Witam. Czytam własnie "Kuzynkę Bietkę" Balzaka. Tytułowa bohaterka to stara panna, która zgorzkniała i stara się zniszczyć szczęście rodzinne. Występuje również pan Hulot, który od 23 lat zdradza rodzinę i którego żona pokornie to znosi, pan Steinback, zięć pana Hulota, który idzie za przykładem teścia, Waleria, dla której obaj zdradzają swe żony plus parę innych postaci. Książka ta mnie bardzo zdenerwowała, aż mi ją ciężko czytać. Otóż zdradza mąż, zięć, a narrator opowiada to tak, że obwiniane są głównie kobiety. wypowiada się o bohaterach, jakby nie mieli mózgu i uczciwości i dali się oczarować "tym złym" - Walerii i kuzynce Bietce. Zastanawiam się nawet, czy kończyć tę książkę.
Zdarzyło się Wam, że jakaś książka zdenerwowała Was czymś? Jakie to były książki, co Wam się nie podobało?
Podobne tematy
2 2010-08-07 15:25:42 Ostatnio edytowany przez martita07 (2010-11-30 07:28:49)
.
Mi raczej się tak nie zdarzyło natomiast wielu moich rówieśników miało takie przeżycia po przeczytaniu lektury szkolnej, mianowicie 'cierpienia młodego Wertera'.
Heh, nie wiedziałam, że ktoś doświadcza podobnych uczuć przy niektórych książkach ![]()
Mnie bardzo zdenerwowała (i to jest powód dla której jej nie doczytałam) "Zbrodnia i Kara". W pewnym momencie, gdy przebrnęłam już przez motyw morderstwa i bezczelnej kradzieży, a także prostytucji jednej z bohaterek (albo raczej powodów dla których to robiła) poczułam... oburzenie? No kurdę, nigdy bym się nie spodziewała po sobie takiej reakcji, ale bezduszność ludzi z książki tak ruszyła moje serce (ze względu na podobność postaci do prawdziwych osób w moim otoczeniu), że rzuciłam książką w kąt i obchodziłam ją dookoła jak bombę zegarową. Heh, sama się z siebie śmieję, ale tak jest ![]()
"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy". Nie wiem, może to wina nieudolnego tłumaczenia z angielskiego (już dla przykładu samo "bitch" = "zołza"?!), ale przeczytałam parę stron i stwierdziłam, że nie dam rady skończyć, bo miałam wrażenie, jakby ten poradnik napisany był dla średnio inteligentnych kobiet. Gwoli ścisłości, nie chodzi mi o treść, bo ta była całkiem sensowna, tylko o formę i sposób doboru słów.
W ogóle nie przypominam sobie, żeby jakaś książka wzbudziła we mnie negatywne emocje ze względu na treść - jeżeli już, to wkurza mnie forma i język, jak na językowego "zboczeńca" przystało ![]()
"Hańba" - usypianie psów...
przebrnęłam co prawda przez całą książkę, ale było dość nerwowo, naprawdę
"Dlaczego mężczyźni kochają zołzy"
podpisuje sie rekoma i nogiema ![]()
koszmarek dla pensjonarek (bez obrazy)
To mi się zdarza jak się nie zgadzam z większością tego, co dzieje się w książce, są to wydarzenia brutalne, a bohaterowie mają ciężkie charaktery. Zdenerwowałam się np. czytając "Moralność Pani Dulskiej" - tak bardzo nie polubiłam bohaterki;).
Mi raczej się tak nie zdarzyło natomiast wielu moich rówieśników miało takie przeżycia po przeczytaniu lektury szkolnej, mianowicie 'cierpienia młodego Wertera'.
Całkowicie się z tym zgadzam. Przeczytałam jedynie kilkanaście stron, bo nie byłam w stanie znieść tej książki. Nawet streszczenie przyprawiało mnie o ból głowy. Werter to zdecydowanie najbardziej irytujący bohater literacki jakiego byłam zmuszona poznać ![]()
Z innymi książkami nie miałam takiego problemu. Czytam to, co lubię ![]()
"Moralność Pani Dulskiej" to jest mój hicior w rankingu lektur! ![]()
Jeśli chodzi o "normalne" książki, to chyba nie mam takiej, albo nie pamiętam. Staram się dokładnie zlustrować recenzję, zanim zabiorę się za czytanie.
Przypomniało mi się - "Ferdydurke" Gombrowicza
Udało mi się przeczytać 50 stron i po tym, niemalże z oczami szaleńca, odłożyłam tę książkę z myślą, że jak przeczytam choćby stronę więcej to stanie się ze mną coś niedobrego. Zupełnie nie rozumiem, co kierowało autorem... jak dla mnie musiał mieć poważne zaburzenia psychiczne ![]()
Anemonne 'Bitch' w tłumaczeniu angielskim nie oznacza jedynie dziwki ,może być zołza a także mieć poztywne znaczenia.Dlatego wydaje mi się że tłumaczenie było jak najbardziej ok:)
Sama książka nie, ale jej bohater - Kozioł Drewniak bardzo mnie denerwował. Mowa o "Dżozefie" Jakuba Maleckiego. KSiążka świetna, ale ten jeden bohater mnie wprost irytował (miał taki być z założenia, więc winszuje autorowi, bo się udało);) Nawet mi się raz przyśnił;)
''Romeo i Julia'' - bo musialam przerwac dla niej czytanie Wladcy Pierścieni. W dodatku wkurzało maglowanie ciągle tego samego tematu, jakim jest siła uczuć R. i J.
Paulo Coelho - "Alchemik".
Wkurzało mnie, że autor robi z czytelnika idiotę. I fakt, że nie mam nic innego do przeczytania pod ręką i muszę akurat męczyć tę denną "książkę".
mnie dobiła i do dziś jej nie doczytałam "woja polsko ruska". Masakra jakaś. Ale kiedyś jeszcze raz ją spróbuję przeczytać i zobaczymy jak mi pójdzie.
Przeczytałam Grassa "Blaszany bębenek"- nie dam opinii, ale dopiero po kilkudziesięciu stronach przywykłam do
kilkunastoliniowych zdań, strasznie rozbudowanych, złożonych, skomplikowanych, że czasem trudno załapać sens i przesłanie.
charakterystyczna książka. na początku ten styl mnie zniechęcał.
a drażni mnie każda książka która tuszuje historię. (czyt. podręczniki do historii w Rosji)
Denerwuja mnie wszystkie książki Grocholi. Nie wiem czemu, ale proza w wykonaniu tej kobiety zwyczajnie działa mi na nerwy? Raz i był to ostatni raz, skusiałm się na jej Nigdy w zyciu, Nigdy w zyciu nie przeczytam takiej masakry popełanionej na papierze.