netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

32 odpowiedzi4 086 wyświetleńzałożony przez elinor, 28.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Witam Was.
znalazłam się tutaj bo szczerze mówiąc nie bardzo wiem co mam myśleć. Chociaż ciężko się myśli pod wpływem takich emocji, a one pewnie długo będą mnie męczyć.
Ale do rzeczy.

Kiedyś byłam z kimś. to było jakieś 7 lat temu. Było ok, choć z mojej strony nie była to jakaś wielka płomienna miłość, owszem czułam coś więcej niż do przyjaciela, było ok, on miły, czuły, opiekuńczy, zakochany. Po około 2 latach życie nas rozdzieliło. Tak wyszło. On to zrozumiał, czasem kariera bywa ważniejsza.
Po 5 latach wróciłam do naszego miasta.
Jakoś przypadkiem wpadliśmy na siebie, potem zaczęły się kontakty na gg, maile itd. Nic poważnego. Czasem potrzebowałam jego pomocy (ma taka pracę, że w razie potrzeby w życiu prywatny mógł pomoc). Ale nasze kontakty od początku ograniczały się do przyjacielskich. Ja czułam, ze tak jest lepiej i tyle. On czasem coś wspominał, ze nie ma i nie będzie drugiej takiej jak ja, ze gdybym chciała, ale zbywałam to śmiechem i dalej spotykaliśmy się na kawie.
Nagle w tym roku jakoś tak wszystko przyśpieszyło. On mi przypomniał, że od grudnia "winna" mu jestem spotkanie. W końcu znalazłam chwilkę, piątek wieczorem. około 2 tygodni temu. Było miło, bardziej niż kiedyś, wesoło, poflirtowaliśmy, czego nie robiliśmy ostatnio, poczułam, że coś się zmieniło. we mnie. że inaczej na niego patrzę. Umówiliśmy się na spotkanie w czwartek wieczorem.
W weekend chodziłam lekko rozkojarzona, tak jakbym się zakochała, to było miłe uczucie.
Pamiętam, ze nawet mu to napisałam w weekend na gg, myśląc, ze jak przyjdzie rano do pracy to będzie mieć mila niespodziankę na nowy tydzień. Hmmm... odpowiedz była dość enigmatyczna, jedna buźka wysyłają całuska i nic więcej.  Odczekałam z godzinę i zaczęłam rozmawiać jakby nigdy nic, ale lekko sie przekomarzając, nagle w połowie dnia zamilkł. no coż praca - pomyślałam. Na koniec dniówki dostalam kilka emotke z pozegnaniem i nic wiecej. Lekko zniesmaczona, zajęłam się swoja pracą ale cały czas nie dawał mi to spokoju. Założyłam, ze znam go na tyle, ze mogę napisać prosto z mostu. Spytalam czy teraz bedzie mnie tak traktował: emotke na dzien dobry, emotke na do widzenia i koniec. wiec jezeli tak to moze od razu napisze dzien dobry i do wiedzenia rano - zaoszczedzi sobie czas. I ze jak jestem tak wyjatkowa to niech mnie tak traktuje a nie olewa bo nie mam na to ani czasu ani sily ani ochoty i jak mamy byc razem to badzmy na powaznie a nie jak dzieci.

I od tego dnia cisza.
Nie odzywa sie. Napisałam kilka dni później smsa z pytaniem czym sobie zasłużyłam na ta cisze. Nie odpisał.

Kiedyś mowil mi jak on zrywa z kobietami. To znaczy nie powiedział jak, ale powiedział, ze ma taka metoda, ze jak jakaś go wkurzy to robi sie wyjątkowo niemiły i ona sama odchodzi.

domyślam sie, że to jest ta jego meteoda. Że wlasnie nia zostalam potraktowana, pomijam, ze to co on zrobil to nie jest bycie nie miłym tylko uciekanie  - czyli zachowuje sie jak dziecko (chyba powinnam napisać, ze jak gówniarz, ale staram sie nie używać brzydkich slow) ale co ja takiego zrobiłam? Bo byłam szczera?
No coz, nie jestem kobieta, ktora pod wplywem faceta daje soba manipulowac, nie jestem typem uleglej niewolnicy i on o tym wie, wiec co jest grane?

