netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Sytuacja "bez wyjścia"

27 odpowiedzi3 837 wyświetleńzałożony przez samotnaMama, 04.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sytuacja "bez wyjścia"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Sytuacja "bez wyjścia"

Cześć wszystkim ja tu jestem nowa:)
Chyba się zalogowałam bo potrzebuje komuś powiedzieć co we mnie siedzi a... nie mam komu, albo wstydzę się mówić moim bliskim jak mi źle!;(

Po skrócie....Jestem z moim facetem 2 lata, mamy wspaniałą córeczkę 8miesięczną jest naszym oczkiem w głowie.
Ale czuje w sobie....że jestem z NIM tylko dlatego że jest Ona:(

Tak strasznie nie odpowiada mi nasz związek, nie dogadujemy się zupełnie, mamy tak strasznie różne charaktery, nie potrafimy ze sobą w ogóle rozmawiać:(
On stał się jak zimny kamień, nie ma w nim PRAWIE  w ogóle czułości....sex=przeżytek.

żyjemy razem, ale obok, niby wszystko jest dobrze...ale wcale nie.
Czuję się strasznie nieszczęśliwa przy nim. Ale czuję że nie moge odejść, że nie powinnam, nie chce zabierać mojej córce tak wspaniałego taty;(

Jest mi tak smtno...tak bardzo potrzebuję mężczyzny od którego będę czuć Miłość;(

Przecież jesteśmy tak krótko ze sobą, całe życie przed nami, będzie jeszcze gorzej, czy może się dotrzemy??

2

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Witaj, co prawda nie mam podobnych doświadczeń, ale przykłady moich znajomych oraz sam zdrowy rozsądek podpowiada mi, że to nie ma sensu...

Przede wszystkim nie powinnaś wcale myśleć, że rozstanie z tym facetem to odebranie ojca dziecku. Przecież tego nic nie zmieni, i jeśli jest takim ojcem jak mówisz, to kontakt z córką nie powinien ulec diametralnym zmianom. To jest także bardzo krzywdzące w stosunku do Ciebie samej. Masz prawo do szczęścia, choć z pewnością opierasz się na stereotypie, że liczy się przede wszystkim dziecko. Owszem, rodzina jest dla dziecka ważna, ale myślę, że ważniejsza jest atmosfera i relacja między rodzicami. Jesli jest zdrowa, wówczas przynosi korzyści.

Przemyśl to i zastanów się, czy aby tkwiąc w tym co nie daje Ci szczęścia, robisz lepiej.

Nie wiem, czy między wami to kwestia "docierania się", bo to chyba dotyczy ludzi, którzy darzą się uczuciem, a praca nad charakterem jest wyrazem walki, czy troski o wspólny związek. Ty nie czujesz się kochana. Tu jednak zastanawiam się, czy on Cię nie kocha faktycznie. Z jakich powodów zdecydowaliście się zatem na związek? I czy to związek formalny?

3

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Nie jesteśmy po ślubie.
Na początku było między nami super.
Ale mam wrażenie że za szybko się skończyło.
Mnie bardzo zależy na rodzinie, ja chce żeby nam się udało, ale on w ogóle nie chce ze mną rozmawiać.
okropnie się czuje czasmi:(

4

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

samotnaMama - powiem ci tak piszesz że On jest zimny nie czuły i zastanawiasz się czy cię kocha - może on po prostu nie potrafi poradzić sobie z tym jak teraz wygląda wasze życie - dziecko bardzo dużo zmienia w rodzicach nawet w ich stosunkach do siebie. Czy szybko się skończyła "wasza bajka" z własnego doświadczenia wiem że raczej nie, przeważnie po przyjściu dziecka na świat kończy się bajka a zaczyna dorosłe odpowiedzialne życie. Myślę że nie jest tak źle jak to piszesz po prostu nadmiar obowiązków przy dziecku, prowadzenie domu jakieś inne problemy... powodują że zaczynasz tęsknić za tą właśnie bajką i to naturalne
Myślę że powinnaś potrozmawiać ze swoim M - nie czekając czy on ma na to ochotę czy nie, bądź szczera i powiedz wszystko tak jak czujesz - jeśli jest tak że i on trochę pogubił się w nowej sytuacji to wspólnymi siłami uda się wam po mału wszystko poukładać i nie zniechęcaj się nawet jak on ci powie "że wydaje ci się, albo że według nieego nic się nie dzieje". Może po kolejnej rozmowie coś do niego dotrze.
Szkoda rozbijać rodzinę (bo nią jesteście nawet jak nie macie ślubu) dlatego że trochę się pogubiliście w nowej sytuacji.
Powodzenia.

