angielski dla 4latka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

Temat: angielski dla 4latka

zastanawiam się nad posłaniem dziecka na angielski. Czy jest jakaś metoda/szkoła którą polecacie w Warszawie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: angielski dla 4latka

A 4 latka to nie za wcześnie dla dziecka na naukę angielskiego? Przecież niedawno nauczyło się dopiero mówić po polsku.

W przedszkolach niektórych są lekcje angielskiego dla takich dzieci na wesoło poprzez zabawy, taniec, śpiew. Zawsze możesz dziecku puszczać w domu angielskie bajki bez polskiego lektora (to dużo daje), daje możliwość osłuchania się w tym języku.

Jednak w nie jestem z Warszawy i nie polecę ci żadnego konkretnego przedszkola. Jednak radzę poszperać w internecie, takie przedszkola często się reklamują.

Życie jest łatwiejsze niż się wydaje.
Wystarczy godzić się z tym, co jest nie do przyjęcia,
obywać się bez tego, co niezbędne
i znosić rzeczy nie do zniesienia.

3

Odp: angielski dla 4latka

Dzięki :-) ale chodzi mi o zajęcie niekoniecznie w ramach przedszkola. bardziej zajęcia popołudniowe właśnie w formie zabawy.

4

Odp: angielski dla 4latka

Ja nie mam dzieci dlatego mogę się nie znać ale wydaje mi się, że na szkołę to za wrześnie bo przecież za 2 lata jak zacznie to skończy prawdopodobnie przed 30 jeśli pójdzie na studia smile jeszcze ma czas wink za nauką angielskiego jestem jak najbardziej ale może w domku? może sama kup jakieś bajki czy kolorowe książeczki? tu przecież nie chodzi o to żeby składał zdania tylko o takie zapoznanie się z wymową i niektórymi łatwymi słówkami smile na to nigdy nie jest za wcześnie smile

Nasz Skarb Krystianek  ur.27.07.2011r.  g.13:45  3490g, 54cm  smile

5

Odp: angielski dla 4latka

ja osobiście uważam, że to jest chore! Po co dziecku odbierać dzieciństwo? Przecież 4 latek powinien się przede wszystkim rozkoszować swobodą i wolnością!
Moja mama też wysłała mojego brata w wieku 4 lat na nauki języka.
i co? Teraz jej to wypomina.
Nawet jeżeli ma być to formą zabawy, to nadal nauka.
Jeżeli nadal tak będzie, to edukacja będzie się zaczynać już w brzuchu mamy...

6

Odp: angielski dla 4latka

A ja jestem zupełnie przeciwnego zdania - pokutuje tutaj tyle stereotypów, że aż strach się do nich wszystkich odnosić smile Uczę języka angielskiego i pracuję z dziećmi już od 1 roku życia. To nie jest mój pierwszy rok pracy i mam uczniów nastoletnich, którzy są z nami od kilku lat, więc myślę, że mogę się odnieść również do wyników. Z wykształcenia jestem psychologiem.

Dlaczego warto uczyć małe dzieci angielskiego?
1. Ponieważ to dla dziecka nie jest nauka. Dziecko przychodzi się bawić, robi ciekawe rzeczy, śpiewa piosenki, ogląda obrazki - tak samo, jak z rodzicami uczy się języka polskiego, tą samą metodą uczy się angielskiego. Dziecko poznaje język w atmosferze zabawy, a nie nauki niczym w szkolnej ławce. Nie jest to "odbieranie dzieciństwa", czego nie można powiedzieć o dzieciach, które zaczynają uczyć się języka obcego w szkole, z zadaniami domowymi - dopiero wtedy można stwierdzić, że tracą czas, który mogłyby poświęcić na zabawę.
2. Pomiędzy 1 a 7 rokiem życia dziecka ma ono największe możliwości przyswajania wiedzy. Takie dzieci bardzo szybko "łapią" nowe słówka i zdania.
3. W szkołach językowych bardzo często grupy są o wiele mniejsze niż w przedszkolu czy szkole, dzięki czemu nauczyciel może zrobić więcej materiału i naprawdę widzi, co umie dziecko. Dla przykładu, grupy w przedszkolu to ok. 10-15 osób, w szkole językowej - 4-8.
4. Jeśli dziecko jeszcze nie chodzi do przedszkola, to ma okazję popracować z rówieśnikami i ma ułatwiony start w przedszkolu.
5. Nieprawdą jest, że dziecko uczone języka obcego nie umie opanować własnego języka - to bzdura, która nie ma w niczym potwierdzenia. Po pierwsze dlatego, że słuchanie płyt czy 1-2 zajęcia w tygodniu to i tak o wiele mniejszy wymiar niż codzienny kontakt z językiem polskim. Nigdy, przez wiele lat nauczania żaden rodzic nie powiedział, że dziecko nie może nauczyć się polskiego albo się w nim uwstecznia. Bierze się to z prostej zasady - im częstszy kontakt z językiem, tym szybsze i lepsze efekty.

