Może to co piszę, może wydać Wam się śmieszne, ale mój mężczyzna nie jest zadowolony gdy chodzę na basen. Być może dlatego, że mówiłam mu wcześniej, że dwóch ratowników mnie podrywało. Twierdzi, że daję okazję do gapienia się na moje ciało, itp. Nie zabrania mi tego, zresztą ogólnie nie jest specjalnie o mnie zazdrosny. Aczkolwiek po dłuższym niechodzeniu na pływalnię, byłam w tym tygodniu 2 razy, i być może niepotrzebnie powiedziałam mu, że znów byłam podrywana przez jednego chłopaka. Ogólnie jestem chyba atrakcyjną kobietą, mam duże powodzenie wśród mężczyzn, ale nie interesują mnie przelotne znajomości o czym wie doskonale mój facet. Twierdzi, że też nie byłabym zadowolona gdyby on paradował w majtkach przed kobietami, i gdyby takowe go podrywały. Dodam, że między nami jest 15 lat różnicy wieku, on jest starszy. Lecz bardzo pewny siebie. Myślicie, że on przesadza? Mam zrezygnować z lubianej przeze mnie formy aktywności dlatego, że jemu się to nie podoba? On ma mało czasu, żeby chodzić ze mną, poza tym niespecjalnie lubi. Napiszcie dziewczyny co myślicie o tej sytuacji...
Podobne tematy
Moja żona jest bardzo zazdrosna. Całe życie bedziesz z tym walczyć. Nie wyleczysz go z zazdrości. Od tej pory możesz chodzić na basen zawsze denerwując się, albo zrezygnować z basenu. Potem postawi kolejne ograniczenie, potem kolejne. Będziesz chciała być wolna, ale okupisz to nerwami. Takie to g*wn* jest ta zazdrość... Trzeba z tym żyć. Jedni mają raka, inni są zazdrośni.
Nie rozumiem jednego.
Mając bardzo zazdrosnego partnera, czemu jego zazdrość podkręcasz? Czemu tak bardzo rajcuje Cię takie jego zachowanie? Dlaczego ustawiasz się w pozycji ofiary, będąc katem?
O czym myślę?
O tym, że celowo informujesz swego partnera o tym, że byłaś podrywaną. Celowo informujesz go o tym, że inni patrzyli na Ciebie z pożądaniem (albo przynajmniej tak Ci się zdawało).
Myślałam, że kochając drugą osobę, unika się celowego jej ranienia. By być dobrze zrozumianą, nie myślę negatywnie o Twym chodzeniu na basen i nie namawiam do zaniechania tego, negatywnie myślę o Twym zachowaniu PO powrocie z basenu.
A w jakim celu mowisz mu po powrocie ze cie podrywali, takim gadaniem wlasnie podsycasz ogien. Jak dla mnie takie komentarze sa zbedne i nie dzialaja dobrze na wasze relacje. Mogla bys chociaz raz go wyciagnac na ten basen aby ci 'podrywacze' zauwazyli ze nie jestes sama.
5 2012-11-25 12:00:08 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-25 12:10:59)
Nie rozumiem jednego.
Mając bardzo zazdrosnego partnera, czemu jego zazdrość podkręcasz? Czemu tak bardzo rajcuje Cię takie jego zachowanie? Dlaczego ustawiasz się w pozycji ofiary, będąc katem?(...)
Wielokropku, napisalam wczesniej ze on ogolnie nie jest zazdrosny o mnie. Nie odczuwam tego na codzien. W wielu sytuacjach, o ktore teoretycznie moglby byc zazdrosny, nie jest.
Dlatego nie rozumiem o co chodzi akurat z basenem.
Faktycznie, niepotrzebnie palnelam ze bylam podrywana (podszedl ratownik, zaczal prawic komplementy itd., olewalam go calkowicie choc na poczatku nie odpuszczal i probowal wciagnac mnie w rozmowe).
(...)Mogla bys chociaz raz go wyciagnac na ten basen aby ci 'podrywacze' zauwazyli ze nie jestes sama.
Emanuelle, rozmowę zaczęlam wlasnie w takim kontekscie. Zebysmy szli w koncu razem na basen itp., ze adorator zobaczylby ze kogos mam. Na co on ze złościa, ze skoro mam tam wielbicieli, i zapewne wdaje sie z nimi w rozmowy, to zebym nie liczyla ze on ze mna tam pojdzie.
6 2012-11-25 12:05:02 Ostatnio edytowany przez Animus (2012-11-25 12:21:09)
Nie rozumiem jednego.
[...] czemu jego zazdrość podkręcasz? Czemu tak bardzo rajcuje Cię takie jego zachowanie? Dlaczego ustawiasz się w pozycji ofiary, będąc katem?O czym myślę?
O tym, że celowo informujesz swego partnera o tym, że byłaś podrywaną. Celowo informujesz go o tym, że inni patrzyli na Ciebie z pożądaniem (albo przynajmniej tak Ci się zdawało). [...]
