Jestem z moim facetem prawie 3 lata. I juz sto razy go prosilam zeby spedzał weekendy ze mną i nie pomogło! co z tym zrobic? ![]()
Podobne tematy
jeżeli chcesz uzyskać jakieś dobre rady, to opisz bardziej sprawę.
Też tak miałam.Mój facet nie chciał ze mną się spotykać, wolał w tym czasie spać, albo grzebać coś przy aucie.Czasami trzeba zacisnąć zęby i pójść na kompromis.Walczyłam jak lwica o to, aby poświęcał mi wieczory i muszę powiedzieć, że pomogło.
Problem polega na tym że chciałam z A. spedzac każdy weekend soboty i niedziele. Jeden weekend jest u mnie pozniej następny koledzy alkohol i ewentualnie jakas impreza w tym czasie jest wieka kłótnia. Poźniej obiecuje że bedzie przyjezdzał w weekendy a robie dalej swoje i tak w kółko..
Ustalilismy nawet dni w ktore bedziemy sie spotykac ale on przyjezdzał dalej kiedy chciał ok nie broniłam mu jak miał ochote to fajnie niech przyjedzie, potrafił przyjezdzac codziennie przez tydzien a pozniej przestaje na kilka dni w tym w weekend i siedze sama i totalnie mnie olewa..
Prosiłam juz tyle raz zeby spotkał sie z kolegami w ciągu tygodnia... i dalej nic
dzisiaj znowu kłótnia bo dwa tyg temu cos obiecał a dzis znowu kolezy...
To zależy. jesli spędzacie razem dużo czasu w ciągu tygodnia to weekendy mógłby poświęcać na rozrywkę, jeśli w ciągu tygodnia sie nie widzicie to po prostu pogadaj z nim. Opisz problem, nic nie wiemy. I na następny raz pamiętaj, że tytuł tematu musi cos o nim mówić!!
Tylko ja mu mowilam ze wole sie z nim na tygodniu nie widziec za to weekendy spedzac razem. Jak zacznie przyjezdzac tak codziennie przyjezdza przez tydzien.
I jest tak ze przyjezdza przez 7 dni pod rzad a pozniej przychodzi weekend nie przyjedzie kłócimy sie wiec jest jakies 5 dni przerwy i znowu zaczyna przyezdzac jak sie pogodzimy
A czy mieszkacie w jednym mieście?
8 2010-11-06 18:59:24 Ostatnio edytowany przez ala2233 (2010-11-06 19:03:10)
Też tak miałam.Mój facet nie chciał ze mną się spotykać, wolał w tym czasie spać, albo grzebać coś przy aucie.Czasami trzeba zacisnąć zęby i pójść na kompromis.Walczyłam jak lwica o to, aby poświęcał mi wieczory i muszę powiedzieć, że pomogło.
Ja juz sie od jakiegos czasu poddaje. Mi chodzi tylko i wyłącznie o weekendy.
Juz duzo razy obiecywał ze bedziemy razem spedzac weekendy i ciagle robi to samo.
Ja mu juz nie raz mowila ze wole z nim nie być niz spedzac sobotnie wieczory czy niedziele tyko w swoim towarzystwie
A czy mieszkacie w jednym mieście?
13 km od siebie mieszkamy
Słuchaj a dlaczego tak Ci zależy na tych weekendach skoro jak piszesz w ciągu tygodnia widzicie się nawet codziennie? Rozumiem, że weekendy są wolne itd... ale nie sądzisz, ze postępujesz trochę egoistycznie? Bo Ty się w weekend nudzisz to on koniecznie musi być ? To zrozumiałe, że on chce spędzać czas ze swoimi znajomymi ale jeśli bedziesz po każdym samotnym weekendzie robić mu awantury to na własne życzenie nie widzisz się z nim przez parę dni a tak.. on w sobotę czy niedzielę idzie na imprezę i w poniedziałek jest juz Twój... no przepraszam ale nie rozumiem Cię.
