netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

31 odpowiedzi5 747 wyświetleńzałożony przez Alaa, 11.08.2016

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

1 Ostatnio edytowany przez Alaa (2016-08-11 21:20:05)

Temat: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Witam!
Jestem po prostu załamana, strasznie się pokłóciłam z mężem. Generalnie problem polega na tym, że mąż nie akcentuje tego, że nasza córka ma partnera starszego o prawie 20 lat. Ja stawiam sprawę tak: jeżeli ona jest szczęśliwa, i ten człowiek jest dla niej dobry, i dobrze im się razem żyje. To trzeba dać jej szanse żeby sobie ułożyła życie tak jak chce. Mąż zapomina że, sam jest ode mnie sporo starszy i jakoś mu to nie przeszkadza. Tyle, że on największe roszczenia ma do mnie. Oto niektóre, jakie podczas kłótni padły:

,,Nigdy nie miałaś czasu zająć się dziećmi''  ,,Dla Ciebie tylko kariera była ważna''

,,Twoja córka jest taką egoistką jak Ty'' ,,Ty wyszłaś za mnie bo chciałaś się wygodnie ustawić''

No w głowie się chłopu po przestawiało. Jak on może takie rzeczy mi mówić, po wszystkim co razem przeżyliśmy, strasznie mi jest przykro sad 

Nie chce żeby nikt wiedział o naszych problemach, więc chociaż tu się wyżalę.
Nie wiem w ogóle jak powinam zaregować na takie jeog słowa.

Co do kariery, owszem zawsze chciałam w życiu dojść do czegoś sama. Mieć dobrą pracę i stanowisko które mogłabym sobie zawdzięczać. Nie do końca się wszystko udało. Wielkiej błyskotliwej kariery nie zrobiłam oczywiście. Ale zawsze dążyłam do tego, żeby chociaż być w jakimś stopniu niezależna i mieć swoje pieniądze. On wie jak mi kiedyś było ciężko, ile musiałam się starać o wszystko o pracę żeby się utrzymać.
On siebie to rozumie. Ok jemu było ciężej, on pracuje ciężej, więcej. On daje więcej na utrzymanie domu, ale za to praktycznie jest zwolniony ze wszystkich obowiązków domowych. Przecież zakupy, pranie, sprzątnie samo się nie zrobi.

2

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Brak czasu dla dzieci, poświęcanie czasu na robienie kariery oraz wyjście za mąż, aby się ustawić to twierdzenia, które się wzajemnie wykluczają. Pan się chwyta tutaj brzytwy...
Co więcej Ty źle wychowałaś dzieci? A on co? Nie poczuwa się? To gdzie był, gdy Ty źle wychowywałaś dzieci? tongue

Jak zareagować? A wyśmiać nie można? Ewentualnie spojrzeć wymownie i herbaty sobie zaparzyć. A za złą żonę powinien dostać złego męża.
Jak ktoś wchodzi na wyżyny absurdu, to nie ma co się tam pchać, bo jeszcze wlezie na górę.

3

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Nawet to mi zarzucił, że Nasze dzieci wychowywała głównie opiekunka. Bo ja nie miałam czasu. No tylko dziwnym zbiegiem okoliczności, to ja zawsze biegałam na wywiadówki, jak dzieci coś przeskrobały to ja się tłumaczyłam, zawsze wiedziałam co u dzieci jak sobie radzą w szkole, jakich mają przyjaciół. On jest dobrym ojcem nie powiem, że nie. Ale zawsze wszelkie pretensje jak z dziećmi coś nie tak to on miał do mnie.

Jak zareagowałam: Najpierw sobie zarzucaliśmy różne rzeczy, i też mu powiedziałam, że nie jest święty, ale on się coraz bardziej denerwował. A ja się nie umiem aż tak bardzo kłócić. Więc zaczęłam płakać. On doskonale wie, że zrobił mi wielką przykrość. Zaraz po awanturze uciekłam płakać do sypialni.

4 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-08-11 22:17:29)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci
Alaa napisał/a:

Nawet to mi zarzucił, że Nasze dzieci wychowywała głównie opiekunka.

