netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

186 odpowiedzi17 450 wyświetleńzałożony przez hardy_man, 11.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 187 ]

1

Temat: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Witam wszystkich.

Mam nadzieje że nie robię wielkiego wyjątku od reguł, udzielając się na forum dla kobiet, ale to właśnie Waszego kobiety spojrzenia potrzebuję, anonimowego, nie mającego ze mną żadnego kontaktu, możliwie obiektywnego, dlatego proszę o przymknięcie oczu i wysłuchanie hitorii rozpadu związku w męskim wykonaniu.

Postaram się aby było ciekawie...

Jak tytuł wskazuje, sprawa dotyczy się związku, już nie aktualnego, w którym powroty i rozstania w przeciągu ponad 8 lat istnienia należy liczyć na palcach rąk i nóg razem.
Trudno pamiętać wszystko, ale rozstawaliśmy się i schodzilśmy blisko 20 razy.

W tej chwili chciałbym zakończyć sam w mojej głowie ten przykry powtarzający się proceder, bo kosztuje mnnie dużo zdrowia (to wersja łagodna, dla forum, bo kosztowała mnie o wiele więcej zdrowia niż jestem w stanie to słowami przekazać, a i wstyd jest za niektóre rzeczy). W tej chwili mam szanse zacząć życie od nowa i bardzo tego chcę, ale związek z moją byłą kobietą, zostawił mi w głowie przykre ślady, czuje tak wypraną osobość że nie potrafię ocenić racjonalnie już niczego, nie wiem na ile popełniałem błędy ja, a na ile zostałem sprytnie wmanipulowany.
Ogólnie rzecz biorąc chciałbym zrobić rachunek sumienia i ruszyć z kopyta do przodu i nie powtarzać błędów nigdy więcej!
Z Waszą pomocą chciałbym dojść co faktycznie było moim błędem, bo niechciałbym się pozbywać cech charakteru które w sobie kształtowałem, a które zostały stłumione, nie wiem czy słusznie.

To może zacznę o związku.

Byliśmy z początku jedną z tych par, której wydawało się, że są wyjątkowi, że na siebie trafili, że drugich takich nie ma i że to cud-miód, orzeszki.
Przysłowiowe motyle, furczały pełną parą, nie powiem dobrze to wspominam. Choć z perspektywy wiem, że to miałe symboliczne znacznie dla jakości tego związku. Ganiełem za nią jak głupi, uszczęśliwiałem na najbardziej wymyślne i znane mi sposoby.

Problemy zaczęły się kiedy dochodziło do pierwszych kłótni.
Pamiętam większość z nich, każda polegała na tym, że ja coś przeskrobałem, po czym był krzyk, wyzywanie i rzucanie w moją stronę słów ciężkich, trzask drzwiami i moja gonitwa za nią, przepraszanie, i prośba by się uspokoiła. W każdej kłótkni schemat się powielał, ja rozrabiałem, ona uciekała, ja goniłem, przepraszałem, ona powtarzała że ma mnie dość i że odchodzi.

Z pierwszego akapitu wiecie już że udało mi się ją namówić do powrotu blisko 20 razy, sam nie wierze jak to piszę.

To może teraz szczegóły.

Jestem trudnym z charakteru człowiekiem, mam swoje wady, być może jakieś problemy.
Żeby było sprawiedliwie to się podzielę.

Jestem zazdrosny, myślę bardziej niż inni, choć dziś jest to już mała zazdrość, ale zdaję sobie sprawę że kiedyś przeginałem, choć zaznaczam, nie byłem złośliwy, to raczej lęk przed utratą kobiety to powodował niż sama chęć odgryzienia się czy złośliwa natura.

Jestem uparty, i rzadko wyrozumiały. Często nie zostawiałem "wolnej przestrzeni", ogólnie chciałem mieć moją partnęrkę tylko dla siebie, z roku na rok, było lepiej, ale tak kiedyś było.

Dodatkowo początki studiów to klasyczny objaw studenta imprezowicza, nie odpowiedzialnego dzieciaka, ale to też historia, bo od tego momentu zdołałem min wystartować z własną firmą, której poświęciłem kawał życia i czasu, więc wiem co to znaczy praca, także to też jaki i inne moje słabości, to efekt mojej niedojrzałości młodzieńczej, dziś już noszącej tylko ślady lekkie po tym.

Jednak podstawy w sobie pielęgnowane mam takie iż chciałem, i chcę stanowić głowę rodziny, to jest moim celem, posiadać rodzinę, zapewnić jej bezpieczeństwo, byt, czuje się męsko i sprawi mi ogromną satysfakcję kiedy kobieta jest przy mnie szczęśliwa i spokojna, także podejśćie mam jak widać całkowicie normalne-standardowe. Nie piję, do alkoholu mam wstręt, uwielbiam sport, góry, i nie znoszę telewizji.

Wybaczcie za ten fragment, ale podzieliłem się wadami, to podzieliłem sięr również zaletami, które uważam takie mam.

Przydługo trochę prawda? No pewnie tak, mi też sie te 8 lat dłużyło, uwierzcie.




Do rzeczy.




Pierwsze lata polegały na tym że za każdym razem jak byłem zaborczy, lub nie odpowiedzialny na studiach, lub zbyt zazdrosny, chciała odemnie odejść, i odchodziła, ja zawsze przepraszałem, ona pozwalała mi wrócić, nic się nie zmieniało, i tak cyrk się kręcił przez prawie 4 lata.

Celowo nie wspominam o tym czy ja miałem powody, do zazdrości itp, bo chciałbym abyśmy przyjeli założenie że ja faktycznie mam trudny charakter i ona miała prawo mieć mnie dość.
W zasadzie mimo moich popraw, zrozumiałem, kiedy poraz kolejny, tym razem już hucznie i ostatecznie odeszła odemnie po 4 latach.

To już nie było rozstanie na 2 tyg, miesiąc. Wtedy już wrzasnęła stanowczo.
Ponieważ mój mechanizm zawsze był taki sam. I wiem już dziś, że wyniosłem to z domu rodzinnego, mam lęki przed samotnością, i ogromne potrzeby bliskoścki.
Ot ktoś popełnił parę błędów przy wychowaniu, i jestem tutaj wybrakowany.

To powodowało prawdopodobnie, że zawsze bałem się odrzucenia, a każde rozstanie przeżywałem, bez szczegułów, wystarczy że powiem, że zupełnie nie jak na mężczyznę przystało.

To rozstanie po 4 latach było huczne, bo ja już miałem przez 4 lata tak wyrobione zachowanie, że panik, połączona z samotnością, powodowała, że dorosły człowiek przeżywał traumę.
Działy się ze mną naprawdę trudne rzeczy, wstyd pisać, ale powiem tyle, że przyjaciele moi, naprawdę bali się o moje zdrowie, również bała się mnie moja była partnerka.

Ciężko mi było do tego dojrzeć, ale to był dla mnie okres przemian, chyba musiałem dorosnąć do bycia mężczyzną w przyspieszonym tempie sam i pojąć to czego nikt mi nigdy nie wpoił.
Z obniżonym poczuciem własnej wartości, bo po każdym rozstaniu słyszałem słowa, że stać ją na lepszego, że mnie nie nawidzi i tym podobne, powoli stawiałem pierwsze kroki.

I było całkiem dobrze, aż pewnego dnia, chwila słabości spowodowała że odezwałem się do byłej.
Odpowiedziała szybko, okazało się że tęskni i takie tam rzeczy.
Zaczeliśmy się spotykać jak "koledzy" , kawa, kino, teatr, imprezy, spacery, kiedy chciałem czegoś więcej, stwierdziła że nie ma ochoty tego ciągnąć.

U mnie rozpocząty proces szybkiego dojerzwania do bycia mężczyzną, cofnął się do punktu zero, trauma wróciła, problemy wróciły, znów ludzie bali się o moje zdrowie, a nawet i życie.
Oczywiście świadkiem moich zachowań i rozpaczy było również moja była partnerka.


Ciężko kolejny raz stawało mi się na nogi, ale powoli dawałem sobie radę, znalazłem bardzo dobrą pracę, poznałem nowych ludzi i...
Chwila słabości, kolejny raz. Odezwałem się do swojej byłej. Oczywiście ona zawsze nie zmiennie, od lat, odpisała szybko.
Sms, mail, tel, spoktanie -> znów jesteśmy razem.

Kolejny raz słyszę słowa, że jest jej przykro i że ona już wie że o miłość trzeba walczyć i że tak naprawdę kocha i kochała mnie cały czas.
Stawia mi obietnice że nie będzie, ja jej również że się zmieniłem.
Mija kilka miesięcy, i znów pod wpływem moich zachowań, choć nieporównywalnie mniejszego kalibru, ale i tak przesadzonych odchodzi.
Moje zachowanie to były np wyrzuty że idzie z kolegą na kawę, z koleżanką do kina, a nie poświęca mi czasu, a przecież oboje tak dużo pracujemy.
Także kaliber był "aż tak ciężki"

Czy muszę dodwać że po kolejnych rozstaniach, przperaszam, porzuceniach, bo ja nie odeszłem ani razu, było mi trochę trudno?
Jak wcześniej wydawało mi się że z tego nie wyjdę, tak tym razem byłem w ciężkich tarapatach.

Straciłem pracę, bo nie byłem w stanie normalnie funkcjonować. Wyprowadziłem się z miasta, bo potrzebowałem zamieszkać z rodziną, o której chciałem dojść do siebie.
Zamiast rozwoju, pracy, przyszłości, koleny raz cofałem się do punktu zero, mało tego zmieniała się moja psychika na gorszą, tak delikatnie mówiąc.

To był okres, w którym pierwszy raz zacząłęm chodzić do psychologa.
Kiedy myślałem że z tego już nie wyjdę, obce osoby, dzięki kontaktom w internecie, wyciągneły mnie z tego zupełnie nie świadomie.

To był okres w moim życiu, w którym sport odegrał niesamowitą rolę, zaangożowałem się w pewną dyscyplinę, amatorsko zacząłem startować w zawodach, poznałem ludzi, i w cuda nie wierzyłem, że ja z tego wychodzę.

Mało tego, dobity przez niekonczące się słowa w moją stronę, jak pisałem wyżej, każde rozstanie to poniżanie, obrażenie itp.

Miałem tak niskie poczucie własnej wartości przez tą huśtawkę związkową że koleżeński uśmiech innej kobiety analizowałem na 100 przypadków, czy to na pewno do mnie.
Przecież ja jestem nie wiele wart, no tak przynamniej wmawiała mi zawsze moja kobieta.

I tak małymi krokami, stawało się nie możliwe, ale wracałem do ludzi, i wiecie co się stało?

W związku z moją sporową aktywnością zacząłem prowadzić bloga, na którym opisyłame moje osiągnięcia i nie tylko.
Okazało się że moje była partnerka, znalazła mój adres i przez kilka miesięcy kilka razy dziennie na niego wchodziła.
Znalazła tam linki do for internetowych na których się udzielałem, zaresjetrowała się tam, i zaczełą udzielać się w tematach, gdzie ja się udzielałem.

Szybko zorientowałem się kto to jest. Zaczeła pisać o miłości, przyjaźni itp, dało się wyczuć jej refleksjny stan.

Zaatakowała mnie ogromna złość. Pierwszą wiaodomość jaką jej wysłałem, była o treści takiej iż ma tupet że po tym wszyskim jak odrzucała mnie już tyle razy przez tyle, lat nie patrząc na to jak u mnie
te rozstania przebiegały, miała czelność się pojawić kolejny raz w moim życiu.

Takim tonem wymieniliśmy kilka maili, każdy kolejny o łagodniejszym tonie, a jej o tonie "przepraszającym" , wszystko zaczęło wracać i doszło do spotkania.

Oczywiście jak od lat, nie stawiała oporu, spotkanie nie przyniosło wiele, ale po kilku spoktaniach luźnych, zaproponowała wyjazd w góry.
Połknąłem chaczyk, pojechałem, po 2 kielkiach wina i 2h rozmowy już była w moich ramionach.
Spędzilśmy razme weekend, wrócilśmy z gór już jako para. Chyba oboje w szoku, ale jednak.

Ponieważ wiedziałem co się święci zanim doszło do pierwszego spotkania, pomyślałem sobie takie coś.

