dzieci toksycznych rodziców w dorosłości - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

1

Temat: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Nie wiem czy kogoś zainteresuje ten wątek , ale chcę zapytać , jak sobie radzicie w życiu dorosłym , z czym macie problemy , czy brakuje wam miłości rodzicielki , jak walczycie ze stresem ze wspomnieniami i z teraźniejszością ? 
Ja aktualnie uczęszczam na terapię grupową , czasem jestem optymistycznie nastawiona , a czasem zrezygnowana tym bardziej że mieszkam z moją rodzicielką .

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Jakiś czas temu wykaraskałam się z nerwicy serca.
Miałam już ciężki stopień agorafobii, myśli i próby samobójcze, liczne załamania nerwowe.
Nasze dorosłe życie jest kształtowane w dzieciństwie. Dokonuje się to głównie przez rodziców/opiekunów, później dochodzą osoby trzecie.
Miałam to "szczęście",że zostałam powita przez toksyczną mamę. Wiecznie niezadowoloną, dążącą do osiągnięcia (bynajmniej nie przez siebie samą) ideału, niezbyt inteligentną.
Zawsze potulnie robiłam to,co sobie zażyczyła. A życzenia miała na okrągło. Kiedy nie udało się ich spełnić  - były wrzaski, wyzwiska, zamykanie w ciemnej łazience, straszenie. Jednak nie ma nic gorszego od psychicznej degeneracji. Kiedy słuchasz,że jesteś nikim, że cię nienawidzą, że żałują że jesteś... dochodzisz do wniosku,że nie ma sensu dalej kontynuować tej całej szopki zwanej życiem. Że może lepiej ulżyć i jej i sobie i odejść jak najdalej,byle nie słyszeć podniesionego głosu, byle nie torturować pamięci morderczymi słowami.
Psychiatra twierdzi,że to wszystko tak się skumulowało,że i mnie się udzieliło. Jestem histrionikiem - wampirem emocjonalnym,który w bardziej elegancki sposób, niszczy otoczenie.
Tak bardzo chciałam o niej zapomnieć,ale widocznie nie da się.
Pracuję nad tym. Pracuję ciężko, chociaż wiem,że nigdy nie będę tak do końca zdrowa psychicznie.

3

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

ja sobie radzę średnio na jeża, właściwie to sobie nie radzę, głównie chodzi o kontakty z innymi ludźmi, mam przeogromny problem z zaufaniem komukolwiek, nie potrafię się otworzyć na innych, nie lubię się ośmieszać, a otwieranie się przed innymi tak mi się właśnie kojarzy, no i z tym, że można zostać odrzuconym
no i ciągłe doły z powodu nieidealnego wyglądu
mam wrażenie, że gdybym była idealna, nie potrzebowałabym nikogo, bo byłabym ponad wszystkimi, byłabym samowystarczalna smile, do szczęścia potrzebny byłby mi tylko facet, wiem, strasznie spaczone mam myślenie sad

4

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Naszym życiem kierowali ludzie chorzy , można powiedzieć że psychicznie , a my teraz ponosimy tego konsekwencje.

Problem toksycznych rodziców po raz pierwszy nazwała i opisała w latach osiemdziesiątych amerykańska terapeutka Susan Forward. Jej pacjenci to ludzie ?skatowani" psychicznie przez własnych rodziców. Są chorobliwie uzależnieni od nich w dorosłym życiu. Forward pokazała, że dopóki nie zdecydują się na terapię, będą niszczyć swoje własne rodziny.
Polecam tę książkę , choć sama jej jeszcze nie czytałam , ale mam zamiar ją kupić , szukam jej jak lekarstwa .
Do skutków toksycznego wychowania można zaliczyć takie problemy dorosłych ludzi jak zaniżone poczucie własnej wartości, zaburzenia odżywiania, schizofrenię, wiele psychoz, problemy we wchodzenie w związki partnerskie, problemy zawodowe, depresje czy nawet wszelkiego rodzaju choroby somatyczne. Nie od dziś wiadomo, że stres związany z przebywaniem w towarzystwie toksycznych osób powoduje problemy zdrowotne.
cyt,,Warto walczyć, bo jest to walka o szacunek do samego siebie, o ustalenie własnych granic i sprawienie, by inni też je szanowali. Rozpoznawanie swoich granic polega na zrozumieniu, gdzie kończę się ja, a gdzie zaczynają inni. O czym mogę decydować sam, a co nie jest moją sprawą? Dorosłe dzieci nadopiekuńczych matek często mają trudności z powiedzeniem im: to jest moja decyzja i nie chcę twoich rad w tym względzie ? jestem dorosły i sam sobie poradzę. Jeśli popełnię błąd, na pewno wiele się z tego nauczę. Jasne określenie tego, co jest naszą domeną jest konieczne, bo jak możemy sprawić by inni szanowali nasze prawa, jeśli my sami nie jesteśmy ich pewni? Budowanie zdrowej i niezależnej od opinii innych pewności siebie jest najlepszym sposobem na toksycznych ludzi. Gdy weźmiemy odpowiedzialność na własne barki, zrozumiemy, że teraz my, jako dorośli ludzie mamy odpowiednie umiejętności i możliwości, aby kierować naszym własnym życiem. O takie poczucie własnej wartości warto walczyć.''

