netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

22 odpowiedzi12 634 wyświetleniazałożony przez rosanna, 05.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1

Temat: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Nie wiem co sie dzieje do tej pory w moim zwiazku bylo dobrzee a teraz cisza poklocilismy sie bardzo ostatnio .... on sie nie odzywa nie dzwoni nie pisze ...od tygodnia...a nie widzielismy sie od miesiaca... ja pisze ale na prozno bo nie odpisuje.... nie wiem co robic...to facet powinien zdobywac kobiete a nie odwrotnie...zaczynam sie zastanawiac czy to juz nie jest koniec...czy juz mu sie nie znudzilam....czy ma mnie juz dosc?...nie wiem sama . Jestem za nim strasznie...ta cisza powoduje ze wariuje...moze to moja wina...

2

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Nie dzwoń, nie pisz, nie narzucaj się, napisałaś przecież że to facet zdobywa, a robisz co innego, daj mu trochę od siebie odpocząć, zastanowić się, odetchnąć, będzie mu Ciebie brakowało to napisze lub zadzwoni, nie piszesz kto spowodował tą kłótnię i czy był wazny powód czy raczej błachy.

3

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

maxi , skad w tobie ta stanowczosc, to zdecydowanie?Podziwiam i zazdroszcze.

4

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Staram się ze wszystkich sił aby ta złość była we mnie jak najdłużej, ale to nie mój wątek i mysle że doradziłam dobrze, rossana napisała za mało szczegółów i nie wiemy kto zawinił, czy wina była pośrodku, żeby coś doradzić

5

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

w związku wina zawsze leży po środku- jeśli jest to prawdziwy związek tongue

6 Ostatnio edytowany przez rosanna (2010-09-06 00:49:17)

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

wina byla po srodku bo wiem w czym ja zawinilam i on i powiedzielismy sobie to ...ale najwyrazniej ma mnie juz dosc bo kolezanka  zalozyla mi z glupoty profil na portalu randkowym i przez przypadek przegladajac strony znalazlam go na tym samym portalu
... z info ze wchodzil na niego....nie wiem co dalej

7

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Daj mu czas tylko tyle mozesz zrobić, wcześniej wysyłałaś eski i nic nie odpisywał, więc im bardziej bedziesz na niego nastawać tym on bardziej będzie uciekał, nie rób nic, czas pokaże co dalej.

8

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

hej.pisze w imieniu mojej przyjaciółki bo nie wiem co jej poradzić ostatnio byłyśmy na inprezie ona kogoś poznała.przespali się ona tego trochę żałowała bo pijana była powiedziałam jej żeby następnym razem słuchała mnie i żeby ze mną szla do domu.ten chłopak pisze do niej ze tęskni ze przyjedzie bo co jakiś czas jest u nas ze się spotkają ona mu powiedziała ze nie chce się angażować...po takim długim pisaniu z nim uznała ze po czeka na niego zobaczy jak to będzie jak przyjedzie.jak myślicie facetowi naprawdę zależy na moje przyjaciółce?

9

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Post przeniesiony:

rosanna napisał/a:

Rozstalam sie z facetem ponad miesiac temu...zaakceptowalam jego decyzje ..bo i jaki mialam wybor..nie pcham sie tam gdzie mnie nie chca, ale teraz moje zycie jest jałowe. Sama w sumie nie wiem jak mam ten stan nazwac. Nie rozpaczam nie placze, zyje normalnie<chociaz mysle o nim> w jakis sposob to zaakceptowalam . Problem polega na tym ze jestem obojetna na jakakolwiek relacje blizsza z facetem. Nie narzekam na brak zainteresowania ze strony facetow ale to problem jest we mnie. NIe potrafie nic z siebie wykrzesac. Jestem jak wyjałowiona ziemia na ktorej nic nie chce urosnac.Nic nie czuje nie angazuje sie jest we mnie jakis taki bezsens takowej relacji. Ktos sie stara , spotykam sie z facetem i co i nic. Dalej tak jakbym byla pozbawiona uczuc i tkwila za jakas sciana. Nie wiem co z tym na dobra sprawe zrobic. Chcialabym sie kiedys zakochac ponownie ale nie wiem czy to mozliwe. Spotykam sie z kims bo uznalam to za dobry lek zeby nie myslec ale i tak mam wrazenie ze te spotykanie jest bez sensu bo i tak nic z tego nie bedzie. Jestem jak betonowa sciana.Doradzcie cos prosze zeby przebic ten betonowy mur i  znow byc czlowiekiem .Pozdrawiam

