netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

12 odpowiedzi2 924 wyświetleniazałożony przez Yvette, 03.08.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Natknęłam się ostatnio na ciekawy artykuł na GW dotyczący wieku rozpoczynania pracy w Polsce. Okazało się, że stoimy w ogonie Europy, że większość naszych studentów nie garnie się do pracy i rozpoczyna ją długo po odebraniu dowodu.

Przeprowadzone badania pokazują, że w przeciwieństwie do większości krajów europejskich u nas w przedziale wiekowym 15-19 lat pracuje niewielki odsetek nastolatków (choćby sezonowo), a w grupie 20-26 lat ten odsetek zwiększa się nieznacznie.

Z kolei dziś, znów GW opublikowała artykuł dot. źródeł utrzymania studentów i znów okazało się, że w niektórych województwach nawet 85% studentów korzysta ze znacznej pomocy finansowej rodziców nie podejmując pracy. Jeden z oburzonych internautów dodał, że boli go, gdy skończył 26 lat i musi odprowadzać składki oraz że składki powinny obowiązywać dopiero po 30 (!) roku życia.

Co o tym sądzicie?

1. Od jakiego wieku powinno się zarabiać na siebie?

2. Jak patrzycie na pracujących licealistów? Czy w liceum powinno się "uczyć, nie pracować" czy może raczej poszukiwać pracy, choćby dodatkowej?

3. Czy w Polsce nie da się godzić pracy ze studiami? Czy może tak jest studentom po prostu wygodniej?

4. Jak radzi sobie na rynku pracy absolwent z minimalnymi doświadczeniami zawodowymi?

2

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Yvette wkurzają mnie takie artykuły. Odpowiem na pytania:
1. Na siebie- od 20 r.ż. - jesli wypłata pozwala na utrzymanie się rzecz jasna wink
2. W liceum powinno się uczyć, kształtować osobowość, wyrabiać smak, poznawać siebie i otoczenie.
Także jestem przeciwko pracy zarobkowej w tym wieku. Ale nie przeciwko pracy i zajęciom pozalekcyjnym w ogóle, czyli pomoc w róznego rodzaju stowarzyszeniach jak najbardziej tak.
3. Da się. Niestety studenci zaoczni są gorzej traktowani. Ale nie każdy ma ochotę i warunki na to by się lenić przez kolejne 5 lat.
4. Tak jak umie. Jeden dostanie pracę po znajomości, inny będzie pracował na zlecenie, 3 dorywczo w kilku miejscach, 4 uda się dostać porządną pracę. Jeszcze inny pójdzie va bank - czyli na staż. Może również założyc firmę korzystając z dofinansowania EFS'u o ile ma dobry pomysł na biznes.

3

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Cóż, u nas jest inaczej niż np w Anglii. Tam obowiązek nauki jest do 16 r.ż. a dalsza edukacja jest bardzo kosztowna i większosć nie ma kasy lub chęci i dlatego wybiera pracę. W ogóle, tam młodzież szybciej dorasta i rodzice nie zachęcają ich by żyli na ich garnuszku, tylko by wyprowadzili się i zaczęli sami na siebie zarabiać. A jak w Polce jest, to wszyscy bardzo dobrze wiemy.

A co do odpowiedzi na pytania:

1. Cóż, uważam, że powinno zarabiać się na siebie w momencie, gdy człowiek chce (lub musi) iść na swoje.

2. Licealiście pracują głównie w wakacje. W czasie roku szkolnego nie ma na to czasu. A jak na to patrzę? Wg mnie to bardzo dobrze, ze młodzież bierze się (chociaż) za pracę sezonową i dorywczą.

3. Da się pogodzić pracę ze studiami. Tylko są dwie możliwości: praca w tygodniu i studia zaoczne (ale tak naprawdę wtedy ciężko mówić o studiowaniu) lub praca w weekendy. To drugie wyjście jest o wiele cięższe (sama tak pracowałam) ale przy dobrej organizacji jest to możliwe. Chociaż wtedy kokosów nie zarabiasz ale lepsze to, niż nic.