11 2010-11-06 19:07:14 Ostatnio edytowany przez ala2233 (2010-11-06 19:09:25)
Słuchaj a dlaczego tak Ci zależy na tych weekendach skoro jak piszesz w ciągu tygodnia widzicie się nawet codziennie? Rozumiem, że weekendy są wolne itd... ale nie sądzisz, ze postępujesz trochę egoistycznie? Bo Ty się w weekend nudzisz to on koniecznie musi być ? To zrozumiałe, że on chce spędzać czas ze swoimi znajomymi ale jeśli bedziesz po każdym samotnym weekendzie robić mu awantury to na własne życzenie nie widzisz się z nim przez parę dni a tak.. on w sobotę czy niedzielę idzie na imprezę i w poniedziałek jest juz Twój... no przepraszam ale nie rozumiem Cię.
Jak moj brat idzie na impreze np w sobote to w niedziele jest juz u swojej dziewczyny. A w moim przypadku nie jest u mnie w poniedziałek tylko ani go nie ma u mnie w sobote ani w niedziele i w poniedziałek tez nie bo jak on zcznie imprezowac to sie bawi przez trzy dnia a do mnie wtedy ani nie zadzwoni ani smsa nie napisze, albo jak cos napisze to jak nie on poprostu zmienia sie o 180 stopni
Pozatym wszystkie moje kolezanki spedzaja weekendy z chłopakami... i przykre to jak on jada z nim to tu to tam czy spaceruja a ja tak nie moge ![]()
1. Robisz to dla siebie, dla Was, czy żebyś nie czułą się wśród koleżanek gorsza?
2. Skoro Ty jesteś, że tak to nazwę typ "spokojny" a on lubi imprezować, to sorry very ale ja Was razem nie widzę. To jak rasista z murzynka... wykluczacie się.
3. Postaw sprawę jasno, bo na dłuższą metę nie ma co się męczyć. Jeśli planujecie wspólną przyszłość on musi zrobić krok ku Tobie, Ty krok ku niemu. Kompromis to sztuka. Jednocześnie też przepis na udany związek.
4. Robisz wrażenie rozkapryszonej dziewczynki, ile masz lat, bo z tego co piszesz to chyba z 15.
Z góry przepraszam jesli uraziłam.
13 2010-11-06 19:21:37 Ostatnio edytowany przez ala2233 (2010-11-06 19:28:41)
1. Robisz to dla siebie, dla Was, czy żebyś nie czułą się wśród koleżanek gorsza?
2. Skoro Ty jesteś, że tak to nazwę typ "spokojny" a on lubi imprezować, to sorry very ale ja Was razem nie widzę. To jak rasista z murzynka... wykluczacie się.
3. Postaw sprawę jasno, bo na dłuższą metę nie ma co się męczyć. Jeśli planujecie wspólną przyszłość on musi zrobić krok ku Tobie, Ty krok ku niemu. Kompromis to sztuka. Jednocześnie też przepis na udany związek.
4. Robisz wrażenie rozkapryszonej dziewczynki, ile masz lat, bo z tego co piszesz to chyba z 15.Z góry przepraszam jesli uraziłam.
24 lata mam.
Robie to dla nas.
Urodziny miałam dwa tygodnie temu i tez nie przyjechał tylko poszedł na impreze...
To tak ma być?
Mówiłam mu juz to nieraz ze taki układ nie ma sensu bo ja sie męczę i on ale obiecywał ze to zmieni przyjezdzał a pozniej znowu to samo robił.
I to ze pije co dwa tygodnie od soboty do poniedziałku to jest w porządku? Bo ja juz sama nie wiem...
Nie uraziłas mnie. Dobrze że tak piszesz.
I wtedy kiedy on imprezuje z kolegami to ja tez mam isc gdzies do klubu na impreze?
Było tak kiedys to jeszcze wiecej problemów było.
hehehe wybacz moj smiech ale dla mnie koles bylby juz dawno spalony!! co to wogole znaczy ze koledzy sa wazniejsi niz ty??
wogole tego nie kumam...to jak wy wytrzymaliscie razem 3 lata?? a może on poprostu nie dojrzal do takiego zwiazku, moze on chce sie bawic nadal? moze daj mu wolna reke, nie dzwon nie pros zeby przyjechal, moze wtedy on sam cos zrozumie? szkoda czasu na taki związek...
hehehe wybacz moj smiech ale dla mnie koles bylby juz dawno spalony!! co to wogole znaczy ze koledzy sa wazniejsi niz ty??
wogole tego nie kumam...to jak wy wytrzymaliscie razem 3 lata?? a może on poprostu nie dojrzal do takiego zwiazku, moze on chce sie bawic nadal? moze daj mu wolna reke, nie dzwon nie pros zeby przyjechal, moze wtedy on sam cos zrozumie? szkoda czasu na taki związek...
