netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

29 odpowiedzi14 289 wyświetleńzałożony przez mortisha, 01.02.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Chciałabym się dowiedzieć jak to jest w kwestii "prawnej" gdy nauczyciel regularnie przetrzymuje uczniów na przerwie. Dziecko od dłuższego czasu narzeka ,że Pani nie wyrabia się na lekcji z programem i całą im przerwie zabiera dokończając lekcje aż do dzwonka sygn.koniec przerwy. Wtedy z jednej lekcji od razu biegną na druga-przerwy brak.
W piątek dziecko miało ostre spięcie z nauczycielką z tego powodu, skończyło się uwagą do dziennika .Młoda jest dzieckiem bardzo energicznym, dla niej brak przerwy ,aby rozprostować kości  to jest coś ponad jej wytrzymałość. Wczoraj widząc jak nauczycielka po dzwonku zakazała wychodzenia  nerwowo nie wytrzymała  i z wyrzutem powiedziała ,że był dzwonek na przerwę i ona już chce wyjść z tej klasy , bo lekcja trwa 45 min min regulaminowo ,a nie 55 min. Nauczycielka potraktowała to jako  kaprys małolaty i centralnie ją wyśmiała z jej "ja chcę"  argumentując to ,że dzwonek jest dla nauczycieli a nie dla uczniów i ma milczeć a nie dyskusje urządzać. Dziecka impulsywność wzięła górę i zapewne niezbyt ładnym tonem  wyrzuciła nauczycielce ,że jest całkowicie nie zorganizowana, nie wyrabia się na lekcji i przez jej  brak poradności inni cierpią ,bo pozostawia ich w klasie na przerwie kontynuując lekcje, notorycznie tak się dzieje i ona ma już dość, nie godzi się na to
No i się zaczęło od słowa do słowa, zagotowana młoda z nerwem wstała z ławki i wyszła z klasy ( na przerwie) Skończyło się to poważną awanturą

Oczywiście znam dziecko i wiem, że ona potrafi tez  z buzią nie wyhamować, zdaje sobie sprawę ,że mogło to zakrawać pod bezczelność ,kiedy małolatę nerwy poniosły ( wtedy grzecznym i pokornym dzieckiem nie jest w takich sytuacjach) ale z drugiej strony, czy regularne przetrzymywanie uczniów na przerwach to jest takie aby na pewno w porządku ( nie mowie tu o sporadycznych sytuacjach) posługując się argumentem przez nauczycielkę ,ze przerwy są dla nauczycieli ,a nie dla uczniów? Jak dla mnie takie tłumaczenie to tez nie jest zbytnio przekonujące, wręcz głupie w tym momencie .
Jakby nie patrzeć faktycznie nauczycielka totalnie nie potrafi wbić się w czas lekcyjny 45 min i w mojej ocenie również jest to oznaka jej dezorganizacji, oczywiście co nie znaczy ,że dziecko powinno jej to tak dosadnie powiedzieć, bo też mogła w inne słówka to obrać. Ale fakt faktem stało się, mąż ma zamiar iść do  szkoły i grzecznie wyjaśnić tą sytuacje łagodząc spięcie i nawiązać do przetrzymywanie dzieci na przerwach.
Choć  dziecko stoi okoniem i nie ma absolutnego zamiaru przeprosić nauczycielki, zaparła się ,że ani jej się śni, twierdzi ,że została sprowokowana do takich słów, o przeproszeniu Pani nawet nie ma takiej opcji
Jak wy podeszłybyście do takiej sytuacji?

2 Ostatnio edytowany przez Zuzia z Warszawy (2014-02-01 13:05:28)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Mortisha,

Przejdźcie się do szkoły i wysłuchajcie drugiej strony tzn nauczyciela dlaczego tak się dzieje,że przetrzymuje dzieci na przerwie.

Szczerze ja też czasem tak robię... Ale jest w moim wypadku metoda wychowawcza, bo jeśli grupka uczniów notorycznie przeszkadza, nie pracuje , co powoduje ,że z lekcji wypada mi w sumie 10-12  minut , bo uspokajam towarzystwo - to akurat aby rzetelnie skończyć lekcję potrzebuję przerwy...

Oczywiście cierpią na tym uczniowie ,którzy są ok na lekcji- nie zmienia to jednak faktu, że oni tez maja niedokończoną lekcję...

Inny fakt - to taki - że może jako metoda wychowawcza takie przetrzymywanie trochę działa - bo niektórzy się opanowują nie chcąc być znowu zatrzymani na kolejnej lekcji ,ale taki czas przerwy wcale nie służy nauce, bo uczniowie myślą tylko o tym, żeby wyjść, a niektórzy wszczynają awantury... Wojna nerwów naprawdę.

Następny fakt - to taki - że nauczyciel też potrzebuje przerwy,żeby normalnie funkcjonować , zebrać myśli, iść do wc, czy napić się herbaty, nie mówiąc już o tym ,że połowa przerw jest zajęta przez dyżury na korytarzu, gdzie też trzeba się stawić na czas, więc nie zawsze można sobie pozwolic na dłuższą lekcję.

A największą zagwozdkę ma nauczyciel ,który z taką przetrzymaną klasą ma lekcję następną - awantura może przenieść się na lekcję następną - bo uczniowie nie wyładowali energii, muszą do wc, muszą zjeść , napić się itd,  itp ....

Więc jeśli notorycznie przychodziłaby mi taka klasa na lekcję , to sama chyba pogadałabym z drugim nauczycielem...

