witam,
co prawda jestem facetem, ale szukajac rozwiazania, pomocy na necie, zauwzylem ,ze i tutaj czasami pisza faceci, z reszta wyczytalem pare watkow, w przypadku, ktory sam bym mogl sie udzielic w przypadku problemu z facetem...
ale w tym poscie chce poruszyc swoj problem. wydawalo mi sie, ze majac 30lat zwiazki, obserwacje nie bede mial juz wiekszych problemow, ale zycie zaskakuje i tak tez bylo a raczej jestem tym razem. nie zawracalbym sobie pewnie glowy, ale nie pamietam, mimo,ze sporo kobiet poznaje, kiedy kobieta zrobila na mnie takie wrazenie, dlatego staram sie rozgryzc problem, ale latwo nie jest.
generalnie do tej pory trafialem mozna powiedziec seriami na kobiety, ktore jak na zlosc mialy to cos ale, dosc swiezo po zwiazku, czasami nawet juz po dluzszej przerwie, ale wciaz nie mogace sobie poradzic z przeszloscia. zwykle mimo moich staran, nie poddaje sie latwo jesli czuje, ze warto. potem dluzszy czas nie pojawialo sie to cos i znowu sytuacja sie powtarzala. ostatnio jednak poznalem dziewczyne, ktora blisko rok temu rozstala sie z mezem po paru miesiacach malzenstwa, ktore bylo nieudolna proba ratowania dlugoletniego zwiazku(jak dla mnie to byl juz wyjatkowo glupi pomysl). wczesniej obiecywalem sobie, ze wiecej w podobne sytuacje sie nie wpakuje, albo podejde z duzym dystansem. niestety bardzo szybko, mimo mojej ostroznosci sie okazalo, ze to kobieta, z ktora jak nigdy wczesniej potrafie gadac wieczorami przez tel. bawic sie w knajpie, cieszyc sie jak glupi czytajac kazdego smsa itp.wiedzialem, ze musze byc ostrozny i nie spieszyc sie z niczym, przez poltora miesiaca bylo naprawde rewelacyjnie, to ona malymi krokami inicjowala na ile moge sie zblizyc,poniekad pozwolilem jej by to ona gonila kroliczka, mimo ze tak naprawde to bylo przeciez zludzienie, ale pozwolilem na to bo duzo rozmawialismy i wiedzialem, ze nie jest jeszcze w pelni gotowa na zwiazek, gdyz probowala pare miesiecy wczesniej i nie wyszlo, wszystko dzialo sie za szybko. ale z czasem, jak pozniej sie okazalo zapedzilem sie mimowolnie( witalem ja sms, w dzien rozmawialismy w pracy na gg, potem sms jakis po pracy i zwykle wieczorem sama do mnie dzwonila przed snem i rozmawiaslimy dosc dlugo), teraz to juz jawnie ja zaczalem gonic co szybko spowodowalo, ze nagle w 2,3 dni zaczela byc bardziej oschla, unikala kontaktu. oczywisce nastapila pozniej powazna rozmowa.powiedziala, ze zaczela sie czuc, jakbym byl bluszczem,wszedzie mnie bylo pelno. czym ja bardziej gonilem to tym bardziej ona uciekala i sie zamykala w sobie. rzecz w tym ze podczas spotkan na zywo nie bylo poznac, ze cos jej nie pasuje wrecz coraz bardziej sie zblizala do mnie a potem w ciagu paru dni taka zmiana..rozumiem, ze potrzeba czasu, co tez zasugerowala, ze to ja gonilem, a to ona powinna..stalem sie bluszczem a ona potrzebuje przestrzeni, bo nie jest gotowa w pelni na zwiazek. potrzebuje czasu.zglupialem. bo jesli twierdzi, ze jej ex przestal byc dla niej w pewnej chwili wsparciem, oddalil sie, praca stala sie jego partnerka, nauczyla sie byc samowystarczalna, niezalezna, milosc niepielegnowana, bez oboje pekla, w ktora rzekomo przestala wierzyc (w co ja nie wierze-taki odruch obronny). jesli to ja mam uciekac a ona mnie gonic, to w jaki sposob ma znowu uwierzyc, ze zwiazek z facetem to nie tylko gonienie za celem, szczesciem, ale np. stabilizacja. chyba, ze to tylko na poczatek, potem jednak juz oboje powinni wzajemnie dbac o zwiazek i sie gonic naprzemian. ale problem polega na tym, skoro mam przestac byc bluszczem, to jak nie przesadzic z odwroceniem roli, czyli byciem niedostepnym, czy tez podchodzic z dystansem do niej, jak na poczatku. dystansem ktory jesli bedzie za duzy to w pewnym momencie moze i tak sie przeciwko mnie obrocic? czy taki stan nie oznacza, ze w ogole jest dla niej za wczesniej? bo przeciez najpierw sama nasza znajomosc poglebia a kiedy i ja zaczynam tez sam przejmowac inicjatywe, ona wowczas totalnie sie wycofuje, wraca do punktu wyjscia..zupelnie nie wiem jak sie teraz zachowac,by tego nie spieprzyc zupelnie..ktos ma jakas madra rade? w tej chwili od paru 3dni przestalem w ogole kontaktowac sie nia na necie, wyslalem tylko jednego smsa, na ktorego odpisala, zapytala co u mnie. tyle.w weekend zawsze sie widywalismy (mieszkamy w roznych miejscowosciach) tym razem nie zapowiada sie na to. zamierzalem tym razem nie wysylac nawet smsa pierwszy...