Oczywiście, żeby każda metoda działała i nauka miała sens, trzeba znaleźć dobre centrum z wykwalifikowaną kadrą oraz zweryfikować swoje oczekiwania. Jeśli ktoś myśli "angielski dla dzieci" i widzi to podstawówkowe wkuwanie lub oczekuje złożonych zdań od 5latka, powinien się zastanowić nad sobą. Uczenia takich maluchów nie uczy się również na studiach filologicznych w formie praktycznej, stąd nie każdy mgr anglistyki będzie języka uczył jak należy. Nie każdy rodzic będzie dobrym przewodnikiem dla dziecka - to też coś, o czym warto pamiętać.
Oczywiście też nie dla każdego dziecka wczesna nauka jęz. obcego będzie korzystna - podobnie jak wiadomo, że mimo ogromnych korzyści, jakie daje przedszkole, nie każdy maluch się w nim odnajduje i jest gotowy brać udział w zajęciach. Nie ma czegoś, co jest dobre dla wszystkich, nieważne czy to forma edukacji czy zajęcia pozaszkolne.

Jeśli chodzi o ofertę edukacyjną dla dzieci, od 1985 roku przodują placówki Helen Doron Early English. Mają 20 tys uczniów w Polsce i szkoły w prawie każdym mieście. Dlaczego mogę to polecić z czystym sumieniem?
- Ponieważ każdy nauczyciel Helen Doron musi przejść praktyczne szkolenie, którego może nie zaliczyć - sprawdza się jego predyspozycje, omawia dyscyplinę w klasie, sposoby uczenia, radzenia sobie z trudnościami specyficznymi dla każdego etapu, dopiero po zakończeniu szkolenia nauczyciel otrzymuje licencję;
- Do każdego poziomu HD nauczyciel robi odrębne szkolenie, przy czym aby nie stracić licencji co roku musi zrobić przynajmniej jedno;
- Nauczyciele przechodzą niezapowiedziane kontrole przez trenerów Helen Doron;
- Materiały powstawały przez lata, są zweryfikowane ogromnym doświadczeniem w różnych krajach;
- Lekcje odbywają się wyłącznie po angielsku, a każdy nauczyciel przygotowuje prawdziwe propsy, nauka odbywa się na dywanie, w formie zabawy;
- Grupy są 4-8 os.
Wiele szkół mówi obecnie, że pracuje "JAK Helen Doron". Lista licencjonowanych placówek jest na stronie HD, podobnie jak każdy nauczyciel powinien przedstawić na żądanie dokumenty poświadczające licencję. To nie jest usługa w ciemno, w każdym centrum w kraju zajęcia na danym poziomie obejmują ten sam materiał, a nie widzimisię nauczyciela.

lady/nnn/, być może Twój brat nie miał zajęć prowadzonych jak należy. Znam wielu nauczycieli, których pracę obserwowałam ze zgrozą i wielu niezadowolonych z nauki w przedszkolu/jakiejś szkole językowej rodziców. Uczenie takich maluchów jest trudne i dlatego nie wszyscy mogą się tym zajmować. Natomiast to, że Twojemu bratu nauka nie podpasowała, nie oznacza, że nie wyniósł z niej żadnych korzyści lub że źle jest uczyć małe dzieci w ogóle.

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

7

Odp: angielski dla 4latka

Trochę się waham co do wyboru miejsca i na pewno nie chcę odbierać dziecku dzieciństwa. Tak jak Yvette napisała w tym wieku to jest bardziej zabawa niż sztywne siedzenie w ławkach i wkuwanie słówek - tak bym to widziała. Chcę żeby mojemu dziecku nauka kojarzyła się z zabawą i przyjemnością :-)
O Helen Doron słyszałam, chciałabym Was podpytać o inne, godne polecenia miejsca.

8

Odp: angielski dla 4latka

możliwe, i równie prawdopodobnie przez jego złe i zbyt wczesne nauczanie zraziłam się do nauki w takim wieku

9

Odp: angielski dla 4latka

Do Kreska78: Słyszałam od paru znajomych o super metodzie w szkole Mortimera, gdzie dzieci mówią pełnymi zdaniami a nie hasłami -godne odnotowania.
Osobiście uważam, że dobrze prowadzone zajęcia to klucz do sukcesu i dziecko wcale nie musi być świadome procesów jakie w nim zachodzą.
Wychowywanie i dorastanie, to tak w ogóle, też jest nauką -jak jeść, jak się zachować, jak mówić... i zaczyna się od najwcześniejszych etapów (nawet w brzuchu mamy, kiedy dziecko uczy się, chociażby, głosów rodziców, dźwięków otaczającego świata).Nauka języka to jeden z elementów... ale to jest moje zdanie. Możecie się z nim zgodzić lub nie...

10

Odp: angielski dla 4latka
Mela2000 napisał/a:

Do Kreska78: Słyszałam od paru znajomych o super metodzie w szkole Mortimera, gdzie dzieci mówią pełnymi zdaniami a nie hasłami -godne odnotowania.

To, czy dziecko mówi zdaniami czy hasłami w dużej mierze zależy od nauczyciela, który prowadzi zajęcia. Hospitowałam niejedne zajęcia i nie da się nie zauważyć, że dziecko będzie mówiło tak, jak nas zadowala. Jeżeli dziecko mówi "Piesek", a my się cieszymy, że mówi, to nigdy nie wypowie zdania. Ale jeśli się cieszysz dopiero, kiedy usłyszysz "To jest piesek", to dzieci tak powiedzą.

