Witajcie otóz chcę się z wami podzielic moja historią jak człowiek z którym mam 2 dzieci (5 letni syn i półroczna córeczka) i byłam z nim przez 8 lat mnie potraktował, Miedzy nami nie było dobrze juz gdy zaszłam w ciaze w tamtym roku ale dalej zylismy ze sobą ja myślałam ze jak urodzę to wszystko bedzie jak dawniej. Praktycznie cała ciąze byłam sama a mój luby imprezował ,nawet na sylwestra sobie wyjechal i zostawil mnie w 5 miesiacu z dziecmi ( mam jeszcze córke 11 letnia z 1 małżeństwa ) ale jakos mu to podarowałam , gdy w kwietniu zaczełam rodzic to on nawet nie wiedzial bo od 2 dni go w domu nie bylo . Pojechalam sama do szpitala a dziecmi zajela sie sasiadka, na drugi dzien po porodzie przyszedł do mnie do szpitala jak sie dowiedział ze urodzilam i przepraszal jak zawsze a ja jak zwykle mu wybaczylam. I zmienił sie tak mi sie wydawało że jest dobrze między nami dopóki sie nie dowiedziałam w sierpniu ze on od paru miesięcy mnie zdradza , wyrzuciłam go z domu ale on przychodził i plakal i przepraszal jak zwykle a ja głupia znowu mu wybaczyłam . Postanowilismy ze wyjedziemy za granice , moja kolezanka załatwila mu prace i mieszkanie , ja załatwiłam mu pieniadze na wyjazd ,mial sie tam urzadzic i ja z dziecmi mielismy jechac do niego teraz w listopadzie , codziennie pisał meile i smsy jak kocha i teskni i ze kupił pierscionek zareczynowy, a ja mu wierzylam . Niestety zycie jest przewrotne tydzień temu dowiedziałam sie ze sciagnoł tam sobie swoja kochanke i to z nia bedzie mial te piękne zycie. Przez 3 dni płakałam ale ostatnio wstałam rano i powiedziałam sobie że to drań i łajdak i wiecej nie bede płakac , mam 3 wspaniałych dzieci dzieki którym wiem ze musze stanac na nogi , A on predzej czy pozniej zrozumie co nam zrobił , ja wierze w to ze za wszystko trzeba kiedys zapłacic, ale nigdy juz nikomu nie zaufam, wiem ze byłam głupia ze mu wierzyłam ale wiem tez ze kiedys sie podniose z tego i ten ból minie a on bedzie wtedy sam i bedzie plakal tak jak ja.
Podobne tematy
Tak, kiedyś wszystko co złe wyrządziliśmy komuś, obróci się wobec Nas.
Zyczę Ci dużo siły, i wewnętrznego spokoju.
Bedzie dobrze ![]()
Życzę Ci baaardzo dużo siły. Dzieci mu tego nie zapomną....
A swoją drogą to zastanawiam się jak głupia musi być tamta kobieta, skoro wie, że on Cię zostawił z trójką dzieci. Jakie zwichrowany musi mieć własny instynkt.
Pozdrawiam Serdecznie
nie mam słów na określenie kobiety zabierającej dzieciom ojca,
a Twoja historia jest bardzo smutna, szlak mnie trafia jak coś takiego czytam, ale prawdą jest , że zło i dobro powraca, nikt nie zbuduje szczęścia wyrządzając krzywdę innej osobie, on za to zapłaci, a Tobie Bóg wszystko wynagrodzi, zobaczysz że tak będzie, trzymaj się !
Jeśli w tak ważnej chwili jak narodziny dziecka nie było go przy Tobie to powiedzieć można o nim tylko jedno - ŁAJDAK.
Dobrze że otrząsnęłaś się po tym wszystkim co on zrobił, bo nie jest wart ANI JEDNEJ Twojej łzy.
Całe zło które wyrządził Tobie i dzieciom do niego wróci i to ze zdwojoną siłą .
Witaj aska31317.
Doskonale wiem co przeżywasz,choc ja zostałam z 1 dzieckiem...Wiesz...minął właśnie rok od kiedy WIEM,i wiem ,że z dziewuchą dla której mnie zostawił jest mu źle...choć taka to miała być miłość.Jest w tym dużo prawdy...że na cudzym nieszczęściu nie buduje się swojego szczęścia,bo to obraca się zawsze przeciwko.Ja już mam przykłady.Od niedawna widzę ,ze spadły mu klapeczki z oczu i widzi co stracił..U Ciebie tez pewnie tak będzie, tylko czy ja na Twoim miejscu bym chciała walczyc o takiego drania???Bo Twój przekroczył wszelkie granice.Pozbieraj się proszę,choc wiem ,ze to trudne.Spotykaj sie z przyjaciółmi..mi ich nie zabrakło kiedy było trzeba....i za to im wszystkim jestem ogromnie wdzięczna.Żyj w tej chwili tylko dla siebie i dzieci, Bóg dał Ci az 3
...bedziesz miała kiedyś silne wsparcie.Nie odzywaj sie do męża WCALE! Nie odpisuj.....nie dzwon...bedzie zaskoczony...i nie da mu to spokoju.Pamietaj ,ze faceci są istotami o innej konstrukcji..łzy na nich nie działają....tylko i wyłacznie siła kobiet które zostawili...życzę Ci wiec siły...martwię się tylko jak Ty sobie finansowo teraz poradzisz....pewnie nie pracujesz....Jeśli nie masz z kim pogadać..odezwij się do mnie na priv,powiem Ci jak ja przetrwałam ten rok...może w czymś Ci to pomoze.
