netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

bezradność

17 odpowiedzi2 980 wyświetleńzałożony przez kasandra88, 14.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: bezradność

Witajcie. Ostatnio zastanowiłam sie nad swoim zwiazkiem i doszłam do wniosku ze ja tak na prawde nie jestem szczesliwa. Z moim facetem znam sie od lipca od razu cos do niego poczułam. On świeżo przed tym jak mnie poznał zerwał swoj 5letni zwiazek z dziewczyna z ktora mieszkał od 2lat. ona poswieciła dla niego wszystko , zrobiła sobie 1rok przerwy zeby isc z nim na studia do miasta gdzie on mieszkał.
Ja zaczynam od pazdziernika studia moim marzeniem jest inne miasto niz to w ktorym on mieszka . Poczatkowo miał do mnie pretensje ze nie chce składac nawet papierow tam gdzie on jest. tylko ze ja nie rozumiem dlaczego to ja mam zmieniac całe swoje zycie pod niego ? skoro on jest na 3 roku studiów. nie chce zalowac swojej decyzji jest to dla mnie zbyt wazny krok. Jestesmy ze soba oficjalnie od grudnia , wczesniej dla niego był to etap spotykania sie chociaz ja byłam juz w to mocno zaangazowana. Wystraszył sie i powiedział ze musimy to zakonczyc bo on sam nie wie co czuje do mnie i ze zwiazek na odleglosc nie ma dla niego prawa istnienia juz w czyms takim był i było ciezko . Uniosłam sie honorem i milczałam . wrocil po 2 tygodniach z zapewnieniem ze bedzie lepiej ze mu zalezy i zrozumiał ze chce ze mna byc dałam mu szanse z nadzieja ze sie poprawi . Było ok ... jakas roznica była miedzy tym co wczesniej ale jednak mimo wszystko nie widziałam z jego strony takiego zaanagazowania i poswiecenia jak z mojej zaczeło mi to przeszkadzać. Zaczełam raz rozmowe w ktorej powiedziałam mu ze nie wiem co do mnie czuje i ze boje sie ze kiedys moge sie w nim zakochac a on tego nie odwzajemni. On stwierdził skad wiesz moze bedzie na odwrot i to chyba normalne ze bedac z kims po pewnym czasie zaczynasz cos do niego czuc. Nie jest w ogole wylewny , nie czuje sie przy nim kobieta czuje sie jak kumpela taka z ktora mozna pogadac sad pytałam czy tylko do mnie taki jest czy do swojej ex tez taki był powiedział ze tak ze ma taki charakter ... nie daje mu to przyjemnosci zeby byc wylewnym ze robił by to wbrew siebie. Teraz pojechał w gory ze znajomymi za granice bo ja nie mogłam z nim jechac ... mało sie odzywa twierdzi ze sms sa drogie i ze lepiej rozmawiac przez internet. Dzisiaj sa walentynki nie lubie tego swieta ale mogłby mi złozyc zyczenia nie zrobil tego. Po południu weszłam na gadu zobaczyłam ze jest napisal czemu milczysz ? stwierdził ze jezdzil i dopiero teraz wrocili . rozmawialismy chwile ale niestety rozmowa sie nie kleiła mialam do niego pretensje ze sie nie odzywa i mnie olewa ... on stwierdził jak facet ze wyolbrzymiam.
Martwi mnie ta nasza relacja nie czuje sie jak w zwiazku czuje sie jakbym była w jakiejs dziwnej znajomosci ktora nie wiem na czym jest oparta bo raczej nie na uczuciu .? co zrobic zeby on sie zmienił w stosunku do mnie ;(

2

Odp: bezradność

Może robić po prostu to co on , zająć się sobą i nie zadręczać się . Czujesz się nieszczęśliwa ,w tej relacji , w której jesteś ,specjalnie nie nazywam tego związkiem , bo sama masz co do tego wątpliwości . Nie pasuje Ci jego brak wylewności , oschłość czy co tam jeszcze , pytany odpowiada ,że taki ma charakter , Tobie to nie odpowiada to podziękuj . Nic na siłę , krótka piłka męczysz się tylko , skoro rozmowa nic nie pomaga , to wszystko jasne .
Jednak jest jeden szczegół , dzisiaj o tym czytałem w jakimś tygodniku (chyba w Forum , było właśnie o kobietach , ich drodze do sukcesu i poszukiwaniu szczęścia) , jako kobieta masz głowę przepełnioną chociażby skłonnością do empatii oraz mielenia wszelkich uczuć , które "wymieniłaś" z partnerem , co niestety utrudnia podjęcie radykalnych decyzji w odpowiednim czasie , co jak obserwuje po historia na tym forum , zwykle kończy się niezbyt dobrze , na prawdę ,aby zmienić charakter partnera musi on sam tego chcieć i widzieć w tym jakiś cel .