Na lekcjach dobrze mi się sprawdza jedna rzecz - liczę na palcach słowa, które mówię - np. This is a dog (4 słowa = 4 palce). Jeśli dziecko mówi "a dog", to pokazuję mu, że brakuje mi jeszcze dwóch palców, bo muszę mieć 4 i uparcie powtarzam całą konstrukcję. Mówię o tej metodzie rodzicom, którzy mają taki kłopot ćwicząc z dzieckiem w domu i naprawdę jest to efektywne.

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

11

Odp: angielski dla 4latka

Ale przecież teraz w każdym przedszkolu dzieciaki mają zajęcia z języka obcego, więc po co posyłać dziecko na dodatkowe. Wystarczy posłać dziecko do dobrego przedszkola, ja znam w sumie kilka takich, np. Akademia Elfów w Krakowie- wiem, że w takim miejscu poziom będzie naprawdę wysoki i dziecko sporo się nauczy.

12

Odp: angielski dla 4latka

Dziękuję za odpowiedzi/podpowiedzi - szczególnie Yvette i Mela 2000. Zaciekawił mnie ten Mortimer. Jeszcze raz dzięki dziewczyny!

13

Odp: angielski dla 4latka

pewnie ze zapisz, takie dzieci szybciej łapia.. ja mialam od przedszkola ang. i zostal moim ulubionym przedmiotem  w szkole smile

Jeśli Coś Kochasz - Puść To Wolno
Jeśli Wróci - Jest Twoje
Jeśli Nie - Nigdy Twoje Nie Było...

14

Odp: angielski dla 4latka

Mój synek uczy się angielskiego już od ponad roku i widzę tego efekty- bardzo ładnie śpiewa po angielsku, nazywa zwierzątka, części ciała itp. naprawdę warto zapisywać dzieci na tego typu zajęcia już od najmłodszych lat. Ostatnio zaobserwowałam,że nawet w placówkach gdzie chodzą dzieci od 6m do 4 lat są zajęcia z angielskiego( tak mi się wydaje, bo w akademii elfów są) . Im wcześniej dziecko zaczyna się uczyć tym jest mu łatwiej

15 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-11 00:28:58)

Odp: angielski dla 4latka

Przy nauce dzieci i nauce w ogóle najlepiej unikać nauki czegokolwiek na pamięć, średnio to się sprawdza, a wielu o tym zapomina. Wiele systemów nauki również premiuje takie metody. Nie wiem jak to jest przy nauce mniejszych dzieci ale przy nieco starszych ciekawie wygląda metoda tej szkoły

16

Odp: angielski dla 4latka

Dzięki! Sprawdziłam różne miejsca. Lokalizacyjnie i sposobem nauki bardzo podpasował nam Mortimer. Poza tym, tam sala nauki wygląda jak super bawialnia. Bardzo miłe zaskoczenie.

17

Odp: angielski dla 4latka

Chciałabym trochę odświeżyć wątek bo kończą się wakacje i w szkołach językowych dla dzieciaków są już terminy na zapisy na nowy rok szkolny. Też się zastanawiam nad szkołą tylko, że dla 5-latka. Mam wstępnie upatrzone zajęcia bazujące na nauce poprzez mówienie u siebie w katowickiej lingua house. Są to zajęcia prowadzone metodą talking kids, czy któraś z Was może wysyłała swoją pociechę na naukę języka obcego jakąś metodą bazującą na mówieniu + jakiś tam dodatkach zabawowych?

18

Odp: angielski dla 4latka

Moja siostra wysyła syna do przedszkola językowego od 3 lat i mimo że ma zajęcia z niemieckiego i angielskiego to niczego sie tam nie nauczył.

19

Odp: angielski dla 4latka
kreska78 napisał/a:

zastanawiam się nad posłaniem dziecka na angielski. Czy jest jakaś metoda/szkoła którą polecacie w Warszawie?

Moja znajoma posłała ostatnio swojego dzieciaka na kurs angielskiego, który nazywa się Pingu's English. Bardzo chwaliła sobie ten kurs, podobno dzieciak się na nim nie nudził. Zobacz, czy w pobliżu Ciebie organizowane są jakieś kursy z tej serii.

20

Odp: angielski dla 4latka

Słyszałem o tej szkole angielskiego! podobno jest super, po rodzic dostaje bajki po angielsku do puszczania dziecku w domu i program komputerowy na którym dziecko bawi się ucząc obsługi komputera i angielskiego przy okazji.

21

Odp: angielski dla 4latka

Jak przebiega rozwój mowy dziecka? Czy wymawia już prawidłowo głoski? Czy buduje zdania? Jeśli nie, odradzam uczenie języka obcego.

W moim życiu nie ma miejsca na miłość. big_smile

22

Odp: angielski dla 4latka

Może zanim zaczniesz  kształcić dziecko w dziedzinie języków obcych, daj mu szanse w języku polskim? Jeśli garnie się do czytania to pokaż mu Bajki mamy wrony lub Bajki krasnoludka Bajkodłubka, obie  autorstwa Małgorzaty Strzałkowskiej.  Bez względu na to, co wybierzesz, ważne jest, by miało to formę zabawy i, by dla dziecka nie było to smutnym obowiązkiem. Wtedy z pewnością nie będzie to - jak to ktoś ujął ? odbieraniem dzieciństwa.