Że być może w tym wariactwie jest metoda i że być może ona była zagubiona bardziej niż i że oboje może już dorośliśmy.
Napisałem jej to samo, i dodałem że jeśli to ma być kolejna próba, to ja dziękuje, uprzedziłem ją że nie stać mnie na kolejne rozstanie, uprzedziłem że nasze problemy na pewno wrócą, ale że tym razem po raz pierwszy będziemy musieli je rozwiązać i stawić im czoła, bo na kolejne zabawy ja już nie mam siły. Tak napisałem.

I zaczęło się, szybko powróciły tematy i wspólnym życiu, wspólne plany, rozmowy o mieszkaniu, pracy i tego typu. Nastawienie mieliśmy takie że wracamy by żyć razem, założyć rodzinę.

To powoli odblokowywało mnie, nie sądziłem że to się stanie, bo każde rozstanie to była trauma, do tego krzyki między nami i miałem wrażenie że my się od dawna już nie nawidzimy.


No i dochodzimy do miesjca w którym trzeba napisać że ludzie się nie zmieniają.
Dzwonię do swojej partnerki, odbiera mężczyzna, oczwyiście przypadkowo, ale jednak odbiera, ja jestem tym poirytowany, prawię ja morały, czyli wraca moja słabość.
Takich sytuacji było dosłownie przez okres 5 miesięcy 3, aż i tylko 3. Ale zamiast jak zakładaliśmy walczyć i dać sobie czas aby w końcu coś zmienić, ona decyduje odejść.

Po raz blisko 20 raz.

Czuje że zakpiła z mojego życia, ale jej wrzaski i słowa na temat mojej osoby, tak wyprał mi mózg, ze czuje się że wszystko sam popsułem ciężkim charakterem.

To co mi się wydawało, to to że miała prawo po tylu szansach i próbach odejść ostatecznie 4 laa temu, ale nie miała prawa wracać aż tyle razy, skoro nie miała problemu by kolejny raz mnie rzucać.
Mimo iż widziała jak każde kolejne roztanie mnie dobija krok po kroku.

Pozwólcie ominę to co się ze mną dzieje, obawiam się będzie ciężko, ale chce dać sobie szansę, dlatego prosze o szczerą opinię na mój temat i jej.

Gdzie popełniłem błąd? Chcę zamknąć pewną furktę, bo wiem, ze jak odezwę się do niej znów za pół roku, ona znów odpisze i koszmar się nie skończy.
To musi zostać zapomniane, jestem jeszcze młody, mam pomysły na życie, jestem przedsiębiorczy, poradzę sobie, ale muszę ten rozdział zamknąć.

Proszę o szczere opinie, nie bójcie się krytyki, tylko na niej mi teraz zależy, bo już straciłem rozum i nie rozróżniam dobrych i złych zachowań w tych relacjach.
A muszę zrobić sobie rachunek sumienia i z pewnymi założeniami, o niektórych rzeczach zapomnieć i a niektóre w sobie pielęgnować.

Tym co dotrwali do końca tekstu dziękuje za wytrwałość.
Jak dla kogoś moja postawa wydaje się śmieszna, piszcie! Ja chcę to usłyszeć od osób trzecich!

Pozdrawiam
Starający się twardo stąpać po ziemi.
Anonim

2

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Anonimie, miałam/mam podobnie. NIe potrafimy żyć ani z sobą, ani bez siebie. To niszczy. Trzeba więc dojść do tego - dlaczego tak jest. CO w tej osobie budzi w nas takie namiętności. Znam to dokładnie. Słowa i czyny, na które normalni ludzie stuknęliby się w głowę. Takie amerykański, trzymający nas w napięciu film. I wierz mi - nie wiem, gdzie jest metoda. To rozedrganie ma jakąś wartość. I nawet jeśli niszczy - jakoś to lubisz, prawda? Spróbuj pomyśleć, co ona mi daje. Nazwać to. I nie myśl o sobie, że jesteś wybrakowany. Nie daj sobie tego wmówić na stałe. pzdrawiam

3

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Związek katastrofalny, pełen wzlotów i upadków, dolinek i wyżynek ale generalnie trauma, zamknij ten rozdział, napisz jej ze nie chcesz z nią żadnych kontaktów, a jesli to nie pomoże zmień numer telefonu, to takie proste ale może Ty chcesz tych rozstań i powrotów które rujnują wasze zdrowie psychiczne? może trzyma Cię przy niej wysoki poziom adrenaliny? może nie umiesz być w normalnym i zdrowym związku? odpowiedz sobie na te pytania, z tego co napisałeś nie wiem kto jest bardziej winny a kto mniej, oboje pogubiliście się i generalnie juz dawno powinniscie sie rozstać, aby nie cierpieć, aby nie robic sobie na przekór, aby się wzajemnie nie dołować, zostaw to dla swojego dobra, nie analizuj czyja to wina.

4

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Nie jesteś śmieszny, ale na pewno długa praca przed tobą jeszcze nad sobą, chyba mimo wszystko polubiłeś adrenalinę którą dawały ci te wasze "huśtawki".

5 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-11-12 00:29:50)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Dobrnęłam do końca, więc wypadałoby coś napisać smile
Mi się wydaje, że za bardzo się obwiniasz. Związek nigdy nie kończy się przez błąd jednej osoby. Zawsze wina leży po środku. Skoro byłeś o nią zazdrosny, to najwidoczniej musiałeś mieć jakiś powód.
Kochałeś ją i być może nadal kochasz, dlatego przez te 8 lat, znosiłeś jej krzyki, poniżania, rozstania i powroty. Jaki popełniłeś błąd? Za bardzo ją kochałeś,za bardzo Ci na niej zależało. A ona najwidoczniej się bawiła Tobą, zrywała kiedy jej się chciało, a kiedy Ty stawałeś po tym rozstaniu na nogi, ona znowu mieszała Ci w życiu. Jeśli się kogoś kocha, to w obliczu problemów nie ucieka się, kończąc związek, ale walczy się aby RAZEM pokonać ten problem. A ona co robiła? Uciekała. Bo tak łatwiej.
Jeśli dzwoniłeś do dziewczyny, Twojej dziewczyny,a odebrał facet - każdy by się wkurzył.

Wady ma każdy. Jeśli kogoś kochamy to akceptujemy wszystko, zalety jak i wady.

hardy_man napisał/a:

Jednak podstawy w sobie pielęgnowane mam takie iż chciałem, i chcę stanowić głowę rodziny, to jest moim celem, posiadać rodzinę, zapewnić jej bezpieczeństwo, byt, czuje się męsko i sprawi mi ogromną satysfakcję kiedy kobieta jest przy mnie szczęśliwa i spokojna, także podejśćie mam jak widać całkowicie normalne-standardowe. Nie piję, do alkoholu mam wstręt, uwielbiam sport, góry, i nie znoszę telewizji

Masz bardzo fajne podejście do rodziny. To,że nie pijesz alkoholu to też na plus, myślę. Sport i góry - jak najbardziej. Dobrze, że napisałeś też o swoich zaletach smile


Żeby zamknąć ten koszmar, musisz się kompletnie od niej odizolować. Wykasuj wszystkie kontakty do niej, nie dzwoń, nie pisz. Jeśli ona zacznie pisać, nie odpisuj, nawet gdybyś niewiadomo jak tego chciał. Pomyśl wtedy ile razy Cię poniżała, jak bardzo zniszczyła Ci samoocenę,ile przez nią wycierpiałeś, a wtedy napewno przejdzie Ci chęć na odpisanie jej.
Jesteś bardzo wartościowym człowiekiem i jeszcze znajdziesz dziewczynę która Cię doceni smile
Przykro mi tylko, że musiałeś tyle wycierpieć.

6 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-12 13:29:04)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Kasta - Namiętności niestety już nie ma, to raczej obustronny lęk przed samotnością u dorosłych ludzi.
Z tym filmem to trafiłaś, ja jak żartuje sobie z kolegą na ten tamat, to zawsze mówię, że kiedyś napisza autobiografie, bo to materiał na dobry thiller. Pytanie czy lubie? Zdecydowanie nie, być może od tego sie uzależniłem, od tego związku, od niej, od całej sytuacji, ale naprawdę, szczerze, mam tego dość.

Maxi - Nie lubie tego, choć może to tak wyglądać, ja przy każdym powrocie, podchodziłem do tego poważnie, z nastawieniem na przełamania problemów, również moich. Mówisz że nie powinienem analizować, ale chcąc, nie chcąć zrobiła ze mnie tyrana i potwora, i nie wiem czy ja aż tak ją krzywdziłem i czas nad sobą popracować czy po prostu trafiłem na okropną kobietę.  Mam naprawdę wyprane racjonalne spojrzenie, gubie się w tym co jest dobre a co nie. A chciałbym jakieś wnioski wyciągnąć.

Takie_życie - Jak pisałem wyżej do Maxi, nie lubie tego, te huśtawki trwające 8 lat spowodowały że zaczynam życie od zera, pod każdym względem, czeka mnie heroiczna praca aby w przyspieszonym tempie nadrobić ten czas i mieć możliwości by założyć rodzinę, dom. Na to jestem po prostu wściekły, bo miała że się tak wyrażę "frajera" na tacy i nawet z tego nie skorzystała.

Martyna2010 - Obwiniam się, ponieważ ona obwinia mnie o wszystko przy każdym rozstaniu, w to ciężko nie uwierzyć. W zasadzie cały ten proceder sprowadzał się do tego, że ona jak tylko dostała nową pracę, wpadała w nowe środowisko, odchodziła, oczywiście pod pretekstem moich zachowań, które były, bo byłem zazdrosny, bo ją ograniczałem i robiłem wyrzuty jak nie poświęcała mi uwagi, to wszystko prawda.

Tylko jak ktoś komuś nie pasuje, to niech odchodzi i nie wraca. Po co ta farsa? Po co tyle powrotów?
Gdzie tu jakaś elementarna odpowiedzialność ze drugiego człowieka?

Mam taką zaprzyjaźnioną młodą parę, żona i mąż.
Rzadko kłócą się publicznie. Kiedyś byłem świadkiem jak nie wytrzymali, on do niej agresywnym tonem i mocnym głosem, że zachowała się jak idiotka i zaczyna prawić agresywnie morały.

Myślę sobie, no tak jak, ja, i tylko czekałem co mu powie żona, byłem pewien że będzie wojna.
Po czym ona spokojnie do niego, że jak jeszcze raz podniesie na nią głos to pojedzie do mamy na tydzień i nie będą się widzieli, i żeby przemyślał to co mówi.
Bez agresji, bez krzyku, bez próby szantażu że odchodzi.

Po czym jemu było przykro, głupio, przeprosił ją, po czym ona przeprosiła go za sytuację, bo akurat wtedy faktycznie coś zrobiła.

Tego samego dnia wieczorem była całkiem miła impreza, na której byli, nie było widać po nich śladu, zero agresji, zero nienawiści.

Ja miałbym kolejną akcję "tyran mnie maltretuje", krzyki, uciekanie, trzaskanie drzwiami, płacz i moja gonitwa, przepraszanie, a po godzinie słowa "odchodze" mam cie dość"

Byłem w szoku tego wieczoru, po prostu w szoku, że można żyć normalnie mimo podobnych sytuacji.

7 Ostatnio edytowany przez takie_życie (2010-11-12 13:51:56)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

hardy_man będzie dobrze, widzisz swoje problemy a to już dobry początek, tylko do Ciebie będzie zależało jak się twoje życie potoczy dalej, i nie masz powodu być na nią wściekły, to już przeszłość a mimo wszystko na to jak było dałeś przyzwolenie bo wiedziałeś jaka jest a i tak pozwalałeś wam na powrót do siebie więc niestety pretensje do siebie. Zamknij ten rozdział już "na zawsze", pracuj nad sobą czy to z pomocą psychologa, psychoanalityka, czy przyjaciół a jakoś dasz radę, życie ci się w końcu ułoży.

8

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

To przykre co Cie spotkało w życiu, bardzo Ci współczuję.Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji w moim związku..Dziewczyny mają rację najlepiej byłoby, gdybyś urwał z nią kontakt.Rozwijaj swoje pasje, zainteresowania i staraj się o niej niemyśleć.Głowa do góry, wszystko się ułoży.Wytrwałości Ci życzę!

