Summerka napisał/a:Iryd, żeby wiedzieć, jak naprawdę było, należałoby wysłuchać też nauczycielki.
Rozumiem, że jesteś uprzedzony do nauczycieli. Nie wszyscy są tacy, jak opisujesz.
Nie jestem uprzedzony do nauczycieli tylko widzę ich zachowanie
Summerka napisał/a:Nie bronię tej nauczycielki, tylko jeśli znasz specyfikę tego zawodu, to powinieneś wiedzieć, ze szacunek dla nauczycieli nie wypływa wyłącznie z ich osobowości.
Oczywiście również z ich umiejętności przekazania wiedzy, samego posiadania dużej wiedzy,
fachowości prowadzenia zajęć, umiejętności zainteresowania przedmiotem nauki.
Summerka napisał/a:Iryd, żeby wiedzieć, jak naprawdę było, należałoby wysłuchać też nauczycielki.
Jeśli jest się sędzią to tak. Jeśli się przedstawia interes jednej strony (dziecka) to niekoniecznie. Wystarczą tylko informacje, które wskazuję na potrzebę podjęcia interwencji.
A tu pisze matka a nie osoba, która ma rozstrzygnąć o sporze.
kaisa_malene napisał/a:Uważam, że córka miała prawo zwrócić nauczycielce uwagę, a że ta się na nią wydarła, to mogła się tylko spodziewać równie "miłej" odpowiedzi. Owszem, szacunek do nauczyciela trzeba mieć, ale nauczyciel powinien też zachować szacunek wobec dziecka. Niektórym nauczycielom się wydaje, że mogą dzieciaki mieszać z błotem, bo są na uprzywilejowanej pozycji...
Wiele osób dla mnie myli szacunek z poszanowaniem praw. Z poszanowania praw wynika, że nie możemy komuś ubliżać (uczennicy też) tu wynika nauczycielskie prawo do wydawania poleceń na lekcji. Ale to wynika z prawa jakie ma nauczyciel a nie z szacunku jaki trzeba mu okazywać. To akurat tyczy się tak samo wszelkich funkcji i stanowisk. Nikomu nie należy się szacunek, bo jest prezydentem Polski co nie znaczy, że można nie respektować jego praw wynikających z pełnienia tej funkcji.
Summerka napisał/a:Jednak nie uważam, że nauczycielkę z tego powodu rodzice mają zwolnić z pracy, bo się nie nadaje do zawodu.
Nie napisałem o zwalnianiu tyko o tym, że musi sobie poradzić, bo to taka specyfika zawodu
(za Pieńkowską powiem: Sorry ale takie mamy dzieci?). A inaczej niech się zastanowi nad zmianą rodzaju pracy, bo może nauczyciel to praca nie dla niej.
Magda8891 napisał/a:Nie wiem czy przeczytałeś ze zrozumieniem to co napisałam Nie chodziło mi o konflikt klasowy-przetrzymywanie na lekcji, a o wymianę słów jaka zaszła między nauczycielem a uczniem. Jak ktoś już tu słusznie zauważył to co zaszło między dzieckiem a nauczycielem to zupełnie oddzielna sprawa od przetrzymywania na lekcjach...To są dwa odrębne tematy...Rozumiem więc że wg Ciebie wychowawcze jest wchodzenie z małolatą w pyskówki a w chwili gdy już się nie ma argumentu ośmieszenie jej na forum klasowym i walnięcie uwagi do dziennika? Jeżeli dziecko pyskowało nauczycielce to już nie jest konflikt klasowy a konflikt między nią a panią nauczycielką...
Przeczytałem ze zrozumieniem i nie uważam, że ta pyskówka to jest drugi konflikt: uczeń ? nauczyciel, tylko nieudolny sposób rozwiązywania konfliktu ?przerwy?.
Załóżmy, że nauczycielka nie zdążyła dokończyć na lekcji budowy ślimaka morskiego.
Uważam, że każdy z uczniów choć raz w życiu spotka się z sytuacja konfliktu pomiędzy grupą a przełożonym. Czy jako pracownik, czy przełożony. A wątpię, że poza jedną czy dwoma osobami z klasy, ktoś będzie potrzebował, jako niezbędnej, wiedzy o ślimaku. Straciła nauczycielka okazję nauki sposobu rozwiązywania konfliktów zbiorowych. Straciła okazję ? Jaką okazję jak sam nie umie?
Mój sposób rozwiązania konfliktu.
Przedłużam dziś lekcję o przerwę, bo prosiłem żebyście w domu ?wycieli kółka z kartonu?.
Nikt nie przygotował i 5 minut straciliśmy lekcji na ich przygotowanie.
Rysiek przeszkadzając na lekcji zabrał nam 5 kolejnych minut. Zapytajcie waszego kolegę
dlaczego chce wam zabierać przerwę itd.
Wariant 2: dzisiejszy temat jest zbyt długi, by się wyrobić w 45 minut. Nie chcę wam go dzielić, bo za trzy dni zapomnicie co było mówione, dlatego lepiej jest go omówić w całości.
Ale następny temat jest krótszy, to za dzisiejszą stratę, skończę lekcję 10 minut wcześniej. Będziecie mogli czuć się jak na przerwie. No nie będę mógł was wypuścić z klasy, bo dyrektor może mieć o to pretensje ale jak ktoś będzie chciał iść do toalety, to też nie będzie problemu.
Wariant 3: ja jak zwykle nie mogę się wyrobić w 45 minut. Ja chyba się nie nadaję do tej pracy.
(tego nie trzeba mówić klasie, to do samodzielnego przemyślenia)
Summerka napisał/a:Nie wiem czy nauczyciel także nie może złożyć osobnej skargi, bo jest przecież osobą publiczną?
?Z dniem 24 maja 2007 r. nauczyciel uzyskał status funkcjonariusza publicznego i wynikającą z tego tytułu ochronę ukształtowaną na zasadach określonych przepisami Kodeksu karnego.
Zaostrzenie kar wobec sprawców dopuszczających się wobec funkcjonariuszy publicznych czynów zabronionych dotyczy w szczególności: naruszenie nietykalności cielesnej, czynnej napaści, znieważenia, groźby bezprawnej.?
Podobne przepisy chronią każdego obywatela są zagrożone sankcją nie do 3 lat ale do roku więzienia.
?Organ prowadzący szkołę i dyrektor szkoły są obowiązani z urzędu występować w obronie nauczyciela, gdy ustalone dla nauczyciela uprawnienia zostaną naruszone.?
Pominę fakt, że wprowadzenie tego przepisu mi się bardzo nie podobało. To z niego wynika, że dyrektor szkoły w tym konflikcie będzie bardziej trzymał stronę nauczyciela.
Przepis wprowadzono z powodu bicia , straszenia siekierą, zakładanie kosza na głowę itp. medialnie nagłośnionych przypadków.