Trzymaj się Słonko i głowa do góry...mimo wszystko jestes kobietą,pamietaj,a my kobiety jesteśmy baterią tego świata!
Witajcie też chciałabym podzielić się z wami swoją historią ,czuje potrzebe komuś o tym powiedzieć.Mam 30 lat a czuje sie jak bym miała z 70 jestem zmeczona już tym paskudnym życiem.Wciąż zadaje sobie pytania i nie potrafie na nie odpowiedzieć dlaczego ja.Zaczne od tego ze wychowywałam sie w rodzinie alkocholików czyli matka i ojczym (ojca nie mam jak sie okazało rok temu ten którego miałam tak naprawde nim nie był )W domu ciągle pijaństwo ,bićie i znecanie sie nademną (oprócz mnie było nas 6 dzieci ja najstarsza z nieformalnego związku z owym panem wyniuku czego jestem ja potem młodsza siostra również ojciec nieznany ale nie ten co mój i reszata rodzeństwa z ojczymem aktualnym mężem mojej matki.Sama jestem mamą 4 cudownych dzieci ale nie chciąłabym żeby mije dzieci miały takie samo zdanie o mnie co ja o swojej matce.Jako nastolatka marzyłam o domu pełnym miłości ,dzieciach cudownym mężu i na marzeniach sie skończyło.W wieku 17 lat zakochałam sie ,18 lat wyprowadziłam sie do niego ,a 19 urodziłam pierwsze dziecko .ON niby dorosły mezczyzna bo 10 lat starszy okazał sie takim wyrosnietym dzieckiem.Ciagle balował ,pił (jak sie poznalismy tez popijał ale jakos tego nie zauwarzałam albo nie chciałam widziec)odchodziło i do bicia .Zostawiał mnie z córką bez jedzenia na kilka dni po czym wracał i przepraszał , błagał na kolanach a ja głupia cieszyłam sie ze wrócił i wybaczałam wciąz to robie.Jak nie pił to był ok ,poprał posprzatał ugotował .Ale to nie trwało długo.Jak sie pije to sie traci prace potem mieszkanie i tak przez wiele lat.Odeszłam nie raz ale ciagle wracałam .22 lata drugie dziecko i wciąż te same obietnice .24 lata decyzja odchodze ostatecznie .Składam wniosek na mieszkanie (warunek albo wynajmę albo dom samotnej matki)na wynajecie mnie nie stać wybieram DSM i po 15 miesiącach dostaje wymażone mieszkanie i co robie pozwalam mu wrócić bo on tak bardzo mnie i dzieci kocha ze życ bez nas nie umi .Czesto sie wprowadzał iwyprowadzał i tak było ciągle .Dawałam mu czas na wyszalenie sie a sama zapomniałam o sobie nic tylko dzieci dom ....Wrócił mowiłam ostatni raz i koniec ...2007 trzecie dziecko , zamiana mieszkania na wieksze .On ciągle pije nie reaguje już na grożby i prożby ,jestem u kresu wyczerpania psychicznego brak checi do życi ale nie moge sie poddać mam 3 dzieci musze być silna dla nich .Nie wrócił z pracy znów pił nie wiele myśląc spakowałam jego żeczy i wyrzuciłam na śmietnik .Zadzwoniłam do niego i powiedziałam nie wracaj bo to już koniec .Dzwonił ,walił po drzwiach i co w odwecie za to mi zrobił zdradził mnie z koleżanką tłumacząc sie tym ze wyrzuciłam go z domu i nie miał gdzie iść a koleżanka taka sama jak on imprezowiczka .Bolało i wciąż boli .Jemu poświeciłam najlepsze lata swojego marnego życia w imię czego .2009 znów wybaczyłam, i pozwoliłam wrócić dla dzieci bo go potrzebowały i potrzebują .2010 kolejne dziecko i swiatełko w tunelu bo jest lepiej ..... na jak długo .ile jeszcze musze przejść żeby było dobrze co żle robie ze nic mi nie wychodzi......Jak mam dalej żyć coraz czeście dopadają mnie wspomnienia z całego mojego życia i niby wszystko idzie ku dobremu a ja czuje sie bardzo żle >Niewiem czy kocham bo tak patrząc na niego z boku to go nienawidzę za to co mi zrobił mi i naszym dzieciom bo one tak samo cierpiały jak ja ..
pewnie macie problem w rozumieniu tego co napisałam ,ja też sie już pogubiłam
9 2010-11-06 14:39:59 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2010-11-06 14:43:23)
ile jeszcze musze przejść żeby było dobrze co żle robie ze nic mi nie wychodzi......
