netkobietyWszystkie działy
Psychologia

"Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

15 odpowiedzi5 667 wyświetleńzałożony przez Olinka, 29.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

O homoseksualizmie na naszym forum już dyskutowaliśmy, dziś chciałabym jednak przyjrzeć się problemowi w innym nieco ujęciu.

Wbrew bombardującym nas i powszechnie głoszonym hasłom o tolerancji i zrozumieniu dla osób o odmiennościach seksualnych sprawa ma się zupełnie inaczej kiedy chodzi o nasze dziecko lub bliską nam osobę. Takie wyznanie może okazać się rzeczywistym szokiem. Dlaczego kiedy przychodzi zmierzyć się z problemem twarzą w twarz ta deklaracja spotyka się z tak wielkim niezrozumieniem? Bo w przypadku homoseksualizmu stereotypy są wyjątkowo silne, a znajomość problemu wciąż wyjątkowo niska.
Czy zastanawialiście się kiedyś co będzie, jak możecie zareagować kiedy będziecie musieli sami decydować: zaakceptuję takim jaki jest lub odrzucę? Czy naprawdę jesteście w stanie zrozumieć podłoże homoseksualizmu, pomóc dziecku czy przyjacielowi odnaleźć się w tym trudnym dla niego świecie? Czy może jednak okazać się, że będzie to czysta hipokryzja- owszem akceptuję, o ile nie dzieje się to w moim najbliższym otoczeniu? Bo może to będzie zbyt trudne, więc takie wyznanie spotka się z odrzuceniem i niezrozumieniem? A może już musieliście dokonać takiego wyboru? Opowiedzcie o tym.
Pamiętajmy jednak: homoseksualiści są wśród nas.

2

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Olina.... Od roku zastanawiam się nad tym mniej bądź bardziej intensywnie... To będzie dla mnie tragedia... Dla mojej żony również. Czy jeżeli grupa dewiantów ogłosi, że homoseksualizm to normalne zachowanie, to mam temu przyklaskiwać? Ta sama grupa może za kilka lat ogłosić, że ludzi powyżej 65 roku życia można rzucać na pożarcie piraniom. Czy jeżeli kilkaset much siądzie na g.wnie oblizując się, to znaczy, że ono jest dobre?

3

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Nie do końca rozumiem, co PoProstuJanek ma na myśli.
Takie wypowiedzi do mnie nie trafiają - to tak, jakby przyznać otwarcie, że nie ma się własnego rozumu i że należy słuchać jakichś grup/partii/grup/rodziny etc. etc.

I nie rozumiem tego wpisu względem tematu.
Ogólnie odebrałam Twój* post Janku jako bardzo negatywny względem homoseksualizmu w ogóle - co kłóci się z jego początkiem [...] Olina.... Od roku zastanawiam się nad tym mniej bądź bardziej intensywnie... To będzie dla mnie tragedia... Dla mojej żony również.[...]
Przyznam, ze zgłupiałam. Zatem jesteś kochającym inaczej?
To dlaczego używasz słów "dewianci" i negujesz homoseksualizm, jako normalne zachowanie?**


A w samym temacie: miałam sytuację, w której przekonałam się, jak bardzo różni się nasza tolerancja wyimaginowana od tej autentycznej. To była dla mnie porządna lekcja życia.
Akceptacja to praca.
Zaznaczam jednak, że praca z obu stron.
To, że akceptuje nie znaczy, że chcę od razu zagłębiać się w szczegóły. Za mało miałam do czynienia z tematem, żeby od razu umieć ogarnąć zwierzenia z tej materii. Ta ścieżka wymaga lat ocieplania wyobraźni.

-------------------------------------
*wyznaję "forumowe" przechodzenie na "Ty" z automatu smile
**dopóki nie nastał katolicyzm homoseksualizm był na porządku dziennym, zwierzęta też to robią. To nieewolucyjna, ale norma.

