Mam problem..
Przedwczoraj bylam na takiej malej popijawie ze znajomymi, byl ze mna moj chlopak. Opijalismy moje zdane prawo jazdy, swieta i wogole ![]()
Przyznam troche przesadzilam z alkoholem i kilka razy przewrocilam sie na sniegu, ale kurde prawo jazdy zdaje sie raz w zyciu i dawno nie pilam wiec kilka kieliszkow wodki zcielo mnie z nog.
Chlopak byl u mnie wczoraj. Klocilismy sie o to strasznie w pewnym momencie nawet zlapal mnie za szyje... mialam dosyc.. zaczelam plakac i mowic mu zeby dal mi spokoj ze mimo ze jestesmy ze soba rok ja mam juz dosyc, zebysmy sie rozeszli. On powiedzial ze nie da mi spokoju, ze za bardzo mnie kocha. Ale potem zamilkl, a ja mu tlumaczylam ze my nigdy sie nie dogadamy, ze lepiej rozstac sie teraz niz pozniej ciepriec, ze jestesmy mlodzi znajdziemy kogos innego.
Nagle patrze na niego a on ma lzy w oczach, nic powiedziec nie mogl.. Nie moglam na to patrzec, przytulilam sie do niego i sie pocalowalismy, skonczylo sie to w lozku. Mowil ze tak bardzo mnie kocha..
Teraz jestesmy razem , ale ja nie wiem czy dobrze zrobilam.. Kocham go ale jego zakazy i zazdrosc niszcza nasz zwiazek.. pokasowal mi nawet wszystkie numery z telefonu...
Co ja mam robic pomocy...
Podobne tematy
Witaj Madziu,
chłopak nie ma prawa kasować Ci nr., dopuszczać się rękoczynów!
Jesteś uległa i na to pozwalasz (vide opisana syt.). Powinnaś twardo nie pozwolić na takie zachowanie, nie zważać na jego łzy, etc.
Zaproponuj terapię żeby umiał sobie poradzić z zazdrością i agresją, inaczej krzyż na drogę ![]()
Cześć madziu, czytam Twojego posta i tak jak by, czytała o sobie. Tylko ja jestem w takiej sytuacji, że to już było i mineło i nie wróci. Mialam chłopaka który był o mnie chorobliwie zazdrosny. Konczyłam z nim lekko 10 razy ale ciągle wracałam do niego. Takie błędne koło. Skończyło sie na tym, że nie mogłam sama z domu wychodzić na miasto bo on był zazdrosny, nie mogłam mieć znajomych, bo on był zazdrosny itp. a najgorsze było to że musiałam mu poświęcać 100% mojej uwagi bo kończyło się to kłutnią. Ja Cię nie straszę. Tylko ostrzegam, musisz postawić na swoim, dać mu do zrozumienia, że Ty nie jesteś jego własnością, że on nie może Tobą dyrygową a juz tym bardziej kasować nr telefonów i być agresywnym w stosunku do Ciebie. On musi Cię kochana szanować, bo jeżeli tego nie będzie robił to nie jest Ciebie wart. Porozmawiaj z nim, tylko bez płaczu, bo on wtedy wie że ma nad Tobą przewagę i postaw mu ultimatum. Może na początku takie niewinne, jak np. dłuższy czas rozłąki. Musisz być twarda i pewna siebie. Życzę powodzenia.
Coś wy się za bardzo rozpędziły co do wątku który opisała autorka,poszło raczej o alkochol wybaczcie nie każdemu facetowi się to podoba jak jego kobieta się wywraca,nie którzy różnie reagują,pisała tylko o tym incydencie i o żadnym innym,najwyrażniej poszło mu o alkohol
Mylisz się, Dary. Kasowanie numerów z telefonu nie ma związku z alkoholem. To objaw chorej zazdrości. A rękoczynów nie usprawiedliwia nic - nawet gdyby po pijaku się rozebrała i tańczyła nago na ulicy on nie ma prawa jej szarpać ani dusić!
