netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

168 odpowiedzi16 745 wyświetleńzałożony przez magma, 03.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 169 ]

1

Temat: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

KOCHANI
serce pęka więc szukam pocieszenia również tutaj
proszę o słowa wsparcia, radę .... ciepłe słowo .... może ktoś z Was borykał się w swoim życiu z tak trudną i ciężką sytuacją
sytuacja w której z krainy baśni i wspaniałego życia wylądowałam w krainie piekła
w skrócie:
od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem, mamy wszystko: zdrowi, piękni i młodzi można rzec że mamy wszystko, dobra praca, majątek, podróże, samochody - zero problemów ?.. sielanka
od 3 miesięcy między nami zaczęło się psuć. Zaczęło się od kłótni w której przeciwstawiłam się mężowi, zwykła organizacyjna sprawa ale w końcu chciałam żeby było tak jak zaplanowałam wcześniej i ustaliłam z nim.
Mój mąż zaczął czepiać się wszystkiego, wszystko mu przeszkadzało, zaczął mnie odtrącać emocjonalnie i fizycznie, robiłam wszystko by był zadowolony, brałam na siebie winę tego że jemu coś się nie podoba albo że nie ma humoru. Skakałam wokół niego, spełniałam zachcianki, byłam żoną na 250 % normy, dbanie o dom, o jego koszulki, obiadki, przyjęcia dla znajomych. Miedzy czasie dbałam o siebie, zawsze chciałam dobrze wyglądać, starałam się?.
Starałam się ??  by w Nowy Rok usłyszeć że on nie wie czy mnie kocha, nie wie czy chce być ze mną i nie chce zakładać rodziny !!!!
Zapiekło mnie w mostku, świat runął? jako to? Przecież kocham cię bardzo i nie możesz mi tego zrobić. Miał spokojną twarz i nie odpowiadał na moje pytanie, a jeśli odpowiadał to odpowiadał: NIE WIEM!!! Tak trwam 2 miesiące, mąż zupełnie się odsunął, były jakieś próby naprawy z jego strony ale teraz tak na prawdę nie wiem po co to robił. Teraz zupełnie odpuścił.  Nie chciała rozmawiać, za każdym razem ja próbowałam coś zapytać, naprawić, dowiedzieć się. On wciąż odpowiadał nie wiem, wiele zarzutów padało w moją stronę, wiele też przykrych słów ? oj wiele, za wiele :-(
Nie sypiamy ze sobą od ponad 2 miesięcy, na pytanie o kogoś trzeciego odpowiada oczywiście że nie ma nikogo. Nie sprawdzałam tego, ale z moich obserwacji wynika że raczej ma duże problemy ze sobą niż kogoś na boku. Patrzę na swojego męża i nie wierzę że tak bardzo można się zmienić. Stoi teraz przede mną lód i głaz. Człowiek który tak bardzo mnie krzywdzi. I co potwierdził ? robi to świadomie.
Wylądowałam u psychologa. Poprosiłam jego by poszedł: powiedział że nie potrzebuje, zaproponowałam by pójść na terapię dla małżeństw: : powiedział że nie potrzebuje.
Błagam ?. Niech ktoś mi odpowie dlaczego ten człowiek wybrał mnie spośród milionów by tak bardzo mnie skrzywdzić????
Wczoraj wyznał mi: chyba już cię nie kocham ????.

Proszę pomóżcie mi PRZETRWAĆ ????

2

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Kochanie, przede wszystkim musisz być silna. Mi też się sypie, ryczę po nocach i dniach, ale to przecież nie pomaga. Sory że to powiem, ale Twój mąż to totalny kretyn. Weź oddech i zastanów się, czy warto się przejmować ? Bo skoro tak rani, to znaczy, że to potwór nie człowiek i żeruje na Twoim bólu i cierpieniu. Spróbuj pokazać mu, że jesteś ponad to wszystko, że to Tobie nie zależy. Myslę, że inaczej zacznie śpiewać.

3

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Mam tak samo... jestem na tym samym etapie.
Powiem tyle, to nie ma sensu.
Wiem, że tak jak ja , chciałabyś usłyszeć, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się ułozy. Gie prawda.
Póki nie weźmiesz spraw w swoje ręce to nic nie zrobisz.
Przyjaciel mój mi powiedział : że mnie nie poznaje, gdzie ta dziewczyna uśmiechnięta, radosna, walcząca o swoje.
nie rób tak jak ja, nie zagłaskuj go. Pokłóć się z nim, trzaśnij drzwiami./ Niech wie, że masz uczucia, że nie czekasz na jego skinienie. Bo on tego nie chce, ale jak dajesz wszystko to czemu nie brać.

Wiem, że to cholernie trudne, ale on już podjął decyzję, nie czekał na Ciebie. Będzie Ci łatwiej odejść za rok? Ja tak myslałam, ale tak nie jest. Kulacie się tak jak my... każdy dzień do przodu, ale czy jestes w tym szczęśliwa? Czy tylko wyobrażasz sobie szczęście.
Dobrze, że poszłaś do psychologa, mnie też bardzo pomógł.

Dzasz radę.

4

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Forever_Alone napisał/a:

Kochanie, przede wszystkim musisz być silna. Mi też się sypie, ryczę po nocach i dniach, ale to przecież nie pomaga. Sory że to powiem, ale Twój mąż to totalny kretyn. Weź oddech i zastanów się, czy warto się przejmować ? Bo skoro tak rani, to znaczy, że to potwór nie człowiek i żeruje na Twoim bólu i cierpieniu. Spróbuj pokazać mu, że jesteś ponad to wszystko, że to Tobie nie zależy. Myslę, że inaczej zacznie śpiewać.

nic nie działa .... jego obojętność i lekceważenie przybrało najwyższy wymiar
tak strasznie cierpię

5 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-04-02 21:58:12)

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

nic nie działa .... jego obojętność i lekceważenie przybrało najwyższy wymiar
tak strasznie cierpię

to w takim razie dziewczyno wiej, bo to gorszy wulgaryzm niż mój. Najtrudniejszy pierwszy krok. Potem z górki. Nie daj mu się zrujnować.

6

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Dziewczyny aż żal serce ściska czytając Was ale może nie warto tracić  czasu dla kogoś, kto nie ma go dla Was...?

7

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

magmo, moj problem wyglada podobnie, z tym ze nie jestesmy malzenstwem. Sedno takie samo, chyba juz Cie nie kocham, zalezy mi ale nie wiem co czuje, potrzebuje czasu. I ten chlod gdy pisze mu o uczuciach. I nie rozumiem dlaczego. Gdy go o to pytam twierdzi ze go obwiniam. A ja nie pojmuje, jak to moglo sie tak zmienic? Czlowiek ktory niedawno traktowal mnie jak centrum swojego swiata, w ktorego oczach widzialam siebie, nagle stal sie zminy jak glaz.

8

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
apoteoza23 napisał/a:

Dziewczyny aż żal serce ściska czytając Was ale może nie warto tracić  czasu dla kogoś, kto nie ma go dla Was...?

to trzeba powiedzieć wprost - kochamy za bardzo i próbujemy za dwoje. atak się nie da !  wchodząc na to forum czułam się słaba, załamana i bezsilna. a teraz widzę, że nie jestem sama, że tak wiele z nas, kobiet ma tak przekichane. magmo, nie daj się !!!

9 Ostatnio edytowany przez Miriam (2011-03-03 18:06:18)

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

Skakałam wokół niego, spełniałam zachcianki, byłam żoną na 250 % normy, dbanie o dom, o jego koszulki, obiadki, przyjęcia dla znajomych. Miedzy czasie dbałam o siebie, zawsze chciałam dobrze wyglądać, starałam się?.

Magma w chwili gdy miłość wszystko oddaje, bankrutuje...
W miłości nie wolno się zatracać bez reszty, dlatego, że zachodzi, pewna zależność - im mocniej się staramy, im więcej zabiegamy, tym mniej otrzymujemy w zamian. To paradoks, ale niestety tak jest...
Potrzeba bycia kochaną/kochanym owszem jest czymś naturalnym i nie należy się jej wstydzić, ale też nie wolno zabiegać o nią uparcie!

10

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

próbuję z wszystkich sił trzymać się w pionie.... noce zapłakane (śpimy w dwóch różnych sypialniach) śpię bardzo mało, bardzo mało jem .... ubyło mnie juz kila kg - a mam juz nie wiele
a byłam: fajna atrakcyjna kobietka, uśmiechnięta, szczęśliwa, zadowolona z życia, zadowolona z siebie
dał a potem zabrał mi radość życia ... zabrał mi siebie .... zostawił samą z sobą
jakie to okrutne

11

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

jak ja mam żyć ??? jak rano spojrzeć w lustro ???