5

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Mimo wszystko myślę, że to dla Ciebie lepiej, bo unikniesz spraw związanych z rozwodem. Sama wiesz na pewno, że związek to nie jest uczucie, to relacja. Jeśli już próbowałaś, i czujesz, że wyczerpałaś środki porozumienia ze swoim facetem w kwestii Waszego związku, to podejmij z nim konstruktywną rozmowę dotyczącą opieki nad dzieckiem. Sama przecież czujesz, że związek trwa (choć czy można tak powiedzieć?) ze względu na dziecko. To nie wystarczy. Nie powiedziałaś ile masz lat, ale z pewnością jesteś kobietą młodą, która ma szanse ułożyć sobie życie. To nie jest łatwe, przynosi ból i cierpienie, ale w dłuższej perspektywie, kiedy już rany się zagoją odetchniesz pełną piersią. Twoje dziecko będzie miało i mamę i tatę - tego nic nie zmieni. A Ty być może także kochającego faceta przy boku. Dla szczęścia warto ryzykować. Rozważ to. Tym bardziej, że to nie jest dla dziecka żadna krzywda.

6

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

november - z całym szacunkiem nie zgodzę się ze stwierdzeniem "Tym bardziej, że to nie jest dla dziecka żadna krzywda." (nie wiem czy masz dziecko, ja tak) i wiesz mi dziś dal 8 miesięcznego bobasa nie ma to aż takiego znaczenia (choć i ono będzie odczuwać brak codziennego kontaktu z ojcem - jeśli się rozstaną) a po latach będzie to duży problem i krzywda że jego rodzice nie są razem - tym bardziej że nie ma tu mowy o alkoholiźmie czy maltretowaniu. Dzieci zawsze chcą mieć księżkową rodzinę - tak już jest.

7

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Mnie się wydaje że nie należy z nikim być ze względu na dziecko. Dziecko to nie pretekst do żądnego związku.

pomyśl w ten sposób że owszem dziecko jest najważniejsze w twoim życiu powinno mieć ojca i to bez wątpienia. Ale on może być wspaniałym ojcem mimo że się rozstaniecie.

Dziecko kiedyś dorośnie założy swoją rodzinę itp. a Ty zostaniesz z partnerem z którym nie jesteś szczęśliwa albo być może już nie będziecie razem a Ty zostaniesz sama.

8

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"
atinasarz napisał/a:

november - z całym szacunkiem nie zgodzę się ze stwierdzeniem "Tym bardziej, że to nie jest dla dziecka żadna krzywda." (nie wiem czy masz dziecko, ja tak) i wiesz mi dziś dal 8 miesięcznego bobasa nie ma to aż takiego znaczenia (choć i ono będzie odczuwać brak codziennego kontaktu z ojcem - jeśli się rozstaną) a po latach będzie to duży problem i krzywda że jego rodzice nie są razem - tym bardziej że nie ma tu mowy o alkoholiźmie czy maltretowaniu. Dzieci zawsze chcą mieć księżkową rodzinę - tak już jest.