Juz raz tak zrobilam. Nie odzywalam sie doiego tydzien ze łzami w oczach prosił o ostatnią szanse ale to było 3 miesiace temu. Zmienił to jakis miesiac a pozniej znowu było to samo...
to nie widze wyjscia jak zakonczyc ten zwiazek. Przepraszam ze to pisze ale taka prawda, koleś wyraźnie woli kolegów a nie swoją dzewczynę...ty chcesz co innego on co innego, myślisz ze jakoś sie dotrzecie?? wątpie. Jest tylu fajnych facetów na swiecie ze nie warto szarpać sobie nerwy i skupiać sie na jednym. Widać on nie jest tobie pisany i już!
17 2010-11-06 19:39:33 Ostatnio edytowany przez ala2233 (2010-11-06 20:05:35)
to nie widze wyjscia jak zakonczyc ten zwiazek. Przepraszam ze to pisze ale taka prawda, koleś wyraźnie woli kolegów a nie swoją dzewczynę...ty chcesz co innego on co innego, myślisz ze jakoś sie dotrzecie?? wątpie. Jest tylu fajnych facetów na swiecie ze nie warto szarpać sobie nerwy i skupiać sie na jednym. Widać on nie jest tobie pisany i już!
W weekendy woli kolegów... i widze ze tego nie zmieni.
Pewnie sie dzis bezie bawil a ja sie nudze strasznie ![]()
No trudno Ci radzić -nawet się trochę uśmiałam
przepraszam ale dlaczego tak chcesz koniecznie z nim być?
musi mieć w sobie jakąś tajemnice bo nie rozumię
Ja na Twoim miejscu poszukalabym sobie mniej imprezowego-picie przez 3 dni z rzędu dobrze nie rokuje-pewnie to go zniechęca
Z Tobą się przecież nie napije do woli-
zgadzam sie z Amis w 100%!!!!! wez zmien go na "lepszy" model.
To milo ze chociaz Wam sie pojawia uśmiech na twarzach ![]()
chcialabym zeby zostawienie go bylo takie proste...
Nic nie jest proste, nim stanie się łatwe. Dziewczyno, Ty masz jakieś zaparcie, a on już niekoniecznie. A tak na marginesie, chłopak który imprezuje przez trzy dni co tydzień, to nie byłby u większości znanych mi kobiet nawet kandydatem na kandydata do czegokolwiek.
Nic nie jest proste, nim stanie się łatwe. Dziewczyno, Ty masz jakieś zaparcie, a on już niekoniecznie. A tak na marginesie, chłopak który imprezuje przez trzy dni co tydzień, to nie byłby u większości znanych mi kobiet nawet kandydatem na kandydata do czegokolwiek.
Ani to nie jest proste ani latwe. Musialabym znalezc w sobie duzo sily.
Jak juz pisałam, widocznie do siebie nie pasujecie/.
W wielu rzeczach sie super dogadywalismy ale widocznie to nie wystarcza
od soboty nie mamy kontaktu... teraz jest mi bardzo bardzo ciezko ![]()
Poczytaj dla równowagi historie kobiet ,które miały do czynienia z alkoholikami może będzie Ci łatwiej.
Większość związków na początku była wspaniała a potem...
Ty jeszcze masz wszystko przed sobą-mogę się oczywiście mylić ale to jego picie mi się nie podoba.
Jest takie powiedzenie babć-po ślubie się zmieni ale na gorsze
W wielu rzeczach sie super dogadywalismy ale widocznie to nie wystarcza od soboty nie mamy kontaktu... teraz jest mi bardzo bardzo ciezko.
Facet jest niedojrzały!Ja bym swojemu nie pozwoliła na takie balangi, co tydzień.Zajmij się sobą, wyjdz do ludzi i nie myśl o tym.
Od soboty w sumie dalej nie mamy kontaktu.
Nic nie pisał...
Dzwonil tylko w nocy koło 3 ale nie odebrałam.
Pewnie był na kolejnej imprezie.
