Dzisiaj mój tato się mnie pytał czy pojadę z nim do cioci w odwiedziny na święta. Chciał abym z nim pojechał w samym geście aby odwiedzić rodzinę i też zależało mu abym w drodze powrotnej był kierowcą. Powiedziałem mu, że pojadę ale musi się liczyć z tym, że dziadkowi nie podam ręki i będę go traktował jak powietrze. Stwierdził, że jak mam robić z siebie pajaca to lepiej abym nie jechał? Jest słynne powiedzenie, że z rodziną ładnie się tylko na zdjęciu wychodzi. Dziadek odkąd pamiętam mnie obraża i traktuje jak kogoś gorszego. Jak powiedziałem o niektórych sytuacjach mojemu tacie to mi odpowiedział abym się zastanowił czemu mnie tak traktuje. Zdenerwowałem się w tedy bo znam swoją wartość i nie mam zamiaru się zastanawiać czemu ktoś mnie obraża bo uważam, że takich ludzi powinno się omijać i najlepiej nie mieć z nimi nic wspólnego. Ktoś by odpowiedział, że człowiek inteligentny olał by takie gadanie i podał normalnie takiej osobie rękę na jakieś uroczystości po prostu nie spouchwalając się z taką osobą. Denerwuje mnie to jak ten człowiek na każdym kroku mnie obraża i pamiętam każde słowo krytyki jakie na mój temat powiedział. Nienawidzę go za to i dla mnie ta osoba po prostu nie istnieje? Czy ze względu an to, że to jest mój dziadek musze udawać, że mam do niego szacunek? Tym bardziej, że nic od niego w życiu bym nie dostał? Ani w żaden sposób nie jestem od niego zależny?
Jakbym żył według tego schematu jak ten człowiek o mnie mówi nic bym w życiu nie osiągnął i nie chce go znać za to, że za każdym razem jak mnie widzi ironicznie ukazuje mi, że jestem nikim i nic w życiu nie będę miał. Ta cała nienawiść do niego i to, ze widząc go nie mam zamiaru w ogóle się do niego odzywać pozwala mi odciąć się od fal krytyki i w ogóle się z tym w żaden sposób nie utożsamiać. Dlatego nigdy nie podam mu ręki bo nie jestem taki jak mnie ocenia i każde jego słowo które mi powiedział mogło jedynie sprawić, że stałem się silniejszy w swoim życiu będąc ponad tą krytyką. Chyba musiałem wyrzucić to z siebie. Chciałbym wiedzieć co o tym myślicie. Pozdrawiam Michał.
Podobne tematy
Witaj
nie dziwie się że czujesz się skrzwdzony przez Dziadka...
nie wiem jaki powód jest jego zachowania.
Czy taki ma charakter? czy zachowuje się tak również w stosunku do innych osób?
ciężko jest coś tutaj napisać gdyż tak naprawdę dotknąłeś tylko problemu.
Nie wiem jakich słów używał i przedewszystkim w jakich sytuacjach?
I dlaczego twój tata powiedział że powinienes wiedzieć dlaczego tak mówi..
hmm...problem jest chyba głębszy niż tutaj opisałęś...
a może warto stawić czoła temu ,,problemowi'' będziesz tak uciekał?
Moze warto powiedziec mu co czujesz i zapytać dlaczego tak cię traktuje...
jak myślisz?
