Mam lat 28 I jestem nie szczęśliwa
przez 7lat żyłam w toksycznym związku , uwolniłam się z niego i jak to mówią wpadłam z deszczu pod rynnę.
Związałam się z człowiekiem który ma trójkę dzieci . Jeden chłopiec lat 12 mieszka z nami ,drugi ma 8 lat
Gdy go poznałam po dwóch miesiącach okazało się że jego była jest w ciąży . urodziła się dziewczynka.
Jesteśmy razem dopiero dwa lata a ja czuje jakby mineło pół wieku .
On stracił pracę rok temu , ja jestem samodzielna i całkiem dobrze zarabiam , problem jest taki że on przed naszym związkiem zadłużył się tak że płacimy 4tys.miesięcznie za same długi plus wynajem mieszkania , alimenty tel. itp.
Pomaga mi zarabiać ale reszta jest katastrofą . Nigdy go w domu nie ma bo chodzi na box na inne treningi do córki itp itd
w niczym mi nie pomaga jak mu tłumaczę to mówi że się zmieni ale zmiana trwa tylko przez parę dni ,
potem wraca do starych nawyków.Mam dość a jakby tego było mało to planuje by drogiego chłopaka wziąść do nas bo matka chce go nam oddać bo ma dość i sobie z nim nie radzi. Na początku się zgodziłam ale później po przemyśleniu ja nie dam rady chyba zwariuje z nimi dwoje . Powiedziałam że nie godzę się na to a on że w takim razie on się wyprowadzi bo dzieci są najważniejsze .Mam wrażenie że zostałam oszukana . Jak ja coś chce to nie dostaję niczego jak np. chce mieć swoje dzieci i wciąż słyszę że nie teraz bo coś . Nie wiem co mam myśleć , co robić::sad((((
Musze dodać że zawsze powtarzał mi iż nigdy sytuacja córki mnie nie dotknie
a dotyka co rusz ani nie mogę jej poznać ani zobaczyć bo mama dziecka sobie tego nie życzy.
On chodzi do niej co dwa trzy dni . O opowiada pokazuje zdjęcia a ja cierpię on tego nie rozumie .
Gdy dziecko przyszło na świat oszukiwał mnie kłamał że idzie do kolegi a szedł do niej po czym stwierdził że kłamie bo musi
bo ja go do tego zmusiłam ponieważ czepiam się że za często chodzi i nie ma czasu dla mnie.
Teraz kłucimy się o wszystko a on twierdzi że to ja jestem toksyczna i się czepiam.Nawet już nie kochamy się ze sobą i to też moja wina ale nie rozumie tego że kobiety sex zaczyna się w głowie a jak ja mam z nim iść do łóżka gdy czuje się źle czuję się nie doceniona zlekceważona i nie ważna . Czuję się nie kochana jakbym mu była potrzebna tylko po to by było mu wygonie w życiu..