyby dziewczyna sugerowała stała emigracje do Australii to sama bym radziła autorowi zeby sie poważnie nad tym zastanowił bo to może być dla niego za dużo. Ale tak to nie wiem w czym problem...
Olej te przemądrzałe manipulantki tutaj.
Sprawa jest taka i zarazem prosta: Albo obaj jedziecie(i tu dobrze musicie się dogadać), albo obaj zostajecie(tu też musicie się dogadać).
W żadnym wypadku nie pozwalaj na dłuższą rozłąkę emigracyjną, chyba że chcesz stracić dziewczynę a zyskać okazałe poroże. Takich sytuacji jest mnóstwo zwłaszcza jeśli chodzi o UK ![]()
Ew. zastanów się nad rozstaniem z osobą z którą jest nie po drodze, bo lepsze to, niż w/w sytuacja ![]()
42 2017-04-09 12:34:37 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-09 12:36:26)
Tutaj masz kolejne zestawienie argumentów dlaczego warto zostać:
https://www.youtube.com/watch?v=vZOm8Ja7CWo
Nie słuchaj opowieści o raju za granicą, bo takiego tam nie ma.
Trochę mnie śmieszy ten filmik. MAmy równiny, więc mozemy budować drogi... I co z tego? W UK już zbudowane i gdzie indziej w Europie też. Tereny pod uprawy? To wązne tylko jeśli ktoś planuje zostać rolnikiem. Mamy surowce, morze i góry... Wszystko pięknie i fajnie, tylko jakie to ma znaczenie, jeśli człowieka nie stać na ten wyjazd w góry. Jak mieszkałam w Pl, to mnie stać nie było na nic, poza podstawowym przeżyciem. Jak już jesteśmy przy pieniądzach - Polska jest droga, za każdym razem gdy przyjeżdżam i widzę ceny produktów - takie same jak w UK. A pensja miesięczna tyle, co w Europie w tydzień.
FAcet gada o spadku bezrobocia - ono spadło, ale tylko dla tego, że w latach które podaje kilka milionów ludzi w wieku produkcyjnym wyjechało do Europy, więc taka liczba na statystykach się odbiła. Wielu z tych, którzy wyjechali, przysyłają też pieniądze, dzięki czemu ci biedacy, którzy zostali, są bogatsi i kupują więcej. Ot i cały wzrost gospodarczy dzięki emigracji. Polacy uczą się angielskiego lepiej niż inne nacje... Ciekawe, po co... Chyba po to by wyjechać jak najszybciej się da, bo w ojczyźnie nie ma tego, czego szukają. Szwedzi, Francuzi i inni faktycznie nie muszą, bo mogą zarobić u siebie.
Polakom brak wzajemnej życzliwości, panuje niechęć i zawiść.
Wielkie mi halo - android pay.
Facet ma racje jedynie co do uchodźców i terroryzmu. Poza tym jest to zwykły hurra-optymizm.
Druga sprawa, że autor nie mówi o wyjeździe na stałe, tylko na jakiś czas, zarobić, zobaczyć jak jest. Jak będzie źle, to można wrócić. A nóż widelec będzie lepiej? Dlaczego zamykać się na nowości, na przygodę, na nowe doświadczenia?
Iceni napisał/a:osobliwy nick napisał/a:One mają rację. Tak będzie. Wysiądziesz na lotnisku i już z kwiatami będzie Cię witać królowa Elżbieta II, a na płycie grać będą The Kooks. Z czerwonej budki telefonicznej zadzwonisz do matki, że już jesteś na miejscu. Na drugi dzień na śniadanie zjesz fish and chips (pycha!). Popołudniami będziesz czytywał Williama Szekspira, a studia dokończysz na Oxfordzie albo Cambridge. Co za problem? I to lepsze niż w Polsce. Zabierzesz ją wieczorem na Tower Bridge i powiesz jak bardzo ją kochasz i jacy jesteście szczęśliwi. Kupisz sobie samochody, motory, dom, rodzinę. Co będziesz chciał. Jak weźmiesz pożyczkę, to windykacja nie ma prawa Ciebie nachodzić. Pójdziecie do butiku Victorii Beckham i poznacie czym jest moda. A na koniec wespniesz się na górę, po której hasał William Wallace i krzykniesz: FREEDOOM!
