Witam, pisalem juz wczesniej dwu-krotnie. Sytuacja sie nie zmienia, mianowicie jestem ze swoja kobieta dwa lata, mieszkamy razem ponad pol roku, z czego od ponad poltorej sie nie kochalismy. Ja juz normalnie pier... dostaje. Kocham ja strasznie ale kompletnie nie wiem co mam zrbic. Nie wiem czhy mnie ona wogole kocha ( nigdy mi o tym nie powiedziala) Dzisiaj w nocy poraz kolejny sie pokolcilismy. Ona do mnie, ze ja mysle tylko o jednym, ze ona juz nie chce takich awantur. Jak zwylke wywinela kota ogonem i poszla do pracy.Nie jest stanie o takich rzeczach rozmawiac, jest strasznie niesmiala. Nie daje mi zadnym dowodow milosci odkoad jestesmy razem to moze z dwa razy mi zrobila herbate i moze dwa razy cos odgrzala w mikrofali. Ja gotuje, wiekszosc sprzatania tez ja robie i ciagle mi sie zbiera ze nie dokladnie czy cos ze musi wszystko poprawiac itp (pracuje od 6-16 17.30-19 trening, 19.30-22 znow praca) nie przyjmuje do wiadomosci ze nie mam czasu. Wogole nie przyjmuje jakich kolwiek slow krytyki ze cos robi zle i nigdy nie przyznaje sie do winy. Ja glupi nadal ja kocham. Nigdy jeszcze w zyciu mnie zadna kobieta tak nie odpychala, popadam w kompleksy i ego mi spadlo kilka krotnie. Im bardziej trace poczucie wlasnej wartosci tym bardziej ona to czuje. Wlasnie jej z-pisalem sms ze ja bardzo kocham, ale ja juz nie chce tak zyc. Jezeli ona cos do mnie czuje, a ze jezeli nie to musimy sie rozstac. Ps przepraszam za gramatyke, ale pisze z za granicy i nie mam polskich znakow. Kobiety prosze doradzcie cos bo ja juz nie wiem co mam zrobic
1 2011-11-11 20:11:10 Ostatnio edytowany przez anonim (2011-11-11 20:15:03)
Podobne tematy
ja tez mieszkam za granica i tez nie mam pl znakow to sie dogadamy
A co do tematu to faktycznie cos jest nie tak i pierwsze co mnie zastanawia to jak wygladal wasz zwiazek na początku czy okazywaliscie sobie uczucia , bo jesli tak to moze rutyna jakas wam sie wkradla natlok pracy, obowiazkow,stres itp . Dlatego moim zdaniem najpierw trzeba zlokalizowac przyczyne a potem zrobic dwie kawy , usiasc i szczerze pogadac .
pozdrawiam ![]()
3 2011-11-11 21:51:41 Ostatnio edytowany przez anonim (2011-11-11 21:56:00)
Witam. Byliśmy że sobą kilka lat temu, potem mnie zostawiła dla innego. Zeszlismy się po 3 latach. Na początku było bardzo ciepło, tylko że spedzalismy że sobą dwa tygodnie a potem przerwą na jakieś 3 mies. Ponad pół roku temu opuściłem swój kochany kraj dla niej. No i ogólnie odkąd mieszkamy razem i ponad pół roku wcześniej nic nie było. Czasami mi się wydaje że jestem dla niej za dobry, na każdy kaprys itp, że mnie nie kocha a jest że mną tylko że względu na wygodę. Odkąd mieszkamy razem to jest kwiecień to do jakich kolwiek pieszczotliwie doszło 5 razy. Ona mnie nawet nie dotknęła. Rano budziła się z kacem moralnym i chciała o tym zapomnieć. Coraz bardziej obawiam się że popadam w depresję.... Ps znów przepraszam za błędy, tym razem pisze z tel ...
