witam wszystkie kobietki!
moj problem pewnie nie jest nowoscia na forum - rozstanie -
mojego ex chlopaka poznalam na uczelni rowno rok temu.. tzn to ja sie jemu spodobalam (bo on mi na poczatku nie) i podszed - i tak sie zaczelo, powoli i on mi sie zaczal podobac i po paru miesiacach zostalismy para..
pokochalam go bardzo, ale niektore jego zachowania bylo dosc dziwne tzn co jakies 2 tyg, wychodzila jakach blacha sprzeczka, ktora w jego oczach urastala do poziomu nie do opanowania i musial wyjsc z domu! po czym nieodzywal sie do mnie przez 2 - 3 dni (zero kontaktu) poczym wychodzilo - na poczatku z jego inicjatywy - ze wracalismy do siebie... tak bylo przez pare m -cy.. za kazdym razem przytym on wychpodzil z mojego domu.. raniac mnie przytym bardzo
po powrotach byla spowrotem wiela milosc przez pare dni, pozniej norma i znowu klutnia.... on bardzo chcial zebysmy zamieszkali razem, bo juz w tym wieku jestesmy itp.. mi sie szczerze do tego nie spieszylo.. i pomieszkalismy tak 1.5 w zgodzie - ale to tylko dla tego ze przez ten czas byl zalezny fin. - niepracowal- to byla sielanka zero klutni itp.
problem sie zaczol 2 dni temu - kiedy to znowu z powodu malej rzeczy on sie obrazil - na smierc i zycie - jak wrocil z uczelni probowalam z nim porozmawiac ale to nic nie dalo.. to powiedzaialam mu kilka niemilach slow w afekcie - ale i on nie pozostal mi dluzny.. dotrwalismy w milczeniu do nasteonego rana - kiedy to on powiedzial ze sie do innego pokoju przeprowadzi - bo taniej - ale w tym samym domu!!!
to ja niewytrzymalam i pozniej pow. mu to to bez sesu - ze niech sie lepiej wogole wyprowadzi - i ze mam dosc juz tego wszystkiego...
i wyprowadzil sie - kiedy wrocilam wieczorem do domu to juz go niebylo, pozabieral wszystkie rzeczy siesie wyniusl do kolegi! a ja jak wrocilam z to zobaczylam - pustka - napisalam do niego ze bardzo pusto bez niego - i czy jest pewien swojej decyzji.. on mi odp. zebysmy zostawili to jak jest 0 ze tym razem juz jest pewien i zebym sie lepiej nauka zajela!!! i to wszystko po roku znajomosci, planach itp. - ze to koniec!
tesknie za nim bardzo ale i sama niewiem co mam o tym myslec, moze mnie nie kocha? ale jeszcze noc przed klutnia zapewnial mnie ze kocha przytulajac sie cala noc! a teraz tak o odchodzi..
a co jesli bedzie chcial wrocic? co mam zrobic... boje sie tez samotnosci:/ mam juz 28 lat i troche boje sie ze nikogo juz nie znajde...
pomozcie! - co robic dalej??
G.