4. Jak sobie radzi? Albo ma znajomości, albo cholerne szczęście, albo sobie nie radzi.

4

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Jako wielka fanka wszelkiego rodzaju liberalnych wersji systemu edukacji posłużę się w mojej odpowiedzi wzorem amerykańskim.
Tam liceum to okres kiedy młody człowiek wkracza w dorosłość. Podejmuje decyzje dotyczące przedmiotów, na które chce uczęszczać (po każdym roku może je zmienić), robi kurs na prawo jazdy, rozwija się sportowo i artystycznie (obowiązkowo!), odbywa - również obowiązkowe - lekcje życia w rodzinie (w parach uczniowie zajmują się specjalnymi bobasami-robotami) i na koniec - a propos tematu - wybiera miejsce pracy, w którym odbywa staże (z tego co się orientuje zazwyczaj przed wakacjami).

Marzy mi się, żeby nasz system przyuczania młodzieży do przyszłego funkcjonowania chociaż trochę przypominał ten amerykański. Nie oszukujmy się jednak - póki co usilnie kształcimy wszystkich do tego samego poziomu. Wszyscy to samo umieją, wszyscy to samo zdają na maturze, wszyscy obowiązkowo idą na studia. A dokładamy im tej wiedzy obowiązkowej wychodząc z założenia, że każdy musi być tak samo mądry. W efekcie co mamy? Tonę przedmiotów niepotrzebnych takich jak PO czy inne religie oraz tych, które powinny być fakultatywne (uczeń interesujący się językami nie koniecznie musi do końca liceum odbębniać układ wewnętrzny rozwielitki oraz wzór na prędkość jednostajnie przyspieszoną). To z kolei skutkuje tym, że młodzież z wyczekiwaniem wypatruje najpierw końca lekcji, następnie końca roku szkolnego i końca liceum. Szczerze, w pełni taką młodzież rozumiem. Nie wiem o ile się to zmieniło - ja liceum kończyłam 5 lat temu - ale wtedy przychodziłam na godzinę 8.00 i wychodziłam o 15.00 wymaglowana doszczętnie - po 6 czy 7 godzinach siedzenia na tyłku. Miałabym jeszcze myśleć o pracy później?
Czy może w wakacje kiedy wreszcie można odpocząć?
Gdyby choć trochę zmniejszyć ilość godzin spędzanych w ławkach - chociażby właśnie dając naszej młodzieży możliwość pokazania, że nie jest to gromada debili i, że naprawdę 16 latek o tyle o ile nie jest w stanie stwierdzić jednoznacznie jaki zawód będzie wykonywał w przyszłości to wie mniej więcej czy interesuje go biologia czy też historia - to można by było zyskać czas, który młodzież mogłaby wykorzystać praktycznie. Uważam, że rozwiązanie zakładające obowiązek odbycia takiej lub innej liczby godzin praktyk zawodowych mogłoby z powodzeniem sprawdzić się nie tylko w liceach profilowanych ale także w liceach ogólnokształcących. Póki co jesteśmy świetni w przekazywaniu abstrakcyjnej, oderwanej od rzeczywistości encyklopedycznej wiedzy. Odrobina praktyki mogłaby dać zadziwiająco pozytywne skutki.

Kontynuując - nastolatek, który miałby jako takie doświadczenie i przede wszystkim świadomość, że zawód i to właśnie doświadczenie zawodowe jest potrzebne, w przyszłości - czyli np podczas studiów - z większym prawdopodobieństwem szukałby sobie pracy.

Jeżeli zaś chodzi o studentów - czy da się godzić naukę z pracą? Oczywiście, że się da. Pamiętajmy jednak o tym, że Ci nasi wymęczeni licealiści wpadają na studia i zachłystują się nagłą wolnością. Zamiast skupiać się na odbywaniu staży wolą imprezować i mieszkać w zasyfionych akademikach. Wg. mnie wynika to z braku przygotowania ich do realiów panujących na rynku zawodowym. Tak naprawdę można by przeprowadzać "pogadanki" na ten temat również na studiach ale wydaje mi się, że znacznie większe efekty dałyby w trakcie liceum - zwłaszcza, że (do cholery) nie każdy musi mieć magistra (choć w naszym kraju młody człowiek, który nie idzie na uczelnie wyższą jest odbierany jak półgłówek względnie leń patentowany).
Kończy się to tym, że 25 latek wychodzi z dyplomem, dajmy na to, kulturoznawstwa i dupa. Okazuje się nagle, że jego ogromna wiedza nic nie daje bo wszyscy się uśmiechają w działach rekrutacji i zamiast pytać go o temat pracy magisterskiej to pytają o to jakie ma doświadczenie. Problem w tym, że w pewnym momencie jest już za późno żeby się ocknąć. I okazuje się, że trzeba pracować w knajpie i roznosić ulotki a wiedza z wykładów przydaje się tylko w dyskusjach w pubie.