Stary, nie będzie łatwo, ale zrób to!
https://www.youtube.com/watch?v=jkaMiaRLgvY
A wiesz... przyjechalam tu na wakacje do mojego ex... jak zobaczylam jak ru jest postanowilam zostac - jezyka zaczelam uczyc sie dopiero na miejscu, po decyzji, ze zostaje.
Pozdro z Cambridge
Dziewczyna, która utrzymuje kontakt ze swoim ex nie może być dla mnie wyznacznikiem niczego rozsądnego w życiu. Stawiałbym zatem, że zgodność Twojej relacji z rzeczywistością ma się jak zgodność wytypowanych liczb do losowania lotto.
Eee... utrzymuje relaxje z ex? No fakt... bo jest ojcem mojej (naszej) corki. Wedlug ciebie po rozstaniu powinnam mu ich zabronic?
To by bylo wyznacznikiem "czegos rozsadnego" wedlug ciebie
Ten twoj argument to rzeczywiscie byl przejaw ogromnefo rozsadku...
A moze i nawet poczucia humoru ![]()
45 2017-04-10 22:37:26 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-10 22:43:04)
Trochę mnie śmieszy ten filmik. MAmy równiny, więc mozemy budować drogi... I co z tego?
To, że mamy duży potencjał rozwojowy. Wciąż czynimy postępy w modernizowaniu naszej infrastruktury drogowej, a gospodarka będzie na tym zyskiwać, zarówno uczestnicząc w realizacji tych inwestycji, jak i będąc beneficjentem ukończonych projektów. Takiego wzrostu nie odnotują kraje już rozwinięte.
Tereny pod uprawy? To wązne tylko jeśli ktoś planuje zostać rolnikiem.
Nie tylko. Taki przywilej daje mieszkańcom stabilny i tani dostęp do płodów rolnych, co bezpośrednio przekłada się na budżet każdego mieszkańca i strukturę wydatków społeczeństwa. Te zaoszczędzone pieniądze możemy zainwestować np. w technologie.
Mamy surowce, morze i góry... Wszystko pięknie i fajnie, tylko jakie to ma znaczenie, jeśli człowieka nie stać na ten wyjazd w góry. Jak mieszkałam w Pl, to mnie stać nie było na nic, poza podstawowym przeżyciem. Jak już jesteśmy przy pieniądzach - Polska jest droga, za każdym razem gdy przyjeżdżam i widzę ceny produktów - takie same jak w UK. A pensja miesięczna tyle, co w Europie w tydzień.
Wierzę w to, ale pytanie jakie miałaś doświadczenie zawodowe i ile miałaś lat, gdy "na nic" nie było Cię stać? Ludzie często wyjeżdżają, gdy są młodzi i to jasne, że ich zarobki są wówczas niskie, bo pozycja zawodowa żadna. Jasne, z niskimi zarobkami w Polsce nie ma co polemizować, są niewielkie, ale, żeby obiektywnie ocenić standard życia należy uwzględnić więcej zmiennych, niż porównanie 1:1 swojej sytuacji jako łepka versus ustabilizowanego pracownika za granicą.
FAcet gada o spadku bezrobocia - ono spadło, ale tylko dla tego, że w latach które podaje kilka milionów ludzi w wieku produkcyjnym wyjechało do Europy, więc taka liczba na statystykach się odbiła.
