Witam.
Mam problem, dlatego postanowiłam tutaj napisać. Chodzi o mojego faceta? Jesteśmy ze sobą trochę ponad 3 lata. Ogólnie jest nam dobrze razem, dogadujemy się, często rozumiemy się bez słów, jest dla mnie wsparciem, czuję się przy nim bezpiecznie. On też z tego co mówi i z tego jak się zachowuje widać, że jest ze mną szczęśliwy. Jednak ostatnio nazwijmy to, że mamy kryzys.
Zacznę może od lekkiego usprawiedliwienia go (chyba zbyt często staram się go usprawiedliwiać), ale może z tego powodu biorą się niektóre problemy. Mój chłopak jest z rozbitej rodziny, w której wystąpiły kilka razy akty przemocy, a alkohol był tam codziennością. Jego ojczym (którego kochał chyba bardziej niż własnego ojca) zmarł pół roku temu, a teraz okazało się, że również ojciec ma poważne problemy ze zdrowiem.
Są jednak dwa problemy z którymi nie umiem(y) sobie poradzić. Jego kłamstwo i nieodpowiedzialność. Kłamstwo zaczyna się od tego, że nie mówi mi czegoś, bo nie chce sprawić mi przykrości. Np. nie powie że poszedł gdzieś, bo pomyśli, że ja bym nie chciała żeby tam poszedł, wiec powie mi, że został w domu, ale że jest zupełnie gdzie indziej. Jednak później to kłamstwo się rozwija. Kiedy ja się zapytam jak tam było, on musi kłamać dalej, wymyślać wszystko na poczekaniu i wdrąża się w to ciągle kłamiąc, kłamiąc, kłamiąc. Rozmowy były na ten temat wiele razy. Mówiłam mu, że wolę usłyszeć nawet najgorszą prawdę, niż nie wiedzieć tak naprawdę co się dzieje. Owszem pomagało, ale tylko na jakiś czas. Zawsze wracało to średnio co kilka miesięcy. Ostatnio dopiero mój facet sam stwierdził, że ma z tym problem i chciałby pójść do psychologa, może on byłby w stanie mu pomóc. Ale póki co skończyło się tylko na tym, że zapisy są dopiero od nowego roku.
Jeżeli chodzi o nieodpowiedzialność, to ukazuje się ona bardzo często. Zacznę od tego, że mój facet kolejny raz rzucił studia (dokładnie to trzeci raz), i to nie z powodu, że nie daje sobie rady. Jest to spowodowane tym, że nie chodzi na zajęcia regularnie, a profesorowie (co jest oczywiste) nie chcą go później dopuszczać do sesji. Dla kogoś bez wykształcenia po studiach trudno jest znaleźć sobie jakąś normalną pracę? widzę to po tym jakie są oferty w Internecie (bo oczywiście po mieście w poszukiwaniu pracy nie chce mu się chodzić, bo to przede wszystkim gastronomia a on w gastronomii robić nie chce). Póki nie ma pracy, powinien łapać się czegokolwiek żeby tylko się utrzymać. On siedzi i czeka bezczynnie aż coś nowego pojawi się w Internecie, wtedy wysyła CV na maila i czeka na jakąś odpowiedź, zamiast chociażby zadzwonić tam od razu. Już nie mówię o tym, że w zeszłym roku rzucił jedną pracę (bo mu się nie spodobała), nie mając nic innego w zanadrzu. Zdobycie kolejnej pracy zajęło mu prawie 3 tygodnie.
Nie wiem co mam zrobić. Kocham go bardzo. Nie chcę kończyć związku z rozsądku, ale posiadając takie wielkie uczucie. Ale nie widzę przyszłości z kimś nieodpowiedzialnym i nie wiem czy mówiącym prawdę. Będę go namawiać na tego psychologa, może on mu coś pomoże z kłamaniem. A z nieodpowiedzialnością.. nie wiem, ciągle próbuje go pilnować, przypominać mu. Ale ile razy tak można? Zresztą ludzie się raczej nie zmieniają.