netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

20 odpowiedzi7 574 wyświetleniazałożony przez szymcio82, 23.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Hej,

Przez kilka ostatnich dni czytalem wasze forum bo nie radzilem sobie ze swoja sytuacja w zyciu prywatnym...
1,5 roku temu poznalem fajna kobiete... Byla idealem i miala wszystkie cechy ktorych szukalem u kobiety...
Okazalo sie ze jest w trakcie rozwodu... Jej byly spakowal ja w sylwestra w styczniu 2008, odwiozl do rodzicow.
kilka dni pozniej dostala pozew o rozwod.. bardoz to przezywala... jej rodzina rowniez... nie chciala sie zgodzic o rozwod potem jednak zgodzila sie pod warunkiem ze rozowd bedzie z orzeczeniem o jego winie. on sie zgodzil i chcial wziac wine na siebie byleby tylko sie z nia rozwiesc... oczerniala go gdzie tylko mogla...
przyznam szczerze ze nie bylo latwo sobie z tym poradzic... nie chcialem byc kims kto bedzie jej odskocznia i pomoze jej odzyskac pewnosc siebie...
jako ze jej byly i jego rodzina byli obrzydliwie bogaci i ona miala zawsze co chciala, to jej powiedzialem zanim bylismy razem, ze nie bede w stanie jej zapewnic takiego zycia jakie miala... powiedziala ze pieniadze to nie wszystko... ucieszylem sie ze znalazlem normalna kobiete, dla ktorej pieniadze nie sa wazne i liczy sie dla niej milosc...
to byl czerwiec... w lipcu pojechalismy wspolnie na wakacje - najlepsze wakacje mojego zycia... niestety nie mieszkalismy razem. ja mieszkalem w duzym miescie, a ona w wiosce oddalonej ok 40 km wiec widywalismy sie tylko w weekendy... wszystko sie nam ukladalo...az nastal koniec pazdziernika... jej ostateczna sprawa rozwodowa... zle sie tego dnia czula, ledwo stala na nogach... spedzila ten wieczor w lozku... poklocilismy sie wtedy... nie pamietam o co poszlo ale poklocilismy sie strasznie... zerwala ze mna, powiedziala ze nie chce ze mna byc... jednak jakis czas pozniej przyszla, pogodzilismy sie i bylo ok... postanowilismy wtedy, ze zamieszkamy razem aby miec wlasna "codziennosc"... mielismy sie przeniesc do miasta po srodku mojej i jej pracy... ja bym dojezdzal i nie bylo problemu... wolala jednak szukac pracy w moim miescie... w koncu znalazla... wprowadzila sie w polowie grudnia zeszlego roku... radosc trwala tylko 2 tyg... zblizal sie sylwek, organizowalismy impreze u nas... ona wpadla w szal... zaczela plakac, rzucac rzeczami... powiedziala ze minal rok i jej nadal ciezko... ryczala na podlodze a je nie bylem w stanie zrobic nic innego jak tylko ja przytulic...
jednak na imprezie bylo ok, do polnocy... wyszlismy na dwor... ja mialem szampana, facet mojej siostry tez i jak wybila polnoc to "zrobilismy sobie kubice" smile
jak skonczylismy to zaczelismy skladac sobie zyczenia wiec zlozylem pierwszej osobie z brzegu, kolezance siostry... no i znowu uslyszalem ze zrywamy, ze ja jej nie szanuje itp itd... ale pogodzilismy sie nastepnego dnia...
w styczniu zrobilem glupote... ciezko mi bylo sie dogadac z nia, wiec wyzalilem sie jej kolezance, ktorej bardzo zalezalo na naszym zwiazku i nawet nam go blogoslawila...
ona uznala, ze oboje ja oklamujemy (ja i jej kolezanka) i znow zerwalismy... na dodatek zmarla mi babcia i mialem jechac sam na pogrzeb bo ona nie widziala potrzeby... ale pogodzilismy sie i pojechala...niestety uznala ze kolezanka ja oklamywala i zerwala z nia kontakt... obwiniala mnie o to wszystko...
w lutym zaczelo sie psuc nam w lozku... sex byl rzadziej niz zwykle, ale ona miala stresujaca prace, wiec rozumialem ze nie musi miec zawsze ochoty...
jej furie zaczely byc czestsze... podczas jednej z nich, rozstrzaskala prezent swiateczny ode mnie... rozwalila mi sluchawki o sciane... efekt? musielismy malowac dwie sciany... uslyszalem ze ciezko sie jej mieszka w tym mieszkaniu... nie dziwilem sie... wychodzil nam grzyb, wlasciciele robili jazdy... postanowilismy sie przeprowadzic...
corka sasiadow z jej rodzinnego domu akurat przeprowadzala sie i mieli mieszkanie do wynajecia... koszt miesieczny za mieszkanie wynosil jedna nasza pensje... musielismy wiec zyc tylko z jednej... sex byl coraz rzadziej... rozmawialem z nia o tym i powiedziala ze wie ze mnie zaniedbuje, ze nie ma sily ostatnio i zebym byl cierpliwy...
nastal czerwiec... z dnia na dzien ona zaczela miec taka chcice jak na poczatku zwiazku... przez jeden tydzien kochalismy sie czesciej (po kilka razy dziennie) niz przez ostatnie pol roku... niestety trwalo to tylko tydzien i pod koniec tego tygodnia ja juz nie dawalem rady... musialem jej powiedziec ze nie mam sily na sex... odmowilem jej... wiec ona poweidziala ze ona juz tez nie ma ochoty... zaczela miec okropne migreny... ale nie chciala isc do lekarza ani brac lekow... tez sie o to poklocilismy...
w miedzyczasie nawiazalem fajny kontakt z osoba ktora nas zeswatala - moja kolezanka ze studiow i jednoczesnie jej kolezanka z sasiedztwa... czesto rozmawialismy... uznawalem ja za przyjaciolke... wiec doszlo do tego ze jakos wyszlo ze w zwiazku mam problemy... zaczelismy gadac o tym... ona zaczela mi radzic... w koncu zaczelam i mowic zebym zakonczyl ten zwiazek, zebym sie nie martwil po rozstaniu bo kontakt nam sie nie urwie bo ona nigdy nie lubila mojej bylej i zawsze bedzie trzymac moja strone... w miedzy czasie to samo mowila mojej bylej... w lipcu sabotowala nasz zwiazek i probowala go rozwalic... na szczescie to wyszlo i jakos uratowalismy to z gruzow... postanowilismy porozmawiac z nia ale moja ex postanowila to zrobic cywilizowanie - w neutralnym miejscu, na spokojnie, jednak nie doszlo nigdy do tego... zrozumiala jednak ze potrzebuje pomocy i poszla do psychologa... niestety o to tez sie poklocilismy bo poszla do praktykantki ktora nie ma zadnego doswiadczenia i ktora nie bedzie w stanie jej pomoc... ja sugerowalem jej zmiane na kogos doswiadczonego, jej mama miala podobne zdanie... ale ona sie uparla i postanowila ze pojdzie do praktykantki... zaczelismy wiec sklejac zwiazek i ja tez poszedlem do psychologa. moja pani psycholog byla swietna - miala doswiadczenie w takich przypadkach i wiedziala jak pomoc... wystarczylo mi kilka sesji, bym poczul sie jak nowonarodzony... uslyszalem od psychologa ze wszystko ze mna w porzadku, ale moja ex, skoro pochodzi z biednej rodziny i poczula bogactwo, to ciezko sie bedzie jej odzwyczaic... miala racje bo to sie zaczelo juz w lipcu... problemy finansowe byly coraz wieksze... zaczalem wiec szukac nowej, lepiej platnej pracy, bo moja owczesna nie dawala mi juz takiej satysfakcji... sex praktycznie wtedy zanikl, rozmawialem z nia o tym, ale ona nie widziala w tym nic dziwnego... stiwerdzila ze "ona nie ma takich potrzeb"... ale pomyslalem ze jak unormuje sie jej sytuacja w pracy, ja swoja zmieniei  polepszy sie nam sytuacja finansowa to wszystko bedzie ok... moja ex zaczela byc coraz