12

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

próbuję z wszystkich sił trzymać się w pionie.... noce zapłakane (śpimy w dwóch różnych sypialniach) śpię bardzo mało, bardzo mało jem .... ubyło mnie juz kila kg - a mam juz nie wiele
a byłam: fajna atrakcyjna kobietka, uśmiechnięta, szczęśliwa, zadowolona z życia, zadowolona z siebie
dał a potem zabrał mi radość życia ... zabrał mi siebie .... zostawił samą z sobą
jakie to okrutne

doskonale Cię rozumiem. Spróbuj stanąć przed lustrem i się do siebie uśmiechnąć. Ale nie tak smutno, ze łzami, tylko tak po prostu (wiem, że to cholernie trudne). Powiedz samej sobie, że jesteś wspaniała, cudowna i wyjątkowa i że ten drań Cię nie docenia i nie wie co traci. Ja na Twoim miejscu bym odeszła. Nie macie dzieci, to o tyle prościej. Wiem, że jestem młoda i nedoświadczona, ale widzę, jak bardzo cierpisz:( a lepiej nie będzie sad

13

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Nie jesteś sama, nie pierwsza i nie ostatnia.
Niestety.
Przeczytałam ostatnio... nie trać czasu i urody dla kogoś, kto na to nie zasługuje, a przede wszystkim, który tego już nie chce.

Przeczytaj książkę : Kobiety pragną bardziej. Mnie pomogła, choć nie raz rucałam ją o ścianę, bo nie chciałam nie chciałam poproistu uwierzyc, że byłam taka głupia.

14

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Magma niedawno przeżywałam (w sumie do tej pory przeżywam coś podobnego), tylko, że mój ex jeszcze kłamał mi w żywe oczy, że jednak mnie kocha...I co? I nie ma Go obok mnie, więc nie wiem na czym polega Jego miłość. Też był taki kochany, czuły, a potem stał się taki znieczulony na wszystko... I też to ciągłe "Nie wiem". Faceci są nieobliczalni, ale powiem Ci, że może dobrze się stało, ze teraz tak Ci powiedział, a nie jakbyście mieli dzieci. Ja wiem,że Ci ciężko. I te słowa mogą boleć. Ale ja sama na to forum weszłam, aby dziewczyny mi pomógł podnieść się po tym wszystkim i przeczytałam wiele słów, w które ciężko mi było uwierzyć, bolały, ale okazały się prawdą. Nie można kochać za dwoje...

15

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Dlaczego ciagle nad nim biegasz, dogadzasz mu, dajesz wszystko? To nie tędy droga. Badz silna, badz sobą, mysl wiecej o sobie a nie o nim. Pokaz mu ze jestes kobieta z krwi i kosci a nie jego sluzaca, na kazde skinienie, na kazde zawolanie. I polecam ksiazke mezczyzni kochaja zolzy. Jak dajesz za duzo to milosc umiera. Dawaj rowno - czesc dla siebie (koniecznie) i czesc dla niego. Nigdy nie wszystko.

16

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

przeciwstawiłam się mężowi

1) Zaskoczyłaś go .... !
a teraz Ciebie depta bo chce żebyś wróciła do pionu
ON TU RZĄDZI PAN I WŁĄDCA


2) może być też "drugie dno" i o tym nie wiesz

BĄDŹ SILNA A ZWYCIĘŻYSZ BEZ WZGLĘDU NA ZAKOŃCZENIE

17

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Kochana, jak ja to wszystko znam... Każde słowo rozumiem, bo sama tak czułam.
I choć pewnie teraz trudno w to uwierzyć - będzie lepiej. Musisz zacisnąć szczęki i zawalczyć o siebie. Teraz tylko Ty się liczysz, zadbaj o swoje dobro.
Daj sobie pozwolenie na gniew  - mnie ten etap bardzo pomógł, jakoś łatwiej mi się myśli na adrenalince wink
Ściskam Cię mocno.
Zajrzyj do wątków "Dlaczego zdradzani są głupi" i "Grupa wsparci dla kobiet kochających za bardzo" - poczytasz historie innych dziewczyn i poczujesz, że wszystko przed Tobą.

18

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Niekochana dobrze prawi - polac jej wink

Wk*** sie Magma i to tak porzadnie!
No bo jak to? Zwiazek to dwie osoby - a on tak bez zadnej rozmowy, wyjasnienia, prob poprawy tak po prostu sie poddal? Tak bez powodu?!
Nie daj sie tak traktowac - niech spada na drzewostan jak mu tak zle!
Zawalcz o siebie - nadal jestes ta cudowna, szczesliwa, atrakcyjna kobieta.
On stanowi tylko dodatek do Twojego zycia - a nie jego centralna os. Bez niego Twoje zycie bedzie dalej trwalo - bol minie, tego mozesz byc pewna.

Pozdrawiam Cie i sciskam
Trzymaj sie

19

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Przydałby się mu może wstrząs. Jakaś świadomość, nie, że w każdej chwili może do Ciebie przyjść, ale  stracić.

20

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

oj magma... my tu wszystkie takie:) życzę Ci kochana żeby to forum dało tyle co mi .. mozliwosc wyzalenia, wyplakania się .. nie wiem czy Cię zalowac czy gratulowac szczerego faceta bo moj moglby płakac i wmawiac ze kocha:)   NIE WIEM CO LEPSZE!!!  zostan z nami Netkobietami:)

21

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

dziękuję za każde słowa otuchy, to bardzo ważne w chwilach takich jak tak
dobrze że jest ktoś w takich chwilach kto poda rękę na zakręcie życia
bardzo się miotam, ta sytuacja dla mnie jest nowa, niewłaściwa, zła i okrutna
w głowie wciąż krążą pytania co dalej? co ja mam robić? czekać??? przejąć sprawę w swoje ręce??? i po raz kolejny mojemu cwanemu mężowi pokazać że nie ma jaj i że nie ma odwagi podjąć decyzji?
jakie to trudne ...

22

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

KOCHANI
serce pęka więc szukam pocieszenia również tutaj
proszę o słowa wsparcia, radę .... ciepłe słowo .... może ktoś z Was borykał się w swoim życiu z tak trudną i ciężką sytuacją
sytuacja w której z krainy baśni i wspaniałego życia wylądowałam w krainie piekła
w skrócie:
od 1,5 roku jesteśmy małżeństwem, mamy wszystko: zdrowi, piękni i młodzi można rzec że mamy wszystko, dobra praca, majątek, podróże, samochody - zero problemów ?.. sielanka
od 3 miesięcy między nami zaczęło się psuć. Zaczęło się od kłótni w której przeciwstawiłam się mężowi, zwykła organizacyjna sprawa ale w końcu chciałam żeby było tak jak zaplanowałam wcześniej i ustaliłam z nim.
Mój mąż zaczął czepiać się wszystkiego, wszystko mu przeszkadzało, zaczął mnie odtrącać emocjonalnie i fizycznie, robiłam wszystko by był zadowolony, brałam na siebie winę tego że jemu coś się nie podoba albo że nie ma humoru. Skakałam wokół niego, spełniałam zachcianki, byłam żoną na 250 % normy, dbanie o dom, o jego koszulki, obiadki, przyjęcia dla znajomych. Miedzy czasie dbałam o siebie, zawsze chciałam dobrze wyglądać, starałam się?.
Starałam się ??  by w Nowy Rok usłyszeć że on nie wie czy mnie kocha, nie wie czy chce być ze mną i nie chce zakładać rodziny !!!!
Zapiekło mnie w mostku, świat runął? jako to? Przecież kocham cię bardzo i nie możesz mi tego zrobić. Miał spokojną twarz i nie odpowiadał na moje pytanie, a jeśli odpowiadał to odpowiadał: NIE WIEM!!! Tak trwam 2 miesiące, mąż zupełnie się odsunął, były jakieś próby naprawy z jego strony ale teraz tak na prawdę nie wiem po co to robił. Teraz zupełnie odpuścił.  Nie chciała rozmawiać, za każdym razem ja próbowałam coś zapytać, naprawić, dowiedzieć się. On wciąż odpowiadał nie wiem, wiele zarzutów padało w moją stronę, wiele też przykrych słów ? oj wiele, za wiele :-(
Nie sypiamy ze sobą od ponad 2 miesięcy, na pytanie o kogoś trzeciego odpowiada oczywiście że nie ma nikogo. Nie sprawdzałam tego, ale z moich obserwacji wynika że raczej ma duże problemy ze sobą niż kogoś na boku. Patrzę na swojego męża i nie wierzę że tak bardzo można się zmienić. Stoi teraz przede mną lód i głaz. Człowiek który tak bardzo mnie krzywdzi. I co potwierdził ? robi to świadomie.
Wylądowałam u psychologa. Poprosiłam jego by poszedł: powiedział że nie potrzebuje, zaproponowałam by pójść na terapię dla małżeństw: : powiedział że nie potrzebuje.
Błagam ?. Niech ktoś mi odpowie dlaczego ten człowiek wybrał mnie spośród milionów by tak bardzo mnie skrzywdzić????
Wczoraj wyznał mi: chyba już cię nie kocham ????.