No ok, masz także rację, i to nie podlega wątpliwości. Nie mam dziecka, ale mimo wszystko potrafię wyławiać z życia różne fakty. Moim zdaniem ważniejsza jest zdrowa i dobra relacja miedzy rodzicami, niż to, czy są razem - tym bardziej, że to tylko pozory. Dziecko, nawet takie najmniejsze doskonale wyczuwa nastoje panujące w otoczeniu i odczuwa bardzo silną więź z matką - w tym wypadku nieszczęśliwą. Dzieci są oczywiście małymi egoistami, ale także wykazują ogromną empatię. Poza tym dlaczego zakładasz, że nie będąc razem nie da się wspólnie wychowywać dziecka? Jest to trudniejsze, ale tylko od woli i rozumu rodziców zależy to czy podejdą do sprawy odpowiedzialnie i z myślą o długoterminowej przyszłości dziecka. Sunset napisała, że nie można być z nikim ze względu na dziecko. Sądzę dokładnie tak samo. Oczywiście miałaś rację mówiąc wcześniej, iż być może obydwojgu rodzicom gdzieś po drodze zagubiły się te emocje, które łączyły ich wcześniej, że wpadli w wir typowego życia. Faktycznie nie pomyślałam o tym, ale sadziłam też, że skoro SamotnaMama zdecydowała się na szukanie pomocy na forum, to znaczy, że podjęła już próby rozmowy, bo niestety ale samo "powiedzenie co się czuje" nie wystarczy do tego, by druga strona w ogóle usłyszała to co zostało powiedziane.

Może źle się wyraziłam, bo wiadomo, że dziecko wychowywane przez jednego rodzica w jakiś sposób będzie miało gorzej, ale sądzę, że to i tak jest lepsze, niż obserwowanie martwej relacji, braku bliskości, czułości... A ojciec, skoro jest dobrym ojcem, nadal taki będzie.

9

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

november coś mi se wydaje ze jak w twoim związku powieje rutyna to zaraz szukasz innego

samotnaMama Zastanów się nad takim zdaniem głęboko i na chłodno

"Chcesz zmienić świat - zacznij od siebie"

i jeszcze jedno

" cokolwiek robisz - zrób to odwrotnie"


pomyśl spokojnie czy nie wychodzi na to, że wszystko można zrobić tylko trzeba zacząć od siebie?

Poproś go o 10 minut rozmowy
zapytaj się co możesz zrobić dla niego żeby być lepszą, bo widzisz ze coś nie gra.
I napisz nam co ci odpowie.

10

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Dziękuje wszystkim bardzo za wszystko co piszecie.
Postaram się z nim dziś porozmawiać.
Morfeusz73 zgadzam się...ja się chcę zmienić!też chce być lepsza...;)
Nie chce rozwalać rodziny, bo wierzę że może być lepiej, pomimo iż teraz jest nam ciężko!
napisze co i jak jutro....:)3majcie kciuki żeby chociaż chciał ze mną pogadać!
smile

11 Ostatnio edytowany przez november (2010-11-04 23:43:39)

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"
morfeusz73 napisał/a:

november coś mi se wydaje ze jak w twoim związku powieje rutyna to zaraz szukasz innego

Wyciągasz bardzo mylne i pochopne wnioski. Być może nie przeczytałeś, lub nie rozumiesz moich postów.

Poza tym jak dla mnie kiedy jedno z drugim nie rozmawia, to już dużo za daleko niż rutyna.
Oczywiście życzę autorce aby sprawa przybrała pozytywny obrót.

12

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Samotnamama-no i jak?była rozmowa?mam nadzieję,że uda wam się jakoś "naprawić"wasz związek.

Ja myślę,że może on podobnie jak ty się pogubił w tym wszystkim.Wnioskuję,że nie jesteście długo razem.Dziecko szybko się pojawiło,a nowa sytuacja,nowy człowiek  w waszym życiu i mnóstwo obowiązków bardzo zmienia życie.Nie jest łatwo wszystkiemu podołać.Musicie się starać oboje i nie zapominać w tym wszystkim,że jesteście kobietą  i męszczyzną,a nie tylko rodzicami,bo będziecie żyć obok siebie,a ie razem.

Wiem,że dziecko wyczuwa złe relacje między rodzicami,ale też odczuje nagły brak ojca.Warto dla was i dla dziecka starać się dogadać i zrobić wszystko,żeby było wam dobrze,ale nie warto ze względu na dziecko tkwić w chorym związku i się szarpać,bo to żadnemu z was nie zrobi dobrze.