I napisał do mnie ze on mnie nie zostawi.
Mhm przypomniał sobie o mnie po weekendzie ![]()
29 2010-11-08 19:58:55 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-08 20:04:51)
Ja na twoim miejscu bym olala tego goscia. Tak naprawde jezeli ludzie sa ze soba to spedzaja przewaznie razem czas w weekendy a nie w tygodniu--> to w sobote i niedziele poswieca sie czas ukochanej osobie.
jezeli on woli w tym czasie imprezowac z kumplami i nawet nie raczy sie w ciagu weekndu odezwac do ciebie aby dowiedziec sie co sie z toba dzieje to ten facet nie jest wart funta klakow.
Po co ci ktos kto nie potrafi ciebie docenic jako kobiety, tracisz tylko swoj cenny czas na niego.
Ja rozumiem, ze kazdy facet potrzebuje rozrywki , aby wyjsc z kumplami na piwko, odstresowac sie ale to jest raz na jakis czas w 1 wieczor a nie 3 wieczory pod rzad.
Ja np na jego miejscu umowilabym sie z kumplami na piwko wieczorem w piatek a w sobote wieczorem bym byla po ciebie aby zabrac do kina czy pojsc gdziekolwiek.
On sie toba poprostu bawi, ja tez kilka lat temu bylam zwiazana z facetem ktory nie chcial spedzac ze mna weekendow i spotykalismy sie tylko w tygodniu a potem sie okazalo ze nie ma czasu w wekend bo jest z inna panienka. Lecial na 2 fronty , ale na sczescie w pore przejrzalam na oczy i nie dalam sie wiecej robic w karolka:)
A skad ty mozesz wiedziec co on tak naprawde robi przez caly weekend, z kim jest??
To sa tylko twoje przypuszczenia. ja np bym w taki weekend kiedy sie nie oddzywa wlasnie zadzownila do niego i zobacztla czy bedzie odbieral telefon, jak bedzie komorka milczala albo bedzie ignorowal polaczenia to wziela bym sobie to do serca i cos z tym zrobila.
Ja osobiscie np obawialabym sie , ze moze miec juz inna kobiete , ktorej poswieca czas w weekend.
A jezeli naprawde spedza cale weekendy na spozywaniu duzej ilosci alkoholu to bym sie wogole zastanowila czy chcialabym miec za meza i ojca swoich dzieci potencjalnego alkoholika hulake??
Bo ty tak naprawde nie widzisz go w stanie upojenia, nie wiesz jak on sie zachowuje , czy jest wtedy agresywny, wybuchowy, skory do awantur??
A jezeli on po 3 latach chodzenia juz nie chce spedzac z toba czas w wekendy to co bedzie za kilka lat??? Jak sobie wogole wyobrazasz zycie z takim czlowiekiem, ktoremu najprawdopodobniej kompletnie nie zalezy na tobie.
I tutaj nie odzywanie sie do niego nic nie da, poprostu jemu juz nie zalezy, trzeba teraz sprobowac sobie ulozyc zycie na nowo z kims kto naprawde bedzie na to zaslugiwal:) pozdrawiam i pamietaj on nie jest wart twoich nerwow. Jak nie ten to inny.
Dokładnie. Popieram to co napisałas. Dawniej było gorzej teraz to jest tak co drugi weekend. Mówiłam mu kiedys zeby sie np w piatek spotkał z kolegami ale jak wiać to nie pomogło. Nic w ogole moje gadanie nie pomogło. Na marne sie mu nieraz otłumaczyłam.
Nie odzywam sie do niego nie po to zeby dać mu nauczkę bo tak juz robiłam, ale nie pomogło tylko dlatego żeby o nim zapomnieć.
Dziś dalej cisza z mojej strony z jego tez.
Muszę wytrzymać. Dam rade.
32 2010-11-09 20:55:37 Ostatnio edytowany przez awokado22 (2010-11-09 20:56:37)
alu--> ja na twoim miejscu totalnie olalabym goscia, nie zadreczala sie nim tylko zyla swoim zyciem, wyszla gdzies do ludzi, spotkala sie z kolezankami, poszla do kina.
A to, ze sie nie odzywa to trudno , jego strata, ja jestem zdania takiego , ze nikogo nie zmusisz do spotkan.