To trzeba było powiedzieć, żeby Tobie nie wytykał złego wychowania, bo Ty dzieci nie wychowywałaś wink tongue Niech sobie bidulek pomyśli swoim rozumkiem i wymyśli w końcu kto te dzieci wychował big_smile

Rozumiem, że jego słowa mogą Cię ranić i w konflikcie zaprawiona nie jesteś. Skoro nie jesteś, to postaraj się w niego nie wchodzić. Jak sprzeda Ci kolejny argument z kosmosu, co więcej zaprzeczający wcześniejszemu argumentowi, to spójrz jak na ufoludka (którym jest) i powiedz, że porozmawiasz, kiedy już:
a) ochłonie
b) będzie sam wiedział o co mu chodzi i do kogo kierować pretensje
c) przyjmie do wiadomości, że nie jego rolą jest wybieranie partnerów córce, a co więcej obwinianie żony za złe w jego opinii wybory córki.

Ogólnie wygląda na niereformowalnego typa, który zrobił sobie z Ciebie worek treningowy na który wywala wszystkie złe emocje. Skoro on się nie da zreformować, to zreformuj swój sposób postępowania z nim, a zwłaszcza, gdy dzieli się z Tobą swoimi mundrościami życiowymi. Nie wchodź w konflikt. Zrób komedię, bo jest się z czego śmiać. Albo ignoruj. W ten sposób straci swoją zabaweczkę - worek treningowy. Niech znajdzie sobie jakiś inny sposób na wyrzucenie z siebie kłębiących się emocji.

5

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Większość słów na pewno padła w złości, Twój mąż widocznie nie może pogodzić się z potencjalnym zięciem w takim wieku, widzi, że nie może wpłynąć na decyzje córki.

Porozmawiaj z nim, co go najbardziej martwi w wyborze córki, a później przedstawcie jej razem te argumenty. Niech wie, że ma w Tobie wsparcie i gracie w jednej drużynie, chcecie jak najlepiej dla swoich dzeci.

6

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci
Klio napisał/a:
Alaa napisał/a:

Nawet to mi zarzucił, że Nasze dzieci wychowywała głównie opiekunka.

To trzeba było powiedzieć, żeby Tobie nie wytykał złego wychowania, bo Ty dzieci nie wychowywałaś wink tongue Niech sobie bidulek pomyśli swoim rozumkiem i wymyśli w końcu kto te dzieci wychował big_smile

Rozumiem, że jego słowa mogą Cię ranić i w konflikcie zaprawiona nie jesteś. Skoro nie jesteś, to postaraj się w niego nie wchodzić. Jak sprzeda Ci kolejny argument z kosmosu, co więcej zaprzeczający wcześniejszemu argumentowi, to spójrz jak na ufoludka (którym jest) i powiedz, że porozmawiasz, kiedy już:
a) ochłonie
b) będzie sam wiedział o co mu chodzi i do kogo kierować pretensje
c) przyjmie do wiadomości, że nie jego rolą jest wybieranie partnerów córce, a co więcej obwinianie żony za złe w jego opinii wybory córki.

Ogólnie wygląda na niereformowalnego typa, który zrobił sobie z Ciebie worek treningowy na który wywala wszystkie złe emocje. Skoro on się nie da zreformować, to zreformuj swój sposób postępowania z nim, a zwłaszcza, gdy dzieli się z Tobą swoimi mundrościami życiowymi. Nie wchodź w konflikt. Zrób komedię, bo jest się z czego śmiać. Albo ignoruj. W ten sposób straci swoją zabaweczkę - worek treningowy. Niech znajdzie sobie jakiś inny sposób na wyrzucenie z siebie kłębiących się emocji.


W małżeństwie ludzie mają się wspierać, a nie kombinować jak ośmieszyć swojego męża, albo co gorsza ignorować to że ta druga osoba ma problem.

7

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

No to ją wsparł... Jak na mój gust wspiera ją tak zawsze, gdy sobie ze sobą nie radzi. Ona powinna go wesprzeć... Pewnie. Co, kto lubi. Od tego wsparcia na pewno zmądrzeje.

8

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Jeżeli jedna strona ma wątpliwości, nie może zaakceptować związku córki z 20 lat starszym facetem, no bo jest to sprawa dyskusyjna, przedstawia argumenty i swoje obawy, a druga strona tylko twierdzi, że jest spoko bo ważne ze teraz są szczęśliwi, to chyba mąż ma prawo czuć się bezsilny. A jak człowiek jest bezsilny to różne rzeczy mówi i nie zawsze to kontroluje.

Dałaś mężowi do zrozumienia, że przejmujesz się jego obawami?