Ma taki sposób bycia, że lubi się czepiać innych. Mojego tatę też zawsze obrażał. A do tego co mówił to chodziło o to, że jestem jestem głupi, leniwy i do niczego się nie nadaję. Jak mnie nie widział rok czasu i nawet nie wiedział co u mnie słychać to zaczął na mnie krzyczeć że się nie uczę , nie pracuję i nic nie robię... nawet nie wie co studiuje bo wydaje mi się, że jakbym mu powiedział to i tak nie widziałby nawet na czym polega ten kierunek. Po prostu taki jest, że zawsze musi się mnie czepić
A gdy chodzi o to aby się spytać czemu mnie tak traktuje to myślę, że chyba jest za głupi i bezwartościowy abym o coś takiego mógł spytać
Ja nie odzywam sie normalnie z ojcem od prawie 12 lat...
nigdy sie nie interesowal tym co sie u mnie dzieje, zawsze byl wtedy, kiedy ponosilem porazke i wtedy mnie ocenial...
a jak cos mi sie udalo, to wylaczal sie... nie wiem z czego to wynika...
przyzwyczailem sie juz do tej chorej sytuacji i czuje sie tak, jakbym cale zycie nie mial ojca...
wiec jak dla mnie to z moja mama mieszka obcy facet, zapatrzony w telewizor, ktory nawet w swieta nie potrafi normalnie przy stole siedziec...
ja z rodzicami nie rozmawiam już i dopiero pół roku. i wcale nie tęsknie za tym bo uważam, ze nikt, nawet rodzice nie mają prawa poniżać swojego dziecka, zaniżać jego własnej wartości i tym bardziej robić mu pod górkę dlatego tylko że dziecko nie chce żyć jak rodzice każą.
osobiście w nosie mam czy ktoś o mnie z rodziny pomyśli, ze jestem wredna, itp.
Drogi Michale, może warto pomyśleć skąd wzięło się zachowanie Twojego dziadka? Może ma poczucie niższości i w ten sposób chce się dowartościować, a może jego ojciec się tak zachowywał wobec niego i nie ma innego wzoru zachowań?
Oczywiście, nie mówię, że musisz go zrozumieć i wybaczyć. Chociaż byłoby dobrze.
Domyślam się, że jego słowa nie są miłe i pewnie demotywują, ale może spróbuj z nim chociaż porozmawiać. Takie nieodzywanie się do siebie do niczego dobrego nie prowadzi. Pojedź do dziadka z przyjaznym nastawieniem. Jeśli zacznie na Ciebie najeżdżać, tak jak zwykle, to zapytaj o co mu tak naprawdę chodzi. Nie denerwuj się, nie krzycz, z uśmiechem powiedz, że znasz swoją wartość i nikt nie jest w stanie Ci jej obniżyć, spytaj więc dlaczego to robi, jaki ma tego cel. Myślę, że nawet jeśli dziadek jest złym człowiekiem, to da się z nim dogadać. Trzeba to zrobić tylko na spokojnie i dowiedzieć się, jaki ma powód takich negatywnych komentarzy.
Michale wez pod uwagę wiek Dziadka, mówisz ze jest mało inteligentny czy też bezwartościowy, myślę iż pomimo swojej złości nie powinieneś tak o nim mówić.
On żył w innych czasach, trudniejszych, gdzie żeby coś zdobyć tzeba było albo walczyć albo mieć wykształcenie...moze nie umie w inny sposób okazać troski...wiem że to ciężkie żeby do takiej osoby nie czuć złości ale spróbuj....
