netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

w którym z nas tkwi problem...

10 odpowiedzi3 073 wyświetleniazałożony przez Tosiaczek, 13.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » w którym z nas tkwi problem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: w którym z nas tkwi problem...

Od 3 lat jestem w związku. Jestem jeszcze młodą osobą więc nie oczekuję od mojego chłopaka oświadczyn czy nie wiadomo jakich deklaracji. Jednak nie czuję się pewnie, że tak to określę. Mój facet (nazwijmy go M) boi się mówić na tematy dot. wspólnej przyszłości. Ja jednak tego potrzebuję, to jakiś element ewolucji związku, tego co zapewnia poczucie, że jest się traktowanym "na poważnie".
Mało tego ja strasznie go kocham a czuję, że on mnie nie darzy tak silnym uczuciem, co boli... czasem mówi, że za bardzo go kocham, że się nie szanuję bo np. nie umiem się na niego gniewać. Ostatnio powiedział, że muszę bardziej"wyluzować"  bo jego to wszystko męczy, że za bardzo się wszystkim przejmuje, że za bardzo się staram a on musi zdobywać kobietę, że przez to że ja jestem tak za nim jemu się nie chce starać i ma chęć zdobywać inne. Zauważyłam, że od pewnego czasu gdy jest jakiś problem to on bywa niemiły bardzo. Kiedyś tak nie było. Co ja robię nie tak...
Strasznie to wszystko dla mnie przykre. Nie czuję się kochana szczerze mówiąc.
Czasem myślę, że może to ja mam jakąś obsesję ale ja po prostu uważam, że gdy się z kimś jest to na dobre i złe, że czasem zdarzają się gorsze chwile ale potem jest dobrze. Gdy ludzie się kochają to są ze sobą bez względu na wszystko.
Na początku naszego związku mało mnie nie zdradził ale zrozumiał wszystko, miał straszne wyrzuty sumienia i do tej pory ma. Mnie to bolało ale czas leczy rany. Dałam mu szanse i było fajnie.
W tamtym roku powiedział po okresie w którym nam się trochę nie układało, że nie wie czy mnie kocha ale po miesiącu mu się odmieniło.
Strasznie to wszystko głupie.
Dodam, że on ogląda się czasem za innymi dziewczynami. Czasem też ogląda wiadomo co i się przy tym sam zabawia.Nie robi tego często i nie osłabia to jego zainteresowania mną ale widzę, że ma z tym problem bo go do tego ciągnie. Dla mnie to strasznie przykre. Ja nie potrafię tego zaakceptować.
Wydaje mi się, że on jest niedojrzały
Ja chcę miłości i docenienia. Daję wszystko z siebie, żeby było dobrze.  Tak strasznie go kocham. co ja mam myśleć o tym wszystkim i co robić. Czasem nie mam już sił...

2

Odp: w którym z nas tkwi problem...

Taki troszkę chwiejny ten wasz związek, prawda? Nie jesteś pewna jego uczuć. On daje Ci różne sprzeczne sygnały. Raz pewnie ubóstwia, a raz nie jest pewien co czuje i czego chcę od związku, od Ciebie. Pamiętaj, że najważniejsze to nie dawać całej siebie. Nie być natarczywą. Jednak jest coś w tym, że faceci lubią zdobywać, że bardziej kręci ich to, co nie zawsze dostępne. Nie bądź na każde jego zawołanie, miej swoje zdanie, nie rezygnuj ze swoich planów na rzecz np. spotkania z nim.

Jest taka bardzo fajna książka, napisana z humorem: "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". Są tam opisane różne schematy męskiego myślenia, tego co mówią, a co myślą etc. Mogę Ci przesłać na maila. wink

Ważne, żeby w związku znaleźć równowagę - bycia sobą, ale i małej manipulacji, dla obupólnego dobra;)

3

Odp: w którym z nas tkwi problem...