Równie dobrze można argumentować, że wobec tego powinno być tym gorzej, skoro właśnie ci zdolni i w wieku produkcyjnym wyjechali (a została ogromna frakcja nieproduktywnych lub niezdolnych do pracy). A jednak jest lepiej. Trudno przewidzieć jak zachowałaby się polska gospodarka, gdyby ci młodzi ludzie zostali. Sądzę, że byłoby jednak znacznie lepiej, aniżeli jest teraz.
Ogólnie masz trochę racji, ale sporo jej nie masz. Niestety nie mam czasu na analizę wszystkich za oraz przeciw i przegląd wskaźników mikro i makroekonomicznych, krok po kroku, choć pewnie można się tak długo przerzucać argumentami. Sądzę, że to raczej temat na inny wątek.
46 2017-04-10 22:40:58 Ostatnio edytowany przez osobliwy nick (2017-04-10 22:45:20)
osobliwy nick napisał/a:Iceni napisał/a:A wiesz... przyjechalam tu na wakacje do mojego ex... jak zobaczylam jak ru jest postanowilam zostac - jezyka zaczelam uczyc sie dopiero na miejscu, po decyzji, ze zostaje.
Pozdro z Cambridge
Dziewczyna, która utrzymuje kontakt ze swoim ex nie może być dla mnie wyznacznikiem niczego rozsądnego w życiu. Stawiałbym zatem, że zgodność Twojej relacji z rzeczywistością ma się jak zgodność wytypowanych liczb do losowania lotto.
Eee... utrzymuje relaxje z ex? No fakt... bo jest ojcem mojej (naszej) corki. Wedlug ciebie po rozstaniu powinnam mu ich zabronic?
To by bylo wyznacznikiem "czegos rozsadnego" wedlug ciebie
![]()
Ten twoj argument to rzeczywiscie byl przejaw ogromnefo rozsadku...
A moze i nawet poczucia humoru
Jak dla mnie cała ta telenowela wyklucza, że możesz być obiektywna w tej sprawie. Bez urazy ![]()
Edit:
Nie miało być dwóch postów pod rząd. Szkoda, że nie macie funkcji łączenia ich z automatu.
Witam ponownie,
mam pytanie. Jestem z dziewczyną od roku co prawda mam do niej zaufanie ale co myślcie o tym że spotyka się często ze swoimi kolegami ? Powinienem być zazdrosny ? Ona twierdzi że jej się nie podoba ale mam obawy że gość się zabuja i ona też może coś poczuć ....
Mówię żeby spotykała się z koleżankami to mówi że nie lubi z dziewczynami tylko lubi chłopaków ...
48 2017-05-16 20:48:54 Ostatnio edytowany przez uran00 (2017-05-16 20:53:11)
Nie zabraniaj jej możliwości spotykania się z kolegami, bo nawet jak jej zabronisz to i tak będzie to robić, uwierz mi. Obserwuj jak się zachowuje względem Ciebie jeśli jest szczerze zakochana i dostaje od Ciebie emocje to nie zdradzi o to się nie bój, a zabraniając jej spotykania się z innymi to tak troszkę z dobrej strony się nie przedstawiasz, bo ona chyba nie zabrania Ci spotykania się z koleżankami co nie?
Moim zdaniem między nami wszystko jest ok ale jestem cholernie zazdrosny ... w sumie masz rację jak jej zabronię to ona zabroni mi sięspotykać z kolegami .... a czy to jest normnalne że nie ma wielu koleżanek tylko więcej kolegów z którymi woli przebywać ?
50 2017-05-16 21:00:36 Ostatnio edytowany przez uran00 (2017-05-16 21:14:44)
Moim zdaniem między nami wszystko jest ok ale jestem cholernie zazdrosny ... w sumie masz rację jak jej zabronię to ona zabroni mi sięspotykać z kolegami .... a czy to jest normnalne że nie ma wielu koleżanek tylko więcej kolegów z którymi woli przebywać ?