Proszę pomóżcie mi PRZETRWAĆ ????

Witam Cię, moim zdaniem, to po prostu nie spodziewał się takiego Twojego zachowania, ze jak można się facetowni postawić, jakim prawem, skoro facet w związku powinien być najważniejszy i to jemu powinno się usługiwac?

ja mam identyczną sytuację... jestem mężatką 10 miesięcy (6 m-cy mieszkam bez męża) bo mnie wygonił za namową rodziców swoich. Wg teścia to powinnam męża szanowac i być mu poddana we wszystkim i nie mieć prawa czegoś oczekiwać...
powinnaś złożyć pozew o rozwód (ja tak zrobiłam) i nie męczyć się, skoro zaczęły się problemy to teraz bedzie coraz gorzej, nawet jak porozmawiacie ze sobą, wyjaśnicie sobie wszystko, problem powróci za jakiś czas... skoro nie macie dzieci, to po prostu odejdź od niego...nie zasługujesz na takie traktowanie... jeśli Cię interesuje moja historia, to zapraszam do mnie na stonę, na pewno uznasz, że moja historia jest gorsza...

23 Ostatnio edytowany przez magma (2011-03-07 12:06:07)

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Droga Frezjo28
byłoby to wszystko łatwiejsze gdyby nie było we mnie miłości, i to bardzo dużej .... czy cierpliwej na tyle nie wiem
wiem jedno: wniosek o rozwód można złożyć zawsze, jeśli Ty to zrobiłaś to znaczy że byłaś na to gotowa, wspaniale bo najwidoczniej jesteś dzielną i odporną kobietą. Ja potrzebuję chyba teraz czasu .... do mojej głowy musi dotrzeć to co się dzieje wokół mnie ... masz rację że sytuację będą się powtarzać bo taki jest ten człowiek ... co zrobię dale? w chwili obecnej kompletnie nie wiem ;-(
Mam dokąd odejść, mam swoje mieszkanie więc to problemem nie jest. On swoje też ma - więc tez ma gdzie odejść. Mam wspólne piękne mieszkanie które kupiliśmy razem. Oświadczyłam mężowi że jeśli ma ochotę zmianiać swoje życie to bardzo proszę ale za drzwiami tego domu!!! ja nie mam zamiaru nigdzie się wyprowadzać, tu mi jest dobrze i tu mam zamiar mieszkać, tu jest mój dom.
ehhhhh.......... co dalej będzie - narazie nie wiem

24

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

magma - napisałaś że byłaś żoną na 250% i sądzę że tu tkwi cały problem waszego małżeństwa. Już tłumacze dlaczego:
Wiele z nas robi ten "błąd" staramy się być idealnymi żonami, matkami, partnerkami itd... robimy to przez rok , dwa, pięć i z czasem to powszednieje naszym partnerą jest to tak naturalne że nie dostrzegają ile czasem kosztuje nas to wysiłu, czasem wyrzeczeń czy rezygnacji ze swoich potrzeb dla nich tak jest dobrze i uwazają że nam też to pasuje i albo ich to zaczyna nudzić taka sielanka i monotonia albo gdy się "buntujemy" to czują się pokrzywdzeni. Kobieta zatracająca się w małżeństwie przestaja być "atrakcyjna" powszednieje jest nudna a przez to facet który lubi być zdobywcą również zaczyna się żle czuć w takim związku. Czasem wtedy szuka innej, czasem tak jak twój mąż zaczyna zastanawiać się czy nadal jest międzywami milość czy tylko zależność. Sądzę żę czas popracować nad sobą, zacząć być kobietą jaką byłaś przed ślubem [bo nawet jak tego nie widzisz to jesteś teraz zupełnie inna] kożyści będą z tego zawsze bo albo mąż poczuje znowu instynkt łowcy i zauważy ciebie a nie wyprasowaną koszulę albo nic to między wami nie zmieni ale ty będziesz mocna i pewna siebie tak jak kiedyś i dasz sobie radę bez względu jak życie dalej się potoczy.

25

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

owszem, wiem doskonale że zrobiłam błąd, bycie żoną na 250 % to najgorszy gol jako sobie można strzelić. Ja go sobie strzeliłam ;-(
oczywiście nie wzięło się to z niczego, mąż tego ode mnie oczekiwał, jego oczekiwania i podatny grunt na jakie to spadło skończyło się tym że mąż stwierdził że zamieni nasze małżeństwo w piekło !!!!
pracuje nad sobą, może nie już i nie natychmiast bo teraz muszę ratować siebie w tej sytuacji....... mam już oczy suche od łez

26

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

Droga Frezjo28
byłoby to wszystko łatwiejsze gdyby nie było we mnie miłości, i to bardzo dużej .... czy cierpliwej na tyle nie wiem
wiem jedno: wniosek o rozwód można złożyć zawsze, jeśli Ty to zrobiłaś to znaczy że byłaś na to gotowa, wspaniale bo najwidoczniej jesteś dzielną i odporną kobietą. Ja potrzebuję chyba teraz czasu .... do mojej głowy musi dotrzeć to co się dzieje wokół mnie ... masz rację że sytuację będą się powtarzać bo taki jest ten człowiek ... co zrobię dale? w chwili obecnej kompletnie nie wiem ;-(
Mam dokąd odejść, mam swoje mieszkanie więc to problemem nie jest. On swoje też ma - więc tez ma gdzie odejść. Mam wspólne piękne mieszkanie które kupiliśmy razem. Oświadczyłam mężowi że jeśli ma ochotę zmianiać swoje życie to bardzo proszę ale za drzwiami tego domu!!! ja nie mam zamiaru nigdzie się wyprowadzać, tu mi jest dobrze i tu mam zamiar mieszkać, tu jest mój dom.
ehhhhh.......... co dalej będzie - narazie nie wiem

Droga Magmo
wcale nie było mi łatwo złożyć pozew ale musiałam to zrobić, bo innego wyjścia nie widziałam, na co czekać, jak nawet nie mogłam z mężem normalnie porozmawiać, bo on uciekał.... od wszystkiego od odpowiedzialności, od obowiązków małżeńskich, od wszystkiego... ja wciąż kocham męża ale tak samo jak Ty postawiłam mu się i nie chciałam spełniać jego oczekiwań, bo on tylko wymagał a sam nie dawał do związku nic... wydaje mi się, że wcale mnie nie kochał, a ożenił się ze mną tylko po to, bo rodzice jego tak mu nakazywali i ja chciałam wyjść za niego...tak sam mi powiedział, że ożenił się ze mną, bo ja chciałam a on jeszcze nie planował niczego ale zrobił to dla mnie a teraz trwierdzi, że go oszukałam... maż ma chopla na punkcie pracy, twierdził, że jak ją znajdę, to będziemy moze dalej rozmawiać co z nami ale sam nic mi nie pomógł w szukaniu, ba! nawet zabraniał korzystac z jego komputera.... masakra sad sama jestem ciekawa co wyjdzie w sądzie... proponuję postawienie sprawy na ostrzu norza i złozenie pozwu.... moze się przestraszy i coś się ruszy w jego zachowaniu?

27

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Zacznij gdzies wychodzic. Gdziekolwiek. Na spacer, do kolezanki, do kina, na solarium, na kawe, chocby sama. Nie mow mu dokad idziesz ani kiedy wrocisz. Przestan mu gotowac, opierac i dogadzac. Nie wie czy Cie kocha? Ty tez juz nie wiesz, czy on jest wart Twpich uczuc i starania sie, aby bylo dobrze.
Niech sam sobie wszystko robi. Zajmij sie soba po prostu. Czas zaczac zyc dla siebie.
Powodzonka. Wszystko bedzie dobrze, bo choc to oklepane slowa, naprawde w nie wierze.

