Bardzo nie lubię osób, które są miłe, jeśli im zależy by coś z tego mieć dla siebie. Nie lubię takiej interesowności, jestem pod tym kątem chyba momentami przewrażliwiona i już sama nie wiem, co mam o tym myśleć. To nie jest mój przyjaciel, ale kolega. Nie umiem wyczuć na ile on darzy mnie sympatią, a na ile mnie wykorzystuje. Kiedyś rozmawialiśmy normalnie, żartowaliśmy, opowiadaliśmy sobie ciekawe historyjki. Ponieważ darzyłam go sympatią, to często jak wysyłałam jakieś materiały przyjaciółce, to jemu też wysyłałam. Nie mogę powiedzieć, że nie był wdzięczny. Kiedyś pamiętał, żeby złożyć mi życzenia.
Czasami czuję z jego strony wsparcie, sam proponuje, że wyszuka mi jakiś program, potem to robi, potrafi przekonać wykładowcę, żeby dał mi lepszą ocenę, gdy ten się waha nad dwoma opcjami.
Ale ostatnio bardzo często do mnie pisał z jakąś sprawą, np. w sprawie opisu pożywki, a to czegoś innego. Wprawdzie pisał też o innych rzeczach, pisał co go martwi, drażni, że się zmęczył na zakupach, bo musiał iść po coś na drugi koniec miasta, ale zaczęłam się zastanawiać, na ile mnie lubi, a na ile podtrzymuje tę znajomość, by mu pomóc w potrzebie. Czasami potrafił do mnie napisać z pytaniem, jak mi poszedł projekt. Niby wszystko okej. Ale jakieś 2 tygodnie temu napisał do mnie SMSa z pytaniem: co dostałaś z prezentacji. Odpisałam mu, ale też dopisałam od siebie. Pogratulował mi, ale na to drugie ani słowem nie odpisał. Potem się dowiedziałam od jego dziewczyny, że ona ma ten sam temat co ja. I wtedy zapaliła mi się lampka, że on mnie wykorzystuje, że tak naprawdę nie chodzi mu o to, żeby dowiedzieć się co u mnie, ale żeby jego dziewczyna wiedziała, czy to prosty temat. I to mnie drażni, bo nie lubię takich kanapek, że niby zagadam, zapytam, ale mam to gdzieś, bo mam interes i chcę, żebyś mi pomogła. Wolę postawę jego dziewczyny, bo ona mi wprost pisze: o co chodziło z tym a z tym, jak prezentowałaś niż niby życzliwe pytania.
Trochę mnie to jego zachowanie zdenerwowało i postanowiłam zbadać, jak to naprawdę jest i sama z siebie do niego nie zagaduję, no ale z jego strony oprócz jednej rozmowy na GG nie mogę się niczego więcej spodziewać. Poza wnikliwym patrzeniem się, jakbym co najmniej się czymś ubrudziła i krążeniem koło mnie. Aż zaczęłam się zastanawiać, jaki interes ma tym razem, bo w nadchodzącym tygodniu nie ma żadnego koła ani prezentacji. Wczoraj raz się do mnie odezwał, niby miało być śmiesznie, ale jakoś to ucięłam, bo teraz w każdym jego zachowaniu widzę interesowność.
Nie wiem już sama, czy przesadzam, czy mam rację. Jeśli chodzi o moją przyjaciółkę, to nie mam takich wątpliwości. Z innymi kolegami też nie mam wątpliwości, chociaż też czasami proszą o pomoc, ale oni zawsze do mnie zagadają, powiedzą coś śmiesznego, a jak mają interes to się z tym nie kryją, tylko proszą wprost o przesłanie tego i tego.
Podobne tematy
witam . Czesto tak jest ze ktos cos robi bo ma w tym jakis interes i jesli czujesz ze on to robi to mozesz miec racje bo czesto tak jest ze pierwsza mysl jest trafna. Wiem ze to boli jesli ktos wykorzystuje . Ciesz sie prawdziwymi przyjaciolmi a jego traktuj z dystansem . Dzieki za wczoraj i powiem tyle ze to swinstwo stosowac odpowiedzialnosc zbiorowa i obrazac kogos nie znajac i nie majac powodu
A tego co się działo to już nie pojmuję. Wysłałam mu po południu, po 16 życzenia urodzinowe, napisałam tak trochę na śmieszno. No i teraz rozmawiałam z przyjaciółką podczas naszych rytualnych wieczornych rozmów i ona mi opowiada, że doświadczyła dzisiaj dziwnego zjawiska. Nasz kolega przed 16 do niej dzwonił, żeby zapytać jej, czy wie, że nasz kolega ma urodziny, ona powiedziała, ze nie wie, bo z nim w ogóle prawie nigdy nie rozmawia, więc skąd miałaby wiedzieć. A on, żeby nikomu nie mówiła, bo chcą sprawdzić, kto naprawdę pamięta. I że to przykre, ze ja nie pamiętam. Z mojej strony to nie była skleroza, ani olewactwo, ale ja po prostu późno wstałam, zanim się umyłam, ubrałam, coś zjadłam i wymyśliłam coś z sensem, to zleciał mi czas do tej 16. I teraz jakby nie było, to wygląda tak, jakbym napisała dopiero po instrukcji od przyjaciółki. Swoją drogą nie sądziłam, że mu tak zależy na mojej pamięci. Zaskoczyło mnie to, bo myślałam, że jestem mu potrzebna tylko wtedy, jak ma interes, tj. ma jakiś problem ze sprawkiem albo z czymś innym.
ja to widze tak . On chce miec nad znajomoscia pelna kontrole i zeby wszystko toczylo wedĹug jego regul . On bedzie milczal i nie reagowal na niektore Twoje sms ale Ty musisz o nim pamietac i byc na kazde zawolanie . Dla mnie to nie przyjaciel
No dla mnie też nie, ale wielką niechęć we mnie budzi takie wykorzystywanie innych. Wolę osoby, które jasno stawiają sprawę. Jego dziewczyna jest pod tym względem w porządku i za to bardzo ją lubię, bo jak ma interes to wali wprost, jak chce pogadać to rozmawia i tyle.