Tosiu z tego co widzę to wina lezy po oby stronach....
Dlaczego..???
Bo Ty jako wierna kochająca partnerka za duzo jemu pokazujesz osaczasz go swoimi uczuciami co go bardzo dusi,,a skoro sam Ci zaproponował ze on woli zdobywac kobiete to zluzuj daj mu na to szanse...Poniewaz jak stwierdził ma chęc zdobywania innej bo Ty mu nie dajesz szans aby zabiegał o Ciebie bo generalnie wszystko dajesz mu na tacy a to nie oto chodzi,,bo przestanie byc Tobą zainteresowany i któregos dnia zacznie zabiegac o inną a tego zapewne bys nie chciała...
To ze stwierdził ze nie wie czy Cie kocha to facetom to się czesto zdarza,,Ja sama raz usłyszałam te słowa od swojego faceta...
Tam samo jest jezeli chodzi o oglądanie za innymi,,taki jest schemat zbudowany u facetów ze mimo woli wzrok sam podąża za tą która jest kuso ubrana itp..
Hmmmm....jesli chodzi oto ze on lubi oglądac filmy porno przy czym sam sie przy tym zadawala to widocznie nie potrafi sie powstrzymac patrząc na takiego typu film..
Reszte Napisala Ci pepitka wiec Ja juz nie muszę tutaj sie wysilac poniewaz dwa razy tego samego pisac Ci nie bede:)
Ale nie przejmuj sie porozmawiaj z nim tak szczerze i od serca..:)

4

Odp: w którym z nas tkwi problem...

O to bardzo bym prosiła o przesłanie:) Faktycznie nasz związek jest dość chwiejny a ja podkreślałam to nie raz, że potrzebuję większej stabilizacji. Chyba mam złe podejście do tego wszystkiego bo cały czas jak gdyby zabiegam, żeby on ze mną był, żeby mnie kochał. Myślałam, że on doceni to jaka dla niego jestem. Np. u mojej siostry w związku to ona nie wie czego chce a facet jest w niej zakochany po uszy i robi wszystko co chce. Tak sobie go nieźle wychowała. A jest ode mnie młodsza;)
Nie jestem zawsze taka słodka wręcz lubię postawić na swoim ale on niestety też i przez to,że potrafi zapanować nad sobą i np. po kłótni nie odzywać się długo - wygrywa.
Choć w wielu sprawach udało mi się przemówić mu do rozumu:)

5

Odp: w którym z nas tkwi problem...

Myślę, że dobrze jest też wstawić się w sytuację swojego partnera. Ale pomyśleć w ten sposób. Twój partner bardzo usilnie o Ciebie zabiega, każdego dnia, pisze słodkie esemesy, prawi komplementy, nosi na rękach, idealizuje... w końcu masz dość. Czujesz się osaczona.. Potrzeba jednak w związku trochę pikanterii, namiętności, niepewności. Małe odpychanie i przyciąganie podnosi temperaturę i zabija rutynę. wink

6

Odp: w którym z nas tkwi problem...

Mówiłaś swojemu facetowi o tym co czujesz? Rozmawialiście o sytuacji w Waszym związku? Jeśli ne to pogadaj z nim tak szczerze, na spokojnie, a jesli gadaliście, to przybliż mi jego punkt widzenia.

7

Odp: w którym z nas tkwi problem...

Sytuacja wygląda tak, że ja próbuje z nim rozmawiać, staram się mówić co czuję, sugerować, że potrzebuje czuć się kochana, żeby mnie docenił, ale on nie łapie tego wszystkiego. Problem polega na tym,że on nie chce mówić o tym prosto w twarz tylko gadamy o tym głownie przez sms. Przyczyny tego sms-owania opisałam niżej.
Gdy coś mówię to często też pada tekst, że ja to tylko dużo mówię a on to woli robić i mi okazywać uczucia niż tylko gadać. Ja to rozumiem ale on mi tych uczuć tak znów nie okazuje... dlatego mówię.

A już to, że zabawia się sam to mnie do szału doprowadza. Przyznał się więc tylko dzięki temu że wpływam troche na niego nie robi tego po 2 razy dziennie tylko przez moje gadanie max 2 razy w miesiącu chyba że nie wytrzyma to wtedy częściej trochę. Wiem, że go pod tym względem kontroluję ale zauważyłam że ma z tym problem. Nie może się wręcz powstrzymać gdy jest sam w domu. Nie wiem czy dobrze robie. Co o tym myślicie? Ja myślałam nad wizytą u lekarza gdy nie będzie żadnej poprawy. Ja takie rzeczy dopuszczam ale nie często. Czasem to myślę, że wolałabym nie wiedzieć ale z drugiej strony przynajmniej nie żyję w słodkiej nieświadomości tylko,że to przykre, że ogląda inne laski...