Celowo, nie znaczy świadomie. Odpowiedź na te bardzo ważne pytania znajduje się tu:
Może to co piszę, może wydać Wam się śmieszne, ale mój mężczyzna nie jest zadowolony gdy chodzę na basen. Być może dlatego, że mówiłam mu wcześniej, że dwóch ratowników mnie podrywało. Twierdzi, że daję okazję do gapienia się na moje ciało, itp. Nie zabrania mi tego, zresztą ogólnie nie jest specjalnie o mnie zazdrosny. Aczkolwiek po dłuższym niechodzeniu na pływalnię, byłam w tym tygodniu 2 razy, i być może niepotrzebnie powiedziałam mu, że znów byłam podrywana przez jednego chłopaka.
Ogólnie jestem chyba atrakcyjną kobietą,
mam duże powodzenie wśród mężczyzn, ale nie interesują mnie przelotne znajomości o czym wie doskonale mój facet. [...]
Chocolate, rozwiązanie jest w tym jednym słowie "CHYBA".
Otrzymujesz potwierdzenie swojej atrakcyjności, gdy patrzą na Ciebie i podrywają ratownicy. Pewnie, że nie interesują Cię przelotne znajomości, ale jesteś bardzo zainteresowana potwierdzaniem swojej atrakcyjności. Może nawet, będąc ze starszym Mężczyzną, potrzebujesz sprawdzać, czy podobasz się młodszym Mężczyznom.
Wyobrażam sobie, że jesteś świadoma swej kobiecości, więc pewnie niby nic, ale umiesz tak poruszać biodrami, że nie ma ludzkiej siły, aby tego ratownicy nie zauważyli, szczególnie, że chodzisz tam regularnie.
Mówisz o tym swojemu Mężczyźnie z tych samych powodów: otrzymujesz wtedy od niego potwierdzenie swojej atrakcyjności i to może nawet jest cenniejsze od tamtego.
[...] takim gadaniem wlasnie podsycasz ogien.
Emanuelle, właśnie o podsycanie ognia chodzi.
Basen jest idealnym miejscem Twoich potwierdzeń: sposób społecznie akceptowany do pokazania powabów swojego ciała.
Czujesz się za mało adorowana przez swojego Mężczyznę? Nie dość mówi o Twoim pięknie i atrakcyjności? Za bardzo się przyzwyczaił?
To nie jest potrzeba cielesna, zaspokajasz sobie potrzebę psychiczną, potrzebę akceptacji.
Oooo, coś niebywałego, ja się zgadzam z Animusem
I to nawet w 100% ![]()
Chocolate, skoro już wiesz, że Twój mężczyzna jednak bywa zazdrosny to daruj mu kolejne próby. W imię tego, o czym napisała Wielokropek - jak się kogoś kocha to się go celowo nie rani. Nawet, żeby potwierdzić swoją atrakcyjność w jego oczach.
Dodam jeszcze jedno. ![]()
Dla mnie oczywistą rzeczą była przyczyna takiego zachowania autorki wątku - jasna i czytelna informacja skierowana do partnera: "Zauważ, że jestem atrakcyjną", "uważaj, bo mnie stracisz, w zasięgu mego wzroku są inni". Jasnym jest też chęć ukarania partnera za niewystarczające zainteresowanie i podziwianie wdzięków.
Tyle tylko, że chciałam, by autorka sama wyciągnęła takie wnioski. ![]()
Dodam jeszcze jedno.
Dla mnie oczywistą rzeczą była przyczyna takiego zachowania autorki wątku - jasna i czytelna informacja skierowana do partnera: "Zauważ, że jestem atrakcyjną", "uważaj, bo mnie stracisz, w zasięgu mego wzroku są inni". Jasnym jest też chęć ukarania partnera za niewystarczające zainteresowanie i podziwianie wdzięków.
Tyle tylko, że chciałam, by autorka sama wyciągnęła takie wnioski.
Wiem, Wielokropku
Zadziwiło mnie tylko, że Animus (a może w ogóle - facet?) wyciągnął tak trafne wnioski.
Teraz autorka ma ułatwione zadanie, bo wie o co jej (
) chodzi.
Po głębszym zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że macie rację. Zrobiło mi się nawet trochę wstyd...
i po co mu opowiadasz ze Cie ktos podrywal, zachowaj to dla siebie a bedziesz miala mniej problemu i juz.
Wczoraj rozstaliśmy się w nieprzyjemnej atmosferze przez ten basen (nie mieszkamy jeszcze razem), rano wysłałam mu ładnego smsa, zadzwonil po paru godzinach z pytaniem czy nie pomylilam sie z tym smsem, czy na pewno mial byc do niego... Ot, takie ironiczne pytanie.