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

5

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Roxano - przeczytaj tę książkę. Nie mogę powiedzieć, żeby moi rodzice byli wybitnie toksyczni (dużo gorsze przypadki są na forum), ale po tej lekturze uświadomiłam sobie, jak wielki wpływ te ich toksyczne zachowania mają na moje życie. Znalazłam też sposoby, jak się uwolnić od tego "spadku". Wydaje mi się, że mnie książka "Toksyczni rodzice" wyleczyła w całości. Ty jesteś cięższym przypadkiem, więc tak łatwo może nie pójść, ale gorąco polecam - na pewno będzie to krok to przodu.

6

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Tak jak u Vinngi moi rodzice też raczej nie byli wybitnie toksyczni a jedynym moim problemem jest to, że za dużo od siebie wymagam.

7

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

od zawsze uciekałam do innych ludzi aby byc z dala od domu,chciałam aby inne matki-matki moich kolezanek,kolegow mnie pokochały,jedna matka uczyła mnie jak mam sie malowac,jak ubierac,jak gotowac to była matka mojego chlopaka,z ktorym bylam 4lata a zazdrosc mojej biologicznej matki byla tak mocna,ze obca kobieta chce sobie mnie przywlaszczyc(a wcale tak nie bylo poprostu uczyla mnie zycia)ze rozwalila moj zwiazek...
nie radze sobie w zwiazkach,zauwazylam,ze jak ktos mnie zrani to tez uciekam od tego kogos,odsuwam sie,zamykam rodział i mowię dziekuję(tak jak ranili czesto rodzice i wtedy uciekałam z domu jak najdalej)ciagłe doły z powodu wygladu,brak pewnosci siebie,za bardzo ufna jestem do obcych ludzi szczegolnie obcych kobiet,duzo błędów popełniam i w domu jako gospodyni domowa i w zyciu/w pracy/w mezczyznach

8

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Ja, dzięki mojemu mężowi powoli leczę się z "mojej matki". Mam z nią kontakt do dzisiaj, ale ponieważ jestem za granicą nie ma mi jak psuć życia. Chociaż i tak próbuje. Jest chorobliwie zazdrosna o moją teściową, co mi ostatnio powiedziała, prawie dosłownie. Zawsze mi wszytko wypominała i nie ważne co robiłam, zawsze było źle. Robi to zresztą do dzisiaj. Tylko strasznie ją denerwuje, że zaczynam się oddalać od jej " ideologii ". Coraz częściej się kłócę przez telefon. Ale wyrażam swoje zdanie i nie daję się stłamsić. Mój mąż mi w tym kibicuje.  Już teraz nie przejmuję się gdy usłyszę: to przez ciebie zmarnowałam swoje życie, albo: ja ci pieluchy prałam a ty nie chcesz mi teraz pomóc? Wyrodna z ciebie córka... . Żal mi tego słuchać, ale się nie przejmuję. Bo mam swoje życie, swoje zdanie i daję radę. Podejrzewam, że gdyby nie chory dziadek, dawno bym się z nią pokłóciła i zerwałabym kontakt. Ale gdzieś tam w środku, we mnie wciąż siedzi taka maleńka ja i się przejmuje, że może robię źle. Jest to naprawdę maleńka ja. Ale nic już na to nie poradzę, nie da się jej usunąć. Tak mnie mama wychowała...