Mam zadzwonic i spytac sie? Obawiam sie, ze jak zobaczy moj nr tel to nie odbierze.

Aktualnie na tym etapie, nie stracilam zbyt wiele, nie rozpaczam z miłosci, ale czuje sie jakbym dostała po łapach linija bo sie wychyliłam za bardzo....
Jesteśmy dorosli, oboje mamy sporo ciezkich przezyc za soba, mamy dobrze po 30 stce, a raczej pod 40stke wiec wypadaloby zachowywac sie jak dorosły.

Co mam z tym zrobic? Zostawic takie ponizenie i czekac az ta zlosc co mnie rozsadza kiedys przejdzie?

2

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

elinor... jedyną osobą, która się poniżyła był On - jego zachowanie ( ta metoda) świadczy o braku jakiegokolwiek poziomu i szacunku do drugiego człowieka. Pisząc do Niego is tarając się coś wyjaśniać dokładnie się poniżasz. Jeśli nie cierpisz z miłości to odpuść  - naprawdę żenujące zachowanie faceta, który winien mieć jakiś olej w głowie  wtym wieku. Szkoda Twojego czasu moim zdaniem.

3

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

dziękuje Ci za te słowa.
Miotam się bo nie wiem jak można komuś takie coś zrobić. Zawsze uważałam, ze wszystko można wyjaśnić, porozmawiać, choćby nie wiem jak źle miało się skończyć.

No cóż, ten facet pewnie przestanie dla mnie istnieć za kilka dni czy za kilkanaście i może lepiej się stało bo jak bym była traktowana gdybym związana się się z nim na stałe? 
Wiem, że ludzie potrafią się zmieniać, żeby tylko dojść do celu, a potem wychodzi z nich cała prawda.
tak, lepiej się stało, ze to wyszło teraz...


tylko jest mi przykro, bo ja nie umiem tak traktować ludzi, złość mnie przepełnia, bo tak naprawdę nie mam pojęcia o co chodzi.  Wiem, że nie powinnam mu źle życzyć ale czuje się jak idiotka. Wykasowałam nr tel, gg, maile, adresy. Nie chcę go znać. I wiem, że będę unikać każdej możliwości  spotkania go, choć czasem z powodu pewnych relacji może to nie być łatwe.

4

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

oczywiście, że nie zrozumiesz jego postępowania, ponieważ musiałabyś się zniżyć do jego poziomu... więc nawet się nie staraj tego rozumieć. Szkoda czasu na takiego człowieka..... nie czuj się jak idiotka, zajmij się sobą i zapomnij o tym elemencie.

5

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

uśmiechnęłam się czytając to co napisałaś :-)

chyba pierwszy raz od tygodnia się rozluźniłam... tak, masz 100% racji. Nie zrozumiem go. łatwiej jest zapomnieć.

6

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

z uwagi na to, że jestem kobietą i mogę domniemywać, że w Twojej głowie mogą pojawić się pomysły  pt . " a może on się nie odezwał bo coś się stało, albo miał ważne powody" to pamiętaj, że jeśli tak było to ON sam winien się odezwać i podać naprawdę mocne argumenty. Niech Cie nie kusi wyjaśniać niczego bez jego kroku.... zresztą nawet gdyby wykonał ten krok to bym się zastanowiła 20 razy....

7

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

szczerze mówiąc tak myślałam kilka dni temu i po głębokich przemyśleniach doszłam do wniosku, ze ja widzę tylko dwa powody)przepraszam będą brutalne):
1. leży w śpiączce po wypadku
2. umarł


wiem na 100%, ze tak się nie stało. Przejeżdżam często koło jego firmy, bo tak mi bliżej do mojej, auto stoi, światło wieczorem się świeci, ma swój pokój.

Tak więc nie zamierzam domniemywać tak jak piszesz - trochę mnie już życie doświadczyło w takich relacjach, nie będę nic wyjaśniać, poza tym smsem, którego wysłałam w dzień naszego planowanego spotkania nic juz nie będę pisać - brak odpowiedzi na niego dał mi dużo do myślenia.