4

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?
poProstuJanek napisał/a:

Olina.... Od roku zastanawiam się nad tym mniej bądź bardziej intensywnie... To będzie dla mnie tragedia... Dla mojej żony również. Czy jeżeli grupa dewiantów ogłosi, że homoseksualizm to normalne zachowanie, to mam temu przyklaskiwać? Ta sama grupa może za kilka lat ogłosić, że ludzi powyżej 65 roku życia można rzucać na pożarcie piraniom. Czy jeżeli kilkaset much siądzie na g.wnie oblizując się, to znaczy, że ono jest dobre?

Janek, na usta ciśnie mi się tylko jedno pytanie... Czy kochasz swoich bliskich bezwarunkowo czy kochasz ich wtedy kiedy są tacy jak Twoje wyobrażenie o nich???

Kilka dni temu miałam okazję dwukrotnie rozmawiać na taki właśnie temat jak pytanie z początku wątku.
Ja na pewno nie odwróciłabym się od syna, nie byłoby to również dla mnie tragedią. Owszem, byłby to dramat, ale nie rozpatrywany w kategoriach, że mnie zawiódł, ale wyłącznie dlatego, że miałabym świadomość jak trudno będzie mu co dzień mierzyć się z ludzką wrogością, niezrozumieniem, jak wielkie cierpienie będzie przeżywać, aby być sobą, a ja będę musiała patrzeć na ten ból jaki zadają ludzie tylko dlatego, że pragnie swojego szczęścia, pragnie kochać i sięgnąć po miłość. Ja podam mu rękę, jestem tego absolutnie pewna, będę mu opoką. Na szczęście mój mąż mówi tak samo.

Przyznaję, że w odniesieniu do syna są to rozważania czysto hipotetyczne. Natomiast kilka lat temu moja przyjaciółka wyznała mi, że pomimo iż miała za sobą małżeństwo i kilka tzw. ,,normalnych" związków, zdecydowała się w końcu stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością i...żyć z kobietą. Była to dla niej ogromnie trudna decyzja, aby w końcu przyznać przed całym światem, że jest lesbijką. Kilkoro pseudo-przyjaciół nie zaakceptowało tego wyboru, faktu, że po latach miała odwagę przestać walczyć ze swoją odmiennością, odwrócili się, napiętnowali. A ja? Ja patrzyłam na nią dokładnie w ten sam co do tej pory sposób. Bo to przecież była wciąż dokładnie ta sama osoba...

5

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Hmm... co do gejów: Nie jestem przeciwna, wręcz przeciwnie. Szczerze mówiąc, zauroczyła mnie ich miłość: Troskliwa, urocza, delikatna. Wyjątkowa jednym słowem...
Każdy człowiek potrzebuje miłości i każda miłość, niezależnie od płci powinna być akceptowana. Gdyby mój syn okazał się gejem, nie miałabym mu tego za złe.
Ma prawo do miłości...

6

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Akceptacja  homoseksualistow jest niewatpliwie bardzo bardzo trudna .Szczegolnie w Polsce. Totalny brak tolerancji. Zaklamanie i falsz.Napietnowanie i wytykanie w kazdej sytuacji . Takie zachowanie wiekszosci spoleczenstwa wynika  z  bardzo ograniczonej edukacji w tym temacie..A co gorsza nie ma mozliwosci tak naprawde na zmiany w tym zakresie.  Tak naprawde problem zaczyna sie jesli doswiadczamy homoseksualisty  we wlasnej rodzinie. I tu jest sprawdzian jak bardzo rodzice potrafia sprostac takiej informacji. Czy nastepuje akceptacja takiego stanu rzeczy.? Najczesciej tak. Poniewaz, duzo latwiej akceptowac odmiennosc np. syna,bo darzymy go miloscia bezwarunkowa. . Madrzy i kochajacy rodzice  sa wtedy oparciem w tej  nietypowej sytuacji,. Wszyscy chcemy kochac i pragniemy aby nas kochano takimi jakimi jestesmy.  Szanujmy to inne prawo do Milosci.  Niewatpliwie jest to zawsze trudna sprawa ,ale dostrzegajmy problem. Nie uciekajmy przed nim . Geje sa i beda wsrod nas. Nauczmy sie tolerancji wobec nich. Nie odrzucajmy sie na wzajem.

