Przyjaciel powiedział - z nudów poprzewracało ci się w dupie. Może. Ale jestem babą i mam prawo do "dnia narzekania na faceta". A co! Zwłaszcza,że mi podpadł, drań jeden.
Byłam w wielu związkach. Fajnych i niefajnych. Jest co wspominać. Obecny okazał się o tyle zaskakujący, że od początku miałam go za poważny. Minął rok i tak sobie myślę, że chyba jeszcze sporo czasu musi upłynąć, zanim ja do takich spraw dorosnę.
Kocham mojego mężczyznę bardzo, ale denerwuje mnie to, że nigdy nie podarował mi...kwiatka. Były urodziny, imieniny, święta, Walentynki. Nigdy,nic! Nie jestem z tych, które mówią albo sugerują, bo wymuszenia pozostawiają niesmak. Czy ten człowiek nie rozumie, że kobiety trzeba dopieszczać?!
Jak zbliża się jakaś okoliczność, to pyta - "a co ci kupić?". Odpowiedź jest stała - nic. Bo ja wszystko mam. Sam z siebie nigdy niczego nie wymyśli. A ja z głupiego breloczka bym się ucieszyła, byleby była to zaskakująca niespodzianka, taka od niechcenia, od niego. I zamęcza mnie miesiącami i daje do wyboru tysiąc bezużytecznych propozycji. A ja go zbywam - nie,nie,nie. On się dąsa, aż podejmę decyzję.
Niby deklaruje, że nudzi mu się w domu, ale nigdy nie zabiera mnie gdzieś. Na spacer, do parku, do biblioteki, do spożywczaka chociażby. Siedzimy w domu, oglądamy telewizję, uprawiamy seks i wracamy do naszych zajęć. Bo zima. Ale czy zimą nie można powałęsać się bez sensu przez głupich 15 minut? Dotlenić? Łóżko-kuchnia-łazienka. Stała trasa mojego wybranka. I moja.
Jak mam doła, to mówi, że go nudzę. Bo jak ja mogę mieć doła, kiedy w telewizji leci mecz? Sprawiam, że on też jest niezadowolony, bo smęcę bez sensu a powinnam się cieszyć. I czy to ważne, czemu jest mi źle? Nie. Ważne, że Hiszpania awansowała.
I mówię mu wreszcie - jak mi się polepszy, to się odezwę, bo nie chcę psuć ci humoru. A on się cieszy. A ja bym chciała,żeby raz jedyny zrobił coś od siebie i przyszedł sam i pocieszył i był przy mnie i zrobił to spontanicznie. Niezapowiedzianie. Bo on musi mieć w grafiku wszystko poukładane. W ten dzień robi to a w drugi tamto.
A teraz sobie siedzę sama i bądźcie pewni - on o mnie nie myśli. Bo spotkał się z kolegami i robią super interesujące rzeczy. Jak nadejdzie mój dzień,to wtedy spyta, czy mam się dobrze. Przy czym nie zapamięta odpowiedzi.
Nawet słodycze mi się skończyły... Babski żywot!
Podobne tematy
No tak babski żywot niestety ja też nie dostaje kwiatów ale nie o to tu idzie na pocieszenie powiem że mąż nawet nie pamięta kiedy mam urodziny
Ale wracając do ciebie nie prościej mu powiedzieć co cie trapi i nie mówię tu o przymuszaniu do robienia niespodzianek ale o stwierdzeniu faktu którego większość jaskiniowców nie pojmuje jak się jest z kobietą trzeba o nią dbać . Dopóki mu nie powiesz co cię trapi niestety nic się nie zmieni wszak faceci są z marsa.
Witaj fenix ma racje porozmawiaj z nim o tym co cie trapi.Skoro pyta co chciala bys dostac powiedz,ze milo bylo by dostac jakiegos kwiatka...a co do spacerow czy wyjscie na kolacje to kto powiedzial,ze facet musi zaprosic.Ty zrob pierwszy krok zapros go do kina,na kolacje a moze zwykly spacer.Faceci maja inny tok myslenia niz kobiety.FACECI SA Z MARSA A KOBIETY Z WENUS!!!!
musisz mu to powiedziec, ze nie podoba Ci sie jak jest i czego potrzebujesz bo facetom trzeb powiedzieć w prost bo te brany nie kumają delikatnych aluzji i 0 od siebie;p
ja powiedziałam czego potrzebuje i nie załuje teraz jest mi cudownie;)
Konwalia07, jesteś niemożliwa
W sensie, bardzo pozytywna. Twój post wywołał uśmiech na mojej zabiedzonej dzisiaj gębie.
