Witam! Zacznę od tego ze jestem z moim kochaniem prawie 2 lata. Jest to mój partner, ponieważ z mężem jestem w separacji. Problem polega na tym, że moj D ma wielkie powodzenie u kobiet.Jest dziewczyna, która doskonale wie, że jesteśmy razem juz tak długo i próbuje nasz związek zniszczyć.Sama kiedyś osobiście powiedziała mojemu D, że "i tak zniszczę ten związek". Wydzwania do niego po nocach, pisze smsy typu "przyjdz do tej i do tej restauracji, dyskoteki....itd". Są to telefony o godz. 24, 1,2,3, w nocy, wtedy kiedy jestem u niego i śpimy. (zaznaczam, że nie mieszkamy razem). Czuję sie fatalnie z tym. Mówiłam mu już wiele razy żeby cos z tym zrobił, bo mi to bardzo przeszkadza. Wczoraj własnie miał miejsce taki sms kiedy byliśmy juz w łóżeczku, więc ubrałam sie i wyszłam. To już nie pierwszy raz. Rozmowy na ten temat też już były. Co więcej, powiedziałam żeby jej coś odpisał, w stylu "odpie......" w końcu od nas. Powiedział ze tak nie napisze. Więc chciałam żeby napisał zeby dała już spokój i nie dzwoniła i nie pisała. Też nic nie zrobił no to zabrałam manatki i wyszłam. Dodam, że jest to jego koleżanka, która pracowała kiedyś w domu publicznym!!!!Nie mogę tego znieść. Pokłóciliśmy sie przez smsy, on już nie wytrzymał (bo wiecznie kłócimy sie o nią) i napisał ze on to kończy. Nasz związek był naprawde udany, kocham go nad życie. Co Wy kochane o tym myślicie?
Podobne tematy
Ja bym na noc zawsze wyłączała telefon albo zmieniła numer i po sprawie.
Szczerze?? ja uważam, że skoro on nic z tym nie robi to mu to odpowiada...ciekawe jak on czułby się gdyby to do Ciebie pisał i dzwonił ciągle Twój były a Ty byś mu nie powiedziała, żeby się odczepił...Powinien jej powiedzieć, żeby spadała i to przy Tobie!!!
Dzięki za odpowiedzi. Wyłączanie tel na noc to nie rozwiązanie, bo ja chce żyć normalnie bez nocnych ekscesów a nie zastanawiać się czy tej nocy nie dzwoniła kiedy był tel wyłączony. No załamka:(
Skoro twoj facet nie chce nic z tym zrobić to ty weź jej nr i powiedz jej swoje...
Ja też, tak jak Linka, uważam, że najwyraźniej Twojemu facetowi wcale nie przeszkadzają takie "zaloty" ze strony tego ewidentnie kwalifikującego się do psychiatry dziewczęcia. Facet z jajami powiedziałby jej dosadnie co myśli o takim zakłócaniu spokoju, a jeśli to by nie pomogło, to zgłosił na policję. Niestety, Twój partner albo jest bezjajeczny, albo po prostu podoba mu się taka forma "adoracji" ze strony tamtej pani. Tak czy inaczej, chyba niespecjalnie warto zawracać sobie nim głowę...
Hmmmm, kiedyś jej napisałam zeby sie odwaliła ale ona z tego się ewidentnie śmieje więc nie będę zaniżać do jej poziomu i do niej pisać. To chyba w geście faceta załatwić tą sprawę ale widzę ze chyba się łudze. Szkoda, bo naprawde mase pięknych chwil przezyliśmy. Dzięki dziewczyny, macie rację, taaaak mi smutno.
popieram przedmówczynie - gdyby choć trochę zależało mu na waszym spokoju to napisałby tej lafiryndzie co myśli o takiej formie zakłócania waszego życia... Ja bym jednak postawiła ultimatum - albo coś z tym zrobi albo z wami definitywny koniec.
Tak sobie siedze i myśle że może powinnam pokazać ze mnie to nie obchodzi, że mam swoją wartość i daleko gdzieś podchody tej lafiryndy. Może gdyby zobaczył że odsuwam się przez to od niego..... a ja za każdym razem wybucham i wychodze. Teraz wyszło na to, ze jestem zazdrosna i dyktuje mu co ma robic. Napisał własnie że chce nim manipulować.
moim zdaniem masz racje i nie powinnas mu pokazywać że Cie to obchodzi tylko udawać że tego nie widzisz. Jej tez to się wkońcu znudzi
Bardzo uparta zalotnica- juz ponad rok a ona dalej pisze i dzwoni. A moja cierpliwośc siegnęła zenitu.Czy ktoś może być aż tak twardy żeby udawać obojętność? Nie wiem czy potrafie....
