Jak wiele z nas potrzebuję aby ktoś spojrzał na moją sytuację z boku. Kilka miesięcy temu poznałam jego, on żonaty ja wolna. Bardzo się do siebie zbliżyliśmy, na początku tylko przyjaźń. Czułam że poznałam człowieka bardzo podobnego do mnie. Rozmawialiśmy o wszystkim. On stopniowo się przede mną otwierał. Opowiedział o swoich problemach życiowych, o problemach w małżeństwie itd. Przyznał że z żoną jest ze względu na dzieci. Podkreśla że ona jest bardzo dobrym człowiekiem, ale im nie wyszło. Bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Pierwszy raz poczułam się przez kogoś kochana. Tysiące maili, smsów, telefonów. To on pierwszy powiedział że kocha, że pierwszy raz czuje coś takiego, że jestem jedyną kobietą dla której warto żyć. Oczywiście wszystko to było po kryjomu. Ale sama byłam zaskoczona tym co mnie spotkało. Nigdy nie rządałam by odszedł od żony. Cieszyłam się z każdej chwili spędzonej razem. Cieszyłam że mam taką osobę obok siebie. On nie przestawał mi przypominać jak bardzo mnie pokochał. Wszystko zmieniło się gdy jego żona dowiedziała się od znajomych że on ma przyjaciółkę. Nasz znajomość wyszła na jaw. On niczego nie ukrywał. Wyprowadził się z domu. Żona przez kilka tygodni wysyłała mu bardzo niemiłe smsy, przez które on był cały czas w depresji, ja byłam przy nim, wspierałam go. Później jej się nagle odmieniło i zaczęła być dla niego miła. Zwierzył mi się że jej celem jest odbudowanie małżeństwa. Zapytałam się co on zamierza. Powiedział że jestem najważniejsza w jego życiu. Ale mówi jedno a robi drugie. Nigdy nie stawiałam mu żadnych warunków, nigdy nie zabraniałam spotykać się z rodziną, ale zastanawiam się czy teraz to nie ja jestem okłamywana. Żona do niego non stop wydzwania. On coraz częściej do niej jeździ. Mi tłumaczy że nie mam się o co martwić gdyż jeździ do dzieci, ale pare razy tam nocował. Mówi że nie mam się o co martwić, bo ona go nie chce. Ale z drugiej strony nie wiem co o tym myśleć. Coraz częściej wyłancza komórkę i wiem że jest tam. Piszę że kocha kiedy jest tam. Wiem że nikt mi nie powie co będzie, ale zastanawiam się czy jestem przewrażliwiona, czy jednak on spróbuje do niej wrócić. Nie chce odejść ale coraz częściej jestem smutna przez jego działania.
Z góry dziękuje za porady.
Podobne tematy
Bądź co bądź to jego żona z która przeżył wiele lat i której przysięgał. Ja bym na twoim miejscu usunęła się do roli przyjaciółki dopóki on się nie zdecyduje, bo sama mówisz, że przez to cierpisz. Osobiście jestem przeciwna wtrącania się w małżeństwa i rozbijania rodzin, jakkolwiek by nie prosperowały. Na początku najczęściej jest pięknie. Ale zrobisz jak uważasz i życzę trafnych decyzji ![]()
Witaj
Jestem ŻONA...I czułabym się okropnie oszukiwana przez męża.
jak ty byś się czuła?
Przepraszam Cię ale teksty ze strony faceta -,, nie jestem szczęśliwy z żoną, jestem z Nią tylko dla dzieci'' to po prostu słowa które żonaty facet mówi zawsze do kobiety przy sory- ,,skoku w bok''
postaw się na miejscu jego żony...jak Ona musi się czuć...?
Ty znasz tylko opinie jednej strony, znasz tylko jego zdanie i obraz sytuacji.
Na cudzym szczęściu nie zbudujesz swojego.
Jeżeli Cię kocha i jestes dla niego najważniejsza , niech złoży pozew do sądu w sprawie rozwodu.
Czy nie uważasz że On ma teraz dwie kobiety...
A moze spotkaj się z jego żoną i posłuchaj co Ona ma do powiedzenia.
Moja Droga,
na Twoim miejscu nie pakowałabym się z związek z żonatym mężczyzną, gdyż w większości faceci jednak wracają do swoich żon, a kochanki potem cierpią, że jak on mógł tak zrobić, przecież tyle Ci obiecywał. Natomiast jeśli oboje się kochacie i planujecie wspólne życie, założenie rodziny(skoro jesteś dla niego ważna, to chyba ma to w planach. A przynajmniej powinien) to może czas pomyśleć o rozwodzie?
Napisałaś, że facet powiedział że z żoną łączą go tylko dzieci. Wierzysz mu w to?
Jeśli tak to nie ma problemu. Jednakże ja na Twoim miejscu spróbowałabym się zastanowić ile w tym jest prawdy.