bardziej podatna na wplywy - rodzinie skarzyla sie ze wszystkiego... praktykantka zaczela ja namawiac na zakonczenie zwiazku bo "nie jestem odpowiednim partnerem dla niej"... praktykantka znala jedna strone tylko i juz wydala opinie na moj temat... po tym wiedzialem ze nie bedzie w stanie pomoc w terapii... poklocilismy sie... klotnie byly coraz czestsze... o bzdury... o nie umyty kubek z rana... o nieposprzatane rzeczy na fotelu... o komputer (szukanie pracy najwyrazniej uzaleznia od komputera wg niektorych) ale jej brudne ciuchy na pralce, jej wlosy w umywalce, jej koltuny wrzucone do toalety byly najwyrazniej ok... zaczelo byc coraz gorzej... sexu nie bylo, za to pojawialo sie coraz wiecej wymowek... jak juz sprawilem jej przyjemnosc, to po chwili odwracala sie mowiac ze nie ma ochoty i jest zmeczona... i tak kilkakrotnie... dla mnei to zaczelo byc problemem coraz wiekszym... pojawila sie oferta pracy - przyjeli mnie wiec wiedzialem ze problemy finansowe sie skoncza... w miedzyczasie jej podzial majatku sie zakonczyl i dostala 13 tys na konto piszac mi sms "jestesmy bogaci"... chciala kase zainwestowac, ale zaczela ja wydawac na jedzenie, na ciuchy, na inne rzeczy... pracy magisterskiej praktycznie nie ruszala i ja zmuszalem ja do tego by pisala.. nawet pisalem jej mgr za nia... nastal grudzien... zaczelo byc nijak.. pojawil sie coraz wiekszy dystans... i coraz mniej pieniedzy... wlasciwie ja mialem coraz mniej pieniedzy... od pierwszego weekendu grudnia nie mialem juz kasy bo skoro korzystalem z jej kasy to powinienem jej oddac... wiec oddalem jej wszystkie pieniadze jakie mialem bo powyzej uszu mialem kolejnych pretensji o pieniadze... nastal 6-sty grudnia... wrocila z pracy i mowi ze wlasciciel dzwonil i sie pytal o ile przedluzamy umowe bo mamy do konca roku... powiedzialem ze o rok... wiec ona zadzwonila i tak poweidziala...
wszystko zaczelo sie od tego ze 7-ego grudnia udowodnilem jej ze mnie oszukuje i jak przyznala "szuka meskich znajomosci na boku"... nie mowila mi o tych facetach... im nie mowila ze jest w zwiazku... dzien wczesniej dostala sms o 5:30 rano a ze mamy identyczne telefony bo ja dostalem sluzbowy z pracy, wiec ocknalem sie i zaczalem siegac po telefon myslac ze to moj... ona w tym momencie rzucila sie na telefon, zlapala a jak spytalem kto to, to odpowiedziala ze pomylka... klamala wyraznie i krecila... 7-ego udowodnilem jej ze klamie i w zlosci mi wykrzyczala ze nie chce ze mna byc...
dzien pozniej byla u psychologa, a ze jest bardzo podatna na wplywy ostatnio to wrocila i chciala pogadac o tym... powiedzialem jej ze jest miedy nami duzo emocji i wole pogadac jak ochloniemy bo nie chce sie klocic...
zaczela wpadac w furie, kazala mi wielokrotnie wypierdalac z mieszkania, wyrzucac moje rzeczy na podloge i z mieszkania... zalila sie rodzinie ja okropnie ja traktuje... ignorowalem ja bo wiedzialem ze chce sprowokowac klotnie... w koncu doszlo do tego ze mnie uderzyla w policzek i to tak mocno, jak nigdy nie dostalem od faceta... mialem siniaka potem przez tydzien...powiedziala ze wezwie policje wiec ignorowalem jej zachowanie bo nie chcialem sie z nia poklocic
wtedy uderzyla mnie w glowe tak mocno, ze myslalem ze mi leb rozsadzi... po chwili znowu i znowu... bila mnie po glowie i mowila ze ma nadzieje ze dostane ataku i umre... zaczelo mi brakowac tchu i bolala mnie glowa ale dalej nie reagowalem na jej prowokacje...
wtedy ona wziela moje tabletki ... wyjela 20 tabletek z opakowania, wysypala sobie na reke, nalala wody i spytala co sie stanie jak to wezmie... po czym wsypala sobie do ust i popila.... zadzwonilem wiec na pogotowie bo ona mogla umrzec wiec ona zaczela sie drzec do sluchawki ze nie wziela i ze ja klamie... na pogotowiu spytali tylko czy ta kobieta ma problemy psychiczne... powiedzialem ze leczy sie u psychologa i jest po ciezkim rozwodzie... im to wystarczylo i wyslali karetke... wtedy ona uciekla z domu...
we wtorek bylem na wigilii pracowniczej i podczas niej zaczela mnie bolec glowa... wrocilem do domu sie chwiejac... nastepnego dnia rano (czyli wczoraj) czulem sie okropnie... myslalem ze to jest mega kac i glowa mnei lupala... nie przechodzilo wogole przez caly dzien i w pracy zacalem sie paskudnei czuc... w domu jak wrocilem tez bylo kiepsko... ona gdzies poszla cos z autem robic a ja zaczalem sie pakowac... jak wrocila to ja stalem oparty o szafke i ledwo stalem na nogach... bylem polprzytomny i mialem zawroty glowy... leb mi pekal.. pomogla mi sie polozyc... zaczalem miec taki ogromny bol glowy i serca ze nie wiedzialem co sie kreci... dwa razy zemdlalem... ona wlaczyla kompa i nagle do mnie mowi, czy zostane sam bo ona musi jechac po klemy do auta zeby odpalic... widzialem ze chce jechac i powiedzialem ze zostane sam... pojechala... zostawila mnie samego  sad
wrocila przed polnoca dopiero... mowila ze pojechala po klemy a kto jedzie po klemy o tej porze ? wiedzialem ze byla u tego z ktorym mnie oszukiwala... a mimo to nadal klamala.. powiedziala ze nie zasluguje na jej szczerosc po tym co jej zrobilem (bylem w szoku... zwlaszcza ze jej brat mi grozil przez gg i cala wine zwalil na mnie)... powiedziala ze to jej sprawa co ona teraz robi i nie musi mi sie spowiadac... ja do niej ze gdyby sytuacja byla odwrotna, to ja bym jej nie zostawil nawet jakby powiedziala ze moze zostac sama... w miniona niedizele tez niby poszla do kina sama i wrocila przed 23 a w poniedzialek rano przyznala sie ze byla z nim... wczoraj powiedziala ze wcale w kinien ie byla... wiec szybko sie pocieszyla... jedno jest pewne - nie moge w najblizszym okresie pic alkoholu a to oznacza ze nie moge sie zalac w sylwka, ktorego spedze sam zeby go przespac... ona bowiem wykorzystala sytuacje i oczernila mnie do wszystkich znajomych  ( i to przez net) wiec moje plany na sylwka sie posypaly... wiec ona jedzie do naszych znajomych na sylwestra a oni ze mna nie chca miec teraz nic do czynienia... dlaczego ona mnie po prostu nie zostawila? dlaczego mnie nie zdradzila? wtedy bysmy sie rozstali i to wszystko... a tak? tak to ucierpialem na tym najbardziej jak tylko moglem... mysle ze ona tak naprawde nie byla ofiara tego rozwodu...nic dziwnego ze on nie chce z nia rozmawiac, ze sie z nia rozwiodl, ze usunal ja ze swojego zycia... jesli ona w malzenstwie tez sie tak zachowywala jak w zwiazku ze mna gdzie ciagle chodzilo o kase... to wspolczuje temu z ktorym ona sie teraz spotyka... zaczela chodzic na terapie DDA ale okazalo sie ze jej sie "srednio podoba"...znajac ja - zrezygnuje z tego... caly czas chodzi i twierdzi ze to ja skrzywdzilem ja... czy naprawde to ja skrzywdzilem ja? wczoraj uzmyslowilem sobie ze chyba nie kochalem jej tak naprawde a tylko chcialem siebie przekonac do tego, ze ja kocham... powiedzialem jej to... wkurzyla sie...

