Amis, te miłe wspomnienia pozwalają uznać dzieciństwo za szczęśliwy okres, nawet jeśli obiektywnie nie do końca tak było...
Moja lista (wychowałam się na wsi):
- placek drożdżowy babci, pączki, faworki,
- zapach wyczyszczonych mebli i podłóg (te specyficzne pasty fornirowe czy jakieś takie)
- zapach choinki - takiej prosto z lasu
- chłodny dotyk kłębuszków porannej mgły
- rosa na bosych stopach
- wschodzące słońce wyłaniające się znad lasu
- zapach świeżo zaoranej ziemi
- zapach końskiej sierści
- zapach świeżo skoszonego siana
- noce, kiedy spałam na balkonie z widokiem na gwiazdy
- o właśnie - blask gwiazd w mroźną zimową noc
- zapach podkładów kolejowych rozgrzanych w słońcu
- las o poranku
- zapach lasu w gorący, letni dzień
- mięciutki mech
- krople rosy na pajęczynie
- zamszowe czapki podgrzybków
- gąski pieczone na kuchennym blacie
- lodowiska na zamarzniętych łąkach
- bajkowy krajobraz oszronionych drzew, płotów, trawy
- czyściutki i biały śnieg
- łąki po horyzont żółte od kaczeńców
- pola po horyzont niebieskie od chabrów
- zapach plonujących zbóż
- dotyk mokrego nosa psa
- mruczenie kota, którym się opatuliło szyję
- zapach letniego wieczoru
- świerszcze
- wieczorny rechot żab
- smak lodowatej wody prosto ze studni w gorący letni dzień
- burza nad rzeką, kiedy pioruny uderzają w taflę wody
- bajecznie kolorowy las jesienią
I dużo, dużo więcej by się znalazło...