Wiem, ze rozumiesz moja złość, nie, nie boli, bo nie zabrnęłam uczuciowo zbyt daleko, ale jestem zła. Nie o to, ze coś mogłam napisać, bo jest mam być szczera to nie napisałam nic czego dwoje dorosłych osób nie mogło by wyjaśnić przy kawie na spokojnie. Jestem zła bo nie wiem jak można traktować tak kogoś, zwłaszcza po tym jak na walentynki wysyła mu sie kartkę z tekstem: "Kochanie ty już dobrze wiesz co...:*"

Ale to może była groźba a nie zachęta?
Mam całe życie mnie uczyła, ze pochodzenie, wykształcenie (czy jego brak) to nie powód żeby kogoś traktować gorzej. Każdy ma prawo żeby dać mu szanse... Ale ten przypadek dał mi wyraźnie odczuć, że to nie jest prawda. Może nie powinnam tak myśleć, bo wiadomo, ze panowie w mundurach miewają zony które jakoś z nimi żyją, ale może ja się na taka nie nadaję...

8

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

może zamień "ja się na taką nie nadaję" na " on na mnie nie zasługuje" !!! też jestem wściekła kiedy spotykam się z patologicznym zachowaniem ludzi.... mam naturę, że chcę mieć wszytsko czarno na białym.... więc doskonale rozumiem Twoją złość, ale ja się nauczyłam, że  poprostu szkoda moich nerwów i mojego cennego czasu na takie patologiczne odchyły. Ja siebie szanuję i wymagam tego od innych.... jeśli, ktoś nie szanuje mnie to dziękuję Bogu, że jestem tu gdzie jestem i nie muszę się ani na to godzić ani tego znosić.

9

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

moj niska samoocena wynika z relacji z ojcem, byly mocno poparane.  niestety wyrobil mi sie przez to wzorzec, ze zadna kobieta nie jest nic warta jak facet sie nie interesuje. swego czasu, dawno temu swoja psychike ratowala spora iloscia kontaktow z facetami, potem terapia i moje ciezkie przemyslenia udowodnily mi, ze to bzudry i sama z siebie jestem duzo warta i ze sa faceci na ktorych takie kobiety jak ja nie traca czasu...

ale bywa, ze sie czasem myle. ze daje sie wpuscic w maliny. tak jak tym razem.
choc wiem, bo bylam z nim jakis czas i troche go znam, ze to on nie jest mnie wart a nie ja jego ....

10

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.
KGB napisał/a:

elinor... jedyną osobą, która się poniżyła był On - jego zachowanie ( ta metoda) świadczy o braku jakiegokolwiek poziomu i szacunku do drugiego człowieka. Pisząc do Niego is tarając się coś wyjaśniać dokładnie się poniżasz. Jeśli nie cierpisz z miłości to odpuść  - naprawdę żenujące zachowanie faceta, który winien mieć jakiś olej w głowie  wtym wieku. Szkoda Twojego czasu moim zdaniem.

? Chyba nie taką jedyną ... gdziś Ci myśl uciekła bo wyszło na to, że zaprzeczasz sama sobie smile

elinorTak przeszło mi przez myśl, że może on chciał się na Tobie odegrać. Nie wiem czy za przeszłość, czy za zwlekanie ze spotkaniem czy za to, że nie odwzajemniałaś jego uczuć.

11

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.
apoteoza23 napisał/a:
KGB napisał/a:

elinor... jedyną osobą, która się poniżyła był On - jego zachowanie ( ta metoda) świadczy o braku jakiegokolwiek poziomu i szacunku do drugiego człowieka. Pisząc do Niego is tarając się coś wyjaśniać dokładnie się poniżasz. Jeśli nie cierpisz z miłości to odpuść  - naprawdę żenujące zachowanie faceta, który winien mieć jakiś olej w głowie  wtym wieku. Szkoda Twojego czasu moim zdaniem.

? Chyba nie taką jedyną ... gdziś Ci myśl uciekła bo wyszło na to, że zaprzeczasz sama sobie smile

myślę, że elinor zrozumiała o co mi chodzi smile

elinorTak przeszło mi przez myśl, że może on chciał się na Tobie odegrać. Nie wiem czy za przeszłość, czy za zwlekanie ze spotkaniem czy za to, że nie odwzajemniałaś jego uczuć.