Powiedzcie mi proszę czy dałybyście radę
kwiatkowa---Dokładnie skoro on nie ma odwago aby jej powiedziec pare słów do słuchu to Ty przemyc z jego tel.jej nr i daj jej do słuchu az jej w pięty pójdzie..
A Skoro on tak stawia sprawe ze Ty go prosisz aby z nią pogadał a on nie chce aby jej nie krzywdzic słowami to powiem Ci tylko tyle ze poprostu jest cynicznym i bezwartosciowym bezmózgim yeti...
Tak kochana nie ma sensu co płakac pokaz mu ze Ci zwisa to ze ona do niego wydzwania itd..
tylko stanowczym głosem mu powiedz następnym razem jak u niego bedziesz na noc zeby wyłączył głos w tel...
Dziwię się, ze nic jej nie powie konkretnie i do słuchu. Tak jak dziewczyny piszą, ewidentnie podobają mu się jej zaloty. A może pozostawiał sobie otwartą drogę-nic jej nie pisał w razie gdyby z Tobą nic nie wyszło- to by sobie do niej uderzał. Dziwię się też , ze ona dzwoni i pisze już rok. Czy oby ich coś nie łączy?
Według mnie to nie przypadek, że on z tym nic nie robi. On najzwyczajniej nie zamierza tej sprawy wyjaśnić raz na zawsze, bo ona mu odpowiada. Panna za nim lata, a jemu to najwyraźniej schlebia... W ogóle ja bym nie potrafiła zaakceptować tego, ze mój facet ma za koleżankę byłą prostytutkę. Co to w ogóle za towarzystwo?
Z tego co wiem, to nigdy nic ich nie łączyło, sam powiedział ze nie mógł by być z kimś takim jak ona.Ale jest to kolezanka od dzieciństwa, znają sie kupę lat i on jej nie napisze tego co ja bym chciała. A ona to wykorzystuje. Co więcej, emocje wzięły góre i napisałam mu ze jest najwiekszą ciotą, więc się obraził i zakończył związek. Według niego, powinnam wiedzieć ze to mnie kocha i nie suszyć mu głowy o coś takiego. Napisał tez ze jestem manipulantka która chce rządzic i dyktowac mu co ma robic. Ale moim zdaniem, nie chodzi o to w tej sytuacji ze ja nim manipiuluje , ja po prostu walcze o swoj zwiazek i nie pozwalam sobie na takie sceny. Teraz twierdzi że sama chciałam zeby to sie skonczyło. No idzie dostać świra.
Też uważam,że gdyby mu to przeszkadzało to z pewnością robil by z tym coś,ale jesli on nawet nie chce jej dać do zrozumienia,żeby mu dała spokój to może on tego nie chce.......może ich jednak coś łączy.........a ty masz prawo się tym przejmować,bo będąc z nim powinnaś znać prawde jek to jest w rzeczywistości,bo jego słowa to nic,jeśli jemu to odpowiada to moim zdaniem jest to dziwne...........
Kwiatkowa i chyba ona dopieła swego. Rozwaliła Wasz związek. Ja bym z nim porozmawiala na spokojnie, rzeczowo, bez emocji.
To, że domagasz się Kwiatkowa od niego załatwienia sprawy to żadne manipulowanie nim. Ciekawe jak on czuł by się, gdyby do Ciebie jakich "łatwy koś" wydzwaniał. Przecież to jest na dłuższą metę nie do zniesienia. Znam to z autopsji-do mojego "byłego" męża też po nocach wydzwaniały i pisały i to może człowieka wkurzać do maksimum.
SKoro tak łatwo zrezygnował i nie chciał tej sprawy załatwic po męsku narażając tym spokój w Waszym związku , to może zadaj sobie pytanie, czy mu zależy na Tobie?
masz tu jasno i wyraźnie nakreślone że jemu to odpowiada, czuje się kimś bo z jedna kobietą sypia a inna mu wydzwania, jest macho bo może mieć dwie na raz. typowy facet
No właśnie. Jest tak pewny siebie, czuje sie jak bożek, no a teraz to juz w ogóle strasznie urażony panicz po moich epitetach. Jest tak pewny swojej racji, że nawet nie potrafi zadzwonic. Odwrócił kota ogonem. Mimo tego, że wyzwałam go od palantów i ciot to chyba powinien zabiegać o mnie zeby to jakoś naprawić. A tu.....cisza. Napisałam mu wczoraj tylko że chce we wtorek zabrać swoje rzeczy i nie odpisał. Jak myślicie? Olewka czy skorupa? Olał to czy schował sie do skorupy?
może zaczyna myśleć. ale jak to mówią "z ładnej miski nikt się jeszcze nie najadł"
Wg mnie kolesiowi ewidentnie to odpowiada. Być może czuje się dzięki temu bardziej męski i miło łechta to jego ego.