1 2011-10-30 02:14:53 Ostatnio edytowany przez dede78 (2011-10-30 02:15:35)
Podobne tematy
witam,
co prawda jestem facetem
Napewno,Ci tutaj kobiety pomogą
Robię wpis co by post było lepiej widać ![]()
3 2011-10-30 08:32:17 Ostatnio edytowany przez Anula70 (2011-10-30 08:33:31)
A nie możesz być dla niej kumplem osobiście bym cie spławiła jak byś nastawał na moją dopiero co odzyskaną samodzielność.
Do pewnych rzeczy potrzeba czasu aby dojrzeć emocjonalnie a nowy związek to nie nowe skarpety to odpowiedzialność za drugą osobę .
Różnią was doświadczenia życiowe ale wolnymi kroczkami można osiągnąć wiele zacznij jej słuchać a nie wsiadasz w pospieszny i pędzisz na oślep.Kobiecie jak dobremu winu trzeba dać czas by dojrzało .
Dzięki za wpis, przypomniały mi się pewne sprawy które moga się przydać ![]()
A co do problemu musisz wyluzować, tylko powoli i stopniowi, a nie nagle przestać sie kontaktować.
Kiedyś robiłem podobne głupstwo kilkugodzinne rozmowy codzień przed snem, xx smsów w dzień plus sygnały itd.
A potem zdziwienie że ja tęsknie bardziej niż ona...
Zwykle potrzeba sporo czasu, żeby pewne rzeczy przerobić. Owa dziewczyna nie miała tego czasu. Fakt, że zawarła związek małżeński, aby ratować związek świadczy o tym, że ona w tym czasie była zupełnie niedojrzała. Zapewne dopiero po rozwodzie zaczęła zastanawiać się nad sobą i próbowała nad sobą pracować. Ona nie ma jeszcze w pełni wykształconych rezultatów tej pracy, wiec sama dobrze nie wie, jak ma się zachowywać i czego oczekuje.
Nie ma gotowej recepty jak postępować. Mogę napisać tylko to, czego większość mężczyzn nie zrozumie - jest taki rewelacyjny stan w początkowym okresie znajomości, kiedy obie strony maksymalnie skupiają się na partnerze, wczuwając się w jego emocje, pragnąc go jak najlepiej poznać. I wtedy nawet facet potrafi wyczuć jak daleko może się posunąć - intuicyjnie. Później panowie za bardzo próbują analizować i nic im z tych analiz nie wychodzi. Spróbuj jakoś wyczuć granicę "gonienia króliczka", bez analizy, bo tego się przeanalizować nie da. Na podstawie jej reakcji powinieneś wiedzieć, dokąd jest fajnie a kiedy fajnie być przestaje. I nie sugeruj się jej słowami - wiele kobiet mówi rzeczy, które niewiele wspólnego mają ze stanem faktycznym. Wiele kobiet ma skłonność do tworzenia sobie problemów i dodatkowych emocji - stąd pełne sprzeczności teorie, w które ona w danym momencie wierzy a za chwilę wierzy w inną - a Ty możesz się do śmierci zastanawiać jak je wszystkie do kupy połączyć ![]()
A nie możesz być dla niej kumplem osobiście bym cie spławiła jak byś nastawał na moją dopiero co odzyskaną samodzielność.
Do pewnych rzeczy potrzeba czasu aby dojrzeć emocjonalnie a nowy związek to nie nowe skarpety to odpowiedzialność za drugą osobę .
Różnią was doświadczenia życiowe ale wolnymi kroczkami można osiągnąć wiele zacznij jej słuchać a nie wsiadasz w pospieszny i pędzisz na oślep.Kobiecie jak dobremu winu trzeba dać czas by dojrzało .
rzecz w tym, ze zachowywalem sie jak kumpel, z niczym nie naciskalem, wlasciwie to ona sama robila kroki do przodu, ktore w pewnym momencie przestaly wskazywac na relacje czysto kolezenskie. to mnie tez poniekad zmylilo i pewnie zaczalem przekracac granice. tylko, ze pojawila sie tutaj ta niespojnosc, jakby podczas przebywania ze mna zaczynala mnie traktowac jako kogos blizszego niz kumpel a potem po spotkaniu wlaczala sie lampka, ze zaburzam jej samodzielnosc. wiedzialem, ze potrzeba czasu, ale tutaj sie pojawily skrajnie rozne sygnaly-te podczas kiedy przebywalismy razem i kiedy bylismy daleko od siebie,o czym dowiedzialem sie pozniej. stad tez moja mylna intepretacja.