9

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

jestem w szoku jak jestes zmanipulowany a jeszcze bardziej zakapleksiony.
wedlug mnie nigdy ale to nigdy nie ma winy po ktorejs ze stron zawsze jest po polowie. dla mnie z tego co czytam to moze i wy sie kochacie ale czy 8lat nie dalo ci wnioskow ze wracac nie warto?
ok byles zazdrosy-ale moj maz to nie wiem co by zrobil jakby moj tel odebral jakis inny facet, byla by wojna ale by nie odszedl, napewno przyszledl by czas na rozmowy i tego mi u was brak, u niej, cos nie tak zaraz uciekala a wiec co ona uwaza ze zwiazek to sama sielanka? wcale nie, mysle ze kazdy problem da sie rozwiazac ale do tego potrzebna jest rozmowa.
a ty...aj ty:) wedlog mnie jestes zaszczutym szczeniaczkiem ktory piszczy o milosc i gdy tylko zaczyna sam se radzic znow trafia na starego wlasciciela ktory chce go tylko gdy jest grzeczny, jak pogryzie kapcia to znow dostaje tak w lep ze lirze rany kolejny raz...
po co ci to, kochany a gdzie twoj szacunek do siebie?? dlaczego nie umiesz wytrwac? nie masz towarzystwa? jak cie kusi napisac do niej to pisz do mnie, zagadam cie na smierc:) wedlog mnie jestes wartosciowym facetem ktory bardzo duzo bierze do serducha, i to ona wie dla tego tak jezdzi po tobie jak chce i obawiam sie ze robi to specjalnie bo skoro czytala twoje wpisy to zakladam ze wie co czules po rozstaniu.
mam jedna nadzieje ze wiecej nie  wrocicie do siebie, juz na palcach nie policzysz:) a nie ma co mowic jestes coraz starszy i zeby ci zycie nie ucieklo.
a czy przez ten czas miales inna? moze na tym sie skup, na znalezieniu se kobiety zdrowej kobiety! i uwierz mi jestes w stanie zainteresowac soba. najlepszy dowod ze tyle osob doczytalo do konca twoj jakze dlugi wpis:)
trzymam kciuki i bede monitorowac twoje wpisy.

10

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

hardy_man jesteś gotowy, aby odciąć się od niej tak wnioskuje z tego co piszesz zauważasz już to co źle wpływa na Ciebie i Twoje zycie. Hustwaki emocjonalne heh skąd ja to znam ......... 15 lat- nieźle co? ale najgorsze jest to, ze intuicja podpowiada nam niestety i my to wszystko wiemy , jak nie nalezy postępować aby dawac sie ranić. Wytrwaj w swojej decyzji , a zobaczysz najdzieje dla Ciebie lepszy czas. Zwróciłam tez uwagę, że mało pisałes o niej jedynie, że krzyczała, trzaskała drzwiami nie rozkliwiałes się na tym, ze była kochan, nie wyobrazasz sobie życia bez niej i takie tam, więc spójrz CHCESZ ZACZAĆ ŻYĆ DLA SIEBIE- bravo więcej wiary,ze tę walkę możesz wygrac!!!

11

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Nie mówisz nic o tym jak wyglądały Twoje "akcje zazdrości", ale z tego co wywnioskowałam, pozwalałeś sobie na sceny publiczne i czasami nieuzasadnione. Powiem Ci tylko tyle: ja po dziewięciu latach skończyłam małżeństwo głównie przez sceny zazdrości robione publicznie (drastyczne, bo potrafił publicznie powiedzieć do mnie "ku*wo", bądź "szmato"). U mnie dochodziło jeszcze do innych ekscesów (przemoc psychiczna i fizyczna i ewidentny brak szacunku), dlatego zakończyłam ten toksyczny związek.
    Ale uwierz mi, sceny publiczne były najbardziej upokarzające, bo później musiałam iść i pracować bądź iść na wykłady z ludźmi, którzy byli świadkiem zachowania,teraz już, mojego byłego męża.
    Dlatego zastanawia mnie do jakich zachowań dochodziło w waszym związku. Wiem, że kobieta potrafi dużo znieść, jeśli kocha. Ja też odchodziłam dwa razy i pozwalałam się przepraszać i wracałam. Dopiero za trzecim razem odeszłam, bo wiedziałam już, że się nie zmieni i jego zachowanie jest uwłaczające mojej godności osobistej.
    Myślę, że powinieneś napisać coś więcej o swoich "występkach", bo jak piszesz jesteś świadom tego, że postępowałeś źle. Jak one wyglądały??
    Ciekawa jestem również co napisałaby o nich Twoja dziewczyna. Bo z jednym Twoim stwierdzeniem zgadzam się w 100%, że powinna to skończyć raz na zawsze jeśli było jej źle. Tylko z drugiej strony, to Ty zawsze odzywałeś się pierwszy, przypominałeś jej o sobie. Może tak bardzo Cię kocha a może nie może żyć bez tej adrenalinki, którą sobie wzajemnie fundujecie.
    Jak na mój gust, to raczej to drugie. Zarówno z jej jak i z Twojej strony. Chciaż mogę się mylić, bo podałeś za mało szczegółów.

12

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.
bajka687 napisał/a:

Wiem, że kobieta potrafi dużo znieść, jeśli kocha.

Uwazam, ze jesli kobieta kocha to absolutnie niczego nie musi znosic bo szanuje swojego partnera i nie pozwoli mu się upodlic biciem, brakiem szacunku, czy zdradzaniem.... tylko odejdzie w dobrym momencie zanim to nastapi... zanim nie wypruje z siebie wszystkich flakow i zanim on nie zacznie sie zachowywac jak psychopata.

13

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Ok Zazdrość, zgodzę się z Tobą. Ale wiemy o tym od samego początku? Drugi raz już nie dam się upodlić, bo mam już pewne doświadczenia. Ale będąc w pierwszym związku wszystkiego się uczymy i myślimy, uderzył, zwymyślał... przeprosił.... na pewno nie zrobi tego drugi raz... BŁĄD!!! Zrobi to drugi raz i następny, bo mu na to pozwoliłaś.
Teraz już o tym wiem. Ale kiedyś o tym nie wiedziałam. Więcej... kochałam na początku, potem już tylko myślałam, że kocham. Ale wiem to teraz, bo życie mnie  doświadczyło. Do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć, albo dostać tak po tyłku, że nam ta "edukacja" szybciej wchodzi.
Niektórzy nigdy do tego nie dorastają (patrzę na swoje koleżanki i widzę jak się męczą w tej patologii i twierdzą, że nie jest najgorzej, ze inne mają gorzej: "jej mąż więcej pije, mój ma tylko tygodniówkę a później przez miesiąc nie pije",  "tamtej mąż zdradza ją codziennie z inną a mój miał tylko jeden romans i to dawno temu", "twój mąż to dał Ci po gębie publicznie a mój to w zaciszu domowym smile big_smile).
Dlatego zadałam pytanie autorowi wątku, jak to wyglądało u niego?? I zgodziłam się ze stwierdzeniem, że rzeczywiście jeśli było żle to powinna to zakończyć raz na zawsze.
Widzisz... mi też były potrzebne aż trzy podejścia.

14 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-12 21:55:15)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Aaero_90 - dziękuje, ja też wierze że się ułoży, musi, tylko nie mogę przeboleć utraty tylu lat, reszta jest kwestią czasu

Syla135 - Wiesz, dlatego właśnie tu się zarejstrowałem, bo nie wiem co się stało, czy to ja czy ona, czy oboje tacy okropni jesteśmy. A żeby iść dalej trzeba iść z jakimś założeniem, albo się pracuje nad sobą, albo idzie w przekonaniu że miało się potwornego pecha, tylko fatalnie trafiło, ale to może być zgubne, bo jak w porę nie zauważysz wad to ich później nie zmienisz.

Co tego szczeniaka, to rozbawiłaś mnie tym, choć tak naprawdę to przykre, ale może coś w tym jest.
Towarzystwo to ja miałem, z każdym rozstaniem kolejnym rozstaniem traciłem, ale w okresach, kiedy jej nie było, potrafiłem sobie zjednać ludzi, mam przyjaciół, choć nie ukrywam, moje życie osobiste przez te  huśtawki życiowe, mocno upadło.
Dziękuje za trzymanie kciuków.

7mona9 - Faktycznie, nie wspominam jej dobrych cech, ale nie wiele ich pamiętam, coraz mniej z czasem, ale to chyba dobrze? Chyba dopiero było by źle gdybym do tej pory uważał ją za chodzący ideał, a tak kiedyś było, choć jak pisałem to chyba strach przed samotnością powodował, że sam nie odeszłem pierwszy lata temu, bo wiele rzeczy mi się nie podobało, wiele.

Bajka687 - racja, to opiszę kilka moich "akcji"

Nigdy nie powiedziałem do niej "k**wo" ani "szmato" , słowa ciężkie padały, ale obopulnie już w momecne rozstania, wtedy oboje nie zostawialiśmy na sobie suchej nitki, ale nawet wtedy takie słowa wyżej wymienione nie padały.

Co do publicznych występków, to niesłychanie rzadko, ja raczej byłem typem co kłół ją smsem, że co ona sobie wyobraża że (jak wspomniałem wyżej) pozwala innemu facetowi odbierać swój telefon, i posądzałem ją że mi przyprawia rogi, ale nie używałem ciężkich słów, a takich jak tu opisuję.

Nigdy nie zrobiłem jej awantury przy znajomych, nie wyzywałem przy innych, nie biłem, nie poniżałem, to były raczej takie słowa, że tylko ona je wiedziała, że są złośliwe.
A tak naprawdę najczęściej robiłem minę, że jeste na nią wściekły.

Przykład?

Jako że związek burzliwy to jego słabość przekładała się również na sferę intymną, ona jako kobieta potrzebująca do tego spokoju psychicznego, często mnie tu odrzucała.

Konkrentna sytuacja.

Jesteśmy na wakacjach, ze znajomymi. Wieczór kończy się nie tak jakbym chciał, wpadam we frustrację bo to kolejny już taki nie udany. Co robię? Nie krzyczę, nie biję, nie rzucam słowami, tylko obracam się plecami i zasypiam. Nie, nie, nie za każdym razem, takie zachowanie wyszły po długim czasie, kiedy straciłem cierpliwość. Ta moja cisza dobijała ją najbardziej.

To tylko jedna sfera, ale generalnie schemat ten sam, jak byłem zły, czy to na nie poświęcanie mi uwagi, czy byłem zazdrosny, czy natarczywy, to najczęściej się zamykałem w sobie, choć muszę przyznać się też że z początku byłem bardzo cierpliwy.

Kolejny przykład.

Ma w końcu wolny czas od pracy, ale zamiast zrobić coś razem, wybiera imprezę, mimo iż od dawna nie zrobiliśmy nic razem, więc idziemy na imprezę, tam zamiast poświęcić mi trochę czasu, bo nie mieszkaliśmy ze sobą, więc liczyłem że ok, impreza imprezą, tam przecież możemy się też sobą nasycić, to ona na ploteczki z jedną koleżanką, to z drugą, to na parkiet z kolegą.

Wiecie wszystkich po równo, i wszystko ok, kiedy ktoś na codzień ze sobą żyje, no ale ja byłem przez nią "nie dokochany" i czekałem np tydzień, dwa aż się zobaczymy, więc byłem wściekły że impreza wyglądała tak jak wyglądała. Ale co robiłem? Siłą rzeczy humor mi siadał, czasami powiedziałem jej coś na ucho, że znowu  siedzie z koleżankami zamiast ze mną, czasami nie musiałem nic mówić, bo ona widziała już moją minę, i już było wiadomo, że jest po kolejnym wieczorze.

Także tak to wyglądało.
Byłem zaborczy, ale zrozumcie, myśmy się tak rzadko widywali, ciągle przegrywałem z innymi, jak nie z kolegami, to z koleżankami, to z imprezami. Więc tak reagowałem, ale nigdy nie posunąłem się do przekroczenia pewnych granic.

Ona często mi powtarzała że wiecznie jestem z niej niezadowolony, to pamiętam. Bo tak było, odpychała mnie i odrzucała, jako przyjaciela, jako mężczyznę, jako partnera, jako kolegę i człowieka, przegrywałem na każdej lini, a im bardziej upominałem się o swoje, tym bardziej się oddalała.

