netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

co zrobić z tym życiem...

5 odpowiedzi2 876 wyświetleńzałożony przez mojra55, 26.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » co zrobić z tym życiem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: co zrobić z tym życiem...

Mam na imię Ania i mam 24 lata. Ostatnio dużo się dzieje w moim życiu. Mam chłopaka, którego kocham i najbardziej się o tym przekonuję wtedy gdy coś się dzieje i brakuje mi, żeby mnie przytulił, ale ciągle się kłócimy. On ma pewien problem z alkoholem, a twierdzi, że go nie ma, mimo to ja bardzo chce z nim być. Już nie wyobrażam sobie chyba życia bez niego, Zaręczyliśmy się. Jemu bardzo na tym zależało, bo ciągle mi powtarza, że mnie bardzo kocha i chce być ze mną. Nigdy nie umiałam mówić wprost i chwalić się o swoich uczuciach, tak jak podam przykład tego gdy się zaręczyliśmy - ostatnio jedna osoba powiedziała mi o tym i zapytała czy się cieszę a ja, że cieszę się, ale nie widać tego po mnie ja to wiem, generalnie chodzi chyba o to, że boję się życia.

Mama zmarła mi 3 lata temu, mój brat założył rodzinę, ale niestety nie bardzo sobie radził z tym i tak się w koncu stało, że na jakiś czas rozeszli się ze swoją żoną, weekendowy tatuś, a mieszka z nami.

Więc tak przez długi okres żyliśmy sobie z tatą sami, było nam dobrze, zgadzaliśmy się, rozumieliśmy i w ogóle układało się super. Chłopak u mnie bywał często gdy tylko mogliśmy być razem, gdy mieliśmy takie same zmiany. Lecz wszystko się zmieniło.

Brat wprowadził się z powrotem i jeszcze te jego ciągle problemy - kredyty, brak pieniądze, brak pracy, problemy z prawem, komornicy, policja itp. Jak na złość wszystko spadało na mnie, od kilku już lat wszystko spada na mnie, ciągle tylko słyszę od niego: daj, pożycz, pomóż, zawieź, przywieź, aż w końcu powiedziałam ?dość - przez takie oddawanie się bratu zniszczył się jeden mój związek, czuję, że teraz nie jest lepiej, ale staramy się jakoś dogadać na ten temat, już nie jest tak jak było, lecz ciągle się kłócimy. Z jednej strony chcę być już na swoim i mieszkać z nim i być z nim na co dzień, a z drugiej strony boję się, że moje życie będzie wyglądać tak samo jak mojego brata - mieszka, jest na naszym utrzymaniu, dopiero teraz znalazł prace, dziecko na weekendy, przypilnuj, kup itp.

Mam dość, już naprawdę mam dość. Uciekam na weekendy z domu do chłopaka, ale on mam mały konflikt z rodzicami, bo tez mają jakieś ?ale do niego. Kiedyś, w przyszłości, on chciałby żebyśmy tam zamieszkali, ale ja się boję wspólnego życia z w sumie obcymi ludźmi, z teściami - wszystko ciągle tylko na nie, na to, że się boję. Obawy, obawy, obawy - w pracy nieciekawie, też konflikty, nie chce mi się już tam chodzić ciągle, ale a trzeba robić. Już nie wiem, kończy się weekend, mam iść do pracy, często łapie takiego doła, że tylko chce mi się płakać, o czymkolwiek pomyślę to chce mi się płakać, kończy się tydzień i zaczyna weekend to cieszę się, że się zobaczę z moim chłopakiem i wtedy wybucha jakaś kłótnia.

Ostatnio wpadłam w taką furię z powodu tego, że przed spotkaniem poszedł na piwo, a prosiłam go żeby był w domu jak najszybciej, że po postu dostał plask w twarz kilka razy. Nigdy się tak nie zachowywałam, nie wiem czy to jest nerwica, czy co, ale źle się z tym czuję. Często mam ochotę się rozpłakać, bo myślę, że wszyscy naokoło mają mnie za kogoś kto stwarza ciągłe problemy, nie umiem tego dokładnie opisać. Boję się zamieszkać z rodzicami chłopaka, boję się, że się nie spełnię w małżeństwie jako żona i jako matka, że nam się nie ułoży. Boję się zostawić tatę samego w domu jak się wyprowadzę. Same obawy. Nie mogę spać, bo nie wiem jak sobie poradzimy z organizacją wesela i ślubu, boję się życia, ciągle tylko głupie myśli w głowie, pesymizm do potęgi. Rzadko mówię o moim chłopaku, chcę z nim być, tak to czuję, a nie umiem powiedzieć, że to jest najwspanialszy człowiek na świecie. Nie wiem co ze mną jest nie tak.

Rozpisałam się i namieszałam pewnie, nie wiem, czy cokolwiek z tego zostanie przeczytane i zrozumiane, ale proszę o jakąkolwiek pomoc.

2

Odp: co zrobić z tym życiem...

Przede wszystkim zajmij się soba i nie ulegaj bratu.
Nie pozyczaj mu żadnych pieniędzy i nie woź go.
Nie jesteś jego szoferem..