Zwykle potrzeba sporo czasu, żeby pewne rzeczy przerobić. Owa dziewczyna nie miała tego czasu.Ona nie ma jeszcze w pełni wykształconych rezultatów tej pracy, wiec sama dobrze nie wie, jak ma się zachowywać i czego oczekuje.
)
wlasnie moze to bylo powodem tego ze dawala skrajnie rozne sygnaly, bedac w moim towarzystwie i potem sama rozwazajac nad tym czego chce, czego sie obawia itp.
Kolejny zawiedziony "związkeim" wita drogie Panie))
Czytając ten temat na prawdę dziwię się, że nawet w tym wieku ludzie borykają się z takimi problemami.
Jestem sporo młodszy od autora tematu ale moja sytuacja wygląda bardzo podobnie. Z różnicą przedziałów czasowych, w moim przypadku są znacznie krótsze.
Otóż poznałem dziewczynę, bardzo miło nam się rozmawiało, naturalnie zechciałem aby ta znajomość przerodziła się w coś lepszego, większego, piękniejszego. Zacząłem działać.
Jestem typem człowieka impulsywnego, i praktycznie bez wyjątków postępuję tak w każdej sferze życia. Kontakty damsko męskie to jeden z moich najsłabszych punktów bo nie potrafię tłumić emocji, uczuć. A więc tak też i postępowałem w tym wypadku, nie szczędziłem na wszelkiego rodzaju czułościach. Było miło bo w zamian również dostawałem to samo. Myślałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku, aż do pewnego dnia gdy się dowiedziałem, że dziewczyna wszystkie te czułości wobec mnie próbowała sobie wmówić. (tak twierdziła ale jestem w kropce bo czułem, że wszystko dzieje się tak jak powinno i nie wyobrażam sobie, że można by siebie zmuszać do takich rzeczy bo to wymaga jednak uczuć).
Moja droga koleżanka zerwała jakis czas temu z chłopakiem, i wydaje mi się że to też ma z tym wszystkim jakis związek. Twierdzi, że przyzwyczaiła się do bycia samej, az tutaj nagle pojawiłem się ja. Próbowała bardziej się zagłębić, ale nie potrafiła nic z tego wyciągnąć. Najboleśniejsze dla mnie w tym wszystkim jest to, że widzę, że się przywiązała ale dostałem propozycję bycia przyjacielem. Normalnie starał bym się jak najszybciej zapomnieć o wszystkim bo to faktycznie straszne bolesne doświadczenie. Po raz kolejny, gdy myślisz, ze wszystko jest super, dostajesz kosza.
Rozmawiając z nią na ten temat, i czytając odpowiedzi w tym temacie zrozumiałem, że faktycznie jestem za szybki. Powiedziała mi już wcześniej, gdy wszystko wydawało się być w porządku, że "takim ekspresem jeszcze nie jechała".
Mam więc do Pań pytanie. Czy warto to kontynuować? Czy w zaistniałej sytuacji jest jeszcze szansa na coś poważnego. Nie chcę być tylko przyjacielem bo dziewczyna za bardzo mi się podoba i takie bezowocne postępowanie doprowadziło by mnie do szału bo czuję znacznie więcej. Ona twierdzi, że nie może tego kontynuować bo nie chce mnie skrzywdzić, chciała by ale nie może mi odpowiedzieć w takim stopniu jak ja okazuję jej swoje przywiązanie.
Wczoraj w 15 minut sytuacja obróciła się o 180 stopni, dzisiaj emocje opadły, trochę się wszystko uspokoiło, rozmawialiśmy, było trochę czułości, ale ona wciąż stawia na swoim i twierdzi, że jej to nie pomoże się otworzyć na mnie.
Kompletnie nie wiem co robić, nie chcę palić za sobą mostów, bo mi na niej zależy, ale nie chcę też cierpieć przez to wszystko tak jak teraz. Poradźcie drogie Panie, jak być?
Powiedz jej, że za bardzo Ci się podoba, żebyś mógł się z nią tylko przyjaźnić, więc wolisz zerwać całkowicie kontakt. Może wtedy uświadomi sobie, że ona tego wcale nie chce? A jeśli na to zakończenie kontaktu się zgodzi - Tobie też nie pozostaje nic innego, jak pogodzić się z jej decyzją. Jeśli kobieta włoży kogoś do szufladki "przyjaciel" to w 90% przypadków nie da się z tej szuflady przejść do takiej, która jest podpisana "facet".
Już jej mówiłem, co myślę o takiej "przyjaźni"
Tak też i zrobię, albo wszystko albo nic.
Tylko najbardziej mnie dziwi to jej zachowanie przed tą radykalną zmianą poglądów. Tzn od początku była taka niepewna ale był moment że się przekonała do mnie. Następnego dnia... bum. Ta jej niepewność powraca z podwójną siłą.