12

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Olej go. Nie ma co za nim płakać. Choć wydaje mi się, że za jakis czas się odezwie. Bądź ostrożna, nie zakochaj się. Taki typ faceta to tylko utrapienie, jeśli nie ma w sobie tyle godności i szacunku do drugiej osoby, żeby jej wprost powiedzieć, że nie ma ochoty się z nią spotykac to szkoda czasu na niego. Pomyśl sobie jakby było w związku - coś mu nie podpasuje to co wyjedzie z domu na tydzień/miesiąc, przestanie sie odzywać bo go "wkurzysz"? Niedojrzały facet i tyle. A oni własnie mają to do siebie, że lubią sobie pogrywac, dlatego myślę, że się odezwie i zaproponuje spotkanie za jakiś czas - nie daj się w to wciągnąć.

13

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

tak, zrozumiałam dobrze co KGB miała na myśli,
apoteozo - przypuszczałam, ze może chodzić własnie o to. no coz tym gorzej dla niego jeżeli chciał sie odegrać.  Bo dla mnie to jest koniec kompletny faceta. Choć pewnie już teraz tak przegiął, ze mam go dość.
Tisho - wiesz olałam, pojechałam w przerwie na lunch na mały spacer - jak nie zjem to lepiej nawet dla mnie ;-) Zmarzłam, nakarmiłam kaczki i jest mi o niebo lepiej. Wyżaliłam sie drzewom, Wam tu tez trochę popłakałam ;-) Ale cos mi przyszło do głowy: ta jego metoda na zerwanie z kobietą, wg której ponoć to kobiecie ma byc lepiej to dziecinada. Zachowanie gówniarza. Jak można będąc dorosła osoba zamiast powiedzieć prosto w oczy: nic z tego nie bedzie, po prostu udawać, ze sie przestało istniec, nie pisac, nie odpowiadać na maile. To jest szczeniactwo, brak szacunku, brak odwagi....To nie jest metoda. To jest tchórzostwo.

14

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

KGB No to jesteśmy w domu. Kochana, nie wiem czy źle Ci zacytowało ale jeśli chcesz zacytować czyjeś słowa to Ty musisz  pisać za[/qu ote](=> bez spacji)
Bo wpisując swoje myśli między nawiasami  kwadratowymi inni mogą oczytać to w sposób, że to są moje słowa a nie Twoje bądź, nie zauważyć tego co napisałaś.  Tak będzie na pewno czytelniej. Mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi smile


elinor najgorzej wkurza właśnie taka dziecinada. Szkoda, że niektórzy nie rozumieją tego. Powinien być na tyle dojrzały i powiedzieć tak albo tak a on wyjeżdża z nawykami z podstawówki.  Chociaż w podstawówce uczą mówić pełnymi zdaniami?. a nie takie zabawy w podchody z cyklu ?zgadnij o co mi chodzi? i wmanewrowywać to  inne osoby . Prymitywne?

15

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.
Tisha napisał/a:

Olej go. Nie ma co za nim płakać. Choć wydaje mi się, że za jakis czas się odezwie. Bądź ostrożna, nie zakochaj się. Taki typ faceta to tylko utrapienie, jeśli nie ma w sobie tyle godności i szacunku do drugiej osoby, żeby jej wprost powiedzieć, że nie ma ochoty się z nią spotykac to szkoda czasu na niego. Pomyśl sobie jakby było w związku - coś mu nie podpasuje to co wyjedzie z domu na tydzień/miesiąc, przestanie sie odzywać bo go "wkurzysz"? Niedojrzały facet i tyle. A oni własnie mają to do siebie, że lubią sobie pogrywac, dlatego myślę, że się odezwie i zaproponuje spotkanie za jakiś czas - nie daj się w to wciągnąć.

O, ja tak miałam, jak coś było nie tak, jak potrzebna była rozmowa, jak podobno za dużo wymagałam, On "karał" mnie za to milczeniem. Choć to często on zawinił, uraził mnie czy coś, zamiast On wyciągnąć rękę na zgodę, czekałam, czekałam na to, aż w końcu to ja musiałam to robić. Ciężko być z taką osobą. Chyba nie chciał poważnego związku, a gdy postawiłaś go pod murem, wystraszył się i wycofał.

