Witam!
Jestem nowa i szukam rady. Mój problem to nadopiekuńczość ze strony teściów. Jestem mężatką i mamą 3 - letniej córeczki. Razem z mężem tworzymy szczęśliwe małżeństwo. Na razie mieszkamy u moich rodziców (mamy całe piętro), myślimy również o budowie własnego domu, gdyż dostaliśmy od męża rodziców sporą działkę. U moich rodziców mieszka się nam bardzo dobrze tzn. dogadujemy się, nie ma wtrącania się, kontroli, żyjemy własnym życiem.
Przed ślubem nie było tej nadopiekuńczości (chodziłam z mężem 2 lata), po ślubie zaczęła trochę się pojawiać typu bez przerwy telefony, ale poradziliśmy sobie z tym - często nie odbieraliśmy. Niestety od urodzenia córki pojawiły się i telefony, częste przyjazdy (czasem nawet codziennie), wtrącanie się we wszystko, kontrola, kłótnie. Rozmawialiśmy z nimi na ten temat, obrazili się, 2 tyg. nie przyjeżdżali, a potem jakby niby nic przyjeżdżają i mówią jak to oni nas kochają itd. A potem wszystko od nowa. Nie mogę z tym sobie poradzić. Zaczęło to wpływać na nasze relacje z mężem (czasami myślę że o to im chodzi). Mąż mówi że do tego się przyzwyczaił, ja nie mogę. Moi rodzice nigdy mnie tak nie kontrolowali, ufali mi. A tu bez przerwy uwagi. Może dałam sobie wejść na głowę, nie wiem co robić? Mąż twierdzi że ich nie zmienię, mu to najwyraźniej nie przeszkadza. Kiedyś nie wytrzymałam i powiedziałam teściowej że, dziękujemy za radę, ale jesteśmy już dorośli i wiemy co mamy robić. Nie poskutkowało, zaczęła wymyślać że jej nienawidzę, a ona się tak stara. Powiem krótko jest coraz gorzej. Co byście zrobili na moim miejscu? Dziękuję za każdą radę.
Pozdrawiam