3

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Ja tu chce zaznaczyć, ze doskonale pojmuje sporadyczne takie sytuacje , zdarza się, czasami  nawet pracownicy nie ważne w jakim zawodzie po godzinach nie raz tez muszą zostać, żadna nowość. Sytuacje awaryjne są dopuszczalne wg mnie, czy to na lekcji,czy to u dorosłych w pracy lecz nie regularne, ale jeśli to się dzieje notorycznie, na bieżąco to jednak w mojej ocenie problem jest ,albo z zdyscyplinowaniem klasy ( nie wiem jak z tym jest) albo w samym nauczycielu poprzez jego brak zorganizowania się ,czy tez niefortunnie ustalonego konspektu  lekcji

To co pisałaś powyżej Zuzia, uczeń wychodzący z lekcji na drugą lekcje wtedy jest na tyle zdekoncentrowany, rozemocjonowany, nie współpracuje , marudzi , męczy się ( pisze o naszej) i śmiem stwierdzić ze nast. lekcja to jest męka i tortura i dla tamtego nauczyciela aby dziecko ogarnąć i dla samego rozwścieczonego  ucznia, aby skupiło się i nie okazywało swojego rozżalenia
A mąż w najbliższym czasie  przejdzie się do tej nauczycielki,do dyrekcji na razie nie chce latać, woli  sam na sam porozmawiać najpierw z tamta nauczycielką , osobiście załagodzić  spięcie miedzy nauczycielem i dzieckiem ( dziecko zawzięcie naburmuszone nie skore do przeprosin) zobaczyć  co jest zgrane bez fatygowania w to dyrekcji na samym początku.
Mam nadziej ,że jakoś ugodowo to rozegrają.
W mojej ocenie   jedno i drugie ma swoje za uszami

4

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

W takiej sytuacji też bym poszła do szkoły, stwierdzenie,że przerwa jest dla nauczycieli a nie dla uczniów znam nawet ja ze swojego dzieciństwa i myślę,że niektórym paniom w tyłkach się poprzewracało...tak można było mówić 20 lat temu kiedy to nikt nie brał pod uwagę potrzeb dziecka i wpływu takiego zachowania na dalsze funkcjonowanie na lekcji...Dzieci to nie roboty, oczywiście pani jak ma chęć bierze herbatkę na biurko i żłopie w ciągu następnej lekcji ale nie daj Boże jak złapie na tym dziecko...(lekcja to nie bar i nie wolno na niej pić ani jeść)...Jasne,jeżeli zdarza się taka sytuacji od czasu do czasu, trzeba to zrozumieć, ale jeżeli notorycznie to też bym zareagowała. Co do małej...cóż najpierw wysłuchałabym tej drugiej strony ale jeżeli potwierdziłyby się słowa dziecka nie zmuszałabym do przeprosin...Nie wyzwała nauczycielki ani jej w żaden sposób nie ubliżyła a jedynie zaznaczyła oczywisty dla wszystkich fakt...że jest przerwa.

5

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Magda z tego co dziecko mówiło, to nie wyzywała Pani nauczycielki tak bezpośrednio, nie rzucała w jej stronę jakimiś wulgarnymi  epitetami , ale nauczycielka pyskówki uczennicy najwyraźniej odebrała to jako podważanie jej kompetencji zawodowych ,czy nie wiem pouczenie jej  przed resztą klasy+ dziecka nerwy  kiedy młoda wyszła z siebie tez swoje zrobiły ,od słowa do słowa każda coraz śmielej sobie jedna i drugą pofolgowały no i awantura gotowa
Znam dziecko i wiem jak ona się zachowuje kiedy temperament przejmie nad nią kontrole ( w takich sytuacjach wielokrotnie z walecznością o ostatnie słowo powinna przystopować, bo czasami przeciąga strunę), ale nauczycielki argumentacja i podejście do tematu tez nie bardzo mi się widzi ,aby przyklaskiwać  jej

6

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Podejrzewam że i jedna i druga powinny ciut przystopować,jednak to nauczyciel jest tym dorosłym i w takiej sytuacji powinien wiedziec kiedy z dzieckiem urwać dyskusję, jako pedagog nie powinna była doprowadzic do takiej sytuacji...A że dziecko podważyło jej kompetencje? No cóż... smile Widać tu po wpisach,  że jej kompetencje pozostawiają wiele do życzenia smile Nie to że bronię Twojej córki,bo zachowała się nie ładnie, ale jak dla mnie osobą winną za to całe zajście jest nauczyciel. W momencie gdy dziecko posuwa się za daleko powinna jej kazac usiąść na miejsce i poprostu ignorować dalej robiąc swoje,ew kazac jej zostać po lekcji i porozmawiać o jej zachowaniu, ew wezwać rodzica i załatwic to poza forum klasy...A tu widzę grę jak w przedszkolu "Ty mnie ośmieszyłaś podważając moje kompetencje przed całą klasą, to ja Cie tez ośmieszę, wstawię uwagę i po sprawie" smile

7

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Magda8891 napisał/a:

powinna jej kazac usiąść na miejsce i poprostu ignorować dalej robiąc swoje,ew kazac jej zostać po lekcji i porozmawiać o jej zachowaniu,

No i tu powiem, łatwo się pisze....

Nastolatek był już tak w tym momencie rozjuszony ,że te propozycje były dla nauczyciela niewykonalne na 100%

Mortisha - ja myślę ,ze powinniście porozmawiać z nauczycielką , a nawet zrobić coś w rodzaju konfrontacji , dziecka nie przymuszać do przepraszania, tylko wyjaśnić całą sytuację... Właśnie ,żeby załagodzić ....

8

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Mortisha, przerwy są też dla uczniów.  Jeśli się nauczycielce zdarza przedłużać lekcję zbyt często, trzeba  z nią porozmawiać na ten temat. Niekoniecznie wina musi leżeć po stronie nauczycielki. Jeśli córka ostentacyjnie wychodzi w tym czasie, to okazuje lekceważenie e stosunku do nauczycielki, a przepraszanie nic by nie dało. Może zapytaj córkę, dlaczego nie lubi tej nauczycielki? Córka musi wiedzieć, że takie zachowanie tylko pogarsza jej sytuację.

9 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-02-02 20:14:54)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

W szkole jest zatwierdzony plan pracy szkoły a w nim godziny lekcji i przerw.
Nauczycielka jak się nie wyrabia to nie musi pracować w szkole.
Nie porównywałbym do innych zawodów gdzie coś trzeba zrobić na dziś.
Tematy lekcji nie są zapisane, że 5 lutego trzeba skończyć coś tam.
Jeśli z jakiegoś powodów nie zdążyła, może dokończyć na następnej lekcji.
(argument, że dzieci przeszkadzały - powinna zmienić szkołę gdzie lekcje prowadzi się bez dzieci)
Jest jeszcze w szkole rada rodziców można się do niej zwrócić. Choć to przeważnie
grupa, która nawet nie wie po co zostali wybrani.

