Witam. Moje problemy dotyczą jak zwykle tego samego. Czego? otóz spotykam się z facetem który jest zajęty (z moją kolezanką). Mialam wyrzuty sumienie ale jakoś je uspokoiłam choć powracają. Jest nam razem dobrze. Często poruszamy tematy o których inni boją się rozmawiać będąc w takiej sytuacji. i tu pojawia sie problem. Gdy trwa dyskusja o życiu, naszym trójkącie i otym jak ja postzregam ich oficjalny związek On zarzuca mi że wyrażam się przedmiotowo, ze jestem dla Niego podła. Prowokuje temat, chce znać moje zdanie a jak już je wyraże wpada w furie i traktuje mnie jakbym nastawiała cały świat przeciwko Niemu a raczej Jej. Wiem, że My na dłuższą mete nie mamy żadnej przyszłości ale czy na chwile obecną On musi mnie tak dobijąć? Nigdy nie przeprasza z a to jak mnie traktuje a wręcz oczekuje tego ode mnie. Czy ja powinnam zawsze czuc sie winna? Mam sie usmiechać i przytakiwać przyznając sie tym samym do tego że nie powinnam wyrażać swoich uczuć, emocji, zdania?
Podobne tematy
że tak zapytam się... jakie Ty masz oczekiwania do takiego ..układu?
Nie oczekuję niczego, bo wiem że to bez sensu. Chcę byc szanowana i miec wolność wypowiedzi nawet w tak skomplikowanej sytuacji. Czy to takie trudne do zrozumienia?
Niestety nie mozna byc szanowanym nie oczekujac niczego. Proste.
a czego sie spodziewasz ze co bedzie cie szanowal jak sama siebie nie szanujesz .....sypiasz z facetem swojej kolezankii co uwazasz ze to jest fer????? jak ty bys sie czula gdyby twoja kolezanka sypiala z twoim facetem ?????? nienawidze takich kobiet ...trzeba to powiedziec jasno i otwarcie przez takie jak ty rozpadajom sie zwiazki malzenstwa cierpiom dzieci bo tobie sie chce bzykac .....malo facetow na tym swiecie ????? zastanow sie nad swoim zachowaniem powinnas jak najszybciej zakonczyc ten zwiazek a nie zastanawiac sie nad tym czy on cie szanuje czy nie ......takich jak ty sie nie szanuje tyko ....no wiadomo co
6 2010-10-04 12:01:58 Ostatnio edytowany przez november (2010-10-04 12:02:45)
Nie zrozumiałem chyba dokładnie o co chodzi. Czyja wina? Ale w czym? Relacja Wasza, cóż, jest jaka jest. Nie będę na pewno Cię moralizować, bo powinnaś jako człowiek myślący znać ciężar tego, co robicie. Osobiście to radziłabym skupić się nie na tym, jak układa się związek między Tobą, a facetem Twojej koleżanki, tylko raczej na tym, jak szybko go zakończyć.
a czego sie spodziewasz ze co bedzie cie szanowal jak sama siebie nie szanujesz .....sypiasz z facetem swojej kolezankii co uwazasz ze to jest fer????? jak ty bys sie czula gdyby twoja kolezanka sypiala z twoim facetem ?????? nienawidze takich kobiet ...trzeba to powiedziec jasno i otwarcie przez takie jak ty rozpadajom sie zwiazki malzenstwa cierpiom dzieci bo tobie sie chce bzykac .....malo facetow na tym swiecie ????? zastanow sie nad swoim zachowaniem powinnas jak najszybciej zakonczyc ten zwiazek a nie zastanawiac sie nad tym czy on cie szanuje czy nie ......takich jak ty sie nie szanuje tyko ....no wiadomo co
Chyba trochę przesadzasz... Wydaje mi się, że kobiety, które mówią w ten sposób, również w wielkim stopniu potrafią się przyczynić do rozpadu swojego związku. Wiadomo przecież - pomijając przypadki, gdzie facet ma charakter "wyrywacza" i nie wie co to jest wierność (a kobieta się na to godzi) - że zdrada powstaje na ogół tam, gdzie w związku nie dzieje się dobrze. Wtedy czy to partner, czy partnerka, są bardziej podatni i otwarci na inne osoby. Logiczne. Nie wspominając już o tym, że całkowicie bagatelizujesz zdolność mężczyzn do myślenia i podejmowania decyzji...
