.wspomnialam wczesniej o mojej sytuacji.moze nie obszernie.
A dzis nie wiem co robic.nie wiem co czuje.niby ok ale mysle,i czuje ze znow wybuchnie bomba ktora cicho cyka.
Skrzywdzilam go.ale zalowalam.to byl tylko pocalunek.dla niego to duzo.zrerzta ma prawo tak myslec.mnie tez by to zranilo.ale zalowalam tego.nawet po samym zajsciu rozplakam sie i postanowilam to ukryc ze strachu przed utrata go.po poltorej roku dowiedzial sie.wyzywal.wracal.wyzywal i wracal.myslal ze jestem zimna suka i mnie to nie boli.bolalo strasznie.kiedy dojrzalam do prawdziwego zwiazku i chcialam naprawic swoje wczesniejsze bledy y ktorych nie zdawalam sobie sprawy a jego ranily,on zaczal je pmwtarzac.zeby nie wiem, pokazac mi jak on sie czul,mscic sie.kiedy dowiedzial sie o zdradzie wracal.ale kilka razy zrywal znow gnojac mnie.teraz widze ze był i jest po prostu egoista.ze myslal tylko o sobie.nie o tym ze mnie tez rani dajac mi nadzieje a pozniej gnojac.czulam sie okropnie ale on tego nie widzial w tym nic zlego bo odnosilam takie wrazenie ze sadzil ze mi sie to nalezy.czy to jest milosc.dojrzala?on jest dojrzaly?a za wszelka cene chcial stworzyc prawdziwy zwiazek
zawsze mi zalezalo nb nim.ale ja po prostu nie umialam nic tak szybko.a on tak.staralam sie.kiedy pozbylam sie wszystkiego dla niego on nie widzial tego.dalej czul sif zle z ta zdrada.ale po co tyle razy mi dawal szanse.zeby znow ryucic.w ogole nie liczyl sie z moimi uczuciami.kiedy wiedzial juz o wszystkim dalej w to brnal bo jemu bylo zle beze mnie a po jakims czasie zle ze mna.teraz zostalam śama.bey niczego.dla niego. I mam o to zal.ze nie wykazal sie dojrzaloscib tylko po prostu chcial mnie zniszyc.
A teraz wyjezdza a ja czuje ze i on nie potrafi beze mnie zyc i ja bey niegn.ale co mam zrobic.on chce zaponiec o mnie ja o nim tez.ale tak naprawee sie bnje tego.jak ja sie nie odezwe on tez nie.ale wiem ze nigdy on sie nie zmieni i to cale kino.nawet gdy dzis wyjezdza chcialabym byc y nim.juz nawet na odleglosc byloby to lepsze dla mnie niz nie bycie z nim.ale z odleglosci tez potrafil mnie rzucic i zgnoic a ja za kaydym razem na nowo cierpie.jakby nie mialo to konca.dac juz spokoj.pogodzic sie y tym?moze sam przemysli,odezwie i sie zmieni.a ja narzie musze o tym zapomniec.?
Czy na to zasluguje tak naprawde? Kazdy sie moze pogubic!a ja sie pogubilam.a kiedy bylam tylko dla niego.pozbylam sie wszysukiego on tego niby nie źauwazal.zostawil i gnoil.zamiast mi pomoc i przetrwcc...to milosc.ten pnwazny ziazek?dziecinada.kncham go .wiem ye on mnie tey.ale czy to wszystko warte tego?nie lepiej naprawde dac sobie spokoj?
Podobne tematy
i czy isc dzis wieczorem go pozegnac?zeby zobaczyl ze mi zalezy.bo za kazdym razem o to mu chodzilo.ald tyle razy mu pokazywalam. Prosilam. To by teraz cos to zmienilo?dac spokoj?
3 2011-02-25 16:43:38 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-02-25 16:45:19)
trudno być razem a bez siebie jeszcze gorzej...
zastanowiłaś się nad tym czy jesteś z nim szczęśliwa? co tak na prawdę czujesz? i nie mówię o tym czy kochasz, tylko czy bycie z nim daje Ci szczęscie?