co o tym wszystkim myslicie?

2

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Dluga i smutna ta Twoja opowieść. Myślę, że nie ma tu Twojej winy, żadnej. Takie jest moje zdanie. Ta kobieta.. Przepraszam, że tak powiem, ale z tego co piszesz zachowywała się jak niezrównoważona psychicznie. Nie wiem, może powinna iść do naprawdę dobrego psychologa. Niedopuszczalne jest to moim zdaniem, że ona Cię uderzyła. Dla mnie to jakieś chorę, jak można kogoś uderzyć. Wg tego co piszesz byłes cierpliwy i robiłeś wszystko tak jak trzeba, a ona tego nie doceniała i jeśli nie kłamiesz uważam, że chyba jednak musiałes ją kochać, skoro trwało to tyle czasu i wszystko to wytrzymywałes. Moim zdaniem chyba dobrze że to się skończyło, jej musi pomóc jakiś specjalista, bo to chyba nie jest normalne, takie zachowanie.
Uważam też że nie powinieneś w żaden sposób przejmować się opinią jaką Ci wyrobiła wśród znajomych, po prostu brzydko mówiąc "olej to", bo nie ma tu żadnej Twojej winy. Szczerze? Jestem dla Ciebie pełna podziwu. Trzymam kciuki i chyba będę Ci życzyć, zebyś jak najszybciej o niej zapomniał i ułożył sobie życie na nowo z kimś innym. Pamietaj, każdy człowiek zasługuje na szacunek:)
Pozdrawiam.

3

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Uderzyła Cie i jeszcze na policje chciała dzwonić?! Zastanawia mnie sposób w jaki została potraktowana przez swojego męża... co ona takiego zrobiła że ten spakował walizki i odwiózł ja do rodziców.Tak po prostu .

4

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Współczuję ci bardzo.
Sama dopiero co zakończyłam związek, który mnie wyniszczał. Facet z którym byłam znęcał się nade mną psychicznie. Rzadziej fizycznie. Ale nie to jest najważniejsze.
Najważniejsze jest to ile czasu zajęło mi dojrzenie do decyzji, aby od niego odejść. Nasz związek trwał 5 lat. I nie zawsze było tak źle. Na początku maskował się żebym myślała jaki to on jest fantastyczny, czuł i kochany. Po dwóch latach zaczęła się niczym nieuzasadniona zazdrość, ciągłe pretensje i awantury. Dowiedziałam się oo jego znajomych, że zanim mnie poznał naduzywał alkoholu, o czym wcześniej nawet nie wspomniał. Z czasem zaczął znęcać się nade mną psychicznie i fizycznie. Wykorzystywał każdy pretekst, żeby mi ubliżyć i mni poniżyć, nawet przed moimi znajomymi i rodziną!!!
zaczęłam się zastanawiać nad odejściem, ale kochałam go, a przynajmniej tak mi się wydawało i miałam nadzieję, że potrafię go zmienić. Nam kobietom zawsze wydaje się, że to właśnie przy nas nawet najgorszy sukinsyn zmieni się w anioła. Już taka nasza naiwna natura.
Ale sprawy potoczyły sie nie po mojej myśli. Było jeszcze gorzej. Mój facet pił coraz częściej, nie przynosił kasy, nie pracował...
Ostateczną granicę przekroczył, kiedy uderzył mnie, jak byłam w ciąży. wiedział o tym, a mimo to uderzył mnie i pchnął na ścianę. Poroniłam...
Powiedział, że dobrze się stało bo i tak nie byłabym dobra matką.
Po tym chciałam odejść... Nie pozwolił mi. Powiedział, że prędzej zabije mnie i siebie niż pozwoli mi odejść. Uciekłam do rodziców... I zgadnij co... Po paru dniach jego skomlenia wróciłam do niego. Znów uwierzyłam, że on potrafi się zmienić, że ja go potrafię zmienić...
Po kolejnym pobiciu trafiłam do szpitala, nie zgodziłam się na obdukcję. Błam się że policja coś mu zrobi!!!!!!!!!!!!!!! Ja się bałam, że jemu się stanie krzywda, a dopiero co wylądowałam przez niego w szpitalu.
Po tym wszystkim rodzina zabrała mnie do siebie do innego miasta. Tam miałam poczekać, aż mi przejdzie ta cała chora miłość do niego.
Leczyłam się dwa lata. Sesje u psychologa, potem u psychiatry. terapie i tak dwa lata.
Teraz jestem w nowym związku. Nie potrafię już tak ufać jak kiedyś. Boję się, że jak to zrobię, to znów będę cierpieć. Więc wolę kochać, ale nie bezgranicznie. Kocham ale z umiarem, nie ślepo i nie bez granic. Mam swój rozum i patrzę na ten związek z pewnym dystansem. Wiem, że znów mogę być szczęśliwa i będę. Wiem to i będę do tego dążyć.

