netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

9 odpowiedzi3 633 wyświetleniazałożony przez maupa, 28.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez maupa (2010-08-28 19:23:31)

Temat: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

Jesteśmy ze sobą od roku. Było nam dobrze, uwielbialismy spędzać czas wspólnie. Na samym początku znajomości mój facet zawiódł moje zaufanie. Wybaczyłam mu. Z każdym kolejnym miesiącem moje i jego zaangażowanie w związek rosło. I tu pojawił się mój problem... zazdrość i brak zaufania. Byłam zła o każdą dziewczynę z jaką miał kontakt.

Nudząc się w pracy, dla żartu napisałam do niego, podając się za jakąś inną dziewczynę. Podchwycił rozmowę, zapisał jej numer, mimo ze dziewczyna wyraznie go podrywała. W gruncie rzeczy nie zachowywał się źle- ignorował zaproszenia do kina itd, powiedział, że ma dziewczynę i że jeżeli owa nieznajoma chce utrzymywać relacje to tylko na stopie koleżeńskiej. Przystała na to i zaproponowała spotkanie. Zgodził się. Gdy zapytała co na to jego dziewczyna, stwierdził, że coś wykręci.. Wie, że to nie w porządku, ale jest zazdrosna i jak powie prawdę to może w zasadzie nie ruszać się z domu. Dlatego nie mówi wszystkiego.

Spotkaliśmy się następnego dnia żeby porozmawiać. Byłam wściekła. Powiedział, że nie wie jak mógl sie tak zachowac, ze to bylo bardzo nie w porzadku. Nie chcial jej podrywac, ale nie umialby mi powiedziec prawdy, bojac sie jak znow zareaguje.
Bolalo mnie to, ale widzialam tez swoja wine- swoje nadmierne wkurzanie sie o kazdy jego kontakt z jakakolwiek dziewczyna...

Płakał gdy zapytalam czy nie bedzie mu brakowac wspolnych chwil... Ale powiedzial, ze nie wie czy umie byc w tym zwiazku dalej. Ze nastawil sie ze z nim zerwe, przemyslal wszystko co zlego zrobil i ze stwierdzil, ze nie zasluguje na takiego faceta. Postanowilismy sprobowac. Spedzilismy razem dzien. Potem zadzwonil i powiedzial, ze dobrze nam sie spedzalo czas w ciagu tego dnia, ale czul jakby przytulal i calowal kogos obcego.. ze nie sprawialo mu to takiej przyjemnosci jak kiedys... bo przez caly dzien wczesniej staral sie tak sterowac emocjami, zeby rozstanie bolalo jak najmniej. Probowal to zaakceptowac i udalo mu sie to.
Powiedziall, ze nie wie, czy umie probowac skleic zwiazek, wiedzac ze obecnie nie umie sie tak zaangazowac jak wczesniej. Ze ja w tym czasie moglabym wkladac w to coraz wiecej siebie i gdyby okazalo sie, ze on "tego nie czuje" to bede cierpiala... A on za bardzo mnie szanuje, zeby mi to robic.

Ustalilismy ze moze te watpliwosci to wina emocji- w koncu to wszystko dzialo sie w ciagu 72h i jest jeszcze swieze, a emocje byly ogromne.
Obydwoje potwierdzilismy, ze sa rzeczy dla
ktorych warto by bylo sprobowac, ze bylo nam dobrze razem. Mimo to, powiedzial, ze on watpi w to zeby mogl sie zaangazowac... Wyjasnilam mu, ze moze potrzebujemy uspokoic nerwy. I gdy minie troszke czasu to zmieni zdanie i dawne uczucie wezmie gore. Naklonilam go do tego, by dac temu szanse. Poprosilam o odrobine pozytywniejsze myslenie... Tylko co dalej?

Przepraszam, ze ta wiadomosc jest tak dluga... .

2

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

Oj, wielkie zamieszanie. Nie pomoge Ci za bardzo, bo sama borykam sie juz z emocjami od roku. Choc nie bardzo rozumiem: to on czuje sie dotkniety, oszukany? Dziwne. To raczej on powinien miec poczucie winy, ze robil cos za Twoimi plecami. Moze nie mial wcale takich swietych zamiarow? Po co mu znajomosc z kolejna dziewczyna z internetu? Masz racje. Jedynie czas uspokoi emocje. Choc kazdy potrzebuje go w innej ilosci i jest sprawa indywidualna uporac sie z wlasnym bolem.