23

Odp: angielski dla 4latka

Moja znajoma tez koniecznie chciala wyslac dzieciaki na angielski, co dla mnie bylo takim "hodowaniem geniusza" bo myslala tez jeszcze o lekcjach gry na pianinie czy skrzypcach. A moim zdaniem dzieciom najpierw trzeba pokazac duzo rzeczy i sprawdzic co im sie spodoba, jesli beda cos robily z przyjemnoscia o wiele wiecej na tym skorzystaja. Nie ma co zabierac im dziecinstwa i dodawac obowiazkow bo na to przyjdzie czas. Znajoma po namowach zaczela puszczac im angielskie bajki, rozne przerozne. Dzis dzieciaki maja swoje ulubione, miedzy innymi Lippy and Messy i dluzsze bajki Disneya. Do Lippy i Messy starszemu dziecku kupila zeszyty z grami i ostatnio sciagnela tez aplikacje na telefon - co uwazam za swietny pomysl, bo maluchy siedzialy z telefonem w ciszy i spokoju sluchajac sobie angielskiego a my mialysmy czas na spokojnie pogadac.

24

Odp: angielski dla 4latka
EskaFloreska napisał/a:

Moja znajoma tez koniecznie chciala wyslac dzieciaki na angielski, co dla mnie bylo takim "hodowaniem geniusza" bo myslala tez jeszcze o lekcjach gry na pianinie czy skrzypcach. A moim zdaniem dzieciom najpierw trzeba pokazac duzo rzeczy i sprawdzic co im sie spodoba, jesli beda cos robily z przyjemnoscia o wiele wiecej na tym skorzystaja. Nie ma co zabierac im dziecinstwa i dodawac obowiazkow bo na to przyjdzie czas.

Moim zdaniem w przypadku nauki języków akurat im wcześniej, tym lepiej. Jeśli będę mieć dzieci, chciałabym uczyć je angielskiego równocześnie z polskim - co nie jest trudne ani nie zabiera dziecku dzieciństwa, bo przychodzi niejako naturalnie, kiedy mówi się do dziecka w obu językach lub właśnie puszcza obcojęzyczne bajki. Maluchowi na początku mogą się mylić dwa języki (może próbować je łączyć, nieświadom, które słowa należą do którego języka), ale szybko się wprawi. Dzięki temu dziecko naturalnie posługuje się językiem obcym, nie musi siedzieć nad książkami i wkuwać gramatyki - jednym słowem im później zaczniemy dziecko oswajać z nowym językiem, tym większą trudność będzie miało z jego przyswojeniem.

25

Odp: angielski dla 4latka

Swietny pomysl i 4-latek to juz zaden osesek wiec niczego mu sie nie odbiera tylko wlasnie daje i wzbogaca jego zakres wiedzy.
Najlepsza oczywiscie metoda nauki jezyka jest codzienny z nim kontakt ale to jest mozliwe tylko wtedy, gdy np. jedno z rodzicow tylko w tym jezyku porozumiewa sie z maluchem. U was mogloby to wygladac dosc dziwacznie no i bylby to poniekad jezyk nadal obcy dla tego rodzica. Moja cora, lat teraz 11 wlada biegle 3-ma jezykami: finski, polski i angielski. To z dziecinstwa. Teraz w szkole maja od 3-ej klasy obowiazkowy angielski, za rok dojdzie obowiazkowy szwedzki a dodatkowo jeszcze jeden jezyk do wyboru. Juz teraz bedac z nia za granica widze, jak swietnie daje sobie rade w roznych okolicznosciach porozumiec sie w jezyku angielskim. Im wczesniej tym lepiej a metod i pomocy do nauki sa teras setki.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

26 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-07-17 13:47:38)

Odp: angielski dla 4latka

No to ja napiszę kilka słow z punktu widzenia osoby mieszkającej w kraju, gdzie się owego języka używa - nic nie stoi na przeszkodzie aby dziecko zacząć uczyć od uroddzenia, ale po pierwsze - ten, kto uczy musi znać ŚWIETNIE wymowę - nie ma nic gorszego niż nauczyciel, który nauczy dziecko pseudo-angielskiej wymowy, bo tego ciężej się oduczyć potem dziecku niż w ogóle wszystkiego od zera.
Nie ma większego sensu uczyć takiego dziecka jeżeli żadne z rodziców tego jezyka nie zna w takim stopniu, by moc się swobodnie porozumiewać. A najgorsze co może rodzic zrobić w tym wypadku to posłać dziecko na lekcje w celu zaspokojenia wlasnych ambicji.

Najlepszą opcja jest kiedy dziecko wcześniej ma kontakt z osoba angielskojezyczna i samo "zalapuje" ze z tą osobą rozmawia się inaczej. Wtedy to się odbywa całkiem naturalnie.

Oczywiście nauczyciele i psychologowie zachwalaja uczenie dziecka od najmłodszych lat bo to ich zawód tongue nie mogą działać wbrew sobie big_smile
Ale to żaden sukces kiedy 4-latek wie, co to "rainbow". Rodzice się ciesza, ale widziałam już dzieci, które pięknie potrafią nazywać obrazki po angielsku za to w rozmowie klapa i widziałam 10-latki przyjezdzajace do UK z zerową znajomością języka a po pol roku posługujący się nim bez większych problemów.