16

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Elinor, moja interpretacja jego zachowania brzmi: "zemsta słabego, zranionego człowieka". Z Twojej pierwszej wypowiedzi wywnioskowałam, że raczej nie był on miłością Twojego życia. Owszem, tak jak napisałaś, mogłaś być miła, trochę zakochana, ale to nie było to, skoro postawiłaś stanowczo na własny rozwój a nie na niego...
Wyobraź sobie co działo się w jego głowie po waszym rozstaniu. Na pewno przechodził swoją własną drogę cierpienia. Z pewną różnicą. Gdy cierpi kobieta z powodu rozstania słyszy od przyjaciółki "Nie martw się, nie był Ciebie wart, znajdziesz innego lepszego". Natomiast facet faceta trochę inaczej pociesza... Możliwe, że Twój były nie chcąc wyjść na łosia stwierdził, że teraz on będzie się bawił cudzymi uczuciami. Jego szlachetna męska duma nabrała bufoniastych rozmiarów i nastąpił przerost formy nad treścią.

Pisałaś o pewnych kompleksach związanych z przeszłością. Powiem Ci tak. Zazdroszczę Ci tego, że byłaś w związku kiedyś i stwierdziłaś: "nie ma co, to nie jest to" i zdecydowałaś się rozstać. Dla mnie tego typu kroki wymagają wielkiej odwagi, na swój sposób (nie oszukujmy się) podbudowują ego. Jednak podczas tych lat nie odnalazłaś szczęścia i jeszcze on się napatoczył. Masz swoje doświadczenie, z wiekiem są też pewne wymagania prawda?! To już nie jest nastoletnia miłość. Pragnie się już konsekwentnej stabilizacji. On, dla mnie, w tej historii, jest twoją małą tęsknotą za sprawdzonym, za "mniejszym złem". Jeśli nadal twierdzisz, że gdybyś przestała się interesować tą sprawą to by Ci to nie zrobiło różnicy... To daj spokój... On nie nadaje się na partnera najwyraźniej. To Ty powinnaś uwodzić go tymi smsami jeżeli już chciałabyś pobawić się w tajemniczą, a nie on Ciebie... To przecież wbrew ludzkiej naturze. Zobacz, jak kobieta wysyła drobne sygnały, to facet dostaje pozytywnego bzika (jak mu zależy), jesteś ciekawa, tajemnicza, chce cię ZDOBYĆ. Natomiast jak facet wysyła buźkę, lub się nie odzywa to myślisz: "mój boże, wpadł pod samochód/ma inną" big_smile... Trochę się tutaj role pokićkały ;P. 
Mnie moje krótkie życie już nauczyło. NIE MOŻNA się zadowalać, nie można tkwić we frustracjach i myśleć "widocznie tak ma być".
Nie daj się nakręcić jakimś dziwnym gierkom, w których od początku się gubisz. Prawdziwe uczucie nie bawi się w niewiadome. Nagle wchodzi, nagle jest, dwie strony dostają kopa... I są razem szczęśliwe...

17

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Okruszko, dziękuje Ci za te słowa. Im więcej tu Was czytam i pisze robię spokojniejsza i upewniam, że to nie jestem do niczego. I czytam co napisałaś i czuje, że możesz mieć racje. Ze faktycznie ja się okazałam silna pewna siebie kobieta (mimo, ze sama w to nie wierze) i to go bolało więc poniekąd się zemścił.... ehhh.... powiem tylko tyle, pewnie jego praca (policjant) powoduje, że musi ciągle sobie udowadniać jakim jest macho. Choć zawsze mówił, ze tak nie jest... ale teraz nie wiem co było prawda z tego co mówił...
Kobiety uratowałyście mnie przed zrobieniem głupoty. Jestem spokojniejsza, chyba powoli zaczynam to mieć za sobą. Potwierdziłyście to co myślałam. Dzięki temu mogę ruszyć dalej...:-)

18

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

czesc  Dziewczyny . Elinor w zadnym wypadku nie dzwon ani nie pisz wiecej bo  to bez sensu a on nie zasluguje na  Twoja uwage

19

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Elinor olej go i tyle .

20

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Dziewczyno  szkoda czasu na takiego dupka

21

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Odpuśc.Nie zasługuje na twoje zainteresowanie.Dla mnie to ewidentny brak szacunku dla Ciebie.Dorosli ludzie tak nie postepuja,szkoda czasu.

