Postanowiłam założyć nowy watek, tak jakby kontynuajce poprzedniego.
W czwartek odeszłam od mojego partnera. Moje lęki obawy sie niepotwierdziły, nie zastrasza mnie, nie nachodzi moich znajomych, nie prubuje niszczyc moich celów ani wplywac na to.
Myslalam ze juz jest dobrze pisał ze rozmawia z pania psycholog, ze pragnie znów sie zakochac, ze dostal rosline o ktora ma dbac i chce dbac.
a dzis napisal tobie i szczerze mówiac nie wiem co o tym mam mysleć, wiem ze jest do tego zdolny, jak sie denerwuje potrafi sie samookaleczac, kilka razy mówił jak to zrobi, i jak ma wygloadac jego pogrzeb.
a tu cytuje wiadomosć która dostałam:
Dla mnie wszystko się skończyło, nie daje rady, spieprzyłem
wszystko co mogłem, tak bardzo cię kochałem, dla mnie się życie
skończyło, jestem chyba na tyle silny żeby ze sobą skoczyć, nie
przysyłaj mi nic, zapomnij że byłem, dzisiaj z mamą rozmawiałem jak
chce żeby mój pogrzeb wyglądał, po prosyu nie daje rady to jet
silniejsze ode mnie, rezygnuje wszystkiego co miałem, chciałbym abyś po
mojej śmierci zaopiekowała się moimi maskotkami, Boje się śmierci jak
tchórz ale chcę ją przygotuję się i t zrobię, może cię odwiedzę
żeby cię pocałować na dobranoc ale nie dziś dałem sobie czas do
końca tyg lub na początek, bo musze dokończyć sprawy,nie chce nic od
ciebie, przepraszam ile dałbym żebym odwróvił czas, ale dla mnie życie
straciło sens...........nie chce skrzywdzić już nikogo..................
Żegnaj
PROSZE WAS O POMOC BO NIE WIEM CO MAM ROBIC, CZY REAGOWAC NA TO CZY NIE.
NIE CHCE MIEC JEGO ZYCIA NA SUMIENIU.
POZDRAWIAM