Kochana, musisz przejść jeszcze tylko jedno - zostawić go na dobre. Pomyśl o sobie i dzieciakach. Wiesz, że przyczyną Twoich problemów jest Twoje dzieciństwo. A teraz fundujesz to samo swoim dzieciaczkom. Musisz odnaleźć w sobie siłę. Dla swojego dobra.
Rozumiemy Cie doskonale, poczytaj inne posty kobiet w podobnej sytuacji. Wejdź na stronę kobieceserca.pl, strony DDA. Tam znajdziesz wiele odpowiedzi na swoje wątpliwości. Nie jesteś sama!
Witam was serdecznie po raz drugi , ostatni raz byłam tu jakis czas temu dokładniew 2010 roku mineło troche i dosc sporo sie zmieniło w moim życiu.Od tego czasu nie wypowiadałam sie na forum ale byłam i jestem cały czas.A wiec dopisuje reszte histori co wydarzyło sie w moim życiu ....w końcu dojrzałam i nareszcie wiem ze żyje , chodz nie jest lekko ale wiem ze teraz juz tylko z górki bedzie.Uwolniłam sie od toksycznego związku który mnie zniszczył ,a dzień 8 marca 2012 był dniem dlamnie najszczesliwszym chyba w życiu,definitywnie ostatecznie rozstałam sie z ojcem swoich dzieci chodz nie było to łatwe bo tatus długo nie dawał za wygraną ale dałam rade i teraz powoli zbieram sie i układam sobie życie od nowa tak jak chce.Nie dla siebie dla najwspanialszej gromadki którą mam , dla nich wiem ze podołam i wytrwam chodzby nie wiem co sie działo nie poddam sie , z kazdym dniem jestem silniejsza .Musze .Załuje tylko ze tak pózno zrozumialam ale lepiej pózniej niz wcale.Jestem z siebie dumna , mam super prace , swoje mieszkanie,zdrowe dzieciaki i wielką ochote na zycie.Dużym wsparciem jest dla mnie forum ,zdałam sobie sprawe ze są ludzie w gorszych sytuacjach.Czasem powracam myslami do tego co było ...dobrze ze to tylko wspomnienia i z czasem zbledna a krzywda jaką wyrządził przestanie boleć .Pozdrawiam wszystkich serdecznie i trzymam kciuki za tych którzy są w takiej samej sytuacji co ja
Lubie takie szczęśliwe zakończenia
Gratuluje i pozdrawiam ![]()
Witaj aska31317.
Doskonale wiem co przeżywasz,choc ja zostałam z 1 dzieckiem...Wiesz...minął właśnie rok od kiedy WIEM,i wiem ,że z dziewuchą dla której mnie zostawił jest mu źle...choć taka to miała być miłość.Jest w tym dużo prawdy...że na cudzym nieszczęściu nie buduje się swojego szczęścia,bo to obraca się zawsze przeciwko.Ja już mam przykłady.Od niedawna widzę ,ze spadły mu klapeczki z oczu i widzi co stracił..U Ciebie tez pewnie tak będzie, tylko czy ja na Twoim miejscu bym chciała walczyc o takiego drania???Bo Twój przekroczył wszelkie granice.Pozbieraj się proszę,choc wiem ,ze to trudne.Spotykaj sie z przyjaciółmi..mi ich nie zabrakło kiedy było trzeba....i za to im wszystkim jestem ogromnie wdzięczna.Żyj w tej chwili tylko dla siebie i dzieci, Bóg dał Ci az 3...bedziesz miała kiedyś silne wsparcie.Nie odzywaj sie do męża WCALE! Nie odpisuj.....nie dzwon...bedzie zaskoczony...i nie da mu to spokoju.Pamietaj ,ze faceci są istotami o innej konstrukcji..łzy na nich nie działają....tylko i wyłacznie siła kobiet które zostawili...życzę Ci wiec siły...martwię się tylko jak Ty sobie finansowo teraz poradzisz....pewnie nie pracujesz....Jeśli nie masz z kim pogadać..odezwij się do mnie na priv,powiem Ci jak ja przetrwałam ten rok...może w czymś Ci to pomoze.
Trzymaj się Słonko i głowa do góry...mimo wszystko jestes kobietą,pamietaj,a my kobiety jesteśmy baterią tego świata!
Też tak myślę, że na cudzym nieszczęściu szczęścia się nie zbuduje. Mnie zostawił po 6 latach dla 13 lat młodszej, mam córkę, którą wychowywał ze mna przez 6 lat- był dla niej ojcem, a teraz nawet nie ma z nią kontaktu dranie
Dziękuje.Hm..długa droga jeszcze przedemną są marzenia do zrealizowania , a największym priorytetem jest wychować dzieci na wartościowych i wspanialych ludzi dać wykształcenie i wytrwać nie załamać bo czasem i tez sa takie chwile ale dzieci daja siłę a słowa wypowiadane przez nie są najcenniejsze i zostaja w pamieci kiedy wychodze do pracy KOCHAMY CIE MAMUŚ ,a jak wracam wita cie dwuletni szkrab zaspany i mówi o wróciłaś co mi kupiłas rozbrajające az chce sie życ .