22

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

odpuściłam. psychicznie jeszcze czasem do tego wracam. ale już mam coraz mniej emocji. doszłam dzisiaj rano do wniosku, ze znając siebie, jeżeli kiedykolwiek wpadniemy na siebie gdzieś to pewnie nawet go nie zauważę. Nie będę tego udawać. Tylko ja tak mam - przestał istnieć więc będzie takim samym obcym z tłumu jak inni...

23

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

elinor..... super:) i życze aby w Twoim życiu było jak najmniej takich "typków" a najlepiej, żeby wcale ich nie było;) big_smile

24

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

tez mam nadzieje, ze jak trafiłam na takie 'coś' to mój limit się wyczerpał :-)

25

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Chciałabym mieć taką funkcję w sobie, bardzo przydatna .  smile
Głowa do góry, cycki do przodu , będzie dobrze smile

26

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

generalnie to mimo wszystko mam pewne obawy. może to nie wygląda ale czuje się jakbym porządnie dostała po łapkach, co przeniesie się pewnie na nowe kontakty tak, że pewnie zanim zauważę faceta godnego uwagi to zdarzę go zaklasyfikować jako potencjalne zagrożenie i spuszczę do kanalizacji...

ehhh... sama nie wiem czemu to jest tak, że oni ciągle mówią, ze nie potrafią żyć bez kobiet, ze kochaja kobiety a potem robią je w balona ładnie mówiąc?

27

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

jak dla mnie to jednak ona się poniżyła on cały czas chciał z nią być ona go trzymała na dystans nie dała mu szansy i nagle jej się odwidziało bo coś poczuła to teraz on stwierdził że to sensu niema i dał sobie spokój

28

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.
Kilroy666 napisał/a:

jak dla mnie to jednak ona się poniżyła on cały czas chciał z nią być ona go trzymała na dystans nie dała mu szansy i nagle jej się odwidziało bo coś poczuła to teraz on stwierdził że to sensu niema i dał sobie spokój

miał prawo dać sobie spokój. Niemniej winien zachować jakąś klase, szacunek.

29

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Kilroy, wiesz tu nie chodzi o to kto się poniżył.
nie chce mi się tłumaczyć, może przeczytaj jeszcze raz mój pierwszy post i wtedy złapiesz.

30 Ostatnio edytowany przez Kilroy666 (2011-03-04 14:31:57)

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

przeczytałem jeszcze raz zaciekawiło mnie parę kwestii
"choć z mojej strony nie była to jakaś wielka płomienna miłość, owszem czułam coś więcej niż do przyjaciela, było ok, on miły, czuły, opiekuńczy,
zakochany" - on zakochany ty traktujesz go jak przyjaciela

"Po około 2 latach życie nas rozdzieliło. Tak wyszło. On to zrozumiał, czasem kariera bywa ważniejsza" - zostawiłaś go dla kariery spoko.

"Ale nasze kontakty od początku ograniczały się do przyjacielskich. Ja czułam, ze tak jest lepiej i tyle. On czasem coś wspominał, ze nie ma i nie będzie drugiej takiej jak ja, ze gdybym chciała, ale zbywałam to śmiechem" - ja bym się czuł trochę źle gdybym powiedział coś takiego a ktoś "zbywał" by to śmiechem

"W końcu znalazłam chwilkę, piątek wieczorem. około 2 tygodni temu. Było miło, bardziej niż kiedyś, wesoło, poflirtowaliśmy, czego nie robiliśmy ostatnio, poczułam, że coś się zmieniło. we mnie. że inaczej na niego patrzę." - zapracowana kobieta znalazła chwilkę dla adoratora jestem pełen podziwu

"pytalam czy teraz bedzie mnie tak traktował: emotke na dzien dobry, emotke na do widzenia i koniec." - mogłaś go spytać czy będzie cię traktował tak jak ty jego przynajmniej by odpisał smile albo "zbywałam to śmiechem" powinien zrobić to samo i powiedzieć że jednak kariera jest ważniejsza tak bywa w życiu i niema czasu wink

starałem się być obiektywny co jest ciężkie ale teraz nie powiesz że nie przeczytałem.

pozdrawiam
-kil

31

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

1. a to jak ktoś mnie kocha mam obowiązek odwzajemnić to uczucie?
serca by mi zabrakło chyba tongue

2. kariera czasem bywa ważniejsze, a poza tym wiesz jak się ma po 30stce i wybór: facet, ktory nie chce sie wiązać czy kariera bywa dośc prosty, zwłaszcza jak sie ma juz dosc poświęcania dla facetów....

