Tak jak w temacie - podzielcie się wrażeniami
Czy tegoroczne Walentynki spełniły Wasze oczekiwania? Jak je spędziłyście? Czy jest co wspominać, czy ot, zwykły dzień?
Podobne tematy
ja spedziłam je sama w domu do tego chora bo moj CUDOWNY KOCHANY facet jest w gorach ze znajomymi i nawet nie złozył mi zyczen. a na sms 'czy bedzie wieczorem na gadu ' odpisał ze jak nie wroca pozno ze znajomi ze spaceru to da mi znac. odpisałam pewnie bedzie za pozno. dziekuje za zyczenia na walentynki. pa
oczywiscie zero odzewu. mam dosc tego zwiazku tych piepszonych walentynek i tego dnia ;(
ogladalam dzisiaj jeszcze film romantyczny i sie pobeczałam
podsumowując dzien do d...upy
miły wieczór z chłopakiem przy winku i świecach...
) Na koniec mała kłótnia ale ogolnie ok ;D
wypasiony weekend..... hotel, teatr, knajpki, zwiedzanie.....
po ponad 20 latach małżeństwa.... niesamowite przeżycie.... było super
a ja płaczę cały dzień...cudowny dzień...
achh...beznadziejny dzień i tyle...:(
powiedzcie mi jak to jest ze facet jednego dnia zrobiłby dla kobiety wszystko a drugiego ma ją głęboko w du***? nie ogarniam tego... (tą kobieta oczywiscie jestem ja sama...)
Wyjatkowo "mizerny dzien"...jestem bardzo smutna,brak motywacji...
DORIS plakalas z radosci czy to taka ironia?
Nienawidze tego dnia , tak jak DORIS2727 przepłakałam cały dzień.
Cudowny dzień , pomimo ,że było mroźno ,to praktycznie cały czas świeciło słońce , bezchmurne niebo , piękna sprawa . Widzę ,że kobiety rzeczywiście przywiązują większą wagę do dat . No tak urodziny , rocznice , walentynki , kto by to spamiętał jak nie Wy ?
Ja spędziłam je w domu omijając mojego faceta szerokim łukiem i nawzajem
kupiłam sobie kwiatki i udaje ze jest ok
z chłopakiem jesteśmy pokłóceni już sama nie wiem o co mam dość
już sama nie wiem czy kocham czy walczyć czy się poddać czy co................
Cudowny dzień , pomimo ,że było mroźno ,to praktycznie cały czas świeciło słońce , bezchmurne niebo , piękna sprawa . Widzę ,że kobiety rzeczywiście przywiązują większą wagę do dat . No tak urodziny , rocznice , walentynki , kto by to spamiętał jak nie Wy ?
no tak ktoś musi pamiętać
, ale tak wogóle to się zgadzam z Tobą, piękny dzień, podobnie jak dziś, kiedy ma się cudownego męża , który sprawia , że każdy dzień to jak walentynki, imieniny, urodziny razem wzięte to kto by pamiętał daty
jeden warunek , że musi to działać w obie strony !
Płakac!!!!!!!! Dziewczyny przestancie, nie ma sensu, ja wieczór spedziłam z serialem m jak miłosc ![]()
A my zamówiliśmy chińszczyznę do domu i czekaliśmy na nią półtorej godziny!! Cały czas się żarliśmy, bo byliśmy głodni = źli
Ale później było cudownie ![]()
wlasnie - Zona73 dobrze to ujelas - kiedy ma sie ta cudowna osobe u boku i oboje sie staracie to kazdy dzien to walentynki, urodziny i imieniny razem wziete
a jak u mnie?
Przed wyjsciem do pracy Misiak obudzil mnie, zlozyl zyczenia, wspolna kawa, pojechal do pracy, ja caly dzien przed tv w lozku walkujac ulubione odcinki Friends(len mnie dopadl, dopiero o 15 ruszylam tylek aby sie upodobnic do kobiety), nastepnie powrot Miska z pracy, wspolne zakupy, wspolne robienie kolacji, i po upojnym deserze z kilkoma nowosciami, moje Kochanie slodko usnelo, a ja razem z Draco (jeden z naszych mlodziezowych kociakow) przytulona do niego ogladalam film. I tak sie obudzilismy o 5 rano z warczacym tv...