Nic na siłę. wink

P. S. W klasie mojej córki dzieci posługują się 10 czy 11 językami big_smile to dopiero zabawa big_smile

Aha, i jeszcze jedno - Anemonne - z moich obserwacji wynika, że dzieci doskonale rozróżniaja języki i nie maja wątpliwości które słowo do jakiego języka należy - wyjątek stanowi sytuacja, kiedy rodzic rozmawia z dzieckiem takim zasmieconym językiem (typu: idziemy na szoping)
Dzieci maja pod tym względem doskonały instynkt.
Problemem jest tylko gramatyka - robią bardzo dużo błędów stosując niektóre reguły gramatyczne czy konstrukcje zdania dla obu języków. (moja córka uparcie np mówi zamiast "podoba ci się to?" - "lubisz to?" /Do you like it? / i na nic się zdają tłumaczenia, ze po polsku używa się innego sformułowania. A koszmarem już jest odmiana przez przypadki big_smile

27

Odp: angielski dla 4latka
Iceni napisał/a:

No to ja napiszę kilka słow z punktu widzenia osoby mieszkającej w kraju, gdzie się owego języka używa - nic nie stoi na przeszkodzie aby dziecko zacząć uczyć od uroddzenia, ale po pierwsze - ten, kto uczy musi znać ŚWIETNIE wymowę - nie ma nic gorszego niż nauczyciel, który nauczy dziecko pseudo-angielskiej wymowy, bo tego ciężej się oduczyć potem dziecku niż w ogóle wszystkiego od zera.
Nie ma większego sensu uczyć takiego dziecka jeżeli żadne z rodziców tego jezyka nie zna w takim stopniu, by moc się swobodnie porozumiewać. A najgorsze co może rodzic zrobić w tym wypadku to posłać dziecko na lekcje w celu zaspokojenia wlasnych ambicji.

Najlepszą opcja jest kiedy dziecko wcześniej ma kontakt z osoba angielskojezyczna i samo "zalapuje" ze z tą osobą rozmawia się inaczej. Wtedy to się odbywa całkiem naturalnie.

Oczywiście nauczyciele i psychologowie zachwalaja uczenie dziecka od najmłodszych lat bo to ich zawód tongue nie mogą działać wbrew sobie big_smile
Ale to żaden sukces kiedy 4-latek wie, co to "rainbow". Rodzice się ciesza, ale widziałam już dzieci, które pięknie potrafią nazywać obrazki po angielsku za to w rozmowie klapa i widziałam 10-latki przyjezdzajace do UK z zerową znajomością języka a po pol roku posługujący się nim bez większych problemów.

Nic na siłę. wink

P. S. W klasie mojej córki dzieci posługują się 10 czy 11 językami big_smile to dopiero zabawa big_smile

Ja sie pozwole nie zgodzic z ta wypowiedzia, bo wynikaloby z tego, ze szanse na poznanie jakiegokolwiek jezyka obcego ma tylko dziecko obcujace z "nativem". A co z tymi, ktore ucza sie w szkolach od "innojezycznych" nauczycieli? Podstawy moga i kulec, ale jak je sie ma i wyjedzie sie za granice to tzw. szlifierka przebiega o wiele szybciej i sprawniej niz w przypadku takiej osoby co ani be ani me. Ja po liceum pewnie tez dukalam mylac czasy, odmiany i idiomy - ale kiedy stanelam w Londynie twarza w twarz z zywym i cocknujacym Angolem to jakos jednak z opalow wybrnelam. Czego nie moge powiedziec o swojej kolezance, bez znajomosci nawet tych podstawowych podstaw. Oj ciezko bylo i z praca i z zyciem w ogole.

Jezyk to troche jak z nauka jazdy samochodem, nie uzywany i nauczony dawno nieco "rdzewieje", ale kiedy znow zaczniemy go uzywac na codzien, to nagle otwieraja sie jakies klapki, przypominaja dawno zaslyszane slowa i bieglosci mozna nabrac o wiele szybciej niz startujac od calkowitego zera.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

28

Odp: angielski dla 4latka

W szkołach nie uczą się 4-latki , 6-latkowi jest już o wiele łatwiej wytłumaczyć pewne zagadnienia.

Ale uparcie będę podtrzymywać, że nie ma NIC gorszego niż kiepski nauczyciel

A porównywanie nauki dziecka i dorosłego mija się raczej z celem - dziecko języka uczy się zupełnie inaczej niż dorosły ma też inny zasób słow. Dziecko uczy się tylko i wyłącznie przez naśladowanie, więc jeżeli nie ma kogo naśladować lub nauczyciel jest kiepski to taka nauka jest hm... W zasadzie robieniem dziecku krzywdy, bo się mu wbija do głowy pol-gielski.

A co do nauki z nativ-speakerem to wiesz... Różnica pomiędzy angielskim wyuczonym od rodzica lub podczas pobytu za granica do języka wyuczonego w szkole jest jednak kolosalna.

Oczywiście mając podstawy ze szkoły o wiele łatwiej rozwijać potem język ale powtórzę jeszcze raz uparcie - podstawa jest dobry nauczyciel, z dobra wymową, a nie pani przedszkolanka, która miała na studiach angielski, dlatego jej się wydaje, że może go uczyć dzieci.

29

Odp: angielski dla 4latka
EskaFloreska napisał/a:

A moim zdaniem dzieciom najpierw trzeba pokazac duzo rzeczy i sprawdzic co im sie spodoba, jesli beda cos robily z przyjemnoscia o wiele wiecej na tym skorzystaja.