28

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Frezja28 napisał/a:
magma napisał/a:

Droga Frezjo28
byłoby to wszystko łatwiejsze gdyby nie było we mnie miłości, i to bardzo dużej .... czy cierpliwej na tyle nie wiem
wiem jedno: wniosek o rozwód można złożyć zawsze, jeśli Ty to zrobiłaś to znaczy że byłaś na to gotowa, wspaniale bo najwidoczniej jesteś dzielną i odporną kobietą. Ja potrzebuję chyba teraz czasu .... do mojej głowy musi dotrzeć to co się dzieje wokół mnie ... masz rację że sytuację będą się powtarzać bo taki jest ten człowiek ... co zrobię dale? w chwili obecnej kompletnie nie wiem ;-(
Mam dokąd odejść, mam swoje mieszkanie więc to problemem nie jest. On swoje też ma - więc tez ma gdzie odejść. Mam wspólne piękne mieszkanie które kupiliśmy razem. Oświadczyłam mężowi że jeśli ma ochotę zmianiać swoje życie to bardzo proszę ale za drzwiami tego domu!!! ja nie mam zamiaru nigdzie się wyprowadzać, tu mi jest dobrze i tu mam zamiar mieszkać, tu jest mój dom.
ehhhhh.......... co dalej będzie - narazie nie wiem

Droga Magmo
wcale nie było mi łatwo złożyć pozew ale musiałam to zrobić, bo innego wyjścia nie widziałam, na co czekać, jak nawet nie mogłam z mężem normalnie porozmawiać, bo on uciekał.... od wszystkiego od odpowiedzialności, od obowiązków małżeńskich, od wszystkiego... ja wciąż kocham męża ale tak samo jak Ty postawiłam mu się i nie chciałam spełniać jego oczekiwań, bo on tylko wymagał a sam nie dawał do związku nic... wydaje mi się, że wcale mnie nie kochał, a ożenił się ze mną tylko po to, bo rodzice jego tak mu nakazywali i ja chciałam wyjść za niego...tak sam mi powiedział, że ożenił się ze mną, bo ja chciałam a on jeszcze nie planował niczego ale zrobił to dla mnie a teraz trwierdzi, że go oszukałam... maż ma chopla na punkcie pracy, twierdził, że jak ją znajdę, to będziemy moze dalej rozmawiać co z nami ale sam nic mi nie pomógł w szukaniu, ba! nawet zabraniał korzystac z jego komputera.... masakra sad sama jestem ciekawa co wyjdzie w sądzie... proponuję postawienie sprawy na ostrzu norza i złozenie pozwu.... moze się przestraszy i coś się ruszy w jego zachowaniu?

Droga Frezjo
nie napisałam że było Ci łatwo, takie sytuacje nie mogą być łatwe. Ale podziwiam Cię za wspaniałą postawę walki o siebie, ja zbieram siły - uwierz staram się ale ponad dwa miesiące chaosu w moim życiu nie ułatwiają mi tego.
Trudno mi pogadać z nim i ustalić co dalej robimy, jest zbyt wielki tchórzem żeby usiąść przede mną i powiedzieć co dalej ma zamiar zrobić.
Gdyby wyłożył "kawę na ławę" (nawet bolesną) moglibyśmy dalej postanowić co robić.
Nie nawiedzę go za to co mi robi. Kocham męża ale tego który był ... nie tego co teraz jest.

29

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
magma napisał/a:

Droga Frezjo28
byłoby to wszystko łatwiejsze gdyby nie było we mnie miłości, i to bardzo dużej .... czy cierpliwej na tyle nie wiem
wiem jedno: wniosek o rozwód można złożyć zawsze, jeśli Ty to zrobiłaś to znaczy że byłaś na to gotowa, wspaniale bo najwidoczniej jesteś dzielną i odporną kobietą. Ja potrzebuję chyba teraz czasu .... do mojej głowy musi dotrzeć to co się dzieje wokół mnie ... masz rację że sytuację będą się powtarzać bo taki jest ten człowiek ... co zrobię dale? w chwili obecnej kompletnie nie wiem ;-(
Mam dokąd odejść, mam swoje mieszkanie więc to problemem nie jest. On swoje też ma - więc tez ma gdzie odejść. Mam wspólne piękne mieszkanie które kupiliśmy razem. Oświadczyłam mężowi że jeśli ma ochotę zmianiać swoje życie to bardzo proszę ale za drzwiami tego domu!!! ja nie mam zamiaru nigdzie się wyprowadzać, tu mi jest dobrze i tu mam zamiar mieszkać, tu jest mój dom.
ehhhhh.......... co dalej będzie - narazie nie wiem

Droga Magmo
wcale nie było mi łatwo złożyć pozew ale musiałam to zrobić, bo innego wyjścia nie widziałam, na co czekać, jak nawet nie mogłam z mężem normalnie porozmawiać, bo on uciekał.... od wszystkiego od odpowiedzialności, od obowiązków małżeńskich, od wszystkiego... ja wciąż kocham męża ale tak samo jak Ty postawiłam mu się i nie chciałam spełniać jego oczekiwań, bo on tylko wymagał a sam nie dawał do związku nic... wydaje mi się, że wcale mnie nie kochał, a ożenił się ze mną tylko po to, bo rodzice jego tak mu nakazywali i ja chciałam wyjść za niego...tak sam mi powiedział, że ożenił się ze mną, bo ja chciałam a on jeszcze nie planował niczego ale zrobił to dla mnie a teraz trwierdzi, że go oszukałam... maż ma chopla na punkcie pracy, twierdził, że jak ją znajdę, to będziemy moze dalej rozmawiać co z nami ale sam nic mi nie pomógł w szukaniu, ba! nawet zabraniał korzystac z jego komputera.... masakra sad sama jestem ciekawa co wyjdzie w sądzie... proponuję postawienie sprawy na ostrzu norza i złozenie pozwu.... moze się przestraszy i coś się ruszy w jego zachowaniu?

Droga Frezjo
nie napisałam że było Ci łatwo, takie sytuacje nie mogą być łatwe. Ale podziwiam Cię za wspaniałą postawę walki o siebie, ja zbieram siły - uwierz staram się ale ponad dwa miesiące chaosu w moim życiu nie ułatwiają mi tego.
Trudno mi pogadać z nim i ustalić co dalej robimy, jest zbyt wielki tchórzem żeby usiąść przede mną i powiedzieć co dalej ma zamiar zrobić.
Gdyby wyłożył "kawę na ławę" (nawet bolesną) moglibyśmy dalej postanowić co robić.
Nie nawiedzę go za to co mi robi. Kocham męża ale tego który był ... nie tego co teraz jest.

Musisz uwierzyć w to, że "tamtego" Twojego męża już nie ma... (a moze wcale go nie było)? moze on tylko tak super się maskował i gdybyś godził sie na wszystko, co powie i co chce, to dalej byłoby dobrze, tylko gdzie byłoby Twoje życie i zadowolenie ze wszystkiego? Definicja miłosci jest taka: "to ja troszczę się i zabiegam o to, by tej drugiej osobie było ze mną dobrze"

Mój przypadek jest bardzo podobny do Twojego... a co Twój mąż mówi, kiedy prosisz go o rozmowę?

30

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Wiecznie nie pora, to za późno, to za wcześnie, to że wieczór, to że dzień,  że go męczę, że mu się znudziło gadanie o tym, że nie ma mi nic więcej do powiedzenia. Słowa "nie wiem" są na porządku dziennym. Mam ochotę wieczorem przystawić go pod ścianę i coś w końcu od niego wyciągnąć. czy tak zrobię ? hmmm zobaczę wieczorem czy wystarczy mi siły.
Chwilami mam ochotę walnąć wszystkim i wynieść się do swojego mieszkania ......... ale on pewnie ucieszy się z takiego obrotu sprawy.........
Postanowił mnie dręczyć psychicznie i pewnie tylko czeka na to aż pęknę. Czy wytrzymam ??? czas pokarze

Frezja
jak sobie radzisz teraz? jak Twoje samopoczucie po takich przejściach?

31

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

Wiecznie nie pora, to za późno, to za wcześnie, to że wieczór, to że dzień,  że go męczę, że mu się znudziło gadanie o tym, że nie ma mi nic więcej do powiedzenia. Słowa "nie wiem" są na porządku dziennym. Mam ochotę wieczorem przystawić go pod ścianę i coś w końcu od niego wyciągnąć. czy tak zrobię ? hmmm zobaczę wieczorem czy wystarczy mi siły.
Chwilami mam ochotę walnąć wszystkim i wynieść się do swojego mieszkania ......... ale on pewnie ucieszy się z takiego obrotu sprawy.........
Postanowił mnie dręczyć psychicznie i pewnie tylko czeka na to aż pęknę. Czy wytrzymam ??? czas pokarze

Frezja
jak sobie radzisz teraz? jak Twoje samopoczucie po takich przejściach?

Jak sobie radzę? Było mi bardzo ciężko ale czas robi swoje, ja sie zmagam już z tą sytuacją pół roku (mieszkam bez męża a mąż zapomniał o moim istnieniu) czasem wieczorami nachodza mnie miłe wspomnienia, jakieś sytuacje, to wtedy płaczę jak bóbr ale za chwilę tłumaczę sobię, że to nie ma sensu... obrażam sie na caly świat, nie chcę ani się uśmiechać, ani jeść ani gdziekolwiek wychodzić...mam chwile słabości ale naprawdę jest dużo lepiej niż wcześniej... powoli zaczynam rozumieć, że takie życie nie ma dalej sensu, skoro tak wyszło, widac nie byliśmy sobie przeznaczeni, powtarzam sobie, że jeszcze szczęśliwe chwile przede mną i że następnym razem pokocham kogoś ze wzajemnością smile ciesze się tylko, że nie mamy dzieci, bo biedactwa tylboby się teraz męczły... a tak mam szansę na szczęśliwa i pełną rodzinę. Oczywiście o stwierdzenie nieważności ślubu kościelnego też sie będę ubiegała a Ty?