10

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Znam to.U mnie tez to trwa ponad miesiąc...półtorej...Jestem jak wydmuszka. Żyje z dnia na dzień, nic mi sie nie chce, zero mobilizacji...Tak jak i Ty czuje się do niczego...niezdolna do okazywania uczuć...tych prawdziwych...Do tego boję się, że się juz nigdy tak mocno nie zakocham...Planowaliśmy razem życie. Wierzyłam, że to mój anioł na ziemi. Bratnia dusza. Z dnia na dzień sobie odszedł. Mimo, że to ja zerwałam, ale tak naprawde to on odszedł. Nie będę tego opisywać bo moja historia jest opisana pod tytułem "moje historia - zycie odwrócone z dnia na dzien o 180 stopni". Też próbowałam się z kimś spotykać, chciałam się "nauczyć" coś czuć do tego chłopaka, ale nie udało się. Potem drugi, też się nie udało...trzeci...itd itd...A ja ciągle o NIM myślę...ciągle mam go przed oczami i nasze wspolne przeżycia...byłam przy nim z kilku b. ciężkich momentach w życiu...Ale czy to ma jakies znaczenie...teraz widze, że dla niego nie miało...Nie odzywa się w ogóle...nie interesuje go zupełnie co się ze mną dzieje. Pewnie ma już inną którą obskakuje...trudno jest, naprawdę jest trudno...tym bardziej jak widzę, że po nim to spłynęło... Jak czytam tu wypowiedzi niektorych facetów, ktorzy pisza ze chcą wrócić, że im tak zależy itd....to aż mi siebie żal...Że ja nie byłam dla NIEGO warta czegoś głębokiego...choć wydawało mi się że kochaliśmy sie nad życie...Ale co...trzeba to przeczekać i wierzyć, że przyjdzie ten dzień, kiedy poznamy tego właściwego już na zawsze...i on będzie lekiem na wszystko...Musimy w to wierzyć...

11

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Dziewczyno... jak kocha to wroci jak nie kocha to nie wroci.
Czas pokaze.
My juz wiemy ze im dluzej bedziesz czekac tym bardziej brac wine na siebie. Typowe.
Pozwol mu zdecydowac, czy Cie kocha czy nie.

12

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

On juz nie wroci ja to wiem a jakby nawet to chyba bym go nawet nie przyjela.. drugi raz sie schodzilismy i nic z tego nie pozostalo... tylko jak nauczyc sie zyc normalnie jak znow cieszyc sie zyciem prawdziwie...ja ciagle tkwie w tamtym zwiazku a jemu juz to pewnie leci...eh...

13

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina
grzechotka napisał/a:

Znam to.U mnie tez to trwa ponad miesiąc...półtorej...Jestem jak wydmuszka. Żyje z dnia na dzień, nic mi sie nie chce, zero mobilizacji...Tak jak i Ty czuje się do niczego...niezdolna do okazywania uczuć...tych prawdziwych...Do tego boję się, że się juz nigdy tak mocno nie zakocham...Planowaliśmy razem życie. Wierzyłam, że to mój anioł na ziemi. Bratnia dusza. Z dnia na dzień sobie odszedł. Mimo, że to ja zerwałam, ale tak naprawde to on odszedł. Nie będę tego opisywać bo moja historia jest opisana pod tytułem "moje historia - zycie odwrócone z dnia na dzien o 180 stopni". Też próbowałam się z kimś spotykać, chciałam się "nauczyć" coś czuć do tego chłopaka, ale nie udało się. Potem drugi, też się nie udało...trzeci...itd itd...A ja ciągle o NIM myślę...ciągle mam go przed oczami i nasze wspolne przeżycia...byłam przy nim z kilku b. ciężkich momentach w życiu...Ale czy to ma jakies znaczenie...teraz widze, że dla niego nie miało...Nie odzywa się w ogóle...nie interesuje go zupełnie co się ze mną dzieje. Pewnie ma już inną którą obskakuje...trudno jest, naprawdę jest trudno...tym bardziej jak widzę, że po nim to spłynęło... Jak czytam tu wypowiedzi niektorych facetów, ktorzy pisza ze chcą wrócić, że im tak zależy itd....to aż mi siebie żal...Że ja nie byłam dla NIEGO warta czegoś głębokiego...choć wydawało mi się że kochaliśmy sie nad życie...Ale co...trzeba to przeczekać i wierzyć, że przyjdzie ten dzień, kiedy poznamy tego właściwego już na zawsze...i on będzie lekiem na wszystko...Musimy w to wierzyć...