Następnie stwierdził, że miał od kolegów ostatnio propozycje wyjść na kręgle, do pubu itp. itd., i że nie miał ochoty ale w sumie widząc ze ja sie dobrze bawie on tez sobie nie bedzie zalowal, malo tego, bedzie pozniej opowiadal jakie to laski go podrywaly i jak to on nie mial na to wplywu...
Stwierdzil, ze sama zobacze jak to milo.
Po czym pod byle pretekstem zakonczyl rozmowe, ze jest zajety itp. i na tym nasz dzisiejszy kontakt sie zakonczyl. Dodam, ze mam dzis imieniny, o ktorych najwyrazniej zapomnial, bo zyczen mi nawet nie zlozyl.
Nie sadzicie, ze to przesada?
Jak Kali ukraść krowę, to dobrze.
Jak Kalemu ukraść krowę, to źle.
Po głębszym zastanowieniu się dochodzę do wniosku, że macie rację. Zrobiło mi się nawet trochę wstyd...
Nie musisz się wstydzić, chyba, że wstydzisz się przyznać przed sobą.
Potrzeby domagają się zaspokojenia. Teraz już jesteś ich świadoma. Zrozumienie siebie to ważny element budowania relacji z innymi ludźmi.
On ma kompleksy i jest ironiczny. Czyli złośliwy. Złośliwość to agresja. Agresywny, zakompleksiony gość.
Potrzebny Ci taki? W dodatku starszy prawie o pokolenie. Jak będziesz piękną 45-letnią damą, on będzie się wybierał na emeryturę. Co w nim jest tak przyciągającego?
On ma kompleksy i jest ironiczny. Czyli złośliwy. Złośliwość to agresja. Agresywny, zakompleksiony gość.
Potrzebny Ci taki? W dodatku starszy prawie o pokolenie. Jak będziesz piękną 45-letnią damą, on będzie się wybierał na emeryturę. Co w nim jest tak przyciągającego?
Artemida, czy Ty się czasami zastanawiasz, co piszesz?
Przypasuj ten tekst do siebie, a może zobaczysz, co Cię dręczy.
[...] ma kompleksy i jest ironiczny. Czyli złośliwy. Złośliwość to agresja. Agresywny, zakompleksiony [...]
Też będziesz miała kiedyś 60 lat. Komu będziesz potrzebna ze swoją złośliwością, agresją i kompleksami?
Chocolate mi też się wydaje, ze celowo prowokujesz u swojego faceta zazdrość. Może Ci tego brakuje? Jedyne co możesz tym osiągnąć, to zrazić go do siebie
Dzie-ci-na-da.
Dzie-ci-na-da.
Wreszcie któraś z Pań przyznała, że nie tylko Mężczyźni się zabawiają jak dzieci.
Mussuka napisał/a:Dzie-ci-na-da.
Wreszcie któraś z Pań przyznała, że nie tylko Mężczyźni się zabawiają jak dzieci.
Glupota jest zjawiskiem, ktoremu pojecie plci jest obce. Wystepuje wolno i wszedzie, gdzie jej na to warunki pozwola.
Chocolate, wzbudziłaś w swoim mężczyźnie poczucie pewnego rodzaju zagrożenia, pewnie też uraziła męską dumę, on być może nie bardzo wie co z tym zrobić (czytaj: jak zapanować nad emocjami), stąd wynika jego reakcja i obecne zachowanie. Sądzę, że pora na konstruktywną rozmowę, w której oboje wyjaśnicie sobie to co miało miejsce zarówno z jednej, jak i z drugiej strony.
ironiczne pytanie.
widząc ze ja sie dobrze bawie on tez sobie nie bedzie zalowal, malo tego, bedzie pozniej opowiadal jakie to laski go podrywaly i jak to on nie mial na to wplywu...
Stwierdzil, ze sama zobacze jak to milo.
Po czym pod byle pretekstem zakonczyl rozmowe, ze jest zajety itp. i na tym nasz dzisiejszy kontakt sie zakonczyl.
Dodam, ze mam dzis imieniny, o ktorych najwyrazniej zapomnial, bo zyczen mi nawet nie zlozyl.
Nie sadzicie, ze to przesada?
Tak, sądzę, że to przesada. Gruba przesada. Miałaś imieniny. A jeśli on chciał, żebyś się inaczej zachowywała, mógł powiedzieć co mu leży na sercu a nie pogrywać złośliwie.
Animusie, nie jestem agresywna ani zakompleksiona. Jestem ciepłą, serdeczną, kochaną osobą. Ale nikt nie będzie mi wchodził na głowę i hołubców wycinał, bo na to nie pozwolę. Już nie.
Bardzo wkrótce będę miała 60 lat. I nie wybrałam sobie mężczyzny o 15 lat młodszego, żeby zwracać się do niego ironicznie.
chocolate napisał/a:ironiczne pytanie.
widząc ze ja sie dobrze bawie on tez sobie nie bedzie zalowal, malo tego, bedzie pozniej opowiadal jakie to laski go podrywaly i jak to on nie mial na to wplywu...