9 Ostatnio edytowany przez Roxana (2010-08-07 07:25:36)

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Wczoraj zamówiłam na necie książkę ,, Toksyczni rodzice '' , Vinngo mam nadzieje że pomoże mi ona choć w małym stopniu odizolować się od toksyn rodzica. Do psychologa trafiłam przez przypadek , gdy pokrótce opowiedziałam jaką mam sytuację i jak sobie z tym sama radzę , psycholog uznała że jestem silną kobietą i podziwia mnie za to że choć późno , ale zrozumiałam swoje zniewolenie . Problem w tym , że na każdym kroku myślę tak jak  by chciała moja matka . Robiąc zakupy , nie myślę co ja bym zjadła , myślę na co ma ochotę moja matka , ale to i tak nic nie pomaga , bo wszystko jej nie smakuje , przy okazji wmawia mi jaka to jestem zła gospodyni , zła matka , zła żona , a córka jestem najgorszą na świecie . Gdy coś robię , mówi mi , czemu się nie poopalam , gdy się opalam , przeklina że zamiast coś robić to leżę . Poniża na każdym kroku zwłaszcza przed rodziną i obcymi , opowiada jak to ona wspaniała , a ja jestem wyrodkiem . Teraz po części zrozumiałam , że mówi tak bo jest zazdrosna , ale dlaczego matka zazdrości córce ? Wiem , że jestem inna od niej , teraz wiem , że we wszystkim pobijam ją na głowę , jestem odważna , nowoczesna i czasem spontaniczna , czego ona nigdy nie zrozumie . Zazdrości mi kontaktu z moimi dziećmi , miłości i zrozumienia  która łącza mnie i męża .
Uciekam więc z domu najczęściej jak tylko mogę , podobnie jak Jak wiatr do ludzi , tych którzy potrafią mnie jeszcze czegoś nauczyć . I podobnie jak Kath zawdzięczam swojemu mężowi to , że nie jestem już niewolnicą własnej matki . Lecz wciąż nie potrafię zrozumieć , dlaczego własna matka używając słów ,, to dla twojego dobra '' chce dla nas źle , jest zazdrosna i zaborcza , a nawet agresywna ?

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

10

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

może określenie tej relacji jako toksycznej jest nieco na wyrost, ale ostatnio zauważyłam u siebie specyficzne zachowanie.
kiedy byłam mała, moi rodzice przechodzili burzliwy okres, a raczej koło zamknięte - krótkie spięcie, po których następowały ciche dni (tydzień, dwa...), prawie niezauważalne pogodzenie i spokój, do kolejnego spięcia... pamiętam że strasznie przeżywałam tą ciszę, wszystko wydawało mi się przytłumione, nawet telewizor, płakałam w łóżku zupełnie bezgłośnie...
mimo że od tamtego czasu minęły lata, to tamte sytuacje zaważyły o moim zachowaniu teraz. do teraz płaczę bezgłośnie, tylko ciągam nosem i łzy lecą mi po policzkach, do teraz mam irracjonalny wręcz lęk przed cichymi dniami w moim związku - po kłótni nie wytrzymuję ciszy dłuższej niż pół godziny, po tym czasie zaczynam "łasić się" do mojego chłopaka i przepraszać, nawet jeśli nie była to do końca moja wina.
może to dość banalne przy Waszych problemach, ale myślę że wyraźnie obrazuje jak bardzo to, co działo się w dzieciństwie ma wpływ na nasze dorosłe życie.

11

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

piszecie o ksiazce,czytałam ją pare lat temu,jest super,mozna pozyczyc ją w bibliotece miejskiej,
pewnie przekrece tytul,ale ja wypozyczyłam "Toksyczni rodzice" oraz "Toksyczni małzonkowie" albo "Toksyczne dzieci",wiem,ze dwie ksiazki tej autorki czytałam,pochłaniałam je jak od dawna nie jedzone lody,polecam,ksiazka rewelacja

12 Ostatnio edytowany przez aspołeczna (2010-08-07 21:04:19)

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

falka, tak często myślą ddd, że jego problemy są banalne w porównaniu z innymi, że przecież nie powinien narzekać, bo inni mieli gorzej; z ddd (głównie) jest tak
ja się często łapię na tym, że się zastanawiam, obwiniam, że mam jakieś problemy, bo przecież jest pełno osób, które miały gorzej, że może nie powinnam, że jestem wyrodną córką i takie tam