Wybacz, ale myslisz, że jemu naprawdę na Tobie zależy?
Woli stres swojej kobiety niż zrobienie coś ze sprawą tej koleżanki?
I co więcej, zerwał z Tobą przez nią! Woli zerwać z kobietą, niż zapobiec problemowi!
Myślisz, że on Cię kocha i warto o niego walczyć? Nie wydaje mi sie...
Hmm tak myślę....że przede wszystkim jako twój mężczyzna , w pierwszej kolejności powinien troszczyć się o ciebie i o twoje uczucia...a on bardziej martwi się tym, żeby jej nie zranić...żałosne. Ja rozumiem, każdy ma innych przyjaciół, ale chyba większości kobiet przeszkadzał by fakt, że ich chłop przyjaźni się z byłą ku..wą- dla mnie nie do zaakceptowania. Śmieszny jest, ty masz tolerować agresywne zachowanie innej baby- a on będzie oczyma przewracał i złościł się (na ciebie !), że nie umiesz tego zaakceptować...niech dorośnie i zacznie się zachowywać jak facet...bo, jak tak dalej będzie robił...to tylko towarzystwo dzi..ek mu zostanie. Żadna kobieta by nie zniosła takiej nieodpowiedzialności, głupoty i niedojrzałości...a ty i tak za długo go prosiłaś by coś z tym zrobił. Ja bym przyszła po rzeczy, jak by nie zareagował, nie chciał przeprosić i coś zmienić tylko by się fochał... to pies go srał.
W ogóle jego zachowanie to dla mnie sygnał alarmowy... Świadczy o jego priorytetach i niestety Tobie nie przypadło miejsce nr 1, tylko kobiecie zakłócającej Wasz zwiazek, uprzykrzającej Wam życie, której przeszłość do chlubnych nie należy... To smutne... Może on Cię okłamuje i jednak coś ich łączyło...
Otworzyłyście mi oczy dziewczyny. To bardzo smutne, bo pokochałam i nie jest łatwo. Mam jednak trzezwe spojrzenie i świadomość. Nie siedze jednak i nie płacze a staram się patrzeć obiektywnie. Bardzo, bardzo mi pomogłyście i bardzo Wam wszystkim dziękuję.
Najważniejsze, ze się nie załamujesz... I starasz się patrzeć na to trzeźwo... Mam nadzieję, że uda Ci się z tego szybko otrząsnąć i znaleźć wewnętrzną równowagę.
Dziewczyny nadal potrzebuje Waszego zdania. Dwa dni było ciszy, teraz napisał smsa..." przepraszam za wszystko ale ja mam naprawde dość twoich fochów, nie daje rady"
Chcę powiedzieć że moje fochy dotyczą tej bezczelnej małpy, bo zawsze wtedy jest awantura.
Nie bardzo wiem jak tego smsa zinterpretować.
Przeprasza i koniec? Koniec bo fochy? Nie daje rady bo po nocnych telefonach sie oburzam i foch? Nie daje rady ze mna? Czy nie daje rady bezemnie?
Może nie chce czuć się winnym zaistniałej sytuacji ...i chce tobie wmówić, że przez Twoje fochy wszystko się rozpadło. Nie ma co się wściekać- powiedz, że dla ciebie jego zachowanie jest nieodpowiedzialne, że to bezczelne oczekiwać iż będziesz tolerować męczące, nocne telefony od byłej prostytutki, że nie walczył o związek, nie wykazał inicjatywy- tylko stał z boku i czekał aż problem sam zniknie- że najwidoczniej ważniejsze jest dla niego samopoczucie byłej ku..wy niż osoby, która go kocha. Jak by on się czuł, gdyby inny facet tak męczył ciebie - a ty byś mówiła , że to twój kolega o "smutnej" przeszłości i ty nic z tym nie masz zamiaru zrobić...śmieszny jest. To nie były fochy o nic, miałaś do ich prawo- ja bym tylko raz powiedziała partnerowi żeby definitywnie zakończył taką znajomość- jeśli by tego nie zrobił- to cóż pokazał co dla niego jest ważniejsze- natrętna baba wchodząca butami w czyjeś życie. Albo ona jest dla niego naprawdę ważna ( bardziej niż wasz związek), albo on jest beznadziejnym, niezaradnym tchórzem, który nie umie rozwiązać problemu. Choć myślę, że raczej to pierwsze...bo w stosunku do ciebie był szczery i powiedział że znajomości nie zakończył tu jakoś nie miał oporów i dylematu...