Stwiedzilem ze poprostu jednym uchem wpuszcze dugim wypuszcze bo bezsensu ukazywac urazonej dumy to bedzie wygladalo tak jakbym sie przejmowal no i poprostu bede go unikal jak tylko bede mogl
JA z kolei mam poważny problem z siostrą chociaż jesteśmy dojrzałymi kobietami to nie możemy się zgodzić zresztą od lat młodzieńczych pomimo ,że jest tylko 2 lata różnicy nie miałyśmy dobrych relacji.Siostra cały czas daje mi w rozmowie do zrozumienia,że jest jest o niebo lepsza ciągle mnie krytykuje jak jestem ubrana jak mam obcięte włosy nie umię gotować,piec ,mówić ,,że jestem za gruba,przy stole krytykuje moje potrawy wącha ogląda nigdy nie prosi o cokolwiek tylko ciągle tonem rozkazującym nie ma u niej nigdy słowa dziękuję,proszę chyba nawet nie wie że te słowa są w słownictwie.Mogłabym mnożyć tych sytuacji bez końca podam przykład jak toczy się między nami rozmowa: Ja mówię,że lubię mięso indycze ona mówi Ja nie Ja mówię że uwielbiam czytać książki ona że na cholerę czytam Ja lubię sport ona nienawidzi Ja jestem na naszej klasie ona że zwariowałam ,kupiłam płyn Pur do mycia w promocji ona że to szajs i tak bym mogła pisać i pisać bez końca tak wygląda nasza rozmowa po każdy spotkaniu jestem zdenerwowana.Rozmawiałam z nią kilkakrotnie dlaczego mnie rani to albo udaje że tak nie mówiła,albo podnosi głos czego Ja od niej chcę.Nie wiem co robić czy warto z taką osobą toksyczną utrzymywać kontakt pomimo, że to moja siostra doprowadziła mnie już do takiego stanu że biorę tabletki na uspokojenie a wiem ,że się nie zmieni nie jednym ludziom zalazła za skórę, ale się nie liczy z nikim i z niczym.No trochę mi ulżyło ,że mogłam się trochę wygadać.
Moni
Nie jesteś odosobnionym przypadkiem-relacje między siostrami bywają bardzo skomplikowane. Ja również mam siostrę niewiele ode mnie starszą (1,5 roku) a jesteśmy jak ogień i woda.
Nigdy nie dogadywałyśmy się dobrze i dość szybko nasze drogi się rozeszły...dlatego najczęściej miałam wrażęnie, ze po prostu mało się znamy, żyjemy w innych światach...
Ale chciałabym żeby było między nami dobrze-staram się ją poznać, chciałabym być częścią jej życia i chcę ją zaprosić do mojego-ale to bardzo trudne po tak wielu latach(ok.15). Bywa boleśnie.
Wracając do Twojej relacji z siostrą:
"chociaż jesteśmy dojrzałymi kobietami to nie możemy się zgodzić (...)podam przykład jak toczy się między nami rozmowa: Ja mówię,że lubię mięso indycze ona mówi Ja nie Ja mówię że uwielbiam czytać książki ona że na cholerę czytam."
No przecież powiedziałaś "na cholerę"-bo lubisz..ba! uwielbiasz. I nikomu nic do tego.
"Robię to/jem to, bo lubię" to wystarczająca odpowiedź.
Przecież nie chodzi o to by się ze sobą zgadzać, by być taką jak siostra, czy jakikolwiek inny człowiek.
Jesteśmy inni, podkreślajmy swoją niepowtarzalność i wyjątkowość zamiast ją tłamsić. To, że się roźnimy, nie oznacza, ze nie możemy ze sobą pogadać o neutralnych sprawach-choćby o pogodzie. Tylko trzeba próbować. Z czasem okazuje się, ze nzjadują się sprawy, które są nam obojgu wspólne.
"...Ja lubię sport ona nienawidzi"
i co w związku z tym? Ona może lubić szydełkowanie-a Ciebie -osobę aktywną-to może nie kręcić. Ot inne upodobania. Dlaczego tak boli Cię to, że ona nie lubi tego co Ty lubisz?
Jesteś bardzo wrażliwa na krytykę i za wszelką cenę dązysz do otrzymania aprobaty, jakgdyby od tego zależało Towje życie.
I poniekąd zależy...bo jeśli nie spotkasz się z akceptacją swoich upodobań i wyborów-Twoja samoocena spada w dół.
A ludzie wokól nie muszą się z Tobą zgadzać, mogą mieć inne poglądy inne sposoby na życie.
to moja siostra doprowadziła mnie już do takiego stanu że biorę tabletki na uspokojenie a wiem ,że się nie zmieni"
hola, hola...próbujesz obarczyć odpowiedzialnością za swoje życie, kogoś kto za nie nie odpowiada.