Uciekam więc z domu najczęściej jak tylko mogę , podobnie jak Jak wiatr do ludzi , tych którzy potrafią mnie jeszcze czegoś nauczyć
też mam podobnie, uciekam, pragnę otaczać się ludźmi, którzy są otwarci, którzy nie narzucają swojego zdania, którzy nie ograniczają w żaden sposób; a od takich pokroju mojego ojca uciekam jak najdalej, nieznoszę takich ludzi

13

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

nie - ja nie umniejszam wagi swoich problemów, tylko uważam, że DLA MNIE nie sa one aż tak determinujące czy niepozwalające normalnie funkcjonować.

14

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

jestem DDD i nad tym pracuje od wielu lat, efekty jakies tam sa ale nie zaliczylabym ich do wybitnych. Do wyzdrowienia w kazdym razie mi daleko.
Pocieszam sie tym ze zdrowienie to proces ktory sie "dzieje" - a nie cos skonczonego...

15

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Czasem myślę , że ta moja walka to jest jak walka z wiatrakami !

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

16 Ostatnio edytowany przez wicherek (2011-02-24 14:52:49)

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

też jestem DDD i witam was na forum smile
z chęcia poszukam ksiazki o ktorej piszecie, bo czytam ostatnio dużo na ten temat... tak mała mini terapia wink

jest tu ktoś jeszcze z syndromem DDD? zapraszam do pisania i pozdrawiam! smile

Zapraszam każdego fana cięższej muzyki do "Kącika mrocznych duszyczek" w dziale nasza społeczność! Niech moc rocka będzie z Wami! :-) http://www.netkobiety.pl/t26355.html

17

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Mottem ksiązki Susan Forward jest tekst "Wszyscy jesteśmy ofiarami ofiar"! Nie po to by wybaczyć, ale żeby zrozumieć dlaczego ranili

18

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Witam nie radze sobie z tym co się dzieje w domu,najchetniej to bym juz sie wyprowadziła i w ogóle zaczeła coś nowego bez tego domu i mojej matki.Nie wiem o co tu chodzi czy ja przesadzam i na prawde jestem taka okropna .Moja matka jest bardzo nerwowa od śmierci babci -jej matki ,to już w ogóle chyba jej sie w głowie poprzestawiało.Jeśli mam 19 lat, chodze do szkoły to ,to ja powinnam gotować obiady sprzątac w domu itd?a ona nic nie powinna prawie robic?wiaodmo moge pomóc ale nie ze do wszystkiego tylko ja ,mój brat ojciec nic w domu nie robią ,rzadko się zdarza ,a jak brat cos zrobi raz na 2 lata to jak jej powiem ze on nic nie robi to matka wypomina ze przeciez on zrobił to i to kiedyś tam.Mam tego dosyć czuje się wykorzystywana ,dzisiaj wróciłam ze szkoły jestem zmęczona mam dużo nauki i powiedziałam jej ze nie jestem sprzątaczka i niech np poprosi brata to odrazu wielka afera,przekleństwa jakaś masakra,nie chce mi sie w ogóle życ i mieszkac w tym porąbanym domu,nawet chłopaka boje sie już zapraszać bo u mnie w domu coraz gorzej a ona ma non stop pretensje o wszystko najlepiej to jakbym zerwała z chłopakiem i sprzątała w chacie i gotowała obiady...Nie wspominając o tym ze związek moich rodziców to totalne dno ,matka wiele razy mówiła ,ze jak pokończymy szkoly i będziemy mieli własne zycie to się z nim rozwiedzie,też mam problem z niską samooceną z kontaktami z ludźmi itd ,jak słysze jakies krzyki to juz mam ochote wyjść z domu.Jakas totalna patologia ,kiedys tak nie było ,tęsknie za babcią która była w sumie najnormlaniejsza w tym domu. sad

Be my friend,hold me,I am small,warm me up,and breathe me.

