Witam wszystkie panie, chciałbym przedstawić mój problem, który chcę rozwiązać ale wiem że rozwiązać go nie będzie łatwo. Przez wile lat żyłem sobie beztrosko niczym się nie przejmując a przy okazji bawiąc się jak tylko mogłem z kumplami (ja + dwóch moich kumpli to nierozerwalne trio.). Zwiedziliśmy kawał świata nigdy niczego sobie nie odmawiając. We trójkę pracujemy w firmie mojego ojca, stanowiska bardzo dobrze płatne a więc pieniędzy nigdy nie brakowało. Bardzo aktywnie spędzaliśmy czas, bardzo dużo sportu, często jeździliśmy za granicę, ogólnie rzecz ujmując żyło mi się jak w bajce. Oczywiście pojawiały się także dziewczyny ale nigdy nie natrafiliśmy na "te" wybranki z którymi chcielibyśmy dożyć śmierci. Miałem gdzieś w głębi siebie takie przeczucie że nigdy się nie zakocham (mam 24 lata). Przeczucie to zostało całkowicie rozdmuchane po ostatnim wypadzie do rodzinnego domu jednej z koleżanek. Poznałem tam dziewczynę ideał, inteligentna, śliczna, wesoła, urocza, romantyczna, delikatna, czuła i ani się zorientowałem gdy straciłem dla niej głowę. Poznałem ją 2 dni przed wyjazdem, praktycznie całe te dwa dni spędziełem z nią, rozmawialiśmy, spacerowaliśmy, bardzo - ale to bardzo mi się spodobała. Teraz gdy wróciłem w swoje strony ciągle o niej myślę, w głowie słyszę jej głos, widzę jej ciało, słyszę jej śmiech po prostu ja nią żyję!!! Czuję że z każdą chwilą coraz bardziej pragnę jej bliskości, jej dotyku, nigdy wcześniej się tak nie czułem. Bardzo chciałbym z nią być ale niestety nie mogę. Nie w takim stanie w jakim jestem. Po prostu mnie krew zalewa jak sobie pomyślę o tym co mnie dręczy. Jakiś rok, może 1,5 lat temu pojawiła się u mnie nadpotliwość dłoni. Żyłem jednak tak szybko że nigdy o tym nie myślałem po prostu mi to nie przeszkadzało. Wiele o tym czytałem i pocieszające jest to iż u mnie dolegliwość ta ma łagodny przebieg, raz się pocę raz nie. Dopiero gdy poznałem tą dziewczynę zdałem sobie sprawę że to może być poważny problem w związku. Wiele osób się krępuje o tym mówić, ja nie. Jestem człowiekiem racjonalnym. Po prostu to jest przeszkoda i trzeba ją pokonać. Wiem że dla osoby z którą byłbym związany takie wilgotne łapska nie byłyby czymś przyjemnym a i dla mnie fakt ten też byłby udręką. Nie wiem jak ona by na to zareagowała. Byłem u naprawdę wielu lekarzy ale wszędzie słyszałem jakieś brednie i owijanie w bawełnę. Nawet wysokiej klasy lekarz twierdził iż nie ma jak na razie metody która by pozwoliła raz na zawsze pozbyć się problemu. Przecież to są brednie!!!! dzisiejsza medycyna nie wymyśliła sposobu na taką prostą dolegliwość??!! jakoś mi się nie chcę w to wierzyć. Krew się we mnie gotuje bo wiem że z takimi wilgotnymi łapskami nie mogę zbliżać się do tej dziewczyny. Na dodatek ona też jest mną zainteresowana na poważnie. Kumple jak to kumple mówią że się zbytnio nad sobą rozczulam ale ja to widzę inaczej. Proszę was bardzo powiedzcie mi jak to jest u was. Może któraś z was ma faceta który ma podobną dolegliwość?? Może wiecie jak mógłbym się tego pozbyć. Chciałbym wiedzieć co o tym myślą kobiety czy to jest bardzo duży problem?? Jak to może wpłynąć na związek. Może któraś z was orientuję się w temacie i mogłaby mi coś polecić, jakiś zabieg, cokolwiek. Oferowano mi BOTOX ale to trzeba powtarzać bo to działa tylko na określony czas. Proszę was pomóżcie. Na początku kwietnia znowu się tam wybieramy (zasługa moich "troskliwych" koleżków:D, podobno bardzo się ucieszyła że przyjadę:D:D:D:D:D:D:D:D) i wtedy chcę się jej oświadczyć.Każdy dzień bez niej przeciąga się w nieskączoność. Kocham ją bardzo mocno i nie odpuszczę, wiem że drugiej takiej nie znajdę.
PS. Za wszystkie błędy czy niespójne logicznie zdania z góry przepraszam ale właśnie jestem po 32godz w pracy więc ledwo żyje:D