Magdo - poważnie zastanów się nad przyszłością tego związku. Musisz dać chłopakowi jasno do zrozumienia, że nie godzisz się na takie traktowanie i że nie jesteś jego własnością. Jeśli będzie próbował to zrozumieć i zmienić - może jest dla Was szansa. Jeśli nie - uciekaj od niego. To dopiero początek horroru jaki zazwyczaj chorobliwie zazdrosne osoby umieją zafundować swoim partnerom. A jeśli do tego dochodzi agresja - czarno widzę przyszłość Waszego związku.
Podczas picia alkoholu róznie bywa -ja mam np,ochotę na wszystko mogłabym szaleć,biec ,tańczyć
męzczyzni inaczej są oporni-ja np.wypiłam szmpana kiedyś na sylwestrze i smialam się ,cieszyłam ,tańczyłam a facet byl zazdrosny bo nie czul tej mojej radości a był zły i tego nie wytrzymał
ja tak nie potrafię nie znosze granic i smutku na siłe -tzw.wypada
a jak cię dusił niebezpieczne ale podniecające -na granicy
Pokłócili się o alkohol nic dziwnego,co do rękoczynów to masz racje,a dla czego wykasował jej ,nr tel.tego nie napisała dosłownie nie widzę tu chorej tylko zwykłą zazdrość, która jednak jakaś powinna być
Związek bez zazdrości jest troche melancholijny, ale nie do przesady z ta zazdrością. Można być zazdrosnym ok. No ale ludzie każdy ma prawo się napić i ja nie widze tu powodu do wszczynania awantury. Daje sobie ręke uciąć ze jak to on by sie opil i ona by mu to wypomniala, to kto byl by na kogo zly??? No kto?? On na nią oczywiście!!! Za to ze ona jest zla na niego bo on wypil......
No prawo się napić ma, ale czy musi?,w związku kompromis musi być,ponadto facetom takie numery okazyjne wywroty przelatują po plecach i naczej to wyglada niż narąbana dziewczyna
10 2010-12-27 21:40:05 Ostatnio edytowany przez nie_taka_zwykla (2010-12-27 21:41:24)
Ja na szczęście nie pije alkoholu, więc nie mam takich problemów. Mój facet tak samo ![]()
Witaj w klubie ![]()
Skoro są rękoczyny, to pora kończyć ten 'związek'. Nie mówiąc już o kasowaniu numerów, które jak dla mnie jest jasnym objawem chorobliwej zazdrości.
Dary, dla mnie narąbany facet jest tak samo obleśny i obrzydliwy jak narąbana dziewczyna. Tutaj także nie stosuję podwójnych standardów.
Jakaś zazdrość powinna być w związku, ale na pewno nie taka. Agresji tolerować nie można, bo ona wraca.
13 2010-12-28 01:12:03 Ostatnio edytowany przez Dary (2010-12-28 01:14:50)
No my to odbieramy inaczej po niekąd a pewnie ci znajomi wtrącili mu te trzy grosze a pod wpływem alkoholu też coś pewnie mu palneła itp. wystarczyło do mocniejszej kłótni, to że się raz stało to nie znaczy że tak ma być na pewno mu jest przykro z tego powodu, odwrócić biegu wydarzeń nie można,jedynie może to jakoś wytłumaczyć,przeprosić ponieść konsekwencje na przyszłość itp. i nigdy do tego nie wracać,gdyby mu na niej nie zależało to po kłótni poszedłby w piz...u i tyle.Autorka wyrażnie napisała złapał ją za szyje a mógł za ręce nogi itp... i na tym się skończyło, zakończenie incydentu było ciekawsze.A co do telefonu to już kompromis między nimi jeśli jemu przeszkadzały numery w nim zapisane to jeśli jest zanim to powinna sama wykasować a nie sprawiać mu przykrości,nie powinno się robić na złość drugiej osobie ,trzymajmy się tego co napisała autorka w poście lub poczekajmy na kolejność wydażeń ,jak coś żle napisałem to prosze poprawić ![]()
Przykro mi, ale rękoczyny to coś, co zawsze się powtarza. Może następnym razem kiedy będą się kłócili, to ją uderzy, bo stracił nerwy, bo ona coś powiedziała, bo znajomi mu coś powiedzieli? Dla mnie nie ma usprawiedliwienia dla facetów, którzy biją swoje dziewczyny, i dla mnie to jest jasny znak, że takiego faceta trzeba kopnąć w dupę i uciekać, bo później jest tylko gorzej.
