Uważam, że niepełnosprawni, którzy przeważnie i tak mają bardzo zaniżone poczucie wartości na rynku pracy, otrzymując takie propozycje jak wspominasz, Yvette, czyli znacząco odbiegające od możliwości i wykształcenia- będą coraz mniej postrzegać się jako osoby wartościowe, a co za tym idzie to poczucie wartości może spaść niemal do zera. Jest to bardzo krzywdzące, bo przecież nierzadko inwalida nie mogąc skupić się na wielu rzeczach dostępnych ludziom zdrowym, skupia się właśnie na nauce i podnoszeniu swojej wartości intelektualnej. Proponowana prosta praca chałupnicza w ich przypadku jest nie tylko upokarzająca, ale i na pewno nie przynosząca najmniejszej satysfakcji. A przecież takiej nie proponuje się zdrowej pani magister. Dlaczego? Czy Ci ludzie naprawdę nie zasługują na to samo???
Dlaczego też pracodawcy boją się zatrudniać niepełnosprawnych? Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie (nie znam problemu) i tak naprawdę oni sami powinni się tu wypowiedzieć. Ja mogę jedynie się domyślać, że boją się wszystkich związanych z tym ograniczeń. Inwalida w pracy objęty jest pewnego rodzaju ochroną, musi mieć dostosowane stanowisko pracy, stworzone odpowiednie warunki do funkcjonowania. Ale przecież tu jest ,,coś za coś", bo w zamian pracodawca ma ulgi finansowe, pomoc, a samo dostosowanie czy wręcz stworzenie nowego stanowiska można sfinansować z odpowiednich funduszy. Wystarczy tylko chcieć, ale to już jest chyba za dużo, trudności sprawiają, że boją się podejmować takiego wyzwania.
I wreszcie czy akceptujemy niepełnosprawność w różnych miejscach, w których przychodzi nam załatwiać różne sprawy? Otóż posłużę się przykładem z mojego miasta. W Urzędzie Miasta na każdym kroku spotyka się pracujących ze stopniem inwalidztwa- od pani z olbrzymią otyłością (utrudniającą poruszanie się) siedzącą przy kasie po jeżdżących na wózkach i pracujących przy specjalnie dostosowanych do nich biurkach. I NIGDY nie spotkałam się z żadnym słowem krytyki na ich pracę, co więcej, oni starają się podwójnie, zyskując uznanie i sympatię petentów. Myślę więc, że społeczeństwo w pełni akceptuje niepełnosprawność w pracy, nie rozumiem zatem skąd taki opór? Czy człowieka, którego dotknęło nieszczęście należy zepchnąć na margines i uczynić niewartościowym? Nie, nie i jeszcze raz nie! Pomyślmy zatem czy sami nie mamy gdzieś wpływu na tworzenie tych nowych miejsc pracy. Może warto zwrócić uwagę w urzędach, różnego typu firmach czy zakładach, gdzie i przy jakich czynnościach taka osoba mogłaby się w pełni realizować i spełniać, a korzyści będą na pewno obopólne. Poza tym nigdy nie można zakładać, że nas ten problem z pewnością nie dotknie. I niech to posłuży za puentę mojej wypowiedzi.