Moja ocena nauczycielki: z opisu sytuacji wnioskuje że nauczycielka nie wykazuje zrozumienia i nie nadaje się do zawierania kompromisów z dziećmi. Pewnie rozmowa z nią niewiele da albo na krótko. Szkoda czasu. Wygląda na taką, że przemawia do niej tylko argument nacisku., np dyrektora.

10

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
iryd napisał/a:

W szkole jest zatwierdzony plan pracy szkoły a w nim godziny lekcji i przerw.
Nauczycielka jak się nie wyrabia to nie musi pracować w szkole.
Nie porównywałbym do innych zawodów gdzie coś trzeba zrobić na dziś.
Tematy lekcji nie są zapisane, że 5 lutego trzeba skończyć coś tam.
Jeśli z jakiegoś powodów nie zdążyła, może dokończyć na następnej lekcji.
(argument, że dzieci przeszkadzały - powinna zmienić szkołę gdzie lekcje prowadzi się bez dzieci)
Jest jeszcze w szkole rada rodziców można się do niej zwrócić. Choć to przeważnie
grupa, która nawet nie wie po co zostali wybrani.

Moja ocena nauczycielki: z opisu sytuacji wnioskuje że nauczycielka nie wykazuje zrozumienia i nie nadaje się do zawierania kompromisów z dziećmi. Pewnie rozmowa z nią niewiele da albo na krótko. Szkoda czasu. Wygląda na taką, że przemawia do niej tylko argument nacisku., np dyrektora.

Iryd czy Ty jesteś nauczycielem?
Znasz specyfikę tego zawodu?
Droga służbowa jest taka, że najpierw rodzice rozmawiają z nauczycielką, a potem z dyrektorem.

11

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

dokładnie zanim coś trafi do dyrektora najpierw nauczyciel,ewentualnie potem wychowawca na końcu dyrektor

12 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-02-02 21:32:25)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Nie ma drogi służbowej dla rodzica. Rodzic nie jest pracownikiem szkoły. A choć nie jestem nauczycielem dość dobrze znam specyfikę pracy szkoły.
Ja podałem jak bym załatwił sprawę a nie jak drążył temat.

PS To co piszę tyczy się przedłużania lekcji a nie kłótni z nauczycielką, bo to odrębna sprawa.

13

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Summerka napisał/a:

Mortisha, przerwy są też dla uczniów.  Jeśli się nauczycielce zdarza przedłużać lekcję zbyt często, trzeba  z nią porozmawiać na ten temat. .

Rozmowa konkretna się odbędzie jak najszybciej będzie taka możliwość

Niekoniecznie wina musi leżeć po stronie nauczycielki. .

Nie napisałam ,że wina na pewno jest tylko i wyłącznie po stronie nauczycielki.  Starałam się i do tej pory zachować obiektywność. Do jednej i drugiej mam swoje zastrzeżenia krytyczne

Jeśli córka ostentacyjnie wychodzi w tym czasie, to okazuje lekceważenie e stosunku do nauczycielki, a przepraszanie nic by nie dało. .

Poruszyłam to w rozmowie z dzieckiem. Usprawiedliwieniem takiego zachowania było wytłumaczenie, że Pani też na początku jej informacji ,że jest  przerwa całkowicie zignorowała i brak szacunku też wobec niej wykazała wyśmiewając i kpiąc z Młodej. Wg dzieciny  Pani również lekceważy regulaminowy czas trwania lekcji i pozostałych uczniów prawa przetrzymując ich na przerwach . Od słowa do słowa  dwie chciały udowodnić swoje racje, dzieciak się wnerwił i wyszedł . Taki typ emocjonalny
A do przeprosin zmuszana nie będzie, bo to jednak sensu zupełnie nie ma i mija się z celem, no ewentualnie z własnej woli a nie z przymusu

.

Może zapytaj córkę, dlaczego nie lubi tej nauczycielki? Córka musi wiedzieć, że takie zachowanie tylko pogarsza jej sytuację.

Nie będę brną  czy lubi czy nie, moim zdaniem lubić wcale się nie muszą ,zaś szacunek i kultura dwóch stron obowiązuje bez wyjątku. Tak, dziecko ma to do siebie ze jeśli straci cierpliwość  jest dosyć impulsywne  i wielokrotnie sobie tym potrafiła pogarszać sytuacje ,ona o tym doskonale wie ,ale wiem że jak się wkurzy na całego to już nie patrzy na konsekwencje .
Ja osobiście tez do oazy spokoju nie należę ,jednakże jako dorosła inaczej rozegrałabym tą sytuacje, no ale nie będę porównywać siebie, czy osoby dojrzalej/ dorosłej  a małolaty


Magda8891 napisał/a:

W momencie gdy dziecko posuwa się za daleko powinna jej kazac usiąść na miejsce i poprostu ignorować dalej robiąc swoje,ew kazac jej zostać po lekcji i porozmawiać o jej zachowaniu, ew wezwać rodzica i załatwic to poza forum klasy....

Z tego co zrozumiałam to dziecko siedziało w ławce , nie wstawała. Na siedząco rozmowa się odbyła. Najwyraźniej nauczycielka poczula się poniżona zwróceniem uwagi jej przez ucznia i również nie przebierała w ogładzie i stoickim usposobieniu , ale nerwy tez na wodzy nie trzymała, bo ewidentnie wydzierała się ,a Młoda jest z tych osobników ,że darcie się na nią działa jak dolanie do oliwy do ognia, zbyt dużo bodźców się załącza i kipisz murowany . Pokorności w wojowniczych sytuacjach nie ma za grosz.
Ja sama mam podobny charakter pod względem krótkich nerwów, wiec jedynie co to mogę się wczuć w emocje złośnika  i wyobrazić tą sytuacje co to musiało się dziać  roll

iryd  napisał/a:

Moja ocena nauczycielki: z opisu sytuacji wnioskuje że nauczycielka nie wykazuje zrozumienia i nie nadaje się do zawierania kompromisów z dziećmi. Pewnie rozmowa z nią niewiele da albo na krótko. Szkoda czasu. Wygląda na taką, że przemawia do niej tylko argument nacisku., np dyrektora.....