ona Cie rani myśle że to wszystko co piszesz jest prawda, bo to wygląda naprawde tak jakby była z Tobą dla wygody, życie na odległość jest inne niż mieszkanie razem, może nie pasujecie do siebie
mówisz że ona jest nieśmiała, może to że nie chce się z Tobą kochać, może ma jakiś powód że ucieka od bliskości może spróbuj o tym z nią porozmawiać, bo tez tak może być i mozliwe że przez to się miedzy wami nie układa
5 2011-11-11 23:59:36 Ostatnio edytowany przez anonim (2011-11-12 00:03:10)
Oj strasznie rani. Całą wina zgania na mnie, co do rozmowy to nie ma szans. Gdy tylko poruszamy temat spokojnie, pytam się co mam zrobić zmienić to itak zawsze się kończy awantura. Ja jestem między młotem a kowadlem. Czasami mi się wydaje że ona jest strasznie samolubna. Nie jestem nastoatkiem. Miałem w swoim życiu kilka kobiet, ale tylko z nią taki problem. Inne związki się rozsypaly z zupełnie innych pezyczyn, ale na życie seksualne nigdy nie narzekalem. Teraz codziennie kładę się spać obok kobiety która kocham i nie mogę się do niej przytulić. CAsem mi pozwoli, a czasem sama ma ochotę to bez mojej inicjatywy się przytulić. Jednak często leze obok niej i przez pół nocy nie mogę z nerwów ozasnąć. Wstaje o 5 jak zombie, chodzę zjeb... Cały dzień masakra ... No nic wielkie dzięki
6 2011-11-12 00:34:24 Ostatnio edytowany przez anonim (2011-11-12 00:36:18)
Teraz siedzę nad oceanem w samochodzie. Ona już jest w domu bo pisałem do niej czy nie chce jechać do na przejaDzke, nie chce, chyba się przekimam w samochodzie.
Teraz siedzę nad oceanem w samochodzie. Ona już jest w domu bo pisałem do niej cY nie chce jechać do na przejaDzke, nie chce. Chyba się przekimam
Może gg? Nie przepadam za forum, może coś doradzę.
anonim napisał/a:Teraz siedzę nad oceanem w samochodzie. Ona już jest w domu bo pisałem do niej cY nie chce jechać do na przejaDzke, nie chce. Chyba się przekimam
Może gg? Nie przepadam za forum, może coś doradzę.
Wysłałem maila z nr gg
9 2011-11-12 11:43:40 Ostatnio edytowany przez Eli (2011-11-12 11:46:40)
Myślę, że pomóc możesz sobie poprzez rozmowę z psychologiem. Może uda się nakłonić Twoją żonę na wspólną terapię. Bez tego wsparcia nie poradzisz sobie, a problem będzie się tylko pogłębiał. Znam to z autopsji. Moja mama też jest "Lodową panienką". Nie tylko ojciec miał ciężkie życie, ale my dzieci także nie znamy jak to jest kiedy mama przytuli, pogłaszcze, pocałuje...
Skutek? Dla mnie dotyk partnera ciepły,czuły i na codzień jest podstawą rodzinnych relacji. Przytulam dzieci, wnuki, rozmawiam jak najwięcej, bo ja tego nie miałam. Nadrabiam wszystkie braki ze swojego dzieciństwa. Ale tak naprawdę to czuję się "ograbiona" z tego czego dzieciom potrzega najbardziej. Poczucia więzi córki z matką, miłości do niej, wzoru matki i żony...
Spytasz jak funkcjonuję jako kobieta w dorosłym życiu? Tak wielkie braki emocjonalne uzupełniałam podglądaniem innych bliskich mi osób. Uczyłam się od nich czułości, miłości, wyrażania swoich potrzeb...Ale to trudne zmienić wszystko "czym skorupka za młodu nasiąknęła"
Pozdrawiam, życzę siły w działaniu. Elik
No i mamy mega kryzys. Dzisiaj strasznie się piklucilismy. Wygarnalem jej wszystko co mnie boli. Może trochę za dużo. Tradycyjnie do niczego się nie przyznawała wywijajac kota ogonem. Na wszelkie argumenty odpierala że jej wypominam a nic nie robię. Jednak coś do niej dotarło bo płakała, a widziałem to poraża drugi w życiu tzn polecialo jej kilka łez. Widok straszny nie chce tego więcej oglądać. Nie odzywa się do mnie ja się zastanawiam czy się nie wyprowadzic na tydzień. Mieliśmy jechać na wycieczkę za tydzień, ale ona powiedziała że chyba już nie ma sensu żebyś ny jeszcze gdzieś razem jechali. Ja się tym razem nie ugne i nie będę jutro za nią z kwiatami łatał. Kocham ja, ale tym razem stawiam wszystko na jedną karte, bo kompromis nie może zawsze być qyzeczeniami dla jednej strony ...