Masz 3 opcje generalnie:
1.Godzisz sie na bycie przyjacielem ale robisz swoje, musisz sprawic zeby nie patrzyła na Ciebie pod tym kątem, masz pokazywać jakim jesteś ciekawym facetem żeby było jej szkoda Ciebie stracic.
2.Dalej probujesz po swojemu co skonczy się najpewniej tym że dziewczyna sie zniecheci całkiem.
3.Zrywasz kontakt żeby uświadomiła sobie że może Cię stracić i wcale nie tak fajnie jest jej samej, no chyba że jest to wtedy i tak nic nie zdziałasz ![]()
Każdy odpowiada przez pryzmat własnego doświadczenia, a więc:
Masz 3 opcje generalnie:
1.Godzisz sie na bycie przyjacielem ale robisz swoje, musisz sprawic zeby nie patrzyła na Ciebie pod tym kątem, masz pokazywać jakim jesteś ciekawym facetem żeby było jej szkoda Ciebie stracic.
Ojej, ilu ja mam kumpli, którzy są bardzo ciekawymi facetami... I wcale mi nie szkoda, ze nie są moimi partnerami
A jak próbowali to tylko od czasu do czasu przypominałam, że przecież mieliśmy być tylko przyjaciółmi... I zawsze jakoś byłam pewna, że oni zadowolą się tą rolą, bylebym całkiem z ich życia nie zwiała. To prawie jak "zjeść ciastko i mieć ciastko".
2.Dalej probujesz po swojemu co skonczy się najpewniej tym że dziewczyna sie zniecheci całkiem.
Owszem. A zamiast łatki "przyjaciel" dostaniesz łatkę "upierdliwiec"
3.Zrywasz kontakt żeby uświadomiła sobie że może Cię stracić i wcale nie tak fajnie jest jej samej, no chyba że jest to wtedy i tak nic nie zdziałasz
Tak postąpił tylko jeden z tych, którym "przyjaźń" proponowałam. Od roku mieszkamy razem ![]()
Trzecia opcja wydaje mi się być najrozsądniejszą.
Niech się sama określi czego chce, w sumie może przesadziłem z tym ekspresem, i się dziewczyna wystraszyła.
Jeśli jej jeszcze choć trochę zależy to wszystko powinno wrócić na swoje miejsca.
Widać było, że chciała aby coś z tego wyszło, ale przestraszyła się tego mojego pospiechu.
W sumie nie tak długo się znamy i zaczynam chyba rozumieć swój błąd. Odpuszczam, bo chyba stałem się dla niej wcześniej wspomnianym -bluszczem-.
Jest jeszcze jeden aspekt: kobiety lubią być zdobywane, ale nie jest dobrze, jak stają się za bardzo pewne siebie w danej relacji. Jeśli taka kobieta uzna zbyt szybko, że ma Cię na tacy, że jesteś gotów chodzić i pyłki jej spod stóp usuwać - nie będzie patrzyła na Ciebie jak na faceta, tylko swojego osobistego rycerza. Rycerz będzie zawsze obok, będzie wielbił damę swego serca, bronił przed smokami codzienności, ale wiadomo, że księżniczki za rycerzy nie wychodzą tylko za królewiczów
Zdobywane w jakim sensie?
Bo zdobywać to zdobywam - wręcz mogła by pomyśleć, że chce się z nią tylko przespać i to wszystko. To jesli chodzi o takie materialne, fizyczne aspekty związku.
Jeśli chodzi o te niematerialne, sercowe aspekty, to w sumie ma mnie na tacy bo w związku z tą -awanturą- pokazałem swoją słaba stronę...
Zdobywanie w kontekście, który Ty nazwałeś niematerialnym. Jeśli kobieta zbyt szybko zorientuje się, że facet się w niej zakochał po uszy i na pewno jej nie ucieknie - zaczyna tego faceta traktować jak swoją własność. To takie romantyczne mieć wiernego adoratora, ale trudno w tym adoratorze dostrzec mężczyznę.
Jeśli kobieta włoży kogoś do szufladki "przyjaciel" to w 90% przypadków nie da się z tej szuflady przejść do takiej, która jest podpisana "facet".
Tutaj bym polemizował ![]()
vinnga napisał/a:Jeśli kobieta włoży kogoś do szufladki "przyjaciel" to w 90% przypadków nie da się z tej szuflady przejść do takiej, która jest podpisana "facet".
Tutaj bym polemizował
Ja też
Zwłaszcza tym "facet"
Wybieram Mężczyznę ![]()
Zdobywanie w kontekście, który Ty nazwałeś niematerialnym. Jeśli kobieta zbyt szybko zorientuje się, że facet się w niej zakochał po uszy i na pewno jej nie ucieknie - zaczyna tego faceta traktować jak swoją własność. To takie romantyczne mieć wiernego adoratora, ale trudno w tym adoratorze dostrzec mężczyznę.
No a czy przypadkiem jedno drugiego nie wyklucza?
