Witam szanowne Panie,
do rozpoczęcia tego wątku skłoniły mnie wydarzenia z zeszłej soboty, kiedy to obchodziłem swoje 23 urodziny. Samotne, najbardziej dołujące urodziny w życiu. Problemem nie są relacje towarzyskie, mam kolegów, znajomych. Natomiast niesamowicie doskwiera mi brak tak zwanej drugiej połówki. Nigdy nie byłem w żadnym związku. Zawsze jednak miałem przekonanie że kiedyś znajdę tą jedną, jedyną. Ale w te nieszczęsne urodziny coś we mnie pękło. Zrozumiałem że sam jestem winny temu stanowi rzeczy. Przeanalizowałem moje dotychczasowe życie i dochodzę
do wniosku ? jestem żałosny. A skoro tak, to kto chciałby być z taką osobą? Dlaczego uważam się za niegodnego zainteresowania?
wygląd przeciętny, mocno łysieję, za niedługo upodobnię się do skina ![]()
nie uważam się za zbyt błyskotliwą osobę
nie jestem duszą towarzystwa, wielu ludzi uważa mnie pewnie za nudziarza
jestem raczej zamknięty w sobie, rzadko uzewnętrzniam emocje, wydaje się że przez to jestem uważany za ponuraka
posiadam niezrozumiałe dla większości, absurdalne poczucie humoru
żaden ze mnie samiec alfa, jestem typem romantyka
trudno nawiązuję nowe znajomości
Można by jeszcze wymienić kilka innych mniejszych wad, ale myślę że te wystarczą do wyrobienia sobie opinii o mojej osobie. W tym miejscu moje pytanie. Czy rzeczywiście jestem taki beznadziejny czy też moja niska samoocena jest wynikiem kolejnej soboty którą spędzam samotnie.
A może macie jakieś rady co i jak zmienić aby stać się bardziej atrakcyjny w oczach kobiet. Przeraża mnie perspektywa samotności do końca życia. Dlatego też staram się zmienić, na przykład
schudłem 15 kg, z osoby puszystej stałem się szczupły, niektórzy uważają że wręcz wychudzony.
Nieznacznie poprawiło to mój wygląd, lecz ja najbardziej boję się że przez mój charakter żadna dziewczyna nie będzie chciała spojrzeć na mnie jak na kogoś więcej jak na kolegę. Czy można się zmienić?
Z góry dziękuję za odpowiedzi