To naturalne , że się boisz nowa rodzina nowe zycie.
Boisz się , że sobie nie poradzisz.
Ale dasz sobie rade jesteś młodą kobietą która powinna pomysleć o sobie i o swoim szczęściu.
Masz faceta który Cie kocha nie marnuj tego tylko dlatego , że życie Twojego brata potoczyło się źle.
Myśl o sobie. Powodzenia

3 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-02-26 14:58:15)

Odp: co zrobić z tym życiem...

Spokojnie. Z Twojego opisu wnioskuję, że czujesz się tak, jakbyś była zapędzona w kozi róg.

Po pierwsze, brat. Jest już dorosły, popełnił błędy, ale to nie Ty jesteś od tego, by ponosić konsekwencje. Przede wszyskim, porozmawiaj z bratem, na spokojnie, bez agresji, wyrzutów, pretensji. Wyjaśnij mu, że czujesz się źle, gdy obarcza Cię skutkami jego złych decyzji. Wyjaśnij mu, że że go kochasz, możesz służyć mu radą, pomocą, ale nie zrobisz za niego wszystkiego. Wiem, że to trudne, ale musisz się też nauczyć odmawiać. Jeśli nie potrafisz tego robić, pomyśl przez chwilę o tym, jak będziesz się czuła po tym, kiedy kolejny raz Cię wykorzysta? Zakładam, że źle. Może ta wizualizacja zmotywuje Cię do mówienia stanowczego 'nie'.

Chłopak. Piszesz, że go kochasz, i jest dla Ciebie wspaniały, ale wspominasz o problemie alkoholowym. Skąd ten wniosek? Dalej, piszesz, że się zaręczyliście, ale mam wrażenie... że wcale się z tego nie cieszysz. Zgodziłaś się, bo on tego chciał? A może boisz się, że nic lepszego Cię już nie spotka? Musisz przeanalizować swoje uczucia i powody, dla których z nim jesteś.

Praca. Skoro ta Cię nie zadowala, nie ma opcji- poszukaj innej. Jakie masz wykształcenie? Rozpuść wśród znajomych informację, że szukasz czegoś nowego, to często pomaga. Może jakiś kurs doszkalający, szkoła zaoczna, studium?

I najważniejsze. Nie panujesz nad emocjami. Bicie kogokolwiek jest naprawdę niedopuszczalne, i mam nadzieję, że rozumiesz, że to się nigdy więcej nie może powtórzyć. Agresja to coś, co wraca jak bumerang, i stosując przemoc dajesz chłopakowi do zrozumienia, że jest ona dopuszczalna, i za jakiś czas to on może ją wykorzystać przeciwko Tobie. Tak samo piszesz, że dużo się kłócisz. Nad tym też musisz pracować! Kiedy czujesz, że tracisz panowanie nad sobą, zaczynasz podnosić głos, bądź druga strona to robi, przerwij to natychmiast i powiedz, że musisz odetchnąć i wrócicie do rozmowy później.

Właściwie, nawet pisząc to, zastanawiam się, czy nie przydałaby Ci się rada jakiegoś dobrego psychologa?

4

Odp: co zrobić z tym życiem...

Masz bardzo niską samoocenę i po jakimś czasie mogą pojawić się równeż kompleksy. W stosunku do brata musisz być po prostu asertywna i zaczać żyć własnym życiem. Nie da się wszystkiego zaplanować w drobnych szczegółach,życie jest pełne niespodzianek i postaw trochę na spontanicznosć,zdystansuj się do tego.

5

Odp: co zrobić z tym życiem...
busiu napisał/a:

Chłopak. Piszesz, że go kochasz, i jest dla Ciebie wspaniały, ale wspominasz o problemie alkoholowym. Skąd ten wniosek? Dalej, piszesz, że się zaręczyliście, ale mam wrażenie... że wcale się z tego nie cieszysz. Zgodziłaś się, bo on tego chciał? A może boisz się, że nic lepszego Cię już nie spotka? Musisz przeanalizować swoje uczucia i powody, dla których z nim jesteś.

To nie tak, nie chodzi o to że on chciał, ja też tego bardzo chciałam... Tylko no tak ma ze sobą problem do którego nie potAfi sie przyznac. Ale rowniez problem jest we mnie. Ja sama tak naprawde nie wiem o co mi chodzi i czego chce. Troche sie pomieszało wzystko w moim zyciu i trochę za duzo problemów naraz się narobiło. To trudne. W mojej glowie mętlik. Szukam tez czasami problemów na siłe. Np. nie ma powodu zeby sie na niego złoscic, a skoro w domu mialam kłotnie , badz w pracy to musze to przeniesc odrazu na nerzeczonego. Naprawde go kocham i naprawde gdybym go nie kochała to nie walczyłabym o ten zwiazek, czasami sama sie dziwie swojemu zachowaniu, ale probuje dotrzec do tego czy naprawde jestesmy "dla siebie" Jestem bardzo trudnym czlowiekiem, w mysleniu, w zyciu we wszystkim. Duzo złego jest we mnie, moze to z dziecinstwa, naogladalam sie czegos w domu gdziekolwiek indziej... Nie wiem, nie potrafie wyt;lumaczyc. Psycholog- tez o tym myslalam ale i tak uwazam ze nie bede umiala z nim porozmawiac... Bo nie umiem do konca mówic o swoich uczuciach, o tym czego chce, do czego daze. Boje się  poprostu.....

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » co zrobić z tym życiem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026