Ty-jako osoba dorosła-ponosisz odpowiedzialność za swoje decyzje-w tym za zażywanie środków uspokajajacych/za kontakt który Cie emocjonalnie wyniszcza.
Sądzę, że warto abyś zajęła się sobą a nie doszukiwaniem się toksyczności w siostrze. Jeśli czujesz, że kontakt z nią jest dla Ciebie trudny-nie narażaj się na niego-wówczas nie będziesz miec powodów do zarzucania jej, że jest złą i toksyczną osobą, że jest odpowiedzialna za Twoje decyzje->zażywanie środków uspokajających.
Jesteś dorosła, sama decydujesz o doborze ludzi w swoim życiu i intensywności kontaktu z nimi. Nie oni odpowiadają za Twój stan.
Pomyśl poważnie o tym, czy nie warto byłoby skorzystać z pomocy specjalisty w celu podniesienia Twojej samooceny...bo z tego co czytam , wynika, ze musi się ona lokować bardzo, bardzo niziutko.
A trochę szkoda życia na czołganie się po ziemi i łykanie piachu.
Ja nie odzywam sie do mojej chrzestnej kiedy sobie wypije,denerwuje mnie to,mam blokade i sie zamykam,i musi bardzo długi czas minąc zanim choc kilka słów powiem,ale i tak przez jej problemy z alkoholem mój stosunek do niej sie zmienił,i raczej juz sie nie zmieni na lepsze.
Jakoś mylisz pojęcie z niską samooceną,właśnie osoba która wszystko i wszystkich krytykuje ma jakiś problem ze sobą Ja mam dużo przyjaciół od lat z każdym potrafę rozmawiać co jeśli chodzi o moją siostrę jest z bardzo dużo osobami skłócona oceniasz mnie a tak dokładnie mnie nie znasz Ja kocham dzieci a ona jest ze swoimi skłócona i tak bym mogła mnożyć chyba ,że Jesteś takiego samego pokroju co ona ,więc nie zabieraj głosu.
Znam ten ból Michale...
Ja wysłuchiwałam od swojego chrzestnego (brat mojej mamy). Zaczęło się gdy miałam 7 lat. Sama nie wiem o co mu poszło. I tak przez lata całe byłam najgorsza, że się źle prowadzę itp. itd. A gdybyś widział jak go szlag trafił gdy się do nich wprowadziłam ( on mieszka ze swoją rodziną u mojej babci). Miałam wtedy 16 lat i co raz bardziej dawał mi odczuć,że jestem dla niego nikim. Też się nie odzywałam, krzywo patrzyłam. Nasza męka trwała jeszcze 3 lata... Ale się skończyło. Powód?
Wyszłam za mąż, urodziłam dziecko, ułożyłam sobie życie z dala od niego. I nadszedł taki czas,że bardzo dużo pomagałam babci ( robiliśmy jej z mężem zakupy, sprzątałam dom, pomagałam wyprawić jakąś uroczystość). Powoli z czasem zaczął coś mówić, witać się i żegnać podczas naszych odwiedzin odwiedzin. Aż doszło do tego,że i on sam przyjeżdża do nas!
O przyczynach konfliktu nigdy nie rozmawialiśmy. Temat całkowicie został zamknięty. I do dziś nie usłyszałam złego słowa z jego ust na swój temat. A przecież tak niedawno się nienawidziliśmy...
Mam nadzieję,że i w Twoim życiu wydarzy się jakaś przełomowa chwila, że dziadek zaakceptuje Cie w pełni, a Ty z czystym sumieniem podasz mu rękę!