Czy to nie jest jakaś forma współuzależnienia od siebie?
czy uważasz, że wasza relacja była zdrowa?
co byś powiedziała o tym związku z perspektywy osoby trzeciej?
czy kochać kogoś tzn. nienawidzić? i na każdym kroku kogoś upadlać? Nie !
Ty zrozumiałaś swój błąd, błędy mi się wydaje, że on nie potrafi Ci wybaczyć a przynajmniej zapomnieć, więc czy jesteście wstanie budować zdrową relację w związku?
no wlasnie w tym tkwi problem.nigdy nie bylam z nikim tak dlugo.nawet na poczatku kiedy sie rozstawalismy strasznie plakalam. A teraz?moze to przywiazanie.napewno przywiazanie.czy bylam z nim szczesliwa?to wspanialy chlopak.szanowal,kochal.bylam tylko ja...ale czy byl to normalny zwiazek? Inni mowili mi ze to chore.inni zd mam szczescie. Był zazdrosny.o kolegow.pisanie sms.a wiecej mialam znajomych plci meskiej.zawsze dogryzal ze go zdradzam. Z kims flirtuje piszac smr.nawet przed tym zanim dowiedzial sie o zdradzie.a pozniej juz sie tylko w tym umocnil. Ze mial jednak racje.pomimo zapewnien ze to byl jednorazowy blad on dalej nie wierzyl g mowil ze klamie.a ja nigdy z nikim nie flirtowalam.nie zdradzal.on nie mogl przestac myslec i ciagle sie meczył z myslami...nie wiem.to by sie chyba nigdy nie zmienilo. Taka obral sobie mnie w glowie i nigdy by sie to chyba nie znienilo
chyba nigdy nie udaloby sie nam zbudowac zdrowa relacje. Zawsze bylo super a po jakims czasie ostra klotnia. I zerwanie.kiedy ja przestalam zrywac i powiedzialam ze zamiast tego mozemy sami rozwiazac problem ,zeby sie obeJsc bez rozstania ,on zaczal to robic. I tak kilka dni,powrot,pozniej tydzien powrot,a pozniej coraz dluzej. He a najgorsze jest to ze wszystko odbywalo sie przez sms.kiedy prosilam go zeby powtorzyl to co pisze,powiedzial mi su ko itp jak potrafil pisac,nigdy tego nie zrobil.wtedy dla mnie byloby lepiej zrozumiec ze nie chce juz,ze koniec niz to czytajac.a jak taj postepowal budzilo to we mnie inne uczucia.ze dalej chce i tylko sie wyzywa.ale teraz wiem ze tak byc nie moze i musze sie zawziasc dac spokoj. Nie odzywc w ogole. Tylko sie boje ze wymiekne bo po dwoch tyg co dla mnie kupe czasu to bylo,wymieklam.i on wtedy dzwoni.jestesmy razem.cieszymy sie obydwoje a za jakis czas znow to samo..ja pie...le..dziecinada
podejmij słuszną decyzję i staraj się przy niej wytrwać !
a z tym nie odzywaniem się to chodzi o samodyscyplinę musisz być konsekwentna w tym jaką decyzję podejmiesz.
dzieki Ci.masz racje.musze byc konsekwentna..trudno,bedzie bolec ,ale trzeba przerwac to co sie ciagle powtarzalo i albo to cos zmieni i bedzie dobrze albo zakonczy i tez moze bedzie dobrze.pozdrawiam
nie poszlam.pojechal..ale szczerze czuje jakis wewnetrzny spokoj.jakas sile i radosc ze bedzie ok..mam nadzieje ze bedzie ok
9 2011-02-25 23:09:08 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-02-25 23:10:14)
to super.
teraz wystarczy tylko żebys wytrwała przy swojej decyzji.
Najważniejsze to uwolnić się od tego co jest dla nas złe co nas niszczy. Aby później móc być szczęśliwym.