Dzisiejszy poranek taki sam, tylko, ze bez zyczen, ale z kawa i "Kocham Cie", powoli sie pomaluje, polaze po sklepach, juz ogarnelam domek, wiec tylko obiad mi zostal do zrobienia i zajmowanie sie soba do powrotu Mojego
czyli... w sumie podobnie jak wczoraj, wiec nic niby nic nadzwyczajnego, ale dla mnie bardzo nadzwyczajne po naszych wczesniejszych przebojach. On juz zrozumial czego ja pragne i potrzebuje, to nie sa drogie prezenty, co chce sama sobie kupie, ja potrzebuje czuc sie kochana... I czuje ![]()
wypasiony weekend..... hotel, teatr, knajpki, zwiedzanie.....
po ponad 20 latach małżeństwa.... niesamowite przeżycie.... było super
to fantastyczne, że mężczyzna po tylu latach małżeństwa potrafi tak miło zaskoczyć kobietę ![]()
moje walentynki były bardzo przyjemne. jednak z racji tego, że wypadły w poniedziałek każde z nas miało swoje obowiązki zawodowe.
z samego rana dostałam od Niego własnoręcznie wykonana laurkę, co mnie niezwykle wzruszyło
później spotkaliśmy się na mieście, dostałam tulipany i poszliśmy na obiad do restauracji. było bardzo miło ![]()
Z synem, migreną, z pracą, ale bez załamywania się, dzień jak każdy inny!!! Moje Walentynki z mężem zawsze kończyły się kolacją przy świecach (do znudzenia, bo sama gotowałam), a potem kłótnią. Kolejne lata to kwiatek i życzenia na owal się. Przykre? Przykre, że w to brnęłam. Pozdrawiam:)
A my spędziliśmy również miło dzień. Z małym byliśmy w restauracji i nawet nikt nam nie zwrócił uwagi, że on tak się wydziera
Później teściowa doprowadziła do wariackich furii wszystkich domowników, więc się ubrałam i poszłam poćwiczyć. Wróciłam syn nakarmiony, wykąpany i mogłam spokojnie się położyć i go uśpić
Po tym filmik i lulu. Luby uczył się cały wieczór i stwierdził, że dużo się nauczył
Aha, rano gdy wstałam zrobić śniadanko dostałam miłego MMS-a ![]()
przełożyłam dzień walentynek na inny dzień
dostałam kwiatucha razem spedzilismy wieczor,ale nie świętując
nie mam ochoty póki co , luzuję po niedawnych kłótniach.
Ja spędziłam cudowne walentynki z koleżanką w muzeum (pod sukiennicami) a później na romantycznej kolacji we dwoje w McDonalds
nawet mają tam takie specjalne zestawy dla zakochanych za 9 zł ![]()
A wszystko przez to, że wczoraj był poniedziałek i ja tu, a mój piękny tam ...
a my mieliśmy wczoraj pojechac sobie do CH do McDonalda (bardzo romantyczne, co nie?) ale nie wypaliło bo mój luby był zbyt zmeczony po pracy:( więc przynajmniej poszliśmy do tutejszego sklepu i nakupowaliśmy sobie słodkości i objadaliśmy się cały wieczór, no cóż, inaczej wyobrażałam sobie ten dzień ale nie było najgorzej;) pozdrawiam
Nie obchodzimy Walentynek
Więc i nic szczególnego się nie działo. Wychodzimy z założenia, że taki przyjemny dzień można sobie zrobić w każdy inny dzień, a komercja nas denerwuje ![]()
hmm dzien jak codzien... co prawda dostałam kwiatka - kupionego za ostatnie pieniądze ( tak twierdził) ja przygotowałam cos co mój M bardzo lubi na obiad, a potem ja lezałam przed Tv oglądając seriale a on zrzucał węgiel do piwnicy ... i tak to minęły walentynki - komercyjna bzdura
Walentynki to u mnie dziwny temat. Niby nie obchodzimy... ale chciałabym obchodzić. :<
Ale poza tym, całkowicie normalny dzień.