podnoszę temat. przeczytałam tą swoją wiadomosc sprzed równego roku. dotyczyla tego samego faceta co teraz. i przechodzę przez niego dokladnie to samo. ten sam scenariusz. ja pierdo**!!!!

14 Ostatnio edytowany przez muszkatalowa (2011-12-16 21:16:32)

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

hmm... myślę że większość z nas przeżywała podobne sytuacje, ja również. kiedyś coś się we mnie złamało, najpierw ciągle szukałam kontaktu, pisałam, dzwoniłam - nagle przestałam się odzywać.
Po jakimś czasie sam napisał, sam nie wiedział co się stało, a ja nie odpisałam, znów napisał, odpisałam zbywając go.
Możesz wierzyć lub nie, ale to najlepszy sposób zdaje się, żeby sprawdzić co jest grane. Ale musisz się z tym liczyć że szanse są 50% na 50%. Ale jeśli i tak Cię olewa, to chyba lepiej zaryzykować wink
Pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości i spokoju

PS: przeczytaj moje motto smile

15

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina
muszkatalowa napisał/a:

hmm... myślę że większość z nas przeżywała podobne sytuacje, ja również. kiedyś coś się we mnie złamało, najpierw ciągle szukałam kontaktu, pisałam, dzwoniłam - nagle przestałam się odzywać.
Po jakimś czasie sam napisał, sam nie wiedział co się stało, a ja nie odpisałam, znów napisał, odpisałam zbywając go.
Możesz wierzyć lub nie, ale to najlepszy sposób zdaje się, żeby sprawdzić co jest grane. Ale musisz się z tym liczyć że szanse są 50% na 50%. Ale jeśli i tak Cię olewa, to chyba lepiej zaryzykować wink
Pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości i spokoju

PS: przeczytaj moje motto smile

dzięki za ten post. Ja też już przestałam się odzywać do niego w ogóle. Poza tym w tej chwili mimo moich uczuc i tęsknoty, mam tak wielki żal do niego, że chyba nawet gdyby chcial wrócić to już bym chyba nie miała w sobie tyle siły...
Ale u mnie to jest tak że ja wiem, że on się nie odezwie na pewno. Może to i lepiej, choć wiadomo, że gdzies w środku bym chciała żeby jednak się odezwał i mogłabym mieć ogromną satysfakcję kiedy bym po prostu najzwyczajniej w świecie nie odpisała. Podejrzewam, że nawet życzec na swięta i nowy rok mi nie wyśle. on nigdy nikomu nie wysyłał pierwszy. No nic. It's time to forget!

16

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

dziewczyny... ja mam tak samo. Tyle że jeszcze jestem w ciąży a on jest taki bezczelny, bo wie sie nie odezwie. Potrafi powiedzieć takie przykre rzeczy a potem milczy. Ja juz mam tego serdecznie dość, ale po nocach mi sie sni i myśle tylko o tych dobrych chwilach. I wciąż sie łudze, że zmądrzeje. Nie wiem.. ryczeć mi sie chce na samą myśl... ale mam serdecznie dość tych jego bardzo przykrych słów i nie poddam sie tak szybko. I Tobie rosanna też tego życze.
Jak to moja mama mówi: Będzie bolało i na pewno nie chwile, ale przejdzie. Jak sie nie odzywa to nie jest wart Twojej uwagi i tyle.