Z jednej strony nad wyraz uczuciowy a z drugiej ... no))
No i w sumie wystraszyła się właśnie tego zdobywania.
Masz 3 opcje generalnie:
1.Godzisz sie na bycie przyjacielem ale robisz swoje, musisz sprawic zeby nie patrzyła na Ciebie pod tym kątem, masz pokazywać jakim jesteś ciekawym facetem żeby było jej szkoda Ciebie stracic.
2.Dalej probujesz po swojemu co skonczy się najpewniej tym że dziewczyna sie zniecheci całkiem.
3.Zrywasz kontakt żeby uświadomiła sobie że może Cię stracić i wcale nie tak fajnie jest jej samej, no chyba że jest to wtedy i tak nic nie zdziałasz
To co Ty proponujesz to czysta manipulacja
Zdobywanie w kontekście, który Ty nazwałeś niematerialnym. Jeśli kobieta zbyt szybko zorientuje się, że facet się w niej zakochał po uszy i na pewno jej nie ucieknie - zaczyna tego faceta traktować jak swoją własność. To takie romantyczne mieć wiernego adoratora, ale trudno w tym adoratorze dostrzec mężczyznę.
Sugerujesz że kobieta MUSI się czuć niepewnie żeby czuć ?
No i w sumie wystraszyła się właśnie tego zdobywania.
Jak ją "zdobywasz" ?
Bellew, nie MUSI, ale na początku znajomości trochę niepewności jest bardzo wskazane. W związku stawiam na szczerość i otwarte relacje, ale oni nie są i nie byli w związku ![]()
Wczoraj w 15 minut sytuacja obróciła się o 180 stopni, dzisiaj emocje opadły, trochę się wszystko uspokoiło, rozmawialiśmy, było trochę czułości, ale ona wciąż stawia na swoim i twierdzi, że jej to nie pomoże się otworzyć na mnie.
A jak długo ona jest sama ? Na Ciebie ? czy obojętne kogo ? Może ona nie chce związku ?
Gdzie Ty widzisz manipulacje bo nie wiem ? ![]()
Gdzie Ty widzisz manipulacje bo nie wiem ?
hm .... w słowotreści
To nie manipulacja, tylko samo życie z kobietami ![]()
Autor napisał/a:Wczoraj w 15 minut sytuacja obróciła się o 180 stopni, dzisiaj emocje opadły, trochę się wszystko uspokoiło, rozmawialiśmy, było trochę czułości, ale ona wciąż stawia na swoim i twierdzi, że jej to nie pomoże się otworzyć na mnie.
A jak długo ona jest sama ? Na Ciebie ? czy obojętne kogo ? Może ona nie chce związku ?
Jak długo... wiesz, że nawet nie wiem. Około miesiąca, wiecej?
Raczej na mnie, bo z tego co mi wiadomo to innym szybko pokazywała że nie mają czego u niej szukać.
Czy nie chce związku? Myślę, że to całkiem możliwe, chociaż może i chce ale nie jest na to gotowa bo inaczej jak wytłumaczyć to, że mną jednak się zainteresowała i mnie do siebie podpuściła.
bellew napisał/a:Autor napisał/a:Wczoraj w 15 minut sytuacja obróciła się o 180 stopni, dzisiaj emocje opadły, trochę się wszystko uspokoiło, rozmawialiśmy, było trochę czułości, ale ona wciąż stawia na swoim i twierdzi, że jej to nie pomoże się otworzyć na mnie.
A jak długo ona jest sama ? Na Ciebie ? czy obojętne kogo ? Może ona nie chce związku ?
Jak długo... wiesz, że nawet nie wiem. Około miesiąca, wiecej?
a to dużo wyjaśnia plus Twoje szybkie podboje
Daj jej czas ...
To nie manipulacja, tylko samo życie z kobietami
No nic każdy ma prawo sądzić jak chce
Szanuję więc Twoje zdanie ![]()
Niestety też wolałbym żeby nie było żadnych gierek, kombinacji, udawania ale niestety jest jak jest.
Dont hate the player, hate the game..
@bellew
Oczywiście, że dam jej czas.
Już mi wieczorem takie mile rzeczy dzisiaj wypisuje, mam nadzieje, że jej w głowie nie siedzi "przyjaciel" ![]()
Co do manipulacji.
A czy kobietą nie trzeba czasami manipulować, aby wyjść na swoje?) Tym bardziej jeśli wiadomo, że obojgu efekt wyjdzie na dobre.
Co do manipulacji.
A czy kobietą nie trzeba czasami manipulować, aby wyjść na swoje?) Tym bardziej jeśli wiadomo, że obojgu efekt wyjdzie na dobre.
A lubisz, jak się Tobą manipuluje? ![]()
Mam wrażenie, że za często się używa słowa manipulacja. Tak naprawdę wszystko jest manipulacją. To, że noszę stanik też. Bo przecież mogłabym chodzić bez, żeby od razu było widać, dokąd "na żywo" wiszą mi cycki...