No właśnie, pokazać, a jak inaczej pokazać, jak nie zapisując na różne ciekawe zajęcia? Mało kto ma w domu cały wachlarz instrumentów muzycznych, przyborów sportowych, malarskich, zwierzaków, podręczników, encyklopedii, itp., żeby móc dziecko z nimi zaznajomić smile

30

Odp: angielski dla 4latka
Iceni napisał/a:

W szkołach nie uczą się 4-latki , 6-latkowi jest już o wiele łatwiej wytłumaczyć pewne zagadnienia.

Ale uparcie będę podtrzymywać, że nie ma NIC gorszego niż kiepski nauczyciel

A porównywanie nauki dziecka i dorosłego mija się raczej z celem - dziecko języka uczy się zupełnie inaczej niż dorosły ma też inny zasób słow. Dziecko uczy się tylko i wyłącznie przez naśladowanie, więc jeżeli nie ma kogo naśladować lub nauczyciel jest kiepski to taka nauka jest hm... W zasadzie robieniem dziecku krzywdy, bo się mu wbija do głowy pol-gielski.

A co do nauki z nativ-speakerem to wiesz... Różnica pomiędzy angielskim wyuczonym od rodzica lub podczas pobytu za granica do języka wyuczonego w szkole jest jednak kolosalna.

Oczywiście mając podstawy ze szkoły o wiele łatwiej rozwijać potem język ale powtórzę jeszcze raz uparcie - podstawa jest dobry nauczyciel, z dobra wymową, a nie pani przedszkolanka, która miała na studiach angielski, dlatego jej się wydaje, że może go uczyć dzieci.

Tylko niestety majac takie podejscie jak Ty to albo calkiem olewamy nauke kjezykow obcych we wlasnym kraju albo wszyscy masowo emigrujemy.

Posluze sie przykladem moich tubylcow, Finow. Dzieci ucza sie obowiazkowo jezykow obcych od 3-ej klasy podstawowki, wiele przedszkol ma tez zajecia z jezyka obcego. Filmy nie maja dubbingu tylko sa puszczane w oryginale z napisami. Efekt - zadko spotkasz na swej drodze przecietnego Fina (poza starszym pokoleniem rzecz jasna), ktory nie bedzie w stanie przeprowadzic prostej konwersacji po angielsku. Nawet mechanik samochodowy, kasjerka czy fryzjer. Porownasz to do Polski? Lepiej nawet nie zaczynac.

Dla mnie lepszy nawet niedoskonaly nauczyciel niz jego calkowity brak. To, jakiego Polacy ucza sie angielskiego na zmywakach - od podstaw i od roznokolorowych wspolpracownikow - tez ma niewiele z krolewskim brytyjskim wspolnego.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

31

Odp: angielski dla 4latka
Mussuka napisał/a:

Dla mnie lepszy nawet niedoskonaly nauczyciel niz jego calkowity brak. To, jakiego Polacy ucza sie angielskiego na zmywakach - od podstaw i od roznokolorowych wspolpracownikow - tez ma niewiele z krolewskim brytyjskim wspolnego.

Alleluja, już myślałam, że jestem sama z takim poglądem smile W moim zawodzie obserwuję tylu ludzi, którzy pobyli rok na zmywaku i myślą, że znają język, że ręce opadają. Nie pojmuję, skąd to powszechne przekonanie, że jedyna słuszna droga to nauka języka za granicą, od mieszkańców danego kraju...

32

Odp: angielski dla 4latka

Boze, ja troche off-topikuje teraz ale to "zadko" w moim poscie, to nie wynik braku znajomosci ortografii tylko dosc kiepskiej juz klawiatury! Rzadko spotyka sie, nie zadko.)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

33 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-07-19 13:01:21)

Odp: angielski dla 4latka

A ja ci napiszę tak: miałam w podstawówce nauczyciela niemieckiego - nie wiem, kto mu dał prawa nauczania, lekcje z nim to była parodia, nie nauka - nie nauczył nas, bo nie tylko mnie, ale i całej klasy - właściwie niczego. Klasówki to był horror, nie potrafił tłumaczyć zasad, teraz też wiem, że wymowę miał okropną, nie umiał ani zachęcić do nauki, ani sprawić, że będzie ona przyjemna.
Uczyłam się też rosyjskiego, jak każdy w tamtym czasie - nauczycielka była miła, kontaktowa i z pasją podchodziła do tego co robi. A przede wszystkim była doskonałym fachowcem - spędziła wiele lat w Zwiazku radzieckim (całe studia) potrafiła posługiwać się językiem w sposób naturalny, płynny, nie książkowy.
Wynik? Do dziś, choć od ponad 20 lat nie mam kontaktu z językiem potrafię pisać, płynnie czytać  i wciąż bardzo dużo pamiętam.
A niemieckiego do dziś nie znoszę.

A angielskiego zaczęłam uczyć się sama, jako już natolatka - nikt mnie nie zmuszał, nikt nie namawiał - po prostu wtedy już byłam świadoma tego, że dobrze jest ten język znać.