Po takich przejściach (moich i twoich) trzeba się podnieść i pokazać tej drugiej osobie, że nie tak łatwo jest nas złamać, zniszczyć w nas człowieka, zabić uczucia. Trzeba pokazać, że istnieje dla nas życie bez nich, bez naszych katów, oprawców.

A tobie radzę jak najszybciej znaleźć kobietę, która zasługuje na ciebie, która dostrzeże w tobie faceta, jakim jesteś. Kogoś, kto zaakceptuje twoje wady i pokocha cię z całego serca za to tylko że jesteś obok.
Ja swoje szczęście znalazłam tam, gdzie się najmniej tego spodziewała. Pomógł mi kiedy miałam najgorszy okres w życiu, poznał mnie z każdej strony a mimo to pokochał. I wiem ze dzięki temu będzie mnie kochał przez długi czas, bo wie z kim się związał...
A przynajmniej mam taką nadzieję. A przecież dzięki nadziei właśnie żyjemy.


Na świecie jest pełno takich aniołów, trzeba je tylko dostrzec wokół siebie.

5

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

zgadzam sie ze na mnie nie zaslugiwala i bylem zaslepiony jakos tym wszystkim...
przed chwila do mnie zadzwonila z obcego numeru bo nie odbieralem telefonow od niej...
spytala czemu nie odbieram telefonow od niej... przemilczalem...
spytala jak sie czuje to powiedzialem ze mam metlik i czuje sie dziwnie... spytala czemu to odpowiedzialem ze nie chce o tym rozmawiac... spytala czemu sie wczoraj nie odezwalem, to powiedzialem ze nie chcialem... odpowiedziala oschlym i niemilym tonem "aha, to wszystko juz jest jasne. w takim razie zycze ci wesolych swiat". odpowiedzialem ze nie chce od niej takich zyczen i wole te ktore skladalismy sobie wczoraj rano. odpowiedziala "no to w takim razie pa" i czekala na moja odpowiedz przez 2 sek po czym sie rozlaczyla...

nie rozumiem dlaczego ona udaje troske skoro zostawila mnie chorego?
psycholog mi kiedys powiedziala, ze takie osoby czerpia przyjemnosc z czyjegos cierpienia...
nie rozumiem dlaczego ona sie nadal ze mna kontaktuje skoro nie chce ze mna byc i powiedziala ze mnie nienawidzi...

6

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

A mnie zastanawia, jak mogles na poczatku ujrzec w niej ideal. Maskowala sie chyba w OGROMNYM stopniu? No i dziwne, ze nie dal ci do myslenia jej byly, ktory uciekal od niej az sie kurzylo.. Ja bym nabrala duuzych podejrzen.

Poza tym - wybacz, ale co to za facet, ktory daje sie bic kobiecie? Jestes silniejszy fizycznie, nie mogles jej przytrzymac, wyjsc z domu, cokolwiek? Jak mozna "ignorowac" to,ze cie ktos bije? Nie mowie, ze mialbys jej oddac, ale jakos zaprotestowac, zagrozic czyms, powiedziec, ze sobie nie zyczysz? Nie wyobrazam sobie, ze zachowywalabym sie jak trusia.

W ogole, jestek taki cierpliwy i dobry dla niej (w odroznieniu od wielu mezczyzn opisywanych na forum), ze wydaje mi sie, ze miedzy okreslonymi jednostkami naprawde istnieje szczegolne przyciaganie (kat i ofiara) wink Ona ma z pewnoscia jakies zaburzenia psychiczne. Jesli przyczyna jest jej dziecinstwo, to nie chce myslec, co przezyla, skoro teraz jest az taka bez serca.

7

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Paulina, maskowala sie ogromnie, podobnie jak teraz sie maskuje bo znalazla sobie nowa "ofiare". tydzien po zakonczeniu zwiazku ona juz sie umowila z facetem z ktorym mnie oszukiwala i teraz to do niego ciagnie... kolezanka mi powiedziala last week, ze sa dwa rodzaje kobiet:
1) po rozstaniu postanawiaja zadnych facetow narazie i zajmuje sie soba a potem co bedzie to bedzie
2) po rozstaniu szukaja nowego "celu" bo musza byc przy kims kto okaze im zainteresowanie...
moje ex nalezy do tego drugiego typu...

nie moglem jej przytrzymac z dwoch powodow. pierwszy - ona wtedy sie wyrywa i wkurza jeszcze bardziej bo ma cos w rodzaju "klaustrofobii"... kiedys zagrodzilem jej droge w kuchni bo chcialem pogadac i nie chcialem wypuscic to wpadla w szal... potem dopiero dowiedzialem sie ze jak czuje ze nie moge sie skads wydostac to sie "dusi"...
drugi - psycholog mi kiedys powiedziala ze przytrzymywanie wbrew woli to jest przemoc i wtedy kazda kobieta robi sie jeszcze bardziej nerowwa i radzila mi unikac takich sytuacji... a slowne protesty spotykaly sie z jej chamstwem i arogancja... gdy ona wpadal w furie to nie ma miejsca na logiczna rozmowe bo ciezko ja wtedy uspokoic...

wiesz, ja tez mam i mialem swoje za uszami bo zawsze wina jest po obu stronach wiec pewnie moje zachowanie tez na nia wplywalo... aczkolwiek ja zawsze dazylem do rozmowy i kompromisow, a ona mowila "dobrze dobrze, ja rozumiem" i na tym sie konczylo...

wczoraj wieczorkiem byla normalna, pytala jak swieta, itp itd... grzeczna jak aniolek... a dzisiaj rano zlosliwa, opryskliwa, arogancka... to tak jakby rano budzila sie inna osoba obok mnie... zawsze tak bylo ze rano byla swoja zla wersja a wieczorem ta grzeczna i dobra...

8

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie
szymcio82 napisał/a:

Paulina, maskowala sie ogromnie, podobnie jak teraz sie maskuje bo znalazla sobie nowa "ofiare". tydzien po zakonczeniu zwiazku ona juz sie umowila z facetem z ktorym mnie oszukiwala i teraz to do niego ciagnie...