Dzieki Laurola> Chyba nie znasz zycia.
moim zdaniem w takim ukladzie to normalne ze nie ma szacunku.
również jestem za zakończeniem tej relacji (a już na pewno z "bycia z nim" raz na jakiś czas).
ja ????? ja doskonale znam zycie nawet sobie nie wyobrazasz jak bardzo ...ten stek bzdur typo ....nie planowalismy tego ...to przyszlo tak nagle ....sama nie wiem jak to sie stalo kiedy sie zakochalam ....znam to na pamiec ......naturalnie mozna powiedziec on mnie podrywal on to zaczol no i oki gdyby nawet od razu trzebabylo odrzucic jego zaloty faceci prubojom a jesli widzom ze kobieta jest poddatna na jego trele morele to dalej brnie do przodu wiedza co powiedziec co zrobic zeby osiagnac swoj cel......nagle umiejom sluchac o naszych problemach kwiaty restauracje i takie tam rozne duperele a potem jak dochodzi co do czego wycofuja sie jak raki ( naturalnie nie wszyscy 99%) ale nie oto chodzi jacy oni sa tylko jakie jestesmy my !!!!!! a wlasciwie to takie jak ty !!!!! jest ci z tym dobrze ???? ze on zamiast spedzac czas z twoja kolezankom kradnie czas dla ciebie ???? zresztom juz nie bede o tym pisac bo sie denerwuje .....
do november........
po czesci masz racje ze jak sie dzieje zle w zwiazku wtedy kazdy jest bardziej otwarty na inne znajomosci ...ale teraz jest pytanie czy zawsze w zwiazku jest dobrze ????? naturalnie ze nie sama sobie odpowiem i co wtedy od razu nalezy szukac kogos innego ?????? a moze tak troche wysilku i probowac cos zmienic ......( NATURALNIE NIE MOWIE TUTAJ O PATOLOGI GDZIE FACET BIJE I TAKIE TAM )..ale o normalnych zwiazkach a ten wyglada na normalny nie zanosi sie na to aby facet mial ochote zostawic ta kolezanke tylko chceewidentnie sie zabawic pozatym facet to taka istota ze nawet majac w domu najpiekniejszom najzgrabniejszom gospodarnom tolerancyjnom zone jak mu sie jakas podlozy i tak zdradzi oni nie sa monogamistami ile razy sie dziwimy ogladajac rozne programy ze zdradzil z jakims pasztetem swojom zone ...bedzie mial chudom pojdzie z grubom bedzie mial ladnom pojdzie z brzydkom i odwrotnie ( wyrywcze przypadki powiadasz ) to nie sa wyrywcze przypadki to zdaza sie kazdej z nas tylk :
1) tak dobrze sie ukrywa
2) wiemy o tym i udajemy ze nic sie nie stalo bo w koncu dom rodzina dzieci pozatym wraca do domu i twierdzi ze nas kocha
3) nie myslimy o tym bo poco cos czegos szukac doszukiwac sie a noz widelec znajdziemy jaqkis dowod jego niewiernosci ...i co wtedy??
4)nawet nam do glowy nie przychodz ze moglby to zrobic i zyjemy dniem codziennym ..dzieci praca dom itd itd
5) wiemy o tym ze jestesmy zdradzane ale nikomu o tym nie mowimy bo to wstyd i wmawiamy sobie i innym jakiego to my mamy cudownego meza o boze jaki jest dobry dla dzieci
taka jest prawda i jesli ktos uwarza ze jest inaczej to niech dobrze sie przyjzy swojemu partnerowi i przestanie sie oszukiwac
musze jeszcze dodac ze znam to nie tylko z doscwiadczenia mojego bo tez bylam zdradzana ( jak to odkrylam blagal jak pies na kolanach zebym nie odchodzila nawet usilowal dziecko porwac zeby mnie odzyskac czyli nie bylam zla zonom bo inaczej by tego nie robil) ale tez z doswiadczenia mioch kolezanek przyjaciolek pozatym przez wiele lat pracowalam tylko z mezczyznami wiec co akurat ci z ktorymi mialam kontakt byli zli i niewierni a cala reszta jest oki no tak ten 1%
11 2010-10-04 15:13:29 Ostatnio edytowany przez november (2010-10-04 15:16:10)
do november........