Wierzę,że to chwilowy kryzys i się jakoś porozumiecie.Warzna jest chęć w was obu.Czekam na relacje.

13

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

november nie poznam cię po kilku postach Beczkę soli musielibyśmy zjeść a i tak nie znał bym cie.
Jeśli jest związek który był piękny na początku a później zamiast siedzieć wzdychać do siebie patrząc w gwiazdy musimy iść spać bo jutro do pracy trzeba iść żeby na kawałek chleba z masłem zarobić.
Zaczynamy się męczyć nudzić tym co codzienne w końcu partner należy do codziennych obowiązków jak kierownik w pracy trzeba z nim chwile porozmawiać żeby wiedzieć jakie obowiązki jeszcze mam do zrobienia.
Co zrobisz gdy do tego dojdzie w twoim życiu uciekniesz do innego żeby leżąc i patrzeć w niebo mażąc o niebieskich migdałach.
Jak długo można uciekać.
november za jakiś czas zmieni się coś w twoim życiu nie wiemy jeszcze coś i zobaczysz ze się coś zmieniło. Ze na te same pytania odpowiadasz inaczej. Że z doświadczeniami jakie masz już nie jesteś taka pewna odpowiedzi.

Czasem tak łatwo nam powiedzieć uciekaj z tego związku to nie mam sensu. A trudniej nachylić się i pomóc coś naprawić.
Są razem bo się kiedyś kochali

14

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

samotnaMama - ja też jestem ciekawa twojej rozmowy z partnerem, bo w tej sytuacji powinniście naprawdę szczerze porozmawiać, dlaczego on taki jest, dlaczego tak sie zachowuje, czego oczekuje od ciebie, od waszego związku itd. Najpier rozmowa a potem decyzja, bo ja nie widze przyszłości dla was jeśli on też nie zacznie w jakiś sposób sie starać. Jeżeli mam kryzys w związku to rozmawiam z mężem, pytam wprost o co chodzi, czy ja coś robie nie tak?, a może obydwoje robimy coś co żadnego z nas sie nie podoba ale nie mamy odwagi sie do tego przyznać?? u mnie jeśli zdarzy sie taka sytuacja, rozmowa daje nam bardzo dużo. Ja jestem osobą bardzo wybuchową, wrażliwą, często reaguje płaczem co denerwuje mojego męża ale mnie to uspokaja, najpierw mowie to co myśle ale poźniej potrzebuje paru dni by to dobrze przemyśleć i bywa tak że przyznaje że w tej konkretnej sprawie nie miałam akurat racji.
Nigdy nie miałam takiego problemu jaki masz ty, że mąż jest obojętny, nie czuje miłości, czułości od niego. Na każdym kroku to czuje, nawet jak sie pokłócimy....to minie kilka minut i wystarczy ze popatrzymy na siebie i już nam sie buźki cieszą i jedno lgnie do drugiego...
Jeżeli rozmowa wam nie pomoże to nie wiem czy jest sens walczyć...może lepiej sie rozstać??

15

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"
morfeusz73 napisał/a:

november nie poznam cię po kilku postach Beczkę soli musielibyśmy zjeść a i tak nie znał bym cie.
Jeśli jest związek który był piękny na początku a później zamiast siedzieć wzdychać do siebie patrząc w gwiazdy musimy iść spać bo jutro do pracy trzeba iść żeby na kawałek chleba z masłem zarobić.
Zaczynamy się męczyć nudzić tym co codzienne w końcu partner należy do codziennych obowiązków jak kierownik w pracy trzeba z nim chwile porozmawiać żeby wiedzieć jakie obowiązki jeszcze mam do zrobienia.
Co zrobisz gdy do tego dojdzie w twoim życiu uciekniesz do innego żeby leżąc i patrzeć w niebo mażąc o niebieskich migdałach.
Jak długo można uciekać.
november za jakiś czas zmieni się coś w twoim życiu nie wiemy jeszcze coś i zobaczysz ze się coś zmieniło. Ze na te same pytania odpowiadasz inaczej. Że z doświadczeniami jakie masz już nie jesteś taka pewna odpowiedzi.