3

Odp: bezradność

wiec co powinnam zrobic ? zajac sie soba i swoim zyciem i zaakceptowac to jaki jest ?
on ma do mnie pretensje ze ciagle szukam powodu do klotni i mam focha na niego o kazda pierdole
ze mam wyimaginowany poglad na zwiazek idealny a nigdy takiego nie bede miała bo zycie nie jest takie kolorowe jak ja mysle.

4

Odp: bezradność

Może zwyczajnie do siebie nie pasujecie?
Skąd ten upór w przerabianiu drugiej wolnej jednostki ludzkiej - chyba spodobał Ci się taki jak jest - bo inaczej byś się zainteresowała kim innym.
A Ty byś chciała, żeby partner tylko przerabiał Cię wg własnego widzi mi się? Chciałabyś robić coś wbrew sobie i jeszcze znosić wieczne fochy i obrazy?
A jeśli do siebie nie pasujecie to po co się unieszczęśliwiać...

5

Odp: bezradność

kasandra, tez kiedys bylam w takiej sytuacji, moj facet mnie olewal, wszystko bylo dla niego wazniejsze ode mnie... byly walentynki, nie dostalam zyczen, przez caly dzien sie niewidzielismy, nawet nie zadzwonil ... bylo mi okopnie przykro, nie wiedzialam  co o tym myslec, mowil ze to swieto jest dla gowniarzy, nie dla nieg, dla doroslego faceta.. haha! wiem ze to co mowil to bzdura, nawet staruszki obchodza to swieto, wreczaja sobie czekoladki kwiay... a Ja mloda kobitka siedzialam w pracy, szef mniepuscil specjalnie wczesniej z pacy, bylam bardzo zadowolona, a tu walentego niebylo smile
Tez sie czesto zastanawialam naczym jest ta nasza znajomosc oparta, on twierdzil ze mnie kocha, ze tylko Ja juz jestem dla nigo itd.
Bzdura.
Zawsze robilismy to co on chcial, jezdzilismy do jego znajomych moi byli na boku, na obiady do niego, przyjezdzal tylko wtedy kiedy on chcial i kiedy on mial czas, Ja musialam sie dostosowac... ulegalam bo mi zalezalo...
Dzisiaj wiem ze robilam zle, zawsze trzeba miec swoje zdanie, trzeba wiedziec czego sie chce, nikt nie moze nam nazucac swojego zycia, i mowic nam jak mamy zyc...  Przeciez my kobiety wiemy czego chcemy, i co oczekujemy od facetow, jak nie da sie tego zmienic, ani jego zachowania w sposunku do nas.... to nigdy nie beziemy szczesliwe, bedziemy pod jego bucikiem.
Nie pozwalaj soba zadzic. Duzo zalezy od Ciebie jak bedzie wygladal wasz zwiazek :-)