3. a co miałam mu powiedzieć? ze nie chce z nim być na stałe wole przyjaźń? wiesz mnie by to bardziej zabolało niż uśmiech. Może coś podpowiesz na przyszłość - jako facet - co byś wolał/chciał usłyszeć w tej sytuacji?

4. patrz pkt 2. wiesz facet sie nie deklaruje, sam jest zapracowany, nie odpisuje na smsy, nie odzywa sie na gg kiedy ja do niego pisze. wiec co mi sie dziwisz?  Poza tym to nie byl jeszcze zwiazek, żadnych zobowiązań, wiec niby co miałam robic? Siedziec i czekac az on łaskawie znajdzie chwile? niestety - to nie jestem ja. mam za mało czasu w życiu na bycie tylko kobieta faceta. Moje zycie jest dla mnie bardzo wazne. On nic dalej nie deklarować tylko ciągle sugestie, ze gdybym chciała wrócić to moge.... łaske mi robil?  Problem w tym, że często facetom się wydaje, ze kobieta jak juz on, ją poderwie, zwróci na nią uwagę ma stać się jego własnoscia, pozbyć si swojego zycia i miec tylko jego zycie. A on bedzie sobie pracowal, spotykal sie z ludzmi, a on ma byc tylko wtedy kiedy on chce... nie dla mnie takie zycie. wole umrzec samotna ale przynajmniej sama bede sterowac moim zyciem tongue


5. wiesz nie rozumiesz. facet deklaruje, ze ciągle czuje do mnie to samo co wtedy. a kiedy ja podejmuje decyzje, ze mogliśmy znowu spróbować on mnie olewa.  wracam do faktu, ze ja nie mam obowiązku byc jego niewolnica bo on mnie kocha.  tak więc mogl powiedziec, ze nie chce związku, ze tak se tylko gada. a on co robi? najpierw mnie nakręca, deklaruje, ze dalej mnie chce, flirtuje ze mną. potem nagle zaczyna mnie traktować jakby to nic nie znaczyło, jak sie zaczynam upominać o wyjaśnienia to on znika... nie uważasz, ze to dziecinada? facet który ma 40stke na karku a zachowuje sie jak dziecko. mozna by po nim spodziewać się więcej...

ale szczerze mówiąc dużo mi dało do myślenia co napisałeś, jeżeli te 18 lat w Twoim profilu to prawda to sorki ale za stara jestem, zeby wiązać sie z kimś kto ma psychikę 18latka. A patrząc na to co piszesz, mam jeden wniosek - tak sie zachowują faceci w wieku 18 lat!!  (bez obrazy)

to tyle.

nie obraz sie Kilroy, nie mam nic do Ciebie, ale tez nie mam czasu na facetów którzy maja 40 lat w metryce, może chca założyć rodzinę, mimo ze sa po przejściach a psychikę maja 18latka...

aaa i mam jedna rade: przestańcie zakładać, że jak Wam sie jakaś kobieta podoba to znaczy, że ona ma z tego powodu cholerne szczęście i powinna ulec Wam w 100% (czytaj: zostać Wasza niewolnicą) - to taka rada na przyszłość od starej baby doświadczonej życiem i relacjami damsko-męskimi ;-)

32 Ostatnio edytowany przez Kilroy666 (2011-03-04 16:52:43)

Odp: rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.
elinor napisał/a:

1. a to jak ktoś mnie kocha mam obowiązek odwzajemnić to uczucie?
serca by mi zabrakło chyba tongue

2. kariera czasem bywa ważniejsze, a poza tym wiesz jak się ma po 30stce i wybór: facet, ktory nie chce sie wiązać czy kariera bywa dośc prosty, zwłaszcza jak sie ma juz dosc poświęcania dla facetów....