Jedyne za co mi jest przykro jeśli mówimy o słowach, to za słowa, które podały już po rozstaniu, ale to dotyczy obojga.

Wiec powtórzę, nigdy nie biłem, nie wzywałem od "k**w" nigdy ani publicznie ani pod własnych dachem jak nikt nie widział, jestem praktycznie nie pijący, wiecie, ten typ to sugerujecie to nie ja, ja jestem z tych co wierszyki pisał żeby ją poderwać, przez balkon wchodziłem na 2 piętro by róże na łóżku położyć, zabierałem w cudne miejsca i robiłem niespodzianki nie z tej ziemi. Taki kiedyś byłem, do tego zawsze uśmiechnięty i tryskający humorem, tak było, właśnie tak.

Z czasem robiłem się zgorzkniały i coraz mnie czuły, często po prostu obojętny.

15 Ostatnio edytowany przez bajka687 (2010-11-12 22:00:58)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Wiesz co Hardy Man?? Ja myślę, że jeśli Wasze scysje wyglądały w cywilizowany sposób (bo w każym normalnym związku dochodzi do kłótni), i nie byłeś niemiły i gwałtowny, to po prostu nie dobraliście się. Nie wiem, może niedobrane temperamenty, może jednak zbyt duża zaborczość z Twojej strony. Niestety (niestety dla Ciebie, bo widzę, że jak jesteś w związku to kobieta jest Twoja i tylko Twoja) każdy człowiek ma naturalną potrzebę własnej przestrzeni życiowej. Nie da się (na dłuższą metę) żyć tylko swoim partnerem/partnerką, bo to jest niezdrowe.
Poza tym robienie z kogoś swojej własności, to jest traktowanie przedmiotowe - jesteś ze mną, to nie możesz z nikim zatańczyć, z nikim porozmawiać, do nikogo się uśmiechnąć. To jest straszne. Uwierz mi. Przechodziłam przez to.
Ale z tego co piszesz wnioskuję, że zdajesz sobie sprawę ze swojej zaborczości i bierzesz pod uwagę, że tu może tkwić problem. A więc jako myślący człowiek popracujesz nad tym smile
Co do Twojego "związku", to uważam, że powinieneś to przerwać. Ostatecznie. (Przypuszczam, że miedzy Wami dwojgiem już nigdy nie będzie "normalnie", bo taki schemat wszedł Wam już w krew). I w nowy związek wejść już z nowymi przemyśleniami.
No i jeszcze coś... pisałeś wyżej o tym, że zamykałeś się w sobie, nie potrafiłeś rozmawiać o problemach. Niewybaczalny błąd. Komunikacja w związku - albo rozwiązecie problem i popracujecie nad tym żeby takie sytuacje konfliktowe się nie powtarzały, albo dojdziecie przynajmniej do jakiegoś kompromisu. Bądź do niego nie dojdziecie i wtedy to jest znak, że należy się rozstać big_smile To tak na przyszłość.

Pozdrawiam smile

Dodałeś coś do ostatniego posta... Ile ona ma lat??

16 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-12 22:17:40)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Wiesz, jak to czytam co piszesz to wydaje się proste, nawet się uśmiecham jak o tym myślę.

Niestety efekt tego nie dobrania jest taki, że oboje zmieniliśmy miasta w którym kiedyś żyliśmy oboje, mamy wyprane poczucie własnej wartości, bo myślę że ona też, w końcu nie jest robotem. Zmarnowaliśmy 8 lat i nie mamy kompletnie nic i życie zaczynamy od zera.

Niestety w mojej głowie nie mogę pozbyć się ogromnego żalu do niej, że tak wiele razy pozwalał mi wracać, a w żadnym powrocie nie podjęła żadnej sensownej walki o ten związek.

Szczególnie ten ostatni raz jest dobijający, bo prosiłem ją aby przemyślała ten wariacki pomysł, ostrzegałem że będzie ciężko, i podkreślałem że wejdę w to ostatni raz, ale pod warunkiem że damy z siebie wszystko, miałem świadomość, że tym razem te nasze nie dopasowanie, problemy, moje wyskoki, będziemy musieli przeskoczyć, bo nigdy ich nie naprawiliśmy.

Niestety po raptem kilku sytuacjach, uciekła znów a ja zostałem z "ręką w nocniku" a mogłem mieć już od dawna normalne życie, a to co mam teraz, to strach, brak poczucia własnej akceptacji, brak wiary w siebie, i poważne problemy emocjonalne, bo niestety nie były to rozstania za obopólną zgodą, a ciągłe porzucenia, i to zostawiło mi piętno w głowie.

Jak się z tym uporam, to jakoś będzie, aktualnie jeszcze pozostało mi oddzielenie moich wad, od tych dobrych cech, bo już nie wiem co robiłem źle, a co nie.

Z Waszą pomocą już jestem krok dalej, za co dziękuje.

Ps. nie dodałem, tylko poprawiałem byki, pośpiech.
Ps2. Zbliża się powoli do 30-tki

Ps3. Ja chciałem podkreślić że absolutnie nie chcę do niej wracać, nigdy już przenigdy, chciałbym tylko zrozumieć, na ile byłem tym "potworem" a na ile miałem po prostu pecha i trafiłem na przewrażliwioną pod każdym względem kobietę.
Bo czasami obserwuje związki i głupieje, widząc podobnych do siebie kolegów, których kobiety jakoś nie szantażowały ich rozstaniem.
Po prostu mam wypraną psychikę, i nie wiem już nic.

17 Ostatnio edytowany przez bajka687 (2010-11-12 22:31:55)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

No to zdziwiłam się teraz... Oboje jesteście dojrzałymi ludźmi. Myślałam, że może ona jest dużo młodsza, ale nie... Hmmm... Ciężki temat smile
Mogę jeszcze mieć takie podejrzenie, że jesteście razem od młodych lat (z moich wyliczeń wynika, że Ty miałeś 20, ona trochę ponad) no i może to trochę takie zauroczenie "dziecięce" big_smile było z Twojej strony, bo dla mnie 20 letni facet to jeszcze taki chłopczyk trochę smile. No i tak się "uczepiliście" tego uczucia; Ty - bo wierzyłeś, że to miłość, ona - bo fajnie było jak jej facet na drugie piętro z kwiatkami właził wink i zostaliście w tym tak trochę z przyzwyczajenia, trochę z nudów, trochę ze strachu, że nikt inny się nie trafi, trochę z wygody, bo jak już jest, to po co tracić energię i czas na coś nowego, jak i tak nie ma pewności, że będzie lepsze...
I tak się to ciągnie za wami, ale moim zdaniem to NIE miłość jest smile Moim zdaniem prawdziwie kochający się ludzie dostarczają sobie emocji, ale nie w taki sposób w jaki Wy to robicie.

Znów coś dopisałeś big_smile To ja też dopiszę wink

W normalym związku nie ma szantażu. W normalnym związku jest miłość, szacunek, zaufanie.
A co do tego czy byłeś "potworem", jeśli napisałeś o swoim zachowaniu szczerze jak księdzu na spowiedzi big_smile, to nie jesteś. Poza tym nie ma ludzi idealnych i powinnyśmy sobie zdawać z tego sprawę. chodzi o to czy wady drugiego człowieka są akceptowalne dla nas. Jeśli nie, to ze związku nic nie będzie.

18

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

8 lat nie jestem w stanie rozpisać w jednym poście, nawet w 5 i 10-ciu.
Więc to nie kwestia szczerości, a tego co pamiętam, robię to dla siebie, więc im bardziej oszukam Was, tym bardziej oszukam siebie, więc gorzej na tym wyjdę, bo nic z tego się nie urodzi.

Ten szantaż to była chyba najgorsza rzecz jaką ona się kierowała.
Bo ja miałem temperament i możliwości, wiecznie uśmiechnięty, z nastawieniem że podbije świat, przekonany o inteligencji i atrakcyjności, taki kogut co stroszy pióra, może dziecinny, ale mój charakter jak na siebie patrzę z boku nadawał się idealnie do odpowiedniego pokierowania, a ona chciał mnie uciszyć. Byłem kiedyś infantylny i to mnie też trochę zgubiło.
Teraz jestem cieniem tamtego człowieka.

To co opisałaś to wszystko prawda, bo tak to wyglądało, tylko w tej całej mojej chłopięcości miałem jedną dorosłą cechę w sobie, ja chciałem walczyć, mimo przeszkód.

Niestety ona nie. I o ile można ją zrozumieć, tak po kilku próbach mogła już sobie odpuścić, bo ja tak czy inaczej, byłem na zawołanie, wiedziała o tym.

A ona tak, jesteś okropny, nienawidzę ci, odchodzę.

A później na powrocie, zawsze kochałam, nikt inny nie był tobą, przepraszam

I znów, ja rozrabiam, ona odchodzi, ja trauma, mija miesiąc, dwa, pięć, kontakt, ona przeprasza, kocha, wybaczam
Mija miesiąc, dwa, ja rozrabiam, ona, jesteś okropny, nienawidzę cię, stać mnie na lepszego, jesteś beznadziejny, odchodzę, ja trauma, załamanie, po pół roku kontakt -> powrót, ona kocham, przepraszam, wybaczam i tak przez 8 lat, co miesiąc, co dwa co pięć.

Masakra, śmiać się czy płakać i z kogo?

19

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Wiesz,
było jej bardzo wygodnie, bo ona wiedziała, że ty i tak za nią pobiegniesz, będziesz błagał, przepraszał, płakał i położysz się na tacy.
Była bardzo pewna Ciebie.

I nie możesz mysleć w ten sposób, że zmarnowałeś 8 lat. Myśl, że teraz jesteś bogatszy w pewne doświadczenia, że Cię to czegoś nauczyło i wiesz jak masz teraz postępować!
Więc jedyne co teraz musisz to skupić się na sobie, a napewno dasz radę, bo sam pisałeś jak się podnosiłeś. Tylko popełniałeś ciągle ten sam błąd.Odzywałeś się do niej.

A więc lepiej abyś pisał do nas:)

Także pracuj nad sobą, działaj żyj i zakochuj się, powodzenia smile

20 Ostatnio edytowany przez bajka687 (2010-11-12 23:02:55)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

No to teraz znów się pogubiłam... Co to znaczy "rozrabiam"? Bo już ustaliliśmy, że to nie sceny zazrdości, bo te były "wyważone"... Więc co masz na myśli pisząc "rozrabiam"?

Ps. Bo rozumiem, że nie chcesz rady: "wrócić czy nie?", tylko "byłem potworem czy nie??, "ja jestem winny tej sytuacji czy ona?"

21

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

O rany, Hardy_man, dawno się tak nie uśmiałam big_smile urzekła mnie Twoja historia, i tak trzymaj na tym forum big_smile *)

22 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-12 23:31:09)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Karlayn3 - Co byś wolała? 20 lat doświadczeń i "łeb jak sklep" , doświadczenie ogromne, ale zaczynanie życia na nowo, czy brak doświadczeń, życie przed sobą za to trochę więcej szczęścia. Ja bym wolał aby mnie to ominęło, ale to prawda, muszę to wykorzystać i już nigdy więcej nie powtarzać.

Bajka687 - no widzisz, 8 lat, to nie w kij dmuchał, naprawdę można człowiekowi wodę z mózgu zrobić, ja mam sporo wad, wiem o tym, ale teraz mam je tak spotęgowane, że trudno iść dalej, kiedy przez tyle lat się słyszy o swojej beznadziejności, to każdy się ugnie.
A moje rozrabianie to to co pisałem, zaborczość, zazdrość, tylko ona tak to przeżywała, a po każdej takiej mojej "akcji" chciała odchodzić więc siłą rzeczy uwierzyłem że robię coś naprawdę okropnego.
Zresztą chyba miała rację. Bo jednak tego nie zniosła.

Tak, nie chcę wrócić, chcę tylko poznać prawdę, dociec trochę sprawiedliwości, bo w jej oczach, ze się tak wyrażę "wszystko spie**yłem"  Samoocena to coś co u mnie nie gra teraz przez to najlepiej.

Malgossska - Jeśli śmiejesz się ze mnie, to wiem, należy mi się, bo wiem że moje zachowanie było czasami żałosne, szkoda tylko że efekty są naprawdę opłakane i poważne. Mam nadzieje, że niebawem będę tryskał humorem tak jak Ty.