Walentynki ,walentynki i już po szczerze mówiac naprawdę zwykły dzień..praca,montowanie szafy i róża piękna,długa,czerwona-i tylko buziak!tak spędziłam walentynki!moze nic specjalnego,ale miło....
uważam że uczucie nalezy pielegnowac cały okragły rok:) a nie tylko jeden raz w roku.... czesto za wszelką cenę coś aranżować a pózniej sie rozczarować... nic innego jak moda z zachodu...
my staramy się nie zapominac o swoich pragnieniach , o miłosci jaka nas łączy.. 14 luty to dla nas dzień jak co dzień...
uczucie trzeba pielegnowac caly rok, tylko ze sa kobiet ktore byc moze gdyby nie ten dzien nie dostaly by kwiatka lub nie uslyszalyby "kocham cie"
u mnie nic by sie nie dzialo, gdyby corka(5lat) nie wymyslila ze-musimy sie ladnie ubrac, mama zrobi dobry obiad, postawimy swieczki-a wiec tak zrobilam bo zyc nie dawala:) maz kupil dla mnie duza biala roze(biala to zdrada??:P) a corce mala zolto-czerwona ale mala sie cieszyla, jej pierwszy kwiatek w zyciu, byla zadowolona bardzo gdy jedlismy ja cora maz i syn obiad...oczywiscie przy swiecach:)
a potem zwykly dzien, tv i komputer, ale nie narzekam, grunt ze wciaz razem:)
Hmm... moje walentynki chyba fajnie
chociaż w niedziele dostałam już prezent bo wczoraj się nie widzieliśmy ale zadzwonił rano by powiedzieć KOCHAM CIĘ - dziwne znam faceta nie długo i nie mogę mu powiedzieć tego samego bo Go tylko lubię . Chociaż bardzo miłe czuć się kochana i docenianą. Mieszkam sama więc w walentynki obudziłam się sama w pracy sama a po pracy do sklepu po dobre winko i do mojej najlepszej przyjaciółki i fajnie spędziłysmy wieczór na babskich plotkach.
Tegoroczne Walentynki zaskoczyły mnie po całości. Z racji, iż dla mnie nie jest to wielkie święto (uważam, że każdego dnia powinno ukazywać się sobie uczucia) nie liczyłam na zbyt wiele. Ot rano buziak na dzień dobry i cisza do wieczora. Natomiast wieczorem byłam zaskoczona kolacją z winem i ciepłymi słowami, na które dłuższy czas czekałam. Czyli jednym słowem udane ![]()
Hmmm, dla mnie dzień jak każdy inny:) Nie mamy parcia na Walentynki:) Spędziliśmy je osobno ze względu na pracę, ale jak każdego dnia były telefony i miłe słowa, więc chyba walentynki mam codziennie. Co do prezentów to wolimy dać sobie coś bardziej wartościowego dla nas i przemyślanego z okazji swoich małych rocznic lub urodzin, a nie jakiegoś tam 14 dnia lutego.
Jak je spędziłam?Jak każdy inny dzień.Siedzieliśmy w domu.Ugotowałam ulubione danie mojego parntera.słuchaliśmy radia, zapaliłam świeczki i tak sobie rozmawialiśmy:) było miło.
Ja cały dzień spędziłam sama w domu bo jestem w 8 miesiącu ciąży a mój luby był w pracy od rana do wieczora - ktoś musi pracować , żeby inni mogli sobie w restauracjach przesiadywać ;/. Wrócił koło 23 ... a ja byłam tak zmęczona ,że poszłam spać.
