3 miesiące po ślubie mój mąż powiedział mi, że nie chce żyć w związku, a ja jestem eksperymentem, bo chciał się przekonać!!!! Mówi, że jestem bezużyteczna, naiwna i głupia. Jestem szmatą, pusta, kłamliwa i nieodpowiedzialna. A wiecie dlaczego? Bo, jak on to mówi, robię wbrew jego woli i nie słucham się go. Ale nie, żeby chodziło o coś poważnego. Po prostu pojechałam "jego samochodem" spotkać się z koleżanką. Twierdzi, że rozwalam jego pieniądze. Zrobiłam parę razy zakupy - wiece proszek do prania, masło, ser, skrzynkę wody do picia... Nic co można byłoby nazwać wkładaniem pieniędzy w błoto. Chce rozwodu (po trzech miesiącach małżeństwa), powiedziałam, że go ode mnie nie dostanie, na co on, że będzie takim miłym mężem, że w 5 minut pobiegne do sadu:( Zupełnie nie wiem co robić. Odkąd wyszłam za mąż moje życie to koszmar. Jeszcze spotykam znajomych na ulicy, którzy miu gratulują, ale nie ma czego ;( jestem załamana. wczesniej, zanim wyszłam za mąż kłócilismy się, ale zaraz któreś wyciagało reke i było ok. teraz jest koszmar. NIE WIEM CO ROBIĆ. Cjciałam się chociaż wyżalic, bo nie mam komu:(
Podobne tematy
Takiego chama to od razu wyrzuciłabym za drzwi. Chce rozwodu? Daj mu go. Jak masz nadal cierpieć i przypominać sobie co chwilę, to co on powiedział, to lepiej trochę pocierpieć, ale być szczęśliwą.
Możesz też czekać albo pójść z nim na jakąś terapię... Nie wiem...
W każdym bądź razie życzę Ci tego, byś była szczęśliwa- z nim lub bez niego.
reszka wspolczuje Ci bardzo, ale glowa do gory! zobaczysz ze jeszcze bedziesz szczesliwa!
czy moge zapytac ile lat ma Twoj maz i czy dlugo znaliscie sie przed slubem?
czy to trwa caly czas czy to byla jednorazowa sytuacja?
Daj mu rozwód i niech spieprza gdzie pieprz rośnie. "Szmata, pusta, kłamliwa" daj spokój chcesz to słyszeć całe życie... Ale na Twoim miejscu kupiłabym dyktafon i nagrała to co mówi, niech to będzie rozwód ale z orzeczeniem o jego winie, "eksperyment"(?!) no daj spokój.
To straszne jak faceci potrafią się kamuflować, inni jak chcą zdobyć"króliczka"a pokazujący swoje prawdziwe oblicze jak juz go zdobedą, a może cały czas taki był tylko Ty tego nie widziałaś mając "rózowe okulary"i "klapki na oczach", tylko po co się z Tobą żenił? przecież i wyprawienie wesela i rozwód to kosztowne sprawy, dlaczego skoro miał Cię za nic tak ryzykował, jest całkowicie nieodpowiedzialnym, niedojrzałym emocjonalnie, żałosnym prostakiem, nie liczacym się z nikim, nie szanującym Ciebie i nie nadaję się nie tylko do małżeństwa ale i do żadnego stałego związku, eksepyment moze sobie robić na myszach i szczurach a nie człowieku, decyzja należy do Ciebie ale on się nie zmieni, dalej tak Cię będzie traktował, a małżeństwo powinno być oparte na miłości, szacunku, bezpieczeństwie, trosce, przynajmniej na tych wartościach, o prawdzie nie wspomnę bo czytająć rózne historie na tym forum - prawda - gdzieś wyparowała.
Bez kitu - Diana ma rację, nagraj takie teksty i puść go z torbami przy okazji rozwodu. Bo co do niego to nie mam raczej wątpliwości - z takim, za przeproszeniem, popaprańcem nie chciałabym żyć.
Eksperyment? A co, Ty jesteś zakup do mieszkania, który jak nie będzie pasował to się zwróci do sklepu? Żenujące i mało dojrzałe zachowanie.
Czasami aż w głowie się nie mieści, jak ludzie potrafią być perfidni... Wydaje mi się, że zakończenie tego małżeństwa byłoby dla Ciebie najlepszym rozwiązaniem. I nie przejmuj się krótkim stażem, pomyśl o sobie, o swoim szczęściu! Trzymam kciuki za pomyslne rozwiązanie problemów i pozdrawiam ciepło.