19

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

lost, piszesz że masz 19 lat, a wybierasz się na studia???
W moim przypadku to była udana ucieczka, trzeci rok mieszkam poza domem i moje życie bardzo się zmieniło/ Nie wiem czy bym jeszcze żyła, gdybym dłużej męczyła się w domu z chorą rodziną. Dlatego uciekaj jeśli możesz jak najszybciej!!! Dobrze, że masz chłopaka, to masz wsparcie smile

Zamknij się, przestań narzekać i zacznij żyć! big_smile:D

20

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

O, Kochane, jak ja was rozumiem! Ja dopiero niedawno przyznałam sama przed sobą, że nie kocham ani mojej matki, ani ojczyma który mnie "wychowywał" od 3 roku życia. Mimo,że dzieciństwo miałam znośne (dzięki kochanym dziadkom, u których spędzałam ok pół roku), to, co się działo w ciągu ostatnich 6 lat, sprawiło, że przejrzałam na oczy. Nie kocham ich, a z dnia na dzień jest coraz gorzej. Niestety jeszcze mieszkam u nich z moim kochanym syneczkiem, mam nadzieję, że to się jednak zmieni w ciągu najbliższych miesięcy. Ale niestety, ich cień rzutuje na cały mój charakter. Wiem, że jestem z natury pozytywnie nastawiona i staram się tego trzymać. Ale są dni, tygodnie, gdzie po prostu nie widzę  nic dobrego, płaczę, wyolbrzyiam problemy. Często też ma napady złości o byle co. Długo byłam zamknięta w sobie, nabawiłam się chorobliwej dumy, nie chciałam nikomu pokazać, jaka jestem słaba i bezbronna. Dzięki wsparciu mojego Ukochanego i przyjaciółek zaczynam wracać do równowagi, zaczęłam sprawiać wrażenie pewnej siebie, mam problemy z mówieniem, co mnie gryzie, brak mi pewnosci siebie. Wcześniej była tak zastraszona, że bałam się zapytać o godzinę kogoś na ulicy. Ciągle boję się,ze ktoś mnie znowu zacznie wytykać, wyśmiewać, ktoś mnie będzie poniżał,a ja będę się tylko wewnętrznie buntowała. Boję się przejść z pokoju do kuchni, herbatę sobie zrobić, żeby nie posypał się grad wyzwisk,boję się,ze znów dostanę po twarzy za to tylko,że spojrzę się nie tak,jak powinnam,cokolwiek by to miało znaczyć. Uczę się obojętności na tych ludzi. Nie chcę z nimi utrzymywać żadnego kontaktu, chcę jak najszybciej się wyprowadzić. Mój Ukochany wie, jaki z mnie tchórz, nie chcę iść nawet opłacić czegoś w banku, czy na poczcie, ze strachu przed tym czymś nieokreślonym. Mam opinię przebojowej, a prawda jest taka, że zdarza się,ze boję się własnego cienia. Z wieloma rzeczami już sobie poradziłam, jednak zdarzają się chwile, kiedy sypie mi się wszystko w rękach i czuję się beznadziejnie beznadziejna, a syndrom wyuczonej bezradności całkowicie mnie przytłacza. Ciężko z tym żyć, ale wierzę, że będzie lepiej. Że pewnego dnia obudzę się ze świadomością, że to już koniec, że moje problemy dotyczą codzienności i świata zewnętrznego, nie własnych demonów.

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

21

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości
marena7 napisał/a:

Mottem ksiązki Susan Forward jest tekst "Wszyscy jesteśmy ofiarami ofiar"! Nie po to by wybaczyć, ale żeby zrozumieć dlaczego ranili

A gdzie odpowiedzialnosc tych ludzi,tez jestem dzieckiem nadopiekunczej toksycznej mamusi cechy charaktero znane zaborczosc ,zazdrosc i zawistnosc itd ,moja babcia tez nie byla swieta i jak matka wdowa z malymi dziecmi, mama moja byla dzieckiem z innego zwiazku co kiedys oznaczalo bekart 63 lat lemu, ozenila sie z alocholikem ktory zmarl jak mnialam 2 lata ,cale zycie porownywala mnie do tesciowej swojej w sprzutaniu,i do meza swojego ze lubie ludzi a ja uciekalam do ludzi bo wsparcia od niej zero ,jestem sama k.k.z.b i lecze sie z tego ,zerwalam kontakt bo matka mi strasznie ukladala zycie,maz jezdzil do niej z 3 razy w tygodniu i tak bylo mu wygadane jaki on be ,ja tez dzieci tez  ,jak zrywalam kontakt powiedzialam jej ze jest nie moralna,nie taktowna,i aspoleczna bo jest,wiem ze moja matka jest chora ale nic na to ja nie poradze,musi sama zglosic sie o pomoc specjalisty