no widzisz Iryd, mąż jest typem pokojowca, zawsze chce najpierw wszystko  ugodowo, po dobroci bez robienia rabanu, na spokojnie. Lubi dawać szanse , no facet ma cierpliwość do tego i anielskie usposobienie.
Łagodnie i konkretnie ale bez emocji chce to załatwić, dlatego ja tam się z nim nie wybieram,bo może przez przypadek i ja za dużo mogę cos chlapnąć  na temat dezorganizacji harmonogramu lekcji tongue Jak po dobroci się nie da to ja wkraczam z ofensywą jako wsparcie wink

14 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-02-02 22:05:48)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Wydaje mi się Mortisha, ze mąż ma rację, najpierw ugodowo trzeba zacząć.  Myślę, że nauczycielka zrozumiała już błąd.


Iryd
"Nie ma drogi służbowej dla rodzica. Rodzic nie jest pracownikiem szkoły. A choć nie jestem nauczycielem dość dobrze znam specyfikę pracy szkoły.
Ja podałem jak bym załatwił sprawę a nie jak drążył temat.

PS To co piszę tyczy się przedłużania lekcji a nie kłótni z nauczycielką, bo to odrębna sprawa."

Zgadza się, że rodzic nie jest pracownikiem szkoły. Jednak zakładam, że zapisując dziecko do danej szkoły, przeczytał statut i obowiązujący regulamin oraz na zebraniu został poinformowany o tym, jak zgłaszać skargi.

Nie wiem czy nauczyciel także nie może złożyć osobnej  skargi, bo jest przecież osobą publiczną?

15

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Summerka napisał/a:

Niekoniecznie wina musi leżeć po stronie nauczycielki.

A po czyjej? Nic nie wspomniano, że uczniowie nie dają jej normalnie prowadzić lekcji i to jest powód, że się nie wyrabia.

Summerka napisał/a:

Jeśli córka ostentacyjnie wychodzi w tym czasie, to okazuje lekceważenie e stosunku do nauczycielki, a przepraszanie nic by nie dało.

Na szacunek uczniów nauczyciel musi zapracować. Nie dostaje go z urzędu?
Większość nauczycieli o tym nie chce nawet wiedzieć.

mortisha napisał/a:

Tak, dziecko ma to do siebie ze jeśli straci cierpliwość  jest dosyć impulsywne  i wielokrotnie sobie tym potrafiła pogarszać sytuacje ,ona o tym doskonale wie ,ale wiem że jak się wkurzy na całego to już nie patrzy na konsekwencje.

Szkoła jest placówką dydaktyczno wychowawczą, bo dzieci dopiero się wychowują a więc z założenia mogą popełniać błędy, również wychowawcze. Nauczyciel jest już dojrzałą osobą. Profesjonalnie i emocjonalnie przygotowaną do pracy z młodzieżą.   

Magda8891 napisał/a:

W momencie gdy dziecko posuwa się za daleko powinna jej kazac usiąść na miejsce i poprostu ignorować dalej robiąc swoje,ew kazac jej zostać po lekcji i porozmawiać o jej zachowaniu, ew wezwać rodzica i załatwic to poza forum klasy....

Mało wychowawcze jest załatwianie konfliktu klasowego (cała klasa ma przedłużane lekcje i nie sadze że jej jednej się to nie podoba) poza klasą.

mortisha napisał/a:

Z tego co zrozumiałam to dziecko siedziało w ławce , nie wstawała. Na siedząco rozmowa się odbyła. Najwyraźniej nauczycielka poczuła się poniżona zwróceniem uwagi jej przez ucznia.

Nauczyciele pracując wśród dzieci a nie dorosłych najczęściej są przewrażliwieni na wszelkie uwagi uczniów a po dłuższej pracy, również sąsiadów, współmałżonków, kogokolwiek itp. Bycie nauczycielem oducza właściwych relacji międzyludzkich.
Potem nauczyciele uczą tego czego sami nie potrafią.

mortisha napisał/a:

Jak po dobroci się nie da to ja wkraczam z ofensywą jako wsparcie wink

Ja akurat w szkole nie zajmuję się ?awanturami? jakby ktoś pomyślał, tylko rzeczowym stawianiem sprawy. Zwłaszcza, że dyrektorzy nie wiele się różnią od nauczycieli. 
Ja w tym roku kilka takich spraw załatwiam.
Krzyki na uczniów.
Prowadzenie 1,5 godzinnych wykładów na zajęciach poza szkołą przez obcych bez reakcji nauczycielki.
Jeszcze by się inne sprawy znalazły, jestem w radzie rodziców.
Ale nie na tej podstawie czerpię wiedzę na temat specyfiki tego zawodu.

PS Ta nauczycielka pewnie ma klasę (w szkole) ale wyraźnie brak jej "klasy".

16

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Iryd, żeby wiedzieć, jak naprawdę było, należałoby wysłuchać też nauczycielki.

Rozumiem, że jesteś uprzedzony do nauczycieli. Nie wszyscy są tacy, jak opisujesz.

Nie bronię tej nauczycielki, tylko jeśli znasz specyfikę tego zawodu, to powinieneś wiedzieć, ze szacunek dla nauczycieli nie wypływa  wyłącznie z ich osobowości.

17

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Summerka napisał/a:

Iryd, żeby wiedzieć, jak naprawdę było, należałoby wysłuchać też nauczycielki.

Rozumiem, że jesteś uprzedzony do nauczycieli. Nie wszyscy są tacy, jak opisujesz.

Nie bronię tej nauczycielki, tylko jeśli znasz specyfikę tego zawodu, to powinieneś wiedzieć, ze szacunek dla nauczycieli nie wypływa  wyłącznie z ich osobowości.