Stwierdzil, ze sama zobacze jak to milo.
Po czym pod byle pretekstem zakonczyl rozmowe, ze jest zajety itp. i na tym nasz dzisiejszy kontakt sie zakonczyl.
Dodam, ze mam dzis imieniny, o ktorych najwyrazniej zapomnial, bo zyczen mi nawet nie zlozyl.
Nie sadzicie, ze to przesada?
Tak, sądzę, że to przesada. Gruba przesada. Miałaś imieniny. A jeśli on chciał, żebyś się inaczej zachowywała, mógł powiedzieć co mu leży na sercu a nie pogrywać złośliwie.
Animusie, nie jestem agresywna ani zakompleksiona. Jestem ciepłą, serdeczną, kochaną osobą. Ale nikt nie będzie mi wchodził na głowę i hołubców wycinał, bo na to nie pozwolę. Już nie.
Bardzo wkrótce będę miała 60 lat. I nie wybrałam sobie mężczyzny o 15 lat młodszego, żeby zwracać się do niego ironicznie.
Wybacz Artemido ale w tym akurat przypadku nie zgodze sie z Toba. Moze i byla to jakas zlosliwosc ze strony tego chlopaka ale zlosliwosc sprowokowana i poniekad zasluzona. Ja mam akurat mlodszego partnera (chociaz nie wiem jakie wiek ma znaczenie w powaznym zwiazku) i tez zazdrosnego w granicach przyzwoitosci czyli na zasadzie: nie lubie jak mi sie obce samce slinia na widok mojej kobiety. Tylko tyle, zadnych tam zakazow, nakazow i burki na glowie.
Znajac jego slabosc czy moze niechec do dzielenia sie moimi wdziekami z reszta plci brzydszej, nie bede go specjalnie draznic opowiesciami jak to jeden pan w barze a drugi w restauracji a trzeci na silowni itp. PO CO? A zdarza sie i to niemalo, ku chwale ojczyzny. Czesto podrozuje sluzbowo i gdybym kazdy bankiet czy nawet samotne wyjscie do pubu na kolacje opisala mojemu panu to pewnie posiwialby do tej pory. Ale pytam ponownie: po co mu to do wiadomosci, skoro mnie te "podrywy" kalafiorem zwisaja, bo dla mnie liczy sie ON i tylko jego adoracje i zaloty, reszta moze sobie ogladac i marzyc;) I po co mam go niepotrzebnie martwic? Zeby mnie bardziej cenil, bal sie o mnie, kwiatami obsypywal, kazdego napotkanego faceta w pysk walil? Urosne przez to w swoich i jego oczach? Bzdura.
A w zachowaniu czekolady widze wyrazna chec pokazania swojemu partnerowi (na wypadek gdyby slepy byl i debilowaty), ze "prosze, jakie to ja rwanie mam - boj sie i na rzesach wokol mnie teraz tancz". Dlatego napisalam "dziecinada" - tak sie zachowuja 12-15 letnie malolaty w szkole. Nazywano to konskimi zalotami na zasadzie: zlap mnie to bede Twoja.
A imieniny to zadna znowu wielka gala, urodziny to rozumiem. Mial prawo zapomniec.
24 2012-11-27 12:48:16 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-27 12:50:08)
Wybacz Artemido ale w tym akurat przypadku nie zgodze sie z Toba.
Ależ wybaczam
Świat byłby sakramencko nudny, gdyby wszyscy myśleli jak ja.
Moze i byla to jakas zlosliwosc ze strony tego chlopaka ale zlosliwosc sprowokowana i poniekad zasluzona.
I tu właśnie mam inne spojrzenie. Nie gasi się ognia benzyną. Jeśli ktoś zaczyna, prowokuje, odpowiadając mu w tym samym tonie doprowadzamy do awantury piętrowej z wodotryskiem. Jeśli ktoś robi coś, co mnie rani, mogę nie odpowiadać ciosem na cios, tylko mu wyjaśnić jak ma się poruszać, żeby nie ranić, jak budować bliskość zamiast ją niszczyć.
Ja mam akurat mlodszego partnera (chociaz nie wiem jakie wiek ma znaczenie w powaznym zwiazku)
Niewielkie. Ale duża różnica wieku to zwykle duża różnica w doświadczeniach. Kobieta, która wybiera sporo starszego partnera, zwykle godzi się na prowadzenie (jakiś jego rodzaj). W tym przypadku prowadzenie przez gościa może się zakończyć katastrofą. Bo on, niestety, nie wygląda na mądrzejszego, rozumniejszego, bardziej rozwiniętego. A słuchanie głupszego od siebie jest marnowaniem czasu.
i tez zazdrosnego w granicach przyzwoitosci czyli na zasadzie: nie lubie jak mi sie obce samce slinia na widok mojej kobiety.