po czesci masz racje ze jak sie dzieje zle w zwiazku wtedy kazdy jest bardziej otwarty na inne znajomosci ...ale teraz jest pytanie czy zawsze w zwiazku jest dobrze ????? naturalnie ze nie sama sobie odpowiem i co wtedy od razu nalezy szukac kogos innego ?????? a moze tak troche wysilku i probowac cos zmienic ......( NATURALNIE NIE MOWIE TUTAJ O PATOLOGI GDZIE FACET BIJE I TAKIE TAM )..ale o normalnych zwiazkach a ten wyglada na normalny nie zanosi sie na to aby facet mial ochote zostawic ta kolezanke tylko chceewidentnie sie zabawic pozatym facet to taka istota ze nawet majac w domu najpiekniejszom najzgrabniejszom gospodarnom tolerancyjnom zone jak mu sie jakas podlozy i tak zdradzi oni nie sa monogamistami ile razy sie dziwimy ogladajac rozne programy ze zdradzil z jakims pasztetem swojom zone ...bedzie mial chudom pojdzie z grubom bedzie mial ladnom pojdzie z brzydkom i odwrotnie ( wyrywcze przypadki powiadasz ) to nie sa wyrywcze przypadki to zdaza sie kazdej z nas tylk :
1) tak dobrze sie ukrywa
2) wiemy o tym i udajemy ze nic sie nie stalo bo w koncu dom rodzina dzieci pozatym wraca do domu i twierdzi ze nas kocha
3) nie myslimy o tym bo poco cos czegos szukac doszukiwac sie a noz widelec znajdziemy jaqkis dowod jego niewiernosci ...i co wtedy??
4)nawet nam do glowy nie przychodz ze moglby to zrobic i zyjemy dniem codziennym ..dzieci praca dom itd itd
5) wiemy o tym ze jestesmy zdradzane ale nikomu o tym nie mowimy bo to wstyd i wmawiamy sobie i innym jakiego to my mamy cudownego meza o boze jaki jest dobry dla dzieci
taka jest prawda i jesli ktos uwarza ze jest inaczej to niech dobrze sie przyjzy swojemu partnerowi i przestanie sie oszukiwac
Ok, ja też się z Tobą w dużym stopniu zgadzam i tak na prawdę to domyślałam się, że kryje się za tym Twoje osobiste doświadczenie. Co do szczęścia w związku to -powiem to, co miałamz resztą w tamtym poście dopisać. Wiem o tym, że po pierwsze zdrada nie dotyczy tylko problemowych związków, ale także dotyka te "udane" i ludzie tłumaczą to rzeczywiście, że "tak się stało" itp. I nie powiedziałam też, że w związkach zawsze jest dobrze, ale jednak mając na myśli np. umiejętność porozumiewania się i dogadywania partnerów, można powiedzieć, że niektóre są bardziej, inne mniej udane.
Zwróciłam uwagę na Twój post bo po prostu zastanawiałam się nad pochopnym - moim zdaniem - uogólnianiem. I z liczbami i procentami też byłabym ostrożna. Życie bywa na prawdę różne. Sama nigdy nie byłam zdradzona ( w sensie czysto fizycznym), ale wiem jak miewali znajomi. Znam zdradzonych i zdradzających także, mimo t zawsze byłabym daleka od podsumowań i stwierdzenia, że najwięcej ludzi jest zepsutych w środku.
Mialam wyrzuty sumienie zagłuszyłaś głos boga
Napisz: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się serce moje, gdy oni wracają do mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili serce moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym sercem moim, wpadną w sprawiedliwe ręce moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną.
a to co ma byc????? halo......teraz jak to przeczytalam to pewnie polece jutro do kosciola i sie wyspowiadam ....tylko czy dostane rozgrzeszenie ???? no pewnie tak jakies trzy zdrowaski i piec ojcze nasz hahahaha ale sie ubawilam ...nie a wlasciwie sie nie ubawilam jestem w szoku ze komus sie chce pisac takie pierdoly ...sory ...to nie znaczy ze nie wiereze w boga ...ale na milosc boska .....nie bede nadstawiac drugiego policzka jak dostalam w jednego .....pieklo to my mamy na ziemi .....a tam ???? a zresztom nie bede na ten temat dalej pisac bo jeszcze mnie ktos posadzi o ...........