5

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

1. Zarabiać na siebie? Zależy jakie kto ma aspiracje. Student medycyny nie bardzo ma czas na pracę zawodową, chyba, że w wakacje, a lekarze przecież są potrzebni. Moim zdaniem powinno się zacząć zarabiać w przedziale wiekowym 20-25 (w zależności od kierunku, aspiracji, możliwości itd.). Zbyt wczesne wycpychanie do pracy moze skutkować brakami w wykształceniu. Więc trzeba to wszystko jakoś zrównoważyć.
2. W liceum nie bardzo da się pracować w roku szkolnym. Chyba, że dorywczo, np udzielając korepetycji. A co do pracującycych licealistów... Sama byłam taką osobą, pierwszą porządną pracę dostałam mając 17 lat, na przełomie I i II klasy liceum, potem pracowałam w każde wakacje. Bardzo dużo mi to dało. Myślę, że warto przyuczać licealistów do pracy, choćby po to, by poznawali rynek pracy i lepiej dobierali sobie kierunki studiów.
3. Z własnego i cudzego doświadczenia stwierdzam, że trudno, przynajmniej na pierwszych latach. Próbowałam pracować i studiować i zawaliłam rok. Studiów dziennych. Zobaczymy jak będzie z zaocznymi, na które idę teraz.
4. Musi zacząć od etapu, który pracujący studenci mają już dawno za sobą.

6

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Onorina, bardzo mi się podoba kilka rzeczy w Twojej wypowiedzi, z którymi absolutnie się zgadzam (zwłaszcza smutny wniosek z 4 punktu) i wypowiedź pennylane, choć temat polskiego szkolnictwa jako opartego na wiedzy encyklopedycznej i nie przyuczającego do prawdziwego życia to jakby odrębna historia.

Powiem tak z własnego doświadczenia. Od połowy liceum pracowałam w szkole językowej od pon do czwartku od 16-19:30, również w klasie maturalnej (biorąc raptem tydzień wolnego przed samym egzaminem). Pracowałam przez cały czas od tego momentu, w weekendy zaliczałam korepetycje. I wiem doskonale, że da się pogodzić liceum (jedno z bardziej wymagających zresztą) z pracą, choć oczywiście nie będzie to pełen etat. Nie wierzę w to, że dzisiejszy licealista po powrocie do domu o godzinie 16 siada do książek, od których nie wstaje aż do późnego wieczora (na pewno nie codziennie i wiem, o czym mówię, bo nadal mam kontakt z licealistami). Dlatego uważam, że młodzież jak najbardziej powinna pracować, choćby miała nakładać lody przez 2-3 godziny w tygodniu - nic nie nauczyło mnie szacunku do pieniądza i pracowitości tak bardzo, jak sama praca.
Jest sporo możliwości uczenia dziecka zarabiania na siebie i ciężkiej pracy - pamiętam, jak chciałam jeździć konno i sprzątałam w stajni w zamian za jazdy. Dało się? Ano dało... Choć było męczące, nie powiem, że nie.

Oczywiście, nie spotkałam się ze studentem medycyny, który by pracował. Ale studenci innych kierunków? Przecież medycyna to mały procent wszystkich studentów w naszym kraju.

Upieramy się też często przy studiach dziennych. Tymczasem moim zdaniem studia zaoczne są dziś o wiele lepszą inwestycją. Zwłaszcza dla tych, którzy mają okazję pracować. Na pewno nie jest lekko.
Podobnie nie jest lekko studentom studiów dziennych, którzy jednak łączą pracę z nauką. Ale widzę po sobie, że to się opłaciło - nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem pracy.

7

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Popieram zdanie Pennylane.

