Witam wszystkich!
Zwracam się z prośbą o pomoc. Piszę to tutaj, ponieważ wiem, że będziecie w stanie spojrzec na tą sprawę obiektywnie, może ktoś juz był w takiej sytuacji i będzie w stanie doradzic.
Już piszę o co dokładnie chodzi, chociaż jest mi naprawdę niezręcznie opowiadac o tym... Mój 25letni kolega nadużywa alkoholu. Wydaje mi się, że pije codziennie lub prawie codziennie. Oczywiście nie kończy się tylko na jednym piwie. Jak sam powiedział dawno temu - pije przed snem ok 4-5 "piwek". Kilka razy zdażyło się, że przyszedł do pracy nietrzeźwy ( bo nie zdążył wytrzeźwiec po imprezie ). I też kilka razy zdażyło się, że nie dotarł w ogóle do pracy... Na jego rękach, twarzy widac nieraz siniaki, rozcięcia ( nie są to ślady tego, że się samookalecza, tylko jakby po prostu nie trafiał przechodząc przez drzwi i oczywiście zawsze ma wytłumaczenia, że sie walnął, ze się przewrócił o krawężnik, bo nie zauważył itp). Szef ostatnim razem dał mu ostatnią szanse, którą właśnie stracił.
Pracownicy też są zaniepokojeni tym faktem, bo bardzo lubią go jako człowieka. Jest bardzo zabawny, inteligentny, przystojny. Mówił, że zależy mu na tej pracy, bo jest w aktualnym etapie jego życia najlepszą pracą jaką może dostac ( kończy studia ). Kilka razy słyszałam, że przypominają mu, że ma byc trzeźwy po imprezie na nastepny dzień pracy, mówią, żeby tyle nie pił skoro nie umie zapanowac nad sobą. On się wtedy "obraża", że ktoś może tak pomyślec, ze jest alkoholikiem.
Rozumiem, że można się czasem zabawic. Ale czy to nie jest już problem, jeśli on bawi sie tak w ciagu tygodnia, a potem zawala prace?
Kiedyś jak zobaczyłam go pierwszy raz w takim stanie pomyślałam że trudno, każdemu się zdarza. Wtedy uśmiechnęłam się i powiedziałam, żeby na siebie uważał. Ale już następnym razem, gdy zauwazyłam, że jest jakiś nieswój nie traktowałam już tego jako głupi, jednorazowy wybryk. Chociaż nie przeprowadziłam z nim rozmowy on doskonale wiedział, że wszystko widzę i tego nie akceptuje. Nie rozmawiałam z nim o tym problemie, bo wydawało się, że miał wyrzuty sumienia - jego zachowanie wskazywało na to, że czuje sie głupio, rozumie swój błąd, a jego oczy przepraszały za wszystko.
Dopiero teraz jak to analizuje to uważam, że powinnam była wcześniej reagowac. Dociera to do mnie i zastanawiam się co mogę zrobic, jak z nim rozmawiac? chciałabym mu pomoc, wytłumaczyc że straci wszystko przez alkohol. A może tylko mi się wydaje? Może to wszystko jest normalne, że chłopak w tym wieku lubi imprezowac z kolegami?