Po południu tylko zadzwonił i się zapytał czy się nie obrażę , że mi nie kupi kwiatków ale nie ma czasu - to powiedziałam ,że nie ma sprawy. Dzień wcześniej dostałam kwiatki od mojego taty ..... a mój luby walnął na stół stówkę i powiedział żebym sobie kupiła coś za to , bo on nie wie co mi kupić. Wrócił wieczorem z pracy dał mi buziaka i poszliśmy spać - i tyle z moich walentynek.
Jak facet ma się starać na siłę to już lepiej niech nic nie robi ;/
kiedyś bardzo dawno temu, znajdowałam prezenty pod poduszką, dostawałam przysłowiową różę
ale od kilku lat staram się przygotować na to, że będzie to zwyczajny dzień
bez kwiatów, upominków, wyznań
dlatego ja też nie kupuję żeby nie piętrzyć emocji
mąż i tak się wysilił bo kupił wino
To co najgorsze to świadomość, że tak samo jest w święta, moje urodziny i imieniny
Ostatni bukiet kwiatów dostałam na urodziny przed naszym ślubem.
Obchodzimy tylko urodziny dzieci.
Do tego niedobór seksu, który już przestał mi przeszkadzać ale powoduje że tracę pewność siebie.
Wczoraj dostałam walentynkę ale od kolegi i nie miałam odwagi jeszcze jej odpakować,
mimo iż jest to typowo przyjacielski gest.
Orszulik mnie chyba czeka to samo co Ciebie .... bo mój luby nie obchodzi ani walentynek ani szczególnie urodzin .... a o naszej rocznicy to w ogole nie pamietal i mial ja gdzies bo twierdzi , ze nie ma glowy do dat. To co dopiero bedzie po slubie ....
Ja nie mam jakiegos parcia na święta ... ale to zycie jest juz wystarczajaco szare i do dupy ... to po co sobie je jeszcze bardziej przyciemniać? Trzeba mieć coś " swojego" .... intymnego .... bo jak tak dalej pojdzie to juz calkiem gruboskroni sie staniemy - my ludzie.
kupiłam znajomym serduszka z czekolady nawet moim ulubionym paniom z mojego banku też wieczorkiem poczytałam ksiażkę sączyłam moje ulubione winko obejrzałam swój ulubiony serialik no i poszłam spać
To ja powtórzę: "dzień jak co dzień". Nic wielkiego się nie wydarzyło. Nawet się nie widzieliśmy. Niestety sprawy ostatnio tak się układają, że spotykamy się tylko raz w tygodniu na kilka godzin. Teraz też nie widać spotkania na horyzoncie. To jest w tym najsmutniejsze, a nie to że nie dostałam całusa w ten dzień. Dla mnie równie piękny mógłby być każdy inny dzień, byleby spędzony razem. Walentynki nigdy mnie nie kręciły. Jedynie w podstawówce lubiłam dostawać serduszka.
Walentynki, jak walentynki. Dla mnie to był zwyczajny dzień, tyle, że mój mężczyzna dał mi pięknego kwiatka a ja mu czekoladki. Daliśmy sobie buziaka i "nara".
Poza tym zwyczajny dzień, spędziliśmy go raczej osobno, widzieliśmy się tylko rano przed jego pracą a moją szkołą.
Dla mnie walentynki nie są jakimś szczególnym dniem, dla mojego męża też. Nigdy ich nie obchodzimy jakoś szczególnie - nie ma kwiatów, wyjazdów, restauracji... To, że się kochamy widać codziennie, więc walentynki się niczym nie wyróżniają. Szczerze mówiąc ja nawet o nich zapomniałam - przypomniał mi mąż, który po prostu złożył mi rano życzenia ![]()
Walentynki spędziłam jak każdy inny zwykły dzień. Ale tylko dlatego,że mój Luby jest tysiące km ode mnie.