3. a co miałam mu powiedzieć? ze nie chce z nim być na stałe wole przyjaźń? wiesz mnie by to bardziej zabolało niż uśmiech. Może coś podpowiesz na przyszłość - jako facet - co byś wolał/chciał usłyszeć w tej sytuacji?

4. patrz pkt 2. wiesz facet sie nie deklaruje, sam jest zapracowany, nie odpisuje na smsy, nie odzywa sie na gg kiedy ja do niego pisze. wiec co mi sie dziwisz?  Poza tym to nie byl jeszcze zwiazek, żadnych zobowiązań, wiec niby co miałam robic? Siedziec i czekac az on łaskawie znajdzie chwile? niestety - to nie jestem ja. mam za mało czasu w życiu na bycie tylko kobieta faceta. Moje zycie jest dla mnie bardzo wazne. On nic dalej nie deklarować tylko ciągle sugestie, ze gdybym chciała wrócić to moge.... łaske mi robil?  Problem w tym, że często facetom się wydaje, ze kobieta jak juz on, ją poderwie, zwróci na nią uwagę ma stać się jego własnoscia, pozbyć si swojego zycia i miec tylko jego zycie. A on bedzie sobie pracowal, spotykal sie z ludzmi, a on ma byc tylko wtedy kiedy on chce... nie dla mnie takie zycie. wole umrzec samotna ale przynajmniej sama bede sterowac moim zyciem tongue


5. wiesz nie rozumiesz. facet deklaruje, ze ciągle czuje do mnie to samo co wtedy. a kiedy ja podejmuje decyzje, ze mogliśmy znowu spróbować on mnie olewa.  wracam do faktu, ze ja nie mam obowiązku byc jego niewolnica bo on mnie kocha.  tak więc mogl powiedziec, ze nie chce związku, ze tak se tylko gada. a on co robi? najpierw mnie nakręca, deklaruje, ze dalej mnie chce, flirtuje ze mną. potem nagle zaczyna mnie traktować jakby to nic nie znaczyło, jak sie zaczynam upominać o wyjaśnienia to on znika... nie uważasz, ze to dziecinada? facet który ma 40stke na karku a zachowuje sie jak dziecko. mozna by po nim spodziewać się więcej...

ale szczerze mówiąc dużo mi dało do myślenia co napisałeś, jeżeli te 18 lat w Twoim profilu to prawda to sorki ale za stara jestem, zeby wiązać sie z kimś kto ma psychikę 18latka. A patrząc na to co piszesz, mam jeden wniosek - tak sie zachowują faceci w wieku 18 lat!!  (bez obrazy)

to tyle.

nie obraz sie Kilroy, nie mam nic do Ciebie, ale tez nie mam czasu na facetów którzy maja 40 lat w metryce, może chca założyć rodzinę, mimo ze sa po przejściach a psychikę maja 18latka...

aaa i mam jedna rade: przestańcie zakładać, że jak Wam sie jakaś kobieta podoba to znaczy, że ona ma z tego powodu cholerne szczęście i powinna ulec Wam w 100% (czytaj: zostać Wasza niewolnicą) - to taka rada na przyszłość od starej baby doświadczonej życiem i relacjami damsko-męskimi ;-)

ja zato zauważyłem że ludzie po 30`stce biorą wszystko bardzo do siebie i nie potrafią bezstronnie patrzeć na różne sprawy tym bardziej te które ich bez pośrednio dotyczą... smile oczywiście nie chce cię urazić i nie obrażaj się ale to nie była moja opinia tylko w sumie pytania bo nie zrozumiałem paru kwestii i chciałem się dowiedzieć jak to i nie uważam że kobieta ma się stać uległa bo mi się podoba bynajmniej nawet bym się za taką nie zabrał... bo nie było by zabawy najfajniej jest jak się zdobywa kobietę sprawia radość i jeszcze jedno tongue tylko pamiętaj nie obrażaj się czy to nie dziwne że dorośli ludzie zachowują się jak nastolatkowie i piszą do siebie maile, sms`y albo na gg... nawet ja już z tego wyrosłem jak czegoś chce to dzwonie i się umawiam.

ps.co nie zmienia faktu że niewolnica by mi się przydała bo nie chce mi się dzisiaj obiadu robić. smile

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstanie - nie rozstanie(?) - proszę o interpretacje zachowania.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026