6

Odp: bezradność

witajcie. duzo mi pomoglyscie ... wiec zkladam tutaj watek bo mam straszny metlik w glowie.
Moj facet z ktorym jestem od okolo 7ms. wyjechal tydzien temu do wloch na narty ze znajomymi , kontaktowal sie bardzo malo 1-2 sms dziennie , wkurzalam sie pisalam mu ze czemu sie nie odzywa . on odpisywal lakonicznie ze wyolbrzymiam ze sa ciagle zajeci. kiedy widzialam go wiczorami na gg i co nie mogl zagadac napisac ze jest i zebym weszla na gg? ja twardo siedzialam na niewidocznym. nie bede sie prosic. w srode napisalam do niego 1 co to ma byc czemu milczy . poklocilismy sie uznal ze nie ma nic na koncie i ze po co takie pisanie pogadamy jak wroci i zebym nie przyjezdzala w niedziele bo on chce sie rozpakowac na spokojnie i nie chce ogladac moich fochow. obrazilam sie ... i milczalam. ryczalam cale 3 dni , bijac sie z myslami co zrobic. i czy ta cisza 3 dniowa to juz koniec? postanowilam ze to zakoncze . w sobote dzis mieli wracac , postanowilam wiec ze w niedziele pojade do niego i z nim to zakoncze po tym jak sie zachowal. po 21 weszlam na gg i zobaczylam ze znajomi sa dostepni napisalam czy sa juz w polsce , bardzo zdziwili sie ze nie mialam kontaktu od 3 dni z moim facetem. po 20 min zadzownil jak gdyby nic sie nie stalo zaczal relacjonowac mi swoj pobyt , i oznajmil ze jutro bedzie u mnie ( ma tutaj rodzine ) . jestem w szoku jak moza tak kogos traktowac !! ja juz oswoilam sie z mysla ze to koniec wszystko bylo zaplanowane ze jade ze to koncze. a on dzwoni jak by nic sie nie stalo ;( czy ja przesadzam ?
boje sie jutrzejszej rozmowy ze swoimi argumentami mnie przekona i nie bede na tyle silna zeby to zakonczyc ;( nawet nie wiecie ile kosztowaly mnie zdrwoai i nerwow te 3 dni ... a on zjawia sie jakgdyby nic

7

Odp: bezradność

Może nie jestem jakimś ekspertem w tych sprawach, ale uważam, że powinnas stanowczo, spokojnie wytłumaczyć Jemu to, co Ci sie nie podoba w Nim i w Waszej całej relacji, a nastepnie powinnas zakonczyc z Nim to wszystko. Uwierz, że jesli bedzie Mu faktycznie na Tobie zalezało, to zrozumie swój błąd i postara się, aby Ciebie odzyskac, bo podasz Mu wczesniej konkretne powody przez ktore nie chcesz z Nim być . Jesli Tobie rowniez ,mimo wszystko, bedzie nadal zależało to daj Mu ostatnią szansę ( ale nie od razu, na jego pstrykniecie palca! Niech naprawde sie o to postara). Nie daj się traktowac tak, jak CI sie nie podoba i jak sprawia Ci to przykrość.

8 Ostatnio edytowany przez manek74 (2011-02-21 21:14:58)

Odp: bezradność

Szczerze w to wątpie Chuda to taki typ pana i władcy liczy się tylko on i nikt inny żadna kobieta z kimś takim nigdy nie będzie szczęśliwa.On ma swoje priorytety które są najważniejsze i żadne rozmowy nie mają sensu bo niczego nie zmienią.

Kasandro zrób to co postanowiłaś nie ma przyszłości w tej relacji.

9

Odp: bezradność

Manek74 być może i masz rację, ale ja osobiscie zawsze wolę żałowac to, co zrobilam niż to czego nie zrobilam. Dlatego sądzę, że danie Jemu szansy ( jeżeli Kasandrze naprawde na Nim zalezy) to dobre wyjscie, bo jesli On teog nie wykorzysta Kasandra nie bedzie zadawala sobie pytania, czy " Dobrze zrobiłam zrywajac z Nim>? Może jeszcze była jakaś szansa? " .

10

Odp: bezradność

Chuda może i masz rację ale on ograniczy sie tylko do obietnic poprawy a na drugi dzię będzie to samo

11

Odp: bezradność

Własnie o to chodzi, żeby Kasandra od razu nie leciała do Niego tylko dlatego, ze On okazala choc odrobinkę poprawy. Niech jego zmiana bedzie procesem długotrwałym , bo jesli Mu zalezy to tak łatwo po paru dniahc styaranaia się napewno sie nie podda.

12

Odp: bezradność

Wiesz co po tym co napisaliśmy pozwólmy JEJ podjąć decyzję i tak w końcu tu chodzi o nią nie o nas zgadzasz się ze mną ?

13

Odp: bezradność

kasandro wybacz za ostre słowa- ale on cię zwyczajnie,, olewa''
jeżeli komus na kimś zależy to -,,łapie każdą chwilkę'' by mieć kontakt z Tą osobą .
Zastanów się jak On cię traktuje?
Gdzie ty jesteś w tym związku..?
na którym miejscu..?