Czasem tak łatwo nam powiedzieć uciekaj z tego związku to nie mam sensu. A trudniej nachylić się i pomóc coś naprawić.
Są razem bo się kiedyś kochali

Nie będę się ani tłumaczyć, ani powtarzać. Jasne, że doświadczenia zmieniają, jednak nie możesz przecież nawet podejrzewać czym podyktowane jest moje stanowisko.
Nie wiesz, jakie miałam związki, ile trwały i dlaczego się rozpadały.

Oczywiście, że rozmowa jest podstawą, ale to chyba nie jest aż takie dziwne, że mam prawo wnioskować, że w tej sytuacji było już wiele prób rozmów? Czy nie? Czy kiedy pojawi się problem to najpierw się rozmawia czy pyta na forum? No chyba to pierwsze. Stąd, jeśli nie ma drogi do porozumienia, to trudno o cokolwiek innego. Oczywiście trudno, nie znaczy, że nie warto, ale nigdy nic na siłę. To mówiłam.

16 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2010-11-05 11:18:48)

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

november - widzisz wracając do kwesti dzieci powiem ci tak w moim 13 letnim małżeństwie były chwile kryzysów (naprawde poważnych) ostatni miał miejsce 5 miesięcy temu mój syn ma 13 lat dużo rozumie, dużo widział i czuł co się dzieje między jego rodzicami - i wiesz mimo że rozmoway były spokojne (wstępna decyzja o rozstaniu) utwierdzanie go że mimo to dla niego nic się nie zmieni - uczuciowo, ekonomicznie, czy kontakty z ojcem to mimo że mówił że rozumie to widziałam po jego drżących ustach, wzroku i zachowaniu po takiej rozmowie że nie chce żebyśmy się rozstali (mimo że widział nasze pzrygnębienie, długie rozmowy, moje łzy) i według tego powinien stwierdzić że lepiej dla niego będzie gdy będziemy osobno szczęśliwi - a jednak tak nie bylo. Dzieci chcą mieć mamę i tatę razem w domu do którego wraca ze szkoły- zawsze może pogadać, pokłucić się z ojcem itd... a nie czekać na jego wizyty. Ja tak to czuję i dlatego zawsze radzę podejmować próby odbudowy związku - tym bardziej że jak napisałam wcześniej mam wrażenie że naszą autorkę i jej M przytłoczyła codziennośc a nie np. zdrada, alkohol, czy przemoc.

17

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Rozmowa się odbyła....oczywiście na początku było trudno.
On wgapiony w komputer....pytam się czy możemy porozmawiać....on: "no"....i dalej w kompa.
Więc zaczęłam ... że się martwię że co raz bardziej się od siebie oddalamy, że uważam że jest źle między nami itp. On: cisza i dalej komp. Po moich naleganiach w końcu się odezwał: "Ale ja nie wiem co Ci mam powiedzieć"
Więc opanowując nerwy zaczęłam spokojnie mu tłumaczyć, że nie chcę się kłócić , że chcę porozmawiać. No i w sumie zaczeliśmy rozmowę.
Powiedziałam mu wszysztko co mi leży na wątrobie.

Powiedziałam mu nawet coś takiego (nie wiem czy dobrze zrobiłam), że ostatnio zaczęłam się bać że jeśli tak będzie między nami, że ja się czuję nic nie warta w tym zwąizku dla niego, nioe atrakcyjna, nie kochana ect. i że boję się w końcu zjawi się ktoś kto np. zacznie mi okazywać włąśnie to wszystko czego on mi nie daje i że chociaż jestem absolutną przeciwniczką zdrady to nie wiem jak się zachowam - zaznaczając że uważam że to działa w obie strony.
On powiedział że jest zdziwonony bardzo że JA mówie coś takiego, ale tak jest więc chciałam być szczera!