Prawda zawsze wyzwala

22

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Cześć. Mam 30 lat  i całe życie cierpię przez niewyleczone rany z dzieciństwa i z powodu uzależnienia od toksycznych rodziców. Moje dzieciństwo było patologiczne - mimo że z zewnątrz niby OK, dobre szkoły, szkoła muzyczna, języki, studia, świetne wyniki itd...  Obok tego pijaństwo ojca, matka, która nigdy nie przejmowała się moimi uczuciami, zawsze po stronie ojca, szantaże emocjonalne, kontrola, manipulacja, oskarżanie, wywoływanie poczucia winy, no i oczywiście totalny brak ciepła i miłości. Miałam prawdziwą pasję i talent - do gry na instrumencie. Kochałam to i miałam świetne wyniki. Mogłam całe dnie spędzać ćwicząc i lubiłam koncertować. Niestety rodzina nie okazywała mi żadnego, totalnie żadnego wsparcia. Przeciwnie, ojciec wyzywał mnie i upokarzał ( np. "wielka diwa" albo gdy chciałam spokoju przed występem "byle koncercina, a tu wielkie rzeczy"), zero zainteresowania, nigdy nie znali ani jednego tytułu utworu, który grałam. Bardzo przez to cierpiałam. W wieku 15 lat próbowałam popełnić samobójstwo. Oni o tym nie wiedzą do dziś.
Niestety ciągle wikłam się w sytuacje, które powodują, że jestem blisko nich i nawet jestem zależna od ich pomocy. Teraz matka opiekuje się moim dzieckiem, gdy pracuję. Więc widzę ich codziennie. A za każdym razem, gdy tam jadę, boli mnie głowa i brzuch. Nie potrafię wyrwać się z tego mechanizmu.
Za dwa dni idę pierwszy raz do terapeuty.

Mechanizm autodestrukcyjny jest niesamowicie zniewalający. Samodzielnie nikt się z niego nie wyrwie. Wczoraj dopiero to zrozumiałam, czytając "Toksyczni rodzice" i również dzięki przyjacielowi, który interesuje się psychoterapią.

Będę wdzięczna za odpowiedź.

23

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości
cierpiąca21 napisał/a:

Cześć. Mam 30 lat  i całe życie cierpię przez niewyleczone rany z dzieciństwa i z powodu uzależnienia od toksycznych rodziców. Moje dzieciństwo było patologiczne - mimo że z zewnątrz niby OK, dobre szkoły, szkoła muzyczna, języki, studia, świetne wyniki itd...  Obok tego pijaństwo ojca, matka, która nigdy nie przejmowała się moimi uczuciami, zawsze po stronie ojca, szantaże emocjonalne, kontrola, manipulacja, oskarżanie, wywoływanie poczucia winy, no i oczywiście totalny brak ciepła i miłości. Miałam prawdziwą pasję i talent - do gry na instrumencie. Kochałam to i miałam świetne wyniki. Mogłam całe dnie spędzać ćwicząc i lubiłam koncertować. Niestety rodzina nie okazywała mi żadnego, totalnie żadnego wsparcia. Przeciwnie, ojciec wyzywał mnie i upokarzał ( np. "wielka diwa" albo gdy chciałam spokoju przed występem "byle koncercina, a tu wielkie rzeczy"), zero zainteresowania, nigdy nie znali ani jednego tytułu utworu, który grałam. Bardzo przez to cierpiałam. W wieku 15 lat próbowałam popełnić samobójstwo. Oni o tym nie wiedzą do dziś.
Niestety ciągle wikłam się w sytuacje, które powodują, że jestem blisko nich i nawet jestem zależna od ich pomocy. Teraz matka opiekuje się moim dzieckiem, gdy pracuję. Więc widzę ich codziennie. A za każdym razem, gdy tam jadę, boli mnie głowa i brzuch. Nie potrafię wyrwać się z tego mechanizmu.
Za dwa dni idę pierwszy raz do terapeuty.