3

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

Nie, nie... On czuje się winny. Wie, że zawalił, co zrobił źle i że nie powinnam mu wybaczac.
Przygotował się na to, że z nim zerwę. I boi się, że nie będzie już mógł się zaangażować tak jak wcześniej...

4

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

maupa, nie robi się takich rzeczy. Moją przyjaciółkę tak nagminnie sprawdzał jej eks i dlatego jestem bardzo negatywne nastawiono do osób, które podają się za kogoś innego i badają, czy ich partner dopuściłby się zdrady.

Mam wrażenie, że problemem jesteś Ty i Twoja zazdrość. Facetowi nie dziwę się, ze ukrywał różne sprawy przed Tobą i teraz czuje, ze to nie jesteś Ty, jakby był z kimś obcym.

Co robić? Ja bym się rozstała. Nie wiem czy da się skleić to, co rozbiłaś. Ale może i się da.

5

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

Ja kilkanaście miesięcy temu byłam w podobnej sytuacji. Właściwie to wyglądało to tak, że byłam z kimś ponad dwa lata. W ciągu tych dwóch lat rozstawaliśmy się i schodziliśmy mnóstwo razy. Swojemu byłemu ufałam tylko na początku... A z czasem on mnóstwo razy nadszarpnął moje zafanie, mnóstwo razy nie wiedział czego sam chce.. czego chce ode mnie. Raz chciał mnie bardzo, raz mówił, że nie chce się angażować, że chyba już nie umie. Mówił, że za mnie tęskni czasem bardziej, czasem prawie w ogóle. Taka emocjonalna huśtawa. Nieraz natknęłam się w sieci na jego konta na stronach randkowych. Było mi z tym źle, smutno, ale przechodziłam z tym do porządku dziennego. Nieraz widziałam, że coś z kręci z innymi dziewczynami, że kłamie, ale to też ignorowałam. Rozstaliśmy się nie dawno, bo zdecydowanie pewnym zachowaniem przeholował. Definitywnie. Przebrała się miarka... dopiero teraz wiem, że tkwiłam w toksycznym związku, jakimś nienormalnym. Żałuje, że staciłam mnóstwo czasu na takiego.. palanta... który się mną bawił.

przeczytałam Twój wątek i ja sama podpisuje się pod każdym twoim słowem. Twój chłopak zachowuje się jak mój były... Prawda jest taka, że raczej nie czujesz się dobrze w tym związku, męczysz, masz podejrzenia...zaangażowałaś się bardziej niż on... lepiej odejdź, szkoda chyba twojego cennego czasu... on będzie się tylko Tobą bawił, wiedząc, że będziesz zawsze.. że na każde zawołanie, że będziesz wracać.. ma Cię w garści.. jest mu tak wygodnie.. on pewnie myśli, że lepsze to, niż nic.. a, że zgodził się spotkać z tą dziewczyną, za którą się podszywałaś... czy to nie jest wystarczającym alarmem dla Ciebie, żeby dać sobie spokój.l gdyby naprawdę CIę kochał, nie postąpił by tak..

ma Ciebie, bo lepiej kogoś mieć, ale jak pojawi się ktoś inny, to on da sobie z Tobą spokój... niestety..

6

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

Zdaję sobie sprawę z tego, że moja zazdrość spowodowała to, że nie mówił mi wszystkiego. Ale chcę to zmienić, po tym jak zdałam sobie sprawę, jak bardzo mi na nim zależy...

On nie jest chyba na mnie zły za to, że go sprawdziłam. Bardziej na to, że zawiódł... To jest typ człowieka, który ma słabe rozwiązanie problemow: unika ich. Unikal rozmowy o mojej zazdrosci... Teraz unika wysilku, ktorym by byla proba odbudowania tego- mowi, ze watpi zeby mogl sie znow tak zaangazowac.

A ja chcialabym sprobowac... bo taki kop w tylek otwiera oczy i juz widze gdzie popelnialam bledy.