A co do telefonu to już kompromis między nimi jeśli jemu przeszkadzały numery w nim zapisane to jeśli jest zanim to powinna sama wykasować a nie sprawiać mu przykrości,nie powinno się robić na złość drugiej osobie ,trzymajmy się tego co napisała autorka w poście lub poczekajmy na kolejność wydażeń ,jak coś żle napisałem to prosze poprawić
Tak samo z telefonami. Okej, może nie wiemy, jak dokładnie wyglądała sytuacja, ale to co piszesz, Dary, jest śmieszne. Jemu przeszkadzały numery, jakie ona ma w swoim telefonie? I dlatego on mógł wszystkie jej kontakty wykasować? Żeby co, ograniczyć ją, bo nie wiem jaki może być inny powód? Dla mnie to jest objaw jakiejś choroby psychicznej, a nie tylko zazdrości.
No to już Ci tłumaczę, Dary. Na babską logikę (a ponieważ post pisała kobieta, więc prawdopodobnie babska interpretacja jest właściwa) opisany incydent nie byl jedynym przykladem zazdrości i agresji (patrz tytuł wątku).
Ja nie twierdzę, że jemu na niej nie zależy. Owszem zależy, ale widze w tym możliwość niebezpiecznej zalezności zwanej zawłaszczeniem. Np on nie miał prawa kasować numerów z jej telefonu! To głupie i dziecinne. Albo chore.
Dary, a weź Ty mnie oświeć w czym gorsze jest łapanie za ręce czy nogi od łapania za szyję? To ja Ci powiem jak to wyglada z punktu widzenia kobiety, która miała do czynienia z facetem podobnym do tego z tematu. Łapanie za ręce czy nogi to przepychanka - element agresji, ale stosunkowo mało niebezpieczny, czasem ma nawet jakies okoliczności łagodzące. Łapanie za szyję - agresja na najwyższym poziomie. Znam ten gest z autopsji - kiedy duzo silniejszy przeciwnik ściska cię za szyję - nie masz szans i tylko od przeciwnika zależy czy cię wypuści czy nie. U faceta zaślepionego agresją łatwo o przekroczenie granicy i może dojść do poważnego nieszczęścia. Teraz chłopak zlapał ją za szyję i puścił, przy kolejnej awanturze może ją sobie troche poddusić, a może ona zacznie się bronić i go uderzy to on jej żebra połamie? Wybacz, Dary, ale wg mnie nie ma usprawiedliwienia dla agresywnego zachowania faceta. Facet jest od kobiety silniejszy - jeśli wyciąga łapy do słabszego to znaczy, że szwankuje mu wszystko - poczynając od panowania nad sobą i realnej oceny sytuacji, poprzez rozpoznanie ról społecznych, kończąc na honorze.
16 2010-12-28 11:18:21 Ostatnio edytowany przez Dary (2010-12-28 11:37:41)
Dalej nie rozumiecie o czym pisze no ale niech tak będzie
Co do agresji to pewnie że masz racje i to 100% co opisałaś,opisałaś z resztą totalną bijatyke co w poście się tego nie doczytałem :)Fakt są młodzi jeszcze dużo przednimi,sytuacja się powtórzy to ma jasną sprawe,a każdy powinien mieć jedną szanse,co do telefonów busiu to dla ciebie śmieszne dla innych nie,poczekajmy lepiej na dalszy bieg wydażeń ![]()
dla rozlużnienia sytuacje proponuje posłuchajcie muzyki ![]()
Dla mnie kasowanie numerów bez mojej wiedzy nie jest w żaden sposób śmieszne. Jest uwłaczające, w dodatku jest to zamach na moja prywatność.