Konkretnie rozchodzi się o nieustanne przetrzymywanie dzieciaków na przerwach, a nie w wyjątkowych sytuacjach . Nie wiem co nauczycielka będzie mieć na swoje usprawiedliwienie  ( o braku zdyscyplinowania klasy nic mi nie wiadomo) ale zarywanie im przerw regularnie i przedłużanie lekcji tez nie jest zbytnio ani wychowawcze ,ani zdrowe lecieć z jednej lekcji prosto na drugą .Zwłaszcza gdy dziecko jest bardzo żywe i nadpobudliwe ruchowo 
To ,że się pyskówka wywiązała z nauczycielem i uczniem O TO to już sprawa drugorzędna ( ale także zostanie uwzględniona podczas spotkania z nauczycielką) lecz pierwszorzędna i priorytetowe wyjaśnienia nalezą się  z jakiej racji nauczyciel przerwy odbiera klasie . Incydentalne czy sporadyczne takie zachowanie jeszcze da rade przełknąć, lecz na bieżąco odejmować niemal calą przerwę  to cos jest tu nie tak i z tym problemem nauczyciel musi się uporać. Osobiście nie znoszę braku zorganizowania, czy bycia na bakier z punktualnością

18

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Szczerze mówiąc to całkowicie popieram Twoją córkę. Nauczyciel nie może przetrzymywać klasy na przerwie, przerwa jest od tego, żeby iść siku, zjeść kanapkę, rozprostować kości. Na dodatek mimo nie wiem jak dobrych chęci ciężko się wtedy skupić, bo hałas na korytarzu jest zwykle spory i taka przedłużona lekcja mija się z celem. Uważam, że córka miała prawo zwrócić nauczycielce uwagę, a że ta się na nią wydarła, to mogła się tylko spodziewać równie "miłej" odpowiedzi. Owszem, szacunek do nauczyciela trzeba mieć, ale nauczyciel powinien też zachować szacunek wobec dziecka. Niektórym nauczycielom się wydaje, że mogą dzieciaki mieszać z błotem, bo są na uprzywilejowanej pozycji...

19 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-02-03 10:43:34)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
mortisha napisał/a:
Summerka napisał/a:

Iryd, żeby wiedzieć, jak naprawdę było, należałoby wysłuchać też nauczycielki.

Rozumiem, że jesteś uprzedzony do nauczycieli. Nie wszyscy są tacy, jak opisujesz.

Nie bronię tej nauczycielki, tylko jeśli znasz specyfikę tego zawodu, to powinieneś wiedzieć, ze szacunek dla nauczycieli nie wypływa  wyłącznie z ich osobowości.

Konkretnie rozchodzi się o nieustanne przetrzymywanie dzieciaków na przerwach, a nie w wyjątkowych sytuacjach . Nie wiem co nauczycielka będzie mieć na swoje usprawiedliwienie  ( o braku zdyscyplinowania klasy nic mi nie wiadomo) ale zarywanie im przerw regularnie i przedłużanie lekcji tez nie jest zbytnio ani wychowawcze ,ani zdrowe lecieć z jednej lekcji prosto na drugą .Zwłaszcza gdy dziecko jest bardzo żywe i nadpobudliwe ruchowo 
To ,że się pyskówka wywiązała z nauczycielem i uczniem O TO to już sprawa drugorzędna ( ale także zostanie uwzględniona podczas spotkania z nauczycielką) lecz pierwszorzędna i priorytetowe wyjaśnienia nalezą się  z jakiej racji nauczyciel przerwy odbiera klasie . Incydentalne czy sporadyczne takie zachowanie jeszcze da rade przełknąć, lecz na bieżąco odejmować niemal calą przerwę  to cos jest tu nie tak i z tym problemem nauczyciel musi się uporać. Osobiście nie znoszę braku zorganizowania, czy bycia na bakier z punktualnością

Nikt nie lubi, jak mu się zabiera przerwy na odpoczynek. Dlatego rozmowa z nauczycielką jest potrzebna. Czy uczniowie słuchają  na tej "wydłużonej"lekcji, kiedy myślą o przerwie? Wątpię. kiedyś niesfornych uczniów, no jakieś sto lat temu, zamykano w pomieszczeniu bez okna tzw "kozie". Chyba powinno się coś zmienić od tamtej pory.
(Ja pamiętam ze swoich prehistorycznych czasów szkolnych, że chętnie zostawałam z własnej woli po lekcjach matematyki, żeby nauczycielka nam dodatkowo coś wytłumaczyła z lekcji. I jacy byliśmy dumni z tej wiedzy potem! To było dla chętnych, a nie dla wszystkich).
Pyskówka była nie na miejscu. Córka powinna to rozumieć.
Jednak nie uważam, że nauczycielkę z tego powodu rodzice mają zwolnić z pracy, bo się nie nadaje do zawodu.
Nie wiem czy to brak zorganizowania czy coś innego. Ja wyjaśniłabym to bezpośrednio u niej, bo tak, jak piszesz, nie może dalej być.

20

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Magda8891 napisał/a:

W momencie gdy dziecko posuwa się za daleko powinna jej kazac usiąść na miejsce i poprostu ignorować dalej robiąc swoje,ew kazac jej zostać po lekcji i porozmawiać o jej zachowaniu, ew wezwać rodzica i załatwic to poza forum klasy....

Mało wychowawcze jest załatwianie konfliktu klasowego (cała klasa ma przedłużane lekcje i nie sadze że jej jednej się to nie podoba) poza klasą.

Nie wiem czy przeczytałeś ze zrozumieniem to co napisałam smile Nie chodziło mi o konflikt klasowy-przetrzymywanie na lekcji, a o wymianę słów jaka zaszła między nauczycielem a uczniem. Jak ktoś już tu słusznie zauważył to co zaszło między dzieckiem a nauczycielem to zupełnie oddzielna sprawa od przetrzymywania na lekcjach...To są dwa odrębne tematy...Rozumiem więc że wg Ciebie wychowawcze jest wchodzenie z małolatą w pyskówki a w chwili gdy już się nie ma argumentu ośmieszenie jej na forum klasowym i walnięcie uwagi do dziennika? Jeżeli dziecko pyskowało nauczycielce to już nie jest konflikt klasowy a konflikt między nią a panią nauczycielką... smile

21 Ostatnio edytowany przez iryd (2014-02-03 16:47:01)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Summerka napisał/a:

Iryd, żeby wiedzieć, jak naprawdę było, należałoby wysłuchać też nauczycielki.
Rozumiem, że jesteś uprzedzony do nauczycieli. Nie wszyscy są tacy, jak opisujesz.