17

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

grzechotka czytałam Twoją historię była niesamowita! Ja również rozstałam sie z chłopakiem... Jeszcze tydzień przed rozstaniem napisał mi smsa " kocham Cię" , a za równy tydz, że nie chce tego dłużej ciągnąc, że musi wszystko przemyślec... W tym momencie poczułam jak życie, które miałam przewróciło się o 180 stopni i rozsypało na malutkie kawałeczki... I też sie nie odezwał! Jeszcze nie dawno tak tęsknił podobno, pisał dzwonil.. a teraz... nic, już mnie nie ma? Jak tak wogóle można? Minęło już kilka miesięcy, a ja nadal czuję tą cholerną pustkę! A co było te kilka miesięcy temu? Byłam wrakiem człowieka... W dodatku boję się, że juz nikogo interesującego nie poznam...nie wiem skąd się to bierze...:/

18 Ostatnio edytowany przez grzechotka (2011-12-21 10:58:12)

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina
Marta4321 napisał/a:

grzechotka czytałam Twoją historię była niesamowita! Ja również rozstałam sie z chłopakiem... Jeszcze tydzień przed rozstaniem napisał mi smsa " kocham Cię" , a za równy tydz, że nie chce tego dłużej ciągnąc, że musi wszystko przemyślec... W tym momencie poczułam jak życie, które miałam przewróciło się o 180 stopni i rozsypało na malutkie kawałeczki... I też sie nie odezwał! Jeszcze nie dawno tak tęsknił podobno, pisał dzwonil.. a teraz... nic, już mnie nie ma? Jak tak wogóle można? Minęło już kilka miesięcy, a ja nadal czuję tą cholerną pustkę! A co było te kilka miesięcy temu? Byłam wrakiem człowieka... W dodatku boję się, że juz nikogo interesującego nie poznam...nie wiem skąd się to bierze...:/