Krótki staż moim zdaniem wpływa nawet na korzyść - lepiej zakończyć taką niezdrowa sytuację wcześniej, niż później.
Witaj! z takim typem to trzeba krótko. nie mozesz sie tak dawać bawić swoim sercem. lepiej zgodz sie na ten rozwód póki jesteś młoda. nie marnuj z nim zycia.a co było powodem tego małżeństwa? skoro sie kłóciliscie(bo tak pisaałaś) to po co to było? myślałaś ze po ślubie się wszystko zmieni?? powinnaś bardziej racjonalnie porzemyśleć swoją decyzję. skoro po 3 miesiącach chce rozxwodu jest nikim. człowiekiem bez serca.ja miałam do czynienia z identycznym "typem" i wcale nie żałuje że to zakończyłam. było ciężko(nie urykwam)ale dałam radę.dziś mija 2 tygodnie jak ostatnio z nim gadałam,boli ale jakoś przeżyje.dni o wiele wolniej płyną ale co najważniejsze juz nie cierpie.a jak długo byliście ze sobą zanim wzięliście ślub?
a dlaczeo ty si wogole zastanawiasz nad czym??
daj mu rozwod i dowidzenia.
w takiej sytuacji to ty bedziesz gora, to ty bedziesz szczesliwa ze si euwolnilas.
daj mu rozwod i niech idzie gdzie pieprz rośnie. mloda jestes to jeszcze ulozysz sobie zycie.
Kurcze aż trudno uwierzyć w coś takiego!!!... Bardzo Ci wspołczuje.. Ile znaliście sie z mężem przed ślubem? Był wobec Ciebie w porzadku? Nie przymusiłas go czasem do Ślubu?... Na pewno Twoj mąż nie był gotowy na taki krok, on nawet nie jest dojrzały! .. Ile on ma lat? Dlaczego chcieliście sie pobrać?...
Co wogole jego rodzice na to? A Twoi? ... hmm... siedząc cicho i nikomu nic nie mowiąc nie zdziałasz niczego.. Najlepiej porozmawiać z Nim, jego rodziną, swoją?..
Może nie umie sie odnaleźć? i tak bez sensu gada.. Kurcze okropna sytuacja.. Pamietam ze zaraz po ślubie u mnie tez były chwile takiej niepewności, czasem i sprzeczki sie zdarzały.. Po prostu była to dla nas nowa sytuacja, ale nigdy mój mąż mi czegos takiego nie powiedział, nie zasugerował, że chce "uciekać" ode mnie do "mamusi".. hmm... Napisz coś więcej..
Masakra...ja myślałam, że to mój mąż jest nienormalny, ale to co przeczytałam w Twoim poście przechodzi ludzkie pojęcie!!! Daj mu ten rozwód, ale tylko z orzeczeniem o jego winie i niech spada z Twojego życia. Zasługujesz na normalnego faceta, na normalne uczucia, a eksperymentem i to nieudanym jest on.
Ja też jestem w trakcie rozwodu,sama go chce moj jeszcze maz zawsze miał pretensje co do zakupów jego słowa zawsze brzmiały A po co ?a ile?do czego ci to??zawsze zabierał ze soba pieniadze do pracy i co gdyby nie moja mama nawet niemiałabym co ugotować dla dziecka...Takie cos jest ochydne,daj mu rozwód i niech zostawi cie w spokoju!!nie bedziesz zyła w koszmarze...Pozdrawiam
15 2010-09-06 16:14:52 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2010-09-06 16:17:33)
3 miesiące po ślubie mój mąż powiedział mi, że nie chce żyć w związku, a ja jestem eksperymentem, bo chciał się przekonać!!!!
To fakt, on nie nadaje sie do zycia w zwiazku.
Mówi, że jestem bezużyteczna, naiwna i głupia. Jestem szmatą, pusta, kłamliwa i nieodpowiedzialna.
... i nie badz juz glupia. Zostaw go.
proszek do prania, masło, ser, skrzynkę wody do picia... Nic co można byłoby nazwać wkładaniem pieniędzy w błoto.
no sorry, ale ja z tego zrobilabym bloto... woda, proszek
Czy te zakupy to za jego pieniadze, czy za Twoje? Czy macie rozdzielnosc majatkowa?