Mój dobry kolega mówi mi, że jak jeszcze raz do niej wrócę do dostanę "po gębie"
Natomiast drugi, żartuje zawsze jak mnie widzi tekstem "nie pytam co u ciebie, tylko powiedz, kiedy znowu z nią będziesz"

Ogólnie żal mi siebie samego, ale muszę obrać granicę, bo jeśli faktycznie byłem takim dupkiem, to chyba jednak warto było by trochę skruchy z tego wynieść. No i wiecie, beznadziejność to słowo które znam już zbyt dobrze.

Tak czy inaczej, dziękuje za odzew, wpadłem do jaskini lwa, tak trochę na obce tereny, gdzieś w tle rozwija się wstręt do kobiet, a tu naprawdę spore zaskoczenie, że nie zostałem zlinczowany.

23

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.
hardy_man napisał/a:

Karlayn3 - Co byś wolała? 20 lat doświadczeń i "łeb jak sklep" , doświadczenie ogromne, ale zaczynanie życia na nowo, czy brak doświadczeń, życie przed sobą za to trochę więcej szczęścia. Ja bym wolał aby mnie to ominęło, ale to prawda, muszę to wykorzystać i już nigdy więcej nie powtarzać.

Ale tu nie chodzi o to co bym wolała, co byś wolał, bo nie stoisz przed wyborem. To się już stało.
Tylko musisz się czegoś z tego nauczyć, wyciągnąć wnioski. A przede wszystkim pracować nad sobą, nad swoją zazdrością, zaborczością, bo wydaje mi się że jesteś jednym z nielicznych facetów którzy "kochają za bardzo". Bo zwykle jest mowa o kobietach. Gdzieś czytałam o tym ksiązkę bądź artykuł, nie pamiętam już, nieistotne.

24

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Chyba trafna ocena, a raczej na pewno trafna ocena.  Dzięki za szczere słowa.

25

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Reasumując. Lepiej jest mieć 20 lat, być pięknym i mądrym, doświadczenie zdobyć na podstawie życia i błędów innych - ale tak się nie da. Teraz już wiesz co wiesz, więc zrób z tego użytek. Wyciągnij wnioski i poszukaj jakiejś fajnej kobiety, która da Ci szczęsie (a Ty jej). Tylko nie bierz pierwszej lepszej, bo ja zauważyłam taką prawidłowość, że osoby na tak zwanym "zakręcie życiowym", biorą co im pod rękę podejdzie. A jak już to złapią to się tego trzymają rękami i nogami, nie patrząc na to, że niejednokrotnie wpadli z deszczu pod rynnę. Młody jesteś, więc masz jeszcze czas.

Pozdrawiam i trzymam kciuki smile

Ps. Trzymaj się tego kolegi... Jak Ci przyjdzie coś głupiego do głowy, to najwyżej dostaniesz "po gębie" big_smile

26

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Obiecuje będę się trzymał.

Tak jak można czytać wyżej, po kolejnej akcji chodziłem już do psychologa, ale powiem Wam, że aby takie chodzenie miało sens, psycholog musi być dużo bardziej inteligentny od pacjenta.

Mój zawód to typowo techniczna sprawa, mam analityczny i ścisły umysł, i wyprzedzałem psychologa o kilka zdań do przodu zanim je powiedział, podejście totalnie książkowe i stereotypowe, i żadnych rozwiązań na tacy.
Zmarnowany czas.

A tutaj?

Temat przeczytało wiele osób, pewnie spora część go nie zrozumiała, wypowiedziały się tylko osoby, które wykazały empatię i zrozumienie sytuacji.

To jakby wybrać się na miasto i odwiedzić 100 psychologów, wybrać 20 najlepszych i usiąść z nimi razem przy jednym stole.

Dziękuje wszystkim i każdej z osobna, no nie dam rady już róży każdej na 2 piętro wnieść w podzięce, ale same wiecie, to wcale nie jest dobra rzecz.

Jak mi się coś przypomni, to pozwolę sobie jeszcze po marudzić od czasu do czasu.

Miłego dnia smile

27 Ostatnio edytowany przez Wiaterek (2010-11-13 13:11:20)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Ja byłam w podobnym związku, ale trwającym (dzięki Bogu!!) tylko pół roku. To był toksyczny związek- przyciąganie się i odpychanie. Miłość dwojga młodych ludzi z problemami wyniesionymi z domu, które były wynikiem "problemowego wychowania przez własnych rodziców". Chociaż tutaj zawsze jedno lub oboje rodziców ma z reguły wypaczony charakter, "problemy" z własnymi rodzicami, i schemat się powiela. Ale myśmy tego świadomi, Drogi Anonimie, walczmy i przezwyciężajmy to, czego nasi rodziciele nigdy sobie nie uświadomili.

28

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

To prawda, wszystko z góry spływa, nie ma się tej świadomości dopóki nie trafi się betonową ścianę z napisem "problem"

Szkoda że doszedłem do tego tak późno, i nie chodzi o ratowanie tego związku, bo ja chce od niego uciec, tylko może nie musiał bym teraz życia zaczynać od zera.
Największym wyzwaniem dla mnie będzie zachować umiar, dystans i przede wszystkim zająć się sobą, bo ja mam tendencje do porzucania wszystkich swoich spraw i tracę wtedy głowę dla kobiety. A to jest fatalne w skutkach, bo później oczekuje takiego samego zaangażowania.

29

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Drogi hardy_man, przeczytałam Twoją historię, pozwól, że podzielę się swoimi spostrzeżeniami...
Czasem, aż boję się coś napisać na jakimkolwiek forum, bo niestety niektórzy zwierzając się ze swoich problemów czekają na pogłaskanie po głowie i to normalne, chyba najbardziej normalne w tym pełnym zdrad, niezrozumienia i smutku "normalnym życiu". Ja sama mam problemy, innego rodzaju i jestem głodna pozytywnych uczuć płynących od innych ludzi. Często zbyt dużo analizuję to, jak ja zawiniłam w nieudanym związku i nie widzę prawdy o sobie, bo po prostu jestem ślepa jak kocham, albo wydaje mi się że kocham. Jak usłyszałam kiedyś od przyjaciółki ( jest psychologiem, ale dla mnie przede wszystkim przyjaciółką, chociaż nie wiem czy może jedno od drugiego oddzielić, zresztą ja też w trudnych sytuacjach)- "za dużo móżdrzysz, mówisz, że jesteś głupia, winna, mało warta- wiesz co to jest? masochizm!!!".
Dostrzegam to również u Ciebie.
Zdarza się, że wiedząc, że znowu będziemy cierpieć, twierdząc, że dajemy kolejną szansę wciągamy się w to samo bagno, ok- raz, drugi, trzeci, ale twój przykład uświadamia mi, że możemy robić to bez końca. Za każdym razem powtarzając sobie, że TERAZ to już koniec.. i znowu-  ALE JA TAK BARDZO JĄ KOCHAM. Wiem, jestem przerażona, bo ja trwam w związku, w którym nie ma rozstań fizycznych, ale często psychiczne i wiem jak powoli się wykańczam. Gdybym była może  MĄDRA nie popełniałabym tych samych błędów, ale prawdopodobnie mądrością nie grzeszę, za to wrażliwości i empatii dostałam w nadmiarze. Zawsze jest "coś za coś" smile  sad Łatwo radzić innym ! Patrzymy na ich problemy niby z dystansem, ale przypasowujemy wszystko do swoich przeżyć i uczuć. Dlatego teraz, świadoma tego, że jestem z Tobą całą moją sympatią, ale patrząc z boku, napiszę- trochę w Tobie masochizmu. I powiedziałabym, oczywiście mogę się mylić i przepraszam za to, masz lekarstwo na tę chorą, nietrafioną, pełną cierpienia miłość- spróbuj sobie dać szansę na zdrowe relacje, może znajdziesz taką partnerkę, o jakiej pisałeś w związku waszych znajomych- chwilowe nieporozumienie a potem zgoda, bez gwałtownych rozstań i spektakularnych powrotów. To jest adrenalina dla nastolatków ( z całym szacunkiem dla nastolatków- ale to było podniecające jak mieliśmy 16 lat). Wracając do początku mojego postu- aż boję się czasem pisać, bo krytykę często przyjmujemy za atak, ale napiszę- za dużo w waszym związku "rozstań i powrotów" ( 20 ???). Co za dużo to baaardzo niezdrowo! Dla was obojga. To toksyczny związek! Osobno jesteście zdrowi, we dwójkę- Twoimi słowami "głupi"

P.S. rozpisałam się , a to co najważniejsze pominęłam- każdy kontakt z osobą , z którą miałeś bardzo traumatyczne przeżycia nie ułatwi Ci rozpoczęcia czegoś nowego, może piękniejszego i bardziej kochającego....nie ma lekarstwa na miłość, każdy ( poczytaj fora) musi "swoje przecierpieć", to czasem tak bolesne, jak śmierć osoby bardzo ważnej w życiu... Każde rozstanie jest ciężkie, nie ma ŻADNEJ dobrej rady na to, jak to zrobić!!! Każdy robi to po swojemu. Pewnie Ci to nie pomoże, ale ja z moją wielką miłością , nie chcę utrzymywać  ŻADNEGO KONTAKTU, bo to powodowałoby powrót uczuć i emocji- już nie tych między nami teraz- ale rozdrapywanie tego =dlaczego, a pamiętasz, a zraniłeś...Po co???
Pozdrawiam serdecznie:)

30

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Widzisz, ja tu przyszedłem po srogie lanie, bo chciałem żeby mi ktoś wiadro wody zimnej na mniej wylał, okazało się że jestem "zaszczutym szczeniakiem piszczącym o miłość" więc chyba nie tak źle ze mną.

Masz racje, to taka skłonność, którą z pewnością mam, i jak staram się nie przerzucać winy na byłą partnerkę, tak za to mogę z czystym sumieniem ją obwinić, bo całe lata pielęgnowała u mnie poczucie winy i niskiej wartości. Także mam nadzieje że nie mam wrodzonych skłonności do tego, a jedynie nauczone, więc mogę spróbować je zwalczyć.

Adrenalina faktycznie nie jest dobra, kiedy powstaje z takiego powodu, ale co zrobić.
Nie musisz się bać mnie krytykować, prawdę mówiąc im jej więcej tym lepiej mi to zrobi teraz, o ile faktycznie na nią zasługuje, a że mądrze piszesz, to czytam uważnie.

Co do lekarstwa, to powiem Ci ja swój przepis mam, po prostu nie mogę do niej nigdy wrócić, bo wtedy życie jak pamiętam zawsze powoli wracało do normy.

Ja z jej powodu zrezygnowałem z tylu planów życiowych że głowa mała, kiedyś miałem okazję wyjechać za granicę do bardzo atrakcyjnego zawodu, który kiedyś mnie pasjonował, zrezygnowałem, dla niej, a raczej dla nas. Pasje, praca, życie, mieszkanie, wszystko było pod to by sobie związek z nią ułożyć, a teraz nic z tego nie mam.

Także to mój pierwszy plan, ja, ja i jeszcze raz ja, obym tylko nie przesadził, ale chyba mi to nie grozi.

Miłego dnia i dziękuje za miłe słowa.

31

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Bardzo mi się spodobało to Twoje zdanie:
''Także to mój pierwszy plan, ja, ja i jeszcze raz ja, obym tylko nie przesadził, ale chyba mi to nie grozi"
Tak trzeba o tym pamiętać, tak samo często jak o tym, aby znów nie "wpakować się" w kolejny wyniszczający związek.
Powodzenia.

32

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Ja mam tylko nadzieję, że nie żałujesz, że jednak skończyłeś te studia, że tak się przykładałeś do nauki. Powiem Ci, że mój chłopak też studiuje, uczy się cały czas, obrał chyba najtrudniejszy kierunek na Politechnice. Też się denerwowałam, że tylko nauka, nauka, nauka, a dla mnie nie ma czasu, mna się nie interesuje itd itp. Jednak z czasem dopiero zrozumiałam co tak naprawdę powinnam. A powinnam go wspierać. Kiedyś wyżalił mi sie, wypłakał. Że próbuje skończyć te studia, żeby mieć jakis start w życiu, żeby mógł znaleźć dobra pracę i byśmy nie musieli martwić się że zabraknie do następnej wypłaty. Nie dość, że musi dawać z siebie wszystko na studiach, stresuje się egzaminami, siedzi po nocach by je pozdawać to stara się jakoś łączyć to z moimi wymaganiami, z czepiającymi sie przyjaciółmi itp itd. Było mi strasznie głupio. I przestałam się czepiać, widziałam jak jest mu ciężko to wszystko ze sobą pogodzić.
Dlatego mam nadzieję, że sie nie obwiniasz o nic, zwłaszcza o to, bo ona jako dojrzała kobieta powinna Cię zrozumieć i wspierać. Dziękuję za uwagę.