7

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?
pepitka napisał/a:

Ja kilkanaście miesięcy temu byłam w podobnej sytuacji. Właściwie to wyglądało to tak, że byłam z kimś ponad dwa lata. W ciągu tych dwóch lat rozstawaliśmy się i schodziliśmy mnóstwo razy. Swojemu byłemu ufałam tylko na początku... A z czasem on mnóstwo razy nadszarpnął moje zafanie, mnóstwo razy nie wiedział czego sam chce.. czego chce ode mnie. Raz chciał mnie bardzo, raz mówił, że nie chce się angażować, że chyba już nie umie. Mówił, że za mnie tęskni czasem bardziej, czasem prawie w ogóle. Taka emocjonalna huśtawa. Nieraz natknęłam się w sieci na jego konta na stronach randkowych. Było mi z tym źle, smutno, ale przechodziłam z tym do porządku dziennego. Nieraz widziałam, że coś z kręci z innymi dziewczynami, że kłamie, ale to też ignorowałam. Rozstaliśmy się nie dawno, bo zdecydowanie pewnym zachowaniem przeholował. Definitywnie. Przebrała się miarka... dopiero teraz wiem, że tkwiłam w toksycznym związku, jakimś nienormalnym. Żałuje, że staciłam mnóstwo czasu na takiego.. palanta... który się mną bawił.

przeczytałam Twój wątek i ja sama podpisuje się pod każdym twoim słowem. Twój chłopak zachowuje się jak mój były... Prawda jest taka, że raczej nie czujesz się dobrze w tym związku, męczysz, masz podejrzenia...zaangażowałaś się bardziej niż on... lepiej odejdź, szkoda chyba twojego cennego czasu... on będzie się tylko Tobą bawił, wiedząc, że będziesz zawsze.. że na każde zawołanie, że będziesz wracać.. ma Cię w garści.. jest mu tak wygodnie.. on pewnie myśli, że lepsze to, niż nic.. a, że zgodził się spotkać z tą dziewczyną, za którą się podszywałaś... czy to nie jest wystarczającym alarmem dla Ciebie, żeby dać sobie spokój.l gdyby naprawdę CIę kochał, nie postąpił by tak..

ma Ciebie, bo lepiej kogoś mieć, ale jak pojawi się ktoś inny, to on da sobie z Tobą spokój... niestety..

Pepitko, to nie do konca tak. To on w naszym zwiazku byl bardziej zaangazowany. Podczas trwania go wiedzial, ze mu na mnie zalezy i obawial sie.. ze mi mniej..
Ja mam problemy z zazdroscia i szukalam dziury w calym. Zeby nie musiec znosic konfrontacji, gdy tylko gadal z dziewczyna a ja doszukiwalam sie niewiadomo czego- zaczal ukrywac kontakty z dziewczynami. Myslalam, ze skoro ukrywa to musi tam byc "cos", jakis flirt... Okazalo sie, ze nie bylo. Ale nie chcial mnie denerwowac.

Nie sadzi, ze ma mnie w garsci- byl przekonany, ze z nim zerwe po tej sytuacji. I zdziwil sie mocno, ze tak nie jest.
To, ze nie ma mnie za naiwna i ma do mnie szacunek- jestem pewna. Bo dowody tego byly nieraz.

Moj problem jest taki, ze on wlasnie przez to, ze zawalil, twierdzi ze nie bedzie umial sie juz tak zaangazowac. Nie chce mnie zranic. Nie chce zebym ja sie angazowala bardziej, bo moglby mnie zranic znow.

To, ze chcial sie z nia spotkac jest dla mnie duzym sygnalem ostrzegawczym..... tylko jak wytlumaczyc to sercu?

Chcialabym ostatni raz sprobowac to naprawic. Tylko jak przekonac go, zeby zmienil podejscie? Obecnie twierdzi, ze to sie nie uda... na to sie nastawial w ciagu ostatnich dni

8

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

z całym szacunkiem

nic do rzeczy nie ma czy ty jesteś podejrzliwa czy nie, czy go sprawdzasz czy nie, bo to są twoje problemy i cechy, odłużmy to na bok

dostał sms od nieznajomej i się z nią umówił (jeśli dobrze zrozumiałem),
dodatkowo nie zamierzając ci powiedzieć o tym
otóż gdyby cię kochał
powinien grzecznie odmówić
a tobie opowiedzieć historię w charakterze anegdoty

nie był to fajny test,
ale jeśli już był to on moim zdaniem go oblał

a z twoją "tendencją do braku zaufania" raczej nie wróżę wam dług i szczęśliwie
choć oczywiście mogę się mylić

9

Odp: Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

To nie ma sensu i mieć nie będzie. Ty mu nie ufasz. A on szuka kogoś innego....kusi los...dziewczyny są różne...nawet to nie musi byc do końca jego inicjatywa

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy ten związek da się jeszcze uratować? Jak?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026