Cześć Kobietki,
nie wiem co zmienić w sobie albo w nim, więc może Wy mi coś doradzicie. Niedługo będzie 3 lata jak jestem z facetem. Bardzo mi na nim zależy. Kiedyś było lepiej niż teraz. Umieliśmy się wygłupiać i mieliśmy mnóstwo zajęć aby jakoś spędzić czas. Teraz to się zmieniło. Kocham go, ale jest ALE. Nie wiem czy wcześniej tego nie zauważałam, czy może aż tak to mi nie przeszkadzało, ale on jest taki... niezdarny. Po prostu. Zawsze coś wyleje, wysypie, spadnie mu, przewróci itp. Do tego jest takim flegamtykiem, gdy straci wazon ja potrafie przyleciec juz ze scierka a on sie patrzy. Ubieramy się ja juz gotowa a on sie przeciaga dziesiec razy, ziewa itp. W ogole ostatnio ciagle jest zmeczony, znudzony, sama nie wiem jaki. Po prostu nijaki. Ja tez swieta nie jestem. Jestem bardzo nerwowa ostatnio sporo sie kłócimy, zdarzylo sie ze pare razy nawrzeszczalam na niego, ze zrobilam mu przykrosc wygarnelam najgorsze. Wiem ze to bardzo zle, wiem ze tak nie moge robic, ale ja po prostu juz jestem zrezygnowana, ze on jest taki ciapowaty. Z niczym sobie nie radzi, zawsze trzeba mu pokazac palcem co ma robic. Boje sie, ze gdybysmy mieli dziecko , albo meiszkalibysmy razem, to byloby gorzej. Zawsze sie spoznia, zawsze cos zgubi, zapomni... czy można z kimś takim życ? Wiem, ze napiszecie ze to moja wina bo jestem nerwowa i na pewno macie racje ze on sie zniecheca do mnie. Nie przytulamy sie, nie całujemy ani nic. Ale po prostu jak sie spotykamy to nie rozmawiamy o niczym nic nie robimy bo on jest zmeczony, markotny, marudny itp. Juz probowalam wyciagac go na wyjscie na lodowisko, basen czy jazde na rowerze, ale nic mu sie nie podoba: za slisko, za mokro, za szybko itp. Nadaje sie zeby siedziec w domu i nic nie robic, nudzic sie i spedzac czas jak emeryci. oto sie klocimy i to nas wypala, dlatego jestem nerwowa. Wiem, ze go zniechecilam do siebie, ale nie wiem jak to naprawic. Probuje cos wymyslac, ale wszytsko konczy sie klotnia, bo jemu nigdy nic nie wyjdzie, zawsze cos zle zrobi i ja sie denerwuje ze prostej rzeczy nie potrafi wykonac. Brak mi sił aby to wszystko ogarniac. Musze myslec za niego, bo jak mu nie przypomnialam, ze ma isc cos zalatwic, to nie poszedl. I ja na tym tez trace jak czegos nie zrobi, a znowu miec takie duze dziecko to koszmar. Nie wiem co robic, zalezy mi na nim, ale ja sie mecze w tej sytuacji.
P.S.
próbowałam rozmawiac z nim na ten temat, ale on nawet nie próbuje się zmienić, bo mówi, że on taki jest i tyle ![]()
pomocy ![]()