Odbijemy to sobie w marcu,ponieważ wtedy się spotkamy
MImo tego,że jest tak daleko nie zapomniał o walentynkach,sprawił mi przyjemność smsem. ![]()
Wiem,że tam czeka na mnie prezent walentynkowy,który chce mi wręczyc osobiście
I kwiaty.
Więc spoko. ![]()
Orszulik mnie chyba czeka to samo co Ciebie .... bo mój luby nie obchodzi ani walentynek ani szczególnie urodzin .... a o naszej rocznicy to w ogole nie pamietal i mial ja gdzies bo twierdzi , ze nie ma glowy do dat. To co dopiero bedzie po slubie ....
Ja nie mam jakiegos parcia na święta ... ale to zycie jest juz wystarczajaco szare i do dupy ... to po co sobie je jeszcze bardziej przyciemniać? Trzeba mieć coś " swojego" .... intymnego .... bo jak tak dalej pojdzie to juz calkiem gruboskroni sie staniemy - my ludzie.
Ivee masz rację
ale czasami lepiej schować się w swoją bez emocjonalną skorupę
40 2011-02-15 19:00:34 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-02-15 19:01:23)
A ja lubię Walentynki. Rozczula mnie ten komercyjny zajob tak samo jak choinki tuż po Wszystkich Świętych.
Wesolutko, kolorowo, licealiści się namiętnie liżą po przystankach, dziewczyny uśmiane z kwiatkami marzną na spacerkach. Nawet te debilne serduszka gadające też mnie nie drażnią.
Osobiście spędziłam w domu, normalna orka, firma, gary, dzieci, pieluchy, nocnik, firma, gary, etc.
Raniutko dostałam bukiet krwistoczerwonych róż i namiętnego buziaka z wyznaniem. Odwdzięczyłam się walentynką kartkową z dopisaną odręcznie próbką ciętego i jadowitego humoru (jak co roku). Przyjęto z aplauzem.
Wieczorem jak szkodniki poszły spać - obśmialiśmy się po raz setny na Pan i Pani Smith sącząc winko. Fajnie było.
Obiadu nie gotowałam - w końcu kurna walentynki.
Rozczula mnie ten komercyjny zajob tak samo jak choinki tuż po Wszystkich Świętych.
Szczerze, to mnie też to drażni..
Wieczorem jak szkodniki poszły spać - obśmialiśmy się po raz setny na Pan i Pani Smith sącząc winko.
Też to oglądaliśmy, bo nic ciekawszego nie leciało
chociaż myślałam nad wypożyczeniem jakiegoś horroru xD
ja nie lubię walentynek. uważam,że jak ktoś kogoś kocha to darzy osobę uczuciem przez jakiś czas i niepotrzebne mu Walentynki i badziewne pluszowe prezenciki.
wczoraj miałam zamiar ryczeć w domu cały dzień, jeść lody i zadręczać się komediami romantycznymi,a tymczasem zagadałam po prostu do ludzi którzy tak jak ja są samotni zebrała się ekipa 20 osobowa.