To jest możliwe! Moja historia jest baaaardzo podobna do Twojej pod każdym względem, a jednak znalazła swój happy end ![]()
Ja Cię Michał naprawdę rozumiem. Może nigdy nie usłyszałam tego co Ty od swojej babci (mamy mojego ojca), bo kiedy zerwaliśmy kontakty miałam moe 6 lat. Wtedy zmarł mój ojciec. Właściwie to wykończył się na własne żądanie, bo pił, bił mame i nas i wogóle miał wszystko w dupie. I kiedy zmarł moja mama została z 6 dzieci, a teściowa zamiast pomóc jeszcze zarzuciła mojej mamie, że to wszystko przez nią się stało. Od tej pory właściwie z całą rodzina od strony mojego ojca nie utrzymujemy kontaktów. Starałam się znaleźć kontakt ze swoją "babcią", ale gdy na ulicy próbowałam ja zagadnąc, mówiłam dzień dobry obchodziła mnie jak, gó...o. Dla małego dziecka to nie jest miłe, bo nie rozumie czemu nagle babcia przestała je kochać i tak z czasem stała się dla mnie obca osobą. 2 lata temu zmarła. Poszłam na pogrzeb, bo zmarłym trzeba wybaczać ich winy, aby mogli pójśc dalej. Poszłam jednak z czystych przekonań, bo tak jak mówie dla mnie była obcą osobą, dlatego urazę juz dawno przestałam do niej czuć. Zgadzam się równiez z Tobą, że z rodziną wychodzi się ładnie tylko na zdjęciu. Niestety tak jest, jeśli dobrze Ci sie powodzi to wszystcy Cię widzą, przychodzą do Ciebie po pomoc, po pozyczke, a gdy Tobie powinie sie noga to nagle nikogo nie ma. Smutna prawda. Nie uwarzam, ze powinienes sie kierowac tutaj wiekiem dziadka. To co robi, nie moze być usprawiedliwiane przez cokolwiek. Moim zdaniem dobrze robisz nie szukając kontaktu, bo ani Tobie z tego co piszesz, ani jemu nie jest on potrzebny i nie warto sobie krwi psuć. Żyj swoim życiem i ciesz się nim. Życzę Ci powodzenia:))
Ja mam podobnie Michał. Przez całe swoje życie słyszę, że jestem do niczego, żę jako studentka musze zarabiać jako k**wa bo inaczej skąd kasa na nowe spodnie, że nic w życiu nie osiągnę. Starałam się udowodnić nie tylko jemu ale i sobie, że potrafię osiagnąć naprawdę dużo. I co z tego - nadal tak gada. Rozmawiałam z mamą i ona powiedziała, że dziadek uważa, że takimi stwierdzeniami może mnie motywować do cięższej pracy, ale nie bierze pod uwagę tego, że to może ranic kogoś. Z resztą on jest już w podeszłym wieku i zaczęłam nie reagować na jego słowa.
Mozliwe, ze podobnie jest z Twoim dziadkiem ![]()
17 2011-03-18 00:05:43 Ostatnio edytowany przez Tosia (2011-03-18 00:09:20)
Jakoś mylisz pojęcie z niską samooceną,właśnie osoba która wszystko i wszystkich krytykuje ma jakiś problem ze sobą Ja mam dużo przyjaciół od lat z każdym potrafę rozmawiać co jeśli chodzi o moją siostrę jest z bardzo dużo osobami skłócona
ć chyba ,że Jesteś takiego samego pokroju co ona ,więc nie zabieraj głosu.
Przypuszczam, ze jestem adresatką tych słow.
Coż...musisz pogodzić się z tym, że ludzie miewają róże, inne od Twoich poglądy i -co może nie mieścić Ci się w głowie-wyrażają je i zabierają głos czy sobie tego zyczysz czy nie.
"Ja mam dużo przyjaciół od lat z każdym potrafę rozmawiać"
jak się okazuje nie z każdym.
"oceniasz mnie a tak dokładnie mnie nie znasz "
nie oceniam-sama to robisz:oceniasz siebie. Ja jedynie wyciągam wnioski z tego co o sobie piszesz i w kilku kwestiach się z Tobą nie zgadzam=mam inne zadnie.