Zastanow się więc sama, czym dziecku zrobisz większa krzywdę wink

Jeżeli człowiek widzi cel i ma zapał to się nauczy w każdym wieku, jeżeli będzie musiał się uczyć bo rodzice tak chcą, to niewielka jesst szansa, ze stanie się to dla niego przyjemnością.
Oczywiście 4-latkowi będzie się to podobać, bo to może być fajna zabawa. Pytanie tylko co się stanie potem, kiedy przedszkole zamieni się w szkołę.

trafi się pała z anglika i w domu chryja - "tyle lat się uczysz i klasowki napisać nie umiesz?!"

---

A tak n koniec jeszcze: Czy ja gdzieś twierdzilam, że nauka od podstaw na zmywaku jest lepsza?
Rozmowa dotyczy nauczania przez nauczycieli - i dodatkowo ewentualnie przez rodziców DZIECI.
Choć pewien aspekt pozostaje wspólny - nauka przez kiepskiego nauczyciela niewiele się różni od nauki od obcokrajowca na zmywaku - raz wpojonych błędów bardzo trudno się oduczyć. W każdym wieku.

34

Odp: angielski dla 4latka
Iceni napisał/a:

A ja ci napiszę tak: miałam w podstawówce nauczyciela niemieckiego - nie wiem, kto mu dał prawa nauczania, lekcje z nim to była parodia, nie nauka - nie nauczył nas, bo nie tylko mnie, ale i całej klasy - właściwie niczego. Klasówki to był horror, nie potrafił tłumaczyć zasad, teraz też wiem, że wymowę miał okropną, nie umiał ani zachęcić do nauki, ani sprawić, że będzie ona przyjemna.
Uczyłam się też rosyjskiego, jak każdy w tamtym czasie - nauczycielka była miła, kontaktowa i z pasją podchodziła do tego co robi. A przede wszystkim była doskonałym fachowcem - spędziła wiele lat w Zwiazku radzieckim (całe studia) potrafiła posługiwać się językiem w sposób naturalny, płynny, nie książkowy.
Wynik? Do dziś, choć od ponad 20 lat nie mam kontaktu z językiem potrafię pisać, płynnie czytać  i wciąż bardzo dużo pamiętam.
A niemieckiego do dziś nie znoszę.

A angielskiego zaczęłam uczyć się sama, jako już natolatka - nikt mnie nie zmuszał, nikt nie namawiał - po prostu wtedy już byłam świadoma tego, że dobrze jest ten język znać.

Zastanow się więc sama, czym dziecku zrobisz większa krzywdę wink

Jeżeli człowiek widzi cel i ma zapał to się nauczy w każdym wieku, jeżeli będzie musiał się uczyć bo rodzice tak chcą, to niewielka jesst szansa, ze stanie się to dla niego przyjemnością.
Oczywiście 4-latkowi będzie się to podobać, bo to może być fajna zabawa. Pytanie tylko co się stanie potem, kiedy przedszkole zamieni się w szkołę.

trafi się pała z anglika i w domu chryja - "tyle lat się uczysz i klasowki napisać nie umiesz?!"

No i jaki z tego wniosek? Unikaj nauki jezykow obcych, bo nauczyciele sa rozni i roznie nauczaja? A kto to moze wiedziec zanim dzieciak nie sprobuje? Ja mialam kilku nauczycieli angielskiego od podstawowki po studia, lepsi, gorsi, beznadziejni - zaden z nich to native. Ale ta nauka zaowocowala po moim wyjezdzie do Londynu, bledy zostaly bardzo szybko skorygowane na miejscu ale bylo co korygowac.

Najwieksza krzywde uczynie dziecku izolujac go od swiata zewnetrznego czyli nie uczac niczego, co mu pomoze w przyszlosci. A co to za problem zmienic nauczyciela, jesli aktualny okaze sie zly?

Gdyby Twoi rodzice nie zaryzykowali nie znalabys dzis rosyjskiego.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

35 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-07-19 13:27:56)

Odp: angielski dla 4latka

Nie, wniosek jest taki - unikaj złych nauczycieli, bo dobry nauczyciel nauczy cię dwa razy więcej w dwa razy krótszym czasie.
Pozostanie ci czas na zabawę lub na naukę kolejnego języka, bo nauka będzie przyjemnością a nie spełnianiem ambicji rodziców od przedszkola.

Miałabym "skazać" moje dziecko na naukę przez rozgoryczoną panią, która poświęciła lata na naukę, marzyła o karierze, ale z braku ofert pracy przyjęła pierwsza, która się wreszcie trafiła?...i tym sposobem uczy moje dziecko -  kiedy wystarczy poszukać, poczekać jeżeli trzeba i oddać dziecko pod skrzydła wykwalifikowanego personelu? 

Nigdzie też nie napisałam, że jestem przeciwna uczeniu dzieci od najmłodszych lat. Ale jestem przeciwna, że lepszy jest kiepski nauczyciel, niż żaden. O ile ktoś nie mieszka na wyspie bezludnej, a dziecko nie jest "skazane" na nauczyciela ze względu na to, że w szkole nie ma innego, to zawsze jest wybór.

Nie widzę najmniejszego powodu wstrzymać się rok czy dwa z rozpoczęciem nauki, o ile znajomość języka nie jest w tym momencie bezwzględnie potrzebna (4-latkowi nie jest) i ozpoczac naukę z innym nauczycielem jeżeli do kompetencji poprzedniego nie mieliśmy przekonania.