Przepraszam za obleśne porównanie, ale przecież nie da się życ całkowicie bez "manipulacji". Każdy dobór słów jest manipulacją. Chcąc nawiązać znajomość bez manipulacji należałoby na pierwszym spotkaniu wręczyć dziewczęciu ankietę do wypełnienia o jej cechach charakteru, zainteresowaniach, wizji dalszego życia, potem kazać jej się rozebrać, żeby od razu było widać, czy nie manipuluje chcąc wyglądać lepiej niż wygląda. Oczywiście, obowiązkowo, należy też oświadczyć jej, że się szuka żony, oczekuje się trójki dzieci, a cała ta szopka po to, żeby nie marnowac czasu na osobę, która kryteriów nie spełni.
Niestety też wolałbym żeby nie było żadnych gierek, kombinacji, udawania ale niestety jest jak jest.
Dont hate the player, hate the game..
Czyli wnioskuję z tego że,
Życie z płcią piękną nazywasz : gierką kombinacją i udawaniem ?
No wiesz,jeśli tak, to nie wróżę sukcesów w tej grze ... gdzieś w którymś levelu popełnisz błąd i Cię zabiją ![]()
Ja rozumiem że w grze można mieć kilka żyć,jak również to że, grę można wyłączyć jak się chce ... no ale ...
ważne żeby ta gra nie była piratem a oryginałem z dobrą grafiką
opakowaniem
i prawidłowym kluczem
Czego Ci z całego serca życzę ![]()
Jak ma mi to na dobre wyjść, to proszę bardzo)
Tez kiedys tak myslalem i straciłem jedno życie ![]()
Zobaczymy ile ich jeszcze mam, Tobie rowniez zycze powodzenia z takim szczerym podejsciem ![]()
Uwierz mi ze BARDZO chcialbym żeby było po Twojemu..
Jak ma mi to na dobre wyjść, to proszę bardzo)
Lubisz, gdy ktoś za Ciebie decyduje, co jest dla Ciebie dobre? ![]()
Autor napisał/a:Jak ma mi to na dobre wyjść, to proszę bardzo)
Lubisz, gdy ktoś za Ciebie decyduje, co jest dla Ciebie dobre?
Czasami jestem na to skazany)
Właściwie to każdy miał taki okres w życiu, gdy KTOŚ za niego decydował, niektórzy nawet w dorosłym życiu nie zrywają z taka manierą.
Generalnie rożnie z tym bywało, ale w większości wypadków i tak wychodziło nam na dobre i do końca zycia dziękujemy temu KOMUŚ za to że właśnie za nas decydował ![]()
Myślę że i w związku można przyjąć taki scenariusz, aby wyprowadzić wszystko na dobrą drogę, a później kontynuować już w pełnej szczerości i zaufaniu)
40 2011-11-11 00:12:58 Ostatnio edytowany przez bellew (2011-11-11 00:19:15)
Tez kiedys tak myslalem i straciłem jedno życie
Zobaczymy ile ich jeszcze mam, Tobie rowniez zycze powodzenia z takim szczerym podejsciem
Uwierz mi ze BARDZO chcialbym żeby było po Twojemu..
E tam,zmień grę ![]()
Powodzenia w czym ?
Mam wrażenie, że za często się używa słowa manipulacja. Tak naprawdę wszystko jest manipulacją. To, że noszę stanik też. Bo przecież mogłabym chodzić bez, żeby od razu było widać, dokąd "na żywo" wiszą mi cycki...
Ja doprawdy nie wiem w czym problem
Jeśli oczywiście sądzisz że tylko na to zwraca uwagę samiec ![]()
vinnga napisał/a:Mam wrażenie, że za często się używa słowa manipulacja. Tak naprawdę wszystko jest manipulacją. To, że noszę stanik też. Bo przecież mogłabym chodzić bez, żeby od razu było widać, dokąd "na żywo" wiszą mi cycki...
Ja doprawdy nie wiem w czym problem
Jeśli oczywiście sądzisz że tylko na to zwraca uwagę samiec
Ależ wcale tak nie myślę. Dlatego noszę stanik. Bo długość mojego biustu uważam za tak mało istotny fakt, że samiec nie ma prawa czuć się urażony tą drobną manipulacją w obliczu faktu, że przecież bez manipulacji pokazuję mu całą wspaniałość mojej osobowości ![]()
bellew napisał/a:vinnga napisał/a:Mam wrażenie, że za często się używa słowa manipulacja. Tak naprawdę wszystko jest manipulacją. To, że noszę stanik też. Bo przecież mogłabym chodzić bez, żeby od razu było widać, dokąd "na żywo" wiszą mi cycki...