Co do dawania 'drugiej szansy' damskiemu bokserowi- są rzeczy które można wybaczyć, i których lepiej nie wybaczać dla własnego dobra.
Napisze sprostowanie bo widze ze w oczach Darego wyszlam na jakas alkoholiczke...
Nie pije duzo, wlasciwie pije bardzo zadko i w maly ilosciach. Po zdanym prawku postanowilismy zaszalec czy to takie zle ? Nie chcialam sie upic.. wypilam tylko kieliszkow. Pierwszy raz w zyciu stala mi sie taka sytuacja ze troche nogi mi sie plataly.
A co do jego zazdrosci i niewlasciwego zachowania to nie byla pierwsza sytuacja...
Kiedys chcial zlamac mi karte sim.. bo za duzo osob mialo moj telefon. Robil awantury ze jakis chlopak do mnie napisal. Doszlo nawet do sytuacji ze znalazl jednego chlopaka na miescie i chcial z nim "porozmawiac" ale obeszlo sie naszczescie bez tego bo kolega go powstrzymal..
Mialam zakaz na chodzenia jakiekolwiek imprezy sama.. nawet na glupia osiemnastke do kolezanki nie moglam isc.
W klubie chodzil krok w krok za mna.. doszlo do tego ze tanczyl za mna bo jakis koles do mnie podszedl.
A co do jego agresywnego zachowania to coz, prawda jest taka ze nie raz mialam siniaki za rekach bo mnie zlapal, za jakas glupote... potem przepraszal mowil ze to sa nerwy, ze tak bardzo mnie kocha ze nie panuje nad emocjami, Mowil tez ze nigdy mnie nie uderzy, ze to tylko trzymanie za reke itp.
Teraz niby wszystko jest wyjasnione, on mowi ze tak bardzo mnie kocha ze oddal by za mnie swoje zycie, ze zmieni swoje zachowanie, ale zebym i ja zmienila.
Kocham go najmocniej na swiecie.. On mowi ze chce byc ze mna juz na zawsze, ze jak skoncze szkole to zamieszkamy razem, ze sie oswiadczy, ze chce miec ze mna dzieci, a ja nada nie wiem co moze mu do glowy strzelic.
Momentami jest miedzy nam,i tak cudownie ze ludzie wokol nam zazdroszcza, a czasami zyje w piekle..
Ja juz nie wiem co robic... ![]()
19 2010-12-28 12:41:23 Ostatnio edytowany przez Dary (2010-12-28 13:13:54)
Sorki cie nie pisałem że jesteś alkoholiczką ani cię taką nie wyobrażam,to były przykłady
(Wszystko co zle sie zaczyna, dobrze sie kończy)
co w niektórych przypadkach to przesadza a w innych aby go zrozumieć postaw się w jego sytuacji lub niech robi to samo w tedy jeśli coś do niego czujesz to zrozumiesz mam nadzieje że wiesz o czym pisze
chyba że chcesz stworzyć wolny związek typu róbta co chceta ,to już inna sprawa.Co do jego poczynań szarpania za ręce to porozmawiaj z nim że sobie tego nie życzysz i nie powinno tak być.co do imprez to raczej powinnaś iść z nim.Przemyśl pożądnie sytuacje czego chcesz a czego nie<twoja sytacija była podoba do naszej na początku ,jesteśmy z sobą 16L to stalowa konstrukcja jestesmy z sobą szczęśliwi przykre czasy dawno mineły i za nic w świecie nie mamy zamiaru od siebie odejść w ręcz przeciwnie jedno za drugim pójdzie w ogień.Wybacz czasem aby obudzić śpiącego trzeba nim poruszać delikatnie mówiąc ![]()
Sorki cie nie pisałem że jesteś alkoholiczką ani cię taką nie wyobrażam,to były przykłady
(Wszystko co zle sie zaczyna, dobrze sie kończy)
co w niektórych przypadkach to przesadza a w innych aby go zrozumieć postaw się w jego sytuacji lub niech robi to samo w tedy jeśli coś do niego czujesz to zrozumiesz mam nadzieje że wiesz o czym pisze
chyba że chcesz stworzyć wolny związek typu róbta co chceta ,to już inna sprawa.Co do jego poczynań szarpania za ręce to porozmawiaj z nim że sobie tego nie życzysz i nie powinno tak być.co do imprez to raczej powinnaś iść z nim.Przemyśl pożądnie sytuacje czego chcesz a czego nie<twoja sytacija była podoba do naszej na początku ,jesteśmy z sobą 16L to stalowa konstrukcja jestesmy z sobą szczęśliwi przykre czasy dawno mineły i za nic w świecie nie mamy zamiaru od siebie odejść w ręcz przeciwnie jedno za drugim pójdzie w ogień.Wybacz czasem aby obudzić śpiącego trzeba nim poruszać delikatnie mówiąc
Nie chce byc w zwiaku typu "robta co chceta", ale nie chce tez byc ograniczana.