Niesamowita...niesamowicie się skończyła - to na pewno:| Wyrolował mnie i tyle. A czy Ty masz o swoim byłym jakieś wieści? Wiesz czy się z kimś spotyka? Niestety na takie bardzo nagłe rozstanie i całkowicie definitywne z jego strony jest chyba tylko jedno wytlumaczenie - inna laska - niestety. Nie da się zostawic kogos z dnia na dzien od tak i ani widu ani słychu. Nic. Musi być inna. Po prostu wskoczyla niemal od razu na Twoje miejsce, dlatego nawet nie odczuł, że Ciebie nie ma. Tak to niestety działa:( Nie wiadomo tylko na jak długo mu to zadziała, bo zdarza się, że koleś po kilku miesiącach się ocknie że jednak popełnił błąd i źle wybrał. Ja wiem, że mój podjął tak ostateczną i definitywną decyzję w kilka godzin, bo musiał mieć jakąś alternatywę już. Taki typ człowieka. Musi kogoś mieć chociazby do wyjscia do kina, do pisania, dzwonienia, zajecia mysli i rąk, bo o seks rzecz jasna tez chodzi. Zwykle 'zakochiwał' się po uszy chwile po rozstaniach:/ Więc wiadomo ile warte to jego 'szczere' uczucie. Wiem, że on mógłby być taki dla kazdej byleby była atrakcyjna i nie świeciła na kilometr głupotą. To już wystarczy dla niego, żeby się 'zakochać'. Nawet jego siostra mi kiedys powiedziala ze on zawsze po rozstaniu za chwile nastepna laske miał. I to NAPRAWDE za chwilę - kwestia tygodnia do miesiąca. Porażka, nie? Nie wiem jak mozna byc takim pustakiem emocjonalnym po prostu:/ Twój się nie odzywa bo zachował się tak jak mój- jak tchórz i frajer ostatni i teraz chowa głowę w piasek. Zapewne ma nadzieje że nigdy Cie nie spotka, bo boi się konfrontacji, tak jak i mój. Jak rozstałam się z nim rok temu pierwszy raz, tez urwał kontakt od razu z dnia na dzien, nie bylo o czym gadac, znalazl sobie bardzo szybko pocieszenie w pannie o ktorej mi wczesniej mowil, ze oczywiscie w ogole mu sie nie podoba ani nic haha. Ale juz mnie to potem nie obchodzilo. Nie widzialam, nie slyszalam ponad 3 miesiące, aż go spotkałam przypadkiem w WIGILIE rok temu jak kupował cos na prezent w drogerii!!! Oczywiscie stanął jak wryty jak mnie zobaczył i glupie gadki a co tam slychac, co kupuje, ale sztywno calkiem. Potem napisalam mu esa ze tak w ogole to wesolych swiat bo zapomnialam mu zyczyc. I zadzwonil. i godzinna rozmowa przez telefon o wszystkim co u kogo od tych 3 miesiecy. Oczywiscie o swojej nowej damie nawet nie wspomnial. caly czas udawal ze nikogo nie ma. Ale ja wiedzialam od naszych wspolnych znajomych. Jeszcze na sylwestra z nia byl (o czym dowiedzialam sie duzo duzo pozniej jak juz do niego wrocilam). Nawet jak wrocilam do niego to stwiedzil ze spotykal sie z nia ale to nie byla jego dziewczyna ani nic. A potem zoabczylam wiadomosci do niej z okresu jak sie z nia "spotykal' o tresciach np "oj miś, przyjadę to ci cos ugotuję,lov juu" <lol2> palant. Jak to przeczytalam myslalam ze sie wyrzygam. Potrzebowal miesiac znajomosci po 2 latach bycia ze mna zeby powiedziec pannie ze ja"lova":/ Po czym za miesiac juz z nia nie byl i spowrotem sie łasił na maxa do mnie. Tlumaczyl mi sie potem, ze bawil sie nią i nic do niej nie czul tak naprawde. haha. jasne. a to ONA JEGO zostawila bo podobno jakiegos innego dorwała. Kretyn. Ale ja wrocilam bo o niczym nie wiedzialam. To co ja wiedzialam i w co mu uwierzylam to to, ze sie z nia spotykal, ale nie byli razem i ze to ze 2 tygodnie trwalo to 'spotykanie':/ Ehh...szkoda slow. Dlatego jestem pewna ze teraz jest to samo, juz pewnie 'lova' następną, żeby ją do lozka zaciagnac.
a ja tez jestem głupia bo tak samo jak Ty myślę mimowolnie, bo inaczej się nie da po prostu. To samo przychodzi i nie da się nad tym zapanować. Śni mi się. Nawet nie slucham muzyki praktycznie zeby nie prowokowac myśli. Chcę zapomnieć. Tylko ja na szczescie mam z kim poimprezowac, co sobota gdzies wychodzę pobalować, mam duzo znajomych (więcej kolegow niz kolezanek, bo kolezanki w wiekszosci tak jak Twoje - zajęte chłopakami lub mężami). Staram się od tego uwolnic, juz nie rozpaczam, nie mam atakow hiterii jak na początku, kiedy nie mogłam tego w ogóle pojąć jak on tak mógł - w kilka godzin o 180 stopni, jakbym byla rzeczą:/ Ale mineło już. Jest duuuzo lepiej. Jeszcze tylko gdyby mozna bylo te zasrane wspomnienia wymazac bo to nawet niewarto pamiętac z takim palantem. Najgorsze jest to, że czasem NAPRAWDE mi sie wydaje że to było moje miejsce na ziemi przy nim:/ i wtedy jakoś tak skręca mnie w środku maxymalnie:/

19

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina
grzechotka napisał/a:
Marta4321 napisał/a:

grzechotka czytałam Twoją historię była niesamowita! Ja również rozstałam sie z chłopakiem... Jeszcze tydzień przed rozstaniem napisał mi smsa " kocham Cię" , a za równy tydz, że nie chce tego dłużej ciągnąc, że musi wszystko przemyślec... W tym momencie poczułam jak życie, które miałam przewróciło się o 180 stopni i rozsypało na malutkie kawałeczki... I też sie nie odezwał! Jeszcze nie dawno tak tęsknił podobno, pisał dzwonil.. a teraz... nic, już mnie nie ma? Jak tak wogóle można? Minęło już kilka miesięcy, a ja nadal czuję tą cholerną pustkę! A co było te kilka miesięcy temu? Byłam wrakiem człowieka... W dodatku boję się, że juz nikogo interesującego nie poznam...nie wiem skąd się to bierze...:/