Dziewczyny, sugestie były, a i owszem. Tylko zawsze zbywane są wymówkami. Akurat wtedy cały świat sprzeciwia się wyjściu gdziekolwiek, akurat wtedy najlepiej jest zostać w domu.
Nie wiem, może on się mnie wstydzi? Różne pomysły przychodzą mi do głowy. Tylko że nie jestem jakimś strasznym pasztetem, nieskromnie powiem,że jestem atrakcyjna i zawsze miałam (i mam) powodzenie u płci przeciwnej. Ale być może to nie "to",czego on by oczekiwał...
Może jest trochę egoistą i dba tylko o swoją wygodę, ale nie chciałabym się rozstawać. Tylko jak nim wstrząsnąć,żeby zaczął się starać? Jeśli gadanie nic nie daje,to może trzeba znaleźć inny sposób? Ale jaki?
Ooooo, Kochana. Kwestię awansu Hiszpanii to ja znam od deski do deski. Tyle, że u mnie pojęcie "piłka nożna" jest w stadium zaawansowanym- taki hardcore. Mam na głowie ligę polską, europejską, hiszpańską, francuską i czort wie jaką jeszcze. I ja sobie nie żartuje, jakkolwiek by to nie brzmiało. Przemek z wielkim zaangażowaniem dopilnował mojej edukacji futbolowej, dzięki czemu zaczęłam dostrzegać więcej, niż tylko opalony tors Ronaldo. Gdybyś Ty widziała jego minę, kiedy zapytałam co to spalony! "No jak to, dziewczyno, taki wstyd".
O imieninach, urodzinach, rocznicach jakby Bydle zapomniało, to by w papę dostało, z miejsca. Już sobie szykowałam moją przemowę na okazję "zapomniałem, przepraszam", ale udało mu się wybrnąć z sytuacji i jednak nie zapomniał o moich imieninach. I chociaż jest teraz daleko, daleko, to zadzwonił.
Co zrobić? Kochana, sama mu zrób niespodziewajkę. Jedną, żeby za dobrze nie miał. Daj mu przykład. Nie jest chyba taki straszny, że na to nie zasłużył. Leniem mi tu tylko podjeżdża. Drugi sposób- rusz tyłek. S A M A. I po powrocie z babskiego wieczoru opowiedz, jak się świetnie bawiłaś. Zasugeruj wyjście do kina- na film, który tak bardzo chciałaś obejrzeć.
A jak skuma o co chodzi, to już będzie tylko z górki. Zobaczy, jak fajnie możecie spędzać czas razem! I wcale to nie musi być telewizor i ciapcie.
Kochana, gadasz z ekspertem w tej dziedzinie. Moje chłopisko tak się zaniedbało, że szkoda gadać! Z kumplami na lotki do baru to by wyszedł, ale ze mną na spacer to już po długich namowach (chociaż, jak sobie przypomnę, to i na spacer mnie SAM zabrał). Wiesz, co zrobiłam? Dwa razy, kobieto go w te lotki ograłam i od tej pory uważa mnie za "godnego" rywalizacji przeciwnika. Teraz mamy po co razem wyjść do baru, a nie tak jak wcześniej twierdził "bo jak pójdę z Tatą, to Ty będziesz się nudziła". A gdzież. A kiedyś to takie urocze niespodzianki mi robił, że aż łza się w oku kręci. Zostawił mnie na chwilę w domu i pobiegł do sąsiada zerwać dla mnie białego tulipana. Ileż to ja się wazonów nie naszukałam, żeby bukiety nie zwiędły. Trochę mu się zapomniało, ale już powoli odzyskuje władzę w mózgu, z czego jestem niezmiernie zadowolona ![]()
Oj wiem co czujesz Herbatnik, ale niestety....faceci tacy sa
Wkleje ci linka ktory dal mi duzo do zrozumienia w tej kwestii bo sama mam tak samo a moze i jeszcze gorzej bo sa dzieci....
Pozdrawiam
(dopisz sobie www bo nie moge wkleic tego linka)
jejzdrowie.pl/czy-on-naprawde-sam-sie-nie-domysli-czyli-psychologiczne-roznice-miedzy-kobieta-i-mezczyzna