Kiedyś ktoś powiedział jak jest zazdrość to nie ma miłości. Wiem, że jesteś zazdrosny, ale nie pokazuj tego aż tak, bo dobrze na tym nie wyjdziesz, a emocjonalnie to już wgl. Każdy może spotykać się z kim chce, a zakazując jej to już wgl dobrze nie wyjdziesz, możesz jedynie powiedzieć raz, że to Ci się nie podoba i pogadać z nią i zobaczysz co będzie. Odpowiadając na pytanie to kto co lubi co nie ![]()
domyślam się że sa to koledzy, których zanała zanim stała się twoją partnerką?Jeśli tak to spokojna głowa, bo przecież wybrała ciebie a niektóregoś z nich. Każdy z was ma znajomości jeszcze sprzed związku, trudno je naraz wszystkie zerwać, zwłaszcza jeśli lubi się dane osoby,Związek to nie życie w klatce, każdy ma prawo do odrobiny prywatności. Zazdrość nie jest niczym złym dopóki nie staje się chorobliwa, wtedy to już krok do tragedii w związku.
Poznała go miesiąc temu w pracy
No to szczerze chyba Ci się nie dziwię że masz obawy .............może porozmawiaj z nią o tym
Rozmawiałem i nic .... twierdz że nie mam się czego obawiać
Jestem z dziewczyną od roku co prawda mam do niej zaufanie ale co myślcie o tym że spotyka się często ze swoimi kolegami ? Powinienem być zazdrosny ? Ona twierdzi że jej się nie podoba ale mam obawy że gość się zabuja i ona też może coś poczuć ....
Mówię żeby spotykała się z koleżankami to mówi że nie lubi z dziewczynami tylko lubi chłopaków ...
vs.
Cześć, mam pytanie. Jestem z dziewczyną pół roku w związku, koledzy planują wspólny wyjazd na narty w grudniu, co roku jeździmy razem, mojej dziewczynie bardzo się to nie podoba ponieważ uważa że powinniśmy razem spędzać czas ale w ten sposób jest to nielożliwe gdyż nie potrafi jeździć na nartach ani snowboardzie a oprócz tego nie lubi zimy ... powiedziała że jak pojadę to ona pójdzie z kolegą na spacer/imprezę czy coś innego... Co o tym sądzicie ? Jak wytłumaczyć jej że nie mam złych zamiarów, tylko chcę jechać na jeden dzień poszusować bo to moje hobby ??
Wart Pac pałaca, a pałac Paca.
No kolego sam sobie jesteś winien. Czułeś się źle "uwiązany" w związku, no to masz luźniejszy związek. HAHA niektórym chłopom panie nie dogodzisz.
Zabolało, bo pojawił się ten z pracy. Panie pies ogrodnika. Teraz trzeba wypić piwo, które się samemu naważyło. ![]()
Teraz wiesz, że się o swoją kobietę dba, a nie jeździ z kolegami na narty. ![]()
57 2017-05-16 22:21:03 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-05-16 22:21:37)
(...) Teraz wiesz, że się o swoją kobietę dba, a nie jeździ z kolegami na narty.
Jeżdżenie z kolegami na narty nie wyklucza dbania o kobietę i związek.
Obydwoje, i autor wątku, i jego dziewczyna, zachowują się zgodnie z kolejnym powiedzeniem:
Jak Kali kraść krowy, to dobrze.
Jak Kalemu ukraść krowy, to niedobrze.
Regulamin Forum wyraźnie mówi, że problemy jednego związku opisujemy w jedym wątku - posiadając więcej danych i szersze spojrzenie na opisywaną relację, łatwiej jest udzielić właściwej odpowiedzi. Biorąc pod uwagę, że założyłeś już cztery wątki dotyczące tej samej dziewczyny, uprzedzam, że następny będzie skutkował ostrzeżeniem. Dwa ostatnie tematy zostały połączone.
Z pozdrowieniami, Olinka