Prawda jest taka, ze facet ktory jest rzeczywiscie zaintersowany kobieta to zabiega o nia i stara sie jak najwiecej czasu spedzac ze swoja ukochana a skoro on woli imprezy i kumpli od kieliszka to jego wybor i musisz to zaakceptowac.
Wedlug mnie takie milczenie i gierka w nieodzywanie sie to nie najlepszy pomysl.
Bo ja bym wolala postawic sprawe jasno, powiedziec wprost w oczy, ze nie ma sensu ciagnac dalej tego zwiazku i ze to koniec.
Sprawa by wtedy byla postawiona jasno i byscie wiedzieli na czym stoicie.
A tak to jest te ryzyko, ze za kilka dni zmiekniesz on sie jak nigdy nic odezwie i znowu ten caly cyrk bedzie sie sie tak krecil w kolko.
Ja na twoim miejscu dobrze bym przemyslala cala sprawe, rozpatrzyla wszelkie za i przeciw i podjela konkretna decyzje.
Witam. Ja myślę , że to jest syndrom tzw. ja jak to mówię " pieska". Najwyrazniej w ktoryms momencie związku ... prawdopodobnie było to juz dawno temu za bardzo pofolgowalas swojemu facetowi w pewnych kwestiach. To tak jak z psem ... jak go od małego nauczysz że spi z Tobą w łóżku to potem po roku nie wymagaj żeby nagle zaczął spać w swoim kojcu.
Facet Cię wyczuł już dawno ... jaki masz stopień tolerancji ... że pewne rzeczy jesteś w stanie przełknąć a pewnie Twoje działania w tych złych sytuacjach z reguły kończyly się na Twoim gderaniu do ucha po czym odpuszczałaś .. i facet sobie to wpoił, ze właściwie to jest śluzik i jakos to gderanie przezyje a i tak bedzie robił swoje. Myślę , że są marne szanse na poprawę z jego strony. No chyba , że jest szaleńczo w Tobie nadal zakochany. Wtedy ewentualnie mogłoby na niego zadziałać gdybyś zaczęła robić dokładnie to co on ... żeby go jota w jotę identycznie traktować. A ja to bym w stosunku do takiego dupka była na tyle wyrahowana żeby jeszcze dodatkowo dać mu parę razy do zrozumienia ... że jest mi potrzebny tylko do jednego ... a potem bym go kopnęła w d""pę.
Ja się z nim skończylam w sobotę i od tego czasu nie odezwałam sie do niego.
Napisałam mu wtedy ze czekam na niego do 20 jak nie przyjedzie to koniec z nami że to nie ma sensu skoro nie potrafi dotrzymać słowa i że to jest jego wybór.
Tym bardziej ze tamten weekend miałam wolny a w ten juz byśmy sie nie widzieli bo jade na zajecia na dwa dni i dobrze o tym wiedział. i po części dlatego chciałam z nim tamten weekend spedzić.
I mówiłam mu z dziesięć razy jak nie wiecej ze wole zeby w ciagu tygodnia nie przyjezdzał tylko w weekendy ale on dalej robił swoje.
To był taki ciąg. Np. ciąg trzydniowych imprez ze ciągneły sie przez 3 dni i wtedy mnie miał gdzieś albo ciąg przyjezdzania do mnie ze przez 10 dni potrafił codziennie być u mnie. Jechał rano do domu i przyjezdzał wieczorem po pracy i tak codziennie. Zrozumiałabym impreze z kolegami raz na jakiś czas ale tego co robił nie zrozumiałam i nigdy bym nie zrozumiała. I dobrze o tym wiedział. Mówiłam mu że wole z nim nie być niż spedzac samotne niedziele i soboty.
35 2010-11-09 21:31:07 Ostatnio edytowany przez ala2233 (2010-11-09 21:38:06)
Witam. Ja myślę , że to jest syndrom tzw. ja jak to mówię " pieska". Najwyrazniej w ktoryms momencie związku ... prawdopodobnie było to juz dawno temu za bardzo pofolgowalas swojemu facetowi w pewnych kwestiach. To tak jak z psem ... jak go od małego nauczysz że spi z Tobą w łóżku to potem po roku nie wymagaj żeby nagle zaczął spać w swoim kojcu.