System szkolnictwa w Polsce to jakieś nieporozumienie. Jasne, że trzeba mieć ogólną wiedzę z różnych przedmiotów, ale uważam, że podstawy fizyki, chemii, biologii itp. zdobywa się w szkole podstawowej i w gimnazjum. W szkole średniej powinno się wybierać przedmioty, które będą potrzebne w przyszłości lub które nas bardziej interesują. Sama ledwo zdałam II klasę LO z powodu fizyki, z resztą i tak już nic nie pamiętam z tego co zakuwałam tygodniami i wątpię żebym kiedykolwiek z tego musiała korzystać.

Jeśli chodzi o pytania autorki tematu:

1. Nie wiem od kiedy powinno się zarabiać na siebie, nie ma tu jakiejś granicy. Zależy to od indywidualnej sytuacji. Ja zarabiam na siebie od skończenia LO.

2. W liceum nie powinno się pracować. To czas mimo wszystko na naukę. Można dorabiać jak ma się czas i nie koliduje to z nauką. Ja w LO raczej nie pracowałam. Zdarzało mi się roznosić jakieś ulotki, czy coś w tym stylu, ale dorywczo, w okresach "luźniejszych" w szkole. No i w wakacje, na promocjach, zbieranie owoców za granicą itp. Jednak nigdy nie musiałam tego robić. Nie czułam presji, po prostu chciałam.

3. Niby da się pogodzić pracę ze studiami, zwłaszcza zaocznymi. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że jest to mimo wszystko dość trudne. Nie wszyscy pracodawcy chcą zatrudniać studentów, bo to zawsze jakiś problem - wolne weekendy, wolne na egzaminy itp. Stałą pracę trudno dostać. Łatwiej dorywczą, na umowę zlecenie. Jeszcze to zależy od kierunku studiów. Czasami student III roku może już zaczynać pracować w zawodzie, są jednak kierunki gdzie pracę w zawodzie można dostać dopiero gdy posiada się dyplom (najlepiej mgr). Ja jednak pracuję od początku studiów i jakoś sobie radzę.

4. Pewnie nijak sobie radzi... Nikt nie chce przyjmować do pracy magistra, który jeszcze nigdy nie pracował, nie odbywał żadnego stażu, w żaden sposób się nie udzielał tylko po prostu się uczył. Mam znajomego, który studiuje dwa kierunki, jeden dziennie, drugi zaocznie. Pierwszy kierunek kończy za rok. Nigdy nie pracował, nawet w wakacje. Nie ma zupełnie nic do wpisania w CV i liczy, że po studiach bez problemu znajdzie pracę w zawodzie. Takie podejście to utopia, ale niestety dużo studentów tak myśli...

8

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?
yvette napisał/a:

Powiem tak z własnego doświadczenia. Od połowy liceum pracowałam w szkole językowej od pon do czwartku od 16-19:30, również w klasie maturalnej (biorąc raptem tydzień wolnego przed samym egzaminem). Pracowałam przez cały czas od tego momentu, w weekendy zaliczałam korepetycje. I wiem doskonale, że da się pogodzić liceum (jedno z bardziej wymagających zresztą) z pracą, choć oczywiście nie będzie to pełen etat. Nie wierzę w to, że dzisiejszy licealista po powrocie do domu o godzinie 16 siada do książek, od których nie wstaje aż do późnego wieczora (na pewno nie codziennie i wiem, o czym mówię, bo nadal mam kontakt z licealistami). Dlatego uważam, że młodzież jak najbardziej powinna pracować, choćby miała nakładać lody przez 2-3 godziny w tygodniu - nic nie nauczyło mnie szacunku do pieniądza i pracowitości tak bardzo, jak sama praca.
Jest sporo możliwości uczenia dziecka zarabiania na siebie i ciężkiej pracy - pamiętam, jak chciałam jeździć konno i sprzątałam w stajni w zamian za jazdy. Dało się? Ano dało... Choć było męczące, nie powiem, że nie.