"Ja kocham dzieci a ona jest ze swoimi skłócona "
Rozumiem , ze możesz kochac dzieci (sama je uwielbiam dlatego zajmuję się nimi zawodowo). Ale z tego co piszesz-masz na myśli dzieci-w-ogóle-czyli nie własne.
Nie mieszaj więc uczuć do "dzieci-w-ogóle" z uczuciami rodzicielskimi (jakich doświadcza Twoja siostra) bo to zupełnie inna bajka.
" chyba ,że Jesteś takiego samego pokroju co ona ,więc nie zabieraj głosu."
Nie ma znaczenia jakiego ktoś jest pokroju"-ma prawo wyrażać swoją opinię-nawet jeśli Ci się ona nie podoba. Nie Ty o tym decydujesz.
Powtórzę raz jeszcze, to co pisałam wyzej:ludzie są różni, maja różne poglądy, różne upodobania-przyjmij to do wiadomości i zaakceptuj...albo nie akceptuj i ...frustruj się dalej.
Zmiany zaczyna się od siebie. Świata nie zmienisz-zmień swoje podejście do świata. Będzie Ci w nim łatwiej...
btw.:Twój post, moni, jedynie utwierdza mnie w tym, o czym pisałam wyżej ![]()
"właśnie osoba która wszystko i wszystkich krytykuje ma jakiś problem ze sobą
zgadza się-czego jestes znakomitym przykładem. Przeczytaj swoje posty:))
Zastanawia mnie fakt dlaczego Ty nie rozmawiasz ze swoją siostrą a innych umoralniasz ale to już mnie to nie interesuje a jeśli chodzi o dzieci to chyba mniał być jakiś przytyk bo skoro jesteś taka bystra to bardzo doskonale Wiesz,że przedewszystkim chodziło o moje dzieci kocham JE i one kochają mnie czego na każdym kroku dają dowód,następnym razem umoralniaj innch i cokolwiek jeszcze napiszesz mnie to już nie interesuje.
moni 1975 przepraszam, że się wtrące, ale przyszłaś tu po jakąs poradę wsparcie, a wszczynasz niepotrzebne kłótnie. Przepraszam, ze to powiem, ale jeśli w taki sposób rozmawiasz również ze swoją siostrą, bo ma inne zdanie niż ty to nie dziw sie, ze jest jak jest. Jeśli boli Cię zachowanie siostry to poprostu jej to powiedz i ogranicz z nią kontakty. Masz swoje życie, swoje dzieci i ludzi, których kochasz a z siostra nie jesteś połączona pępowiną. Ja z moją starszą siostra różnie się dogadujemy. Ona jest starsza więc uwaza ze wie wszystko lepiej, że ma prawo umoralniac mnie na kazdym kroku. Kiedy to robi poprostu wyłączam się, nie rozmawiamy przez jakiś czas, nie dzwonie do niej, ograniczam kontakt i jest ok. Moze to nie sposób na dłuzsza metę, ale mi daje spokój ducha i Tobie też to radze. Żyj swoim życiem, bo chyba za bardzo uzależniłaś się od tego co Twoja siotra powie, czy zrobi. Powodzenia
20 2011-03-18 23:25:43 Ostatnio edytowany przez Tosia (2011-03-18 23:28:22)
Myślę, że Asiek napisała wystarczająco, jednak ponieważ zwracasz się do mnie ( domyślam się) tytułem komentarza do Twoich słów, dodam :
-Może i jestem bystra ale nie jestem jasnowidzem (nie pisałaś o "swoich dzieciach, ale o dzieciach).
-Nieuważnie czytałaś moje posty-ja z siostrą rozmawiam i pomimo różnic staram się budować naszą relację. Mozolnie i wytrwale. Bo mi na tym zależy.
-Twoja agresja wskazuje (m.inn) na brak gotowości do rozwiązania problemu za jakim tu przyszłaś.
Nic na siłę...wierzę, że kiedyś do tego dorośniesz.
Życzę Ci więcej wiary w siebie ![]()
Tyle z mojej strony.