Facet Cię wyczuł już dawno ... jaki masz stopień tolerancji ... że pewne rzeczy jesteś w stanie przełknąć a pewnie Twoje działania w tych złych sytuacjach z reguły kończyly się na Twoim gderaniu do ucha po czym odpuszczałaś .. i facet sobie to wpoił, ze właściwie to jest śluzik i jakos to gderanie przezyje a i tak bedzie robił swoje. Myślę , że są marne szanse na poprawę z jego strony. No chyba , że jest szaleńczo w Tobie nadal zakochany. Wtedy ewentualnie mogłoby na niego zadziałać gdybyś zaczęła robić dokładnie to co on ... żeby go jota w jotę identycznie traktować. A ja to bym w stosunku do takiego dupka była na tyle wyrahowana żeby jeszcze dodatkowo dać mu parę razy do zrozumienia ... że jest mi potrzebny tylko do jednego ... a potem bym go kopnęła w d""pę.
Wg mnie to nie jest tak że ja go do tego przyzwyczaiłam, ale co do tego sie muszę zgodzić...
"Twoje działania w tych złych sytuacjach z reguły kończyly się na Twoim gderaniu do ucha po czym odpuszczałaś .. i facet sobie to wpoił, ze właściwie to jest śluzik i jakos to gderanie przezyje a i tak bedzie robił swoje." Bo było tak tłumaczyłam złościłam sie, denerwowałam, obiecywał swoje a pozniej mi przechodziło.
Po cześci to jest taki typ. Na początku związku było tak że pisał "jakie mam plany na sobote czy niedziele" i każdy weekend spedzał z kolegami ja z kolezankami, ale to były początki. I codziennie chodził do kolegów. Przyjezdzał tez raz w tyg do mnie max 2 razy. Pił duzo częsciej niz teraz, wiecej imprezował.
Pozniej sie to zmieniło częściej przyjezdzał, i tak co dwa tygodnie imprezował, z kolegami tez duzo mnie czasu zaczął spedzac w ciągu tygodnia to bardzo bardzo mało. Zdarzało mu sie jechac gdzies na dyskotekę więc ja zaczełam robić dokładnie to co on (to był moj sposob na niego) zawsze ja sie dowiedziałam ze nie przyjedzie wychodziłam z kolezankami, pozniej zaczał mi wypominać więc ustalilsliśmy ze wszedzie wychodzimy razem obiecał mi to. Może dąło to coś na max miesiąc... i chodzilismy wszedzie razem, wział mnie raz nad wode ze swoimi kolegami i z racji to że był pijany wróciłam do domu i wielce sie oburzył ze teraz bedzie sam wszedzie chodziłdlatego ze mnie wział a ja wróciłam do domu (!!!) i wtedy pierwszy raz po umowie pojechał znowu na dyskoteke z kolegami i bawił sie cały weekend.
I to był w sumie moj pierwszy sposób na niego że bede robiła to co on jak widac nic to nie dało.
Kolejny był taki że wtedy jak on gdzies szedł ja siedziałam w domu zeby mu pokazać ze ja potafie to dla niego zrobic... i tez to nic nie dało. Pozniej usalilismy ze kazdy weekend spedzamy razem nie dotzymał obietnicy raz, nie odzywałam sie do niego z dwa dni, nie dotrzymal obietnicy kolejny raz może 2,3,4 tez sie nie odzywałam ale w koncu przy kolejnym razie zerwałam z nim nie odzywałam sie kilka dni przepraszał napisał ze mnie przeprasza za wszystko co mi złego zrobił i ze zasługuje na kogos lepszego niz on itd... przełamał mnie tym bo NIGDY taki rzeczy nie pisał i nie spodziewałam sie ze cos takiego w ogole ten człowiek ma w głowie. Kolejna obietnica i kolejny powrót do siebie w tym czasie wyprosił ostatni miesiac szansy. Trzy weekendy przyjezdzał do mnie ale w nastepny juz nie... i tak jeszcze było może raz dwa tyg tmu kiedy znow obiecał az do tej soboty
Nie wiem czy któras z Was cos z tego zrozumie mam nadzieje ze za bardzo nie namieszałam, ale jak zaczełam pisać tak juz nie potrafiłam skonczyć ![]()