Mechanizm autodestrukcyjny jest niesamowicie zniewalający. Samodzielnie nikt się z niego nie wyrwie. Wczoraj dopiero to zrozumiałam, czytając "Toksyczni rodzice" i również dzięki przyjacielowi, który interesuje się psychoterapią.

Będę wdzięczna za odpowiedź.


Ja tez z rodziny patologicznej. Ojciec chlał, wyzywał, bił... matka zajęta jego piciem zaspokajała najważniejsze potrzeby dziecka (jeść, ubrać, umyć itp), w dodatku we wiecznej depresji i nerwicy. Ja nie miałam żadnej pasji, Ty miałaś chociaż gdzie uciec, coś dawało Ci to poczucie sensu jakiegokolwiek. Też próbowałam się zabić w podobnym wieku i tez nikt o tym nie wie. Też jestem z nimi stale związana choć już nie mieszkam tam 18 lat. Niestety będzie tak dopóki mama nie umrze (ojciec już nie żyje). Choćbyś się odizolowała, zerwała kontakt, to zawsze gdzieś tam będziesz z nimi związana... dopóki tego sama ze sobą nie przepracujesz.
Dobrze, ze idziesz na terapię. Mi znacznie pomogła.
Oprócz tego sama też nad sobą pracuj.  To nieprawda, ze nie potrafisz się wyrwać. Potrafisz, tylko nie wiesz jak. A dowiesz się gdy postarasz się polubić, nabrać pewności siebie i uwierzyć we własne możliwości i siły.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

24

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Dziękuję za wiadomość. Szczerze mówiąc, po ostatnim załamaniu kilka dni temu kupiłam już bilety lotnicze (w jedną stronę) dla mojego mnie, męża i dziecka - na przyszły tydzień. Chciałabym zostawić to wszystko i uciec. Ale raczej tak się nie stanie, musielibyśmy zostawić dom, w który inwestowaliśmy przez ostatnie 2 lata i za chwilę mamy się wprowadzić. I parę innych rzeczy. Ale boję się tego, o czym piszesz, że nawet jeśli ucieknę, to problemy pozostaną.

Do terapeuty idę bez większych nadziei, ale może coś tam się we mnie zmieni...

:-)

25 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2018-06-21 17:23:08)

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Ja od moich patoli uciekłam zagranicę, 18 lat temu. Ojciec to był (bo nie żyje już) wrzeszczącym słownym przemocowcem, który mnie ciągle poniżał przy ludziach i obwiniał za własne błędy. Matka to zaś książkowa narcyzką, która traktowała mnie jak worek treningowy i w dupie miała moje uczucia. Były emocjonalne szantaże, awantury, wyzywanie, totalna cisza i nieodzywanie się do małego dziecka, bo mamusia się sfochała, bicie, izolowanie od ludzi. Masakra. Mnie w domu bronił tylko pies.

Dziś jestem po terapii, mam własny dom, narzeczonego, pieska big_smile , pracę którą lubię i jestem generalnie zadowolona. Jednak wystarczy, że spotkam kogoś kto przypomina moich rodziców, to zaczyna się we mnie gotować sad

26

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Przykro to czytać, i jak tu jest mieć własne dzieci, jak można je tak straszliwie skrzywdzić? Czasami myślę, że niektórym ludziom powinno się zabrać biologiczną możliwość poczęcia dziecka. Naprawdę. Chociaż to nie humanitarne, ale tak myślę ...

27

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Dla wszystkich bardzo skrzywdzonych polecam książki Łazariewa .
Aby wyleczyć się z czegokolwiek najpierw trzeba wybaczyć.
Ula

28

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości
puleczka napisał/a:

Dla wszystkich bardzo skrzywdzonych polecam książki Łazariewa .
Aby wyleczyć się z czegokolwiek najpierw trzeba wybaczyć.
Ula

Polecasz jakąś konkretnie? smile

29

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości
Beyondblackie napisał/a:

Ja od moich patoli uciekłam zagranicę, 18 lat temu. Ojciec to był (bo nie żyje już) wrzeszczącym słownym przemocowcem, który mnie ciągle poniżał przy ludziach i obwiniał za własne błędy. Matka to zaś książkowa narcyzką, która traktowała mnie jak worek treningowy i w dupie miała moje uczucia. Były emocjonalne szantaże, awantury, wyzywanie, totalna cisza i nieodzywanie się do małego dziecka, bo mamusia się sfochała, bicie, izolowanie od ludzi. Masakra. Mnie w domu bronił tylko pies.