14

Odp: bezradność

Doris popieram tak się nie da budować związku

15

Odp: bezradność

witajcie. 2 dni bylo ciszy kiedy był we włoszech. 3 dnia na wieczor mieli przyjechac ( on i 2 jego znajomych). okolo 20 zobaczylam ze sa dostepni na gg - napisalam. oboje byli zdziwieni ze milczal przez tyle dni. doslownie 20min pozniej - zadzownil , jak by sie nic nie stalo zaczal relacjonowac swoj pobyt. pozniej dodal ze jutro bedzie w moim miescie. zdzwilam sie ze nagle chce przyjechac ale nie dalam sie poniesc emocjom - powiedzialam ok jutro porozmawiamy bo mam ci cos do powiedzenia.

wczoraj popoludniu przyjechal po mnie pod dom. podjechalismy gdzies na spokojnie porozmawiac. rozmowa byla w sumie jednostronna. ja wyglosilam swoj monolog ze nie mam sily tego dalej ciagnac ze zranil mnie moje uczucia i ze nie zasluzylam na takie traktowanie.
on powiedzial ze nie odwzajemnia moich uczuc , ze byl na siebie zly ze majac kogos tak cudownego jak ja w ogole o mnie nie mysli , nie teskni , ze nie moze dac mi szczescia , i mial nadzieje wracajac do mnie po naszym 1 rozstaniu ( kiedy uznal ze sam nie wie czego chce) ze nam sie uda ale jednak sie nie udalo , ze zmuszal sie wiele razy zeby okazac mi uczucie ale go z jego strony nie ma.

mam zal bo wiele razy powtarzal mi ze nie robi nic na sile - ze jesli by czul ze nam sie nie uda nie pakowal by sie w to 2 raz - a wczoraj powiedzial ze dawal nam 40% szansy , powiedzial ze mnie nie kocha - a tydzien temu mowil ze mu zalezy , mowil tez ze ma gdzies swoja ex i ze nie wyobraza sobie do niej wrocic a wczoraj przyznal ze cos jeszcze musi do niej czuc skoro o niej mysli . wysylal mi mase sprzecznych sygnałow ... nie umiem tego pojac jak mozna miec 2 twarze. jednego dnia mowic jak zalezy ci na drugiej osobie a 2 dnia totalnie ja olac i powiedziec cos tak przykrego.
po tej rozmowie napisal mi sms ze wie ze bede cudowna zona i matka i ze gdyby dalo sie sterowac uczuciami kochalby mnie jak nikt nikogo ale niestety tak sie nie da. nie wiem po co napisal mi tego sms zeby mnie jeszcze bardziej dobic?
ja uznalam ze jest niedojrzaly , egoistyczny , chcial mnie podporzadkowac , a kiedy widzial ze mnie juz ma znudzilo mu sie .
nie wiem czy teraz da mi spokoj i zrozumie ze nie chce go znac czy po czasie znowu sobie przypomni jaka to cudowna kobieta bylam ( jak za 1 razem) i znowu zapragnie wrocic. ja mam tylko nadzieje ze nie trafie juz na kogos takiego ... ze jednego dnia mu zalezy a drugiego dnia sam nie wie czego chce sad

16

Odp: bezradność

kassandra: no powiem Ci szczerze ze nic z tego chyba nie bedzie... sad uciekaj, bo nadzieje juz sobie zrobiłaś... po prostu nie czuje z Toba wiezi. Moj facet w ogole do mnie nie dzwoni i nie pisze bo taki ma charakter, nie lubi telefonow ale na pewno nie wyjechalby nigdzie beze mnie i zawsze mi mowi ze mnie kocha. a on napisal ze nie da sie sterowac uczuciami czyli widzisz - on nie umie sie zmusic. to wazne co napisal i wszytsko wyjasnia!

17

Odp: bezradność

Kasandra, najwazniejsze, że sie wyjasniło... Przynajmniej wiesz na czym stoisz i mimo, ze jest to przykre to na pewno to dobry poczatek aby zaczac cos nowego, lepszego smile!

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026