Hm, ja bym sie zastanawiala, czy go nie ostrzec. Z drugiej storny, to pewnie nic nie da, a ona odwroci kota ogonem i wiecej spadnie na ciebie.. Moglbys tez pogadac z jej bylym, moze to bedzie mialo taka funkcje 'terapeutyczna''. I moze jak druga osoba potwierdzi jaka ona jest, to bedziesz mogl odkrecic sprawe ze znajomymi (no bo skad oni maja wiedziec jak bylo naprawde..).

szymcio82 napisał/a:

drugi - psycholog mi kiedys powiedziala ze przytrzymywanie wbrew woli to jest przemoc i wtedy kazda kobieta robi sie jeszcze bardziej nerowwa i radzila mi unikac takich sytuacji...

Hehe, ale szkopul w tym, ze ona WLASNIE stosowala wobec ciebie przemoc wink I powstaje taki paradoks. Nie powstrzymasz jej od bicia ciebie bo to byloby przemoca? yikes Slyszysz jak to brzmi?
Nie za duzo myslisz w tym o niej, nie czujesz ze swoje granice zagubiles? Przeciez macie byc partnerami i miec rowne prawa..

Poza tym podejrzewam (no,jestem pewna..) ze juz dawno stracila do ciebie caly szacunek, jesli kiedykolwiek go miala. Nigdy nie pozwalaj sie bic kobiecie (obojetnie czy chora, czy zdrowa tongue). Wiesz, facet ma byc w zalozeniu oparciem dla kobiety, opoką, skoro ty tanczysz jak ci ona zagra to trudno, zeby uwazala cie za mezczyzne. To tak na przyszlosc. Jestem pewna, ze na niektore rzeczy moj facet po prostu by sobie nie pozwolil (mimo ze jest wrazliwy, lagodny). I to mi sie podoba, to jest bardzo atrakcyjne, jesli ktos ma szacunek do samego siebie.

szymcio82 napisał/a:

a slowne protesty spotykaly sie z jej chamstwem i arogancja... gdy ona wpadal w furie to nie ma miejsca na logiczna rozmowe bo ciezko ja wtedy uspokoic...

No to jedyna opcja byloby wyjscie z domu, zwiewanie od wariatki. Podporzadkowujac sie jej, tylko dajesz jej wladze i sprawiasz, ze pozwala sobie na coraz wiecej.

szymcio82 napisał/a:

wczoraj wieczorkiem byla normalna, pytala jak swieta, itp itd... grzeczna jak aniolek... a dzisiaj rano zlosliwa, opryskliwa, arogancka... to tak jakby rano budzila sie inna osoba obok mnie... zawsze tak bylo ze rano byla swoja zla wersja a wieczorem ta grzeczna i dobra...

To chyba typowe dla tego rodzaju ludzi. Sa zmienni jak nie wiem co, a to jest gorsze niz gdy sa nonstop nie do zniesienia, bo trudniej sie od nich odciac.
Wlasciwie, dlaczego wciaz utrzymujesz z nia kontakt, po tylu swinstwach ktore ci wywinela? :> Czemu pozwalasz jej wydzwaniac? Powinienes jej nagadac i splawic, wziac w koncu zycie w swoje rece wink Ona podeptala twoja meskosc, moze dlatego wciaz jestes taki ulegly, ale masz tam gdzies w sobie sile, pomysl o sobie, co ty jej dales,a co ona zrobila? I wykorzystaj ten sluszny gniew jako energie do wykopania jej ze swojego zycia.

9

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

"nowego" nie bede ostrzegal bo to juz nie jest moja sprawa i nikt mi nie uwierzy...
tak samo jak nikt mi nie uwierzy w to do czego doszlo jak mnie bila i co ona robila...
odezwalem sie do jej bylego i poprosilem o spotkanie... nie wiem czy moja wiadomosc do niego jest sensowna,
ale najwyzej mi odmowi... chociaz nie ukrywam ze chcialbym wiedziec co sie tak naprawde stalo miedzy nimi...
fakt zagubilem swoja granice i nie potrafilem obiektywnie spojrzec na sprawe...
szacunek do mnie stracila, to fakt... mowi juz o mnie per "buc" i mysli ze ja o tym nie wiem... wiem, ze ona dobrze o mnie nie mysli...
Paulina, czyli przy kazdej klotni mialem uciekac z domu? to jest bez sensu zwlaszcza ze raz jest mila a raz okrutna w slowach... wiec nigdy nie wiadomo co bedzie danego dnia...
utrzymuje z nia kontakt bo mieszkamy razem i dalej bedziemy... wczoraj przyszla i spytala kiedy sie ostatnio kochalismy bo ona nie dostala okresu... rece mi opadly...
byla wczoraj taka mila ze po prostu czulem strach, co sie zaraz stanie, bo tu jest mila a za chwile mi znowu przywali... wczoraj kot jej przebil materac, wiec zaczela sie na niego wydzierac... jako ze mamy superglue to powiedzialem jej aby sprawdzila w necie jakie materialy ten klej skleja ze soba... przyszla po 10 min i powiedziala ze wszedzie pisza ze superglue najlepiej skleja zlamane serce... mialem wrazenie ze to jakas czarna komedia w brytyjskim wydaniu...
zaczynam brac zycie w swoje rece... chce isc na prawko od stycznia i jakos odzyskac ster swojego zycia...
czy podeptala moja meskosc? prawdopodobne... ale ulegly nie jestem... po prostu przestalo mi zalezec i obchodzic co ona o mnie mysli...
mysle o sobie z kazdym dniem coraz bardziej... dalem jej wiele a ona to wszystko zniszczyla i kazdy gest nie mial dla niej znaczenia...
fakt, aniolkiem nie bylem i tez pewnie zrobilem wiele glupot w tym zwiazku... ale ja nie krzywdzilem jej celowo, najwyzej nieswiadomie... ona natomiast krzywdzila mnie tylko i wylacznie celowo...