9

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci
Lady Siggy napisał/a:

Jeżeli jedna strona ma wątpliwości, nie może zaakceptować związku córki z 20 lat starszym facetem, no bo jest to sprawa dyskusyjna, przedstawia argumenty i swoje obawy, a druga strona tylko twierdzi, że jest spoko bo ważne ze teraz są szczęśliwi, to chyba mąż ma prawo czuć się bezsilny. A jak człowiek jest bezsilny to różne rzeczy mówi i nie zawsze to kontroluje.

Zapędzasz się troszku w argumentacji...

Alaa napisał/a:

Ja stawiam sprawę tak: jeżeli ona jest szczęśliwa, i ten człowiek jest dla niej dobry, i dobrze im się razem żyje. To trzeba dać jej szanse żeby sobie ułożyła życie tak jak chce. Mąż zapomina że, sam jest ode mnie sporo starszy i jakoś mu to nie przeszkadza. Tyle, że on największe roszczenia ma do mnie.

Racjonalne wyjaśnienie stanowiska już było. Zabrakło refleksji i wrażliwości, ale nie po jej stronie. Teraz powinna misia wesprzeć. Pewnie. Skoro misio już siedzi na głowie, to niech siedzi i niech skacze.

10

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Powinnam takie zachowania ignorować. Ale jakoś nie potrafię być obojętna. Ale tak staram się nie eskalować konfliktu i czasem sama wychodzę zanim naprawdę powiemy sobie za dużo.

Ale staram się z nim dużo rozmawiać na spokojnie. Właściwie od tego się zaczęło, że przypomniałam mu, że między nami też jest różnica wieku i na początku z różnymi komentarzami się spotykaliśmy. A obawy się nie sprawdziły. Przecież jesteśmy razem, kochamy się.

Przyznaje, że kiedyś w rozmowie z córką mówiłam, że w życiu trzeba się tak kierować żeby nam było dobrze, ogólnie tak rozmawiałyśmy czasami o związkach, facetach. Mąż gdzieś coś usłyszał, źle zinterpretował no i masz.

Co męża najbardziej martwi w wyborze córki?
Ta różnica wieku, mu się nie podoba i wszelkie problemy z tym związane.
Ten mężczyzna z tego co wiem, już ma dziecko i to prawie dorosłe, córka już od dawna nam mówiła, że raczej nie chce mieć dzieci, może zmieni zdanie może nie. Ale to jej decyzja.
Zresztą z tego co mi wiadomo córka nie miała chłopaka do tej pory i to chyba pierwsza taka poważna miłość. Więc nie ma co wyciągać pochopnych wniosków.

11

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Jego reakcja więcej szkody narobi niż pożytku. Jak będzie bardzo bruździł, to córka może na zasadzie przekory wejść bardziej w ten związek, niżby chciała tongue
A czy to poważny związek, czy pola manewrowe, czas pokaże.
Tymczasem mąż ostrzy osikowe kołki i zamiast córce, albo partnerowi, to wbija je Tobie. Nie daj się. Rozmawiaj, ale tylko gdy w spokoju jest w stanie sklecić racjonalny argument. W przeciwnym razie nie ma o czym dyskutować, bo on tylko będzie wywalał na Ciebie emocje z którymi sobie nie radzi i wypluwał kolejne kwiatki, jak: "zła żona", "zła matka" bla, bla, bla...

12

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Wiek nie ma żadnego znaczenia jeśli są szczęśliwi.

13 Ostatnio edytowany przez Alaa (2016-08-12 08:15:04)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Ja też uważam, że w stosunku do dzieci my jako rodzice jesteśmy drużyną i powinniśmy mieć wspólnie wypracowane zdanie, owszem czasem się tak nie da. Ale na ile się da.
Córka to jedno. Mąż ogólnie ma do mnie pretensje o to, że mało czasu poświęcałam dla rodziny. Gdzie on był? No on w tym czasie pracował, jak mówi przecież ktoś musiał zarabiać. Dobrze zgodzę się z tym, umiem to docenić.
Ja przyznaje, że czasem z trudem odnajdywałam się w roli matki, żony, np. gotować do dziś się nie nauczyłam. Próbowałam panować nad domem i dziećmi, na tyle na ile umiałam, na tyle ile się udawało.
Oczywiście, przejmuje się obawami męża. I staram się wszystko z nim omówić. Jednak zauważam, że on ma jakieś swoje osobiste pretensje skierowane w moją stronę i to mnie niepokoi.