Wytłuymaczył mi całą sytuację między nami tym że, ma bardzo dużo stresu w pracy, że się mu nie układa, a że wracając do domu już niechce o tym rozmawiać. I że wie że to przez niego i że chce to zmienić tzn pracę.

Powiedział mi też że on nie wie dlaczego ja nie wiem że on mnie kocha, że jest taki bardzo szczęśliwy że ma takie wspaniałę dziewczyny, że nas kocha i że jesteśmy dla nigo wszystkim.

Oczywiście jak zawsze się poryczała (zawsze tak mam przy takich rozmowach) i powiedziałm mu że musi mi takie żeczy okazywać bo ja tego potrzebuje jak powietrza i że wcale tak nie jest że ja o tym musze wiedzieć i wiem, bo on tak myśli.

Potem się przytulaliśmy wypiliśmy winko i wypaliliśmy shishe:) BYŁO MIŁO:)
dziś babcia przychodzi do Córci a My idziemy na kolację:D ( mam nadziję że to wypali)


I co wy na to?
Ja się boję że to tylko tak na chwilę poprawa, ale chcę też się starać i pokazać mu jak można okazywać uczucia...widzę że on ma z tym problem!

18

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

samotnaMama- jestem z ciebie dumna - rozmowa czasem jest najlepszym lekarstwem. Boisz się że to na chwilę, wiem z własnego doświadczenia że trzeba teraz zawsze gdy tlko pojawia się znowu jakiś "objaw" powrotu do starych "nawyków" nie czekać, nie płakać tylko od razu wyjaśniać. Bo faktem jest że faceci popewnym czasie o części rozmowy zapominają - szczególnie o tej niewygodnej im. Ja tak mam od wielu lat - rozmowa, potem super, znowu pewne rzeczy wracają i znowu rozmowa. Ale wiele spraw od naszej pierwszej powarzne sprzeczki/kłótni uległo poprawie. Cały czas pracujemy oboje nad związkiem i jakoś nie narzekamy - choć różnie bywa.
Powodzenia. Będzie dobrze.

19

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Atinasarz dziękuję:)
Zawsze jest dobrze posłuchać kogoś kto ma więcej doświadczenia:)
ALe jest mi czasami z tym wszystkim ciężko....zwłąszcza że jestem idealistką...i chciała bym żeby zawsze było wspaniale, a wiem że tak się nie da!
Ale napewno nie poddam się szybko...nie jestem z tych....będę walczyć dpo ostatnich sił i mam dużo wiary!
Ale czasmi ktoś mi musi właśnie tak jak Ty o tym przypomnieć...;)

20

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

no to dobrze.
nie przestawaj na tej rozmowie
można rozmawiać o wszystkim
nie tylko o pracy

november nie znam cie i daleki jestem od krytyki ciebie jako osoby mamy inne zdanie i tyle.
Twoje związki ludzie z którymi przebywasz zostawiają zawsze jakiś ślad w tobie i to później przemawia przez ciebie.
To całkowicie naturalne.
Masz taki punk widzenia wstań od komputera spójrz przez okno już masz inny.
Jeden patrzy na obraz i jest zachwycony kolorami do drugiego przemówił a kolejny poczuł jego przekaz a ktoś inny nie zrozumiał z tego nic.
Dlaczego?
Przelotnie spojrzeliśmy na te sama sytuacje ty widzisz swoja kupkę gruzu a ja światełko na uratowanie tego związku. Oboje mamy swoje zdanie a prawda jest głębsza  gdzieś w sercu samotnejMamy.
Tylko czy nawiewno samotnej? czy tylko niedostrzeganej przez jej pantera? Który gdzieś się zagubił w swoim życiu. Przejął się tym że musi utrzymać rodzinę a tu w pracy kłopoty.
Rozmowa zawsze pomaga.