Jasne, że się da. Sęk jednak w tym, że niewielu osobom się chce. A można by to fajnie rozegrać - tak, żeby zamiast zmuszać licealistów do zakuwania niepotrzebnych regułek z zupełnie ich nieinteresujących przedmiotów (Magda - ja chyba nigdy nie zapomnę jak chyba z 5 razy poprawiałam nieszczęsną klasówkę z moli... co za koszmar) zachęcić ich do rozpoznawania rynku pracy. Moim zdaniem słabym rozwiązaniem jest dokładanie godzin, lepszym zaś mądrzejsze ich rozdzielenie i zapełnienie.

yvette napisał/a:

Upieramy się też często przy studiach dziennych. Tymczasem moim zdaniem studia zaoczne są dziś o wiele lepszą inwestycją. Zwłaszcza dla tych, którzy mają okazję pracować. Na pewno nie jest lekko.
Podobnie nie jest lekko studentom studiów dziennych, którzy jednak łączą pracę z nauką. Ale widzę po sobie, że to się opłaciło - nigdy nie miałam problemu ze znalezieniem pracy.

Ja zdecydowanie popieram studiowanie zaoczne. Chciałabym oczywiście żyć w utopistycznym kraju gdzie po 5 latach studiowania i imprezowania dostaję wymarzoną pracę tylko ze względu na moje, hipotetyczne wink, świetne osiągnięcia na egzaminach, nie oszukujmy się jednak - tak nie jest i już prawdopodobnie nie będzie.
Co więcej coraz częściej pracodawca chętniej zatrudni doświadczoną osobę po liceum i jakimś kursie niż kogoś po nawet najbardziej renomowanej uczelni, kto jeszcze nigdy nic nie robił i jedynym jego doświadczeniem jest przesiadywanie w bibliotece.

9

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Onorina, bardzo mi się podoba kilka rzeczy w Twojej wypowiedzi, z którymi absolutnie się zgadzam (zwłaszcza smutny wniosek z 4 punktu)

Miło mi smile

System szkolnictwa w Polsce to jakieś nieporozumienie. Jasne, że trzeba mieć ogólną wiedzę z różnych przedmiotów, ale uważam, że podstawy fizyki, chemii, biologii itp. zdobywa się w szkole podstawowej i w gimnazjum. W szkole średniej powinno się wybierać przedmioty, które będą potrzebne w przyszłości lub które nas bardziej interesują. Sama ledwo zdałam II klasę LO z powodu fizyki, z resztą i tak już nic nie pamiętam z tego co zakuwałam tygodniami i wątpię żebym kiedykolwiek z tego musiała korzystać.

Pewnie będzie to niepopularny pogląd, ale uważam, że zmuszanie ludzi do nauki nieprzydatnych rzeczy (chodzi mi o poziom gimnazjum i liceum) to jeden z większych atutów polskiego szkolnictwa. Nawet jeśli akurat z tych konkretnych kwestii nigdy nie będziemy mieli pożytku. Dlaczego? Bo uczenie się o pewnych rzeczach wykształca pewne umiejętności umysłowe. Może i nie będziemy po latach pamiętać wzoru na mole, ale przez to, że nauczylismy się korzystać ze wzoru, kiedyś będziemy mieć mniej problemu z nauczeniem się innego wzoru, gdy np. trzeba będzie się przekwalifikować w pracy. Program studiów obejmuje wybrany oprzez nas kierunek, zanim do nicnh dojdziemy, na pewno zapomnimy, czego nas uczono w gimnazjum, zatem chemia, fizyka itp. są potrzebne. Nie wyobrażam sobie człowieka z wykształceniem wyższym, który czyta popularnonaukowy artykuł i nic z niego nie rozumie. Pewne horyzonty trzeba mieć.
A propos fizyki, w mojej pierwszej pracy byłam instruktorką w parku edukacyjnym, gdzie stały przyrządy fizyczne. W ramach szkolenia miałam ok 4 godziny fizyki, bo musiałam wiedzieć, na jakich zasadach działają, musiałam znać zasady ruchu wahadłowego, zasadę zachowania pędu, zamianę energii potencjalnej na kinetyczną itd. Ze mną na tym szkoleniu były osoby i ciut starsze (byłam najmłodsza w zespole) i w średnim wieku, i był jeden 60latek i 80latek. Na pewno gorzej by im się to przyswajało, gdyby wcześniej nie mieli podstaw. Swoją drogą, były to chyba najlepsze lekcje fizyki, jakie miałam w życiu. Do tego dochodziła biologia - zasady działania czopków i pręcików w oku.
Trzeba pamiętać o tym, że dziś trzeba nieustannie się przekwalifikowywać, i być może wiedza zdobyta gdzieś tam w czasach liceum przyda się, choćby mgliście pamiętana. Od tego jest wiedzą ogólną, by dawać punkt wyjścia do dalszych rzeczy w życiu.