wyobraźcie sobie miny ludzi w klubie gdzie były same pary i leciały smętne piosenki do których my tańczyliśmy całą ekipą przytulańce ![]()
trzeba sobie radzić i się nie załamywać
pozdrawiam
My raczej nie obchodzimy takich świąt, ale... zrobiłam mojemu torcik (zdjęcie w wątku 'jaki prezent na walentynki'
) więc M. odwdzięczył się bukietem róż ![]()
Wieczorem obejrzeliśmy melodramat 'Twój na zawsze' i zasnął wykończony po pracy
Było całkiem miło ![]()
ja bardzo lubię walentynki, chociaż też jestem zdania, że jak kochać, to cały rok! ale to taka wdzięczna okazja do świętowania... także na walentynki się uparłam mimo, że mój facet non-stop powtarzał, że nie uznaje tego święta i nie będzie go obchodził. potem do protestowania doszło, że ma już plany. nie wierzyłam. ale w końcu powiedział, że idzie do pracy akurat w ten dzień (w zastępstwie za kolegę akurat, że wg planu na uczelni poniedziałki ma wolne). zrobiło mi się smutno, trochę pokaprysiłam, ale uznałam, że no nie będę dziecko, trzeba zaakceptować. i zaakceptowałam
a tu proszę, po zajęciach wysiadam z tramwaju, a tu nagle mnie ktoś łapie w pół, dając buziaka i wręczając różę ? wszystko z tą pracą wymyślił... i biedak na dworze 1,5h sobie postał, bo po zajęciach skoczyłam do wykładowcy jednego coś omówić ;d no i potem poszliśmy do kina i na kebab (bardzo romantycznie, wiem
). samo wyjście może nie było niczym oryginalnym, ale ja wolę to, niż wymyślanie nie wiadomo czego. tradycyjne wyjście jest dla mnie fajniejsze ^^
Walentynki powinny być każego dnia w roku, nie tylko raz:) codziennie powinno się dbac, pielegnowac, wielbic druga polówke:)
No ale wracając do tematu. Ja walentynki spędziłam z facetem w jego domu. Początek dnia zapowiadał się dość obiecująco, jednak potem chłopak strzelil focha (chyba udzielilo mu sie moje PMS:P) i przez dluższy czas nie rozmawialiśmy tylko oglądalismy kasete z wesela mojego brata. I niestety tak było do samego końca. On ok 22 poszedł spać z fochem i to by było na tyle z moich walentynek
przykro mi się zrobiło, bo specjalnie do niego pojechałam, by miło spedzic, wieczor, noc, a on taki numer wystrzelil
fochnał się niewiadomo o co, i dzisiaj oczywiscie przepraszał i mowił, ze mi to wyngradzi. YHY, juz to widze -_- no ale tak jak pisalam wyzej, walentynki powinny byc codziennie:) i moze nie takie, jak jak mialam wczoraj heh
Moje Walentynki były normalnym dniem nawet nie wyszłam na spacer,poszłam tylko na mszę do kościoła.A pózniej pojechałam z rodzicami do sklepu i sama sobie sprawiłam prezent kupiłam sobie wodę perfumowaną z Bi-es. Love forever,zapach mi się spodobał.
Akurat Walentynki były u mnie takie nijakie, pare dni wcześniej spędzilismy dużo milszy dzień. Mój ukochany był wyraźnie nie w nastroju więc nie było co kombinować, skończyło się na zwykłej kawie
Za to dostałam walentynkę z napisanym przez niego wierszem ![]()
Miła knajpka, dobre jedzenie, winko, róża, ukochany facet... Czyli wszystko super
A i nieoczekiwane towarzystwo dzikiego szczura w owej knajpce co również miło wspominam, bo kocham gryzonie ;] Zabawny dzień xD
Spędziłam fantastyczny wieczór/noc w towarzystwie przyjaciółek- świece, winko, przysmaki oraz 15 cudnych odcinków serialu "Dwóch i pół". Pod koniec, Kobietki (pod wpływem alkoholu) przypomniały sobie, że wciąż są same (z własnego wyboru), i tak z komedii zrobił się melodramat
.
Spędziłam fantastyczny wieczór/noc w towarzystwie przyjaciółek- świece, winko, przysmaki oraz 15 cudnych odcinków serialu "Dwóch i pół". Pod koniec, Kobietki (pod wpływem alkoholu) przypomniały sobie, że wciąż są same (z własnego wyboru), i tak z komedii zrobił się melodramat
.
Hehe:) fajne miałaś walentynki ![]()
Jesteśmy również tego samego zdania co Anemonne - nie obchodzimy walentynek. Nasz kraj jest daleko za murzynami jeśli chodzi o tradycyjne obchodzenie tego święta,a jeśli ktoś się uparł i lubi proszę bardzo. Ja myślę,że każdego dnia można się czymś zaskakiwać,spędzać miło czas, wychodzić gdzieś razem...a przede wszystkim się kochać
Nie tylko w dzień 'zakochanych'..