już jako mało mała dziewczynka wiedziałam że picie alkoholu to jest coś złego.Mama alkoholiczka tata alkoholik.jako 15-letnia dziewczyna poznałam chłopaka skromny uczciwy dobry.może dla mnie nie była to miłość ale to była jedyna osoba która znała moją rodzinę od podszewki której nie przeszkadzało skąd pochodze.pobraliśmy sie po pięciu latach.w tym czasie naprawde go pokochałam.byłam pewna że taka osoba nie zrobi mi krzywdy wierzyłam że sobie ułożymy życie że zbudujemy swój azyl bezpieczny spokojny pełen miłości.potem urodziła sie nam córeczka a mój mąż poszedł do szkoły.wtedy zaczął wracać pod wpływem alkoholu.raz drugi trzeci kłociłam sie z nim prosiłam.po trzech latach ukończył szkołe i skończył z piciem.w domu znów zapanował spokój.ale nie na długo .każde święta każdy sylwester każde imieniny czy wesele kończyły sie awanturą bo mój mąż pił ile wlezie były przypadki że wymiotował i znowu pił.pomagała mi teściowa za to jestem jej bardzo wdzięczna ona jedyna wiedziała że jej syn ma problem a reszta mówiła że mój mąz jest dobry pracowity czego ja od niego chcę?zawsze jak na drugi dzień wytrzeźwiał to mnie przepraszał a ja mu wybaczałam.po ośmiu latach małżeństwa które mogę określić nie najgorsze urodziłam synka rok później zmarła teściowa pobudowaliśmy sie i wtedy zaczęło sie piekło.w trkcie budowy pił prawie codziennie twierdząc że jak pracuje to trzeba sie napić.jeżdził pod wpływem alkoholu zaczął mnie oszukiwać olewać.pod wpływem alkoholu wszczynał awanture która kończyła się że zabierałam dzieci i jechałam do mamy bo sie bałam jego.musze tu napomniec że moja mama nie pije już od 15-tulat jest żywym dowodem że można sie z tego wyleczyć.potem zaczeły się trzydniówki picia mojego męża.zawsze dochodziło do awantur a ostatnio do przemocy.wiem że z mojego małżeństwa nie zostało nić może być tylko gorzej.trzy miesiące temu zmarła moja siostra zostawiając dwójkę dzieci pod opieką mojej mamy.chciałabym zacząc życie od nowa ale nie wiem jak nie mam pomocy od nikogo a ja sobie sama nie dam rady gdzie mam jej szukać.musiałabym sie wyprowadzić ale nie mam gdzie więc tkwie w tym związku jak większość z nas i wykańczam sie psychicznie jestem wrakiem człowieka.
Podobne tematy
Wszystko zależy do tego czy chcesz jeszcze walczyć o swoją rodzinę czy nie masz już sił. Tak czy owak potrzebna Ci pomoc psychologa i wsparcie osób znających tę tematykę. Poszukaj na forum wątków w tym temacie i na pewno znajdzie się jakaś rada, jakieś namiary na pomoc specjalistyczną
Trzymaj się ciepło i korzystaj z forum - to też może pomóc
Tak bez pomocy psychologa, nie dasz rady ja proponowałabym jeszcze ośrodki dla osób uzależnionych, i współuzależnionych.Będzie ciężko ale dasz radę musisz uwierzyć w siebie ,a wierz mi dla dobra siebie i dzieci warto.
Dobrze, że jesteś świadoma tego, że to małżeństwo nie ma teraz racji bytu, przez zachowanie twojego męża. Wiele kobiet ślepo wierzy, że z dnia na dzień mąż przestanie pić i stanie się cudownym mężem, ale tak się nie dzieje. Także połowa sukcesu za Tobą.
Masz się gdzie podziać, także nie zastanawiałabym się i otrząśnij się trochę z tego koszmaru mieszkając u mamy. I nie skazuj się od razu na stracenie, wiele kobiet z takiej sytuaji wychodzi obronną ręką. Może mąż zastanowi się nad sobą i będzie chciał wszystko naprawić, czego mu życzę. A Tobie, żebyś uwieżyła w siebie i swoje siły, bo kobiety są niezniszczalne
pozdrawiam
Oj, Campino13 rzeczywiscie masz zrujnowane zycie. Szpony ALKHOLIZMU sa niestety bardzo silne i niosa za soba patologie, rozpacz i dramat. Sama doswiadczylas wiele z tego co pisze, wiec wiesz co chce powiedziec. Przykro , ale sama musisz podjac jakies sensowne decyzje.Masz przeciez dzieci za ktorych los jestes odpowiedzialna. Sprobuj porozmawiac z mezem jak bedzie trzezwy, moze cos da sie jeszcze z tych zgliszcz ocalic. Jesli nie , to musisz to swoje zycie jakos pozszywac. Poszukaj w internecie organizacji ktore zajmuja sie uzaleznieniami od alkoholu. Organizacje te z pewnoscia cie wespra w twoich dzialaniach na rzecz ochrony ciebie i dzieci. Probuj , wiem ze dasz rade. Zycze powodzenia i duzo duzo wytrwalosci. Pamietaj nie ty pierwsza i ostatnia masz takie problemy. Znam osoby ciezko okaleczone przez stycznosc z alkoholikiem. I one wlasnie daly sobie z tym problemem rade. Wiec i ty musisz sobie tez poradzic , bo nie masz innego wyjscia.Pozdrawiam.
czy ktoś może ze mną porozmawiać ktoś kto miał podobny problem?
Pomocy możesz poszukać w:
1. poradni ds. uzależnień - tam też są grupy dla DDA (dorosłych dzieci alkoholików) oraz osób, których bliska osoba jest uzależniona od alkoholu
2. rejonowej komisji ds. rozwiązywania problemów alkoholowych
3. ośrodku pomocy społecznej