7

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Nietolerancja dla homoseksualistów wynika przede wszystkim z tego, że ludzie patrzą na nich przez pryzmat seksu, a przecież nie chodzi tylko o to- chodzi o uczucia, o miłość, o coś ważniejszego! Nie jestem tolerancyjna - nie toleruję homofobów, patrzących i oceniających ludzi na podstawie tego, co robią w swoim własnym łóżku. To dopiero żałosne! Posądzam ich również o brak całkowity brak empatii- wystarczy zasugerować takiemu homofobowi, że żyje w świecie, w którym mężczyźni wiążą się z mężczyznami, a kobiety z kobietami. I nagle się okazuje, że ów homofob woli płeć przeciwną, a cały świat wmawia mu, że to jest złe, że powinien się leczyć, i w ogóle, ma gustować w swojej płci, bo tak robi większość... chore!

Uważam, że każdy powinien dążyć do własnego szczęścia taką drogą, jaką sobie obierze, o ile nie krzywdzi tym innych ludzi. To przywilej wolnego człowieka. Nie miałabym nic przeciwko homoseksualiście w mojej rodzinie. Swoją drogą, poznałam tylu homo-ludzi, i wiem, że bywają o wiele porządniejsi od niejednego hetero...

8

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?
Kika kominiarska napisał/a:

Tak naprawde problem zaczyna sie jesli doswiadczamy homoseksualisty  we wlasnej rodzinie. I tu jest sprawdzian jak bardzo rodzice potrafia sprostac takiej informacji. Czy nastepuje akceptacja takiego stanu rzeczy.? Najczesciej tak. Poniewaz, duzo latwiej akceptowac odmiennosc np. syna,bo darzymy go miloscia bezwarunkowa. . Madrzy i kochajacy rodzice  sa wtedy oparciem w tej  nietypowej sytuacji,. Wszyscy chcemy kochac i pragniemy aby nas kochano takimi jakimi jestesmy.  Szanujmy to inne prawo do Milosci.

Dokładnie...
Znam faceta, który jest gejem, ma 27 lat i gdy odważył powiedzieć się rodzicom o swojej orientacji spotkał się z obrzydzeniem ze strony rodziców... Przykre.
Moim zdaniem może dziecko przed tak poważną decyzją powinno jakoś dowiedzieć się czy rodzice nie są homofobami, generalnie jakie zdanie mają na ten temat. Coś, jakby przygotowanie?
Właśnie homoseksualistom jest o tyle trudniej, że są odrzucani przez społeczeństwo, dodatkowo trudno jest znaleźć partnera, czasem pozostają samotni i takie związki wcale nie są takie bajeczne... bywają zdrady.
Życie to nie bajka...

9

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Kiedyś ogladałam " Rozmowy w Toku" i był taki temat.Rodzice dowiadywali sie ze ich dzieci sa homo..Zastanowiłam sie przez chwile jak ja bym odebrała od dziecka taka wiadomosć? Zaakceptowała bym bez szemrania. Najważniejsze dla mnie jest szczęście moich dzieci,wiec jezeli one były by szczęśliwe w takim związku,to ja też.
Inaczej wyglądała by sytuacja gdy by mąż przyznał sie ze jest gejem. Rozwodu bym nie wzięła,mógł by nadal z nami mieszkać,bo jest wspólny dom i nie ma jak go dzielić,jest dziecko które go bardzo kocha,jedynie skończył by sie seks. Musiał by sobie sam prac i gotować i nie zbliżać sie do mnie bliżej niz na 2 m,bo czuła bym obrzydzenie:(:(

10

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Nie wiem jak zareagowałabym gdybym dowiedziała się, że moje dziecko jest homoseksualistą. Ciężko mi się wczuć w sytuację, bo nie mam jeszcze dzieci, ale wydaje mi się, że zaakceptowałabym to. Na pewno nie odwróciłabym się od dziecka z tego powodu.