10

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

no i prosze panstwa chora sytuacja trwa...
wczoraj wrocilem do domku i jadlem obiadek... ona nagle przychodzi... od razu wskoczyla do lazienki, wyszla na chwile i znow weszla i siedziala kilka minut...
jak wyszla, spytalem sie jak jej wyszedl test... nie udzielila normalnej odpoweidzi tylko spytala skad wiedzialem... poweidzialem ze znam ja i wiem co siedzi w jej glowie...
powiedziala po dluzszym droczeniu ze negatywny. wiec wrocilem do kuchni i zaczalem zmywac... ona przyszla, wziela kubek, oparla sie o szafke i widzialem ze zaraz peknie wiec ja przytulilem mocno... zaczela plakac... spytalem czy wszystko ok... pokrecila glowa ze nie... spytalem czy chce o tym pogadac... rowniez nie chciala...
wiec przytulalem ja najmocniej jak tylko moglem zeby wiedziala ze jestem... mimo wszystko nadal nie potrafie jej nienawidziec...

wiec zaczalem naciskac i powiedziala ze sie zle czuje przez to wszystko, ze boli ja zycie...
znow ja przytulilem... spytalem czy pogadamy o tym to powiedziala ze pozniej bo chce isc spac (za dnia... znowu...)... wiec uszanowalem to...
jednak po kilku minutach wlaczyla "zyciowy" KLAN i ogladala... po klanie zaczelismy znowu gadac, powiedzialem ze kiepsko wyglada i sie o nia martwie...
ona sie pyta dlaczego, skoro jej powiedzialem jakis tydzien temu, ze mam watpliwosci czy to co do niej czuje to jest milosc...
powiedzialem ze po tym co przeszlismy nie jest mi obojetna i nigdy nie bedzie...
spytala czy chodzi mi o to czy on (ten nowy) juz ja skrzywdzil...
powiedzialem ze martwie sie ogolnie, a nie za cos... ale spytalem czy ja skrzywdzil... pwoiedziala ze nie ale mialem wrazenie ze klamie bo ich kontakt cos sie urwal...
spytalem czy przestali sie widywac, to mnie oklamala mowiac ze ona sie z nikim nie spotykala i nie widywala..
nagle zadzwonila kolezanka (ktora rozstaje sie wlasnie z mezem) wiec moja ex zaczela gadac zebym nie wpadl w jakis chory trojkat bo mnie po sadach beda ciagac...
powiedzialem ze ide na zakupy i spytala czy cos jej kupie... powiedzialem ze nie mam kasy wiec ona ze mi da...
i jak uslyszala ze spotykam sie z kolezanka to nagle odechcialo sie jej spac i powiedziala ze pojdzie odsniezyc auto i zobaczyc czy odpali... (czyzby znow do niego jechala?)
zmienna jak choragiewka...
wrocilem po 1,5h i moja ex byla juz zupelnie inna... nie bylo juz tej milej, wrazliwej i zranionej... byla zla, zlosliwa i wredna...
zaczela mnie podpuszczac, i zarzucac mi klamstwo... poweidziala zebym przestal klamac i oszukiwac... ze ja oszukiwalem przez caly zwiazek...
ze ja skrzywdzilem... mowie ze oboje jestesmy winni temu co sie teraz dzieje... uwierzycie ze ona nie widziala swojej winy?

nagle mi mowi ze ma bardzo wazna rozmowe... z kims kto jej potrzebuje... spytalem czy z kolezanka od sylwestra, poweidziala ze nie...
powiedziala ze jest samotna, nie ma nikogo, ze z nikim sie nie spotyka i nie widuje... wiec zaczelismy gadac o jej "spotkaniach" ktorych zaprzeczala dalej...
wkoncu powiedziala, ze nie wie o ktorym facecie mowie... czyli jak sie okazuje jest wiecej niz jeden...
nie rozumialem dlaczego klamala... przeciez mi nie zalezy, ona o tym wie, wiec oszukuje chyba sama siebie... poprosilem ja aby nie robila ze mnie idioty...
powiedziala ze po tym co widziala i czego sie dowiedziala na moj temat to nie chce miec ze mna nic wspolnego i powinienem byc wdzieczny, ze ona jeszcze ze mna rozmawia... nie chciala mi powiedziec co sie dowiedzialai  widziala... nie chciala zweryfikowac tego i woli wierzyc komus innemu najwyrazniej niz spytac mnie...
powiedziala ze przez caly nasz "zwiazek" nie zapracowalem na jej zaufanie... powiedziala nagle pelna zlosci ze nie spotkam juz nigdy takiej jak ona... powiedzialem z usmiechem zwyczajne "wiem"... zaskoczylo ja to... zaczela sie nakrecac, wiec jak jej mowie ze wiem ze nie ma o mnei dobrego zdania i nakrecajac sie sprawia ze emocje u niej nie opadaja... ona do mnie ze wie ze sie nakreca... zatkalo mnie... nagle pyta czy moge przywrocic haslo na facebooka, bo jak sprawdzala moje konto, to bardziej mnie nienawidzila... powiedzialem ze nie...
pytala co z tym mieszkaniem, kiedy ja zaczne sobie czegos szukac itp itd... co ja zrobie w styczniu, pytala mnie o moja sytuacje finansowa itp itd...
martwi sie ale dziwnie to okazuje...
w koncu spytala co ja czuje... powiedzialem ze ulge...ze w koncu wiem jaki jest problem i teraz wystarczy go rozwiazac... spytala co mam na mysli... zaczela wypominac mi ten telefon w wigilie, ze ona sie bala dzwonic, bo nie wiedziala jak ja potraktuje... ze to jeden dzien w roku kiedy ludzie powinni byc zyczliwi a ja nie chcialem z nia rozmawiac o tym co u mnie... powiedziala ze nie odezwalem sie przez cale swieta i jej zle z tym... poweidzialem ze w swieta odcialem sie od problemow, z nikim nie gadalem i musialem wiele rzeczy przemyslec i zrozumiec... to ona zrozumiala to ze ja czuje ulge ze nasz zwiazek sie zakonczyl i powiedziala ze zle sie z tym czuje bo to ja zabolalo...
powiedziala ze czemu mowilem ja ze ja kocham, gdy tak naprawde tego nie czulem... powiedzialem ze w kazdym moim zwiazku czulem cos innego do partnerki i nie wiem czy jestem w stanie rozpoznac milosc... ze mowiac ze ja kocham myslalem ze to co czuje to byla milosc, ale po rozstaniu wiele zrozumialem i wywnioskowalem, ze to chyba jednak nie bylo to... ze sam nie wiem co to bylo... powiedziala ze to bylo chamskie i zranilem ja... znow zaczela wypominac wigilie...
w koncu w naszej rozmowie ona weszla na temat sexu... od tego momentu zrobilo sie dziwnie bo zachowywala sie normalnie - smiechy zarty, bycie mila... pytala czy mi go nie brakuje... powiedzialem ze brakowalo mi kilka dni po rozstaniu ale juz mi nie brakuje. spytalem czy jej brakuje. ona do mnie ze nie ma takich potrzeb... powiedzialem ze to najwieksza bzdura jaka tylko mogla powiedziec... powiedzialem ze zawsze jak sie kochalismy to bylo nam dobrze... ona ze to ja zawsze mialem jaies obiekcje i to mi sie nie podobal sex... ja do niej ze nie podobala mi sie czestotliwosc - 3 razy w miesiacu... ona do mnie wtedy, ze za to na poczatku zwiazku bylo czesto wiec sie wyrownuje... zaczela mi dawac do zrozumienia ze sobie kogos znajde wkrotce... ja do niej ze nie skacze ze zwiazku w zwiazek bo ma dla mnie znaczenie to co bylo miedzy nami... ona ze znajde sobie wiec kogos do lozka... powiedzialem jej ze nie bawi mnie sex bez uczuc i nie podobaja mi sie jednonocne przygody... powiedzialem ze ona jest aktualnie jedyna osoba na swiecie z ktora moglbym jeszcze uprawiac sex... bo do niej cos czulem i wtedy ten sex cos dla mnie znaczyl.. wiec zaczela pytac czy mam ochote itp itd... powiedzialem ze moglbym to rozwazyc... spytalem czy ona ma ochote - powiedziala ze chyba nie...
jako ze byl wczoraj swiatowy dzien pocalunku to dalismy sobie buzi, a potem ona mi dala buzi smile
jak zwrocilem jej uwage ze dala mi buziaka, to powiedziala ze to bylo tak na odczep sie smile
no wiec zaczelismy rozmawiac o tym jakby to bylo gdybysmy sie calowali.... odrzeklem ze jestesmy dorosli i nikogo bysmy tym nie skrzywdzili, poza tym bylismy w zwiazku wiec uwazam ze nie byloby to cos strasznego... ona do mnie ze to nie jest normalne po zakonczeniu zwiazku...
spytalem skad to wie i czy byla juz w takiej sytuacji... powiedziala ze nie byla i mam racje... ale chce isc spac... na koniec pokazala mi jeszcze swoje nogi i chwalac sie powiedziala ze zrobila sobie calkowita depilacje... nie wiem czemu to zrobila, skoro mnie nienawidzi...
powiedziala ze musimy sie traktowac jak koledzy chociaz... powiedzialem jej ze ja traktuje ja jako wspolokatorke..
ona do mnie ze przeciez kiedys mowilem ze jest moja najlepsza przyjaciolka... wiec dlaczego teraz juz nie ma tej przyjazni... ja mowie ze tak to jest po zakonczeniu zwiazku... mowie jej ze koniec zwiazku to tylko koniec intymnosci a nie koniec relacji i tego co osiagnelismy i zbudowalismy...
spytalem czy bede mogl odwiedzac kotka kiedys... powiedziala ze zobaczy... spytala czy nie bedzie brakowac mi jej salatki z gyrosem... poweidzialem ze kiedys zaprosze ja na herbatke albo ona mnei to wtedy moze ja zrobic ponownie smile
widac bylo po niej ze cierpi wewnetrznie a ze jestem empatyczny i wspolczuje jej to ja przytulilem mocno...
dzis rano byla milsza wiec droczylem sie z nia nazywajac ja kruszynka tongue
powiedziala ze mam cos dobry humor i mi chyba odbilo tongue
powiedziala ze mozemy dzisiaj zrobic pomidorowke, ze ona mi powie jak tylko nie wie o ktorej wroci bo jej mamusia przyjezdza do nas...
wiec bedzie ciekawy dzien...
ale wczoraj zrozumialem jedno... skoro ja sie o nia martwie, przytulam bo widze jak jej zle i ze placze i potrzebuje wsparcia, a ona przy tym mnie nadal oklamuje, ze naprawde swietny ze mnie facet i ona na mnie nie zasluguje... niezaleznie od tego czy dobrze ja traktowalem czy zle, ale mam ludzkie odruchy i skoro ona zle mnie traktuje (powiedziala mi ze przestala mnei szanowac dopiero w tym roku), to nie zasluguje na zaden dobry gest z mojej strony...
ale nie jestem sukinsynem... nie potrafie jej nienawidzic...