Jestem z nim, ale chce tez miec swoje zycie. Chociaz troche wolnosci. Chce zebysmy sobie ufali, byli razem, ale czy zwiazek to bycie blizniakami syjamskimi ? Ile ludzi, tyle podejsc do tych spraw. Ja zrobie wszystko zeby czul sie ze mna dobrze, ale czasami nie mam sily kiedy awanturuje sie o glupote badz o to ze kolega napisal co slychac ;/
Obydwoje jestesmy uparci i kazdy dazy do udowodnienia swojej racji.. moze w tym tkwi problem ?
No cóż ta ja ci powiem jak jest u nas to długa historia ale piękna :)A tak w skrócie ja dostosowałem się do niej ona do mnie i jest idealnie np. gdy jej przeszkadza telefon ta ja go wywale całlkowicie i ona zrobi to samo bo związku sobie trzeba pomagać a nie przeszkadzać działa to u nas jak magnes który przyciągnął a nie odpycha
Czyli to złapanie za szyję to nie był jednorazowy wybryk. Jest chorobliwe zazdrosny o każdego człowieka, który chociaż trochę się do Ciebie zbliży. Zakaz chodzenia na imprezy samej. Łamanie karty SIM, bo za dużo osób ma Twój numer.
Wg mojego punktu widzenia istnieje tylko jedna opcja- uciekaj póki masz okazję. Agresja i chorobliwa zazdrość to coś, co z czasem się rozrasta, a sama widzisz, że wcale nie jest lepiej, i nie pomaga rozmowa, tłumaczenie i Twoje łzy. Związek to przede wszystkim wolność- 'jestem z Tobą, bo chcę,mogę odejść w każdej chwili, ale tego nie zrobię, bo Cię kocham', a nie niewola, którą chce Ci zafundować ten chory chłopak. To jest właśnie to, co vinnga zgrabnie nazwała 'zawłaszczaniem' drugiej osoby. Uciekaj, bo to nie miłość, tylko obsesja na Twoim punkcie!
Boję się tylko, że jeśli odejdziesz, on naprawdę może dostać świra i zacząć Cię prześladować...
23 2010-12-28 15:40:26 Ostatnio edytowany przez Dary (2010-12-28 15:43:44)
[ Związek to przede wszystkim wolność-]=[róbta co chceta] Nie przesadzaj ,musisz tak wszystko wyolbrzymiać
uciekaj,najprostsze co można doradzić
Nie.. ja go nie zostawie. Za bardzo go kocham.
Ja wiem ze on nie zrobi mi krzywdy na powaznie, a ze jest taki nerwowy.. no coz kwestia charakteru.
Mam czasami takie chwile zwatpienia, kiedy mysle sobie ze czas to skonczyc, ale nie potrafie. Wiem ze on bardzo mnie kocha. Byc moze problem tkwi we mnie ?