14

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Poznalas zdanie swoojego męza. Teraz oc

15 Ostatnio edytowany przez Jakubxxx (2016-08-12 09:04:28)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Zamiast normalnie porozmawiac kurczzowo trzymacie ssie swojej racji. Zadne nie chce zeozumiec drugiego. Maz zareagowal impulssywnie i sprawil Ci rzykrosc. Nie  byloby tego gdybyscie potrafili siebie wyslychac i porozzmawiac. Myslisz,ze corka caly czas bedzie szczesliwa? Jakie argumenty miala na to,ze jest w staaniee ssie zwiazac ze starszym mezczyzna? Myslisz,ze jest na tyle dojrzala? Co ona by zrobila gdyby maz powiedzial jej,ze jest z nim tylko dlatego bo chciala sie dobrze ustawic?

16

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Zgodnie z Regulaminem Forum problemy jednego związku opisujemy w jednym wątku, nawet jeśli dotyczą kolejnych problemów - to ułatwia udzielenie właściwej odpowiedź, a tym samym umożliwia uzyskanie lepszej pomocy. W związku z tym, że pojawiło się tu sporo odpowiedzi, wątku wyjątkowo nie będę zamykać, ale w przyszłości bardzo proszę o stosowanie się do tej zasady oraz zapoznanie z regulaminem.
Z pozdrowieniami, Olinka

17 Ostatnio edytowany przez Alaa (2016-08-12 14:02:01)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Ok powinnam opisać wszystko w jednym wątku. Wybaczcie zamieszanie. Wcześniejszy problem opisałam tu: http://www.netkobiety.pl/t97102.html

Czy ja myślę że córka będzie szczęśliwa? No nie wiem, trudno mi przewidzieć. Ale to jej życie. Oczywiście kiedy trzeba służę pomocą. Jak była nastolatką naprawdę dużo z nią przegadałam na różne tematy, opowiadałam jej o różnych historiach tych bez happy endu też, tak zwane uświadamianie, tematy tabu też poruszyłyśmy. Uważam, że dużo jej poświeciłam czasu i starałam się jak najlepiej ją przygotowywać do życia i do ewentualnych rozczarowań też. A reszta to praktyka.

18

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci
Alaa napisał/a:

(...) Nie wiem w ogóle jak powinam zaregować na takie jeog słowa. (...)

Wiesz dobrze, że nie chodzi tu ani o te słowa, ani o Twe wychowanie dzieci, ani wybory córki. To kolejna okazja do dokopania. Zamiast bronić się, udowadniać swe racje, okazywać swe zranienie, może warto wreszcie usiąść do rozmowy? Nie. Nie do wypominków, nie do wylewania żali, nie do oskarżeń, nie do udowadniania czegokolwiek, ale do rozmowy o was dwojgu, waszych marzeniach, waszych uczuciach (także tych nieprzyjemnych) oraz waszych planach. A w rozmowie, jak to w rozmowie, dla każdego jest czas na mówienie, ale też i na słuchanie i usłyszenie.
Pamiętacie jeszcze, jak się ze sobą rozmawia? Pamiętacie jeszcze, co was dwoje połączyło?

19 Ostatnio edytowany przez Alaa (2016-08-12 21:44:28)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Po jego słowach, jeszcze się zapytałam to czego ode mnie oczekuje. A on, że teraz to niczego, takie jest po prostu jego zdanie na ten temat. Na zasadzie, pytasz to odpowiadam.
Ale bardzo mnie te słowa wzburzyły.
Na spokojnie też próbujemy rozmawiać. Szczerze mówiąc ostatnio dał mi powody dla których zaczęłam się bać, że może będzie chciał odejść. Więc aż się bałam tych planów na przyszłość.
Ja doskonale pamiętam co na połączyło i dalej łączy, miłość. Chcieliśmy być razem, to była świadoma przemyślana decyzja. Przynajmniej z mojej strony.

20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-08-12 21:47:39)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Skoro łączy was miłość, to może pora na rozmowę o tym, co możecie razem zrobić, by żyło wam się lepiej we dwoje.

Nie znam kontekstu, ale pytanie 'Czego ode mnie oczekujesz?' brzmi jak prowokacja.


Edycja:
Jeśli chcesz uzdrowić waszą relację szukaj tego, co was łączy, nie tego, co dzieli.