Mój Kochany dla odmiany nie ma problemu z tym, że inni się ślinią. Jest dumny i całą postawą mówi: ślińcie się ile chcecie, to Kobieta Mojego Życia a wy nie macie u niej żadnych szans. Jak widać każdy jest inny. I tak jest dobrze.
A w zachowaniu czekolady widze wyrazna chec pokazania swojemu partnerowi (na wypadek gdyby slepy byl i debilowaty), ze "prosze, jakie to ja rwanie mam - boj sie i na rzesach wokol mnie teraz tancz".
Możliwe, że jest ślepy i debilowaty. Możliwe, że nie okazuje jak mu zależy i stąd opowieści, i próba dowartościowania siebie. Może próba skłonienia go właśnie do zwrócenia na Autorkę uwagi. Nie wiemy tego. A skoro nie wiemy, nie zakładajmy, że on był cacany. Skoro Autorkę dręczy to, co się dzieje, pomóżmy Autorce. Każdy to robi jak umie, każdy wybiera taki wariant niedopowiedzianego, jaki jest zgodny z jego wcześniejszymi doświadczeniami. Autorka sobie wybierze, co jest bardziej przystające do sytuacji. Zresztą, Ona nie potrzebuje gotowych recept. Widzi nasze punkty widzenia, czyli jak gdyby sytuację oświetloną z różnych stron. To powinno pomóc w zobaczeniu co jest rzeczywistym problemem.
A imieniny to zadna znowu wielka gala, urodziny to rozumiem. Mial prawo zapomniec.
Dla Ciebie imieniny to żadna gala. Dla Autorki mogą mieć jednak większe znaczenie.
Miał prawo. Oczywiście. Ale o czymś to świadczy. W moim przekonaniu nie o wielkiej miłości. Pamiętamy o tym, co dla nas ważne. Jeśli ktoś nam sprawia przykrość uderzając w bolące miejsce, to albo nie wie jak bardzo nas to boli, albo chce żeby bolało, albo jest kompletnie bezmyślny, nieuważny. W moim przekonaniu facet Autorki chciał jej sprawić przykrość.
W moim przekonaniu Autorka chciała nim lekko potrząsnąć.
Nie znają się wystarczająco, więc ona zadziałała niekoniecznie najlepiej, za to on pokazał coś bardzo brzydkiego.
Teraz ogólnie. Jeśli dla NIEGO ważna jest ONA, to ON JĄ poznaje. Gdy wie, co ją rani a co cieszy I ZALEŻY MU NA TYM, ŻEBY BYŁO JEJ MIŁO, robi to, co ją cieszy, nie robi tego co ją rani. Proste. W drugą stronę tak samo.
I teraz: jeśli on wie, jak jej dołożyć i gdy poczuje się źle, natychmiast odpowiada ciosem, przy tym jest 15 lat starszy i nie panuje nad emocjami ani cień bardziej niż ona, to jest niedorozwinięty emocjonalnie albo manipuluje (okazywał emocje, żeby zranić).
On mi się bardzo nie podoba. Bo Autorka, choć robi niekoniecznie to, co najlepsze, jednak myśli o tym, jest zdolna do samokrytyki, analizuje, zależy jej, stara się. A on, choć powinien być mądrzejszy, radzić sobie z emocjami i brać na klatę to, co go spotyka, rani rozmyślnie.
25 2012-11-27 13:25:11 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-11-27 13:26:20)
ja sobie nie wyobrażam, żebym miałą przyjśc do domu i powiedzieć mojemu facetowi, wiesz, byłam na spotkaniu i jeden facet nie mógł ode mnie oczu oderwać.. albo wiesz, budowlańcy gwizdali na mój widok (dla mnie to taka kategoria jak napaleni ratownicy na basenie...)
nie wyobrażam sobie sytuacji, w której swoją atrakcyjność i seksualność wystawiam na wystawce podziwu i uwagi otoczenia a potem dziele się otrzymanymi dowodami uznania jak sznytami na karabinie.
nie wyobrażam sobie gierek ze swoim partnerem, żebysmy się obrzucali dowodami atrakcyjności albo umiejętnością zakręcenia dupką czy strzelenia oczkiem do płci przeciwnej.
rozwazamy tak naprawdę reakcję- pewnie górniarską faceta, na gówniarskie zachowanie dziewczyny
i co? będziemy się zastanawiać nad motywacją każdego z nich?
kto miał rację a kto nie miał??
ja sądzę, że ich relacje właśnie takie są.. gówniarskie i niedojrzałe..
dlatego każdy z nich pogrywa taką bronią. która ani dla ciebie mussuka, ani dla artemidy - nie są dopuszczalne
jakby na basienie ratownik zaczął się do mnie kleić - to ja bym nie udawała, że nie słyszę, ani potem bym sie nie "zaliła"? "chwaliła" partnerowi - powiedziałabym spokojnie - z tego co się orientuję, twoim zadaniem jest pilnowanie bezpieczenstwa ludzi w wodzie. więc zajmij się prosze swoją pracą, bo złożę na ciebie skargę/ bo zrobię awanturę na cały basen.
albo - nie zyczę sobie takich tekstów ani uwag..
to się nazywa ASERTYWNOŚĆ
i każda dziewczynka mała powinna się tego nauczyć
'
26 2012-11-27 13:42:26 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-11-27 13:42:44)
Reasumujac: nie czyn drugiemu co Tobie niemile. I odnosi sie to obu plci oraz bez taryf ulggowych na wiek i doswiadczenie.