Dziś jestem po terapii, mam własny dom, narzeczonego, pieska big_smile , pracę którą lubię i jestem generalnie zadowolona. Jednak wystarczy, że spotkam kogoś kto przypomina moich rodziców, to zaczyna się we mnie gotować sad

Dobrze, że Ci się ułożyło. Jesteś żywym przykładem na to, że można smile Gratulacje! To miła informacja dla tych, którzy dopiero zaczęli walczyć.

30

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Polecam każdemu z taką przeszłością iść na terapię. Inaczej sie nie da. I życze powodzenia w walce z demonami smile

31

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Ja też : ) Zawsze to powtarzam znajomym, którzy mi się zwierzają. Myślę, że to najlepsze wyjście.

32

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Na terapii nie byłam.Ale po smierci taty kiedy po prostu okazało się,że nie potrafimy z mamą rozmawiać,kiedy ona próbuje manipulować moją córką.poszłam do psychologa.Nie dowiedziałam wiele nowego: mam ograniczyć kontakty z mamą,jest toksyczna,zapatrzona w siebie,wzbudza we mnie poczucie winy dzwoniąc i na przykład narzekając,że źle się czuje i żebym do niej zadzwoniła w nocy czy zyje.Kiedy ja mówię,że odwiozę ją do szpitala: to nieee! wiadomo,że tam się mną nie zajmą sad
Muszę jakoś  z tym żyć.Najsmutniejsze jest to,że jej siostry-moje ciotki mają mnie za potwora.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

33

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości
gojka102 napisał/a:

Na terapii nie byłam.Ale po smierci taty kiedy po prostu okazało się,że nie potrafimy z mamą rozmawiać,kiedy ona próbuje manipulować moją córką.poszłam do psychologa.Nie dowiedziałam wiele nowego: mam ograniczyć kontakty z mamą,jest toksyczna,zapatrzona w siebie,wzbudza we mnie poczucie winy dzwoniąc i na przykład narzekając,że źle się czuje i żebym do niej zadzwoniła w nocy czy zyje.Kiedy ja mówię,że odwiozę ją do szpitala: to nieee! wiadomo,że tam się mną nie zajmą sad
Muszę jakoś  z tym żyć.Najsmutniejsze jest to,że jej siostry-moje ciotki mają mnie za potwora.

Ano jakoś musisz. Nie jest łatwo i pewnie nic się nie zmieni - matki podejścia nie zmienisz, ani tego co myślą Twoje ciotki. Rozumiem, że opinia ciotek jest dla Ciebie ważna i jakoś boli Cię to, że źle o Tobie myślą?

Ja dopiero na terapii nauczyłam się ograniczać kontakty z matką. Po dłuższym czasie, kiedy potrafiłam nie rozmawiać z nią miesiąc czy półtora, jak odnowiłam kontakt, to nasze relacje znacząco się poprawiły. Z jednej strony ona już nie jest taka ciekawska i kontrolująca, nie wnika w moje sprawy i nie wypytuje itd. A ja też nauczyłam się bez wyrzutów sumienia ucinać takie konwersacje - nie raz rozłączyłam się w połowie jej zdania, nie raz powiedziałam, że jeszcze raz coś takiego powie, to kończymy rozmowę. Nie raz słyszałam, że "ze mną nie da się porozmawiać, nic mi nie można powiedzieć" i w ogóle że ona jest niepotrzebna, najgorsza itp. Więc nauczyłam się jasno wyrażać, o co mi chodzi, że nie zgadzam się na to, żeby mówiła takie rzeczy. Dizęki temu chronię siebie przed poczuciem winy, które potrafiła we mnie mistrzowsko wzbudzać.

people make mistakes
fathers mothers
people make mistakes
you are not alone

34

Odp: dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Jak sobie radze? Calkiem normalnie. Toksyczni rodzice stworzyli u mnie bardzo mocny kręgoslup odnosnie tego kim nie chcę być i jakich zachowań muszę unikać.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » dzieci toksycznych rodziców w dorosłości

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018