No ja ci uciekać nie doradzam próbuje ci tylko pomóc,znam twoją sytuacje doskonale
związek z drugą osobą to trzeba z niektórych rzeczy zrezygnować,spróbuj jeśli chcesz w delikatny sposób się do niego dostosować a on na pewno zrobi to samo ,po jakimś czasie zobaczysz efekty w moim przypadku są niesamowite ![]()
Problem nie tkwi w Tobie, przynajmniej tyle można wywnioskować z tego, co napisałaś. Patrząc obiektywnie, w normalnym związku nie ma miejsca na przemoc i chorą zazdrość. Dziwię Ci się, że potrafisz zaakceptować to, że ktoś ogranicza Twoją wolność ot tak, nie mając do tego ani prawa, ani podstaw. Teraz chce bić Twoich kolegów, kasować telefony, później zabroni spotykania się z koleżankami, a może w ogóle zamknie Cię w domu i zabierze telefon?
Ale tak, nie zostawisz go, bo przecież go kochasz. Polecam temat 'kobiety kochające za bardzo'. Tam jest pełno bitych, poniżanych, odartych z godności i szacunku, które 'nie zostawią, bo kochają'. Może kiedy naprawdę Ci przywali zrozumiesz, że nie było warto.
I tak, Dary, powinna uciekać. Bo regułą jest to, że jeśli facet raz użyje siły, to i przy następnej okazji z niej skorzysta. Nie warto wierzyć w wyjątki, bo one tylko potwierdzają regułę. I nie zrozumiałeś mojego przesłania o wolności w związku. Przeczytaj jeszcze raz.
No ja ci uciekać nie doradzam próbuje ci tylko pomóc,znam twoją sytuacje doskonale
związek z drugą osobą to trzeba z niektórych rzeczy zrezygnować,spróbuj jeśli chcesz w delikatny sposób się do niego dostosować a on na pewno zrobi to samo ,po jakimś czasie zobaczysz efekty w moim przypadku są niesamowite
Tak tez postaram sie zrobic ![]()
Dziekuje bardzo za wszystkie rady :*
28 2010-12-30 23:43:43 Ostatnio edytowany przez Dary (2010-12-30 23:44:22)
Busiu może tak być a w cale nie musi,jak ktoś zapali pierwszego papierosa to będzie prawdopodobnie palił dalej,a inny z wymiotuje i nigdy tego nie weżmie, ja też kiedyś lubiałem alkohol,ale 15 Lat go w ustach nie miałem! i nie będe
to tak do przykładu co może być a co nie musi
Potwierdzam opinie dziewczyn, mówiące - zachował się agresywnie raz - będzie sie to powtarzać. Jakiś czas temu rozstałam sie z męzczyzną, którego zachowanie było bardzo podobne do zachowania chłopaka Magdy. Moja babcia powtarzała tak: uderzył raz, będzie bił do końca zycia/ wstawic mozna - wyzywał, ponizał, znecał sie psychicznie/. Jest to chyba pewien rys osobowości, ktory łączy cechy: chorobliwa zazdrość, niskie poczucie wartosci, cheć zagarnięcia bliskiej osoby - ogranicznie kontaktow ze znajomymi, deprecjonowanie takich znajomosci, sprawdzanie notatników, telefonów, włamywanie sie na poczte, przemoc fizyczna i psychiczna. Przy czym dzieje sie to w czterech ścianach - na zewnatrz pozory miłsci, zainteresowania. Osoby trzecie nie potrafią zrozumieć o co takiej kobiecie chodzi - przeciez on tak kocha, zazdrośc dobrze o nim świadczy = skoro taki zazdroscny, to tak bardzo zakochany. BZDURA. To chore,patologiczne zachowanie, świadczace o problemach z psychika. Ja, jeśli nie chcialam robić razem tego co mój chlopak, potrafiłam dostac po twarzy, byc szarpana, uderzona...potrafil rzucic w szale we mnie tym,co mial pod reką. Emocje zalewaly mu swiadomośc, tracil całkowicie kontrolę nad sobą. Zdarzały sie sytuacje, gdy jechaliśmy samochodem i wkurzyl sie, potrafił szarpać sie co latwo mogło spowodowac wypadek. Potem twierdził, że nie moze sie opanowac, ale same przeprosiny z trudem przechodziły mu przez gardło. Zapewne osoba czytająca zastanowi sie, czy dałam po sobie tak jechać- nie, w zwiazku z tym zdarzały sie po prostu bojki. Ten chory związek, z odchodzeniem, wracaniem trwal ok. 3 lata...Gdy chciłam odejsć, potrafił wydzwaniac, grozić mi, ze nie będe miała spokoju - w pracy, w miescie gdzie mieszkamy.Skończyło sie tego lata...rozwiało i wiem, że dobrze ze to koniec. Ale wiem tez, ze kocham go nadal i to jest rowniez chore. Mam swiadomosć, ze problem jak najbardziej tkwi rózwnież we mnie..ze prawdopodobnie jestem uzależniona od schematów, które przyswoiłam w domu..Próbuje nad nimi pracować...