Nie jestem uprzedzony do nauczycieli tylko widzę ich zachowanie

Summerka napisał/a:

Nie bronię tej nauczycielki, tylko jeśli znasz specyfikę tego zawodu, to powinieneś wiedzieć, ze szacunek dla nauczycieli nie wypływa  wyłącznie z ich osobowości.

Oczywiście również z ich umiejętności przekazania wiedzy, samego posiadania dużej wiedzy,
fachowości prowadzenia zajęć, umiejętności zainteresowania przedmiotem nauki.
 

Summerka napisał/a:

Iryd, żeby wiedzieć, jak naprawdę było, należałoby wysłuchać też nauczycielki.

Jeśli jest się sędzią to tak. Jeśli się przedstawia interes jednej strony (dziecka) to niekoniecznie. Wystarczą tylko informacje, które wskazuję na potrzebę podjęcia interwencji.
A tu pisze matka a nie osoba, która ma rozstrzygnąć o sporze.

kaisa_malene napisał/a:

Uważam, że córka miała prawo zwrócić nauczycielce uwagę, a że ta się na nią wydarła, to mogła się tylko spodziewać równie "miłej" odpowiedzi. Owszem, szacunek do nauczyciela trzeba mieć, ale nauczyciel powinien też zachować szacunek wobec dziecka. Niektórym nauczycielom się wydaje, że mogą dzieciaki mieszać z błotem, bo są na uprzywilejowanej pozycji...

Wiele osób dla mnie myli szacunek z poszanowaniem praw. Z poszanowania praw wynika, że nie możemy komuś ubliżać (uczennicy też) tu wynika nauczycielskie prawo do wydawania poleceń na lekcji. Ale to wynika z prawa jakie ma nauczyciel a nie z szacunku jaki trzeba mu okazywać. To akurat tyczy się tak samo wszelkich funkcji i stanowisk. Nikomu nie należy się szacunek, bo jest prezydentem Polski co nie znaczy, że można nie respektować  jego praw wynikających z pełnienia tej funkcji.   

Summerka napisał/a:

Jednak nie uważam, że nauczycielkę z tego powodu rodzice mają zwolnić z pracy, bo się nie nadaje do zawodu.

Nie napisałem o zwalnianiu tyko o tym, że musi sobie poradzić, bo to taka specyfika zawodu
(za Pieńkowską powiem: Sorry ale takie mamy dzieci?). A inaczej niech się zastanowi nad zmianą rodzaju pracy, bo może nauczyciel to praca nie dla niej.

Magda8891 napisał/a:

Nie wiem czy przeczytałeś ze zrozumieniem to co napisałam  Nie chodziło mi o konflikt klasowy-przetrzymywanie na lekcji, a o wymianę słów jaka zaszła między nauczycielem a uczniem. Jak ktoś już tu słusznie zauważył to co zaszło między dzieckiem a nauczycielem to zupełnie oddzielna sprawa od przetrzymywania na lekcjach...To są dwa odrębne tematy...Rozumiem więc że wg Ciebie wychowawcze jest wchodzenie z małolatą w pyskówki a w chwili gdy już się nie ma argumentu ośmieszenie jej na forum klasowym i walnięcie uwagi do dziennika? Jeżeli dziecko pyskowało nauczycielce to już nie jest konflikt klasowy a konflikt między nią a panią nauczycielką...

Przeczytałem ze zrozumieniem i nie uważam, że ta pyskówka to jest drugi konflikt: uczeń ? nauczyciel, tylko nieudolny sposób rozwiązywania konfliktu ?przerwy?.
Załóżmy, że nauczycielka nie zdążyła dokończyć na lekcji budowy ślimaka morskiego.
Uważam, że każdy z uczniów choć raz w życiu spotka się z sytuacja konfliktu pomiędzy grupą a przełożonym. Czy jako pracownik, czy przełożony. A wątpię, że poza  jedną czy dwoma osobami z klasy, ktoś będzie potrzebował, jako niezbędnej, wiedzy o ślimaku. Straciła nauczycielka okazję nauki sposobu rozwiązywania konfliktów zbiorowych. Straciła okazję ? Jaką okazję jak sam nie umie?

Mój sposób rozwiązania konfliktu.
Przedłużam dziś lekcję o przerwę, bo prosiłem żebyście w domu ?wycieli kółka z kartonu?.
Nikt nie przygotował i 5 minut straciliśmy lekcji na ich przygotowanie.
Rysiek przeszkadzając na lekcji zabrał nam 5 kolejnych minut. Zapytajcie waszego kolegę
dlaczego chce wam zabierać przerwę itd.
Wariant 2: dzisiejszy temat jest zbyt długi, by się wyrobić w 45 minut. Nie chcę wam go dzielić, bo za trzy dni zapomnicie co było mówione, dlatego lepiej jest go omówić w całości.
Ale następny temat jest krótszy, to za dzisiejszą stratę, skończę lekcję 10 minut wcześniej. Będziecie mogli czuć się jak na przerwie. No nie będę mógł was wypuścić z klasy, bo dyrektor może mieć o to pretensje ale jak ktoś będzie chciał iść do toalety, to też nie będzie problemu.
Wariant 3: ja jak zwykle nie mogę się wyrobić w 45 minut. Ja chyba się nie nadaję do tej pracy.
(tego nie trzeba mówić klasie, to do samodzielnego przemyślenia)

Summerka napisał/a:

Nie wiem czy nauczyciel także nie może złożyć osobnej  skargi, bo jest przecież osobą publiczną?

?Z dniem 24 maja 2007 r. nauczyciel uzyskał status funkcjonariusza publicznego i wynikającą z tego tytułu ochronę ukształtowaną na zasadach określonych przepisami Kodeksu karnego.
Zaostrzenie kar wobec sprawców dopuszczających się wobec funkcjonariuszy publicznych czynów zabronionych dotyczy w szczególności: naruszenie nietykalności cielesnej, czynnej napaści, znieważenia, groźby bezprawnej.?