Asertywnosc - jestem za! Powinni promocyjnie w Biedronce sprzedawac;)
Przede wsyztskim głupio zrobiłaś moim zdaniem, ze mu cokolwiek mówiłaś, ze ktoś Cię podrywał. On teraz ma pewnie z akażdym razem natłok róznych myśli- tak działają faceci, którym zalezy. Ja bym z nim porozmawiała, przeprosiła go, odpuściła basen przez jakieś 2 tyg a potme wóicła do tego, ale bez opowiadania niepotrzebnych informacji o innych facetach.
Ja bym nie rezygnowała z ruchu - bo chodzisz pływać, a nie leżeć na brzegu, tak? Jak jest zazdrosny, to niech chodzi z Tobą, ruch pewnie mu nie zaszkodzi
A poza tym to nie wspominaj, że ktoś Cię podrywał - on się denerwuje, Ty masz neismak...
Ciesze sie, ze tu napisalam.
Naprowadziliscie mnie na to, czego nie chcialam dostrzec. Mianowicie chec dowartosciowania sie kosztem nerwow mojego faceta.
Nie bede juz tak robic i jest mi wstyd, ze dzialal u mnie taki mechanizm zachowan.
Kochamy sie bardzo, o imieninach faktycznie zapomnial, o swoich tez nigdy nie pamieta, ceni urodziny.
Meczylo go to na tyle, ze 2 dni pozniej spotkalismy sie i pierwsza godzine maglowalismy temat. Doszlismy do porozumienia, zapewnilam go o swojej milosci i o tym, ze nie obchodza mnie jacykolwiek inni mezczyzni.
Kolejny raz na basen idziemy razem;)
I macie racje- jesli bede podrywana przez kogokolwiek i kiedykolwiek, nie wspomne o tym slowem. W koncu ani mnie to ziebi ani parzy, a jego moze zabolec i wzbudzic zbedna zazdrosc.
Popracowalam nad poczuciem wlasnej wartosci, udalo mi sie to dzieki Wam, widze i wiem ze on naprawde jest za mna.
A co do roznicy wieku- nikt nie daje nam wiecej niz 7-8 lat, on wyglada bardzo mlodo, jest wysportowany i zadbany, takze nie odczuwam tego, ze on jest sporo starszy.
Nie moglam zalozyc nowego watku, wiec pisze tu...
Sadzicie, ze zwiazek z facetem 16 lat starszym ma przyszlosc?
Ja-27 i on-43 lata.
Ja- wolna i bezdzietna, on- po rozwodzie i z dwojka doroslych dzieci.
Nie mieszkamy jeszcze razem, planujemy to, tak samo jak dzieci, slub.
Jestem z nim szczesliwa, ma swoje wady, ale nie znam drugiego czlowieka z tak rozwinieta inteligencja emocjonalna, wrazliwego, ematycznego, jednoczesnie mocno stapajacego po ziemi, faceta z tzw. 'jajami', imponujacego mi.
We mnie wpatrzony jest jak w obrazek, daje mi odczuc ze jestem najwazniejsza, najpiekniejsza itp.
Jestesmy razem 4 lata, tylko od czasu do czasu nachodza mnie watpliwosci...Co bedzie za 20 lat? itp itd.
Poki co wyglada super, nowo poznane osoby daja mu conajmniej 10 lat mniej. Jest tez mlody duchem, swietnie sie dogadujemy.
Uwazacie, ze taka relacja ma sens, dobrze rokuje na przyszlosc (biorac pod uwage spora roznice wieku)?
31 2013-08-13 22:23:46 Ostatnio edytowany przez adam_K (2013-08-13 22:28:53)
Nie moglam zalozyc nowego watku, wiec pisze tu...
Sadzicie, ze zwiazek z facetem 16 lat starszym ma przyszlosc?Ja-27 i on-43 lata.
Ja- wolna i bezdzietna, on- po rozwodzie i z dwojka doroslych dzieci.
Nie mieszkamy jeszcze razem, planujemy to, tak samo jak dzieci, slub.
Jestem z nim szczesliwa, ma swoje wady, ale nie znam drugiego czlowieka z tak rozwinieta inteligencja emocjonalna, wrazliwego, ematycznego, jednoczesnie mocno stapajacego po ziemi, faceta z tzw. 'jajami', imponujacego mi.