Dzieci przecież czują jeśli rodzice się ze sobą męczą i nie są razem szczęśliwi. I mówienie, że z żoną jest ze względu na dzieci, jest małowiarygodne.
Ja na Twoim miejscu już na początku znajomości oznajmiłabym mu,że nie wiąże się z żonatymi mężczyznami, gdyż po pierwsze nie chcę rozbijać rodziny, a po drugie nie cenię się tak nisko,aby mieć rolę kochanki.
Oznajmiłabym mu, że gdyby był po rozwodzie to mogłabym wejść z nim w związek. I wtedy od niego zależy jak to rozegra.
Albo się rozwiedzie, skoro myśli o Tobie poważnie, albo zostaje z żoną i szuka dalej naiwnej kochanki.
Przykro mi,ale o miłości świadczą nie słowa, ale czyny. Mówi Ci, że Cię kocha, ale czy też Ci to okazuje? No powiedz z ręką na sercu. Ukrywał związek z Tobą, prawda? A przecież jeśli jesteś z kimś szczęśliwy, to chcesz to wykrzyczeć,pokazać całemu światu. Mówił, że do domu idzie się spotkać z dziećmi. Całą noc się z nimi bawił? No bądźmy poważni.
Kochasz go, więc wierzysz mu we wszystko, co mówi. A właściwie wydaje mi się, że sama dobrze wiesz,że facet Cię oszukuje,ale bardzo go kochasz dlatego chciałabyś aby to co mówi, było prawdą.
Kochana, powiem Ci na koniec takie mądre zdanie, które zapamiętaj do końca życia.
O uczuciu świadczą czyny. Słowa nawet jeśli piękne, to TYLKO słowa.
Martyna..dołladnie tak
to stara sztuczka facetów żonatych- mówienie jak to mu zle..i jaki jest samotny...i niby jest dla dzieci...
Sory za słowo- gó...no prawda...szuka luznego związku i innego seksu.
To żona pierze mu skarpetki, robi obiadki i wychowuje ich dzieci To ona boryka się z codziennymi problemami...
Nie rób sobie tego I jej...
i nie wierz mu slepo we wszystko...
Moje Drogie, dziękuje wam za wypowiedzi. Powiem wam że właśnie czegoś takiego mi trzeba, takiego spojrzenia z boku na to w czym się znalazłam. Wszystkie macie rację. Nie ma usprawiedliwienia dla jego zachowania to prawda. Poznaliśmy się wtedy kiedy oboje byliśmy w kryzysie. Ja w kryzysie samotności, on w kryzysie małżeństwa. To zapewne dlatego tak potrafiliśmy się do siebie zbliżyć. To zawsze łączy dwie osoby. Doris proszę nie zrozum mnie źle. Ja doskonale umiem zrozumieć to jak może czuć się jego żona, wiem jaką jest kobietą, bo mamy wspólną znajomą. Osobiście uważam iż to jak go traktowała, nie doceniała sprawiło to że tak bardzo zakochał sie we mnie. Ale nie chce się tu rozdrabniać bo fakt faktem macie rację żona pozostaje żoną. Ja się po prostu trochę zagubiłam gdyż traktowałam go zawsze jako przyjaciela. Cieszyłam się że jest obok. To zawsze on pierwszy pisał, inicjował spotkania. NIgdy nie nalegałam aby on odszedł od żony. Chciałam by po prostu był. Ale pękło coś we mnie gdy to wszystko wyszło na jaw i on zaczął zabiegać bardziej o nią niż o mnie. Zaczęłam być trochę zazdrosna. Nie w takim stopniu aby go jakoś nakłaniać do odejścia, broń boże. Nawet mu mówiłam aby odbudował swoje małżeństwo. On zaś że ja jestem najważniejsza. Ale jak dobrze napisała Martyna słowa to jedno czyny to drugie. I właśnie nie potrafię odnaleźć siebie w tym wszystkim. Jest mi trudno po prostu zerwać z nim kontakt po tym ile mi powiedział, ile troski i czułości i jakby nie było szczęścia mi dał. Stopniowo będe się odsuwać, tylko nie wiem czy znajdę w sobie tyle siły.
Martyna2010 twoj post bardzo wiele mi uswiadomil, trafilas w sedno. A ostatnie zdanie faktycznie zapamiętam na długo.
dasz radę...zobacz ..sama napisałaś że jak się dowiedziała zona to On zaczął bardziej zabiegać o Nią niż o Ciebie...
wiem że osoba zakochana widzi wszystko innaczej ale ....niestety dla niego to była odskocznia.
Damy radę zostań z nami, ze mną.
Proszę!!!!DAJCIE KOMENTARZE DLA PIOSENKI MOJEGO SYNA- MAM 15 LAT JEGO TEKST I WYKONANIE, NIE DŁUGO BEDZIE WIECEJ
http://www.youtube.com/watch?v=rr0Kx1xUhzM
DZIĘKI ![]()