nie wiem co tutaj robie i czemu to pisze....ale może niestety tak jest na emigracji że czasami o niektórych sprawach nawet ze znajomymi czy przyjaciółmi nie można porozmawiac bo niestety ma sie tutaj ich nie wielu... mieszkam w szkocji... tutaj pracuje i żyje od dwóch lat...i na całe nieszczescie kocham faceta którego nie powinnam kochac...pracujemy razem świetnie się z sobą dogadujemy... można nawet powiedziec że staliśmy sie przyjaciółmi... strasznie mnie do niego ciągnie i widze ze z drugiej strony jest to samo... najwiekszy problem jest w tym że on jest w związku z naszą menadżerką... ostatnio miałam małe załamanie przyszedł do mnie jako przyjaciel posiedziec porozmawiac...nie skończyło sie tylko na rozmowie... przytulan i pocałunków nie było końca... czuje że stąpam po cienkiej tafli lodu... wszystkie nasze spotkania są tajemnica.... a ja już mam koszmary ze tamta dowiaduje sie o wszystkim że trace moją ulubioną prace... a przede wszystkim kontakt z nim...już chyba poprostu głupieje......
Podobne tematy
Wiadomo zauroczona czujesz silne przyciąganie do tego faceta, ale pomyśl masz pracę o której marzyłaś,masz stabilność i jakąś wizję przyszłości dla siebie.
Nie wiem czy warto to burzyć szukać nowej pracy i to tam wśród obcych.
Co do tego faceta myślę że to on powinien rozwiązać swój związek z menadżerką a nie okłamywać ją i mieszać w to ciebie.
Zobacz sama ten człowiek kłamie ją bez skrupułów, naraża ciebie na stratę pracy i nić go to nie obejdzie?
wiem.... wiem że to wszystko jest chore.... ale miałaś tak kiedyś że czułaś do kogoś coś tak silnego że wiedziałaś że możesz rzucic zostawic wszystko zeby spedzic chociaż 5 minut z tą osobą.....że czułaś że to jest włąśnie ten.... ten jeden jedyny na miliard.... ...... a moze ja poprostu już na łeb dostałam.......................
Tak miałam taka spalająca miłość, biegłam do niego nocami przez zaspy o 2 w nocy by pobyć na mrozie kilka minut.
Młode serce kochało a facet starszy nie chciał się zmienić, bo miał swoje nawyki, bo dla kobiety naginał się nie będzie.
Jednocześnie nie dawał mi odejść, 4 lata nie dał mi z nikim się spotykać, i złamał mi serce .Łamałam własne zasady dal niego, oszukiwałam wszystkich a on tylko brał, i brał coraz więcej.
Podeptałam własną godność i odkochałam się bo godność to jedyne co miałam i nigdy nie mogła bym być z kimś kto zmusi mnie do zniszczenia sensu mnie , mojego ja.
Ale dzięki tamtemu człowiekowi odkochałam się bo on nie chciał dla mnie szczęścia a bagna w którym sam był. spotkałam męża i zwariował cały świat, utopiłam się w błękicie jego oczu.
pozazdrościć........
najgorsze że jest dla mnie strasznie wartościowym człowiekem i mam świra na jego punkcie.....już teraz ciężko mi w pracy a do tego mieszkamy niedaleko siebie.... chyba czeka mnie poważna rozmowa... musze chyba w końcu dosłownie prosto z mostu powiedziec co czuje.... bo jak na razie jeszcze tego nie zrobiłam.....
A może powiedz co czujesz, mogą być dwa efekty- on się ucieszy i będzie chciał być z tobą , wtedy powinnaś prosić by zerwał z tamta i pomógł ci jeśli stracisz pracę.
Drugim skutkiem twojego wyznania może być to iż straci zainteresowanie bo osiągnął co chciał, dreszczyki zakazanego ale stała partnerka to jego życie.
Więc właściwie się wyjaśni gdy powiesz co czujesz, nie bój się, to co usłyszysz rozwiąże twoje kłopoty.
Miłość jest rozkosznym kwiatem, ale trzeba mieć odwagę zerwać go znad skraju przepaści......
coś w tym jest....włąśnie stoje nad taką przepaścią i nie wiem czy zerwac czy nie.... ale chyba trzeba spróbować bo żyje się tylko raz.........
Więc ryzykuj, sama zobaczysz gdzie masz granice, a może spotka cie niesamowite szczęście?Życzę ci tego , trzymaj się.