Podobne przepisy chronią każdego obywatela są zagrożone sankcją nie do 3 lat ale do roku więzienia.

?Organ prowadzący szkołę i dyrektor szkoły są obowiązani z urzędu występować w obronie nauczyciela, gdy ustalone dla nauczyciela uprawnienia zostaną naruszone.?

Pominę fakt, że wprowadzenie tego przepisu mi się bardzo nie podobało. To z niego wynika, że dyrektor szkoły w tym konflikcie będzie bardziej trzymał stronę nauczyciela.
Przepis wprowadzono z powodu bicia , straszenia siekierą, zakładanie kosza na głowę itp. medialnie nagłośnionych przypadków.

22

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Mortishia nam zamilkła, a tu odbywają się "sądy" nad nauczycielką.

Ciekawa jestem, jak zakończy się ta sprawa.

Dziewczyny macie rację.

Iryd napisałeś taki elaborat, że trzeba się dłużej zagłębić w czytanie.

Nie mogę się do końca z tobą zgodzić, ale mi wolno. Nie ma na to paragrafu:) Nie będę już dalej udowadniać swoich racji, to za długo by trwało. Musiałabym przytoczyć inne przepisy. A ta sprawa musiałaby się chyba w sądzie zakończyć:)

23

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Magda8891 napisał/a:

Nie wiem czy przeczytałeś ze zrozumieniem to co napisałam  Nie chodziło mi o konflikt klasowy-przetrzymywanie na lekcji, a o wymianę słów jaka zaszła między nauczycielem a uczniem. Jak ktoś już tu słusznie zauważył to co zaszło między dzieckiem a nauczycielem to zupełnie oddzielna sprawa od przetrzymywania na lekcjach...To są dwa odrębne tematy...Rozumiem więc że wg Ciebie wychowawcze jest wchodzenie z małolatą w pyskówki a w chwili gdy już się nie ma argumentu ośmieszenie jej na forum klasowym i walnięcie uwagi do dziennika? Jeżeli dziecko pyskowało nauczycielce to już nie jest konflikt klasowy a konflikt między nią a panią nauczycielką...

Przeczytałem ze zrozumieniem i nie uważam, że ta pyskówka to jest drugi konflikt: uczeń ? nauczyciel, tylko nieudolny sposób rozwiązywania konfliktu ?przerwy?.
Załóżmy, że nauczycielka nie zdążyła dokończyć na lekcji budowy ślimaka morskiego.
Uważam, że każdy z uczniów choć raz w życiu spotka się z sytuacja konfliktu pomiędzy grupą a przełożonym. Czy jako pracownik, czy przełożony. A wątpię, że poza  jedną czy dwoma osobami z klasy, ktoś będzie potrzebował, jako niezbędnej, wiedzy o ślimaku. Straciła nauczycielka okazję nauki sposobu rozwiązywania konfliktów zbiorowych. Straciła okazję ? Jaką okazję jak sam nie umie?

Otóż to nieudolny sposób i oto mi chodziło smile

24

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Mortishka, poszłabym do nauczycielki i zwyczajnie bym jej powiedziała, ze moje dziecko jest ruchliwe i po to, by korzystać z lekcji MUSI mieć przerwę na wlasna aktywność. Inaczej nie umie się potem skupic na lekcji. Potem ewentualnie rozmawiałabym o konflikcie, w zaleznosci, jaka bylaby odpowiedz.

Jeśli nie przyniosłoby to skutku, interweniowalabym u dyrekcji, taką samą linią.

25

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
iryd napisał/a:
kaisa_malene napisał/a:

Uważam, że córka miała prawo zwrócić nauczycielce uwagę, a że ta się na nią wydarła, to mogła się tylko spodziewać równie "miłej" odpowiedzi. Owszem, szacunek do nauczyciela trzeba mieć, ale nauczyciel powinien też zachować szacunek wobec dziecka. Niektórym nauczycielom się wydaje, że mogą dzieciaki mieszać z błotem, bo są na uprzywilejowanej pozycji...

Wiele osób dla mnie myli szacunek z poszanowaniem praw. Z poszanowania praw wynika, że nie możemy komuś ubliżać (uczennicy też) tu wynika nauczycielskie prawo do wydawania poleceń na lekcji. Ale to wynika z prawa jakie ma nauczyciel a nie z szacunku jaki trzeba mu okazywać. To akurat tyczy się tak samo wszelkich funkcji i stanowisk. Nikomu nie należy się szacunek, bo jest prezydentem Polski co nie znaczy, że można nie respektować  jego praw wynikających z pełnienia tej funkcji.

Ale mi tu chodzi o zarówno szacunek jak i poszanowanie praw. Szacunek do drugiej osoby właśnie bez względu na to jakie ma stanowisko. Dlatego mówiłam, że nauczyciel powinien także okazać szacunek dziecku. I nie chodzi o to, że ma ten szacunek okazać, bo to dziecko, ja bym to trochę inaczej powiedziała: nauczyciel nie powinien okazywać braku szacunku do dziecka, tylko dlatego, że jest dzieckiem. Każdy człowiek powinien być traktowany z szacunkiem (może z drobnymi, ekstremalnymi wyjątkami). Ja mam po prostu uczulenie na nauczycieli/wykładowców, którym się wydaje, że im wszystko wolno, a ich uczniowie/studenci są nic nie warci i można ich traktować jak śmieci.