Niesamowita...niesamowicie się skończyła - to na pewno:| Wyrolował mnie i tyle. A czy Ty masz o swoim byłym jakieś wieści? Wiesz czy się z kimś spotyka? Niestety na takie bardzo nagłe rozstanie i całkowicie definitywne z jego strony jest chyba tylko jedno wytlumaczenie - inna laska - niestety. Nie da się zostawic kogos z dnia na dzien od tak i ani widu ani słychu. Nic. Musi być inna. Po prostu wskoczyla niemal od razu na Twoje miejsce, dlatego nawet nie odczuł, że Ciebie nie ma. Tak to niestety działa:( Nie wiadomo tylko na jak długo mu to zadziała, bo zdarza się, że koleś po kilku miesiącach się ocknie że jednak popełnił błąd i źle wybrał. Ja wiem, że mój podjął tak ostateczną i definitywną decyzję w kilka godzin, bo musiał mieć jakąś alternatywę już. Taki typ człowieka. Musi kogoś mieć chociazby do wyjscia do kina, do pisania, dzwonienia, zajecia mysli i rąk, bo o seks rzecz jasna tez chodzi. Zwykle 'zakochiwał' się po uszy chwile po rozstaniach:/ Więc wiadomo ile warte to jego 'szczere' uczucie. Wiem, że on mógłby być taki dla kazdej byleby była atrakcyjna i nie świeciła na kilometr głupotą. To już wystarczy dla niego, żeby się 'zakochać'. Nawet jego siostra mi kiedys powiedziala ze on zawsze po rozstaniu za chwile nastepna laske miał. I to NAPRAWDE za chwilę - kwestia tygodnia do miesiąca. Porażka, nie? Nie wiem jak mozna byc takim pustakiem emocjonalnym po prostu:/ Twój się nie odzywa bo zachował się tak jak mój- jak tchórz i frajer ostatni i teraz chowa głowę w piasek. Zapewne ma nadzieje że nigdy Cie nie spotka, bo boi się konfrontacji, tak jak i mój. Jak rozstałam się z nim rok temu pierwszy raz, tez urwał kontakt od razu z dnia na dzien, nie bylo o czym gadac, znalazl sobie bardzo szybko pocieszenie w pannie o ktorej mi wczesniej mowil, ze oczywiscie w ogole mu sie nie podoba ani nic haha. Ale juz mnie to potem nie obchodzilo. Nie widzialam, nie slyszalam ponad 3 miesiące, aż go spotkałam przypadkiem w WIGILIE rok temu jak kupował cos na prezent w drogerii!!! Oczywiscie stanął jak wryty jak mnie zobaczył i glupie gadki a co tam slychac, co kupuje, ale sztywno calkiem. Potem napisalam mu esa ze tak w ogole to wesolych swiat bo zapomnialam mu zyczyc. I zadzwonil. i godzinna rozmowa przez telefon o wszystkim co u kogo od tych 3 miesiecy. Oczywiscie o swojej nowej damie nawet nie wspomnial. caly czas udawal ze nikogo nie ma. Ale ja wiedzialam od naszych wspolnych znajomych. Jeszcze na sylwestra z nia byl (o czym dowiedzialam sie duzo duzo pozniej jak juz do niego wrocilam). Nawet jak wrocilam do niego to stwiedzil ze spotykal sie z nia ale to nie byla jego dziewczyna ani nic. A potem zoabczylam wiadomosci do niej z okresu jak sie z nia "spotykal' o tresciach np "oj miś, przyjadę to ci cos ugotuję,lov juu" <lol2> palant. Jak to przeczytalam myslalam ze sie wyrzygam. Potrzebowal miesiac znajomosci po 2 latach bycia ze mna zeby powiedziec pannie ze ja"lova":/ Po czym za miesiac juz z nia nie byl i spowrotem sie łasił na maxa do mnie. Tlumaczyl mi sie potem, ze bawil sie nią i nic do niej nie czul tak naprawde. haha. jasne. a to ONA JEGO zostawila bo podobno jakiegos innego dorwała. Kretyn. Ale ja wrocilam bo o niczym nie wiedzialam. To co ja wiedzialam i w co mu uwierzylam to to, ze sie z nia spotykal, ale nie byli razem i ze to ze 2 tygodnie trwalo to 'spotykanie':/ Ehh...szkoda slow. Dlatego jestem pewna ze teraz jest to samo, juz pewnie 'lova' następną, żeby ją do lozka zaciagnac.
a ja tez jestem głupia bo tak samo jak Ty myślę mimowolnie, bo inaczej się nie da po prostu. To samo przychodzi i nie da się nad tym zapanować. Śni mi się. Nawet nie slucham muzyki praktycznie zeby nie prowokowac myśli. Chcę zapomnieć. Tylko ja na szczescie mam z kim poimprezowac, co sobota gdzies wychodzę pobalować, mam duzo znajomych (więcej kolegow niz kolezanek, bo kolezanki w wiekszosci tak jak Twoje - zajęte chłopakami lub mężami). Staram się od tego uwolnic, juz nie rozpaczam, nie mam atakow hiterii jak na początku, kiedy nie mogłam tego w ogóle pojąć jak on tak mógł - w kilka godzin o 180 stopni, jakbym byla rzeczą:/ Ale mineło już. Jest duuuzo lepiej. Jeszcze tylko gdyby mozna bylo te zasrane wspomnienia wymazac bo to nawet niewarto pamiętac z takim palantem. Najgorsze jest to, że czasem NAPRAWDE mi sie wydawało że to było moje miejsce na ziemi przy nim:/ i wtedy jakoś tak skręca mnie w środku maxymalnie:/