32

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

chwile słabości hmmm .... wiem coś o tym, jak lezę sobie wieczorem w sypialni a obok w sypialni jest mój mąż też mam chwile słabości ..... ale nie złamałam się do tej pory, udało mi się wytrzymać by nie pójść do niego i się przytulić ... bardzo ciężko ale daję radę.
Rozwód - byc może, mój mąż bierze go pod uwagę, co wczoraj mi zakomunikował
Rozstanie - klęska na całego
Unieważnienie małżeństwa - obecnie nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, nasze małżeństwo i tak juz prawie nie istnieje

33

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

od kilku dni marazm ... przedłużanie agonii
Mąż poprosił o czas, tydzień może dwa.... pozwoliłam na to... bo wciąż kocham :-(.
Siedzę jak na bombie z opóźnionym zapłonem by potem przyjąć na głowę kubeł lodowatej wody.
Trzymajcie kciuki za mnie, zaglądam na forum prawie codziennie - milutko tu z Wami ;-)

34

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Może to kryzys , może przejdzie ... wiele małżeństw i związków przechodzi taki czas kiedy wydaje się że coś sie kończy. Wyobrażam sobie jak sie teraz czujesz kiedy czekasz ... sad tak sobie myślę, że to dobrze że żadne z Was się nie wyprowadziło pomimo że ma dokąd ... mogłaś to zrobić Ty bo Cię zranił ale mógł to też zrobić On manifestując tym swoje "nie wiem". Może On faktycznie ma jakiś problem ze sobą i nie chce Cię w to mieszać (tak wiem głupie myślenie bo jest się razem na dobre i złe ale czasem tak ludzie myślą jak mają jakies poważne problemy że niby nie chcą by ich bliska osoba też cierpiała a przecież już cierpi kiedy ją odrzucają). Trzymaj się ! smile

35

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Kochasz za bardzo..to pewne...

ale to już pewnie wiesz..
z tego co pamiętam z twojego posta -jesteście po ślubie dopiero 1,5 roku...to bardzo krótko...nie wiem ile lat byliście wcześniej razem..?

Jego zachowanie nagle bardzo się zmieniło..mam poczucie iż jest tego jakiś powód. Powód o którym jeszcze nic nie wiesz...
moze on być / jak sama stwierdzasz/ natury psychicznej, ale moze też mieć zupełnie inne podłoże...
Myślę iż czas wszystko pokaże...
mam do ciebie pytanie.
Jeżeli twój maż stwierdzi iż chcę być nadal z tobą - to czy będziesz umiała żyć jak dawniej?
czy gdzieś w Tobie nie bedzie się czaił strach, lęk - iż podobna sytuacja się powtórzy?
Przecież potraktował cię bardzo zle.
Pamiętaj abyś z nim przed jego decyzją -szczerze porozmawiała, postawiła warunki i dotrzymała ich. Innaczej będziesz żyła w huśtawce nastrojów która zniszczy w TOBIE radość i poczucie własnej wartości.

36

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Przed ślubem byliśmy w związku 1,5 roku, ale wcześniej znaliśmy się kilka lat na zasadzie koleżanka-kolega.
Przez ponad dwa miesiące dwoje się i troje żeby dowiedzieć się co jest przyczyna ale nic z tego nie wychodzi, od pewnego czasu jak wspomniałam dałam sobie spokój z zadawaniem pytań. Tylko on może mi powiedzieć co tak na prawdę się dzieje w jego głowie i jego życiu. Naszego wspólnego już nie ma ...... to niewiarygodne ..... a było tak cudownie :-(

37

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:

Przed ślubem byliśmy w związku 1,5 roku, ale wcześniej znaliśmy się kilka lat na zasadzie koleżanka-kolega.
Przez ponad dwa miesiące dwoje się i troje żeby dowiedzieć się co jest przyczyna ale nic z tego nie wychodzi, od pewnego czasu jak wspomniałam dałam sobie spokój z zadawaniem pytań. Tylko on może mi powiedzieć co tak na prawdę się dzieje w jego głowie i jego życiu. Naszego wspólnego już nie ma ...... to niewiarygodne ..... a było tak cudownie :-(

Coż...zbyt szybko na, kryzys, znudzenie , czy monotonie...przyczyna jest inna..

38

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Doris2727 napisał/a:

Kochasz za bardzo..to pewne...

ale to już pewnie wiesz..
z tego co pamiętam z twojego posta -jesteście po ślubie dopiero 1,5 roku...to bardzo krótko...nie wiem ile lat byliście wcześniej razem..?

Jego zachowanie nagle bardzo się zmieniło..mam poczucie iż jest tego jakiś powód. Powód o którym jeszcze nic nie wiesz...
moze on być / jak sama stwierdzasz/ natury psychicznej, ale moze też mieć zupełnie inne podłoże...
Myślę iż czas wszystko pokaże...
mam do ciebie pytanie.
Jeżeli twój maż stwierdzi iż chcę być nadal z tobą - to czy będziesz umiała żyć jak dawniej?
czy gdzieś w Tobie nie bedzie się czaił strach, lęk - iż podobna sytuacja się powtórzy?
Przecież potraktował cię bardzo zle.
Pamiętaj abyś z nim przed jego decyzją -szczerze porozmawiała, postawiła warunki i dotrzymała ich. Innaczej będziesz żyła w huśtawce nastrojów która zniszczy w TOBIE radość i poczucie własnej wartości.

Juz nic nie będzie jak dawniej, jeśli w ogóle będzie będzie inaczej, jeśli nie zagra ze mną w otwarte karty nic z tego nie będzie. Nie zafunduję sobie życia obok kogoś kto miałby systematycznie niszczyć to co we mnie najpiękniejsze. 
Nie kocham tego człowieka który teraz jest obok - kocham tamtego, który znikł bez śladu ..... może ktoś mi go podmienił :-(

39 Ostatnio edytowany przez magma (2011-03-16 16:37:59)

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Doris2727 napisał/a:
magma napisał/a:

Przed ślubem byliśmy w związku 1,5 roku, ale wcześniej znaliśmy się kilka lat na zasadzie koleżanka-kolega.
Przez ponad dwa miesiące dwoje się i troje żeby dowiedzieć się co jest przyczyna ale nic z tego nie wychodzi, od pewnego czasu jak wspomniałam dałam sobie spokój z zadawaniem pytań. Tylko on może mi powiedzieć co tak na prawdę się dzieje w jego głowie i jego życiu. Naszego wspólnego już nie ma ...... to niewiarygodne ..... a było tak cudownie :-(

Coż...zbyt szybko na, kryzys, znudzenie , czy monotonie...przyczyna jest inna..

On miał odwagę siąść przede mną i zaproponować mi wspólne życie to niech teraz ma odwagę powiedzieć o co chodzi. Wole prawdę chociaż najgorsza ale prawdę, agonia i czekanie mnie wykańcza.
No właśnie ..... tylko odwagę i jaja to trzeba mieć .... cwaniakować jest łatwo jak jest miło i dobrze a jak sie coś spieprzy to trudno przyznać się do tego przed całym światem. On nie należy do ludzi którzy przyznają sie do błędów ....

40 Ostatnio edytowany przez Doris2727 (2011-03-16 16:31:19)

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:
Doris2727 napisał/a:

Kochasz za bardzo..to pewne...

ale to już pewnie wiesz..
z tego co pamiętam z twojego posta -jesteście po ślubie dopiero 1,5 roku...to bardzo krótko...nie wiem ile lat byliście wcześniej razem..?

Jego zachowanie nagle bardzo się zmieniło..mam poczucie iż jest tego jakiś powód. Powód o którym jeszcze nic nie wiesz...
moze on być / jak sama stwierdzasz/ natury psychicznej, ale moze też mieć zupełnie inne podłoże...
Myślę iż czas wszystko pokaże...
mam do ciebie pytanie.
Jeżeli twój maż stwierdzi iż chcę być nadal z tobą - to czy będziesz umiała żyć jak dawniej?
czy gdzieś w Tobie nie bedzie się czaił strach, lęk - iż podobna sytuacja się powtórzy?
Przecież potraktował cię bardzo zle.
Pamiętaj abyś z nim przed jego decyzją -szczerze porozmawiała, postawiła warunki i dotrzymała ich. Innaczej będziesz żyła w huśtawce nastrojów która zniszczy w TOBIE radość i poczucie własnej wartości.