21 Ostatnio edytowany przez Alaa (2016-08-12 22:15:43)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Wielokropku mąż zdecydowanie odpowiedziałby, że nic nie łączy ludzi bardziej od seksu. No to jest właśnie jego sposób na to żeby się pogodzić.

Mówisz, że pytanie czego oczekujesz brzmi jak prowokacja. No właśnie ja czasem zawalam sprawę, nie wiem w którym momencie emocje zaczynają brać górę. Chyba taką rzeczą która nas łączy jest to, że ja się nie umiem na niego długo gniewać, a on umie przeprosić.

Nie umiałam powstrzymać emocji. No bo to jest wkurzające. Mąż zawsze miał swoje hobby, swoich kumpli z którymi robił sobie wypady na różne sportowe imprezy mecze. Ja pretensji nie mam. Bo sama też sobie umiałam zaplanować wypady w wiele ciekawych miejsc, także pokrzywdzona się nie czuje. Ale uważam, że on nie ma prawa mi niczego wypominać.

22

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Jesteście oboje w trudnej sytuacji (przeczytałam poprzedni Twój wątek), w obojgu buzują niezbyt sympatyczne uczucia, każde z was inaczej usiłuje się ich, choć w części, pozbyć, macie zmniejszoną odporność i każde 'nie takie' zachowanie drugiej osoby traktujecie jak atak, zniewagę.

Faktycznie, niektórzy mają kłopot z powiedzeniem słowa 'przepraszam', ale czy ono naprawdę jest tak ważne? Nie jest ważniejszym zachowanie, po którym znając się od lat, można doskonale stwierdzić, że osoba zdaje sobie sprawę z tego, że przegięła?

Jeśli na propozycję przypomnienia sobie tego co was łączy odpowiadasz, że:

(...) ja się nie umiem na niego długo gniewać, a on umie przeprosić.

to albo jeszcze jesteś teraz na niego wściekła, albo kpisz.

23 Ostatnio edytowany przez Alaa (2016-08-12 22:31:01)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Pewnie jestem wściekła, smutna...
Między nami tak to czasem wygląda tak:  kłótnia...przeprosiny (wręcz miesiąc miodowy)...i powtórka z rozrywki.
Kiedyś tak nie było bo dzieci były małe, nie chcieliśmy się przy nich kłócić, i w ogóle niektóre rzeczy trzeba było przemilczeć.

Zaczynam się zastanawiać czy to może czas żeby iść na terapie małżeńską bo sami sobie nie damy rady.

24 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-08-12 22:45:50)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Jeśli jesteś wściekła, to wywal ją (byle nie przy ludziach i na ludziach, chyba że ktoś zgodzi się być Twym workiem treningowym) i dopiero wtedy rozpoczynaj rozmowę z mężem. Jeśli jesteś smutna, to wypłacz się poza jego i innych wzrokiem.

Smutkiem i łzami też nie nawiążesz rozmowy. Na mężczyzn, zwłaszcza gdy oni przynajmniej w części są powodem tych łez, płacz działa jak płachta na byka. Te łzy to taki bezsłowny komunikat 'popatrz, do czego mnie doprowadziłeś', to operacja bez znieczulenia prowadzona przez kobiety na otwartym sercu. To też jeden ze sposobów kobiet na dokopanie mężowi w sposób wyjątkowo perfidny, bo w białych rękawiczkach.

25

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Tak najwyraźniej będę musiała zrobić. Przyznam, nie jest to powód do dumy ale nie raz, nie dwa to był właśnie mój sposób żeby płaczem coś zdziałać, i naprawdę nie robiłam tego celowo. On wtedy moment się wycofywał z kłótni. Teraz nie chce go do siebie całkiem zniechęcić. Czasem sobie sprawy nie zdawałam z mojego zachowania że robię tym krzywdę nam obydwoje.

26 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-08-12 22:55:04)

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Kogo chcesz oszukać? Siebie? Mnie? big_smile
Jeśli płacz był Twym sposobem na załatwienie czegoś, to jest to manipulacja. Konia z rzędem temu, kto uzna, że nie jest to działanie celowe, świadome.

Kochasz go? Chcesz z nim być? To zastanów się, jak wspólnie macie wybrnąć z tej całej sytuacji. Terapia w waszym wypadku, moim zdaniem, potrzebną nie jest, wystarczy że choć jedno z was zakończy udowadnianie swych racji i spojrzy na drugie przyjaźnie.