11

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Czytam ten wątek z ogromną ciekawością. I powiem ci, że jestem pełna podziwu dla twojego uporu i głupoty zarazem.
Upór? Każdy chce poczuć miłość i poczuć, że jest przez kogoś kochany. Nawet jeśli oczekuje tego od osoby która nim gardzi i go nienawidzi...
Głupota? Jak można znosić przez tyle czasu upokorzenia ze strony "ukochanej " osoby???
Wiem, że nie jestem najlepszą osobą, żeby tak mówić, ale wybacz. Gdybym to ja była na twoim miejscu, to po pierwszej oznace rozdwojenia osobowości u mojego partnera uciekłabym jak najdalej...
Wiem, że to co teraz napiszę wyda się niektórym dziwne i nienormalne, ale czasem wolałabym dostać od faceta w pysk niż słuchać jego obelg i poniżania mnie. Bo to niszczy w człowieku poczucie własnej wartości, własnego ja.
I dziwie ci się naprawdę, że tak długo to znosiłeś i znosisz...
Ja już dawno bym albo spakowała siebie albo jego...
Wiem, że dawać rady jest najlepiej. Ale właśnie tak uważam.
Jesteś facetem i powinieneś byc dla kobiety oparciem a nie dawać się jej poniżać.
Ja wiem, że gdzieś na pewno czeka na ciebie ktoś, kto zasługuje na ciebie, a ty na nią.
Życzę ci żebyś spotkał na swojej drodze kobietę, która przywróci ci wiarę we własną wartość, w to że jesteś mężczyzną, że można na ciebie liczyć i trzeba szanować. Kobietę, która zaakceptuje się takiego jakim jesteś i nie będzie próbowała cię zmieniać.
Życzę ci szczęścia w poszukiwaniu tej jedynej, wymarzonej kobiety ze snów.
Bo każdy z nas zasługuje na szczęście i każdy z nas je dostanie. Kwestia tylko tego kiedy.

12

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

ja po prostu mam metlik w glowie teraz... zaczynam sie nam ukladac... rozmawiamy i smiejemy sie ...
wczoraj zapraszala mnie na zakupy, dzisiaj rano na narty... powiedziala ze widocznie poznalismy sie by zostac kolegami...
a ja nie wiem co zrobic... chcialbym sie wyprowadzic... i naprawde tego chce...
ale nie wiem czy jej o tym powiedziec wprost czy po prostu spakowac sie pod jej nieobecnosc...
poza tym co z internetem w tym mieszkaniu? jest na mnie i ja za niego place ale nie chce jej pozbawiac "okna na swiat"...
bo mimo ze ma mozliwosc szukania mieszkania (w pracy lub w domu rodzinnym), to pozyczyla bratu cala kase jaka miala i zostalo jej teraz tyle co wyplata...
czyli starczy jej na czynsz i oplaty... na zycie nei bedzie miala sad
nie chce jej zostawiac w trudnej sytuacji finansowej... bo naprawde jej tego nie zycze...
co myslicie?
zostawic jej net na styczen i oplacic go oraz powiedziec jej ze chce sie wyprowadzic?
czy zablokowac net, wyprowadzic sie i zostawic list?

13 Ostatnio edytowany przez Kriss (2010-12-30 15:20:59)

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Proponuję poczytać - jest taka stronka i forum w jednym "nerwica" - jest tam dużo tematów które mogłyby nieco rozświetlić mroki. Można również spytać o zdanie fachowców.
Pozdrawiam.