Chce rozwodu (po trzech miesiącach małżeństwa), powiedziałam, że go ode mnie nie dostanie, na co on, że będzie takim miłym mężem, że w 5 minut pobiegne do sadu:( Zupełnie nie wiem co robić. Odkąd wyszłam za mąż moje życie to koszmar.(
Dla mnie to on juz jest wystarczajaco "milym mezem" by odejsc...
A dlaczego nie chcesz dac mu rozwodu?
Ja bym zawalczyla jeszcze o odszkodowanie za straty finansowe i moralne.
Musi odczuc, ze w dzisiejszych czasach eksperymenty sa kosztowne i na cele naukowe potrzeba duzych pieniedzy.
Nastepnym razem zanim otworzy eksperymentalne laboratorium zatroszczy sie o zaplecze finansowe na bloto
Dar nieba!!!Ani chwili sie nie zastanawiaj.Paluj chamowi walizkę i niech spada.I zamknij dla niego swoje serce na klucz!!!
Kurna, reszka, pierdziel gnoja. Daj mu rozwód, nagraj jego teksty żeby jeszcze z niego wydoić kasę i niech spada na bambus idiota. Nie zastanawiaj się nawet, dlaczego nie chcesz dać mu rozwodu? Pomyśl, że za rok o tej porze będziesz już może szczęśliwa z kimś innym, kto będzie Cie szanował... nie ma sensu się uczepiać do takiego szmatławca ;/
Wszystko da się przezyć ja nie wierzyłam ale teraz wiem że się da. Nie daj się tak traktować. To zwykły palant, ale nie wszyscy są tacy. Nie ten to nastepny. Tego kwiatu pół światu. trzymam kciuki. Uwierz mi nawet sobie nie zdajesz sprawy jaka jesteś silna.
Włos sie normalnie jeży na głowie gdy czyta sie takie historie.A dlaczego ty nie chcesz zgodzić sie na rozwód, to mnie zastanawia? Tak ślepo jesteś w nim zakochana?
Szkoda mi takich dziewczyn poprostu...
Ja nie dość że zgodziłabym sie na ten rozwód to dążyłabym wogóle do unieważnienia tego ślubu, bo to jakieś nieporozumienie jest.Po co mieć brudy w papierach ze jestem ROZWÓDKĄ w dodatku z takim stażem? Przynajmniej facet którego w przyszłosci bym poznała nie patrzyłby na mnie sie krzywo ze juz w wieku 23 lat zdążyłam sie rozwieść, zaraz każdy krzywo patrzy sie na takie rzeczy niestety...w naszym kraju , a zwłaszcza na kobiety rozwódki.Lepiej walcz o unieważnienie tego małżeństwa i spal ten most za sobą, nie rozumiem czego ty jeszcze oczekujesz po nim? chyba rękoczynów w przyszłosci, bo wyzwiska już są...a potem bedzie zapewne jeszcze bardziej "hardrokowo"...
chyba nie doczekam się na wiadomości od reszki
![]()
No cóż... Przeprosił mnie, powiedział, że zdaje sobie sprawę, że JA nie zasługuję na kogoś takiego jak on. Błagał o jeszcze jedną szansę, że był głupi, że się tak zachował. Że przerosła go sytuacja, bo zawsze był sam, a teraz ma żonę, którą musi utrzymać (ja jeszcze studiuje). Ze myślał, że będzie inaczej jakoś i się zaskoczył i dlatego tak zareagował. Od tamtej pory jest spokojnie, normalnie. Nie wiem... Odejść zawsze można... Dałam mu szansę, zobaczymy jak ją wykorzysta...
Reszka jak czytam w jedym zestawieniu Twój pierwszy post i ostatni, to mam wrżenie, że to nie on na Tobie , ale to Ty na nas tu eksperymentujesz...
Dziewczyno te rzeczy o których pisałaś w pierwszym poście, to dla mnie ewidentna zasłona dymna, szukanie błachych powodów by ukryć coś zupełnie innego, czytając posty, aż się zastanwaiłem czemu nikt tego nie widzi. Falka i maxi były tego najbliższe, ale zabrakło i nad kropką. Oczywiście nic niczego nie przekreśla, ale zastanów sie i to bardzo, bardzo dokładnie bo to na pewno nie chdodziło o samochód, ani o zakupy. Reszta należy do Ciebie. Nie chcę snuć domysłów bo powodów może być wiele. Za to poukładaj sobie w głowie potencjanle przyczyny tego, jak wyglądał moment rozpoczęcia wszystkich niesnasek i moment oraz okoliczności urwania się ich.