I tak jesli czytam posty mężczyzn, którzy mowia, ze to nic symptomatycznego, ze kobieta jest duszona za gardło,sprawdzana jak niewolnik, to ogarania mnie beradność, smutek..Bo ilu jest takich ludzi, którzy myslac podobnie, być moze przyzwalaliby na podobne zachowania?
A ja się tutaj odniosę do pominiętego trochę tematu kasowania numerów. Oprócz tego, że telefon to moja własność i nikt bez mojej zgody nie ma prawa go dotykać (inaczej: wprowadzać zmian, bo odebranie telefonu czy odczytanie smsa keidy ejstem zajęta to dla mnie normalka), to kasowanie numerów to nic innego, jak utudnianie komuś życia (ukochanej osobie?!).
Nie wiem jak Wy, ale ja oprócz znajomych mam tam zapisane numery do ważnych osób - moich wykładowców, ginekologa, dentysty, weterynarza mojej kotki itp. I o ile część numerów da się odzyskać, to np. skąd po takiej akcji mam wziąć prywatny numer mojej promotorki?
Dary - miłość to wolność, bo to JA decyduję, z czego chcę zrezygnować i w jaki sposób dostosować moje życie do związku. Kiedy ktoś decyduje za mnie (jak niestety da się odczuć w związku Magdy) to zakrawa na pewna formę totalitaryzmu. Nigdy poświęcanie jednostki dla wyższego dobra nie przynosi dobrych skutków.
Witaj Magda. Czytałem o twoim problemie. Pomyśl że ja mam to samo ;-( Bardzo kocham moją dziewczynę , zalezy mi na niej bardzo mocno, kocham tylko ją... Czasem jak się kłucimy ona doprowadza mnie do takiego stopnia że też jestem dla niej agresywny ;-( za szyje zlapałem ją tyklo 2 razy ;-( najczęściej szarpnołem ją ;( ja nie chce tego robić bo ją kocham;-( tylko czasem nie wiem jak mam się powstrzymać ;-( proszę ja aby sie uspokoiła zaczeła ze mną roamawiać jak chłopak z dziewczyną a ona w kłutniach traktuje mnie jak jakiegoś śmiecia, frajera itp... Niewiem juz co ja ma robić w takich sytuacjach aby jej nie krzywdzić bo w końcu ją naprawdę kocham... może ty byś mi coś doradziła jak mam unikać tego nad czym czasem nie panuje ;-(( jestem też chorobliwie zazdrosny i zabraniam jej sie spotykać z jej kolegami, ale tu jest duży powód dlaczego.. ponieważ ona ma takich kolegów ze jak jest z nimi to oni ja dotykają gdzie nie mają, a ona nie umie na to zaaragować poprawnie... jednym słowem pozwala sobie aby oni to robili.. A ja jej zabraniam dlatego że boje się o nią że ktoś ja zgwałci... jedna z moich koleżanek już brutalnie pobili i zgwałcili i to kolega którego znała 7 lat... twój partner może też tego się bać że skrzywdza cie tak samo i dlatego ci zabrania więc zrozum go albo pogadaj czy tego się boi...
ps,. sorki za błędy i liczę też na twoją pomoc... pozdrawiam