Juz nic nie będzie jak dawniej, jeśli w ogóle będzie będzie inaczej, jeśli nie zagra ze mną w otwarte karty nic z tego nie będzie. Nie zafunduję sobie życia obok kogoś kto miałby systematycznie niszczyć to co we mnie najpiękniejsze. 
Nie kocham tego człowieka który teraz jest obok - kocham tamtego, który znikł bez śladu ..... może ktoś mi go podmienił :-(

,,zagra w otwarte karty'' ? zawsze będziesz gdzieś w głębi zastanawiałą się..co przyniesie jutro?

41

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Doris2727 napisał/a:
magma napisał/a:
Doris2727 napisał/a:

Kochasz za bardzo..to pewne...

ale to już pewnie wiesz..
z tego co pamiętam z twojego posta -jesteście po ślubie dopiero 1,5 roku...to bardzo krótko...nie wiem ile lat byliście wcześniej razem..?

Jego zachowanie nagle bardzo się zmieniło..mam poczucie iż jest tego jakiś powód. Powód o którym jeszcze nic nie wiesz...
moze on być / jak sama stwierdzasz/ natury psychicznej, ale moze też mieć zupełnie inne podłoże...
Myślę iż czas wszystko pokaże...
mam do ciebie pytanie.
Jeżeli twój maż stwierdzi iż chcę być nadal z tobą - to czy będziesz umiała żyć jak dawniej?
czy gdzieś w Tobie nie bedzie się czaił strach, lęk - iż podobna sytuacja się powtórzy?
Przecież potraktował cię bardzo zle.
Pamiętaj abyś z nim przed jego decyzją -szczerze porozmawiała, postawiła warunki i dotrzymała ich. Innaczej będziesz żyła w huśtawce nastrojów która zniszczy w TOBIE radość i poczucie własnej wartości.

Juz nic nie będzie jak dawniej, jeśli w ogóle będzie będzie inaczej, jeśli nie zagra ze mną w otwarte karty nic z tego nie będzie. Nie zafunduję sobie życia obok kogoś kto miałby systematycznie niszczyć to co we mnie najpiękniejsze. 
Nie kocham tego człowieka który teraz jest obok - kocham tamtego, który znikł bez śladu ..... może ktoś mi go podmienił :-(

,,zagra w otwarte karty'' ? zawsze będziesz gdzieś w głębi zastanawiałą się..co przyniesie jutro?

hmmmm... fakt, nie ufam mu ani w 1 % ... nic a nic

42

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
magma napisał/a:
Doris2727 napisał/a:
magma napisał/a:

Juz nic nie będzie jak dawniej, jeśli w ogóle będzie będzie inaczej, jeśli nie zagra ze mną w otwarte karty nic z tego nie będzie. Nie zafunduję sobie życia obok kogoś kto miałby systematycznie niszczyć to co we mnie najpiękniejsze. 
Nie kocham tego człowieka który teraz jest obok - kocham tamtego, który znikł bez śladu ..... może ktoś mi go podmienił :-(

,,zagra w otwarte karty'' ? zawsze będziesz gdzieś w głębi zastanawiałą się..co przyniesie jutro?

hmmmm... fakt, nie ufam mu ani w 1 % ... nic a nic

Właśnie...niestety...

43

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Przeczytałam Twoją historię. Widać, że potrafisz nazwać uczucie, które Tobą targają. To bardzo ważne.
Jakie są teraz Twoje oczekiwania? Jak byś chciała, by to się skończyło?

44

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Wydaje mi się że nigdy nie miałam problemów z mówieniem tego co czuję, mówieniem tego na bieżąco, nie chcę i nie potrafię tłumić emocji, ani tych pozytywnych ani tych negatywnych. Nie jestem jeszcze gotowa do tego by w moje głowie podjąć jakieś radykalne decyzje...

Jakie są moje oczekiwania? hmmm
serce podpowiada: zostań, poczekaj, bądź cierpliwa, może to kryzys? może to jeszcze nie koniec naszej miłości
rozum podpowiada: uciekaj gdzie pieprz rośnie, ten facet nie jest wart moich uczuć, nie warto marnować każdego kolejnego dnia

serce i rozum :-( prawie jak w tej reklamie z TV

45

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Magma bardzo mi się spodobało zdanie gdzie napisałaś, że jak miał odwagę zaproponować Ci wspólne życie to niech ma teraz ją znowu i powie co jest grane ! Dokładnie tak zgadzam się z tobą w 100% ! Tak sie po prostu nie robi : fajnie i miło a nagle trach i "nie wiem" hmm jedyne co można usłyszeć w odpowiedzi. Sam by chciał wiedzieć w odwrotnej sytuacji. Należy Ci sie wyjaśnienie obecnej sytuacji. Może mu na kartce napisz kilka pytań, daj mu ją i powiedz, że jutro ma dać Ci odpowiedzi na te pytania i to konkretne i mogą być na piśmie skoro nie chce rozmawiać. To co robi jest paskudne to tak jak by sie bawił bo widzi dobrze, że jest Ci źle i chcesz wiedzieć o co chodzi a ciągnie to bez sensu zamiast wyjaśnić. Jak sam się pogubił to też lepiej to powiedzieć niż "nie wiem". A tak czekasz , meczysz się , próbujesz sama dochodzić co się mogło stać. Pracujesz ? Może wrócisz z pracy później niż normalnie i zobaczysz czy go to ruszyło. A jak nie pracujesz to wyjdź gdzieś. Może ktoś z rodziny wie o co chodzi. Wiem, że to wciąganie osób trzecich no ale jeśli on to tak rozgrywa ... może jest to sposób by się dowiedzieć.

46

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Kasia27 napisał/a:

Magma bardzo mi się spodobało zdanie gdzie napisałaś, że jak miał odwagę zaproponować Ci wspólne życie to niech ma teraz ją znowu i powie co jest grane ! Dokładnie tak zgadzam się z tobą w 100% ! Tak sie po prostu nie robi : fajnie i miło a nagle trach i "nie wiem" hmm jedyne co można usłyszeć w odpowiedzi. Sam by chciał wiedzieć w odwrotnej sytuacji. Należy Ci sie wyjaśnienie obecnej sytuacji. Może mu na kartce napisz kilka pytań, daj mu ją i powiedz, że jutro ma dać Ci odpowiedzi na te pytania i to konkretne i mogą być na piśmie skoro nie chce rozmawiać. To co robi jest paskudne to tak jak by sie bawił bo widzi dobrze, że jest Ci źle i chcesz wiedzieć o co chodzi a ciągnie to bez sensu zamiast wyjaśnić. Jak sam się pogubił to też lepiej to powiedzieć niż "nie wiem". A tak czekasz , meczysz się , próbujesz sama dochodzić co się mogło stać. Pracujesz ? Może wrócisz z pracy później niż normalnie i zobaczysz czy go to ruszyło. A jak nie pracujesz to wyjdź gdzieś. Może ktoś z rodziny wie o co chodzi. Wiem, że to wciąganie osób trzecich no ale jeśli on to tak rozgrywa ... może jest to sposób by się dowiedzieć.

Pracuje, po pracy organizuje sobie prawie każdy dzień, by nie bywać w domu za długo, ale jego to nie interesuje....
Rodzina wie, i moja i jego, moja ponieważ bardzo cierpi widząc co się dzieje chciała zainterweniować - na razie nie pozwoliłam. Są wściekli na niego. Nikt nie potrafi zrozumieć tej sytuacji - łącznie ze mną.
Jego rodzina - działają na zasadzie: no wiesz... co ja ci mogę poradzić, nie wiele mogę zrobić - odnosze wrażenie że ich nic nie obchodzi, wolą się nie wtrącać - tak im wygodniej.
Gdyby mój brat robił komuś taką krzywdę czuła bym się w obowiązku pogrozić mu palcem i powiedzieć co o tym myślę.
Każdy woli tylko uśmiechać się jak miło - a jak są problemu to chowają głowę w piasek     
Nie mam do nikogo pretensji bo to moje życie ..... ale nie rozumiem ludzkiej obojętności

47

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

No właśnie tak jak napisałaś : gdyby mój brat miał taką sytuację powiedziałabym mu co myślę , "pogroziła palcem" . Jest to zawsze problem : wtrącać się czy nie. Będą chcieli naszej interwencji czy nie hmm Polepszymy czy zaszkodzimy hmm Tylko, że tutaj w tej sytuacji ja bym dopuściła wtrącenie się ale właśnie powinna to zrobić jego rodzina : przyprowadzić Go do porządku ! No ale też wiadomo że nikomu nie karzesz. A z tego co napisałaś wnioskuję, że oni też nie wiedzą w czym problem. Może napisz mu tę kartkę z pytaniami i bardzo zdecydowanym wręcz nakazującym głosem powiedz, że ma Ci na nie odpowiedzieć i ma czas do jutra. Mieszkacie razem powiedz czy jecie wspólnie posiłki, czy gotujesz teraz obiad czy pierzesz jego rzeczy i takie tam ? Bo jak tak to po prostu olej to wszystko niby dlaczego masz to robić a jemu jak co odpowiedz : "nie wiem". Samą mnie denerwuje ta sytuacja pomimo że nie jestem w to zaangażowana : bo tak sie po prostu nie robi  NIE BAWI SIĘ CZYIMIŚ UCZUCIAMI !