Kurna... tak czytałam i czytałam i sobie myślałam, żebyś Ty przypadkiem nie dała się naciągnąć na słodkie przepraszam... No i dałaś.
Pewnie zdążyłaś powziąć jakieś decyzje i on to wyczuł, lub wręcz mu powiedziałaś.
I wtedy zaczął się kajać.
Jak już znowu będzie szczęśliwie i uspokoisz się, pozbędziesz podejrzeń - znowu wypali.
Ja się nie hajtałam, ale miałam do czynienia z człowiekiem, dla którego błogi spokój nie mógł istnieć. Jak było zbyt gładko robił coś co mnie gotowało.
Był jedynie na tyle subtelny, że tak naprawdę nie można było go logicznie rzecz biorąc obwinić. Emocjonalnie tak - logicznie nie.
Ty masz lepiej. Słyszysz konkretne dowody, konkretne słowa.
Nie dawaj się ugłaskać, bo będzie Cię wiózł przez życie na jednej wielkiej ruchomej huśtawce.
No fakt, to dziwne 3 miesiące po slubie i takie jazdy a potem błaga o przebaczenie, rzeczywiście może tu być jakieś drugie dno, wydaje mi się że chodzi o pieniądze, do tej pory miał je dla siebie, teraz zobaczył ile kosztuje życie z zona na swoim i wybuchł, powiedział przecież ze ma żonę którą musi utrzymywać, on się nie zmieni, teraz przycichł a takich wybuchów będzie więcej i obym sie myliła.
Trochę Ci współczuję, znam podobną historię, która zakończyła się rozwodem. Dziewczyna była całkowicie nie do życia, ale czas leczy rany i to prawda. Teraz ma cudownego faceta, od tego czasu minęło 5 lat, małżeństwo trwało 5 m-cy. Powinnaś się rozwieść i nie patrz na znajomych, rodzinę bo jesteś za młoda by sobie tak spieprzyć życie. Niech robi co chce, życz mu by ktoś kiedyś na nim sobie poeksperymentował. Dużo siły Ci potrzeba bo to nie będzie proste, ale dasz radę.
Trochę Ci współczuję, znam podobną historię, która zakończyła się rozwodem. Dziewczyna była całkowicie nie do życia, ale czas leczy rany i to prawda. Teraz ma cudownego faceta, od tego czasu minęło 5 lat, małżeństwo trwało 5 m-cy. Powinnaś się rozwieść i nie patrz na znajomych, rodzinę bo jesteś za młoda by sobie tak spieprzyć życie. Niech robi co chce, życz mu by ktoś kiedyś na nim sobie poeksperymentował. Dużo siły Ci potrzeba bo to nie będzie proste, ale dasz radę.
Życzę Ci siły przede wszystkim. Ja mężowi wybaczyłam, przyjęłam do domu i po kilku miesiącach niestety wszystko się posypało, nie zmienił się, a ja nie potrafiłam zapomnieć słów i czynów, które mnie strasznie zraniły...
Kobiety zagubione, które bardzo kochają że są w stanie wybaczyć każdą podłość faceta, nie potrafią zauważyć, że ktoś lub coś nie wychodzi im na zdrowie, nie potrafią odrzucić człowieka lub układu którego inni, bardziej zrównoważeni, asertywni unikaliby jako zbyt zagrażajacego lub szkodliwego dla siebie. Wydaje mi sie że taką kobietą jesteś, nie potrafisz ocenic sytuacji realistycznie, czyli uwględniając WŁASNE interesy i WŁASNE dobro. Kobiety takie (niestety ja tez do nich należę) są pozbawione odruchów samozachowawczych i wplatują się co jakiś czas w takie awantury, niebezpieczeństwa, intrygi od których ucieknie kobieta dla której takie zachowanie jak twojego męża będzie "nienormalne"i od razu zauwazy ze sytuacja taka będzie się powtarzać co jakiś czas, bo nikt się dla nas nie zmieni aby nam było dobrze, na to wpływu nie mamy, to tylko my mozemy zmienić siebie i swoje myslenie aby to właśnie dla MNIE było najlepiej.