Mam kilkoro znajomych o 'odmiennej' orientacji. Nie widzę w tym nic złego. Są dla mnie takimi samymi ludźmi. Ciężko mi to opisać, bo dla mnie to czy ktoś jest homo czy hetero nie ma najmniejszego znaczenia. Spotykając się z nimi nie zastanawiam się nad tym. To, że mój kolega gej przedstawia mi swojego nowego chłopaka jest dla mnie tak samo normalne jak to kiedy koleżanka przedstawia mi swojego faceta.

Nie jestem w stanie pojąć (być może mam zbyt ciasną główkę) jak można kogoś dyskryminować z powodu orientacji seksualnej...

Jakiś czas temu znajomy (przyjaciel moich rodziców) oznajmił, że jest gejem. Był wtedy w związku z kobietą, długoletnim związku. Oczywiście prawie wszyscy się od niego odwrócili. Facet, prawie pięćdziesięcioletni, postanowił wreszcie zacząć żyć po swojemu i być szczęśliwy z innym mężczyzną. Jego małżeństwo było fikcją i wszyscy dobrze o tym wiedzieli. To nie było tak, że on okłamywał swoją żonę przez tyle lat i udawał szczęśliwego i cudownego męża. Ona wiedziała o jego skłonnościach od dawna. Z resztą ona nie była mu nigdy wierna i on o tym wiedział. Wszyscy wiedzieli. Kiedy wyszło na jaw, że on jest gejem i ma "na boku" faceta wszyscy go zostawili. Ona zrobiła z siebie ofiarę i męczennicę. Często przychodził do nas do domu, bo w tamtym czasie oparcie miał tylko w moich rodzicach.

Z tą tolerancją jest tak, że wszyscy ją deklarują a później jakoś o niej zapominają. Z dużej liczby "przyjaciół" (tego znajomego) w momencie kiedy byli oni naprawdę potrzebni zostali tylko moi rodzice, którzy się od niego nie odwrócili i potrafili zaakceptować jego decyzję o ujawnieniu się. Mało tego, część wspólnych znajomych odwróciło się nawet od moich rodziców, jako od ludzi, którzy "trzymają" z gejem. Żałosne...

11

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?
MagdaEM. napisał/a:

Z tą tolerancją jest tak, że wszyscy ją deklarują a później jakoś o niej zapominają. Z dużej liczby "przyjaciół" (tego znajomego) w momencie kiedy byli oni naprawdę potrzebni zostali tylko moi rodzice, którzy się od niego nie odwrócili i potrafili zaakceptować jego decyzję o ujawnieniu się. Mało tego, część wspólnych znajomych odwróciło się nawet od moich rodziców, jako od ludzi, którzy "trzymają" z gejem. Żałosne...

Widzisz, i to jest właśnie sedno tego co mnie zastanowiło. Wszystko jest ładnie, pięknie, ale dopóki ludzie nie muszą sami podejmować takich decyzji o akceptacji bądź odrzuceniu, a wtedy ta pseudo-tolerancja jakoś odchodzi na bok, przestaje istnieć. Smutne jest to co piszesz, ale jak wspomniałam sama miałam okazję obserwować podobną sytuację. I ja też nie rozumiem takiego podejścia, wrogości, nastawienia, że to jest jakieś piętno, naznaczenie. No, nie rozumiem, nie rozumiem po prostu... I tak szczerze to po prostu żal mi tych ograniczonych w swoim postrzeganiu problemu ludzi.

12

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Trudno mi spojrzeć na ten problem z perspektywy rodzica, gdyż jeszcze nim nie jestem, aczkolwiek w moim bliskim otoczeniu zaistniał problem akceptacji swoich homoseksualnych dzieci przez ich zrozpaczonych rodziców. Mówimy tu o akceptacji, bo tolerować to znosić z trudem. W związku z tym , iż wśród moich znajomych są osoby homoseksualne mogę ze spokojem powiedzieć że akceptuje je takimi jakimi są, czyli bardzo wartościowymi ludźmi. Szczerze mówiąc mało mnie interesuje aspekt życia seksualnego moich znajomych, bo kolokwialnie rzecz ujmując nikt nikomu nie ma prawa do łóżka zaglądać. Nie roztrząsałabym tutaj tematu obrzydliwości takowych relacji, bo nie dajmy się zwariować związki homoseksualne to nie tylko seks, ale podobnie jak w przypadku związków damsko-męskich bliskość, wzajemne zrozumienie, wsparcie itp. Nikt nie ma prawa odbierać komukolwiek jego prawa do szczęścia i miłości, które są przecież esencją życia.