We mnie wpatrzony jest jak w obrazek, daje mi odczuc ze jestem najwazniejsza, najpiekniejsza itp.
Jestesmy razem 4 lata, tylko od czasu do czasu nachodza mnie watpliwosci...Co bedzie za 20 lat? itp itd.
Poki co wyglada super, nowo poznane osoby daja mu conajmniej 10 lat mniej. Jest tez mlody duchem, swietnie sie dogadujemy.
Uwazacie, ze taka relacja ma sens, dobrze rokuje na przyszlosc (biorac pod uwage spora roznice wieku)?
To już zależy od Was samych. Różnie w tym związku może być, ale w tej chwili dla niego Ty jesteś prawdziwym darem z nieba, i będzie się starał ciągle udowadniać że ta granica wieku to jest tylko w dowodzie.
Nie jestem wizjonerem, ale jeśli dasz radę przetrzymać fakt, że za jakiś czas może być tak, że on być może będzie miał mniejsze potrzeby seksualne od Ciebie i coś zechcesz z tym zrobić, a dla niego może to być trudne- to dasz radę.
Jeśli przetrzymasz ewentualne wątpliwości swoje, rodziny, przyjaciół, ludzi (że dzieci będą miały dziadka - zamiast ojca itp bzdety) - to dasz radę.
Jeśli przetrzymasz to że z upływem czasu będzie chciał pożyć stateczniej, spokojniej, zadbać bardziej o zdrowie- to dasz radę
Jeśli naprawdę go kochasz - To będziesz z nim szczęśliwa za 20, 30, 50 lat. I nie myśl o tym, tylko bądź szczęśliwa.
Pomieszkajcie razem 2 lata i zobaczycie co dalej...
...przedyskutujcie sprawe dzieci, przyszlosci, religijnych przekonan... ![]()
34 2013-08-14 07:58:25 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-08-14 07:58:47)
...
Mussuka napisał/a:Ja mam akurat mlodszego partnera (chociaz nie wiem jakie wiek ma znaczenie w powaznym zwiazku)
Niewielkie. Ale duża różnica wieku to zwykle duża różnica w doświadczeniach. Kobieta, która wybiera sporo starszego partnera, zwykle godzi się na prowadzenie (jakiś jego rodzaj).
Jakoś nie zauważyłem. Niby dlaczego miała by to robić? Są jednostki uległe bardziej i mniej. Lubiące sprawować kontrolę i lubiące być kontrolowane.
...W tym przypadku prowadzenie przez gościa może się zakończyć katastrofą. Bo on, niestety, nie wygląda na mądrzejszego, rozumniejszego, bardziej rozwiniętego. A słuchanie głupszego od siebie jest marnowaniem czasu.
.
A co on głupiego takiego zrobił? Zareagował na informację o podrywaniu na basenie. Większość facetów zabroniła by autorce chodzić tam samej. Skąd więc wniosek, ze głupi?
Pomieszkajcie razem 2 lata i zobaczycie co dalej...
Kenobi, niech noc będzie z Tobą.
Ja to widzę tak:
Facet nie był zazdrosny, nawet w sytuacjach w których mógłby być... Dlaczego? Bo był Ciebie pewien, ufał Ci i wiedział że pokazywać swoje ciało chcesz tylko jemu...
Nagle okazuje się że chodzisz na basen gdzie przyciągasz wzrok innych facetów swoim ciałem w kostiumie (czyli pokazując dużo więcej niż normalnie)... i wiedząc o tym chodzisz tam dalej, chwaląc się zainteresowaniem jakie wzbudziły Twoje kształty (bo przecież nie podrywali Cię ze względu na dobre serce)...
Facet nagle dowiaduje się że jednak nie jest już jedynym którego chcesz świadomie kusić swoim ciałem, że lubisz jak na Ciebie patrzą inni...
Faceci zazwyczaj chcą mieć pewność iż jego kobieta zrobi wszystko by jakikolwiek inny napalony samiec nie mógł sobie nawet popatrzeć na nią... a Twój zapewne odniósł wrażenie że się tym chwalisz... i że czerpiesz z tego satysfakcję...