" Przepraszam za wszystko ale ja mam naprawde dość twoich fochów, nie daje rady."
Po pierwsze: Jeśli Cię naprawdę chce przeprosić to znaczy, że zrozumiał błąd i więcej go nie powtórzy. Dalsza część jednak świadczy o tym, że tak nie jest, bo próbuje zrzucić winę na Ciebie i się usprawiedliwić. To tylko pustosłowie. Nie są to żadne przeprosiny.
Równie dobrze mógł napisać: "To Twoja wina bo strzelasz fochy, nie rób scen kobieto, chce robić to co mi się podoba, więc nic mi nie zabraniaj, bo i tak będę robił swoje a piszę to tylko po to, żebyś zmiękła"
Dziewczyny przeczytajcie mojej historii ciąg dalszy. Stwierdziłam, że nie będę się patyczkować i denerwować rozmową bo mogłyby mi nerwy nie wytrzymac, wiec wykorzystując to że mam klucze od jego mieszkania, poszłam tam pod jego nieobecność i zabrałam swoje rzeczy.
Napisałam mu list, w którym zawarłam doslownie wszystko co mnie bolało, kilka fajnych rzeczy zacytowałam z Waszych odpowiedzi ( bardzo dobitne słowa dziewczyny), na koniec dodałam, że usuwam się z jego zycia bo nie pozwole sobie żeby jakas smieszna prostytutka zatruwała mi życie i że klucz zostawiam mu w skrzynce na listy.
Długie godziny głucha cisza była, powoli zaczynałam wątpić czy on ma w ogóle jakies uczucia. No i doczekałam sie. Napisał: " Miśku przepraszam Cie za wszystko, jestem głupcem ale napewno nigdy Cie już nie zranię.Kocham Cię a tak to spieprzyłem, bużka".
Chciałam powiedzieć Wam kochane, że sama bym wielu rzeczy nie wymysliła żeby przemówić mu do rozumu a Wy tak bardzo mi pomogłyście. Tyle mądrych rad i słów mi napisałyście i miał co czytać dzieki Wam. Nawet nie wie, że tyle kobiet brało w tym udział.
Narazie jestem zdystansowana i nie tak łatwo mnie udobruchać, poczekam na trochę więcej z jego strony i nie tylko na przeprosiny telefoniczne. Co będzie czas pokaze. Pozdrawiam Was wszystkie:)
No to super... bądź twarda- słowa +czyny
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży i zniknie to natrętne babsko z waszego życia...ale to już jego broszka
Dziewczyny piszę znowu bo to wszystko takie pokręcone:(
Pisał mi smsy że przeprasza, że jest idiotą, że zniszczył wszystko i że nie chce mu się życ. Jednak.....
W żadnym smsie nie zawarł niczego co by wskazywało że chce wrócić, nie pyta o spotkanie i rozmowę. Ja go znam i wiem że nie potrafi walczyć. Jego wcześniejszy związek rozpadł się bo nie umiał zawalczyć o kobietę. Takie to dziwne dla mnie ale może są tacy ludzie, nie wiem ![]()
Rozmawiałam z nim normalnie jak kumpela, pytałam co u niego, on co u mnie. Akurat wyszła taka sytuacja że przydałby mi się samochód a on bez wachania jakby nigdy nic odrazu zaproponował swój. Z początku nie chciałam ale uśmiechnął się (przez tel ale czułam to) i powiedziałam że dobrze że pożycze sobie. Rozmowa spokojna, nawet śmialiśmy sie momentami ale..... ale ani słowa nie powiedział co dalej z nami. Nie wiem co robić. Czy jak będę oddawała samochód to zaproponować spacer i rozmowę czy odpuścić bo on nie walczy? Zgłupiałam. Mówi że kocha, ja tez go kocham. Doradzcie ![]()
Zaproponuj, zawalcz Ty skoro on nie potrafi!
Pogadaj, ale bądź konsekwentna powiedz, że skoro ta pi...da nie akceptuje waszego związku, ty jej też nie będziesz tolerować. I zapytaj się go jak on zamierza to rozwiązać...jak znów zacznie gadać o tym, że z niej nie zrezygnuje ...to daj sobie spokój.