Ponieważ ostatnio mówił, że zbyt o niego zabiegam o czym pisałam wyżej postanowiłam pokazać mu, że mam własne zdanie, że umiem być bardziej bezwzględna. Chciał przyjechać dzień wcześniej niż się umawialiśmy ale mnie to nie pasowało. (Niby miał doła i tęsknił ale dowiedziałam się tego dopiero po tym jak nie pozwliłam na przyjazd). Normalnie powiedziałabym ok i choć byłabym niezadowolona pozwoliłabym mu przyjechać. Postanowiłam jednak powiedzieć wprost, że mi nie pasuje. No i zaczęło się. Kłótnia i wypominanie trwało całe popołudnie i pół następnego dnia. To czego on ode mnie oczekuje??? Jak jestem kochająca i martwiąca się to źle a jak jestem nastawiona bardziej na swoje dobro i staram się myśleć bardziej o sobie to też źle!

Tak samo odzywanie się do siebie. Piszemy głównie sms. Musimy być w stałym kontakcie niemalże. Ja czasem mniej się odzywam albo nie zawsze mam czas coś napisać bo sprzątam, uczę się robię zakupy albo jestem w pracy. Czasem gdy mniej piszę to on robi z tego problem ale gdy np. on wychodzi z kolegami lub uczy się albo robi cokolwiek innego to może mniej się odzywać i ja muszę to rozumieć. Szczerze mówiąc to ja wolałabym dzwonić np. 2 razy dziennie i pogadać normalnie, usłyszeć jego głos ale on nie chce bo mieszka w bloku i wszyscy słyszą. Trochę to rozumiem ale bez przesadyzmu. Są chile, że może zadzwonić. Wtedy mówi,że przez telefon nie lubi gadać. A ja nie lubie pisać i co mam zrobić. Już przez te 3 lata się przyzwyczaiłam szczerze mówiąc więc to tylko czasem jest problem.

On czasem miewa też sztuczne problemy, takie lęki. Miewa depresje, leczy się i wtedy jest lepiej ale wystarczy żeby tylko coś nie było tak, jakaś drobna rzecz i on tak strasznie się wszystkim przejmuje i jest przybity. Staram się mu wtedy pomagać ale on jest nie do wytrzymania i jeszcze zazwyczaj mnie odpycha.

No i jeszcze nie pomaga fakt ze jesteśmy obydwoje straszne uparciuchy i nerwusy. A je to jeszcze zazdrośnik ale już mi trochę przeszło(on był kiedyś podrywaczem i wszystkie jego koleżanki były zachwycone a ja go zmieniłam trochę, już nie flirtuje z nimi)

To wszystko takie skomplikowane...
Czasem to myślę że jestem za bardzo wymagająca a czasem że już go po prostu nie kocham. A czasem,że kocham nie mogę żyć bez niego ale dla swojego dobra powinnam go zostawić.
Dlatego napisałam tutaj, być może to ja robię coś nie tak. Wiem, że on jest zawsze szczery ze mną i nawet gdy zrobi coś nie tak to mi to zawsze powie.

8

Odp: w którym z nas tkwi problem...

Chyba jestem trochę zołzą i kontrolerem ale sparzyłam się na początku naszego związku i trudno mi było mu na nowo zaufać. Ale po 3 latach mogę powiedzieć, że od tamtej pory nigdy mnie nie zawiódł i ufam mu coraz bardziej

9

Odp: w którym z nas tkwi problem...

A no i dodam, że studiujemy razem i w tym roku mieszkaliśmy razem i jak dla mnie było ok. Ogólnie gdy jesteśmy razem jest dobrze. Tylko, że teraz są wakacje...i każde z nas mieszka w domu. Zawsze w wakacje nam się gorzej układa.

10

Odp: w którym z nas tkwi problem...

Bardzo proszę o jeszcze jakieś sugestie=). Szczerze mówiąc nie wiem co zrobić. Posłuchać serca czy rozumu...

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » w którym z nas tkwi problem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026