26

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Mąż w tym tyg. był u nauczycielki na rozmowie. Akurat mają ferie ,ale nauczycielka prowadzi kółko/projekty jakieś dla chętnych i można ją bez problemów zastać w szkole codziennie do końca ferii . Podczas rozmowy przyznała się ,że zdarza jej się często zostawiać klasę na przerwach ,lecz nie zawsze na całej, nie raz jedynie przez kilka minut ale tylko dlatego, że ona później rozlicza się z dyrektorem ,czy opracowała program terminowo, jeśli będzie miał zaległości to ona i dzieci poniosą konsekwencje ,dlatego rzekomo w dobrej wierze je przetrzymuje by nie było opóźnień i zaległości w programie.
Mąż wygłosił swoje zdanie,że zabieranie dzieciom przerwy, czy tez skrócanie jej dokończając temat działa bardzo niekorzystnie na uczniów dalsze funkcjonowanie ,po to regulaminowo ustalone zostały lekcje 45 minutowe i zapewne  najwidoczniej to jest optymalny czas lekcyjny dzieci szkolnych ani dłużej ani krócej.
Mąż także nawiązał do tego, ze dziecko  jest bardzo ekspresywne i pobudzone ruchowo, takie zabieranie czy ucinanie przerw jeszcze bardziej wprowadza ją w stan dekoncentracji i rozdrażnienia, całkowicie mija się z celem. Nauczycielka potwierdziła to, lecz dalej na swoje usprawiedliwienie miała tez sporo do powiedzenia.
Z tego co mi wiadomo rozmowa była kulturalna i spokojna. Pani obiecała mężowi  postarać się tak organizować zajęcia lekcyjne, aby wbić się w ramy czasowe lekcji i przestać  przetrzymywać dzieci. No zobaczymy ,czy to tylko takie ładne obietnice w oczy ,czy jednak  ta rozmowa dala cos kobiecie do myślenia co ona wyprawia

27 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-02-06 19:35:00)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Jeśli chodzi o dalszą pyskówkę dziecka z nauczycielka tez zostało  to poruszone. Mniej więcej było właśnie tak jak dziecko to przedstawiło ,wersja  wydarzeń podobna z małymi szczegółami- kobieta robiła z siebie sprowokowaną do użycia takich przykrych i nie miłych słów do ucznia, argumentowała to tak że już z tego wszystkiego straciła cierpliwość i dlatego tak ją poniosło i zaś dziecko robi z siebie sprowokowaną do zachowania się w tak niegrzeczny sposób .
Na koniec rozmowy nauczycielka  powiedziała, ze jeśli dziecko chce może przyjść do niej i sobie wyjaśnią te nieporozumienie miedzy sobą, ona będzie w klasie albo na świetlicy i z chęcią z uczennicą o tej sytuacji porozmawia.  No ale jak mogłam się domyśleć Młodej ani się śniło pojechać z rana  do nauczycielki w sprawie ich konfliktu.  Strajk był, ze ona ma ferie  i nigdzie nie ma zamiaru szwendać się po szkołach i widzieć nauczycieli na oczy , nie i koniec . Zmusić się nie dało rady , ona musi tego chcieć, ale  nie chciała- jej wola .
A jutro dziecko  już wylatuje daleko i przyleci pod koniec ferii .
Taka jest honorowa i okropnie  uparta , jak się zaprze że nie to nie ma sposoby ,aby przekonać do zmiany zdania

28

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
mortisha napisał/a:

Jeśli chodzi o dalszą pyskówkę dziecka z nauczycielka tez zostało  to poruszone. Mniej więcej było właśnie tak jak dziecko to przedstawiło ,wersja  wydarzeń podobna z małymi szczegółami- kobieta robiła z siebie sprowokowaną do użycia takich przykrych i nie miłych słów do ucznia, argumentowała to tak że już z tego wszystkiego straciła cierpliwość i dlatego tak ją poniosło i zaś dziecko robi z siebie sprowokowaną do zachowania się w tak niegrzeczny sposób . Na koniec rozmowy nauczycielka  powiedziała, ze jeśli dziecko chce może przyjść do niej i sobie wyjaśnią te nieporozumienie miedzy sobą, ona będzie w klasie albo na świetlicy i z chęcią z uczennicą o tej sytuacji porozmawia.  No ale jak mogłam się domyśleć Młodej ani się śniło pojechać z rana  do nauczycielki w sprawie ich konfliktu.  Strajk był, ze ona ma ferie  i nigdzie nie ma zamiaru szwendać się po szkołach i widzieć nauczycieli na oczy , nie i koniec . Zmusić się nie dało rady , ona musi tego choć, nie chciała- jej wola .
A jutro dziecko  już wylatuje daleko przyleci pod koniec ferii .
Taka jest honorowa i okropnie  uparta , jak się zaprze że nie to nie ma sposoby aby przekonać do zmiany zdania

Ma rację, jak ferie  to ferie! Czyli już po konflikcie?

29 Ostatnio edytowany przez mortisha (2014-02-06 19:31:54)

Odp: Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.
Summerka napisał/a:
mortisha napisał/a:

Jeśli chodzi o dalszą pyskówkę dziecka z nauczycielka tez zostało  to poruszone. Mniej więcej było właśnie tak jak dziecko to przedstawiło ,wersja  wydarzeń podobna z małymi szczegółami- kobieta robiła z siebie sprowokowaną do użycia takich przykrych i nie miłych słów do ucznia, argumentowała to tak że już z tego wszystkiego straciła cierpliwość i dlatego tak ją poniosło i zaś dziecko robi z siebie sprowokowaną do zachowania się w tak niegrzeczny sposób . Na koniec rozmowy nauczycielka  powiedziała, ze jeśli dziecko chce może przyjść do niej i sobie wyjaśnią te nieporozumienie miedzy sobą, ona będzie w klasie albo na świetlicy i z chęcią z uczennicą o tej sytuacji porozmawia.  No ale jak mogłam się domyśleć Młodej ani się śniło pojechać z rana  do nauczycielki w sprawie ich konfliktu.  Strajk był, ze ona ma ferie  i nigdzie nie ma zamiaru szwendać się po szkołach i widzieć nauczycieli na oczy , nie i koniec . Zmusić się nie dało rady , ona musi tego choć, nie chciała- jej wola .
A jutro dziecko  już wylatuje daleko przyleci pod koniec ferii .
Taka jest honorowa i okropnie  uparta , jak się zaprze że nie to nie ma sposoby aby przekonać do zmiany zdania

Ma rację, jak ferie  to ferie! Czyli już po konflikcie?

No mam nadzieje ,że dwie strony wrzucą ten konflikt  w niepamięć a obietnica nauczycielki z zaprzestaniem przetrzymywania dzieciaków zostanie dotrzymana . Oby tak było, bo w przeciwnym razie jedna z drugą  będzie na nerwy sobie działać.
Niech nie wracają do tego a powinno być w porządku

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Notoryczne przetrzymywanie na przerwie uczniow przez nauczyciela.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026