Jaki jest sens uczyć się 6 lat języka z kiepskim nauczycielem jeżeli można to samo osiągnąć w 3 lata z lepszym?

36

Odp: angielski dla 4latka
Iceni napisał/a:

Nie widzę najmniejszego powodu wstrzymać się rok czy dwa z rozpoczęciem nauki, o ile znajomość języka nie jest w tym momencie bezwzględnie potrzebna (4-latkowi nie jest) i ozpoczac naukę z innym nauczycielem jeżeli do kompetencji poprzedniego nie mieliśmy przekonania.

Zaraz, a jaka masz gwarancje, ze ten nauczyciej za dwa lata bedzie lepszy czy z wiekszymi kompetencjami? Mnie uczyl na studiach wloskiego rodowity Wloch i nic a nic z jego blekotania nie rozumialam ani sie nie nauczylam. Na szczescie rownolegle do niego uczyla nas tez mloda Polka, ktora wloskiego sie wyuczyla i w kraju i za granica. Dopiero ona otworzyla nam mozgi co i czym sie je.

Zadnej gwarancji na wlasciwa nauke nie daje pochodzenie nauczyciela ale jego gruntowne przygotowanie sie do nauki i zdolnosci pedagogiczne. Ja np. polskiego nie potrafie uczyc, chociaz sama go znam.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

37 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-07-19 14:47:30)

Odp: angielski dla 4latka

A dlaczego moje słowa ograniczasz tylko do kwestii pochodzenia nauczyciela? Dobry nauczyciel to też dobry pedagog, ale bardzo dobry pedagog z kiepską znajomością języka to wcale nie lepszy wybór niż kiepski pedagog z dobrym językiem.

Wybór wydaje mi się oczywisty - chodzę, szukam, pytam, sprawdzam opinie innych rodziców, zainteresowanie dzieci zajęciami i wybieram takiego, który wydaje mi się najlepszy dla mojego dziecka.

Jeżeli mnie na taka szkole nie stać, to nie pcham dziecka na zajęcia z gorszym nauczycielem, ale od żłobka - zgodnie z twierdzeniem, ze im wcześniej, tym lepiej, tylko albo odkladam pieniądze na lepszy kurs, albo szukam do skutku tańszego, ale z kompetentnym nauczycielem.

A gwarancja jest tak, jak wspomnialam - skuteczność i wyniki potwierdzone przez opinie innych rodziców.

Przecież jeżeli mi 5 osób z grupy powie, ze nauczyciel jest do niczego, to nie będę pchala tam dziecka, byle zaczął naukę w przedszkolu.

A jeżeli mam do wyboru nauczyciela, który posługuje się angielszczyzna książkowa i sztuczną, i nativ-speakera o podobnych kompetencjach i skuteczności to chyba oczywiste, że wybiorę kogoś, któ potrafi mówić po angielsku w sposób naturalny, bo to daje możliwośc poznania wszystkich niuansów języka, odpowiedniego akcentu, intonacji itp.

Oczywiście 4-latek tego jeszcze nie pojmie, ale będzie to już w nim zaszczepione. 

---

A poza tym ja nie twierdzę, że jedynie moja droga jest słuszna - każdy robi jak chcę i jak mu podpowiada własny rozum,ja  przedstawiam tylko moje zdanie, na podstawie wlasnych obserwacji - jeżeli ktoś mnie przekona, że się mylę, poda rzeczowe argumenty, na rzecz tego, że lepiej się nauczyć języka źle, niż w ogóle, to ja chętnie zmienię zdanie.

---
Poza tym jak sądzę, twoja nauczycielka włoskiego miała jednak bardzo dobra znajomość języka, ciekawe, czy bylabys tego samego zdania jeżeli wykazałaby się średnio-marną znajomością języka i oprócz książkowych ćwiczeń nie potrafiłaby posługiwać się nim biegle w mowie codziennej.

No i ostatnie i student to nie dziecko - dzieci się uczą języka całkiem inaczej, one jedynie naśladują, a nie analizują. 
Dorosły uczy się języka poprzez porównywanie do języka ojczystego, uczy się konstrukcji grąmatycznych, odmian, zależności itp.  Dziecko nie zna grąmatyki, ono jedynie chłonie pamięciowo to, co słyszy.

Porównywanie nauki dziecka z nauka dorosłego na zmywaku też mija się z celem. Dorosły, który uczy się języka na zmywaku, jest zwykłym leniem, bo nie chce mu się sięgnąć po książkę i porównać tego, co słyszy z regułami gramatycznymi lub odłożyć 300 funtów na kurs. A takiemu, co nie chcę to i najlepszy nauczyciel nie pomoże.
___
Przepraszam za literówki, ale mi klawiatura w telefonie fiksuję, a poprawianie to koszmar tongue

38

Odp: angielski dla 4latka

Zdecydowanie tak! Jak szkoła j.ang to tylko Better Academy na Mokotowie! Moja młodsza córka (3 latka) chodzi na zajęcia dla najmłodszych, które nazywają się Happy Kids, a starszy syn (12 lat) m.in. na zajęcia z programowania! no coś świetnego... I cieszy mnie przede wszystkim to, że im się podoba i widzimy duże postępy. Więcej info znajdziecie na pewno u nich na stronie betteracademy.pl

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021