33 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-14 14:49:00)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Niekochana72 - mam nadzieje że będę w tym trwał, i żebym się nie złapała kogoś przypadkowego tylko po to by być.

Karalyn3 - Nie żałuje swoich studiów bo to dobry zawód, ale jak mam być szczery, to nie przebiegały one kolorowo, bo upadki i wzloty przekładały się na całe moje życie z tego związku. Ja wiele szans zaprzepaściłem tak naprawdę w życiu, przez to wszystko. To mnie właśnie boli. Ale wierze że wiele pomysłów jeszcze wcielę, czuje że energia mnie powoli rozpiera.

34

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.
hardy_man napisał/a:

Ale wierze że wiele pomysłów jeszcze wcielę, czuje że energia mnie powoli rozpiera.

O i tu widzę pozytywne myślenie.
Masz szansę to odbudować.
Więc powodzenia i wytrwałości życzę, niech Ci się uda smile

35

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Jak będę miał gorszy dzień, będę tu zaglądał, więc dam rade.
Dziękuje.

36

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

a moge spytac jaka mieliscie najdluzsza przerwie miedzy nie byciem razem?
teraz ile nie jestes z nia?
a tak wlasciwie co powoduje ze cie kusi napisac do niej odezwac sie?? wykasowanie numeru tel za pewnie nic nie da bo masz go w pamieci ale moze jakos zablokowac sam sobie kontaktowanie sie z nia? niebyloby to mozliwe?
czytajac co piszesz uwazam ze zostales wykozystany, i nie obrazaj sie za tego szczeniaczka, tym slowem chcialam okreslic ze jestes z sercem na dloni do niej a on abez skrupulow je charata!!
mysle ze ona nie umie walczyz problemami i uwaza ze gdy jest cos nei tak to trzeba uciekac, a przeciez w zwiazku nie zawsze jest roznow, nie widze zebys popelnil jakekolwiek wielkie bledy, byles zazdrosny-zrozumiale i miales ku temu podstawy, owszem nie bylo to mile dla niej ale ona tez mogla temu zapobiec, lub poprostu porozmawiac z toba i uzgodnic cokolwiek, to ze cie zostawiala samego na imprezie plotkujac z koelzankami-oj kolego ja bym sie zachowala duzo gorzej i tak czym dluzej piszesz tym bardziej sie utwierdzam ze to ona byla egoistka i gdy tylko bylo cos nie tak to po co miala sie wysiac, kopnac go w dupe i niech sp....la za pare miesiecy mu przejdzie, znow naobiecuje mu bajek i znow niech sie stara.
mysle ze jestes naprawde wartosciowym czlowiekiem tylko trafiles na zlego czlowieka

37

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Przepraszam, ze to piszę ale to toksyczna miłość. Oczywiście to moja sugestywna opinia czytając Twój post. Ale z drugiej strony dużo bym dała, żeby mój były walczył o mnie jak Ty przez kilka lat. Nie tylko kobiety cierpią, jesteś idealnym przykładem, ze faceci tez maja uczucia. Choć przyznam się szczerze, po tym jak oszukał, zakpił ze mnie mój były, uważam, ze prawie wszyscy faceci to tylko oszukują, zdradzają, maltretują psychicznie i fizycznie swoje kobiety.
Co ci mogę napisać? Po prostu musisz być silny. Dla siebie. Wiem, że łatwo mówić i pisać, mnie na początku wkurzały takie banały, ale coś w tym jest. Próbuję ułożyć sobie życie w samotności na nowo. Tez korzystałam z pomocy psychologa, wspomagałam się tabletkami na uspokojenie. Dziewczyny z forum wysłały do mnie zeskanowane książki, które pomału otwierają mi oczy, ze nie można całkowicie poświęcić się facetowi zatracając po drodze własne ja. Życzę Ci wytrwałości, to najważniejsze i siły, ale też spokoju i oczywiście szczęścia. A jak Ci będzie smutno to pisz na forum. Pozdrawiam

38 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-15 19:37:00)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Syla135 - Najdłuższą przerwę? 4-5 miesięcy. Aktualnie od kilku tygodni osobno.

Kusiła mnie zawsze moja samotność, to raz. Dwa po każdym moim kontakcie, bardzo szybko reagowała, zawsze, przepraszając i generalnie będąc pełną skruchy, i pełną planów na ułożenie sobie życia, łykałem to wszystko jak dziecko.
Realnie patrząc, lista zalet u niej jest z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc, roku na rok, co raz bardziej uboga, w tej chwili, nie siląc się na jakiekolwiek złośliwości, ciężko mi wymienić choćby jedną. Zalet dla mnie oczywiście, może komuś innemu się spodoba.

Za szczeniaczka się nie obrażam, to było miłe, wolę być szczeniaczkiem piszczącym o miłość niż tyranem który zniszczył jej życie, bo o to od lat mnie oskarża. Z drugiej strony z tego szczeniaczka muszę się wyleczyć bo to mnie nigdzie nie zaprowadzi.

Carol79 - Walczyłem i źle na tym wyszedłem. Staram się być silny i dla mnie to nie są banały, to jedyne co teraz mam, więc takie słowa to dla mnie dużo. Dziękuje.

39

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

to jest nie samowite ze baba po tobie jezdzi jak chce, robi z toba co chce i jeszcze wmowi ci wszystko co najgorsza a ty jeszcze tyodniami, miesiacami latami jeszcze to analizujesz...wiele innych by olalo temat znajac swoja wartosc.
oj licze ze dluzej wytrwasz teraz czyli do konca zycia:)
choc ja bym porownywala to do uzaleznienia, alkoholika tez picie niszczy i psuje kazda dzine zycia a mimo to kupuje nastepna butelke tak samo i ty mimo ze teraz jestes pelen sil to jednak sa slabosci i znow poddajesz sie uzaleznieniu, a czy ty miales poza nia inna dziewczyne?
moze ty poporstu znjadz se kogos? wyjdz do ludzi poznaj jakas kobiete zeby tej samotnosci nie bylo? chyba ze innych kobiet nie dostrzegasz? jesli tak to jest po prostu zakochany.
a to ze ona od razu sie odzywa to mnie nie dziwi, wciaz czeka na twoj ruch....wiesz co znam taki przypadek tez mial taka dziewczyne przez okolo 3lata...ona odchodzila, potem wracala ten wracal do niej z mysla ze teraz on ja zuci ale zawsze lykal chaczyk i latal za nia jak pies, znow go zycala i tak na jakis czas i spowrotem...i tak przez lata, teraz sam nie wie czemu tak postepywal, ja mam wrazenie ze z powodu latwosci wiedzial jak z nia jest itd(pomysl czy i to nie twoj powod powrotow) az poznal przypadkiem inna dziewczyne, zakochal sie a gdy tamta sie odezwala on byl juz uzdrowiony z niej, spotkal sie powiedziec ze ma dziewczyne planuje dziecko itd...od tamtej pory nie ma jej, a on jest z ta dziewczyna ponad 2lata po slubie...jest moim mezem:)

40

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

A to historia, no ładnie, mam nadzieje że jesteś szczęśliwa. Trochę się uśmiałem, ale jak widać można.
Powiedz mi, Twój mąż bez problemów zapomniał o tamtej? Rozmawiałaś z nim dlaczego tak do niej wracał?

Co do tych jej odejść, pamiętaj, jestem zaborczym, zazdrosnym tyranem, który się wściekał, jak jej telefon odbierał inny facet, narzekał jak nie widząc się tydzień czasu, wolała iść na imprezę, i byłem sfrustrowany jak przez te kłótnie nasza intymna sfera była przez nią zaniedbywana.

Ogólnie ja na nią narzekałem, sam nie wiem czemu wracałem. Tzn już podejrzewam, samotność, lęk przed odrzuceniem itp. A im dalej z nią byłem, tym kolejne rozstania tak mnie dobijały że nawet jak pojawiały się okazję na inne kobiety, to rzadko z nich korzystałem, bo traciłem poczucie własnej wartości, męskości.

Ale mimo wszystko się pojawiały, ale na krótko.

41

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

ja też boję samotności tak jak śpiewał Dżem... samotność to taka straszna trwoga.... ogarnia mnie, przenika mnie.........
i to samo było i jest u mnie, cholernie boję się samotności, nie bywam co tydzień na imprezach, nie przesiaduje w galeriach, nie uprawiam czynnie żadnego sportu, więc perspektywy na poznanie kogoś normalnego, nowego jest równa zeru. Mieliśmy takie plany z byłym, w przyszłym roku ślub, rezerwacje na salę, orkiestrę itp. a on cały czas mnie oszukiwał, karmił mnie słowami, które mówiły jak bardzo mnie kocha i co? byłam naiwna, raz wybaczyłam mu wcześniejszy wyskok, teraz już nie mogłam, płakałam i pakowałam się, on raz tylko powiedział przepraszam, myślał, ze załatwił sprawę. Ale jak zobaczył, ze ja nie żartuję, diametralnie zmienił o 360 stopni. Lodowatym głosem oświadczył, ze to ja podjęłam decyzję, trudno, tak się stało. Okazał się draniem, a mimo to po wyprowadzce oddałabym wszystko co mam aby do niego wrócić. Zadzwoniłam prosząc, skamląc o powrót, a on........... słowa: do tej samej rzeki dwa razy się nie wchodzi, do widzenia dźwięczą mi w uszach cały czas. On nawet nie próbował, Ty zrobiłeś dużo, dużo więcej. Starałeś się, próbowałeś, wracałeś. Nie wyszło, ale to nic. Nadal Jesteś wartościowym człowiekiem, nadal potrafisz obdarzyć kogoś miłością. Nie teraz, ale może już za chwilę, za jakiś czas. Odrzucałam tutaj od Dziewczyn wszystkie porady w stylu wyjdź gdzieś, zrób coś dla siebie ( fryzjer, kosmetyczka, fitness, spotkania ze znajomymi ). Nie chciało mi się, wolałam leżeć w łóżku i wyć do poduszki zadając bezustannie pytanie dlaczego, co ja takiego zrobiłam złego. Dopiero teraz miesiąc po rozstaniu spotkałam się z serdeczną koleżanką, naprawdę dużo to spotkanie mi pomogło. Poszłam do fryzjera, dzisiaj idę do kosmetyczki na jak ja to nazwałam rozpieszczenia ciała i duszy. To nie znaczy, ze już nie cierpię. Wczoraj chciałam wysłać mu sms, ze nadal go kocham i nienawidzę. Ale po co. Albo by nie odpisał, albo by mi nawrzucał. Szybko zajęłam się czymś innym i odpuściłam. Cieszę się, ze tego nie zrobiłam. Panicznie boję się samotności. Mam 31 lat. Od kilku lat dojrzałam do decyzji, ze chcę mieć rodzinę, dzieci. Na razie leczę złamane, oszukane serce. To od Ciebie czy ode mnie zależy czy uda się zapomnieć. Ogrom pracy przed nami. Ale skoro jeszcze żyjemy, w miarę funkcjonujemy to myślę, ze się uda. Muszę w to wierzyć, bo to tylko mi pozostało. Słonecznego dnia życzę :-)

42 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-16 13:09:25)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Można powiedzieć że role w związku mieliśmy podobne, pod pewnym względem.
Masz 100% racje, wszystko w naszych rękach, ale wiesz, skoro tutaj piszesz, piszemy to już pierwszy krok za nami. Teraz może być już tylko lepiej.
Co do fryzjera, to jak pójdziesz następny raz, to zrób sobie taką fryzurę jak nigdy dotąd, jak szaleć to szaleć. Trochę pazura w życiu przyda się nam.

Miłego dnia.

