Witam,
Jestem z moją dziewczyną w związku już od ponad 2,5 roku... Żyło nam się świetnie, nie licząc kilku "zgrzytów", ale szybko rozeszły się po kościach - do czasu. Nie chce ujawniać imion więc uznajmy, że moja dziewczyna ma na imię XYZ.
Jak to w związku bywa, wszystko jakoś się toczyło, raz było gorzej, raz lepiej, nie mniej jednak byliśmy ze sobą szczęśliwi. Niestety, jakiś miesiąc temu zawiązała się większa przyjaźń między XYZ a jej dwoma koleżankami z uczelni na której studiuje. Osobiście nie mam nic przeciwko tej przyjaźni, wręcz przeciwnie, uznałem, że to mając dobre przyjaciółki, łatwiej jej będzie na studiach. XYZ twierdziła, że rozmawiały o naszym związku dość dużo i cenią moją osobę. Określiły mnie mianem "świetnego chłopaka". Bardzo się cieszyłem z tego powodu, ponieważ nie często słyszy się takie komplementy. Problemy zaczęły się na pierwszej imprezie na którą poszła. Przyjaciółki zaprosiły XYZ na imprezę, lecz uwaga - beze mnie... Była to całonocna impreza w klubie, w mieście niedaleko położonym od miasta w którym mieszkamy. Z początku myślałem, że to nic takiego, zwykła impreza, niech się dziewczyna rozerwie. Zwykle nie wychodziła sama gdzieś po za miasto więc pisałem do niej od czasu do czasu SMSy typu co słychać, jak impreza itd. Wszystko skończyło się w porządku. Ku mojemu zdziwieniu dwa tygodnie później, jedna z jej przyjaciółek, zaprosiła ją na imprezę urodzinową, odbywającą się na takich samych zasadach jak poprzednia, lecz bez osoby towarzyszącej. Poczułem się trochę ominięty przez XYZ i jej przyjaciółkę. Tym bardziej byłem zaskoczony, ponieważ zaproszone zostały XYZ, przyjaciółka jubilatki i kilku kolegów jubilatki. No, ale starałem się zachować twarz i nie denerwowałem się o to. XYZ oznajmiła mi że wraca w środku nocy do domu. Korzystając z okazji, że byłem u znajomego mieszkającego nieopodal, postanowiłem, że odbiorę XYZ z miejsca do którego miały przywieść je przyjaciółki... Całą tę akcję utrzymywałem w tajemnicy, ponieważ oprócz niespodzianki chciałem sprawdzić w jakim wróci stanie (Ze względu na jej mamę, która nie była by bardzo zadowolona ze stanu w jakim wróciła). Czekając na nią pod wyznaczonym miejscem napisała mi że wróciła już do domu i kładzie się spać. To był impuls, który do tej pory czuję na skórze... Poszedłem do niej pod dom aby sprawdzić czy aby rzeczywiście jest w domu. Okazało się że mnie okłamała i nie wyjechała jeszcze z lokalu w którym była. Był to dla mnie cios bo straciłem do niej zaufanie na które bardzo długo pracowała. Oczywiście następnego dnia przeprowadziliśmy poważną rozmowę na ten temat i mniej więcej doszliśmy do ładu. Minął tydzień i przyszedł czas na ostatki. Zaprosiłem ją do klubu na piątek, u nas w mieście. Była bardzo zadowolona, powiedziała, że pójdziemy. Niestety tego samego dnia miała bardzo ważny egzamin który decydował o dalszym losie jej studiów i jak na złość nie zaliczyła tego egzaminu. Przygnębiona, odmówiła spotkanie. Przejąłem się tą sprawą, ponieważ runęły nasze plany na przyszłość. Zrezygnowaliśmy z imprezy i zostaliśmy w swoich domach. Następnego dnia jej drogie przyjaciółki, chciały polepszyć jej nastój i zaprosiły ją do siebie na domówkę. XYZ oznajmiła mi, że nie będą szły do klubu co mnie nieco uspokoiło. Stwierdziłem, że nie chcę aby dziewczyna się non stop dołowała. Zgodziłem się na ten wypad. Byłem niestety bardziej przewrażliwiony, gdyż na wcześniejszym wypadzie, okłamała mnie. Pisałem do niej częściej, głównie z braku zajęcia. Były ostatki, wszyscy gdzieś wyszli, a ja nie miałem z kim. Po całej imprezie zaczął się prawdziwy problem. Zszedł on jak grom z jasnego nieba... XYZ zaczęła mieć pretensje o to, że kontroluje jej życie, prywatne, zabraniam różnych rzeczy, a przede wszystkim, ograniczam jej wolność... Była to nowość dla mnie. Nigdy nie miała pretensji o takie rzeczy. Poczułem się bez radny, gdyż musiałem z chwili na chwilę zmienić swój stosunek do niej. Jestem typem gościa, który bardzo szanuje czyjeś zdanie, i chce dla swojej partnerki jak najlepiej. Długo się kłóciliśmy o to... udało się jakoś dojść do porozumienia jednak nie do końca... XYZ przyszła do mnie kilka dni temu... Musiałem wykonać telefon to bardzo ważnej osoby, a nie miałem żadnych środków na koncie więc poprosiłem XYZ o użyczenie telefonu. Zgodziła się lecz była bardzo podenerwowana... Non stop kontrolowała co robię na telefonie. Zapytałem się jej, czy mogę sprawdzić wykaz połączeń i skrzynkę... Ta odmówiła, śmiejąc się. Nie chciałem pogarszać sytuacji, która i tak ledwo trzymała się w kupie. Zadałem jej pytanie, czy ma coś do ukrycia... Powiedziała, że nie ma... Zapytałem się czy zdradza mnie, ta powiedziała że nie... Ja jednak myślę inaczej. Jest coś co XYZ ukrywa przede mną. Prędzej czy później się o tym dowiem.
Przechodząc do setna mojej wypowiedzi, chciałem Was zapytać co sądzicie o tej sytuacji ? Problem leży z mojej strony ? Czy po prostu XYZ coś ukrywa ? Może jej przyjaciółki mają negatywny wpływ na nią, co za tym idzie, na nasz związek ? Chciałbym poznać Wasze opinie na ten temat. Jest to bardzo ważne dla mnie. XYZ jest osobą z którą chciałbym związać swoje życie i boję się, że niektóre sprawy mogą temu przeszkodzić. Dziękuję, za przeczytanie tej wiadomości i liczę na konstruktywne opinie... W razie potrzeby, proszę pisać, udzielę odpowiedzi na każde mądre pytanie.
Pozdrawiam,
Van
p.s - Przepraszam za ewentualne błędy w stylistyce, ale pisałem tę wiadomość w środku nocy ![]()