27

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Z tego co wiadomo dziecko ma matke i ojca... wiec mogl jednak wychować lepiej:).

Często słyszałam ze kobiety wybierają partnerow podobnych do swoich ojcow..moze jednak jest w tym jakas prawda. Moze z czasem zaakceptuje jej wybor.. ale jezeli córka jest szczesliwa to powinien cieszy się jej szczesciem..

28

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Ja nie chce być dla niego wredna. Bo gdybym była to przekazałabym córce to co on mówi. Ale nie chce żeby myślała, że się przez nią kłócimy. Bo przecież tak nie jest.
Gdybym nie pilnowała swoich racji już dawno wszedł by mi na głowę i nic bym do powiedzenia nie miała. A ja się tak nie zgadzam.
Albo często słyszę od niego: ,,co ty byś bez mnie zrobiła''. No fakt, że byłoby mi dużo ciężej pod każdym względem. Ale to brzmi jakby mi wypominał.
Albo dzwonię do niego bo sobie nie mogę poradzić z pewną rzeczą, Tak to powiedział, że zaraz będzie, ale się nie rozłączył dobrze i do współtowarzyszy wytłumaczył, ,,muszę tam pojechać, bo ta sierota sobie nie poradzi sama''.
Albo jak mu się nie podoba jak coś robię, nie po jego myśli, to staje obok, sapie, wzdycha, cmoka. Aż nie wytrzymuje i się pytam w czym problem.
Niby to nie są jakieś straszne rzeczy, ale wkurzajcie i przykre.

29

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

To, co opisujesz jest zwykłym brakiem szacunku i lojalności wobec Ciebie. Pokazuje znaczną nierównowagę w waszym związku, a dla mnie byłby to już rozkład.
Na jego wyskoki znalazłaś sposób: płacz, manipulację i wywoływanie winy. Może i na krótką metę coś udało Ci się tym ugrać. Bycie „ofiarą” ma jednak swoje ciemne strony. Jedną z najważniejszych jest to, że „ofiara” nie wzbudza u swojego „kata” szacunku. Wzbudza poczucie winy, irytację, ale nie szacunek.
To, jak zachowywałaś się w czasie waszego rozstania, biegając za nim i nachodząc go w pracy również nie przywołuje na myśl osoby, która zna swoją wartość i która potrafi być równorzędną partnerką.
To jaką macie teraz dynamikę w związku jest konsekwencją wieloletnich wyborów zarówno jego, jak i i Twoich. Skoro, jak piszesz, rola „ofiary” ma w Twoich oczach swoje profity, to tak naprawdę nie da się uzdrowić sytuacji, bo nie potrafisz zacząć od siebie, a co dopiero zrobić cokolwiek z jego postępowaniem i stosunkiem do Ciebie.

30

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Zgadzam się z Klio, Alaa przez całe lata godziła się na rolę "bo ja jestem taka mala" i teraz trudno jej będzie zmienić swoją pozycję.
Myślę, że jej mąż ma dużą potrzebę dominacji i poczucia bycia (chyba trochę po polskiemu smile) samcem alfa.
M. in świadczy o tym tego typu komentarz:

Alaa napisał/a:

,,muszę tam pojechać, bo ta sierota sobie nie poradzi sama''.

Być może w jego pojęciu to dowód miłości?
Nie na darmo "wziął sobie" kobietę znacznie od siebie młodszą. "Wychowywał ją" przez całe lata, a teraz zbiera tego plony, to on rządzi i dzieli.
Wszelkie protesty i łzy traktuje jak zwykłe babskie fanaberie i bierze Alę na przeczekanie.

Klio napisał/a:

To, jak zachowywałaś się w czasie waszego rozstania, biegając za nim i nachodząc go w pracy również nie przywołuje na myśl osoby, która zna swoją wartość i która potrafi być równorzędną partnerką.


To prawda, obawiam się jednak, że mąż Ali partnerstwa nie bierze pod uwagę, przecież to on jest samcem.
Ala nie bierze pod uwagę rozstania, więc co jej pozostaje?
Zainwestowanie w siebie i swoje potrzeby, dystans wobec męża, czasami celna riposta lub krótki komentarz, a czasem puszczenie mimo uszu jego pretensji, nie granie łzami, nie stawianie go w centrum wszechświata.
Nie wiadomo tylko jak mąż Ali odbierze sytuację, gdy jego "sierota" zacznie zmieniać się w pewną siebie, niezależną, z lekka olewającą go żonę.