43 Ostatnio edytowany przez syla135 (2010-11-17 10:15:40)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

napisze drukowanymi literami jak sam tego nie zauwazasz, twoje zachowanie-ta zazdrosc, itd to co mowisz-jest to NORMALNE!!!
jakby moj tel odebral tel to nie wiem co by mi zrobil, na mnie facet spojzy a maz juz kurwicy dostaje-czasem przesadza ale rozumiem go zazdrosc jest normalna, ja tez jestem zazdrsna, ale mysle ze skoro ta zazdrosc nie powoduje ze zamykasz jej w domu zeby nikt na nia nie patrzyl nie rozmawial i bron Boze dotykal-pewnie i ja bym chciala miec czasem meza tak na wlasnosc ale zycie jest inne, a co do imprez, jakby moj maz po tygodniu nie widzenia sie, wzial i nie dosc ze poszedl by na impreze(nawet i razem) i zajmowal sie kolegami czy kolezankami, oszalalabym!! wiec mysle ze jestes normalny-albo oboje jestesmy chorzy:) jestem pewna ze i moj maz by sie zagotowal gdybym sie tak zachowala, nazekales ze sie tydzien nie widzicie?/ normalne!!! po porstu teskniles, chciales z nia przebywac, moj maz tez pracuje tak ze czesto nie widze go nawet tydzien i tez piszcze ze chcem zeby wrocil i pewnie ze nie raz klucimy sie o to ze nie ma dla mnie czasu. NORMALNE!! mysle ze gozej by bylo jakby ci ten tydzien niewidzenia sie odpowiadal, to wedlog mnie to by swiadczylo ze ci nie zalezy, ze nie tesknisz ze ze ci dobrze bez niej, a w zwiazku chyba nie o to chodzi? napewno nie o to!! a co do intymnych sfer, oj to jest bardzo bardzo bardzo NORMALNE ze tak reagowales, oj i ja tak reaguje:) widze jedno ze ona po porstu nie chciala z niczego rezugnowac bedac z toba, a to nie jest tak, jednak jak jestes z kims musisz byc wiernymi i nie powinien byc przy tobie zadny obcy facet czy tym bardziej odbieral tel, jak idzie sie na impreze RAZEM to chyba po to zeby byc na niej RAZEM a ona cie olewala i bylo tak jakby byla sama, oczywiscie ze nie chodzi o to zeby wisiec sobie na szyji ale wlasnie ona nie rozumie co to znaczy byc razem. a co dozazdrosci, mysle ze jak najbardziej pocawna i normalna.
wiesz mialam kiedys chlopaka zaborczego, otwieralam oczy on juz byl u mnie (nie mieszkalismy razem) wiozl mnie do szkoly, kazda przerwa razem, jak nie bylo mnie to wysylal milion smsow zebym zeszla, potem zawsze odwozil do domu ze szkoly, siedzial ze mna, jechal do domu na 2h potem zabieral mnie ze soba do swoich obowiazkow(objechac hurtownie) potem razem rozladowywalismy towar i potem siedzial ze mna w domu az zasnela. nie mialam dostepu do nikogo, bylam w calej polsce ale patrzylam przez szybe samochodu, on uwazal ze jak wystawie noge za samochod to ktos mu mnie zabierze, dla tego odcial mnie od swiata, fajnie bylo przez pierwszy rok, ze tak zakochany ale potem zaczelam sie dusic przeklucilam caly drugi rok ale nic to nie dalo, on tak mial jak z nim jest to chcial mnie cala na 24h a gdy odeszlam po 2latach nie bylo latwo...mimo ze mialam chlopaka 100km od naszego miasta to on i tak wplywal na zwiazek np zrobil wjazd na chate dla tego nowego chlopaka-TO JEST CHORE!!
a co do mojego meza...czemu z nia ponownie byl, moze i z powodu samotnosci, tak sobie mysle ze moze byla "latwa" tzn ze wiedzial zawsze ze znow beda razem-moze to kusilo ze nie musi od poczatku podrywac osobe i ja poznawac tylko wchodzil w to co znal, ale mowil ze kazdy nastepny raz chcial sie zemscic chcial pokochac i pozucic zeby poczula sie tak jak on, ale coz...nigdy nie wychodzilo bo sam sie zakochiwal i bylo jak zwykle, potem juz chyba nawet jej nei lubil a mimo to i tak w to wchodzil. ale mysle ze byl dumny gdy ona sie odezwala to sie spotkali a on powiedzial ze ma kogos, ze ma dziecko i stara sie o nastepne....mine miala ponoc piekna:) balam sie bardzo ze przegram z nia, ale on po porstu mnie kocha, sam mowi ze teraz wie ze to nie byla milosc tylko jakies uzaleznienie i wykozystanie, nie wspomina o niej nigdy!! to dla mnie wazne i jestem pewna ze gdyby byl sam to znow z nia byl i kto wie ile lat by to trwalo.
ja jej nie widzialam na oczy ale jak opowiadaja znajomi to mowia ze masakra nie dosc ze brzydka(ale to nie jej wina:P) to ponoc niesamowicie tepa, zero rozmowy, zero powiazania ze znajomymi i wogole ponoc stolek, osonio znalezlismy ja na portalu spolecznosciowym...wziela slub i ponoc jest w ciazy, nie wiem czy to prawda ale maz mowi ze go nie rusza, mowi ze to byla pomylka-i wierze mu, naprawde nie ma jej w naszym zyciu.

i moze to sposob na ciebie, zakochaj sie w NORMALNEJ kobiecie:)
ale sie rozpisalam...moze byc bez ladu skladu bo robie na raz wiele rzeczy, ale wiesz ja ci daje 100% ze jestes normalny, zazdrosc czy klutnie z takich pwoodow jak piszesz wedlug mnie sa normalne, a ona cie wykozystyje i jezdzi po tobie. wyprala ci mozg-straszne wierze w ciebie ze nie dasz sie wiecej, szkoda ciebie, szkoda twojego zycia. masz jak pamietam 28lat to wyciagnij wnioski z tego co przeszles, jesli 20raz bylo zawsze zle to dlaczego mialby byc ten 21raz lepszy? nie wierze, mysle ze masz pelny obraz o niej-to nie dla ciebie, mysle ze ona wogole z nikim nie bedzie, mam wrazenie ze ona jest egoistka widzi wine tylko w tobie, wzucila ci to do glowy, a ona zawsze jest czysta, a nie da sie tak, zawsze wina jest pol na pol.
przede wszystkim nie daj sie wiecej, szkoda zycia

44

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Jak ja żałuje że takich słów nie słyszałem 8 lat temu, albo chociaż 4-5.

No mówi się trudno, trzeba się zebrać w sobie, i jeszcze pokazać pazur.

45

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

dasz radę. Trzymaj się. Jeszcze wszystko przed Tobą. Ja mam dzisiaj gorszy dzień. Już jak się obudziłam, czułam , ze jestem jakaś poddenerwowana. Mam nadzieję, ze to przejdzie. Pozdrawiam

46

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

nie ma co zalowac kolego. trzeba wiecej nie popelnic takich bledow, nie daj sie byc dluzej jej niewolnikiem.
bedzie ci smutno, samotnie to wijdz do ludzi, napisz do nas, mysle ze jak otworzysz sie na inne kobiety to napewno kogos znajdziesz. jestes madrym wykztalconym facetem a co najwazniejsze po tym co przeszlec uwazam ze docenisz prawdziwa milosc.
teraz moze byc juz tylko dobrze:)
a czy ja jestem szczesliwa pytales...nawet jesli nie to napwno nie z pwoodu ze mnie dreczy tamta dzieczyna czy co raz jest o niej wspominane, jej nie ma i tobie tez radze skonczyc temat zwiazany z nia.
licze ze kazda twoja wiadomosc bedzie o tym ze poznales wspaniala kobiete i bedzie coraz blizej do waszego szczescia.
i wiesz mi masz male szanse ze trafisz na taka jak miales babe wiec otworz sie na ludzi a kto wie co cie pieknego moze spotkac:)

47

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

nie ma co zalowac bo to spowodowalo ze masz jakies tam dosciwadczenie, tylko nie dawaj sie wiecej byc niewolnikiem!
mysle ze w momentach slabosci gdy chesz napisac wlasnie do niej to napisz do nas, do mnie, do kolegi, wyjdz do ludzi, do znajomych wyjdz na ulice i juz nie bedziesz samotny. chyba ze chodzi o sex?
jestes inteligentnym wykrztalconym facetem a twoje doswiadczenia spwooduja ze napewno docenisz ta prawdziwa milosc wiec mysle ze kobieta bedzie toba zachwycona i nie mysl inaczej!!
pytales mnie to czy jestem szczesliwa...nawet jesli nie to to nie ma nic wspolnego z tym ze maz byl nieowlnikiem pewnego potwora:P

48 Ostatnio edytowany przez syla135 (2010-11-18 12:03:46)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

n

49 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-11-18 17:27:13)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

hardy man - Hey. smile Szkoda, że większość istotnych myśli, zachowałeś wyłącznie dla siebie. 
Nawet, gdybyśmy mogli cofnąć czas, np. o kilka dobrych lat - to i tak, nie starczyłoby Nam mądrości, na ułożenie - wszystkich, istotnych spraw, zapowiadających przyszłość. smile Nie można przewidzieć kolejności wydarzeń.
Zapomnij o tym, co było: wyrzuć z pamięci ludzi, którzy boleśnie odcisnęli piętno w Twoim życiorysie.
Uśmiechnij się do świata marzeń i na nowo ułóż historię fantastycznej podróży. wink
Inna Niewiasta, doceni Twoje płynące, niezwykłe życie. smile Z czasem, poczujesz ciepło, które odwdzięczy Ci się dokładnie tym samym. Nie pozwól Nikomu czerpać satysfakcji z odbierania nadziei na godne życie.

...i, zapamiętaj sobie, że miłość zacznie być przeżywana tak jak powinna, wyłącznie wtedy, kiedy nauczysz się - nie dusić w sobie problemów. Naucz się konkretnie artykułować uczuciowe potrzeby. Nie licz na to, że partnerkę oświeci światłość niebieska. wink Sam musisz zadbać o atmosferę, nie pozwól sobą kierować. smile W związku, najważniejsze są rozmowy - dyskutujcie, a związek stanie się układem dwóch indywidualności, szanujących swoje zdanie. smile

Życzę, powodzenia. smile

Pozdrawiam.

50

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Carol79 - i jak przeszło? To pewnie przez pogodę.

Syla135 - Nie powtórzę tego nigdy, nie ma takiej możliwości. Myślę że musi minąć trochę czasu nim się otworze na inne kobiety, muszę sobie poukładać wszystkie sprawy, które legły przez związek. Bo zaniedbałem wiele, zbyt wiele. Jak sobie ułożę to będę próbował.

Wika - Ciężko dać upust myślom tak na 100%, bo to było tyle lat, tyle sytuacji, że sam nie wszystkie pamiętam, ale jak o coś zapytasz, postaram się odpowiedzieć.
Staram się zapomnieć, zmieniłem już nr tel, kontakty pousuwałem, zacieram ślady po tym wszystkim, bo na widok / myśl aż mnie podrzuca i robi mi się nie dobrze.
Ale jest coraz lepiej. Musze wrócić do swoich zainteresowań. Przecież ja tyle rzeczy robiłem, mógłbym opowiadać godzinami o moich pasjach.

Dziękuję za miłe słowa.
Miłego wieczoru.