13

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

To takie gdybanie w moim wypadku ale myślę,że to co mówie jest prawdą .Nie interesuje mnie mówiąc obrazowo kto z kim śpi (byle nie robił/a tym komuś krzywdy)
Często tzw hetero.mają czego się wstydzić.
Moje dzieci kocham nie chciałabym,aby były nieszczęśliwe. Nienawidzę zakłamania i dulszczyzny zaglądającej do domów.
Człowiek jest osobą wolną jeżeli jest pewny swej orientacji to nie widzę problemu.
Kiedyś w pracy toczyła się ozmowa o zdradzie-panie w większości hipotetycznie wolałyby być zdradzone przez męża z kobietą.
Dla mnie zdrada to zdrada a dokładnie kłamstwo.
Z brakiem tolerancji spotykamy się na każdym kroku-tusza,wielokrotna rozwódka,bieda, odmienność religijna i.t.d.

14

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Myślałam sobie jeszcze na ten temat trochę i doszłam do wniosku ,że jeżeli chodzi o dzieci zaakceptuję bez problemu ich wybory ale..gdybym uważała że robią źle,że ich wybór wpłynie na ich życie negatywnie to byłabym zła.Czyli do końca z tą tolerancją mam problem.
Dotyczy to spraw czysto praktycznych, chciałabym aby w swych  związkach były bezpieczne ale nikt nie da gwarancji czy bardzo miły chłopak mojej córki,kiedyś będzie dobrym mężem i czy to dobry wybór.Z tzw ludzkim gadaniem umiem już sobie radzić w końcu sama przeszłam przez wiele.
Mieszkam w małym miasteczku ,moi rodzice na wsi mieli problem gdy po rozwodzie został u mnie  mój obecny mąż-wymusili bym na czas wizyty rodziny wyjechał bo...itd...itd
Jedyne co wtedy bym radziła to zamieszkanie w większym mieście gdzie mieliby szansę na normalne życie.
Mamy łatwiej chyba akceptują .

15

Odp: "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

To fakt, że w mniejszym mieście, czy na wsi gorzej jest z tą akceptacją. W dużym mieście jest większa anonimowość, trochę łatwiej "żyć po swojemu".

Nie wiem, czy dlatego, że jestem tolerancyjna, to przyciągam ludzi homoseksualnych, czy po prostu trafiam na nich przypadkiem, ale mam kilku znajomych, którzy są w związkach homo. Nieraz byłam świadkiem na ulicy jakiś krzywych spojrzeń kiedy np. moi dwaj koledzy szli ze sobą za rękę. Ludzie patrzą się jak na stworzenia z innej planety. Nieraz ktoś krzyknie coś niemiłego, ale  świadkiem większych nieprzyjemności nie byłam... Mieszkam w dużym mieście, gdzie ta tolerancja jest na pewno większa.

Moje koleżanki, lesbijki, opowiadały mi kiedyś jak były niemal zmuszone do opuszczenia swojego rodzinnego miasteczka. Kiedy tylko postanowiły być razem zostały "wyklęte", nie miały życia, po prostu. Nie mogły pokazywać się na ulicy, tym bardziej razem. Komentarze, z pozoru niegroźne, po jakimś czasie uniemożliwiają normalne życie.

Nie rozumiem ludzi, którzy z powodu własnych ograniczeń uprzykrzają życie innym. Czasem myślę sobie, że gdyby ludzie pilnowali własnych interesów świat byłby lepszy. W Polsce droga do tolerancji i otwartości na to co inne, nieszablonowe, jest jeszcze daleka, ale mam nadzieję, że pokolenie młodych ludzi jest jednak w większości bardziej otwarta i kiedyś będzie lepiej.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » "Mamo, tato, jestem gejem" - i co dalej?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026