31

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Taka silna i niezależna Ala to taka której nigdy nie było. I to przyznaje, że to moja wina, i trochę wygodnictwo. Nigdy nie miałam w sobie na tyle samozaparcia, żeby głośno zajadle prezentować swoje zdanie, ale nie rezygnowałam z siebie. Po prostu robiłam to sposobem. Tak żeby osiągnąć cel i nie wkurzyć męża. Mówmy prawdę odkąd pojawiły się dzieci byłam od niego zależna. Na nic mi nie brakowało. W zamian za to niektóre rzeczy musiałam przemilczeć. No taka prawda. Nie żałuje tego, nie mam poczucia, że zmarnowałam sobie życie. Nawet mam jakąś satysfakcje, że dzieci wychowywały się w pełnej rodzinie, miały szczęśliwe dzieciństwo. Może zbyt pobłażliwa dla siebie jestem, ale nie uważam, że nasza córka z powodu braków w dzieciństwie takiego partnera wybrała.
Mimo wszystko gdybym jeszcze raz wybierała wyszłabym za niego za mąż. I często mu to powtarzam. Ja się ostatnimi czasy niedoceniona czuje, jako kobieta, żona. Więc rzeczywiście chyba pozostaje mi samej zainwestować w siebie i swoje potrzeby.

32

Odp: Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Witam Was!
tJakoś tak mnie wzięło na wspominanie.
Myślałam ostatnio o córce i tej różnicy wieku między nią i jej partnerem. A różnicą wieku między mną, a moim mężem. Niewątpliwie to, że był starszy miało swoje dobre strony, ale też to mnie trochę zgubiło, pozwoliłam się zdominować, to ja się dopasowałam życie do jego życia.
Zasadnicza różnica była od początku. On był już na takim etapie, że poważnie myślał o założeniu rodziny, a ja byłam na całkiem innym etapie.
Ja  raczej nie chciałam mieć dzieci, uważałam, że nie nadaje się na matkę. Myślałam, że mi się to zmieni, że jak wyjdę za mąż to poczuje instynkt macierzyński. A tu nic, a nic. Zdecydowałam się, bo mąż, rodzina, znajomi....czułam się pod ogromną presją.
Cierpiałam na depresje poporodową, nie potrafiłam zająć się własnym dzieckiem, nie lubiłam z nim przebywać. Ciągle zamykałam się łazience i płakałam.
Mąż chyba był mną, a raczej moim zachowaniem bardzo rozczarowany. Chociaż ja się temu dziwię bo ja mu wcześniej powtarzałam, że ja naprawdę nie widzę się w roli matki. I pamiętam jego słowa ,,skąd możesz to wiedzieć skoro to będzie twoje pierwsze dziecko'' ,,poradzimy sobie''.
W każdym razie było na tyle źle, że wstydziliśmy się przyznać nawet rodzicom, jak to u nas jest. Bo z zewnątrz wszystko wyglądało wzorowo. I wszyscy powtarzali, że tylko nam dziecka brakuje do pełni szczęścia. Najęliśmy opiekunkę, przy czym mąż dawał mi do zrozumienia, że w kwestii zajmowania się dzieckiem bardziej ufa obcej osobie. Chociaż ja się starałam jakoś wejść w to macierzyństwo, oswoić się z nowymi obowiązkami, polubić rolę matki. Zgodziłam się nawet na drugie dziecko. Wydawało mi się, że jak będzie dwoje w podobnym wieku to się sobą zajmą, będą się dogadywać, razem bawić. A ja jakoś spróbuje być szczęśliwa, jak nie dla siebie, to chociaż dla męża i dzieci. Co prawda, im bardziej dzieci były starsze tym jakoś było lżej, być może pogodziłam ze wszystkim. Pracowałam nad sobą, starałam się na tyle ile mogłam być dobra matką, wspierałam dzieci, tłumaczyłam, że rodzina jest najważniejsza. Wydawało mi się, że mąż w pełni zaakceptował mnie i to jaka jestem.  A teraz pojawiła się kobieta która go zauroczyła wręcz, czasem mam wrażenie, że on żałuje że to z nią się nie ożenił, czuje się jak odrzucona ,,stara'' żona sad

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Mąż mi zarzuca, że jestem złą żoną i źle wychowałam Nasze dzieci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026