14

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

teraz pozostalo wypakowanie swoich rzeczy a wiadomo, ze latwiej sie spakowac niz rozpakowac smile
wczoraj jak sie pakowalem znalazlem jej kalendarz z 2009 w ktorym opisywala swoj rozwod... to co tam wyczytalem to byl szok...
a to dlatego, ze roznilo sie to od tego, co ona mi mowila...
poza tym wyszlo ze sypia z tym 34-latkiem dla sportu...
z tym z ktorym mnie oszukiwala...
bo "jest mily" i mowi jej komplementy a dla niej sex jest juz wazny...
3 dni po rozstaniu juz miala jego adres... sabotowala moja kolejna znajomosc... wrocila w niedziele wieczorem przed 1 w nocy...
oczywiscie ja wiedzialem gdzie byla...
nadal klamala w zywe oczy, nadal miala mnie w dupie...
a to co wyczytalem wczoraj w jej archiwum gg to juz wogole dla mnie byl szok jak ja moglem byc z kims takim... co ona temu facetowi pisala to byl szok...
przed nowym rokiem sie sytuacja poprawiala, ale od nowego roku znow zaczela sie jazda i wyzwiska... powiedziala ze udawala orgazmy, ze mam jej nie dotykac, ze zrobilem jej wiezienie w kuchni... wyrzucala mi rzeczy z lazienki...
prosilem ja abysmy niedzielny wieczor spedzili razem, ogladneli cos moze itp itd, aby bylo milo... no ona spedzila go milo u niego w lozku... a romansujac z nim mowila mi ze mnie kocha... ale jestem glupi... dalem sie tak oszukac... najlepsze jest to, ze nie czuje zlosci ani nienawisci... czuje tylko w jej kierunku zal i zenade...
jego tez zaczela oklamywac i manipulowac nim... wiec wkrotce on tez zostanie zraniony...
wczoraj nawet nie potrafila po mesku zniesc sytuacji...
dzwonila raz, nie odebralem, wyslala mi sms piszac ze cos jej ukradlem i ona jest w drodze na policje i mam jej to oddac (nie sprecyzowala co) wiec zignorowalem bo wiedzialem ze to prowokacja... po chwili dzwonil ktos od niej z rodziny bo numer nieznany wiec nie odebralem... pozniej znow dzwonila i znow dzwonil ten sam numer...
zabralem swoje rzeczy z mieszkania, zostawilem na lawie kartke z textem "chcialas abym zniknal to zniknalem... nie lubie pozegnan, wiesz o tym... dlatego zamiast ZEGNAJ mowie ci DO ZOBACZENIA..."

PS jej byly sie do mnie odezwal big_smile

15

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Szymek sam się nie odezwał, raczej odpowiedział na Twoje wezwanie wink
Dobrze że z nią skończyłeś. Nie wracaj bo sobie z nią nie poradzisz.

16

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Hehe, odpowiedzial odpowiedzial smile
Mamy sie spotkac - gosc odpisal naprawde w porzadku i jesli przeczucie mnie nie myli, to bedzie to fajne spotkanie smile
Nie wroce juz do niej nigdy, nie po tym co przeczytalem wczoraj...
Z jej kolezanka (ktora jej proponowala zwiazki bez zobowiazan) rozmawialy kiedys i strasznie wyzywaly moja rodzine...
Nawet nie sadzilem ze czlowiek moze uzywac takich slow...
Nie wiem nawet czy bede chcial utrzymac z nia kontakt... Jakikolwiek...
Jej byly dobrze zrobil ze sie odcial od tej destrukcyjnej kobiety...
Alaclaudie - teraz niech sie jej nowy CEL martwi tym jaka ona jest smile
Dla mnie nowy rok zaczal sie calkiem sympatycznie smile

17

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Szymcio, wszystkie odpowiedzi na Twoje pytania zamieściłeś w tytule wątku. To tam jest przyczyna problemów.
Ona jest po prostu mocno zaburzonym DDA.
Żebyśmy dobrze się zrozumieli - absolutnie nie ma tu Twojej winy. To po prostu nierozwiązane (pewnie ogromne) problemy z dzieciństwa tak zrujnowały jej psychikę. A Ty "zebrałeś żniwo".
Jeśli ona nie zrozumie, co jest przyczyną jej zachowanie i nie zacznie terapii - będzie tylko gorzej.

Żeby nie było, że się wymądrzam - mam prawo big_smile Też jestem DDA - ale zaburzonym z drugą stronę, niż Twoja była wink

18

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

ta wiadomosc sprawila wczoraj, ze czuje ogromna ulge i mam wrazenie ze jakis ogromny ciezar ze mnie spadl smile
dzieki, wiele to dla mnie znaczy smile

19

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie
szymcio82 napisał/a:

ta wiadomosc sprawila wczoraj, ze czuje ogromna ulge i mam wrazenie ze jakis ogromny ciezar ze mnie spadl smile
dzieki, wiele to dla mnie znaczy smile

Cieszę się, że mogłam pomóc. Powodzenia

20

Odp: Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Witam, historia Pana z kobieta DDA, podziwiam za upór, ale tez mogę dodać ,że  milosc oslepia, niestety bedac w zwiazku z DDA, trzeba dokladnie nauczyc sie myslenia takich ludzi z rodzin dysfunkcyjnych, takie osoby nie potrafia utrzymac zwiazku, jesli nie maja sily sie leczyc, dzialaja destrukcyjnie na otoczenie, wiec stawia sie im warunek'albo leczymy sie razem bedac w zwiazku, albo taka osobe sie zostawia".Jesli typ DDA jest ztoksyczniony do szpiku kosci i nie mozna go zreformowac, wtedy sie odchodzi lub usuwa taka osobe ze swojego  zycia.Tacy ludzie nic nie czuja tylko maja opanowaną sztuke maniupulacji i szantaz emocjonalny do perfekcji.Jestem z mezczyzna , ktory byl z kobieta DDA, jest po rozwodzie, tez musial sie leczyc, ale dal rade, teraz normalnieje przy mnie:)Tak samo poswiecal sie bylej zony jak Pan, tylko do tego doszlo dziecko-dziewczynka, ktora wg prawa polskiego zostala u matki, a mamusia DDA skutecznie nia manipuluje, ale z pomoca rodziców mojego faceta udaje  sie corkę stopniowo  doprowadzac do stanu normalnosci, choc na poczatku bylo fatalnie.Kazdy odsuwa sie od bylej żony mojego mezczyzny, bo to wampir emocjonalny i pienięzny rowniez.Najlepiej ignorowac"ataki" takiego osobnika i ze spokojem ignorowac, bo jesli sie unosimy nerwowo-to DDA wygrywa.Zycze Panu znalezienia milosci normalnej bo takei rowniez są.POZDRAWIAM

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zwiazek z kobieta DDA po rozwodzie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026