Pamiętam moje dzieciństwo zimowe wieczory i dość częste awarie prądu.
Brak światła i możliwości robienia czegokolwiek skupiał wszystkich w jednym pomieszczenu przy świecach.
Siadali wszyscy i opowiadali historie swojej rodziny znajomych.
To były najwspanialsze chwile z mojego dzieciństwa.
Tęsknię za brakiem prądu.
Za tym nastrojem i tymi opowiadaniami.
Przy blasku ognia czuło się boginie Hestię ze swoim ciepłem ogniska domowego.
Teraz żarówka telewizor komputer zabija te więzi.

21 Ostatnio edytowany przez voxi (2010-11-05 13:49:06)

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

no i brawo!!! poleciałaś z grubej rury mówiąc, że pojawi sie ktoś kto cie zrozumie itd, i chyba to go w jakiś sposó zabolało, ale widzisz? jednak rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa moze coś zdziałać, gratuluję odwagi do romowy i tego że wszystko skonczyło sie dobrze(jak narazie przynajmniej). Trzymam kciuki, zobaczysz ze bedzie dobrze tylko on teraz musi włożyć swoje "5 groszy" by to wszystko naprawić.

Morfeusz73, prąd zawsze możesz wyłączyć i zapalić świece.....:):):):) ja tak często robie, siadamy wtedy z partnerem wokół świec i opowiadamy sobie historie z naszego zycia, dziecinstwa i jest wspaniale. Taka cisza, której w dzień nie ma.....

22

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Dzięki wszystkim za dobre słowa:)

Wiecie co tak sobie myślę....

związek jest jak ogród pełen róż...może być piękny, pachnący i rozrastać się w swojej pięknośći, roże mogą się mnożyć i zawsze może być cudownie jak się wchodzi do takiego zadbanego ogrodu. Ale jeśli tylko o niego przestaniemy dabać, wyrsoną nam chwasty które bedą mnożyć się w zastraszającym tempie jeśłi ich nie będziemy plewić na bierząco!
Zaczną zabierać słońce róż...które po czasie znikną pozostawiając po sobie brzydkie, nie warte odwiedzenia miejsc chwastów!

Więc trzeba codziennie dbać, podlewać, plewić i pielęgnować...."nasze ogrody"!

23

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

mądra dzewczyna tylko ostrożnie róże mają kolce cokolwiek to może znaczyć

Voxi w moim domu są trzy pokolenia trudno zebrać wszystkich przy świecy.
Ale naszym ogniskiem stał się stół w kuchni tam wszyscy się spotykają i rozmawiają nawet jak mamy gości. W salonie pojawił się ołtarzyk zwany telewizor

24

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

morfeuszku73, moj drogi, a moze warto pomyslec o takim gniazdku gdzie nie bedzie trzech pokoleń???? i bedziesz mógł na luzaka i z pełną swobodą zrobić sobie razem z żonką taki miły wieczorek???

25

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

Voxi jestem tradycjonalistą znam taki model rodziny i nie wyobrażam sobie innego. poza tym moje dzieciaki.
poza tym takie pogawędki z kilkoma pokoleniami są bardzo pouczające szczególnie jak odwiedzi nas jeszcze moja babcia.

A co do żony średnio raz na kwartał wyjeżdżamy gdzieś sami. Trzy tygodnie temu byliśmy W Jastrzębiej Górze hotel z widokiem na morze pokój nie w głównym budynku tylko w oddzielnym domku pełen luksus. Długie spacery po pustej plaży. Fantastycznie było. I co wyjazd to inne miejsce choć uwielbiamy oboje morze mnie wycisz i uspokaja nabieram siły na nowe zadania w pracy i przy okazji poprawia nasz związek.

26

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

no to gratuluje morfeusz73 smile

27

Odp: Sytuacja "bez wyjścia"

samotnamama-cieszę się,że ułożyło się pomyślnie.Jest tak jak napisałaś-trzeba podlewać....
Musisz być czujna,bo być może twój facet tak ma,że jak będzie miał jakiś ciężki okres to się zamknie i stanie się znowu tak,że się oddalicie.Musisz wtedy mu powiedzieć,że jesteś.Że może z tobą gadać nawet o tym,że mu coś nie tak idzie w pracy,może mu będzie lżej jak się wygada.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Sytuacja "bez wyjścia"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026