Jeszcze co do pracy w liceum - owszem, popieram, ale żeby nie zajmowała całego wolnego czasu. Wolontariat czy ogólnie działania prospołeczne też są rodzajem zajęcia, który uczy szanować czas i osiągnięcia. Za starania kiedyś otrzymałam rower, w następnym roku kurs francuskiego, dodatkowo od mojego 15 roku życia rodzice ani razu nie zapłacili za mój wyjazd na wakacje, bo za udzielanie się przez cały rok miałam za darmo obozy żeglarskie, konne, narciarskie w ferie zimowe i masę innych. Moim zdaniem z pracą w liceum nie do końca chodzi o pracę zarobkową, tylko raczej o wyrobienie pewnej postawy, która ma procentować później. Czyli wolontariat i inna aktywność też mogą być. Chodzi o to, żeby nie liczyć na same książki.

10

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Onorina - a ja uważam, że równie dobrze można nauczyć się jak się uczyć wink dzięki przedmiotom, które nas interesują. Znacznie bardziej popieram rozwijanie oferty zajęć w liceach (filozofia, antropologia kultury, podstawy socjologii - to tak dla przykładu z działu humanistycznego) niż za zmuszaniem dzieciaków do wkuwania czegoś co z miejsca jest skazane na zapomnienie.
Nie rozumiem takich argumentów "pewno i tak ci się to nie przyda ale za to może przyda ci się to, że kiedyś w ogóle się uczyłeś". O ile chętniej uczniowie chodziliby na lekcje i siedzieli w książkach gdyby mieli choć cień możliwości uruchomienia swoich zainteresowań w murach szkoły. Zresztą - nie przypomnę sobie teraz jakie to były badania ale uwierz mi na słowo że są bardzo dokładne dowody na to, że Polacy owszem kształcą ale średniaków. Mało kto dostaje szansę by stać się specjalistą w swojej dziedzinie. A idąc dalej tym tropem - może wtedy nie trzeba by było tak często jak dziś się przekwalifikowywać i uczęszczać - po studiach - na kursy takie jak ten, który opisałaś.

A kwestia tego jak w ogóle są u nas prowadzone lekcje z przedmiotów ścisłych (jeżeli nauczyciel zrobi chociaż jedno doświadczenie w ciągu roku to święto) to już druga kwestia, której nawet nie mam siły komentować.

11

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Większość moich znajomych jest wyjątkowo zaradna życiowo. Moja koleżanka studiowała dwa kierunki równolegle, teraz robi darmowe praktyki w IBM, uczy się holenderskiego i pracuje w innej firmie, która przeprowadza szkolenia. Ja również studiowałam dwa kierunki równolegle, politologię i fotografię. Pracuję teraz w zastępstwie za koleżankę i zdążyłam złapać już trzy zlecenia fotograficzne. Uważam że im wcześniej zacznie się zarabiać tym lepiej. To jeszcze zależy do jakiego liceum się chodzi. Niektóre szkoły są bardzo absorbujące i dorabianie nie jest możliwe ze względu na dużą ilość nauki. Osobiście jestem raczej zwolenniczką nauki i spędzania miło czasu w liceum i dorabiania w wakacje niż pracy w trakcie liceum. Na studiach każdy szanujący się człowiek zaczyna jakąś pracę gdzieś w okolicach trzeciego roku. W zasadzie większość moich znajomych tak właśnie robiła, łącznie ze mną. Wtedy łatwiej jest wejść już na rynek mając jakiekolwiek doświadczenie i kontakt z pracą w ogóle.

12

Odp: Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

ja znam przypadki, ze absolwent wyższej uczelni (nie każdy!!!) uważa siebie za pępek świata i zamiast podjać zatrudnienie (jesli takowe złapie) to ma wygórowane ambicje co do np płac. Wiele przypadków "wiecznych studentów", wiecznych młodzieńców, niezaradnych zyciowo produkujemy my rodzice...

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA KARIERY - MOJA KARIERA ZAWODOWA » Czy polscy uczniowie i studenci są niezaradni zawodowo?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026