37 2013-08-14 15:11:23 Ostatnio edytowany przez Rotel78 (2013-08-14 15:28:05)
Moja ex dziewczyna praktycznie kazdego dnia jak wracała do domu chwaliła sie jak to jej ulubiony kierowca busa ja adoruje (nawet chwalila sie ze wychodzi wczesniej z domu specjalnie by na petli przed odjazdem z nim pogadac ), jaki to niesamowity chłopak przyjął sie do jej pracy itp. Generalnie non stop wbijala mi takie szpile.Uwierzycie, ze przez kilka lat tak znęcała sie nade mną a potem miała pretensje ze jestem zazdrosnikiem! Jak dzwonił do niej któryś z jej super kolegów to podnosiła ton głosu podczas rozmowy do takiego poziomu bym nawet z drugiego konca domu wiedział ze rozmawia z kolega a nie kolezanka ![]()
Moja ex dziewczyna praktycznie kazdego dnia jak wracała do domu chwaliła sie jak to jej ulubiony kierowca busa ja adoruje (nawet chwalila sie ze wychodzi wczesniej z domu specjalnie by na petli przed odjazdem z nim pogadac ), jaki to niesamowity chłopak przyjął sie do jej pracy itp. Generalnie non stop wbijala mi takie szpile.Uwierzycie, ze przez kilka lat tak znęcała sie nade mną a potem miała pretensje ze jestem zazdrosnikiem! Jak dzwonił do niej któryś z jej super kolegów to podnosiła ton głosu podczas rozmowy do takiego poziomu bym nawet z drugiego konca domu wiedział ze rozmawia z kolega a nie kolezanka
I, oczywiście, skupiałeś się cały czas na ty, co Ona robi wobec Ciebie, zamiast zobaczyć, co Ty robisz wobec Niej. Tyle sygnałów i wszystkie na marne. Nic dziwnego, że jest eks. A kto kogo zostawił?
I po co to wszystko?
Jeśli kobieta w związku nie czuje się wystarczająco adorowana przez swojego mężczyznę, niechaj SUBTELNIE wzbudzi jego zazdrość, wznieci ogień swoim zachowaniem. Może być to figlarny uśmiech do kolegi bądź zwracanie na siebie uwagi mężczyzn np. sposobem poruszania się - to wszystko oczywiście w towarzystwie swojego lubego. By sam dostrzegł. Sam zrozumiał. Sam wyciągnął wnioski.
Nie widzę natomiast sensu w przechwalaniu się tym, ilu nas podrywało, ilu się gapiło i ilu o mało co nie spowodowało wypadku samochodowego, gdy przechodziłyśmy chodnikiem. Każdego trafiłby szlag, gdyby jego ukochana osoba wciąż dawała mu powody do zazdrości.
Facet, zamiast docenić, że ma wspaniałą, atrakcyjną kobietę, będzie czuł się coraz bardziej sfrustrowany, że to ona przestała go doceniać, a zwraca uwagę na innych, podrywających ją mężczyzn. I choć złośliwa "zemsta" rodem "oko za oko, ząb za ząb" jest dziecinadą, to jednak kuszącą dziecinadą. Głównie u osób walczących o pozycję.
Dziwisz się, że facet jest zły o wyjścia na basen, skoro po każdym powrocie opowiadasz mu, jaka to Ty nie jesteś pociągająca. I zarazem wspaniałomyślna oraz wierna, bo przecież masz gdzieś tych facetów - tylko, skoro tak jest - po co o nich gadać i psuć?
Dorośnijcie oboje. Ty masz problemy z akceptacją samej siebie, Twój facet z kolei nie radzi sobie z zazdrością i czuje niedoceniony.
I zgadzam się z kenobi - powodzenia we wspólnym mieszkaniu.
, niechaj SUBTELNIE wzbudzi jego zazdrość,
Lwica_, subtelność nie wszystkim dana w takim samym stopniu i nie na wszystkich działa w takim samym stopniu. Osobiście jestem zwolennikiem mówienia wprost "Chciałabym abym mnie bardziej adorował" "Brak mi czułych słów od Ciebie", ale taki stopień komunikacji zakłada wyższy stopień dojrzałości niż subtelne sygnały.
W tym wątku wyszło także, że Autorka sama dokładnie nie była świadoma swoich pragnień, a to najważniejsze: żeby pozwolić sobie na otwartości i na subtelność także trzeba stanąć w prawdzie przed samym sobą, trzeba siebie samego znać i wiedzieć, dlaczego coś robimy. Z tym jest chyba najgorzej, bo tu wieki określonych schematów o zachowaniu przy stole i w sypialni wyrobiły pewne mechanizmy modelowania reakcji, których nie da się zmienić rewolucyjnie.
Animus, to oczywiste, że każdy reaguje inaczej na pewne... sugestie. Ale ja na przykład mam do czynienia z mężczyznami, którzy - gdy ich kobieta powie, że potrzebuje więcej czułości i miłych słów - zwlekają z tym. Nie dlatego, że nie chcą, lecz uważają, iż w krótkim czasie po takiej rozmowie będzie to z ich strony wyglądało sztucznie i tak też pewnie odbiorą to kobiety.
A i my, kobiety, już tak mamy, że dziesięć razy bardziej cieszymy się z czegoś miłego, ale spontanicznego, aniżeli wyproszonego.
Autorka musi najpierw poczuć się dobrze i pewnie SAMA ZE SOBĄ. W tym tkwi szkopuł.
Autorka musi najpierw poczuć się dobrze i pewnie SAMA ZE SOBĄ. W tym tkwi szkopuł.
I jeszcze coś: warto nauczyć się cieszyć z tego, co się ma. Z siebie też.