KOCHANI
serce pęka więc szukam pocieszenia również tutaj
proszę o słowa wsparcia, radę .... ciepłe słowo .... może ktoś z Was borykał się w swoim życiu z tak trudną i ciężką sytuacją
sytuacja w której z krainy baśni i wspaniałego życia wylądowałam w krainie piekła
w skrócie:
od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem, mamy wszystko: zdrowi, piękni i młodzi można rzec że mamy wszystko, dobra praca, majątek, podróże, samochody - zero problemów ?.. sielanka
od 3 miesięcy między nami zaczęło się psuć. Zaczęło się od kłótni w której przeciwstawiłam się mężowi, zwykła organizacyjna sprawa ale w końcu chciałam żeby było tak jak zaplanowałam wcześniej i ustaliłam z nim.
Mój mąż zaczął czepiać się wszystkiego, wszystko mu przeszkadzało, zaczął mnie odtrącać emocjonalnie i fizycznie, robiłam wszystko by był zadowolony, brałam na siebie winę tego że jemu coś się nie podoba albo że nie ma humoru. Skakałam wokół niego, spełniałam zachcianki, byłam żoną na 250 % normy, dbanie o dom, o jego koszulki, obiadki, przyjęcia dla znajomych. Miedzy czasie dbałam o siebie, zawsze chciałam dobrze wyglądać, starałam się?.
Starałam się ?? by w Nowy Rok usłyszeć że on nie wie czy mnie kocha, nie wie czy chce być ze mną i nie chce zakładać rodziny !!!!
Zapiekło mnie w mostku, świat runął? jako to? Przecież kocham cię bardzo i nie możesz mi tego zrobić. Miał spokojną twarz i nie odpowiadał na moje pytanie, a jeśli odpowiadał to odpowiadał: NIE WIEM!!! Tak trwam 2 miesiące, mąż zupełnie się odsunął, były jakieś próby naprawy z jego strony ale teraz tak na prawdę nie wiem po co to robił. Teraz zupełnie odpuścił. Nie chciała rozmawiać, za każdym razem ja próbowałam coś zapytać, naprawić, dowiedzieć się. On wciąż odpowiadał nie wiem, wiele zarzutów padało w moją stronę, wiele też przykrych słów ? oj wiele, za wiele :-(
Nie sypiamy ze sobą od ponad 2 miesięcy, na pytanie o kogoś trzeciego odpowiada oczywiście że nie ma nikogo. Nie sprawdzałam tego, ale z moich obserwacji wynika że raczej ma duże problemy ze sobą niż kogoś na boku. Patrzę na swojego męża i nie wierzę że tak bardzo można się zmienić. Stoi teraz przede mną lód i głaz. Człowiek który tak bardzo mnie krzywdzi. I co potwierdził ? robi to świadomie.
Wylądowałam u psychologa. Poprosiłam jego by poszedł: powiedział że nie potrzebuje, zaproponowałam by pójść na terapię dla małżeństw: : powiedział że nie potrzebuje.
Błagam ?. Niech ktoś mi odpowie dlaczego ten człowiek wybrał mnie spośród milionów by tak bardzo mnie skrzywdzić????
Wczoraj wyznał mi: chyba już cię nie kocham ????.
Proszę pomóżcie mi PRZETRWAĆ ????