48

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Kasia27 napisał/a:

No właśnie tak jak napisałaś : gdyby mój brat miał taką sytuację powiedziałabym mu co myślę , "pogroziła palcem" . Jest to zawsze problem : wtrącać się czy nie. Będą chcieli naszej interwencji czy nie hmm Polepszymy czy zaszkodzimy hmm Tylko, że tutaj w tej sytuacji ja bym dopuściła wtrącenie się ale właśnie powinna to zrobić jego rodzina : przyprowadzić Go do porządku ! No ale też wiadomo że nikomu nie karzesz. A z tego co napisałaś wnioskuję, że oni też nie wiedzą w czym problem. Może napisz mu tę kartkę z pytaniami i bardzo zdecydowanym wręcz nakazującym głosem powiedz, że ma Ci na nie odpowiedzieć i ma czas do jutra. Mieszkacie razem powiedz czy jecie wspólnie posiłki, czy gotujesz teraz obiad czy pierzesz jego rzeczy i takie tam ? Bo jak tak to po prostu olej to wszystko niby dlaczego masz to robić a jemu jak co odpowiedz : "nie wiem". Samą mnie denerwuje ta sytuacja pomimo że nie jestem w to zaangażowana : bo tak się po prostu nie robi  NIE BAWI SIĘ CZYIMIŚ UCZUCIAMI !

Droga Kasiu27
mnie też to wkurza i denerwuje, 90% mojej energii zużywam na "trwanie w tej sytuacji"
powiem tak: byłam żoną na 250 % - teraz jestem może na 10%
on nic mi nie daje z siebie, więc ja zaprzestaję wszytskiego tego co ja mu dawałam
sprzątam - bo sprzątam dla siebie bo nie lubię żyć w brudzie
piorę - swoje, jak się jego coś zaplącze też wypiorę
gotuję - dla siebie, jak coś zostanie - proszę bardzo - proszę się częstować...... dawno nie jedliśmy razem - nie dążę do tego, bo to bardzo boli i rani, hipokryzja nie jest w mojej naturze więc trudno usiąść mi do stołu z nim
To wszystko przychodzi mi to z wielkim trudem, bo jestem osobą która lubi dawać.... ale życie trzepnęło mnie po uszach... być może czas zrozumieć inne znaczenie słowa "dawać"...

49

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Twój mąż albo nie potrafi radzić sobie z problemami albo nie potrafi podjąć decyzji albo jest egoistą myślącym tylko o sobie hmm Może specjalnie to przedłuża żebyś to Ty podjęła decyzję wtedy spadnie wszystko na Ciebie. Może sam się pogubił przez "coś" i nie wie naprawdę jak z tego wybrnąć. Mam nadzieję, że jednak ma na tyle rozumu, że zdaje sobie sprawę iż się od niego oddalasz. On to zapoczątkował i zaczął Cię odsuwać ale konsekwencje są takie, że Ty też zacznasz się oddalać i pomału tworzy się przepaść i może dojść do tego , że będzie nie do pokonania bo i Ty nie będziesz juz po prostu chciała. Zbyt się od siebie oddalicie a ten jego czas właśnie to Wam daje. Z drugiej strony gdyby dla niego to był koniec to dlaczego  się nie wyprowadził ? Ma mieszkanie ! Ma gdzie. A jednak ... Sytuacja wygląda tak : razem a jednak osobno, żyjecie obok siebie nie ze sobą. W końcu przyjdzie czas, że nie będziesz zabiegać o odpowiedź i nawet nie bedzie Ci na niej zależało, pojawi się obojętność ale też żal (chociaż myślę że żal już jest). Facet Cię traci przez głupie swoje zachowanie bo obojętnie o co chodzi powinien Ci wszystko wyjaśnić.

50 Ostatnio edytowany przez magma (2011-03-17 14:23:43)

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

JAK TO STRASZNIE WSZYSTKO BOLI
TYLE BÓLU .... :-(
On się nie wyprowadzi, nie zrezygnuje z luksusu który jest
a ja ??? dlaczego mam się wprowadzać skoro nie jestem winna
czemu mam ponosić karę ze coś czego nie zrobiłam
czasami tak bardzo tęsknie za nim  .... a mam go w zasięgu ręki
to okrutne ...

51

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Wiem Magma i strasznie mi przykro ! On pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy chociaż Twoje oddalanie się na pewno zauważył. Chętnie bym mu nagadała wink

52

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
Kasia27 napisał/a:

Wiem Magma i strasznie mi przykro ! On pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy chociaż Twoje oddalanie się na pewno zauważył. Chętnie bym mu nagadała wink

Kochana jesteś ;-)

53

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

A bo po to potrafimy mówić aby ze sobą rozmawiać. Każdy z nas jest inny i nikt sie nie domysli co ta druga osoba mysli. Mój chłopak pewnego dnia zrobił nam przerwe, zaczął się oddalać przestaliśmy się spotykać. Pytałam co jest grane itd. tłumaczyłam jak to na mnie wpływa ale on nie miał ochoty gadać. Bolało jak cholera ! Nie widywaliśmy się, rzadko się kontaktowaliśmy od tak nagle. zaczęłam się oddalać i tak kiedy jemu nagle przeszło i uznał że można się spotkać usłyszał ode mnie : nie. Teraz ja potrzebowałam czasu a On nagle zrozumiał, dziennie pisał proponował spotkania. Przeszliśmy przez to , odbudowaliśmy relacje ale było tak , że już nie dużo brakowało by przepaść była zbyt wielka.
Znam też historię jednego małżeństwa. I stało się to co opisujesz. Też nagle z dnia na dzień i było coraz gorzej. Pamiętam jak znajoma mi opowiadała jak leży obok męża i kiedy on śpi kładzie sie obok niego blisko bo to jedyny moment kiedy może go dotknąć sad tak jej go brakowało. Do tego była wtedy w ciązy. Prawda wyszła na jaw po jakimś czasie : on miał inną. Moja znajoma pewnego dnia wyjechała nie mówiąc nikomu gdzie. Musiała sobie to poukładać. Wróciła. Nabrała sił, kochała go jednak i wymusiła na nim by został z nią. Obecnie ? Są razem , tworzą zgraną parę ale jest już inaczej ... wiadomo wkradła się zdrada która w pamięci jednak zostaje już zawsze.
Podsumowując : nie ma określonego stażu dla kryzysu. Ludzie mogą być ze sobą 2 lata mogą 7 a mogą 20. Przeżywacie kryzys tylko niewiadomo z jakiego powodu. Twojemu mężowi bym powiedziała : Ty Osiołku co Ty robisz chcesz zniszczyć to małżeństwo ? (to jest tak delikatnie napisane raczej bym ostrzejszych słów użyła wink ). Magma mam nadzieję że On oprzytomnieje i że Wam sie uda ! Jesteście młodym małżeństwem, wiadomo że człowiek całe życie się dociera !
Tak swoją drogą wszedzie w babskich pismach zawsze radzą by rozmawiać !!! Dlaczego w męskich pismach nigdy tego niema wink Może gdyby niektórzy faceci czytali takie porady we własnych pismach to bardziej by chcieli rozmawiać wink

54

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

jeśli jest ktoś inny - niech ma odwagę stanąć przede mną i powiedzieć o co chodzi
jest mi to winien !!!
co będzie czas pokarze
być może nabiorę siły by przejąć inicjatywę i zrobić coś  z tym w co jestem "wsadzona po uszy"
oby ta siła nadeszła jak najszybciej :-(

55

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Magma, napisałaś, ze zaczęo się psuć, gdy przeciwstawiłas się mężowi. Rozumiem, że normalnego faceta mogłoby to zezłościć, nawet mógłby się obrazić i boczyć na ciebie pare dni. Ale to trwa ZA DLUGO!!! On Cię dręczy zupełnie  świadomie, manipuluje Twoimi uczuciami, robi z Tobą co chce. Tak mi przeleciało przez głowę podejrzenie  jakiejs patologii. Czy on nie jest przypadkiem psychopatą????? Najpierw był taki jakiego chciałas mieć, dostosowywał sie do Twoich oczekiwań. Potem napotkał opór i pokazał całkiem inną twarz, twarz osoby wyzutej z uczuć wyższych, takich jak litość, współczucie. Na zimno, bezwzględnie i świadomie Cię niszczy, osobę, którą ponoć kochał. Tak zachowują sie psychopaci!
Pomysl nad tym, poczytaj o tej patologii i jeśli cos Cie zaniepokoi w opisie to uciekaj od niego jak najszybciej.