Ja doprawdy nie wiem w czym problem
Jeśli oczywiście sądzisz że tylko na to zwraca uwagę samiec
Ależ wcale tak nie myślę. Dlatego noszę stanik. Bo długość mojego biustu uważam za tak mało istotny fakt, że samiec nie ma prawa czuć się urażony tą drobną manipulacją w obliczu faktu, że przecież bez manipulacji pokazuję mu całą wspaniałość mojej osobowości
Ja bym tu raczej mówił o wielkości niż długości
oczywiście osobowości ![]()
Myślę że i w związku można przyjąć taki scenariusz, aby wyprowadzić wszystko na dobrą drogę, a później kontynuować już w pełnej szczerości i zaufaniu)
A na czym opierać tą szczerość i zaufanie? I kto ma zadecydować, że już pora na szczerość?
Kto i skąd ma mieć wiedzę, że tak droga jest dobra? I dla kogo jest dobra? I jak może być dobra, gdy oparta na braku szczerości i zaufania?
A co jeśli dobra droga jednej osoby jest dla drugiej drogą z wertepami?
Autor napisał/a:Myślę że i w związku można przyjąć taki scenariusz, aby wyprowadzić wszystko na dobrą drogę, a później kontynuować już w pełnej szczerości i zaufaniu)
A na czym opierać tą szczerość i zaufanie? I kto ma zadecydować, że już pora na szczerość?
Kto i skąd ma mieć wiedzę, że tak droga jest dobra? I dla kogo jest dobra? I jak może być dobra, gdy oparta na braku szczerości i zaufania?
A co jeśli dobra droga jednej osoby jest dla drugiej drogą z wertepami?
To, że wspominamy tutaj o manipulacji, nie oznacza, że tyczy się to związku jako całość. Mówimy raczej o drobnostkach. Weźmy chociażby ten przykład wyżej.))
Pewne rzeczy wymagają podjęcia akcji w celu otrzymania odpowiedniej reakcji. Tym bardziej, że kobiety są czasami takie niepewne, niezdecydowane i niech ta akcja będzie manipulacją, aby poczuła sie pewniej.) Później nie potrzeba będzie żadnych sztuczek i myków.
Oczywiście sa pewne granice gdzie wymagana jest szczerość niezależnie od okresu związku w którym się znajdujemy i nie ma mowy o żadnych sztuczkach.
46 2011-11-28 16:23:45 Ostatnio edytowany przez Autor (2011-11-28 16:31:08)
Drogie Panie (i Panowie)!!
Alarm.
Jesteśmy razem z dziewczyna o której pisałem wczesniej. Cos nam wyszło jednak.
Na początku było dobrze. Później coś się zepsuło, ostatnio dosyć często się kłócimy ze względu na różnicę zdań.
Dostałem zarzut bycia bluszczem chyba, jestem oskarżony o trzymanie jej "w klatce".
Ostatnie kilka dni było straszne. Cały dzień negatywnych emocji, żeby pod wieczór pogodzić się i poczuć odrobinę ciepła. Tutaj cieszy fakt, że po ciężkich emocjach nie jest obojętna wobec mnie i gdy sie godzimy widzę w jej oczach uczucie.
Jednak po nocy powraca ten chłód...
Wczoraj usłyszałem dosyć przykre słowa - możesz mieć każdą, może znajdź sobie kogoś innego, kto będzie potrafił pokochać cię w 100%...
Ona chce odpocząć, a mi wydaje się, że tylko się od siebie oddalamy.
Co robić? Odpuściłem trochę, staram się zająć czymś aby nie myśleć tyle o niej, ale gdy ją widzę z neutralnie smutnym wyrazem twarzy załącza mi się jakis automat, że muszę coś zrobić aby była szczęśliwa. Zauważam, że moje objęcia i pocałunki nie działają, a wręcz ją chyba odpychają...(poprawka, działają tylko wieczorem gdy się z nią godzimy)
HELP!!
A jak do tego wszystkiego doszło?
Jak zaczeliscie byc razem i jak to wygladalo?
A jak do tego wszystkiego doszło?
Jak zaczeliscie byc razem i jak to wygladalo?
Doszło do wszystkiego szybko.
Wyglądało różnie, ale suma sumarum było nam razem dobrze i nie szczędziliśmy sobie na wyrażaniu swoich uczuć. Aż do pewnego momentu.
Później były sprzeczki ideologiczne dotyczące związku.
Ja byłem cholernie zazdrosny o to, że ona nadal utrzymuje kontakt z byłym i jeszcze jakieś interesy z nim ma, na przykład przywieźć jej to, tamto, zawieźć ją do domu na weekend...
Prosiłem ją aby z tym skończyła bo źle się z tym czuję w naszym związku i wprowadza tym tylko niepokój i złe emocje.
Powiedziała mi, że nadal z nim trzyma bo nie ma co do mnie 100% pewności ale jeśli wszystko będzie dobrze to zrobi to dla mnie i przestanie wykorzystywać swojego byłego do różnych celów.
Jak w jakiś sposób chciałem w to ingerować, ona się wkurzała niemiłosiernie, wyglądało to katastrofalnie bo momentalnie stawała między nami niewidzialna ściana.