51

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

no i to jest to, zajmij sie soba i lepiej rozmawiajmy o twoich pasjach i zaintesowaniach niz o niej, uwazajmy temat za zamkniety

52

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

jestem, jestem. Moje samopoczucie złe wynika z tego, ze jestem strasznie zmęczona. Zmęczona w sensie psychicznym. Oddałam się całkowicie mojemu byłemu i teraz jak zostałam sama, nie umiem spożytkować swojego czasu na swoje zainteresowania, przyjemności. Z całego serca próbuję ( fryzjer, spotkania na coś słodkiego ze znajomymi, kosmetyczka, basen) Wczoraj poszłam na siłownię. Myślę sobie, ze jak kopnę w worek treningowy z całej złości, która jest we mnie, to poczuję się lepiej. No i teraz dodatkowo oprócz duszy, serca, boli mnie jeszcze duży palec u nogi. Nic mi się nie chce. Może to też wpływ ma pogoda. Ale ja po prostu................ cholernie boję się samotności. Moim marzeniem było i jest kochać i być kochaną. Tylko ja za bardzo kocham. Nie jestem zaborcza, daję dużo swobody partnerowi za hobby, treningi, zainteresowania. Najgorzej jest w firmie. Zewsząd słyszę uśmiechnięte, zadowolone głosy koleżanek, które z przejęciem opowiadają sobie co tym razem dla nich zrobili ich mężowie, faceci. Ja w tym czasie wychodzę, idę się przewietrzyć, bo bym zwariowała. A jeszcze niektóre " koleżanki" starają się mi " pomóc " i mówią, ze ja to już będę sama, bo w tym wieku to ciężko jest spotkać. Facetom jest łatwiej, im zegar biologiczny nie tyka. Ta więc, widzisz ja mam o wiele gorzej. Pozdrawiam

53

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Carol nie mysl tak, każda i każdy z nas spotka jeszcze wiele fajnych osób płci przeciwnej, nie ma takiego pojęcia jak - tylko ten jeden wlaściwy - bo przecież musimy miec skalę porównawczą a nie wiemy co nas czeka w przyszłości, teraz jesteśmy po rozstaniu, często po odrzuceniu a to najgorsze i dlatego boli, wystrzegaj się osób które Cie dołują, są dziwne kobiety na tym swiecie, które myslą ze wartość kobiety mierzy się obecnością samca przy jej boku, to strasznie głupie stwierdzenie i głupie kobiety, dobrze że robisz coś dla siebie, może jeszcze jakiś basenik zaliczysz?, jak się zmęczysz będzie dobrze, nie przejmuj się, jest nas tutaj duzo i w tym nasza siła, całuski.

54

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

dziękuje maxi, ale to wszystko ponad moje siły

55 Ostatnio edytowany przez hardy_man (2010-11-19 10:49:20)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Carol, masz gorsze kilka dni, to nic złego, nie da się chyba zawsze każdego dnia idealnie realizować plan walki o siebie.

Jak masz doła, no trudno, to nic złego. Niedługo minie ale pewnie czasami będzie wracać.

Ja tak mam, to są takie nagłe powroty, że te moje starania nie są dużo warte, ale to wraca coraz rzadziej.

Miłego dnia.

56 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-19 11:06:55)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Sie do watku przyłącze. Wczoraj gadałam z mężem , poinformowalam go, ze jest spory rachunek za telefon.On mi na to, że musiał więcej gadac, dodatkowo wykupił minuty Móiwłam, ze przeciez ma starter do drugiego tel., on mi na to, ze musi wiecej  niz dotychczas.  Pytam, z nią? On mi a to - tak z nia i nie tylko z nia. Pytam, czemu nie na skype, on mi na to, ze przeszkodą rozmowy na skype jestem ja. Zapytałam co dalej, czy planuje z nia przyszłosc, on mi na to juz nie chce o TYM gadać ja mu na to, że napisze do niej i zapytam dokad mam wysłac jego ciuchy, on mi na to, że ona odesle je. Ja pytam dlaczego , nie chce cie?
On mi a to WSZYSTKIEGO SIE DOWIEM W SWOIM CZASIE. Czyli tkwie w zawieszeniu co dalej . On wie, ze nie mam przyjaciół i znajomych i wie, że pałetam sie po forach i ze to na pewno mi nic nie da.
Siostra radzi by pogadac z    n i ą .   Ale nie wiem co zrobć. A moze ona nie wie, że on ma zonę.HA!

57

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

gazia nie zazdroszczę Ci, ja byłego nie widziałam od tamtego pamiętnego dnia mojej wyprowadzki, czyli 1,5 miesiąca temu, on nie pisze, nie dzwoni. Kilka razy weszłam tylko na stronkę, gdzie się szuka miłości, bo on tam cały czas był zalogowany i flirtował, spotykał się. Robił to nawet podczas naszego bycia razem. Jego szelmowski uśmiech ze zdjęcia na tej stronce , ze czeka na wielką miłość ( a mnie mówił, ze jestem kobietą jego życia ). Straszne jak w jednej chwili tracisz wszystko, wczoraj się jest szczęśliwy, a dzisiaj dostaję się kopniaka w tyłek i wyrzucenie za drzwi. Jak niechcianą zabawkę. Byłam tylko raz u psychologa. Ale ta osoba nie wzbudziła mojego zaufania. Na kolejny raz się nie zdecydowałam. A czuję, ze zaraz eksploduję. Zrobiłam listę za i przeciw, nie pomogło, wyrzuciłam wszystko co z nim związane, nie pomogło. Nie wiem co mam jeszcze zrobić. Znowu wszystkie złe emocje, dół wróciło do mnie. Mam nadzieję, ze nikomu nie zepsułam humoru dzisiejszymi moimi żalami.

58 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-19 11:31:26)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

carol79,ja tez tkwie w zawieszeniu, czekam, na co? Na jego werdykt ze sie  w końcu wyprowadzi , czy  sobie będzie spokojnie z tą baba flirtował lub planował nowe zycie? Lubie konkretne sytuacje , czyli on powinien twardo sie zdecydowac albo rybka , albo akwarium. 
carol79 TY Jestes juz po rozwodzie?Dlaczego TY byłas wyrzucona za drzwi?
Jesli chodzi o psychologa, nawet bym poszła, ale pod warunkiem , ze by mi cos konkretnego doradził.
Na przemian mam wsciekłośc, potem mija i znowu bym go ukatrupiła, oczywiscie tak tylko mowię.
Wiesz co, ja mysle, ze on tylko swój flirt opiera tera zna słowach.słowach ..słowach ...a boi sie poczynić konkretnych zmian. Inaczej by sie wyniósł.

59 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-11-19 11:29:26)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

hardy_man - Więc, czym się pasjonujesz? smile

carol79 - Nie ma mowy o samotności. smile Za jakiś czas, znów poczujesz, że Ktoś jest Twoim alter ego, że znacie się od zawsze. wink Może tym razem, to nie będzie tylko związek dusz. smile Wasze ciała również odczują kosmiczne przyciąganie. tongue:) Rozejrzyj się, może podobasz się komuś i wcale o tym nie wiesz. Nie zaprzeczaj. wink Pokonuj uprzedzenia, niczego nie zakładaj z góry. Ani sukcesu ani uczuciowej porażki. Nikt nie mówił, że zawsze musi być pięknie. smile Powodzenia. smile

Życzę, bardzo miłego dnia. smile

Pozdrawiam. smile

60 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-19 11:45:43)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Wiko, tak jak napisałas do tego heardeo, to mój (jeszcze) mąz znalazl sobie te jak to piszesz  swoje  alter ego....hehe, takie  jak z  tego do tamtego....i tez chciała bym wiedzieć jaki  on za zwiazek z nia zbudował czy dusz czy tez na d   ale w kierunku alter ego....
Paaaaaaaaaaaa

Sie pofatygowałam i już wiem co to znaczy te alter ego :


Alter ego (łac. drugi ja) ? jest drugą tożsamością, drugą osobowością wewnątrz tej samej osoby. Po raz pierwszy nazwy tej użyto na początku XIX wieku, kiedy schizofrenia była opisywana przez pierwszych psychologów.

Termin alter ego jest często używany w analizie literatury do opisu postaci, które są psychologicznie identyczne, a czasami również do opisania jakiejś postaci jako alter-ego autora, fikcyjnego bohatera, którego zachowanie, mowa lub myśli celowo wyrażają tego autora. Alter ego często przejawia tłumione skłonności pisarza, także te najbardziej skrywane, często społecznie nieakceptowalne zachowania. Zabieg ten pozwala autorowi spełnić się w roli np. sadystycznego kochanka czy okrutnego zabójcy, bądź przeważnie drugoplanowego bohatera swojego dzieła


p.s O matko , az strach sie nie bać, skoro te alter ego sobie odnalazl.....

61

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

gazia, to był mój narzeczony, w sierpniu przyszłego roku miał być nasz ślub ( wszystko zarezerwowane ), a z mieszkania jego się wyprowadziłam jak odkryłam jego podwójną tożsamość. Teraz tak myślę, ze jemu ulżyło, ze ja to odkryłam. Nie próbował mnie zatrzymać, tylko raz powiedział przepraszam, ale jak zobaczył, ze to nie zmieni nic, zmienił się o 360 stopni. Zimny, wyrachowany, obcy. Wiedział, ze jak znowu się zaloguje na jakiejś stronie ( już raz wybaczyłam mu w marcu jak odkryłam inną stronę, gdzie był zalogowany, co pisał, flirtował, spotykał się ) to się wyprowadzę. A teraz jest na tej stronce, wsadził zdjęcia jak wyglądał kilka lat temu, pisze, ze szuka wciąż miłości. Najlepsze jak się zapytałam dlaczego to zrobił to odpowiedział jakbyś była na miesięcznym zwolnieniu to byś się też nudziła. Jak można się zalogować, flirtując z innymi, mając poważne plany, ślub, założenie rodziny??????????? Nie rozumiem tego. Facet niby dorosły, a zachował się jak gówniarz. I to mnie najbardziej bolało. Po co mówił o ślubie, po co było załatwianie. Po co??????? Żeby w październikowy wieczór powiedzieć, że się nudził, że to ja podjęłam decyzję o wyprowadzce...................... Życzę mu, aby jakaś Dziewczyna złamała mu serce tak jak on mnie. Żeby to całe zło, wróciło do niego. Tak się nie robi, tak się nie krzywdzi ludzi.

62

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Carol olej dupka, o takim zerze nawet nie powinnaś mysleś, to dno i 7m mułu - jak ktoś napisał

Gazia - jesteś cudowna, uśmiałam sie z Twojej interpretacji pokrewieństwa dusz lub dup aż się popłakałam, jestem Twoją fanką

63

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

wiem maxi, ale to koszmarnie trudne, na początku związku mówił takie rzeczy jakie chciałam usłyszeć od ukochanego. Naiwna byłam

64

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Carol, wszyscy tak mówią na początku a przy końcu okazuje się że to puste słowa, bez znaczenia, powiedziane ot tak żeby kobiecie zrobić przyjemność, bo chce tego usłyszeć, wiem po sobie jakie to trudne, ale ja powoli z tego wychodzę a było ze mną naprawdę źle, bo odtrącenie bardzo boli, płakałam po nocach, rozpaczałam, byłam nie do życia, nikt ze mną nie wytrzymywał nawet ja sama ale mocno się sobą zajęłam i po jakimś czasie nawet mi dobrze tak samej ze sobą, płaczę ale duzo mniej, bardziej nad tym że jestem sama i nie mam się do kogo przytulić i np iść na romantyczny spacer itp zobaczysz za jakiś czas będzie lepiej.

65 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-11-19 19:31:51)

Odp: 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Maxi - dzieki.:)  Carol dziekuje no i  współczuje.
Po drugiej stronie stołu siedział  "mój" jeszcze mąz ,po powrocie z pracy  namietnie stukał z ta babą w internecie. Teraz  ubral  sie i poszedł ..zadzwonić do niej. Dzień bez telefonu do niej to dla niego dzień stracony. jest to przykre. Zeżarł obiadek - syty, zadowolony pofrunął  dryndnać do niej. Czy to jest zazdrośc? Nie, to zal.
A ja czyli pani opiekujaca sie domem , zmyje gary, wypiorę.  Nie wyprasuje mu koszul, co to, to nie. najlepsze, ze wczoraj zaczął mi mówić  o swoich lekach, ze ten lek  jemu się  konczy  a tamten  nie...nadmieniłam  , że powinien z nią skonsultowac , co jest dla niego dobre a co nie, bo ja tu tylko sprzatam, Wskazałam tez adres apteki, gdzie tanio może kupic  jeden  lek. Obowiązek wykupu podstawowych recept wypełniłam  i tu moja rola sie kończy. Dodatkowe zapasowe rcepty, niech wykupi sobie sam.
Zreszta  po co mu tanio , skoro ma taki szeroki  gest do rozdawania czy wydawania forsy...
Nie życze jemu żle , bo złe lub dobre życzenia potem wracaja do życzacego . Nie bawie sie w to. O nie. Kiedy nie moge o kimś  myslec dobrze , staram sie być neutralna .
Moze kiedys on  poczuje się tak samo jak teraz.

Posty [ 1 do 65 z 187 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 20 rozstań i powrotów w 8 lat - męska opowieść.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026