56

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

dlaczego mężczyżni kochają zołzy?coś w tym jest,od słodkości może znudzić i co za dużo daje odwrotny efekt,dałaś całą siebię w zamian nic nie dostając,musisz się wycofać,zrobić to co on,wycofać,przestać nadskakiwać,poczekać jakiś czas,jeśli sytuacja się będzie ciągnąć to oznacza koniec...

57

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

z tego co piszesz to facet zadufany w sobie,przywódca,który chce Ci powiedzieć,albo grasz według moich refuł,albo koniec na Twoje miejsce znajdzie się wiele.A czujesz przed nim strach?

58

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
marena7 napisał/a:

Magma, napisałaś, ze zaczęo się psuć, gdy przeciwstawiłas się mężowi. Rozumiem, że normalnego faceta mogłoby to zezłościć, nawet mógłby się obrazić i boczyć na ciebie pare dni. Ale to trwa ZA DLUGO!!! On Cię dręczy zupełnie  świadomie, manipuluje Twoimi uczuciami, robi z Tobą co chce. Tak mi przeleciało przez głowę podejrzenie  jakiejs patologii. Czy on nie jest przypadkiem psychopatą????? Najpierw był taki jakiego chciałas mieć, dostosowywał sie do Twoich oczekiwań. Potem napotkał opór i pokazał całkiem inną twarz, twarz osoby wyzutej z uczuć wyższych, takich jak litość, współczucie. Na zimno, bezwzględnie i świadomie Cię niszczy, osobę, którą ponoć kochał. Tak zachowują sie psychopaci!
Pomysl nad tym, poczytaj o tej patologii i jeśli cos Cie zaniepokoi w opisie to uciekaj od niego jak najszybciej.

Ciężko wyczuć co siedzi w jego głowie, kiedyś z jakiegoś powodu ale nie pamiętam dlaczego jego osobowość nazwano Introwertykiem - byłam zdumiona ... ale dzisiaj już wiem że nie ma nic lepszego niż to określenie. Introwertyk to ktoś zwrócony ku własnemu JA. Do tego powinnam dodać odrobinę egocentryka - i wyjdzie model mojego MĘŻA - nic dodać nic ująć.
Dla niego ważne jest tylko JA JA JA - ja i moje potrzeby, mój świat ... więc jak tutaj w tym wszystkim miałoby się znaleźć miejsce dla mnie ...

59

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
iwet30 napisał/a:

z tego co piszesz to facet zadufany w sobie,przywódca,który chce Ci powiedzieć,albo grasz według moich refuł,albo koniec na Twoje miejsce znajdzie się wiele.A czujesz przed nim strach?

nie odczuwam przed nim strachu, czuje niepewność, nieufność, nielojalność .... wszystko na NIE
najdziwniejsze to to, że uchodzę (wśród rodziny, znajomych, w pracy) za osobę z silnym charakterem i która w każdej sytuacji daje sobie radę!!!
a tu proszę ... dałam się sponiewierać takiemu Panu ... oddając serce - oddałam siebie
gdybym wiedziała że zapłacę za to taka cenę !!! - nigdy nie pozwoliłabym sobie na "zakochanie", na miłość, na małżeństwo, na to co teraz dzieje sie w moim życiu...
jak dobrze że jest jeszcze interenet i to forum, gdzie można wylać łzy i dostać bezwarunkową pociechę
dziękuje za wsparcie ... za każde słowo
to dla mnie dużo - nawet dla kobietki na pozór "z silnym charakterem"

60

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

magma- boli i bedzie dlugo bolalo .Kolezanki radza Ci dobrze ,zacznij dzialac . Robisz sobie krzywdę ,on tylko Cie wykorzystuje i bedzie sie Tobą bawil  tak dlugo jak mu na to pozwolisz!Walka z uczuciami ,jesli sie kogos kocha tak bardzo, ze ciezko oddychac bez niego ,jest ciezka! Znam to z autopsji ,to jak walka z wiatrakami . Wiesz ze zle Cie traktuje , rani, mówisz sobie koniec dluzej tak nie bedzie,ale jutro znowu nie masz sily na racjonalny krok . ..Możesz   tak cale zycie ,lecz jakie ono bedzie?   Jestes taka mloda , ratowac mozna i trzeba malzenstwo ....jezeli druga strona nie chce, no coż ?  /porozmawiaj z nim ostatni raz i koniec , wiecej szans nie dawaj to  nic nie zmieni ...po czasie zaplacze  ,ty juz nie bedziesz plakac !Wyleczysz sie z choroby,, milosci do niego'' ... teraz boli lecz przestanie zobaczysz ....

61

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

magma- boli i bedzie dlugo bolalo .Kolezanki radza Ci dobrze ,zacznij dzialac . Robisz sobie krzywdę ,on tylko Cie wykorzystuje i bedzie sie Tobą bawil  tak dlugo jak mu na to pozwolisz!Walka z uczuciami ,jesli sie kogos kocha tak bardzo, ze ciezko oddychac bez niego ,jest ciezka! Znam to z autopsji ,to jak walka z wiatrakami . Wiesz ze zle Cie traktuje , rani, mówisz sobie koniec dluzej tak nie bedzie,ale jutro znowu nie masz sily na racjonalny krok . ..Możesz   tak cale zycie ,lecz jakie ono bedzie?   Jestes taka mloda , ratowac mozna i trzeba malzenstwo ....jezeli druga strona nie chce, no coż ?  /porozmawiaj z nim ostatni raz i koniec , wiecej szans nie dawaj to  nic nie zmieni ...po czasie zaplacze  ,ty juz nie bedziesz plakac !Wyleczysz sie z choroby,, milosci do niego'' ... teraz boli lecz przestanie zobaczysz ....

62

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((
regis napisał/a:

magma- boli i bedzie dlugo bolalo .Kolezanki radza Ci dobrze ,zacznij dzialac . Robisz sobie krzywdę ,on tylko Cie wykorzystuje i bedzie sie Tobą bawil  tak dlugo jak mu na to pozwolisz!Walka z uczuciami ,jesli sie kogos kocha tak bardzo, ze ciezko oddychac bez niego ,jest ciezka! Znam to z autopsji ,to jak walka z wiatrakami . Wiesz ze zle Cie traktuje , rani, mówisz sobie koniec dluzej tak nie bedzie,ale jutro znowu nie masz sily na racjonalny krok . ..Możesz   tak cale zycie ,lecz jakie ono bedzie?   Jestes taka mloda , ratowac mozna i trzeba malzenstwo ....jezeli druga strona nie chce, no coż ?  /porozmawiaj z nim ostatni raz i koniec , wiecej szans nie dawaj to  nic nie zmieni ...po czasie zaplacze  ,ty juz nie bedziesz plakac !Wyleczysz sie z choroby,, milosci do niego'' ... teraz boli lecz przestanie zobaczysz ....

Regis - widzę zmiany w mojej głowie, w moim myśleniu, w nastawianiu, każdy dzień przynosi coś nowego, każda chwila dodaje mi nowych doznań tego co tak nagle wydarzyło się z moim życiu. 
Zrobiłam wszystko co było w mojej mocy - ale tak jak ktoś napisał: nie można kochać za dwoje :-((

63

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

W tym przypadku raczej innego wyjscia nie ma ,,moze kiedy zobaczy,ze juz masz dosc zastanowi się co stracil . Tak nie zachowuje się człowiek ,ktory kocha nawet kiedy ma chwilę zagubienia.

64

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Magmo, trzymam za Ciebie kciuki!! Jesteś bardzo dzielna.
To bardzo trudna sytuacja, przykro mi, że najbliższa Ci osoba tak Cię traktuje, a raczej ignoruje.
Bądź silna! Wszystkie tu jesteśmy z Tobą!

65

Odp: czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Przyznam,przeczytałam pobieżnie ale wiesz co....zdaje się że Twoje "kochanie" ma kogoś,kogoś kogo nie jest pewny stąd te wahania hmm
Nie pozwól na to aby rządził Twoim czasem,Twoją osobą,życiem bo nawet jeśli w kimś się zakochał...to Twoje bycie z nim PO....już nigdy nie będzie takie jak było.
Jednym słowem...potem jest może i dobrz....ale ogółem dziwnie jakoś  roll nie to samo gdy sie coś takiego przeżyje.
Nie daj sobą pomiatać,choć ciężko i boli.....postaraj się żyć dla siebie nie dla niego gdy będziesz miała wątpliwości,słabości i zwątpienia pisz na forum.
Podziwiam Cię za odwagę  smile

Posty [ 1 do 65 z 169 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy to początek końca? mąż zdecydował za nas dwoje :-(((((

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026