Później odpuściłem, a ona sama doszła do takiej refleksji, że przeze mnie zaniedbała tyle osób do okoła... (domyślam się, że i byłego też)
Wczoraj zaczął jej powracać humor, dzisiaj było już lepiej, częściowo poczułem, że wszystko zaczyna wracać do normy.
O te jej huśtawki nastrojowe chyba zacznę obwiniać tabletki, które przyjmuje...
Hmmm..
Z tabletkami jest problem bo czasem wlasnie powoduja dodatkowego nerwa ze tak powiem..Zawsze mozna isc zmienic, poprosic o inne ale trzeba zdawac sobie z tego sprawe, a obawiam sie ze w obecnym stanie gdy cos takiego powiesz to bedzie zadyma ![]()
Kontakt z byłym można mieć ale już teksty w stylu że mam kontakt bo nie jestem Ciebie pewna w 100% to kiepski żart.
Czytaj pobede z Toba ale jak sie znudze, lub cos sie nie uda to mam blisko jego..
I teraz dochodzimy do obecnego zachowania. Niestety wszystko wskazuje na to że wybrałeś jedną z opcji o których pisałem i zbierasz tego owoce.
Pamietasz?
"Masz 3 opcje generalnie:
1.Godzisz sie na bycie przyjacielem ale robisz swoje, musisz sprawic zeby nie patrzyła na Ciebie pod tym kątem, masz pokazywać jakim jesteś ciekawym facetem żeby było jej szkoda Ciebie stracic.
2.Dalej probujesz po swojemu co skonczy się najpewniej tym że dziewczyna sie zniecheci całkiem.
3.Zrywasz kontakt żeby uświadomiła sobie że może Cię stracić i wcale nie tak fajnie jest jej samej, no chyba że jest to wtedy i tak nic nie zdziałasz
"
Czyzbys wybrał opcję 2?
Niestety nie ma na to rady, jesli rzeczywiscie jest jak piszesz i ja stłaszałeś to czas odpuścić, zostawić jej tyle wolności ile tylko będzie chciała i zająć się sobą w przygotowaniu do...końca.
Takie fochy, obrażanie sie o wszystko, i tak źle i tak niedobrze to znak że panna mysli o rozstaniu tylko nie wie jak Ci to powiedzieć. Więc będziecie się kłócić aż przy ktorejś kłótni powie że ma dość, jest zmęczona, chce odpocząć albo od razu zerwać.
Więc zejdź jej z drogi, zajmij się sobą, NIE KŁÓĆ SIĘ, nie dawaj żadnych powodów, gryź się w język itd. Zobaczysz co będzie dalej.
No dzisiaj jest już o wiele lepiej.
Tak jakby wcześniej niczego nie było.
Wybrana przeze mnie opcja to chyba taka mieszanka 2 i 3.
No jak na razie, na daną chwilę trzyma się to jeszcze kupy i cieszy mnie to.
Na temat byłego to fakt, żart kiepski i to bardzo, zobaczę co to będzie, nawet jeśli ona się znudzi to ja też nie mam stalowych nerwów i mi się też może odmienić z tego wszystkiego.
Obawiam sie ze to tylko chwilowe, wystarczy cokolwiek z Twojej strony i bam zadyma..
Trzymaj sie!
Nie no nie jest tak tragicznie.
Wczoraj urządziliśmy sobie ładne "pożegnanie" i na pewno mniej już się o to wszystko martwię.
Martwi mnie jedynie to, że jak chciałem ją odprowadzić dzisiaj na autobus to zostałem odesłany z kwitkiem bo ona ma "dużo rzeczy i załatwiła sobie transport". (u byłego najprawdopodobniej...)
edit:jak zobaczyłem, ile to ona "rzeczy" ma ze sobą, to myślałem, że padnę. Dziecinada z jej strony, jak jej powiedziałem, że spokojnie dalibyśmy radę dojechać tramwajem, to usłyszałem, że ona "chce tak", samochodem, z byłym. Nie ma co, super związek. Pie*dole to za przeproszeniem, mam dosyć, niech robi co chce, a ja chyba zacznę szukać panny na boku bo to co jest teraz to chyba jakiś smutny żart, ona w końcu ma swojego byłego do którego najwyraźniej czuje sentyment, więc dlaczego ja mam się męczyć.
Cześc) mam problem poznałem w pracy dziewczynę która mi sie spodobała i podobno z wzajemnością.ona odeszla z pracy i od prawie 3 miesięcy kontaktujemy się wylącznie przez facebooka, ona za nic nie daję sie nigdzie wyciągnąć( jest panna z dzieckiem)ona pisze do mnie codziennie na fb, przesyla buziaki itp. rozmawiamy godzinami.chłopaka na 99 % nie ma... mówiła że jest po nieudanym związku lecz nie wiem jak długo....nie wiem o co chodzi ... jak ją przestałem interesować to po co pisze? zaczyna mnie to męczyć ten internetowy teatrzyk... może ona szuka kolegi , a ja liczylem na coś więcej?zalezy mi na niej ale ona traktuje mnie z góry ... nie wiem czy warto to dalej ciągnąc...