do november
dziekuje ze przynajmniej po czesci sie ze mnom zgadzasz i fajnie ze wszyscy co tutaj weszli byli jednego zdania ze powinna zakonczyc ten zwiazek ..no moze nikt tego nie napisal tak drastycznie i tak dosadnie jak ja ale jednak.... pewnie ktos powie malo tolerancyjna gruboskorna ..ale uwazam ze trzeba rzeczy nazywac po imieniu a nie owijac w bawelne ...zawsze bede potepiac takie kobiety naturalnie jestem tez czlowiekiem wiec uwazam ze nalezy kazdemu dac drugom szanse wiec ja daje ale tez mowie otwarcie co o tym mysle i malo mnie obchodzi czy komus sie to podoba czy nie ..ty jestes bardziej delikatna nie twierdze ze to zle tylko czy to skuteczne ???? taka kobieta sobie mysli no tak robie zle ale chyba nie tak do konca jednak ktos mnie rozumie ..i dalej robi swoje i brnie w tym szambie ktore sama sobie zrobila ........otorz nie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nalezy jej powiedziec otwarcie KOBIETO PRZESTAN BO TAK NIE MORZNA ROBISZ ZLE a nie dawac jej uczucie ze no w sumie robisz zle ale nie tak do konca i zaglebiac sie w jej problem ktory jest naturalnie " wielki " bo jak on ja traktuje ...to trzeba od razu uciac.......nie tak dawno niespodziewanie u mnie w domu stworzyla sie mala kameralna imprezka przyszedl przyjaciel od mojego drugiego meza przyniosl butelke wina ( ZONATY PRZYJACIEL) i jakos tak tez zadzwonila moja najlepsza przyjaciolka ( JUZ NIOM NIE JEST) ze jest sama w domu nudzi jej sie wiec zaproponowalam zeby przyszla no i naturalnie przyszla tez z butelkom winka i co sie stalo wypilismy te winka pogadalismy i kazdy sie rozszedl niby do swoich domow co sie potem okazalo ......no naturalnie to wiem bo moja "przyjaciolka" mi powiedziala na drugi dzien ze oni pojechali do niej ....i nawet to jeszcze nie jest najgorsze ze przespali sie ze sobom i tez nie mozna tego zgonic na alkochol bo przeciez bo dwoch bulelkach wina wypitych przez czworo ludzi nie mozna byc pijanym najgorsze w tym wszystkim bylo to ze ona wiedziala ze on ma zone malutkie dziecko 7 miesieczne ze jest od niej mlodszy o 10 lat i jeszcze sie z nim umowila na nastepny raz ......mowilam jej ze powinna tego nie robic ze powinna go zostawic w spokoju...oki kazdemu sie moze zdarzyc ale bylo raz i powinna to zakonczyc a nie ciagnac dalej a ona do mnie ze przeciz nic zlego nie robi ze nie zabiera ani zonie meza ani ojcu dziecka bo przeciez niechce z nimbyc tylko tak dla rozrywki ......no myslalam ze mnie krew zaleje naturalnie juz nie jest mojom przyjaciolkom .......rozmawialm tez z nim co on robi co wyprawia ...a on co ??? ze mam sie nie wtracac w jego zycie ......teraz nie wiem jak wyglada sytuacja miedzy nimi ale tez ciezko mi patrzec na jego zone jak przychodzom razem ona taka szczesliwa ze ma jego i to malenstwo a on tylko kochanie skarbie jaka ty jestes cudowna jaka wspaniala kiedys mi sie to podobalo jak o niej mowi jak sie zachowuje w stosunku do swojej zony jak ja szanuje ....a teraz boze jaka hipokryzja no rzygac sie chce na dodatek patrzy tak na mnie z takom minom ktora mowi ...i co powiesz jej ??? zepsujesz jej szczescie ???? ....boze nienawidze jego i mojej bylej przyjaciolki czuje sie winna ze spotkali sie u mnie i ze to wszystko przezemnie ale co przeciez jej nie powiem bo po pierwsze i tak mi nie uwierzy bo jest taka w nim zakochana a po drugie moze tamto juz jest skonczone a tylko bym namieszala w ich zyciu a po trzecie wiem ze on ja tez kocha a ze mial skok w bok no cuz tlumacze sobie ze to tylko facet pewnie ja zdradzi jeszcze nie raz najwazniejsze zeby ja szanowal i zeby ona czula sie szczesliwa wiem ze jak kiedys to sie wyda bedzie miala do mnie pretesje ze jej nie powiedzialam ale co zrobic zeby bylo dobrze powiedziec i zniszczyc jej szczescie juz na dzien dobry czy pozwolic jej sie cieszyc tym co ma i niech sie domysli sama a moze byc tak ze nigdy sie nie dowie i bedom zyc dlugo i szczesliwie ........o kurde ale sie rozpisalam koncze