20

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Tzn on wcześniej już dziwnie się zachowywał, tylko teraz dopiero to sobie uświadomiłam.. Czasem nie mieliśmy o czym rozmawiac, był tak zamknięty w sobie.. Wcześniej w ogóle tego nie widziałam. On już przede mną miał dziewczynę dwa lata i postąpił z nią identycznie jak ze mną, napisał jej tylko smsa po dwóch latach że to koniec.. Tylko, że ja tego nie wiedziałam... Ale powiedzcie same czy można ufac osobie, która tak się zachowała już dwa razy?? Skąd pewnośc, że nie postąpi tak raz kolejny?

21

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina
Marta4321 napisał/a:

Tzn on wcześniej już dziwnie się zachowywał, tylko teraz dopiero to sobie uświadomiłam.. Czasem nie mieliśmy o czym rozmawiac, był tak zamknięty w sobie.. Wcześniej w ogóle tego nie widziałam. On już przede mną miał dziewczynę dwa lata i postąpił z nią identycznie jak ze mną, napisał jej tylko smsa po dwóch latach że to koniec.. Tylko, że ja tego nie wiedziałam... Ale powiedzcie same czy można ufac osobie, która tak się zachowała już dwa razy?? Skąd pewnośc, że nie postąpi tak raz kolejny?

oczywiscie, że NIE można! Masz świetny przykład - mnie. Mój sie zarzekal na wszystko i obiecywal gruszki na wierzbie. A ja co? straciłam kolejny rok dla niego:/ TRZECI rok:/ a on zrobił dokładnie to samo co rok temu w dokładnie identyczny sposób:/ Nie licz więc na cudowną przemianę, bo nasza naiwność i łatwowierność prowadzi nas tylko w kozi róg. nic więcej.

22

Odp: dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Masz rację... U mnie to było w taki sposób, że znudził się tak mi się wydaje. Tak samo było z jego poprzednią dziewczyną... Doszłam do wniosku, że dla niego żeby czuł że jest zakochany musi czuc cały czas, motylki w brzuchu.. A przecież po czasie uczucie się zmienia... Jak można życ z człowiekiem, który z dnia na dzień po prawie 3 latach pisze, że to koniec już drugiej dziewczynie z rzędu... To mówi rozum.. A serce niestety - że mi go po prostu brakuje:/ Myślę co robi eh.. jeszcze w święta w szczególności.....   Serce pogódź się wreszcie z rozumem bo oszaleje..:(

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego jest taka cisza.... moze to moja wina

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026